Aktywne Wpisy
ATAT-2 +228
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

Mi to się wydaje że ludzie którzy nie byli nigdy w Warszawie mają jakiś zaburzony pogląd na temat ludzi tu żyjących. Myśla że każdy kto tu mieszka to lewak, sojak, feminista i wygląda picrell. W tymczasie ja mieszkając ty 10 lat:
-ani razu nie spotkałem osoby która by miała jakieś inne zaimki niż normalne
-spotkalem tylko jednego geja
-ani razu nie rozmawiałem z osobą która jest jakoś dziwnie ubrana
-nie widziałem nigdy
-ani razu nie spotkałem osoby która by miała jakieś inne zaimki niż normalne
-spotkalem tylko jednego geja
-ani razu nie rozmawiałem z osobą która jest jakoś dziwnie ubrana
-nie widziałem nigdy
źródło: cf59ff10944c47dfa36375234e22d1e1
Pobierz




Cześć Mirki i Mirabelki.
Przyszedłem tutaj aby się wyżalić i ostrzec, przed tym co dajecie a co otrzymujecie w zamian - już od samego początku związku.
Moja historia zaczęła się 10 lat temu, żonę poznałem przez znajomą gdy szukałem partnerki na wesele, będąc wcześniej po zakończeniu rocznego związku. Na początku wszystko pięknie, zauroczenie, miłość, podziw (żona jest na prawdę piękną kobietą jak na moje standardy - ale jak to babcia mówi "z pięknej miski się nie najesz").
Od samego początku bywało różnie, na początku gdy wspominałem o kierowniczce z pracy wpadała w dziwną zazdrość (mimo że baba była 15 lat starsza ode mnie) - ale myślałem, dobra - młode to, to i głupoty w głowie (20 lat miała jak się poznaliśmy). Później było raz lepiej raz gorzej - jak wszędzie, mimo to jej zaborczość i upartość raz prawie sprawiła, że się rozstaliśmy. Przyszedł czas na ślub, po ślubie pierwsze dziecko - pomagałem ile mogłem, w nocy żeby ją odciążyć nosiłem małego, żeby mogła sobie pospać. Wstawałem, karmiłem, przebierałem po czym wstawałem o 4:50 do "pracbaza" - mimo, że żyłem w trybie zombie, uśmiech bombelka rekompensował całe zmęczenie. Co otrzymałem w zamian? Wyrzuty - że ona z wszystkim sama, ja niczym się nie interesuje... Jakoś to przebolałem, że może jakiś kryzys ma po ciąży, nie eskalowałem. Później życie znów zaczęło się jakoś układać, przyszła pora na staranie o drugie dziecko. Za pierwszym razem niestety poroniła, udało się za drugim, przez co między młodymi są 4.5 lata różnicy. I przy drugim zaczął się armagedon, początkowo standardowo - mimo zerwanych nocy, nic nie pomagam, ona ze wszystkim sama...
Stwierdziliśmy wspólnie, że po roku macierzyńskiego pójdzie na wychowawczy a ja poza etatem rozkręce się na JDG, pracuje w systemie dyżurów 12godzinnych więc mam bardzo dużo wolnego czasu, aby móc sobie dorobić. Jako że już wcześniej działałem po godzinach, to złapałem kilka kontaktów, które pozwoliły mi załapać na stałe utrzymanie ruchu na telefon. Zaczęły się ciągłe wyrzuty, że mnie nie ma, chociaż próbowałem ją przekonać, aby przystopowała z kupowaniem głupot i zbędnego jedzenia, które tonami ląduje w koszu na bio - abym i ja mógł odpocząć, bo mimo że robiłem to co lubię po kilkunastu godzinach po roku miałem już na prawdę dość psychicznie i fizycznie. Ostatnio nawet 7 letni syn stwierdził, że za dużo kupuje bo i tak to trzeba wyrzucać - ale jej nie przegadasz, każda próba rozmowy kończy się wyrzutami - ALE TY PALISZ, JA SOBIE NIC NIE KUPIŁAM. Więc zacząłem żyć w iluzji, bo jako jedyny wraz z 7letnim dzieckiem znałem wartość pieniądza i koszt jaki za to płacę pracując nie raz po 20h (wraz z dyżurem nocnym). Z ciągłych awantur przeszedłem do ciszy, po prostu gdy widziałem, że zaczyna się uruchamiać - siadałem w kotłowni i tam spędzałem czas, słuchając później, że pewnie mam jakies k##y na boku.
Trwało to wszystko około dwóch lat z turbo huśtawkami - bo w przypadku wychowania dzieci tylko ona miała racje, każda moja sugestia na temat leczenia, wychowania spotykała się z krytyką. No i tak całkowicie poświęciłem się całkowicie pracy, czując, że wypalam się emocjonalnie. Mieszkamy u moich rodziców (dostaliśmy połowę domu i zrobiliśmy do niego dobudówkę), żadnych kredytów poza ratą w wysokości 200zł... Przy dochodach ok. 7k PLN + socjalne jest na prawdę pokaźna suma z której można by odłożyć. Jak to wyglądało? Koniec miesiąca - przelej mi bo brakło, mimo że rachunki płaciłem z konta firmowego. W pewnym momencie zacząłem ograniczać budżet bo miałem dośc próśb aby ogarnęła się i zaczęła lepiej dysponować budżetem - ale jak zwykle skończyło się tym, że jestem tyranem bo ograniczam budżet DZIECIOM.
No i tak pod koniec września, przypadkowo, niespodziewanie zbliżyłem się z pewną kobietą - w sposób nie wymuszony, po prostu gadka szmatka, początkowo wiadomości typowo służbowe, z czasem plotki na temat innych pracowników aż w końcu tematy prywatne... Gdy czułem, że za bardzo zaczyna mi zależeć, próbowałem urwać kontakt 2 razy, wspominałem jej, że mam dzieci, na których zależy mi ponad wszystko - ona, rozumiała temat i życzyła mi szczęścia - bo twierdziła, że tylko na nie zasługuje. To ja wracałem do niej wracałem, aż w końcu jest połowa listopada, widujemy się praktycznie kilka razy w tygodniu z czego ostatni robi się na prawdę intensywny... Ona wyraźnie mówi, że nie chce stawać między mną a moimi dziećmi i cały czas mi o nich przypomina, robi to ze względu na to abym był świadomy na co się pisze. I tak doszło do momentu, że praktycznie z obcą osobą mogę rozmawiać na temat wakacji, rodziny, pracy, uczuć. Uwierzcie, że to najgorsze co może Was spotkać, znaleźć zrozumienie u całkowicie obcej wam osoby - bez ciągłej awantury czy odbijania "A BO TY".
Doszedłem do takiego etapu, że nawet ostatnio zasugerowałem rozwód - żeby dzieci nie patrzyły na nasze ciągłe kłótnie, bo odbija się to na nich i doskonale to widać (nawet moi rodzice). Zapytałem - co będzie gdy one za 11 lat dorosną, jak będziemy ze sobą żyć skoro nawet najdrobniejsze rozmowy przynoszą kłótnie, co usłyszałem? Że jestem tchórzem, bo myślę o rozwodzie i tak łatwo wszystko odpuszczam.
Nie życzę nikomu z Was takiej sytuacji, początkowo myślicie, że macie wszystko a później jesteście wrogiem numer 1 :)
Trzymajcie się ciepło, nie narzekajcie na to, że część z Was jest piwniczakami. O wiele lepiej być piwniczakiem niż przechodzić piekło na ziemi ;)
#polki #rozwod #zwiazki #milosc
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny
🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt
Bo jak baba już X lat siedzi sama z dziećmi to trochę się nie dziwię, że jej o--------a. Żeby utrzymać dobry związek to samemu związkowi też trzeba poświęcić czas, czego tu chyba sądząc po godzinach pracy, nie ma.
@alfka: To niech idzie do pracy.
Śmeiszne jak palacz gada coś o wartości pieniądza a sam przepala kilka stów miesięcznie by niszczyć zdrowie i śmierdzieć.
Ile żona "dostawała" od Ciebie na życie?
Weź się w garść beciaku. Sprawdź też, czy to twoje dzieci.