Długo wierzyłem w elitarność boksu, ale k---a. W ostatnich latach mogliśmy oglądać jak Francis Ngannou rzuca na deski Tysona. Teraz skreślany Rico niemal nie pokonał totalnego GOATA boksu. I jeszcze na dobitkę w piątek Parzęczewski, który może skupić się wyłącznie na boksie, dostał oklep od gościa, co musiał wziąć urlop w pracy. Tak się kończy budowanie rekordów i wybiórcze wybieranie przeciwników (choć to nie tyczy się Ustka) oraz to, że wcześniej takie

JNaGGyBaNg












