Wpis z mikrobloga

✨️ Jak poradzić sobie z toksycznym teściem?
Mam roblem w rodzinie i chętnie zasięgne od Was opinii: zarysowując kontekst, kupiłem na kredyt dom w rodzinnej miejscowości mojej żony, 40 kilometrów od miasta, z którego pochodze. Dom od osoby prywatnej, samemu na kredyt, jeszcze przed ślubem. Niedaleko, może z kilometr od teściów. To nie była działka czy dom, który od teściów dostaliśmy, załatwiłem to totalnie sam po swojej stronie. Od kiedy się przeprowadziłem mam problem z teściem. Zarysowująć, teść to taki typowy Janusz-nosacz wiejski alkoholik na emeryturze. Całe życie picie, praca w budowalce, drobne rolnictwo, robienie burd w domu, a jak nie pracował to bycie na utrzymaniu swojej żony. Od kiedy tu mieszkam niemiłosiernie "umila" mi życie. Ciągle przyłazi, wtrąca się, próbuje dominować, bo ja "miastowy" to się nie znam, wchodzić w rolę gospodarza, wtrąca się w nasze remonty. Jako budowlaniec pomógł nam z kilkoma drobnymi pracami remontowymi, ale kosztem ciągłego wtrącanie się, jakieś kłótnie, nerwy i stres. Grubsze remonty zrobiłem ekipami remontowymi i żałowałem, że do tych mniejszych rzeczy pozwoliłem wejść teściowi, zamiast poprosić o to ekipę, taka oszczędność pieniędzy za robocinę, ale kosztem zdrowia i nerwów. Moja żona: zmarnowana psychika przez całe dzieciństwo, życie jako dziecko w lęku. Cudowna z niej kobieta, ale ciągnie się za nią teraz zespół dorosłego dziecka alkoholika. Od paru lat teść mocno ogarniczył a-----l przez chorobę wrzodową, bo przestraszył się śmierci po kilku incydentach z krawieniami z przewodu pokarmowego. Jednak co raz wraca do alkoholu, nie inaczej było w te święta. Kilkudniowy cug picia, zakończony tym, że w sobotę, po całym tygodniu pracy, całym tygodniu niewysypiania się, zostałem obudzony nad ranem, po 3 godzinach snu, żeby wieźć go do szpiatala, bo krzyczy, że znów mu krwawią wrzody i że on umiera. No to z poczuciem misji ratowania mu życia zabrałem go do szpitala, kupa stresu, ledwo siedziałem za kierownicą, niewyspany, przemęczony, jazda do miasta do najlepszego szpiatala na SOR. Potem czekanie, siedzenie kilka godzin, a okazało się, że nie miał żadnego krwawienia, wyniki krwi idealne, zero krwawień, w opisie jest wszystko dobrze, a on po prostu napruty, jak jeszcze pił rano, to popołudniu z krwi mu wyszły jeszcze 2 promile alkoholu, po X godzinach bez picia. Jestem wściekły, mam go dość, nienawidzę go, nadwyręża moje zdrowie i nerwy, chcę całkowicie zerwać kontakt, ale żona się opiera, bo to jej tata, bo nam pomógł, bo to, bo tamto. Też wczoraj miała kupę stresu, aż miała nudności z nerwów, zmarnował jej dzieciństwo i nadal marnuje jej psychikę, moją psychike i nasze życie, a nie chce zerwać tej tokstycznej relacji, która obojgu nam marnuje nerwy i zdrowie. Jak odciąć takich ludzi od siebie w tej sytuacji? Jak to rozegrać? Co byście zrobili na moim miejscu?

#alkoholizm #dom #rodzina

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim

🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt

  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: ja widzę dwa rozwiązania.
1) Sprzedajesz dom i szukasz czegoś gdzie indziej
2) Pijesz ze starym swojej lubej, jak dobrze to rozegrasz to problem sam sie usunie.
Znam takich ludzi, on będzie sie uprzykrzał, bo ma ego napuchnięte i chce zdominować całe swoje otoczenie
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
skrupulatny-fanatyk-99: Nie ma dobrego rozwiązania, ale jedyne skuteczne to się od niego odciąć, bo będzie tylko gorzej. Nie wierz w zmianę, ludzie tak łatwo się nie zmieniają i uwierz mi, że to jest tylko przedsmak przyszłych "przygód". Idealne rozwiązanie, to się wyprowadzić, a jak się nie da, to stanowczo i konsekwentnie się od niego odetnijcie. Z żoną musisz stanowczo rozmawiać, nie zrobiłeś się z jej rodzina tylko z nią, jak ona
  • Odpowiedz