✨️ Dziwne doświadczenia w związku – historia z TinderaⒾ chyba najbardziej dziwny zwiazek mialem z pewna dziewczyna poznana na #tinder. Fakt byla bardzo ladna ale od poczatku cos mi w jej zachowaniu nie pasowalo i czulem ze cos ukrywa. W tamtym czasie zarabialem dosc dobrze i na wszystkie zachcianki bylo. Jestem z natury niekonfliktowy, nie mam nalogow takze sielskie zycie miala. Jedyna klotnie jaka pamietam to byla o to ze .... sie nie klocimy :) serio. panna miala zal o to ze w kazdym "normalnym" zwiazku i jej kolezanki przynajmniej raz na tydzien sie o cos kloca a u nas spokoj :) ale najlepsze mialo dopiero nadejść. mialem w robocie ciezki czas bo dopinalem sprawy aby zmienic prace na duzo lepsza - praktycznie podwoic zarobki plus konkretne benefity. ale musialem 2 miesiace ostro zapierdzielac aby dopiac ta zmiane. ona to wyczula. tzn to ze cos jest nie tak ale o zmianie roboty nie mowilem bo to miala byc fajna niespodzianka zwienczona wyjazdem na malediwy i oswiadczynami (glupi ja :) no wiec siedzimy pewnego wieczora, ona wierci co sie dzieje ze pewnie robote trace czy chca mnie wyrzucic bo taki zestresowany jestem no wiec dla zartu wypalilem ze tak, ze strace ta prace ale niech sie nie martwi bo pewnie cos znajde lepszego (oczywiscie nie powiedzialem o tej juz nagranej nowej robocie). no i sie zaczelo. panna doslownie w sekunde z aniolka zamienila sie w diablice. uruchomila cale poklady skrywanej do mnie nienawisci. wyzygala mi doslownie kazde glupstwo z tego zwiazku. ze ona nie zamierza obnizac swojego standardu zycia, zaczela mnie obrazac i jednoczesnie pakowac swoje rzeczy. siedzialem tam najpierw rozbawiony cala sytuacja a po chwili dotarlo do mnie w co ja bym sie tak naprawde wpakowal. siedzialem tak w ciszy i sluchalem, w glowie myslac sobie " gdybys tylko wiedziala jaka jest prawda i jak twoje zycie bedzie za moment wygladalo...". bardzo dziwne uczucie bo z jednej strony czulem te zmarnowane miesiace z nia, z drugiej dziekowalem losowi ze tak pokierowal ta rozmowa ze wyszla jej prawdziwa natura. w calym swoim zyciu nie widzialem aby ktos tak szybko sie potrafil spakowac i zniknac, przyjechal po nia jej "kolega" i odwiozl do rodzicow. moj deal dowiozlem do konca, robote nowa dostalem i nawet jeszcze lepiej finansowo na tym wyszedlem niz zakladalem wczesniej. a ona? po kilku tygodniach od naszych wspolnych znajomych dowiedziala sie co tak naprawde sie stalo i ze wcale nie stracilem pracy a wrecz przeciwnie. i nie zgadniecie. tak, chwile po tym chciala wrocic. byl placz, bylo przepraszanie - ale u mnie jest tak ze jak ktos raz mnie zawiedzie nei daje drugiej szansy. a tu byl tak potezny red flag ze wszystkei diody na rozdzielni mrugaly na czerwono.
bylem po prostu glupi ze nie widzialem tego wczesniej. morel z tej historii jest taki ze tak naprawde drugiego czlowieka poznamy w sytuacjach kryzysowych, nie wtedy gdy jest dobrze i ptaszki cwierkaja ale wtedy gdy sufit nam sie na glowe wali. ja mialem ten komfort ze zadnego kryzysu nie bylo ale gdybym faktycznie wtedy stracil robote, zlapal chwilowy dolek nie mialbym na co liczyc, na zadne wsparcie. to moglby byc wtedy jeszcze bolesniejszy cios, bo zadany od wydawaloby sie bliskiej mi osoby ktora powinna w takich momentach wspierac, byc blisko bez wzgledu na to co sie dzieje. smutno mi gdy to pisze, bo ta historia pokazala i wyznaczyla pryzmat przzez jaki patrze na kobiety, mam z tylu glowy ta historie. nie wszystkie takie sa ale w moim zyciu wiekszosc. #zwiazki
mam z tylu glowy ta historie. nie wszystkie takie sa ale w moim zyciu wiekszosc.
@mirko_anonim: Tutaj bym się chwilę zatrzymał i spojrzał, co takiego wybieram, czego szukam u partnerek, że tak trafiam. Najczęściej to są schematy jakie powielamy. Może ukazujesz podświadomie swoją potrzebę opieki nad innymi, może to syndrom zbawiciela i przyciągasz takie właśnie kobiety, które wymagają i nie muszą, ani nie potrafią dawać wsparcia.
2 miesiace ostro zapierdzielac aby dopiac ta zmiane. ona to wyczula. tzn to ze cos jest nie tak ale o zmianie roboty nie mowilem bo to miala byc fajna niespodzianka zwienczona wyjazdem na malediwy i oswiadczynami (glupi ja :)
jednej strony czulem te zmarnowane miesiace z nia,
@mirko_anonim: Serio, czy sobie jaja robisz? Po miesiącach nie latach decydujesz się na oświadczyny. W sumie nie wiążące ale w takim przypadku laska
@mirko_anonim: dlatego brak kłótni to red flag. Nie chodzi o to żwby się ze sobą żreć, ale żeby zobaczyć drugą stronę w sytuacjach trudnych, gdzie mamy różne zdania. Bardzo często osoby unikające konfliktów są people pleaserami i dostosowuja się na kazdym poziomie do drugoej strony (często kosztem własnych potrzeb). Grunt że śmieci same się wyniosły, a ty mogłeś wyciagnąć pewne wnioski na przyszłość.
W tamtym czasie zarabialem dosc dobrze i na wszystkie zachcianki bylo. Jestem z natury niekonfliktowy, nie mam nalogow takze sielskie zycie miala.
morel z tej historii jest taki ze tak naprawde drugiego czlowieka poznamy w sytuacjach kryzysowych, nie wtedy gdy jest dobrze i ptaszki cwierkaja ale wtedy gdy sufit nam sie na glowe wali.
@mirko_anonim: Morał jest taki, że jak bierzesz sobie kobietę za którą ciągle płacisz to jasne, że
@mirko_anonim: warto patrzeć co rodzina i znajomi mówią o kobiecie, nie zawsze mają rację, ale warto sobie to mimo wszystko przeanalizować. Często jest tak,że otoczenie widzi,że coś jest bardzo źle, ale sama osoba zainteresowana w skowronkach.
@mirko_anonim: dokładnie, prawdziwe oblicze kobiety poznasz w biedzie i kryzysie. Moja była prukwa też w kryzysie odwinęła wrotki. Niestety jej redflagi przykryła moja naiwność, że miłość wszystko przezwycięży :D
@karokrakow: niekoniecznie, ja z różową się kłócimy może dwa razy w roku, razem od 10 lat, jesteśmy w wieku kiedy wiemy kiedy odpuścić drugiemu albo zejść z drogi jak ma zły dzień, mieliśmy różne ciężkie sytuacje ale zawsze jedno drugiego wspierało
@kowallo: niby tak, a z drugiej strony brak komentarza rurzowych to jak potwierdzenie historyjkowych rzeczywistości równoległych, w których każda baba jest interesowną materialistką, która kupczy dupą za wakacje, a każdy niebieski to odnoszący sukcesy zawodowe naiwny romantyk, który daje się wykorzystywać
@wojtecki2: no jasne, to nie chodzi o to żeby się kłócić non stop, bo to jest toksyczne zachowanie, po prostu żeby takie male konfrontacje mieć. Nawet jeśli są turbo pokojowe, to jest różnica między dyskusją a przytakiwaniem i unikajaniem konfronatacji i o coś takiego mi chodzi
@mirko_anonim: fajny bait ale mogłeś walnąć jeszcze mocniejszego plot twista, np. że pod pretekstem próby pogodzenia się z nią spotkałeś się z jej najlepszą przyjaciółką, żaląc się że miałeś się oświadczyć, dostałeś pracę za 3x pensję, premie 50k i wgle że bilety na malediwy przepadną i od słowa do słowa przekonałeś koleżanke na wspólne wakacje bez zobowiązań po czym ją tam ruchałeś na wszystkie sposoby dzieląc się waszą miłością w
@mirko_anonim: Dziwny związek bo dziewczyna leciała na kasę? Jak jest się zamożnym to powinno być oczywiste że jest dużo takich dziewczyn które tylko udają miłość.
@mirko_anonim: Ha, niestety boomerskie doświadczenie pokazuje, że tak to niestety bywa, zwłaszcza jak nastąpi prawdziwy kryzys finansowo-zawodowy, długofalowy zwłaszcza. Wtedy miłość nagle przemija gdzieś, damy nie wiedzą co czują, stają się nieznośne "zrób coś z tym", a potem zaczyna być jeszcze ciekawiej. Ktoś tu miał dużo fuksa ( ͡º͜ʖ͡º)
chyba najbardziej dziwny zwiazek mialem z pewna dziewczyna poznana na #tinder. Fakt byla bardzo ladna ale od poczatku cos mi w jej zachowaniu nie pasowalo i czulem ze cos ukrywa. W tamtym czasie zarabialem dosc dobrze i na wszystkie zachcianki bylo. Jestem z natury niekonfliktowy, nie mam nalogow takze sielskie zycie miala. Jedyna klotnie jaka pamietam to byla o to ze .... sie nie klocimy :) serio. panna miala zal o to ze w kazdym "normalnym" zwiazku i jej kolezanki przynajmniej raz na tydzien sie o cos kloca a u nas spokoj :) ale najlepsze mialo dopiero nadejść.
mialem w robocie ciezki czas bo dopinalem sprawy aby zmienic prace na duzo lepsza - praktycznie podwoic zarobki plus konkretne benefity. ale musialem 2 miesiace ostro zapierdzielac aby dopiac ta zmiane. ona to wyczula. tzn to ze cos jest nie tak ale o zmianie roboty nie mowilem bo to miala byc fajna niespodzianka zwienczona wyjazdem na malediwy i oswiadczynami (glupi ja :)
no wiec siedzimy pewnego wieczora, ona wierci co sie dzieje ze pewnie robote trace czy chca mnie wyrzucic bo taki zestresowany jestem no wiec dla zartu wypalilem ze tak, ze strace ta prace ale niech sie nie martwi bo pewnie cos znajde lepszego (oczywiscie nie powiedzialem o tej juz nagranej nowej robocie). no i sie zaczelo. panna doslownie w sekunde z aniolka zamienila sie w diablice. uruchomila cale poklady skrywanej do mnie nienawisci. wyzygala mi doslownie kazde glupstwo z tego zwiazku. ze ona nie zamierza obnizac swojego standardu zycia, zaczela mnie obrazac i jednoczesnie pakowac swoje rzeczy. siedzialem tam najpierw rozbawiony cala sytuacja a po chwili dotarlo do mnie w co ja bym sie tak naprawde wpakowal. siedzialem tak w ciszy i sluchalem, w glowie myslac sobie " gdybys tylko wiedziala jaka jest prawda i jak twoje zycie bedzie za moment wygladalo...". bardzo dziwne uczucie bo z jednej strony czulem te zmarnowane miesiace z nia, z drugiej dziekowalem losowi ze tak pokierowal ta rozmowa ze wyszla jej prawdziwa natura.
w calym swoim zyciu nie widzialem aby ktos tak szybko sie potrafil spakowac i zniknac, przyjechal po nia jej "kolega" i odwiozl do rodzicow.
moj deal dowiozlem do konca, robote nowa dostalem i nawet jeszcze lepiej finansowo na tym wyszedlem niz zakladalem wczesniej. a ona? po kilku tygodniach od naszych wspolnych znajomych dowiedziala sie co tak naprawde sie stalo i ze wcale nie stracilem pracy a wrecz przeciwnie. i nie zgadniecie. tak, chwile po tym chciala wrocic. byl placz, bylo przepraszanie - ale u mnie jest tak ze jak ktos raz mnie zawiedzie nei daje drugiej szansy. a tu byl tak potezny red flag ze wszystkei diody na rozdzielni mrugaly na czerwono.
bylem po prostu glupi ze nie widzialem tego wczesniej. morel z tej historii jest taki ze tak naprawde drugiego czlowieka poznamy w sytuacjach kryzysowych, nie wtedy gdy jest dobrze i ptaszki cwierkaja ale wtedy gdy sufit nam sie na glowe wali.
ja mialem ten komfort ze zadnego kryzysu nie bylo ale gdybym faktycznie wtedy stracil robote, zlapal chwilowy dolek nie mialbym na co liczyc, na zadne wsparcie. to moglby byc wtedy jeszcze bolesniejszy cios, bo zadany od wydawaloby sie bliskiej mi osoby ktora powinna w takich momentach wspierac, byc blisko bez wzgledu na to co sie dzieje.
smutno mi gdy to pisze, bo ta historia pokazala i wyznaczyla pryzmat przzez jaki patrze na kobiety, mam z tylu glowy ta historie. nie wszystkie takie sa ale w moim zyciu wiekszosc.
#zwiazki
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta
💚 Dzięki Twojej dotacji możemy utrzymać projekt i wprowadzać nowe funkcje! Wspomóż projekt
@mirko_anonim: Tutaj bym się chwilę zatrzymał i spojrzał, co takiego wybieram, czego szukam u partnerek, że tak trafiam. Najczęściej to są schematy jakie powielamy. Może ukazujesz podświadomie swoją potrzebę opieki nad innymi, może to syndrom zbawiciela i przyciągasz takie właśnie kobiety, które wymagają i nie muszą, ani nie potrafią dawać wsparcia.
Masz teraz prosty mechanizm
@mirko_anonim: Serio, czy sobie jaja robisz? Po miesiącach nie latach decydujesz się na oświadczyny. W sumie nie wiążące ale w takim przypadku laska
┬┴┬┴┤ ͜ʖ ͡°) ├┬┴┬┴
@mirko_anonim: xdddddd
@mirko_anonim: Morał jest taki, że jak bierzesz sobie kobietę za którą ciągle płacisz to jasne, że
@mirko_anonim: rozdzielnicy, rozdzielnia to budynek. Pozdrawiam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Prawie jak anonimowe pl