Wpis z mikrobloga

✨️ Jak wygląda tradycyjne leczenie psychiatryczne?
Jakby ktoś się zastanawiał, jak to jest mieć "poważniejsze" problemy psychiczne i jak wygląda tradycyjne "leczenie" psychiatryczne.

1. Pewnego razu doświadczasz silniejszego niż zwykle stresu.
2. W psychice nawarstwiły się różne problemy, niektóre ignorowane przez dłuższy czas (choć nie wiem, czy to była przyczyna).
3. Zaczynasz szukać rozwiązań, dużo myśleć.
4. Popadasz w psychozę. Zaczynasz wierzyć w przeróżne rzeczy, niektóre nietypowe.
5. Pojawiają się urojenia (bez halucynacji).
6. Zaczynasz robić bardzo dziwne rzeczy, niektóre niebezpieczne.
7. Rodzina dzwoni po karetkę. Zabierają Cię do szpitala.

Trafiasz do psychiatryka. Pani przyjmująca bez żadnych emocji ani empatii zadaje chłodne pytania. Od razu co odczuwasz to "ta osoba jest zła". Ich zachowanie pogłębia psychozę. Pytają o Twoją zgodę. Nie zgadzasz się. Dają Ci zastrzyk.

Następnie dają Ci koktajl leków, po których ledwo chodzisz i w mózgu masz napięcie (teraz jak piszę, to chyba wtedy zrobiono mi małą lobotomię farmakologią). Tracisz kontrolę nad swoim życiem, ciałem i umysłem. W tym stanie prawie braku świadomości zmuszają Cię do podpisania zgody na przyjęcie. Pojawiają się też urojenia, ale tym razem bez żadnej wewnętrznej logiki (paradoksalnie urojenia mogą mieć swoją logikę). Twoja "wolna wola" została Ci odebrana. I nawet nie wiesz, że na zawsze.

Leki każą brać do końca życia. Nikt jednak nie powiedział, że mają chyba najwięcej skutków ubocznych spośród innych grup leków, a podobno są "nowoczesne". Dlatego nie lubię porównania neuroleptyków do insuliny. Okazuje się, że też teraz masz problemy z koncentracją, motywacją. Musisz zrezygnować z pracy, bo już nie myślisz, masz pustkę w głowie, dosłownie. Waga powoli i stabilnie idzie do góry, a energia (siła) jest jakby o min. połowę niższa, więc nawet ciężko zachować wagę (mieć deficyt). Apetyt też większy i teraz twój organizm ma inny metabolizm niż zdrowe ciało.

Co lekarz na skutki uboczne? Co najwyżej dorzuci Ci inny lek, który spowoduje kolejne skutki uboczne (tak, dwa leki na raz, albo więcej). Teraz nagle doświadczasz stanów, o jakich nigdy wcześniej nie myślałeś - np. że możesz mieć problemy z sercem albo jak to jest być "zamulonym" a jednocześnie pobudzonym i nie móc zrobić drzemki. A to tylko przykłady.

Nieciekawie rysuje się też przyszłość.
1. Już nigdy nie czujesz się pewny siebie, bo lekami jakby "zablokowano" Twój mózg - subiektywnie oceniam swoje zdolności umysłowe na 50% tego co było.
2. Nie czujesz emocji jak normalny człowiek i stajesz się bardziej "potulny". Ciężej więc kogoś poznać i "nadawać na tych samych falach".
3. Stygmatyzacja w społeczeństwie jest i ma się dobrze. W internecie wydaje się, że jest lepiej, ale moje doświadczenia w rzeczywistości są negatywne. Najbliżsi mnie jako tako wsparli, ale inne relacje, a szczególnie damsko-męskie to tragedia. To chyba #blackpill ? Jak tylko dałem do zrozumienia, że mam taką przypadłość, to dziewczyny się ewakuowały (mniej lub bardziej subtelnie). Poza tym nie ma dobrego momentu kiedy o tym mówić. Miałem wiele prób. Potem dochodzisz do wniosku, że chyba samotność jest ci pisana.
4. Wsparcie bliskich jest najlepszą rzeczą, choć oni nie rozumieją do końca walki z chorobą psychiczną. Nie wiedzą, jak silne to są leki i jak one rzutują na całe życie. Skutki uboczne dla nich to jedynie słowa.
5. Ostatecznie wszyscy chcą byś brał leki, by był święty spokój.
6. Twój mózg się przystosował do leków, czujesz się względnie stabilnie emocjonalnie. Próba odstawienia kończy się nawrotem, ale tym razem psychoza wygląda inaczej niż pierwsza - czujesz, że leki pomagają krótkotrwale, ale na dłuższą metę pogłebiają problem.

Ponadto dużo osób nie wie też, że poza wykluczeniem społecznym i stygmatyzowaniem, takie osoby jak ja nie mogą pełnić wielu funkcji publicznych (ze względów bezpieczeństwa), nie możesz też przeważnie pracować jako kierowca, praca zmianowa też odpada. Ciężej więc znaleźć nawet prostszą pracę. Renty też z automatu nie dostajesz.

Lekarze też często naginają fakty w dokumentacji, by uzasadnić przymusowe leczenie. Terapia praktycznie nie istnieje. Najważniejsze są "leki". Tak jak miałem odczucie, że #lekarze są źli przy pierwszej psychozie, tak dalej tylko to się potwierdziło. Czy to ich wina? Skomplikowany temat. Dla mnie oni są trochę jak takie pionki w grze. Po prostu taki jest system, że jak doświadczysz poważnego załamania nerwowego, to szybko zaleczają objawy i robią z Ciebie klienta na życie. Dla lekarzy, firm farmaceutycznych - wygrana. Środowisko też nie musi takim już poświęcać tyle uwagi. Na szczęście powoli pojawiają się inne metody na świecie (bez leków).

Przepraszam za lekką chaotyczność. Starałem się to napisać w miarę szybko i krótko. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta

🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt

  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: no dobrze, ale co jest alternatywą wobec takiego stanu rzeczy?
Jeżeli w stanie psychozy stanowisz zagrożenie dla życia siebie lub innych ludzi to co mieli do wyboru?
twoje samopoczucie po neuroleptykach jest mniej ważne niż życie i zdrowie postronnych ludzi, to chyba oczywiste
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 7
odważny-realista-33:

Tracisz kontrolę nad swoim życiem, ciałem i umysłem.


@mirko_anonim: faktycznie, bo podczas psychozy to miałes lepsza kontrole, która była w stanie zapewnić bezpieczeństwo tobie
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @thorgoth

no dobrze, ale co jest alternatywą wobec takiego stanu rzeczy?

Wydaje mi się, że coś na wzór interwencji środowiska, ale bez przymuszania do leków. Podobno są kraje, gdzie to się wprowadza. Głównie rozmowa, okazanie wsparcia, odpoczynek, możliwość zmiany otoczenia, uregulowanie snu i zdrowe żywienie. Leki jako świadomy wybór, a nie przymus. Według mnie ciężko myśleć o alternatywach, bo tak przywykliśmy do zachodnich rozwiązań.

Jeżeli w stanie
  • Odpowiedz
Głównie rozmowa, okazanie wsparcia, odpoczynek, możliwość zmiany otoczenia, uregulowanie snu i zdrowe żywienie


@mirko_anonim:
1. kto będzie odpowiedzialny jeśli mimo to zrobisz komuś krzywde?
2. to brzmi jak mega droga terapia bez żadnej gwarancji skuteczności. Jest tańsza i skuteczniejsza
3. Dlaczego rodzina nie okazuje ci wsparcia, nie rozmawia z tobą, nie daje możliwości snu i dobrego żywienia? Czy sugerujesz, że lekarz po wywiadzie powinien zainteresować odpowiednie służby dlaczego twoja rodzina nie opiekuje się
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
✨️ Autor wpisu (OP): Do odważny-realista-33:

faktycznie, bo podczas psychozy to miałes lepsza kontrole, która była w stanie zapewnić bezpieczeństwo tobie i innym

Czyli lepiej wykluczyć człowieka ze społeczeństwa i upośledzić, bo MOŻE być groźny lub go nie rozumiemy?
Pewien znany psychiatra sam przyznał, że diagnoza schizofrenii (nawracających psychoz) jedynie stygmatyzuje.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: po prostu widzisz aktualnie życie bez filtrów - rodzisz się i umierasz sam

nie ma co liczyć na ciepło i zrozumienie innych osób, będą cię jedynie wykluczać jak nie będziesz się zachowywać tak jak oni tego chcą

cierpienie ludzkie nie ma żadnego sensu, ani nie ma ostatecznej sprawiedliwości, prawdopodobnie będziesz po prostu cierpiał i się męczył aż umrzesz i tyle, a trzy dni po nikt nie będzie pamiętał o
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
perfekcyjny-badacz-66: Możesz napisać jak traktowałeś swoje ciało przez 3-5 lat przed tym wypadkiem?
Miałeś jakieś większe spadki wagi? przepracowywałeś ciało i umysł fizycznie przez dłuższe okresy? Może w pracy, może na siłowni, może w domu?
Jak na przestrzeni lat wyglądało panowanie nad stresem w twojej głowie? czy jako dziecko umiałeś wygasić panikę w głowie czy może bez problemów udawało ci się uspokajać? Czego uczyli cię twoi rodzice? spokoju czy panikowania?
  • Odpowiedz
Jak tylko dałem do zrozumienia, że mam taką przypadłość, to dziewczyny się ewakuowały (mniej lub bardziej subtelnie).


@mirko_anonim: a to suki, żadna nie chce chorego psychicznie (,)

5. Ostatecznie wszyscy chcą byś brał leki, by był święty spokój.


a czego mają chcieć? ciebie w stanie psychozy odwalającego nieprzewidywalny szajs?
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
✨️ Autor wpisu (OP): Do perfekcyjny-badacz-66:
Przed zachorowaniem prowadziłem bardzo aktywny tryb życia. Zajmowałem się wieloma rzeczami na raz. Dużo też wtedy ćwiczyłem, trochę może przeciążałem organizm. Nigdy nie byłem w tak dobrej formie.

Stres - ciężki temat, bo wydawało mi się, że sport go redukował, ale może tylko maskował? Nie wiem. Czasem coś wypiłem.

Nie miałem problemów z regulowaniem emocji jako dziecko. Jako dorosły odczuwałem czasem silniej niż zwykle niektóre emocje, z
  • Odpowiedz