chuj mi w dupe

  •  

    Mina mojego PM'a Oskarka po filologii, który najlepiej zna się na programowaniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #pracait #pracbaza #programowanie #naukaprogramowanie #java

    źródło: 11kcztaa23p71.png

    •  

      [szef] absolutnie, słuchaj trzeba zaimplementować 2 protokoły w .NET. Czas nas goni, dlatego dodatkowa umowa o dzieło na 3 miesiące, 10k net, ok?
      [ja] ale ja w pythonie coś tam umiem, w .NET tylko jakiś webservice napisałem raz 4 lata temu, zresztą to jest masa pracy na 2 seniorów na rok!
      [szef] młody, zdolny jesteś dasz sobie radę. Po prostu uwierz w siebie!
      [ja] nie

      [~ szef dał robotę gościowi z 12 letnim doświadczeniem. Siedzi nad tym 8 miesięcy, zaimplementował 70% jednego protokołu z dwóch, wydali 40k na dodatkowe umowy i jeszcze niezrobione xDD ~]
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (76)

  •  

    Dzięki determinacji Fundacji ePaństwo (obecnie Moje Państwo) poznaliśmy algorytm losowania sędziów do spraw sądowych (SLPS). Ale to nie wystarczy, by ocenić prawidłowość procesu losowania. Na razie przyglądamy mu się przez dziurkę od klucza, a chcielibyśmy przez otwarte drzwi. Do tego potrzebny jest, poza algorytmem, kod źródłowy SLPS. Staramy się o jego udostępnienie od prawie 4 lat. WSA w 2018 roku stwierdził, że kod źródłowy nie jest informacją publiczną. Teraz czekamy, aż naszą skargą kasacyjną od tego wyroku zajmie się NSA.
    Więcej w tekście na naszej stronie.

    Wołam:

    pokaż spoiler @Bielecki @wykopowicz_z_kobierzyna @Sababukin @wcale_mnie_tu_nie_bylo
    @SpalonyHeretyk @adam-dobrawy @Croises @PanHeniek45 @MandarynWspanialy @iPhoneMaster
    @Ipsy @login-jest-zajety @matkaPewnegoMirka


    __
    #prawo #prawodoinformacji #niebojsiepytania #ciagniemywladzezajezyk #watchdogpolska
    pokaż całość

    •  

      @Watchdog_Polska: Aby urządzenie i oprogramowanie do gier losowych lub loterii mogło zostać dopuszczone do użytku musi przejść badania w odpowiednim laboratorium. Typowo bada się kod źródłowy, proces kompilacji, zgodność binarki ze źródłami, zabezpieczenia, rozliczność, trwałe rejestry odporne na modyfikację, element losowości, procedury i szereg innych własności.
      A i takie setki godzin badań za czasem kilkaset tysięcy złotych nie wystarczą, bo MinFin wyda decyzję z dupy i odrzuci.

      Z jednej strony mamy złożony, długi, drogi proces wprowadzania i użytkowania urządzeń dla hazardzistów. Z drugiej strony mamy jakiś tam soft, jakoś tam dopuszczany i jakoś tam używany do losowego przydzielania spraw sędziom.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (22)

  •  

    W nawiązaniu do tego wpisu mała aktualizacja:

    Kość sama odpadła, zrobiłem nowe RTG i jadę jutro do szpitala dopytać czy zostawiamy tak czy trzeba tą poszarpaną kość spiłować. Trzymajcie kciuki (o ile je macie hue hue hue) żeby nie trzeba było.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 3.PNG

  •  

    W nawiązaniu do tego wpisu dodaję aktualizację:

    TLDR na dole.

    Pojechałem na WAM w poniedziałek 2 tygodnie temu. Zaparkować tam to masakra ale jakoś się udało. Wchodzę do głównego budynku i szukam punktu zaczepienia. Widzę oddzial chirurgi więc idę na recepcję zapytać co i jak. Tym razem recepcjonistki były całkiem miłe. Powiedziały mi żebym podszedł pod pokój numer 3 na którym wisi kartka z opisem godzin przyjęć i żebym tam nie dzwonił bo i tak nikt nie odbierze (faktyczie - dzwoniłem dwa dni non stop i nikt nie odebrał). Udałem się pod wskazany pokój numer 3 a tam informacja że wizyty są we wtorki od godziny 12:30. Nic innego mi nie zostało jak zawinąć się i przyjechać dnia następnego.

    We wtorek skoro świt o 9 zwlokłem się z łóżka i o 11:30 byłem na korytarzu pod drzwiami pokoju numer 3. Grzecznie zapytałem kto ostatni w kolejce i zającłem pozycję numer 7 więc całkiem nieźle. Przyjęcia do pokoju zaczęły się nieco wcześniej niż 12:30 ale każdy z pacjentów spędzał w kolejce jakieś 15min. a ciągle dochodzili nowi. W pewnym momencie z gabinetu wychylił się lekarz z brzuszkiem piwnym, z dość gestym wąsem i zapytał kto jeszcze na kontrolę (no kurwa wszyscy). Jakaś pani znajdująca się bliżej drzwi powiedziała że wszyscy czekają na kontrolę a jego królewska mość doktor habilitowany wydarł się na cały korytarz:
    - NA KONTROLĘ PYTAM A NIE NA KWALIFIKACJĘ DO ZABIEGU!!!
    Po czym zniknął za trzaskającymi drzwiami.
    Gdy już odsiedziałem swoje i przyszła moja kolej wstąpiłem do gabinetu, przestawiłem się i powiedziałem z czym przychodzę. Całkiem sympatyczny lekarz spojrzał na moją wystającą kość i powiedział że to niestety nie tutaj i z takim czymś muszę się udać do "nowego budynky na 3 piętro". Grzecznie wytłumaczyłem, że nie wiem gdzie jest "nowy budynek" i poradzili mi żebym spytał ochroniaża.

    Ochroniaż bardzo spokojny człowiek zaprowadził mnie do windy i mówi że to tutaj. Pojechałem na owiane tajemnicą 3 piętro i na korytarzu spotkałem jednego człowieka w kolejce. Zapytałem czy on czeka na kwalifikację do zabiegu i czy można wejść na oddział. Powiedział żebym wbijał śmiało. Wszedłem do środka i nie znajdując rejestracji spytałem przechodzącą panią gdzie mam się udać a ona wskazała drzwi do otwartego gabinetu z przeszkolymi drzwiami. Za biurkiem siedziała pani około 40stki wyraźnie oburzona że ktokolwiek śmie śmieć i wchodzić do jej gabinetu. Powiedziałem co mi dolega o ona powiedziała że kwalifikację są rzeczywiście na 3 piętrze ale w środy o 11:30... Trudno myslę i zawijam się do domu.

    Następnego dnia pojawiam się na 3 piętrze nowego budynku i zasiadam w kolecje - tym razem pozycja numer 4. Lekarz przyjmuje pacjentów a kolejka się powiększa. W pewnej chwili siada obok mnie starsza pani z zabandażowaną ręką. Poznałem że była wczoraj w kolejce razem ze mną przed pokojem numer 3 i zacząłem z nia rozmwawiać. Mówiła że przewróciła się i nie może uzyskać pomocy, ma problemy z dojazdami do tych szpitali - porusza się komunikacją miejską. Złamana ręką nie pozwala jej na normalne funkcjonowanie a ona nawet nie uzyskała pomocy poza wizytą w przychodni.

    Nadchodzi moja kolej - wkraczam cały na biało do gabinetu i rozmawiam z panem doktorem. Koleś konkretny, mówię mu że chodzę z tą kością i nie wiem gdzie się udać, co mam zrobić na co lekarz odpowiada że w pierwszej kolejności zasłonić nos maseczką :) Obejrzał mnie, powiedział że z palcem niewiele da się zrobić, że należy spiłować kość, usunąć pozostałe odłamki i usunąć paznokieć. Spisał to wszystko, pismo przekazał asystentce i powiedział że będą do mnie dzwonić aby ustalić termin zabiegu.

    Następnego dnia zdecydowałem się że jeśli do piątku nie zadzwonią to pojadę z rodziną na dawno odkładane wakacje. W piątek wieczorem kupiłem wycieczkę na dzień następny i polecieliśmy za granicę. Około wtorku zadzwoniła do mnie pani informując mnie że zabieg mam w czwartek! "Mega szybko działają" pomyślałem i wytłumaczyłem że jestem za granicą i będę za tydzień. Babka że okok to zadzwonimy za tydzień bo terminy się dynamicznie zmieniają. I tutaj zaczyna robić się ciekawie - zrobiłem opatrunek na palec i zabezpieczyłem go rękawiczką aby palec nie miał kontaktu z wodą. Popływałem trochę w morzu i w basenie ale opatrunek okazał się ch&ja warty i palec się lekko odmoczył a kość zaczeła się bardziej ruszać niż poprzednio. Trochę się wystraszyłem ale % we krwi robiły swoje i lęk zastąpiła odwaga. Delikatnie pociągnałem za kość a ona została mi w dłoni! W miejscu w którym wystawała kość została krwawiąca dziura.

    Następnego dnia nie wchdziłem ani do morza ani do basenu. Pod wieczór rana po kości wyglądała dużo lepiej a w kolenych dniach zagoiła się zupełnie. W piątek zadzwoniła do mnie ta sama pani ze szpitala informując mnie że zabieg mam za tydzień ale opowiedziałem jej co się stało a ona z rozbawionym głosem powiedziała: "Widzi Pan, czas leczy rany" XD.

    Tak więc morał dzieciaki jest taki: aby chorować w tym kraju trzeba mieć bardzo dużo zdrowia i szybciej się sami wyleczycie niż wyleczy Was system zdrowotny.

    Jak zupełnie zagoi się moja rana mam zrobić RTG palca i jeszcze raz pojawić się w środę w nowym budynku na konsultacje - być może że będzie trzeba usunąć połamane kawałki kości z palca i usunąć paznokieć.

    TLDR:

    pokaż spoiler Jeździłem do szpitala kilka razy a kość odpadła sama
    pokaż całość

    źródło: IMG_20210905_223003.jpg 18+

  •  

    Skusiłem się na olejek #cbd . Spróbowałem trochę i wydawało mi się, że fajtłapa ja uroniłem kilka kropel bo cała butelka się kleiła. Zawinąłem ją w chusteczkę żeby nic nie pobrudzić i wrzuciłem do walizki. Niestety jak otworzyłem walizkę po podróży, to zobaczyłem że chustka jest cała w oleju. Popękała cała flaszka. W butelce został może 1 ml zmieszany z okruchami szkła :-(. Żyd mode On.
    Postanowiłem ograniczyć straty. Najpierw ciumkałem po trochu chustkę i ja zjadłem po centymetrze xD. Potem wpadłem na inny pomysł. Zalałem chustkę gorącą wodą. Olej pływał po wierzchu.
    Czuję dobrze kemik (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Pozdrawiam panią od przyry z podbazy
    #trustmeimanengineer
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: IMG_20210911_165310.jpg

    +: strepsilsintensive, Ilawa +2 innych
    •  

      @hempmont: Przypuszczam, że musiała dotrzeć do mnie nieznacznie pęknięta, bo była trochę śliska, ale wydawała się pełna. Olałem sprawę i nic Wam nie reklamowałem, bo może ja fajtłapa albo korek niedokrecony. Ta folia trzymała ją w ryzach. Na pewno rozwaliłem ją do końca przeciążeniami w walizce, ale odzyskałem ile mogłem. Materiał byłby ciekawszy, bo nie mogłem znaleźć chustek podczas pakowania i wstępnie miałem to zawinąć w skarpetę xD pokaż całość

    • więcej komentarzy (3)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika absolutnie

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (1)