•  

    Zniesmaczony komentarzami pod ostatnim wpisem na #filozofia przypomnę słowa wybitnego Polaka, logika, katolika:

    2. Znacznie groźniejszy jest zabobon polegający na uznawaniu jakichś innych, rzekomo “głębszych” logik, np. logiki uczuć, transcendentalnej, dialektycznej itp. Skrajnym przykładem tych logik jest rzekoma “logika objawienia”. Na jej przykładzie łatwo jest poznać, że owe “głębsze” logiki są zabobonami. Bo jeśli objawienie podane jest ludziom przez Boga i ma zapewne treść boską, to przecież musi być im podane w postaci zrozumiałej dla ludzi, a więc w ludzkim języku. Otóż ludzki język to język podlegający prawom semiotyki logicznej i logiki formalnej. Mowa naruszająca ich prawa nie jest w ogóle ludzką mową, ale niezrozumiałym bełkotem. Podobnym bełkotem jest mowa “dialektyczna”, tj. gwałcąca zasadę niesprzeczności.

    3. Ten zabobon zyskał u niefachowców niemało wskutek powstania logik heterodoksyjnych, przede wszystkim logik wielowartościowych. Mówi się np., że w logice trójwartościowej Łukasiewicza nie ma prawa sprzeczności. Wobec istnienia wielu takich logik, mamy powiada ten zabobon - zupełną wolność w wyborze między różnymi, wzajemnie sprzecznymi logikami czyli, w gruncie rzeczy, wolność wszelkiej logiki. Ten zabobon wynika z nieznajomości rzeczywistego położenia. Albowiem logiki heterodoksyjne albo 1. w ogóle nie są logikami, a tylko formalizmami bez logicznej interpretacji, tj. zbiorami znaków, dla których nie ma modelu logicznego, albo są 2. logikami częściowymi, wycinkami logiki ogólnej (taką jest np. wspomniana logika trójwartościowa Łukasiewicza), albo wreszcie 3. istnieją dla nich interpretacje, pozwalające przekładać ich twierdzenia na złożone prawa logiki zwykłej, dwuwartościowej.

    4. Najradykalniejszą postacią logicznego zabobonu jest mniemanie sformułowane przez Pascala w słowach Le coeur a ses raisons que la raison ne connaît point — “Serce ma racje, których rozum nie zna”. Mamy tu wyraz zabobonnego pragnienia wolności od “kajdanów logiki”.

    Wspólnym korzeniem tych wszystkich zabobonów jest irracjonalizm - zabobon polegający na przyjmowaniu u człowieka jakiejś władzy rzekomo “wyższej”, która zdaniem zwolenników tego wierzenia zastępuje z korzyścią rozum, a nie podlega prawom logiki. Ale logika (formalna) nie jest niczym innym jak opisem najogólniejszych cech przedmiotów w ogóle - kto więc uwalnia się od niej, bełkocze. Poza logiką jest tylko nonsens.
    pokaż całość

    +: brasselOverload, Dawidk01 +1 inny
  •  

    Dzisiaj Dzień Darwina. Z tej okazji napiszemy coś o ewolucji i o tym, jak ta stosunkowo prosta idea zmieniła świat - nie tylko pod względem naukowym, ale i w sensie rozumienia tego, kim jesteśmy.

    Teoria ewolucji w swojej wersji podstawowej jest prosta jak budowa cepa. Osobnik lepiej dostosowany do środowiska zostawia po sobie więcej potomstwa, co prowadzi do jego dominacji w danym ekosystemie. Nie oznacza to jednak, że sama ewolucja jest trywialnym procesem. To, co jest poddawane selekcji, nie jest wcale oczywiste. A sama teoria ma wiele subtelności i jeżeli wejdzie się w szczegóły jest bardzo skomplikowana.

    To nigdy nie przeszkadzało demagogom. Ewolucja bywała i bywa pokazywana jako proces przetrwania najsilniejszych okazów. Wykoślawiona w ten sposób koncepcja ewolucji była wykorzystywana do usprawiedliwiania zbrodniczych systemów opartych na kulcie siły. Przeżywa najsilniejszy, nie ma miejsca na słabości. To podejście jest bardzo dalekie od rzeczywistości. Przywołajmy prosty przykład z sawanny dla każdego, komu zdaje się, że to zawsze siła jest preferowaną cechą: to najsilniejsze antylopy padają jak muchy, kiedy pora sucha jest wyjątkowo sucha. Podczas suszy trawa nie rośnie bujnie, więc kiedy mniejsze osobniki są w stanie zaspokoić swoje stosunkowo niewielkie zapotrzebowanie kaloryczne, silne i wyrośnięte „samce alfa” zdychają z głodu.
    Oczywiście zdarza się, że to właśnie siła jest cechą, która zapewnia przetrwanie, ale nie jest to w żadnym stopniu regułą. Mimo to w populacji ludzi, jeżeli jakiś ruch polityczny próbuje się podpierać teorią ewolucji, robi to praktycznie zawsze w kontekście siły i usprawiedliwiania dominacji fizycznej jednocześnie serwując prymitywną wersję ewolucji opartą na własnych wyobrażeniach a nie rzeczywistości.


    Tymczasem ewolucja i sukces naszego gatunku opiera się nie na sile, a na inteligencji i główkowaniu. I dlatego jesteśmy jedynym jak do tej pory gatunkiem, który był w stanie pojąć, na czym polega ewolucja. To właśnie zrozumienie procesów sterujących naszym istnieniem powoduje, że koncepcja Darwina (dzisiaj w mocno zmienionej formie) budzi tak wielkie kontrowersje filozoficzne czy etyczne.
    Jesteśmy jedynymi istotami, które potrafią w jakimś stopniu przewidzieć efekty naszych własnych działań. Czy to się nam podoba, czy nie, ekonomia, geopolityka, socjologia są pochodnymi naszej ewolucji. Owszem - często znacznie bardziej skomplikowanymi niż oryginalna teoria, ale wciąż - jeżeli chcemy, jesteśmy w stanie zrozumieć konsekwencje naszych poczynań.


    Tylko czy chcemy? Akceptacja teorii ewolucji zawsze stała w konflikcie z naszą naturą. Początkowo główny rozdźwięk zachodził na linii religia - nauka. Religia uzurpowała (i uzurpuje) sobie prawo do stwierdzania skąd pochodzimy i po co tu jesteśmy. Naturalistyczne wytłumaczenie naszych korzeni jest banalne – ot, kolejne zwierzę jak tysiące innych, zaledwie nieco lepiej rozwinięte intelektualnie. Religia z kolei zawsze próbuje nobilitować człowieka, nadawać mu specjalne znaczenie we Wszechświecie. Czy chodziło o teorię geocentryczną, gdzie ludzie byli centrum kosmosu, czy, kiedy to stało się nie do obrony, czyniąc z człowieka koronę stworzenia - gatunek wybrany do tego, żeby reprezentować “wyższą siłę” na naszej planecie.

    Tego typu podejście schlebia. Pewnie dobre 99% z nas woli o sobie myśleć jako o kimś wyjątkowym, niż jako o kolejnej linii w globalnym ekosystemie. Pycha to - zdecydowanie - nasz ulubiony grzech. I właśnie dlatego powinniśmy dzisiaj świętować geniusz Darwina. Bo świętujemy nie tylko wybitne odkrycia naukowe, ale również poświęcenie. Poświęcenie naukowca, który był w stanie zrobić krok w tył i popatrzeć na swój własny gatunek tak samo, jak inni naturaliści z jego czasów patrzyli na pozostałe zwierzęta - jako na jedną część składową świata ożywionego. Niewątpliwie unikatową, ale nie lepszą - po prostu inną. Po tysiącleciach naszego poznawania świata Darwin okazał się pierwszym człowiekiem, który poświęcił dumę, aby pozwolić rzeczywistości mówić samej za siebie.

    Teoria Darwina została nie jeden raz zaprzężona w służbę ideologii. To o tyle okrutne i przewrotne, że mowa o teorii, która niejako została stworzona właśnie w kontrze do ideologii, kiedy cały współczesny Darwinowi świat twierdził, że jego koncepcja jest obrazoburcza. Zresztą do dziś ideologie różnego rodzaju próbują nam wmówić, że teoria ewolucji odziera nas z godności. Ale w rzeczywistości jedyne, z czego odarł nas Darwin, to życie w zakłamaniu, w przekonaniu, że jesteśmy osobni od reszty przyrody, wywyższeni przez jakieś dziwaczne prawo związane z naszym urodzeniem.

    To oczywiście nie oznacza, że nie jesteśmy istotami wyjątkowymi. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy jedynym znanym gatunkiem, który był w stanie zrozumieć jak działa ewolucja, jedynym znanym gatunkiem, który był w stanie zrozumieć jak funkcjonuje DNA. Jesteśmy unikatem w skali znanego nam Wszechświata. Ale nie jest to zasługą szczególnego przywileju urodzenia, tylko tego, że jako gatunek daliśmy Darwinowi - oraz całym pokoleniom badaczy przed Darwinem - możliwość poświęcenia swoich żyć na próby odseparowania rzeczywistości od iluzji. I dlatego Dzień Darwina powinien być świętowany jako dzień triumfu zalet ludzkości nad naszymi (wieloma) wadami.

    Polecam poczytać Neuropę.

    #neuropa #neuropainformuje #biologia #gruparatowaniapoziomu #darwin #ewolucja
    pokaż całość

  •  

    “Przez całą drugą połowę lat 90-tych opluwał polski Kościół, “polski antysemityzm” i wszelkie “polactwo” hurtem. Wyemigrował do Australii tłumacząc że robi to dlatego iż nienawidzi Polaków. Tam udzielał prasie wywiadów w których wszystko co polskie (papieża, religię, patriotyzm) odsądzał od czci i wiary bez przerwy wałkując mantrę “polskiego antysemityzmu”, (…) mało kto wie że ów wojujący Żyd pojednał się na wiedeńskim szpitalnym łóżku z chrześcijańskim Bogiem przyjmując wiarę katolicką, którą tyle lat ganił jak wredny kult. Tak na wszelki wypadek.”

    Zagadka: Kim jest antypolak, którego szkaluje Łysiak w "Rzeczpospolitej kłamców"?

    #neuropa #4konserwy
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika BRTM

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (3)