•  

    1. Rok 2035
    2. Korea Północna jest w posiadaniu rakiety z głowicą nuklearną o zasięgu 40 000 km.
    3. 'Generale Ping Pong, cel nowy jork'
    4. czerwonyguzik.gif
    5. Umierający z niedożywienia naukowiec źle podłączył klona ardiuno.
    6. Rakieta leci w drugą stronę.
    7. Cel: Łódź Bałuty.
    8. USA dalej nie dało tarczy.
    9. Rakieta w zasięgu radarów.
    10. Trzeba ostrzec mieszkańców.
    11. syrena.wav
    12. 'GRAZYNA WYŁONCZ FAMILJADE JAKIEŚ ŚWIENTO JEST STÓJ NA BACZNOŚĆ MINUTA CISZY'
    13. mielone.jpg
    14. Straty oszacowano na 32zł

    #pasta #copypasta #heheszki #byloaledobre
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #nauka #medycyna #biologia #mikrobiologia

    Mój stary to fanatyk mikrobiologii. Pół mieszkania zajebane szalkami Petriego najgorzej. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na ziemi ezę czy głaszczkę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu drut w nodze.

    Druga połowa mieszkania zajebana Annals of Clinical Microbiology, Clinical Infectious Deseases, Micobiology Spectrum xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie magazyny w których chociaż występuje słowo bakteria. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś NCBI, sci-hubie i innych stronach dla biologów i kręci gównoburze z innymi naukowcami o najlepsze podłoża itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu twoja stara hoduje gronkowce na mcConkeyu. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę Eubacteria, za najebanie 10k postów."

    "Niezależnie od pogody to co weekend zapierdala do labu. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rosół zrobiony z proszku TSA na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo peptonów bo zawierają polipeptydy i mózg mi lepiej pracuje.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo trzeba przełożyć płytki z cieplarki do lodówki DOKŁADNIE PO 24h, zregenerować podłoża itp.
    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o intoksykacjach i toksykonifekcjach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Krajową Izbę Diagnostów Laboratoryjnych, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr nie potrafią odróżnić S. epidermidis od S. saprophiticus tylko sie obijają hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Nature żeby się uspokoić.

    W tym roku sam sobie kupił na święta cieplarkę. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i podłączył to cholerstwo do prądu. Ubrał się w ten swój cały fartuch laboratoryjny i siedział cały dzień przy tej cieplarce i wkładał tam randomowe rzeczy na płytki. Obiad (rosół z TSA) też podgrzał sobie w 37 w tej cieplarce i zjadł [cool][cześć]

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich mikroorganizmów w polsce to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą do labu w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad do budynku a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad wirówką i patrzymy jak się kręci. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął pipetą szklaną po głowie, wibracje zaburzą wyważenie wirówki i wszystko wybuchnie. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo probówka może być nieszczelna i zaraz będzie kontaminacja. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć czy enterokok nie zaczyna rosnąć na Slanetzu jak w jakimś jebanym Guantanamo. Nie pozwalał mi nawet otworzyć okna bo miał włączony palnik i mówił ze to spowoduje pożar. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów na dwór i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba na dworze pierdzieć bo inaczej można zakazić płytki.

    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym prowadzi badania. Kiedyś towarzyszem wypraw mikrobiologicznych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w fartuchu upierdolonym fioletem krystalicznym i fuksyną. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o bakteriach i wirusach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są podłoża płynne czy stałe.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ KOLONIĘ NA PODŁOŻU PŁYNNYM? ZMĘTNIENIE I GÓWNO WIDAĆ!

    KURWA TADEK PŁYTKI I AGAR WCHUJ KOSZTUJĄ, NA PŁYNNYCH WIDAĆ ZMĘTNIENIE I KOLOR SIĘ ZMIENIA

    CO TY MI O KOLORACH PIERDOLISZ JAK LEDWO POSIEJESZ AUREUSA I JUŻ CHAPMAN ZMIENIONY NA ŻÓŁTO. ZESTALONE TO JEST KRÓL MIKRO JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo kurwa dobrze

    Tak go za te podłoża znienawidził.

    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Krajowej Izbie Diagnostów Laboratoryjnych. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z KIDL powiedzieć. Gazety niebiologiczne też przestał czytać bo miał ból dupy, że o mikrobiologii ani aferach w KIDL nic się nie pisze.

    Szefem koła KIDL w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim mikrobiologom przez Izbę i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie diagnostyki zakażeń gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartym fartuchem bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem KIDL ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu KIDL i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział jak bierze łapówkę za to żeby mikrobiolodzy nie mogli pracować w diagnostyce itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, KIDL, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że KIDL jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy niszczące mikobiologów. Przeliczał też te 2000 na ependorfy, testy API czy krążki na oksydazę i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. agaru odżywczego za te 2k kupić (kilka kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć liofilizator bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    synek na targach to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!

    ale nie było go stać ani nie miał go gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś mirkobiologami okolicy, że kupią liofilizator na spółę, on będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, w garażu na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tym liofizatorem dzielili albo będą robić eksperymenty razem.

    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi eksperymentować i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że nowe szczepy izolują się jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni robią cokolwiek bez niego bo przecież po równo się zrzucali na liofilizator i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepką i liofilizatorem xD Pytam skąd on to wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim liofilizator i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście maszyna nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego sprzęt laboratoryjny ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a pracowali bez niego w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

    -Janusze krzyczą, że ma oddawać

    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od liofilizatora za nogę i dostał drugą nogą z kopa

    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił liofilizator a policjantów żeby go nie aresztowali

    -Ja smutnazaba.psd

    W końcu policjanci oderwali starego od sprzętu. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali liofilizator, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do sprzętu laboratoryjnego żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na labach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla biologów bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Szczepan54

    Liczba postów: 1

    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały mikrobiolog! Chcą go oczernić bo zazdroszczą jałowych wyników!

    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od liofizatora. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze nie odróżnia Staphylococcus od Micrococcus tylko sie cieszy że żółte xD

    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia wyizolowanych przez siebie kolonii to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony laborant, piękny posiew redukcyjny!

    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.
    pokaż całość

  •  

    Ląduję w Warszawie. Wyłażę na strefę wolnocłową. Idę dalej, ale nie wiem gdzie. Zawsze się gubię na lotnisku. W ogóle wszędzie się gubię. Idę, idę. Zabłądziłem między bramki. A pod nimi pasażerowie siedzą i czekają. Nie mam siły dalej łazić. Też siadam. Może jak odpocznę, to wstanę. A może nie. Mam prawie pełną baterię w telefonie.

    Pół godziny później przychodzi jakieś małżeństwo. Kręcą się, kręcą. Wreszcie siadają. Ładna z nich para. Ona ubrała się chyba na kolację u prezydenta, on ubrał się chyba w sklepie Cejrowskiego.
    - Buty jakieś lekkie do chodzenia wziąłeś? - pyta ta wytworna dama.
    - Sandały wziąłem - odpowiada Cejrowski.
    - Sandały? Rafał. 
    - No co miałem wziąć?
    - I co, będziesz w nich chodzić?
    - A w czym mam chodzić?
    - Już ja cię spakuję następnym razem. 
    - Proszę bardzo.
    - I co, może skarpetki jeszcze do tych sandałów założysz?
    - A założę.
    - Jezu, Rafał. 
    - Co, nie mogę?
    - Może jeszcze białe?
    - Może.
    - Biznesmen. Biznesmen będzie w sandałach i białych skarpetkach chodził po hotelu pięć gwiazdek.
    - Dobra, czarne założę.

    #pasta #copypasta #mrozinski #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Mówię ojcu, że przyznano mi
    Nagrodę Nobla. Znowu? - pyta. W jakiej
    kategorii tym razem?

    To taka nasza mała
    zabawa. Ja udaję, że jestem kimś, a on udaje, że nie jest martwy.

    #mrozinski #copypasta #pasta #heheszki

  •  

    Mój pomysł na biznes to połączenie sekstelefonu z przewidywaniem przyszłości, czyli rozmowy erotyczne z wróżkami w cenie 2.99 zł/min. Można będzie zadzwonić do wróżki Oraliany i zapytać: "powiedz mi, co mam na sobie", a potem omówić problemy w związku z dziewczyną, którą poznamy w następne wakacje na dyskotece w Lidzbarku Warmińskim. O ile mają tam jakąś dyskotekę. Ale pewnie mają.

    #pasta #copypasta #mrozinski #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Nazywam sie Andrzej. Mam 23 lata. Jestem gównem Nie ucze się, nie pracuje - jestem na utrzymaniu matki, ktora niestety jest zniedołęzniala. Co jakis czas piszczy czy @@@ wie jak to nazwac i musze karmic ją do ustnie jakims syfem, ktory przygotowuje pielegniarka. Niestety NFZ uznalo ze nie ma podstaw by refundowac leki dla mojej mame, wiec cala kasa z renty idzie na tą @@@aną papke Zyjemy jak szczury. Stary byl dobrym czlowiekiem, jednak straszną zyciowa @@@ą (mam to chyba po nim) Zmarl utopiwszy sie w wannie... Mowią, ze czlowiek umiera tak jak żyl.. no coz, to chyba mowi samo za siebie Nie mam przyjaciol. Prawdopodobnie przez to ze jestem

    a) glupi

    b) aspoleczny

    c) @@@sko brzydki

    Niektorym bozia dała rozum, innym urode, innym spryt ... mi nie dala @@@ nic. Jestem wysoki bo mam 185 cm wzrostu, ale wychudzony i strasznie blady. Mam ksywe wampir. Moj bialy onanistyczny, wydluzony tepy ryj przyciaga uwage jedynie zwierzat, ktore niestety syczą albo warczą na moj widok.. zaleznie od gatunku. Moim ostatnim przyjacielem byl Tomek z klatki obok. Lubilismy sie kiedy mielismy po 14 lat, jednak wtedy to zaczal spotykac sie z tymi podejrzanymi typami , zaczal pic piwo, palic papierosy. Martwilem sie o niego, wiec poskarzylem dzielnicowemu zeby cos zrobil. Tak nasze drogi rozeszly sie. Zrozumialem, ze postapilem malo rozsadnie, kiedy idac do pobliskiej Biedronki w celu zakupienia mitycznego gęsiwa, zauwazylem cegłe lecąca wprost na moj pysk. Zemdlalem i obudzilem sie caly w dziurach po papierosach. Coz... nalog niszczy zdrowie, w tym przypadku jednak nie zniszczyl ich zdrowia a moje

    Niedawno postanowilem cos zmienic w moim zyciu. Ostatnio na forum bylo tyle trendow nawolujacych do wygrywania, ze pomyslalem - a co tam, przeciez mi tez sie moze udac Zaczalem od poszukania pracy. Bez kasy nie ma niczego, wiec to byl priorytet. Wertowalem kilka dni ogloszenia i zaznaczalem co to lepsze propozycje. Spodobalo mi sie ogloszenie "latwa praca dla kazdego, nie wymagamy kwalifikacji, 4000 tys miesiecznie". Pomyslalem, @@@ tam raz sie zyje Sklecilem na jednej kartce A4 CV i ruszylem pod wskazany adres

    Firma znajdowala sie w dosc dziwnym miejscu. Ubocze miasta, stary dom, troche przerazajacy Moj sflaczaly kutas jakby wyczul niebezpieczenstwo, bo kilka kropelek moczu przyozdobilo moje jeansy. No ale nic, zapukalem. Po kilku sekundach otworzyl mi drzwi mily facet. Od razu zalal nie potokiem slow, mowiac o jakis dziwnych procesach ekonomicznych, pracy, przyszlosci i wszystkim co do tej pory wydawalo mi sie obce. Sluchalem, jednak zniszczona przez pornografie psycha nie pozwalala mi sie skoncentrowac. W koncu usiedlismy. Pan Robert, bo tak sie przedstawil, zaczal mnie wypytywac o rozne rzeczy - co lubie, co umiem itp. Podal mi sok pomaranczowy, ktory z checia wypilem. Co pozniej okazalo sie być błędem

    Obudziłem sie z @@@skim bolem glowy przywiązany do jakis rury. Odziany bylem tylko w skorzana kamizelke. Moje usta byly zakneblowane. Staralem sie wyrwac, jednak więzy byly mocne. Moze i bylem glupi jak but, ale wiedzialem ze mam @@@ane...

    Na poczatku weszlo dwoch osiłkow. Patrzyli na mnie i smiali sie. Podeszli blizej i wyjeli swoje fujary. Jedna byla naprawde spora Koles bez zenady splunal na nia i wsadzil mi prosto w mojego anusa. Poczulem przerazliwy bol, ktory czuje do tej pory gdy sram. Drugi facet zaczal mnie na@@@ac Bez @@@ przyczyny, lal mnie po mordzie jak worek treningowy, plul na mnie, kopal ... nie wiedzialem dlaczego. Jego kutas rytmicznie obijal moje policzki, podczas gdy z drugiej strony czulem jak moje jelito grube zaczyna byc w niebezpieczenstwie. Zostalem przerżniety jak zwykla szmata, zaczalem plakac i blagac o litosc, prosilem Boga o pomoc, zamiast pomocy niestety spadla na moj pysk jedynie strozka zolto-bialej spermy Znow zemdlalem.

    Obudzilem sie na srodku drogi, gdzies w lesie. Odziany bylem tylko w gacie i koszulke. Poza bolem glowy czulem rowniez niesamoiwty bol brzucha no i rzecz jasna anusa.. Wstalem nieporadnie, i poczulem razacy bol po prawej stronie. Podnioslem uyebaną koszulke. Kilka szwow na ciele, bol, chwila refleksji? Moj onanistyczny umysl przypomnial sobie film na Discovery o zlodziejach nerek Zostalem brutalnie zgwalcony i pozbawiony jednej z niewielu rzeczy ktora funkcjonowala w moim ciele calkiem sprawnie. Zamiast dostac pracy stalem sie szmatą, dzieki ktorej jakis @@@any francuz kupi sobie nowa nereczke Z bagazem wspanialych doswiadczen jakos dotarlem do domu... Matka na@@@ala jakies ultradzwieki jak szalona, bo nie karmilem jej pewnie kilka dni. Na szczescie moj kutas jest sprawy, wzrok i rece jeszcze nie zawodza. Biore sie wiec za jedyna rzecz jaka mi w zyciu wychodzi - targanie skory.
    #pasta #copypasta #f23 #przegryw #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Zabawna sprawa przytafiła mi się w pracy. przyszedł kuc na rozmowę o pracę. w CV miał wpisane, w zainteresowaniach, "polityka" i "filozofia konserwatywno-liberalna" xDD. po 10 minutach rozmowy z tym studenciakiem już wiedziałem, że jego umiejętności sprowadzają się do przeglądania githuba i klepania formułek w asemblerze, a mi potrzeba kogoś kreatywnego. rzucam do niego więc pytaniem "gdzie widzisz siebie za 20 lat?". i tutaj się zaczyna wszystko: "będę prezesem swojej firmy" xD. podpytuję więc go o to, czy prowadzi swoją działalność. oczywiście odpowiada: "nie, bo w tym państwie nie da się mieć firmy przez wysokie podatki" xD. poczułem się, jakbym rozmawiał z respond botem korwina xD powiedziałem mu, że w polsce przy prowadzeniu firmy podatki to najmniejszy z problemów, dla jasności porządku, ale wiedziałem już, że go nie zatrudnię, więc chciałem go powkurzać. opowiadam mu o firmie i mówię, że aktywnie prowadzimy program pomocy wykluczonym mniejszościom i kobietom. wcześniej był tylko zestresowany rozmową, teraz doszła irytacja. rzucił butnym tonem "mnie nie interesuje co kto w łóżku robi, byle mi tego nie narzucał". tłumaczę mu, że co miesiąc organizujemy luźny dzień i oglądamy filmy o tematyce LGBTQIA, dot. wykluczenia kobiet, rasizmu czy faszyzmu. był tak wkurzony, że aż ciepło na sercu mi się zrobiło. przeszliśmy do wynagrodzenia. widełki były od 4500 do 8500 brutto na UoP. powiedział, że nie chce UoP i preferowałby umowę zlecenie. powiedziałem, że spoko, ale wtedy minimalna xDD zdziwił się i stwierdził, że UoP jednak mu pasuje xDD no to powiedziałem, że na start dam mu minimalną, dałbym mniej, ale jednak ustawowo jest minimalna. typo mówi, że widełki są wyższe, to tłumaczę mu, że mam dużo chętnych, rynek wycenia go poniżej minimalnej i jak mu się nie podoba, to niech idzie do konkurencji xDD powiedział, że nie, że mu pasuje. pożegnaliśmy się i będzie jeszcze 3 tyg czekać na maila ode mnie, którego nie dostanie xDDD

    #pasta #copypasta #programista15k #pracbaza #neuropa
    pokaż całość

    +: n..u, dobrywuj +80 innych
  •  

    Taką pastę popełniłem XD #gownowpis #heheszki #pasta #copypasta #wiedzmin #sapkowski

    "Mój stary to fanatyk potworów. Pół mieszkania zajbane głowami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi ząb utopca czy łuskę kuroliszka i trzeba wyciągać w świątyni bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłam na takim zabiegu. Tydzień temu poszłam na jakieś losowe rytuały to driada z lasu jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu ząb w nodze.
    Druga połowa mieszkania zajbana zleceniami na strzygi, listami z ubrań trupów, ukradzionymi książkami xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich tablicach po wsiach, żeby skompletować wszystkie żale wieśniaków. Byłam na tyle głupia, że nauczyłam go into telepatia bo myślałam, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych papierkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla czarodziejów i kręci gównoburze z innymi magami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do szklanej kuli albo wypiedolić megaskop za okno. Kiedyś ojciec mnie wkuwił to zrobiłam tam iluzje i go trolowałam mówiąc w jego grupkach jakieś losowe głupoty typu alghule srajo do gury. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę UTOPIEC, za telepatie przez 10k godzin."
    "Jak jest ciepło to co weekend zapiedala na utopce. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem mózg utopca na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałam na Aretuze to stary przez tydzień piedolił że to dzięki temu, że jem dużo utopców bo zawierają trupi jad i mózg mi lepiej pracuje.
    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując oleje, robiąc eliksiry itd.
    Przy jedzeniu zawsze pie*doli o utopcach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Szkołe Cechu Wilka, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Utopców Wszelakich żeby się uspokoić.

    W tym roku sam sobie kupił na święta tratwe. Oczywiście do Saovine nie wytrzymał tylko już wczoraj ją rozpakował i ustawił w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wiedźmiński i siedział cały dzień w tej tratwie na środku mieszkania. Obiad (utopiec) też w niej zjadł

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich utopców w redanii to bym wzięła i zapierdoliła.

    Jak któregoś razu, jeszcze w Velen czy Novigradzie, miałam urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na utopce w drodze wyjątku. Super prezent ku*wo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na mape. Po pięciu minutach mi się znudziło więc wyczarowałam grajka to mnie ojciec piedolną kuszą po głowie, że utopce słyszą muzykę z mojej iluzji i się płoszą. Jak się chciałam podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wierciła bo szeleszczę i utopce z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałam siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak na jakiejś jebnej Próbie Traw. Urodziny mam w Birke więc jeszcze do tego lało jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej utopce słyszą i czują.

    Wspomniałam, że ojciec ma kolegę mirka, z którym wypływa na utopce. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Jaskier. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w stroju BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z Sukkubem na Saovine do nas itd. Raz ojciec miał imieniny jaskier przyszedł na hehe kielicha. Naj*bali się i oczywiście cały czas gadali o dupczeniu i utopcach. Ja siedziałam u siebie w pokoju. W pewnym momencie wypłynęli tratwą i zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepszy jest utopiec czy nimfa wodna.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ JASKIER, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE UTOPIEC MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEANA!
    KURWA GERWANT NIMFY WODNE W VELEN PO 50 KILO WAŻĄ, TWÓJ UTOPIEC TO IM MOŻE NASKOCZYĆ
    CO TY MI O NIMFACH PIEROLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. UTOPIEC TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż się zaczeli naku*wiać na fraszki na tratwie a ja z matką musiałyśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku przyszedł sukkub jaskra, że jaskierek spadł z okna i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada megaskop i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo ku*wa dobrze
    Tak go za tą nimfę wodną znienawidził.

    Wspominałam też o arcywrogu mojego starego czyli Szkole Cechu Wilka. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w szklanej kuli mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sku*wysynach ze SCW powiedzieć. Zlecenia na potwory też przestał czytać bo miał ból dupy, że o teleportacjach ani aferach w SCW nic się nie pisze.

    Szefem koła SCW w mojej okolicy jest niejaki pan Vesemir. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego veleńskim akwenom przez Cech i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wiedźmińskie gdzie występował Vesemir i stary wrócił do domu z podartą zbroją bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpiedalał.
    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem SCW ojciec rozpoczął partyzantkę telepatyczną polegającą na szkalowaniu SCW i Vesemira na forach lokalnych wymiarów. Napiedalał na niego jakieś głupoty typu, że Vesemir był tajnym współpracownikiem Dzikiego Gonu albo, że go widział na ulicy jak komuś dziecko ukradał itd. Nie nauczyłam ojca into KONTRZAKLĘCIA więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Vesemirowi 2000orenów.

    Jak płacił to przez tydzień w mieszkaniu się nie dało żyć, ojciec kuwił na przekupne sądy, SCW, Vesemira i w ogóle cały świat. Z jego pierolenia wynikało, że SCW jak jakieś elfy rządzi całym krajem, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na miecze, oleje czy petardy i dostawał strasznego bólu rzyci, ile on by mógł np. jaskółczego ziela za te 2k kupić (kilkaset kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    córcia na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!
    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wiedźminami w okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w karczmie jak my, na mostku przy brzegu, który ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.
    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy mówili, że utopce biorą jak pojbane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkuwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że zabijają bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z karczmy.
    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed karczmą. Wychodzę na zewnątrz a tam nasza płotka z jukami i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zaebał z mostku przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed karczmą zostawi.
    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej księgi do zaklęć przypiął ją do znaku i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 wozy z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500 orenów się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałam się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpiedolu bo było blisko.
    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się łódki i krzyczy, że nie odda
    -Janusze krzyczą, że ma oddawać
    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa
    -Dwóch strażników ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka
    -We wszystkich oknach dookoła stoją wiesniaki
    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a strażników żeby go nie aresztowali
    -Ja smutnazaba.psd
    W końcu strażnicy oderwali starego od łodzi. Ja podałam januszom kod do zaklęcia i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500 orenów i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na utopcach nie spotkali. Matka ubłagała strażników, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.
    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na wymiarach dla wiedźminów bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałam ten temat i widziałam jak mój ojciec nieudolnie porobił iluzje.

    Gerwant54
    Telepatia: 1
    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anonki od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wiedźmin! Chcą go oczernić bo zazdroszczą zabitych okazów!


    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i np. pisał, ze chujowe utopce łapie i widać, że nie umie machać mieczem xD
    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład pokazał szkice złapanych przez siebie utopców to sam sobie mówił

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!
    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum."
    pokaż całość

  •  

    Jesienią byłem na weselu jakiejś dalekiej rodziny. Siadamy do stołu a tu nagle trzy miejsca ode mnie siedzi chluba Polskiego Związku Narciarskiego i kierowca rajdowy Adam Małysz. Na początku jak było pierwsze danie to wszyscy dookoła byli bardzo nieśmiali bo tak ich olśniła osoba Adama, tylko jego żona Izabela mu cały czas podsuwała łyżkę z rosołem pod usta i namawiała żeby zjadł trochę ale Małysz mówił, że głodny nie jest, że nie chce. No to Iza Małyszowa wyjęła ukradkiem z torebki bułkę z bananem i dała naszemu Adasiowi, to spałaszował od razu, ze smakiem. Jak już wszyscy wypili po kilka kieliszków to ludzie nabrali trochę kurażu i zaczęli zagadywać, co Adam robi z nami na weselu i okazało się, że jest bratem ciotecznym ojca panny młodej. Wszyscy zaczęli Małyszowi mówić jak to go szanują i jakich nam wzruszeń dostarczył swoimi skokami a Małysz dziękował i z nami pił. Ze mną też.

    Przed samymi oczepinami wyszedłem zapalić i akurat Adaś też stał na szlugu to zaczęliśmy sobie rozmawiać i mu pijany wyznałem, że jak byłem mały to moim największym marzeniem było skakać tak jak on, i jak gdzieś w gazecie było jego zdjęcie to wycinałem i sobie wklejałem do specjalnego zeszytu. Adam mi na to mówi, że płynie w nas ta sama krew więc gdybym tylko chciał to mógłbym skakać tak jak on. Ja na to mówię, że nie wierzę w to bo nie jestem taki lekki jak piórko jak on. Małysz mi powiedział, że mi pokaże, że też mogę latać.

    Ustawił mnie na szczycie schodów przed salą weselną, pokazał właściwą pozycję do startu i jak się wybić i pouczył żeby w locie się wygiąć tak aerodynamicznie a potem to lądowanie to jak już uważam- albo na dwie nogi albo telemarkiem. Nie powiem, bałem się trochę ale Adam powiedział, że muszę tylko uwierzyć w siebie a wtedy wszystko będzie możliwe. No to wybiłem się z całej siły i poszybowałem w powietrzu, ale doleciałem tylko do połowy schodów i pierdolnąłem tak, że straciłem przytomność.

    Jak się obudziłem to Małysza już nie było tylko lekarze mnie zbierali z ziemi i wsadzali do karetki a moja matka płakała. Skończyło się na wybitej rzepce, złamaniu nadgarstka, rozcięciu głowy i wstrząśnieniu mózgu, przez co musiałem 3 dni spędzić w szpitalu.

    Pierdolony Adaś mnie podpuścił dla żartu, bo nie było w nas tej samej krwi, tylko ja byłem ze strony pana młodego a on panny młodej.

    #coolstory #pasta #zdarzylosienaprawde #miud #copypasta
    pokaż całość

  •  

    Uwaga: WSZYSCY GRACZE FORTNITE, John Wick jest w wielkim niebezpieczeństwie i potrzebuje WASZEJ pomocy, żeby zniszczyć wszystkie oddziały w Wykrzywionych Wieżach. Aby to zrobić, potrzebuje złotego SCAR-a i parę CHUG dzbanków. Żeby mu pomóc, wystarczy numer karty kredytowej i trzy cyfry z tyłu oraz datę i miesiąc wygaśnięcia. Ale musicie się pospieszyć, aby John mógł zabezpieczyć torbę i osiągnąć KRÓLEWSKIE Zwycięstwo.
    #copypasta #fortnite #johnwick
    pokaż całość

  •  

    -bądź na szwedzkim wycieczkowcu
    -idź srać
    -wysraj się
    -spłukuj
    -nie działa
    -oshit.png
    -co robić
    -znajdź sprzątaczkę
    -nie umiej po szwedzku
    -ona nie umie po angielsku
    -złap ją za rękę i zaprowadź do męskiego sracza
    -już ma cię za świra
    -pokaż jej gówno które zrobiłeś
    -powiedz "titta" ("patrz" po szwedzku) i spróbuj spłukać
    -gówno spłukuje się normalnie

    #pasta #copypasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Dziś spełnił się mój najgorszy koszmar… i mam samochód do oddania xD

    Ale po kolei.
    Odkładałem z mojej chujowej pensji kilka miechów, żeby kupić sobie plejstejszyn cztery. W końcu udało się i zamówiłem starter paka. Nie jakąś używkę z OLXa jak biedak jakiś - najnowsza wersja PRO 1 tera + wyhajpowana gierka w zestawie. W końcu luksus na jaki zasługuje.
    Urządziłem nawet śwince-skarbonce rekonstrukcję odbytu za pomocą noża do masła, żeby tylko kurier szybciej przyjechał. Wszystko żeby jak najszybciej grać w grę.

    Tombrajder xD

    Targały mną emocje jak na lvl 13.
    Kumacie - z jednej strony podjaranko 100% jak przed pierwszym zamoczeniem korniszona.
    Ale z drugiej obawy, zanim zdążę dobiec do domofonu jakiś Misza z Drohobycza odjedzie swoim busikiem na biegun północny, gdzie znajduje się najbliższa baza #dhl.
    A ja zostanę w przedpokoju jak smutnazaba.jpg

    Nagle w końcu on. Długi i wyraźny BZZZYTT dobiegający z przedpokoju. Dźwięk wyczekiwany jak to pierwsze delikatne pierdnięcie zwiastujace sranie po 3 dniowym zatwardzenu.
    Zrywam się, lecę.
    W słuchawce słyszę “Kurier”

    Syreny wyją, lampki jarzą się czerwonym światłem. Ekscytacja osiągnęla poziom krytyczny.

    Otwieram drzwi i wtedy BAM!

    Życie przyjebało mi w ryj z półobrotu. W slowmotion widzę wysypujące mi się z pyska jedynki, w ślad za nimi lecą kły, a potem trzonowce. Krew pryska jak na filmach Tarantino.

    Szok nie do opisania. Przede mną stanął on.

    #krzysztofkurier w całej swej nędznej niedołężności.

    Teraz pora na efekt rewindującej się taśmy i flashback sprzed kilku lat.

    Krzysztofkurier to typ, z którym za czasów #studbaza mieszkałem przez jakieś 72 godziny w tym samym mieszkaniu.

    Encyklopedyczny przykład zakamuflowanego żula. Pozornie korposzczur na usługach firmy kurierskiej, jednak w rzeczywistości bezdomny superbohater zrzucający uniform poczteksu, by chlać dykte, zagryzać folią bąbelkową i zaniżać rejtingi Wrocławia samą swoją obecnością w granicach miasta. Nieodkryty talent do burd, dla którego #patostreamy to nawet nie libretto do “kilku piwek” w środku tygodnia.

    Taśma fastforward i znów jestesmy w korytarzu mojego mieszkania.

    W drzwiach krzysztofkurier z paczką, ale nie jest sam. Towarzyszy mu jego smród. Poważnie - osobna postać z własną w pełni wykształconą osobowością.
    Nie taki zwykły sztynk żula, wiecie, co czasem przytrafi się latem w tramwaju.Tylko ten typ smrodu, co jak mieszkasz na śródmieściu, nie wyniesiesz śmieci ze trzy dni i już kurwa pod zlewem wylęgną Ci się cyganie. Otwierasz szafkę, a tam kurwa Don Wasyl gra na weselu skórki od banana i resztek konserwy turystycznej. Normalnie skrzypki, akordeon, wokół biega gromada dzieci, a Ty jeszcze po nosie dostajesz bo nie jesteś swój i na chuj się wpierdalasz xD

    Łeb opuszczony - paczkę wręcza mi do łapy, cośtam miesza przy tym małym komputerku.

    Paczka do pana, proszę o podpis czytelny tu na urządzeniu

    Biorę paczkę w ręce. Myślę uda się, kurwa. Zabija go rutyna. Codziennie przecież widuje setki twarzy, dostarcza tysiące paczek w całym mieście.
    Nie pozna mnie, nie spojrzy.
    Biorę rysik.
    Głowa Krzysztofakuriera dalej gdzieś na dole.
    Uda się - uda się.
    Podpisuję i rysik przezornie wpinam w urządzenie.
    Paczka już dawno odłożona.
    Szybko chwytam klamkę od drzwi, by jak najszybciej je zamknąć.
    Kątem oka dostrzegam uśmiech w przerzedzonym uśmiechu Krzysztofakuriera.

    Stopa w drzwiach ląduje szybciej niż na mistrzostwach świata świadków jechowy. I zaczyna się.

    Noooo cooo Ty mordo! Przecież się zgrywam - poznałem Cię od razu, więc to tutaj teraz mieszkacie z #rozowypasek

    I pakuje mi się na kozaku do mieszkania.

    Co tam sobie zamówiłeś? Jakieś fajne sprzęty, oo widzę ładnie mieszkacie. Wiesz, bywało się w fajnych mieszkaniach, teraz tu sporo po osiedlu jeżdżę, ludzie się wprowadzają, jest na co popatrzeć.

    Ja na to, że się spieszę i mam spotkanie, właśnie wychodzę wiesz-rozumiesz-znasz. No ale w pidżamie byłem średnio przekonujący, więc Krzysztof dalej penetrował mieszkanie i nawijał.

    O cie kurde, tu widzę że też macie po królewsku jak w zamku jakimś czy co hiehie. Kuchnia ładna, sypialnia, łazienka, nie to co tam na śródmieściu co to się do kuzyna niby tak szybko wyprowadzaliście. Ten kuzyn to tutaj z wami mieszka?

    I otwiera pokój, co to dla naszego gówniaka mieliśmy szykować. Póki co pusty. Jedynie łóżko w nim stoi co było do wyrzucenia.

    Widzę, że chyba macie pokój wolny, a to się dobrze składa, bo ja akurat szukam mieszkania. Mam też ze sobą wszystko co potrzeba.

    Wyciąga zza pazuchy półlitra wódy owiniętej w bibułę. Kokarda zawiązana, ale spod bibuły wystaje etykieta parkowa i cena 12,99. W mniemaniu krzysztofakuriera to z pewnością prezent jaki atasze kulturalny wręczałby na dworze królowej brytyjskiej. Przynajmniej taką miał minę kiedy zapytał

    To jak dogadamy się?

    eksplozjamózgu.exe

    Nie czekając na moją odpowiedź, krzysztofkurier wyciąga giry na łóżku, zrzuca łapcie, a obok niego ląduje torba - nie większa niż zrywka z biedexu. Cały jego majątek jak mniemam.

    Busa zaparkowałem tu pod oknami, będę mieć na niego oko.

    Potrzebny był mi plan i to szybko.

    Postanowiłem więc pokonać Krzysztofakuriera jego własną bronią.
    Zaczęliśmy pić.

    A że ja jestem gospodarzem podejmującym nowego gościa - będę kelnerował.
    To mie się podoba mówi Krzysztof, więc mówię mu, że teraz pijamy tylko drineczki u nas na zamku - mam tu nawet taki szejker specjalny i proszę ja ciebie będę teraz robił sexondebicz i inne modżajta.

    Krzysztof mina jak po wygraniu losu na loterii, rozłożył się jak panisko na materacu i czekał.
    Chlaliśmy do wieczora. Znaczy Krzysztof chlał, bo ja piłem sok i co jakiś czas narzekałem, że może trochę za mocne te drinkasy robię. Krzysztof wówczas chwalił, że dobre-dobre,
    takie mają być hiehie.

    W międzyczasie do domu wrócił #rozowypasek.
    Awantura zawisła w powietrzu, a tłumaczenia nic nie dały. Drzwi do sypialni trzasnęły z siłą huraganu katrina. Szykował się na mnie zamach jak na Kenediego. Chuj tam myślę, jakieś ofiary muszą być, przecież działam w imieniu wyższego dobra. Najwyżej umrę jak Norwid - niedoceniony.

    Długo to trwało, ale Krzysztof w końcu przyzgonił.
    Obszukałem cały jego dobytek. Znalazłem kluczyki do busa. Poleciałem po różową. Zebrałem słowny wpierdol, po czym oboje wciągnęliśmy Krzysztofakuriera do limuzyny poczteksu.

    Pojechałem 20 km za Wrocław do lasu. W chuj, ze dwa razy modliłem się, żeby się nie zakopać tym busem. Wywlokłem niedoszłego współlokatora, zabrałem buty - te same, które krzysztof kupił za zaliczkę od szefa
    I wróciłem do #wroclaw.

    Auto zostawiłem otwarte na parkingu koło aquaparku, także jak ktoś ma ochotę na busa i buty - nie krępujcie się.

    #pasta # #mieszkaniadowynajecia #wspolokatordebil #copypasta #chujowiwspollokatorzy

    ______
    Dla spragnionych historii o #krzysztofkurier polecam:

    pokaż spoiler https://www.wykop.pl/wpis/35476033/kurna-anony-co-sie-odjebalo-%E0%B2%A0-%E0%B2%A0-ostatnio-dzwon/ https://www.wykop.pl/wpis/35162489/jakis-czas-temu-wracam-sobie-do-domu-z-roboty-w-hu/
    pokaż całość

  •  

    Nie wyobrażam sobie co teraz się dzieje w hotelu xD ten kurwa kac moralny, a Grosicki pewnie siedzi gdzieś w kącie i nawet nie otwiera gęby żeby nie dostać w ten pusty caban od Pana Piłkarza Roberta Lewandowskiego, Tak się Turbodebil przechwalał że ma Lewemu stwarzać okazje xD prawda jest taka, że Robert to profesjonalista i nic więcej nie mógł zrobić, na jego miejscu spakowałbym walizki i wypierdalał stamtąd xD żal mi go, bo pewnie jest mega wkurwiony na poziom piłkarski reszty kadry... co prawda on też nie świecił przykładem, ale ile można ciągnąć 10 chłopa w każdym meczu do wygranej, co on w ogóle powie w tym Bayernie jak go zapytająna ch*j grali do tego Szczęsnego, a ten rozgrywał na pałę do Włochów xDxD spoko grupa taka średnia. Włosi w budowie. Portugalia bez najlepszej strzelby. Cyk jiz w marzeniach Prezydent przyjeżdża na zgrupowanie, cyk reklamy, garniaki xD mega bojowe zdjęcia i podpisy na profilach społecznościowych i te komentarze Polaków każdym materiałem wideo "Łączy nas piłka" - "Bolzga stronk! Uda się!" hahahxDDDD na dodatek Brzęczek facet który wymienia obrońców na koniec decydującego meczu zamiast wprowadzać karabin samopowtarzalny AK-Piątek a i tak przepierdalamy w ostatniej minucie xDDD to jest cyrk i ten cała ta LN w naszym wykonaniu można porównać do dobrej imprezy... na początku jest zajebiście, są fajne dziewczyny, dużo alkoholu, podniosłe rozmowy o patriotyzmie, polityce i ogólnie czujesz, że złapałeś życie za rogi i ta blondynka która siedzi w kącie będzie dziś krzyczała Twoje imię podczas pełnego uniesienia, dzikiego seksu.... Że się zrechabilitujesz za mundial. Że pokażesz że był to wypadek przy pracy. A finalnie kończysz kłócąc się ze wszystkimi o to, że pisowcy/pełowcy to złodzieje, wulgarnie dostawiasz się do tej blondynki, dostajesz w ryja, rzygasz na dywan i kończysz ze spuszczonymi gaciami na kiblu, starając się nie zasnąć, a kiedy to się stanie reszta maluje Ci penisy na twarzy, robi fotki na fb i publicznie upokarza xD a ostatecznie z łazienki zapinając rozporek wychodzi Francesco i Edmundo dwóch studentów z Erazmusa co do których miałeś pewne podejrzenia ale z głową w kiblu już nic nie mogłeś zrobić.

    #copypasta #mecz
    pokaż całość

  •  

    To był kolejny dzień naszego życia i nic nie zapowiadało takiej amby na wysokim szczeblu xD

    Spotkaliśmy się z chłopakami jak zawsze o 4:20.
    Zapowiadało się nieźle bo Młodego starzy wzięli urlop na tydzień i wyjechali z sąsiadami na wesele. Oznaczało to, że Młody będzie szoferem, a my najpierw zrobimy się w plenerze, a potem będziemy rozbijać się po mieście mercedesem puchaczem, którego ojciec Młodego - Janusz - trzyma pod kocem. Zupełnie jak w mokrych snach handlarza o płaczących Niemcach.

    Wybiła godzina, Młody grzecznie podjechał i polecieliśmy po Wiśnię. Wiśnia zawsze miał na mieście kontakty, robił więc za zaopatrzeniowca, ale po cichu kroił nas też zawsze trochę. Raz była o to nawet awantura, ale Wiśnia powiedział, że to opłata manipulacyjna i jak się nie podoba to możemy wypierdalać xD

    Od tamtej pory przymykaliśmy na to oko, bo ani Młody ani ja nie mieliśmy jaj łapać tematy na mieście samemu
    #przegryw.

    Po chwili Wiśnia wsiadał już do wyglancowanego w środku puchacza i oprócz załatwionego tematu miał też plan. Co do Wiśni było zupełnie niepodobne.

    Panowie, dziś jedzie z nami biała dama, przypłynęła parostatkiem z Niderlandów. Dlatego Młody zachowuj się i prowadź - dzisiaj jedziemy podziwiać widoczki. Będę Cię nawigować.

    Taka elokwentna wypowiedź wymagała od Wiśni minimum tygodnia przygotowań, więc nie było gadania. Młody po prostu wykonywał polecenia - jak Wiśnia mówił ”skręć” - skręcaliśmy.

    Jechaliśmy już z dobrą godzinkę, robiło się ciemno, a Wiśnia wywiózł nas na totalny wypierdów. Droga była tak dziurawa, że amortyzatory sapały gorzej niż stara Młodego pod jego starym. A Janusz swoje warzył - wierzcie mi.

    Podjechaliśmy na jakąś wchuj górę i zaparkowaliśmy na jakiejś łące.
    Trudy dojazdu i przekleństwa Młodego wynagrodził nam widok całego miasta, rozświetlonego jak Nowy Jork. Z tym, że to nie był ani Nowy, ani Jork, tylko 30-tysięczna dupa na #dolnyslask
    No ale był Amsterdam, więc hehe ma się rozumieć, sami wiecie. Długo nam nie zajęło, żeby zajarać się widoczkiem bardziej niż samochody na przedmieściach Paryża (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Posiedzieliśmy trochę, popodziwialiśmy, nasz gość z Holandii szybko się ulotnił, więc czas by Młody puścił “Riders on the storm” w wersji z need for speeda i uderzyliśmy w miasto.

    Tak się akurat złożyło, że oddali niedawno fragment drogi prowadzący póki co donikąd. Wiecie, taka droga co Wam ją zrobią jak idą wybory. Żeby się wykazać i zbierać Wasze głosy, żeby ją dokończyć w następnej kadencji.

    Piękny gładki asfalt i nowe rondo, na którym można zawrócić lub dojechać do domu burmistrza xD

    Uderzyliśmy tam - pokręciliśmy się raz - drugi. Ale sami rozumiecie - pusta droga bodżców brak. Wiśnia szybko wpadł na genialny pomysł, że po rondzie to on jeszcze nie jeździł tyłem.

    No my z Młodym też nie, więc szybko podchwyciliśmy temat i lada moment zapierdalaliśmy już puchaczem tyłem po nowiuśkim rondzie. Wiśni było ciągle mało, więc wrzeszczał szybciej, szybciej. A Młody dociskał i dociskał.
    Byliśmy w 7dmym niebie, tak fajnie kołysało. Im szybciej jechaliśmy tym robiło się weselej. Zupełnie jak na karuzeli. Światła latarni migotały. Ja już pełen relaks, Wiśnia też powoli odpływał na tylnej kanapie. Faza życia, mówię Wam. Młody oczy miał już nieco nieobecne. Mówił ,że stoimy w miejscu, to świat wiruje wokół nas.

    Aż tu nagle JEBUT.
    Huk kurwa jak japierdole.

    Otrzeźwienie wleciało w nas jak strzał w pysk brudną szmatą od sprzątaczki na szkolnym korytarzu.

    W tylnym lusterku widać było, że w bagażniku naszego puchacza zaparkował właśnie nowiutki GLC. Taki co to jeszcze w środku pachnie salonem samochodowym. Piękna maszyna, tyle że rozjebana.

    No i teraz skumajcie - akcja jak w amerykańskim filmie.
    Nagle całe miasto postanowiło się zlecieć słysząc ten huk. Na drogę, która przed chwilą była kompletnie pusta, bo kurwa prowadzi donikąd, nagle zaroiło się od ludzi.

    Z krzaków wyskoczył jakiś dziadzia co to po nocy wyszedł wysrać pieska. Przypałętała się para jakichś studenciaków wracających z imprezy. Kurwa był nawet jakiś cyklista, co to trenuje do tur de poloń. A wisienką na torcie okazał się bagietowóz na rutynowym patrolu, który właśnie wyjechał zza zakrętu i włączył koguty.

    Skumajcie teraz atmosferę w naszym aucie. Wszystko działo się tak szybko, że nie było nawet czasu ustalić jakąś wersję wydarzeń. Poza tym wszyscy byliśmy zajęci sraniem w portki.

    Podchodzi oficer Bagieta, pyta czy jesteśmy cali.
    Jesteśmy
    Proszę zostać w samochodzie.

    Podchodzi do nowego Merca. Facet tam nie odpowiada. Widzimy we wstecznym lusterku, że głowę ma wbitą w poduszkę powietrzną i się nie rusza.

    Aktualny poziom kupy w naszych portkach 150%

    Wyciągają gościa z mercedesa na ulicę i badają puls.
    Po chwili słyszymy, że oficer bagieta mówi przez radio
    Dajcie szybko na rondo karetkę. Mamy tutaj filipińskiego akrobatę.

    W aucie zaczęło się polowanie na czarownice. Młody łzy w oczach i drze się na Wiśnię, że to wszystko jego wina, że to on go podjudzuł do jeżdżenia tyłem, że wszystko powie. Że powie też o innych rzeczach i Wiśnia za to wszystko beknie. Wiśnia wkurwił się niemożebnie i powiedział, że to się skończy dla Młodego źle. Bo jak z niego konfident i kumplojebca to go dojdą na mieście, nie zdążą nawet rodzice z wesela wrócić. Na to Młody w płacz jak nastolatka po rozstaniu z pierwszym chłopakiem.Bo jakby dotarło do niego, że Janusz i Bożena wracają za 48h do chaty, a ukochanej furze ojca bliżej obecnie do Matiza niż do porządnego niemieckiego wozu.

    Podjeżdża karetka, widzimy, że zbierają kierowcę na nosze.

    Biegieta przychodzi do nas i pyta co się stało.
    Z Młodym zero kontaktu, tylko ryczy jak bóbr. Pyta więc Wiśnię. WIśnia na to, że ja się panie oficerze zabrałem na stopa i przysnąłem. Obudził mnie dopiero ten huk.

    Myślę sobie pięknie Anon. Jesteś właśnie po szyję w gównie. To jest Twój moment prawdy, a w głowie hula wiatr i te krzaczki z westernów. Bagieta przenosi swój pytający wzrok na mnie, wtedy wypalam serią jak z karabinu.

    Panie Bagieta, ja to w telefon patrzyłem. Jechaliśmy tu z kolegą sobie niespiesznie rondem i nagle trach, taka sytuacja jak na załączonym obrazku. Nie wiem jak do tego doszło, ten samochód pojawił się znikąd.

    Bagieta na to, dobrze - teraz zapytamy świadków. Podeszli sanitariusze, żeby nas opatrywać.

    Stan przedzawałowy pogłębiał się u mnie wraz z każdym kolejnym przesłuchiwanym świadkiem. Wszyscy kolejno odchodzili w swoją stronę, najpierw dziadzia z pieskiem cyklista i studenciaki. W końcu bagieta wrócił do nas.

    Teraz już wszystko wiedzą. Wydało się. Siłą woli zaciskam odbyt, aby był twardy jak stal w obawie, że jeszcze dziś będzie trenowany przez współwięźniów.

    Bagieta podchodzi i mówi do nas tak.
    Dwie sprawy. Po pierwsze macie szczęście, że nic się Wam nie stało. Pijany kierowca samochodu musiał przysnąć i uderzył prosto w Was. Jest tylko trochę poobijany. Prosiłbym Was jednak, aby nie chwalić się tym wydarzeniem jakoś specjalnie.

    Jeśli jest coś takiego jak mentalny orgazm, to wiedzą o tym tybetańscy mnisi osiągający nirwanę i ja. Nie mogłem uwierzyć w nasze szczęście. Mało, że nas nie zbadali na trzeźwość, to jeszcze nikt nic nie widział i założyli winę pijanego gościa.
    Życie nie mogło być piękniejsze.

    Bagieta kontynuował.
    Jeśli medycy nic u Was nie znajdą, jeźdźcie do domu i nikomu nic nie mówcie.

    Tu pozornie ospały Wiśnia wkroczył ze swoją przekorą szybciej niż zdążyłem go powstrzymać.

    A czemu mamy nic nie mówić?
    Wiśnia, Ty tu nie filozuj, tylko morda, bo wiemy o Tobie wszystko. Sprawa tajna i tyle. Zrozumiano?

    Nie dyskutowaliśmy.

    Młody trochę się uspokoił, przyjechały lawety. I wszyscy rozjechaliśmy się po domach.

    Następnego dnia w prasie, ani w internecie nie było słowa o wypadku na nowym rondzie.
    Odwołali za to wykład byłego prezydenta Alka Kwachowskiego, co miał być na auli w domu kultury. A newsem dnia była obniżka ceny skupu zboża. Ot kolejny dzień na zadupiu.

    My do tej pory nie możemy uwierzyć w nasze szczęście. Znaczy ja z Wiśnią, bo Młody nie ma czasu. Szuka na cito jakiegoś magika, co wyklepie puchacza do niedzieli zanim starzy wrócą z wesela. Jak macie jakiś namiar - piszcie.

    #pasta #copypasta ! #420 #narkotykizawszespoko #wykopjointclub
    pokaż całość

  •  

    1. Bądź głodny.
    2. Idź do żabki.
    3. Stań przy kasie z zakupami. Ustaw się w kolejce.
    4. Kasjerka mówi, że terminal kart nie działa bo mają problem z połączeniem.
    5. Nowobogacka Grażyna miesza z błotem kasjerkę.
    6. Ogarnia cię wkurwienie. Poproś Grażynę by się uspokoiła i nie dopierdalała osobie która zapierdala po nocach za najniższą krajową.
    7. Grażyna na to, że jak nie potrafi robić nic innego to niech zapierdala po nocach, a tobie każe się zająć swoimi sprawami.
    8. Powiedz, że jesteś weterynarzem i agresywne suki są twoimi sprawami.
    9. Hur Dur jakiego nie widział świat.
    10. Były wszystkie punkty.

    #copypasta #pasta #zabka #weterynarz #smiesznypiesek #jedzenie
    pokaż całość

  •  

    Kocha pieniądze, szemrane interesy,
    Drogie zegarki i czarne mercedesy.
    Wybitnym jest gangsterem - biznesmenem,
    Ma pełny barek i piękny dom z basenem.
    Wśród szefów mafii ma wielkie poważanie,
    Boją się jego tulczyńscy parafianie.
    Za nic ma zbójców zza wschodniej granicy,
    Jest najbogatszym mieszkańcem w okolicy.

    Janusz Tracz, wróg kościoła, bluźnierca,
    Co rywalom łamie karki, a kobietom serca.
    Tak, Janusz Tracz jest postrachem tej wsi,
    On nie odpuszcza i się mści.
    Janusz Tracz istny diabeł wcielony,
    Zawsze z pokerową twarzą, uczuć pozbawiony,
    Czart, samo zło, z wiary szydzi i drwi
    By proboszczowi napsuć krwi.

    On odbierze Ci ziemie ojca twego,
    Zrobi tam burdel, pogrąży kościelnego.
    Zorganizuje też koncert dla krasnali,
    A kiedy trzeba to księdzu w ryj przywali.
    Jeżeli ktoś obraża go po cichu,
    To skończy jak Konstancja w psychiatryku.
    Gdy jednak ktoś przystąpi do ataku,
    Sprzedawać będzie z Andżelą w warzywniaku.

    Janusz Tracz, wróg kościoła, bluźnierca,
    Co rywalom łamie karki, a kobietom serca.
    Tak, Janusz Tracz jest postrachem tej wsi,
    On nie odpuszcza i się mści.
    Janusz Tracz istny diabeł wcielony,
    Zawsze z pokerową twarzą, uczuć pozbawiony,
    Czart, samo zło, z wiary szydzi i drwi
    By proboszczowi napsuć krwi.

    Janusz Tracz, wróg kościoła, bluźnierca,
    Co rywalom łamie karki, a kobietom serca.
    Tak, Janusz Tracz jest postrachem tej wsi,
    On nie odpuszcza i się mści.
    Janusz Tracz istny diabeł wcielony,
    Zawsze z pokerową twarzą, uczuć pozbawiony,
    Czart, samo zło, z wiary szydzi i drwi
    By proboszczowi napsuć krwi.

    Janusz Tracz, wróg kościoła, bluźnierca,
    Co rywalom łamie karki, a kobietom serca.
    Tak, Janusz Tracz jest postrachem tej wsi,
    On nie odpuszcza i się mści.
    Janusz Tracz istny diabeł wcielony,
    Zawsze z pokerową twarzą, uczuć pozbawiony,
    Czart, samo zło, z wiary szydzi i drwi
    By proboszczowi napsuć krwi.

    #plebania #tracz #kultura #sztuka #copypasta #muzyka #legenda #polska
    pokaż całość

    źródło: bi.gazeta.pl

  •  

    Pamiętacie jak w na Nowowiejskiej we #wroclaw otwierali ksero24, gdzie można było grać w automaty? Polazłem tam i co przeżyłem to moje.

    Wlazłem i stanąłem z boku. Patrzyłem jak tryskające testosteronem byczki przegrywają zasiłek
    Jak stulejarze z budowy tracą tygodniówki by wrócić do żony z niczym. Jak moczymordy wrzucają w te diabelskie maszyny ostatni grosz.

    Obserwowałem i spokojnie wyczekiwałem momentu, aż odejdą od automatu,
    by wrogo przejąć maszynę i wygrywać pieniądze na posiłki ich dzieci, leki dla ich matek i alimenty dla byłych żon.
    Wtedy do pomeiszczenia wszedł on
    Ubrany na czarno, z charakterystycznym uśmieszkiem.
    Początkowo nie skojarzyłem, ale przedstawił się jako Lu.

    Lu pozbierał kilku takich jak ja drobnych cwaniaków, żądnych hajsu i żerujących na głupocie innych
    Zabrał nas na zaplecze
    było ciasno
    śmierdziało moczem i niestrawionym alkoholem
    - pewnie zastanawiacie się dlaczego Was tu zebrałem - zapytał Lu - Oko wie o Was wszystko.
    myślę chuj, co za oko
    ale grajmy w te gre Lu
    wtedy On, popchnął automat z kolą
    a naszym oczom ukazało się kasyno
    zielone stoliki
    dym papierosowy kłębiący się jak mgła
    i panienka gotowa zawiesić się na Tobie jeśli tylko passa będzie Ci sprzyjać
    Łasiła się jak dzika kotka i większości z nas to odpowiadało, ale nie jemu. Lu tylko stroił sobie drwiny z fajnego kurwiska.

    Lu powiedział, że dziś gramy w ruletkę
    Siedliśmy do stołu

    Ja
    Lu
    Cherlawy okularnik
    i niepozorny chińczyk

    Okularnik odpadł jako pierwszy - chciwość go zgubiła. Zagrał o wszystko i przegrał. Poprosił o chwilę rozmowy z Lu, po czym wrócił ze stosem żetonów.
    Graliśmy dalej, ale passa Okularnikowi nie sprzyjała. Postawił wszystko na czerwone, ale kulka zatrzymała się na czarnym.

    Zanim się obejrzeliśmy zniknął.

    W tym samym momencie panienka owinięta w lisie futro podała drinki
    krupier rozkręcił ruletkę
    i rzucił kulkę
    kiedy koło przestawało się kręcić
    Niepozorny chińczyk wpadł w szał, bo dostał zły sok.
    Strzelił placka z pudrem dziewczynie.
    Lu nawet nie mrugnął, choć w duchu na pewno się ucieszył
    Jak się później okazało chińczyk pija tylko sok bananowy
    Cała akcja tak mnie rozproszyła, że powoli zacząłem wtapiać żetony. Z każdą kolejną rozgrywką mój stosik malał w oczach.

    Nie wiem co mi wtedy strzeliło do głowy
    kiedy chińczyk nie patrzył podpiłem trochę jego sok po cichu.
    Lu to widział, jednak nie pisnął ani słowa.
    Passa zaczęła opuszczać chińczyka wraz ze znikaniem soku, a ja trafiałem bez pudła
    najpierw kolor
    potem przedziały
    Znów kolor

    Chińczyk przegrywał za każdym razem, a kiedy stracił już wszystko - też rozpłynął się w powietrzu.

    w końcu przy stole zostaliśmy tylko my - Lu i ja
    Podrinkowaliśmy już ostro, więc graliśmy o wszystko
    Na stole najwyższa stawka
    Lu nagle ni z tego ni z owego wypala
    jeśli przegrasz zabiorę Ci nie tylko żetony
    wezmę też Waszą duszę

    myślę, co to za pojebana akcja Lu, rozumiem żetony, zegarek, nawet samochód, ale duszę od razu

    ale chuj - miałem już w czubie
    grajmy w te gre Lu
    Stawiam wszystko na 7 czerwone
    krupier rzuca kulkę
    włącza się zwolnione tempo
    kulka skacze
    Przetacza się z czarnego na czerwone
    najpierw powoli, coraz wolniej
    patrzę to na kulkę to na Lu
    Jego twarz zaczyna się zmieniać
    gęba wykrzywia się mu w okropnym grymasie
    robi się czerwony
    powoli widzę jakieś chore kształty
    Zrobiło się gorąco
    Twarz robi się coraz bardziej znajoma
    Teraz już widzę wszystko wyraźnie, to on
    To nie Lu, to Janusz Tracz
    Oczy płoną mu jak dwa rozżarzone węgle
    Kulka powoli przeskakuje z pola na pole
    Z czoła Janusza zaczynają wyrastać rogi
    Klik-klik skacze kulka
    Z gęby wysuwa się ozór i
    W uszach mi dudni, a kulka coraz wolniej klik-klik
    Janusz nachyla się nade mną i czuję już już smród siarki
    Wtedy jak przez mgłę słyszę tylko krupiera
    7 czerwone
    słyszę wrzask mrożący krew
    wybuch gorąca dopierdala mnie kompletnie
    Zrywa mi się film
    budzę się rano na progu ksera24 na nowowiejskiej
    kieszenie mam pełne żetonów
    patrzę na witrynę
    a tam

    Teraz juz wszystko rozumiem. To prawda co pisali na wypoku Tracz od tyłu to przecież Czart.

    picreal

    #pasta #tracz #copypasta #plebania #heheszki

    _____

    Wołam

    pokaż spoiler @perasperaadopelastra @temokkor @krytykujacy_zrzeda @vizori @Sundutch @Zazielenialazielonazielonka @Dej_mi @krave @Olek188 @scunnydyjek @Tobek90 @a_ma_pan_dowud @Rympau @restecp @konspiracja @kaszanka_z_cebulka82 @Elmiurson @kurlapejter @ES_Blofeld @czapkakoloruczerwonego @konrad-kubicz @Takise @Marlej @kissmybattery @fairbairn @osaaldona @k_x_p @baetky @AmadiS @GaKe @Shiev @Igiomir @Perla_Export @perasperaadopelastra @Krafti @HenioPL @DelPiotrek @uspokoj_sie @razro @jedyna_wolna_nazwa @Yourisu @paulinsien @Luftwafelek @najman @DeusVultV @LewitujacyMnich @lukmar @hvdy @NoMercyIncluded @ni_wuja @Gorion103 @makrofag @jaroslaw-syrek @Futsalista_cisowianka @kenguh @SzwagierMajster @TheMrDraven @Czarny12309 @cuoco @fantastyczny_pan_lis @CAdam @Acai0 @Kosedek @DuckHead @Vodka_z_koksem @messerschmitt @DCane @BeDoEl @SzewskaPasja @mianowicie_defacto @LiveDieRepeat @mirkomirka @Marbarella @QuaLiTy132 @karmelkowa @CoJaToNieTY @Amads @ManHidden @88chaos-STAR @RAYKER @Chacha @MisiuMisiu @msnrc @wypok_smieszne_obrazki @Baldwind @andrzej_kowal @renta85 @omlettedufromage @login___zajety @Prezes1313 @szybonit @Kiszone_ogorki @kijanka23 @faerlan @Ljubo93 @tuhna @victor89 @Oude_Geuze @Catttana @Bastsex @Tomaszwpierdziel @Xax92 @rudapanda @Bobig @vito_corleone @danielolbrychski @dodzik @YourUncle @yanbar @elektroda_topliwa @konstruisto @pieskesmieszke @r__k @Jdk_ @cichy_pozorant @Promets @vizori @hipotrofia @tolstyy00 @P_aul_a @SephirotUTP @kisiu333 @abell @slqpl @Mortimer3 @Asseter @Keboon @Sonrimo @wykopie_staz @Raissimmi @sesh_ @hyfykyfy @Cinkciarz @lewoprawo @Bukuria @foxbond @jest_agrest-nie_ma @pixel7 @ImbaJakichMalo @Jednofazowa_kaczka_wskazujaca @JestemNocnymMirkiem @krytykujacy_zrzeda @majestatyczny_brodacz @Shade_ @furgala @sveq91 @Kurwix_123 @urumi_kanzaki @Daqnny @Druzbitkahelo @Kramdnal @ELIXIR @aweczet @Szczupakabra @dolokomanton @Datun @lijka @WebSpider @skibi @mtriciak33 @Jaal0504 @Lenka_ @malvv @roberrto @luukasek @JaszczurReptylCzipke @Mr_NiceGuy @Zlodziej_zywieckiej2772 @xmatrxon @MentoZZer @Rozbrykany_Kucyk @El_Kutazzo @Narqs @KapturekTermokurczliwy @mastero97 @blessmaster @datmoor @DumnyPomidor @RSGoldie @voodoo_nin @szMMina @Alheed @stallowa @Andrzejkmicic @Vadzior @olit @PanKapusta @fonkes @Szala @kokrys @CoJaRobje @Mallow @wasyl777 @pocociteznaki666 @NaczelnyHejter @PEREPLUT @polowczyk @Palace @PanNoobek @WiELEBNY @Marcines @Asdasiq @TheDeviantFox @Ouzer @Pepeb @nesco @KrzyzaczeQ @Kuprix @koparfild
    pokaż całość

  •  

    Dobry współlokator to skarb, a ja niestety nigdy nie byłem bogaty.

    #studbaza to dopiero były chude lata. Cały hajs wydawałem na kasety VHS, więc pieniędzy ledwo mi starczało na kaszę gryczaną z tłuszczem w barze Miś. Na domiar złego wyprowadził się współlokator i musiałem szukać nowego.
    Zaciskać pasa nie było już jak, więc decyzja była szybka. Padło na Maria z ogłoszenia na #olx

    #wspollokator Mario - lvl 30, encyklopedyczny dres. Chuderlak w typie kaczego ogiera, czapka wpierdolka, dresik i obowiązkowe adldasy. Wisienką na torcie tego obrazu nędzy i rozpaczy był brak górnej jedynki. Taki gap na fajka,rozumiecie.

    Mario był elektrykiem, ale marzenie miał. Chciał być DJem i grać gigi na Ibizie. Zainwestował więc w konsoletę i przybrał pseudonim artystyczny DiDżej Łajt, od zainteresowań ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
    Tak Mario został akolitą muzyki elektronicznej, a ja świadkiem tej kiepsko zapowiadającej się kariery.

    Do dziś zastanawiam się czy Mario poza światełkami wykorzystywał choć minimum możliwości jakie ta konsoleta dawała. Pierwsze co Mario zrobił to wypierdolił instrukcje i powiedział, że on przecież wie jak się gra muzykę, bo do klubów chodzi c’nie?

    Następnie w miejscu świętego obrazka nad drzwiami przykleił plakat DJ Hazel. Był więc gotowy do rejwów jakich wrocław jeszcze nie widział.

    Pogoń Maria za marzeniami oznaczała, że najczęściej po powrocie z zajęć zastawałem taki obrazek:

    Głośniki rozkręcone na cały regulator i dwóch tańczących do łupanki koleżków. Oczy jak spodki. Absolutny brak koszulek i samoświadomości zapachowej.

    No bo właśnie - Mario miał przyjaciela - Adrianka. We dwóch kładli kable i sprawdzali alarmy we wrocławskich galeriach handlowych. Razem pracowali, razem imprezowali jak papużki nierozłączki spędzali ze sobą praktycznie całe dnie. A ja chcąc nie chcąc - razem z nimi.

    Nastał dzień urodzin Maria, jako dobry frends Adrianek zabrał więc ich obu na balety. Ja miałem robotę od 6 rano, więc wystawiłem spektakl pod tytułem “jak mi przykto - następnym razem już na pewno”. No i uderzyłem do spania.

    Około godziny 3 do pokoju wtacza się Mario. Ściągnął buty i poległ na łóżku. Nie wiem czy powalił go alhohol czy zapach własnych skarpet.

    Godzina 4 rano. Dzwoni domofon. Raz, drugi. Nikt się nie zwlókł. Po chwili słyszę narastające wrzaski z podwórka “marioooooo” - Mario nieprzytomny. Po chwili słyszę jakiegoś Januszka, któremu dziecko się obudziło i wydziera mordę na Romea wołającego swojego Maria.

    Wyglądam na podwórko - nikogo nie ma.

    Po dłuższej chwili słyszę cichutkie pukanie do okna balkonowego.
    Anon! Anon! Wpuść mnie.
    Wstaję, a tam Adrianek wciśnięty między okno a barierkę wyrzygacza (balkonu nie mieliśmy). Skubany wlazł po rynnie na 2 piętro i wkomponował się między żelazne pręty jak jakiś wunż i stoi pokraka.

    Wpuściłem Adrianka do środka, myśląc że chłopak legnie obok Maria i tak złapię jeszcze 2 godziny snu. Jednak Romeo nie to było w głowie. Wystartował jak Usajn Bolt prosto do Maria i drąc się jak zarzynane zwierze ruszył na nieprzytomnego przeciwnika z pięściami. I to tak pełna poważka, leciały buły prostu na ryj, słuchać było tylko odgłosy echa dudniącego w głowie Maria. Skutku jednak nie odnosiły, bo Mario był w dalszym ciągu nieprzytomny.

    Jako dobry samarytanini odciągnąlem Adrianka pytając cosię-cosię stało. Jak to tak z miłości braterskiej od razu w status arcywrogów. Adrianek trochę sapiąc, trochę chlipiąc mówi
    Bo on mnie zostawił!
    Proszę więc o więcej szczegółów odciągając Adrianka w najdalszy róg pokoju.
    Skurwiel mnie zostawił, poszliśmy do klubu. Spotkał tam jakąś Loszkę, zabrał ją gdzieś na bok, a o mnie zapomniał. Potem nie odbierał telefonów. Surczysyyyyn!
    I zanim się zdążyłem zorientować Adrianek w szale bojowym leciał na Maria, a buły głucho odbijały się od gęby mojego nowego współlokatora.

    Po chwili cisza. Jakby bateryjka Adrianka się wyczerpała, ostatkiem sił zapytał czy jest w domu jakaś wódka, po czym wyszedł jej szukać. Wrócił do pokoju z flaszką, nalał sobie do ulubionego kufla po piwie solidną porcję dobrze zmrożonej substancji. Łyknął i jakby go otrzeźwiło - spojrzał na kufel, po czym pizną nim w podłogę. Szkło posypało się po całym pokoju i drąc się do nieprzytomnego Maria
    Ty złamasie i co Ty na to, rozbiłem twój kufel, jak ty rozbiłeś naszą przyjaźń.
    Adrianek włączył tryb berserkera i nacierał ze szkłem w dłoni.
    Trochę śmiesznie, trochę straszno, ale dość już miałem patrzenia na to wszystko. Złapałem Adrianka i pomogłem mu udać się do wyjścia.

    Wróciłem do pokoju, a na łóżku przebudzony Mario - ryj puchnie mu w oczach, jakby nocował w ulu. Nic jednak nie daje po sobie poznać, bo pyta mnie śmiertelnie poważnym tonem czy ja jestem poważny, że odpierdalam takie amby o 4 rano skoro na 6 mam do roboty.

    #pasta #truestory #mieszkaniadowynajecia #copypasta
    pokaż całość

  •  

    Jeszcze pamiętam z lekcji religii że taki szalik księdza się nazywa stuła. Miałem może z 8 lat jak mi o tym powiedziała katechetka. Strasznie mocno mi się wbiło w pamięć to słowo. Ona wymawiała to z takim długim u, stuuła.

    Stuuła. To słowo miało w sobie taki pierwiastek wyluzowania. Stuuła. Siedzi taki wyluzowany ksiądz w konfesjonale i podchodzi jakaś kobieta, wyznaje te swoje psoty i czeka co ksiądz powie. Jest bardzo zmartwiona. A ksiądz taki wyluzowany rozsiadł się w tych swoich szatach i mówi "stuuła". I ta kobieta rozumie, że nic się nie stało, luz.

    Albo jakaś uroczystość jest i ministranci tacy zesrani bo muszą pomagać księdzu, a we wsi to była wielka odpowiedzialnoś i prestiż. Jak byłeś ministrantem to nawet jak dzień dobry nie mówiłeś to byłeś uznany za prawilnego dzieciaka. I podbiega taki ministrant do księdza i miauczy że jakiśtam kwiatów zapomniał z domu. Ksiądz podnosi rękę, robi taki jakby markowany półobrót swoim brzuchastym ciałem i mówi "stuuła".

    Lata mijały a ja dorastałęm. W moim życiu pojawił się alkohol, gta sanandreas, w międzyczasie jakieś empetrójki, a w końcu stres, seks, praca. Za każdym razem jak jestem w dziewczynie i wiem, że odpalenie perłowego spacex jest jeszcze niewskazane, myślę sobie o takim księdzu w ogromnym konfesjonale co siedzi w tych swoich szatach i mówi "stuuła". W każdej stresującej chwili jest ze mną brzuchaty ksiądz i jego spoko szalik.

    Wychodzę z domu w zimny jesienny poranek. Wsiadam do samochodu. Krople deszczu na przedniej szybie wyznaczają linie papilarne codziennych trosk. Równie zimne krople płyną po moim zestresowanym umyśle. Patrzę jednak kątem oka i widzę go siedzącego na tylnim siedzeniu - a włąściwie na dwóch bo na jednym się nie mieści. Myślę o jego szaliku. Nie musi nic mówić, ja wiem co by powiedział.

    Stres znika jak poranna rosa. Jadę do pracy.
    #copypasta #pasta
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  
    P......7

    +11

    Drogie anony, podzielę się z wami dziś historią o tym jak doszło do tego, że pół Polski buduje się na moim gównie.
    Ponad rok temu mame wygnała mnie spod komputera i kazała iść zarabiać na swoje dupsko, chociaż zawsze byłem chuderlak, co to mięso z jedzenia wyciągał. Całe szczęście znalazła mi pracę, dzięki czemu bynajmniej uniknąłem kompromitacji na rozmowie rekrutacyjnej, bo inaczej idąc wskazówkami anonów pewnie wyszorowałbym swoje dawno nie zakładane lakierki i garnitur po dziade
    Praca w fabryce materiałów budowlanych, prosta tak, że nawet ułom poradziłby sobie - oczywiście dla mnie to było wyzwanie, ale po paru miesiącach opierdolu, zawdzięczając to, że dzięki błaganiom mame mnie nie wyjebali, nauczyłem się w miarę wykonywać swoją pracę.

    Któregoś spokojnego dnia, zostałem oddelegowany, aby wyczyścić rury, przepustnice itd. którymi wlatywały materiały typu woda, cement itd. do wielkiej mieszarki, która następnie mieszała wszystko wielkimi łopatami. Specyfika budowy tego polegała na tym, że cały zbiornik jest odsłonięty i wszystko w nim widoczne. Akurat parę dni wcześniej wyleciała mi plomba amalgamatowa z dolnej 6tki, więc zbierało się w zębie tyle jedzenia, że wykarmiłbym całą zmianę. Ale nie narzekałem, bo wyciąganie językiem jedzenia było ciekawe i czas szybko zlatywał [cześć]
    Gdy już maszyneria ruszyła, a ja przyglądałem się, czy wszystko jest odróżnione, wydłubałem pokaźny fragment paprykarzu szczecińskiego, który to wyplułem prosto do zbiornika. Miałem wtedy ubaw po pachy i zaciesz, że naplułem właśnie normikom do zbiornika, bo przecież to z niego będą budowane ich luksusowe apartamentowce z mieszkaniami 26m2.

    To był pierwszy przełom i od tego dnia plułem do tego zbiornika codziennie. W końcu doszło do mnie, że ślina to za mało, a moja nienawiść do normików i chęc zemsty za lata szkolne zbierała w sile. Niestety moje stanowisko było trochę odsłonięte, i to co się tam działo, można było dojrzeć z reszty hali, jeśli ktoś się przypatrywał. Pokusa była jednak silniejsza i kiedyś przed pracą nasrałem do wanny, po czym zapakowałem moje gówno do hermetycznego opakowania.
    Tego dnia w pracy byłem cały czerowny, pociłem się i jąkałem nawet bardziej niż zwykle. Wszystko przez to, że cały czas miałem pod koszulą roboczą swój wciąż lekko ciepły klocek i czekałem tylko, aż pójdę na swoje stanowisko. Produkcja ruszyła, każdy zajęty sobą, ręcę mi się trzęsą, ale wyciągam ukradkiem opakowanie i tak pierwsze moje gówno wrzuciłem do mieszanki budowlanej, patrzyłem, jak potężne łopaty rozdrabniają moją kupkę, łącząc ją z resztą produktów. To tego dnia powstała w mojej pracy pierwsza mieszanka na bazie mojego gówna.

    Nowa receptura nie zaszkodziła produktowi, gotowy produkt wyglądał tak jak zwykle, może nawet trochę lepiej. Z zakładu pracy wyjeżdżały całe samochody towaru z moim gównem w środku, które było połączone z nim nierozłącznie, na zawsze, było częścią jego składu. Minął miesiąc, a wszystko było tak jak zawsze. W całej Polsce zaczęły powstawać mieszkania i inne lokale zbudowane na moim gównie. Normiki, które pogardzały mną całe życie nie miały pojęcia o tym, że będą przez całe życie dosłownie otoczone moim kałem.
    Jakoś z dnia na dzień, zaczęło się we mnie zmieniać podejście do tej czynności. Zauważyłem, że nie mam już tak uciechy z dogryzania normikom, a zacząłem czuć dumę z tego, że moje gówno jest częścią czegoś większego. Po pracy jeździłem po mieście i szukałem placów budowy, na których widziałem loga mojej firmy. W domu zrobiłem sobie na ścianie mapkę i jak w serialach o detektywach przypominałem pinezki, gdzie w moim mieście są stawiane budynki z mojego gówna. Nawet mame zauważyła, że jakiś weselszy jestem. Zacząłem też więcej jeść, aby było więcej do srania i budowania Polski, dzięki czemu przestawałem być takim chudzielcem.

    Gdy sielanka trwała w najlepsze, jadąc kiedyś autobusem zauważyłem za oknem niedawno rozpoczętą wielką budowę osiedla blisko mojego bloku. Strach mnie obleciał, gdy zauważyłem, że wszystkie materiały na placu budowy nie są z firmy w której pracowałem, a naszej największej konkurencji. Na najbliższym przystanku wysiadłem, aż ręce mi się trzęsły i wyleciały mi z kieszenie drobne, które mama mi dała na kwaśne robaczki. Ktoś złamał niepisaną umową zaufania i zamiast budować na sprawdzonej, mojej kupie, zaopatrywał się u konkurencji. Wtedy też jakimś cudem zawiało mi zapachem kału,ale nie takim moim, swojskim (czytałem kiedyś mądry artykuł że lubimy wąchać swoje zapachu z rowa itd bo daje nam on poczucie indywidualności i każdy pachnie inaczej), tylko takim brzydkim, z typowej kupy kogoś, kto sra byle jak, nie dba o swoją dietę.
    Może to tylko pies sąsiada nasrał za rogiem, ale ubzdurałem sobie, że istnieje jeszcze ktoś taki jak ja, że pracuje u konkurencji, robi to samo i właśnie oznacza teraz teren swoim gównem, bo to bloczki na bazie jego kupy są układane i to pod samym moim nosem.

    Długo myślałem, co robić, zaczynałem źle sypiać. Budynki zaczynały się piętrzyć, a ja nie mogłem nic z tym zrobić. Przestawałem otwierać okno, bo cały czas czułem zapach obcego gówna z zewnątrz. Myślałem o tym, aby zakradać się na plac budowy i próbować chociaż smarować swoim gównem surowe ściany itd., ale wiedziałem, że deszcz wszystko zmyje itd. Musiałbym tam chodzić, kuć, wkładać kupę do środka i potem zalepiać. ale na budowlance się w ogóle nie znałem, kiedyś pomagałem tate remontować kuchnie, ale kazał mi wypierdalać gdy zemdliło mnie od farby i narzygałem do zaprawy.

    Nie bacząc jednak na wszystko, w końcu w nocy zakradłem się niosąc całe wiadro swojej kupy (srałem w pokoju przez dwa tygodnie, aż mama się zainteresował, że coś mało do łazienki chodzę i czy zdrową kupę robię), a w nocy pobiegłem nim na plac budowy. Przekradłem się obok śpiącego ciecia i zacząłem smarować wszystko swoim gównem. Nawet maszyny budowlane. Rozrzucałem kupę wszędzie, aż poczułem na sobie strumień światła. Chyba cieć coś zauważył i zaczął iść w moją stronę. Ogarnęła mnie panika, zostawiłem całe wiadro i zacząłem uciekać. Nie złapał mnie, ale wiedziałem, że staję się kryminalistą, a moje życie na krawędzi może doprowadzić do tego, że zostanę zamknięty. A już nie tylko ciężar budowy Polski miałem na barkach, bo moja firma podpisała kontrakty zagraniczne i teraz już cały świat zaczął się budować na moim gównie - nie mogłem go zawieść.

    Poszedłem po rozum do głowy i zatrudniłem się po prostu w mojej pracy na pół etatu, a na kolejne pół udało mi się dostać dzięki doświadczeniu do konkurencji. W pracy i tak rzadko dosrywałem się, raczej przyjeźdżałem z gotową kupą (w kibelku w pracy często mam trudno się wypróżnić), więc nie zakłóciło to nijak płynności ani częstotliwości moich działań. Od tej pory miałem już praktycznie monopol na rynku budowlanym, a moje gówniane imperium było niezagrożone. Nastały czasy pokoju
    Ostatnio zacząłem nawet myśleć o tym, aby wyjść ze spierdolenia, może znaleźć jakąś szarą myszkę dla anonka itd. W końcu w przyszłości będę potrzebował potomka, aby kontynuował moje dzieło.

    #karachan #vichan #pasta #copypasta
    pokaż całość

  •  

    Jestem w Warszwie. Wzywam taksówkę, jedna podjeżdża i wsiadam do niej. Za kierownicą Arab.OK, pracuje, więc jest pewnie z tych dobrych. Rusza pod podany adres. Kierowca nic nie mówi, więc i ja się nie odzywam. W końcu zbliżamy się do końca trasy i odruchowo mówię od niego:
    - Proszę mnie tu wysadzić.
    A potem zapadła długa, niezręczna cisza.( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #warszawa #copypasta #opowiadanie #muzulmanie pokaż całość

  •  

    Mam córkę, 5 lat, którą staram się trzymać dość twardo.
    Uczę ją po prostu, by za każdym razem jak tylko coś
    jej jest nie tak, to żeby nie płakała, tylko starała się ból
    przezwyciężyć i zachować spokój.
    Pewnego razu, jesienią, wracałam z nią z zakupów.
    Moja córka, jako pomocnica mamusi, niosła dwie małe
    torebki w obydwu rączkach.
    Po wejściu na klatkę schodową trzeba było przejść
    po schodach na górę. Moja córka na jednym z poziomów
    się zakołysała i uderzyła (dość mocno) głową w żebro
    od kaloryfera.
    Nic nie powiedziałam tylko patrzyłam co zrobi. Widzę,
    że oczy jej się zaszkliły, opuściła głowę na chwilę, wzięła
    kilka szybkich oddechów, w końcu spokojnie powiedziała:

    pokaż spoiler już grzeją.


    #humor #heheszki #copypasta
    pokaż całość

    +: FrancescoKemp, wzorowywykopowicz +13 innych
  •  

    Gdy ktoś wklei pastę o chocoszokach na portalu innym niż vipok ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Raczej zapychacze, nie jedzenie...

    Potraktuję to jako żart Dobry pomysł na szpitalne jedzenie. Ewentualnie podczas wojny. Po dłuższym czasie anemia murowana

    Ale tu nie ma mięsa

    I do tego żadnego białka

    Jedzeniowy syf i zapychacz, masa pustych węglowodanów, zerowa ilość owoców i warzyw (oprócz ziemniaków).
    Dmuchane bułki... I do tego jeszcze 2 litry coli codziennie...
    Robiłeś wyniki przed i po takim "menu"? albo chociaż się zważyłeś?


    Ale wiesz że leczenie cukrzycy nie jest w 100% refundowane? Insulinę i paski do glukometru trzeba kupować.

    Dobre sobie, jeśli Pan chcesz na samej paszy jechać, to pewnie można.

    Brawo Ty, wygrales nagrode na najbardziej syfny miesiac w zyciu, chyba fast foody sa zdrowsze
    zdrowie Ci podziekue


    #pasta #heheszki #copypasta
    pokaż całość

  •  

    Moja stara to fanatyk krzyżówek. Pół mieszkania zajebane jolkami i wirówkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś przejedzie się na długopisie leżącym na ziemi i trzeba szyć skórę w szpitalu od przypierdolenia w wystające kanty szafek. W swoim 24 letnim życiu już z 20 razy miałem szytą mordę. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła kazała po chirurga dzwonić xD bo myślała ze znowu czoło rozjebane.

    Druga połowa mieszkania zajebana Światem Krzyżówek, Krzyżówkami z koroną, 500-tkami Panoramicznych, Krzyżówkami z Humorem xD Co tydzień matka robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie krzyżówkowe tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem ją into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla szaradzistów i kręci gównoburze z innymi szaradzistami o najlepsze wirówki itp. Jak jej zainstalowałem na telefonie SłowoManię to była tak podekscytowana, że z wrażenia wypierdoliła telefon przez okno xD
    I tutaj drogie mirki wtrące się ja: zrobiliśmy z chłopakami z zespołu nową gierkę krzyżówkową: SłowoMania xD Pobierzcie sobie w Google Play jak macie ochotę:

    LINK

    #pasta #copypasta #android #telefon #gry #googleplay #coolstory
    pokaż całość

  •  

    Wielu z was zna zapewne serek o nazwie "Bieluch" z wizerunkiem sympatycznego duszka- maskotki produktu. Jeżeli jesteście zdania, że postać z tego przetworu mlecznego to duszek, to nie mogliście się bardziej pomylić. W rzeczywistości jest to przedstawiciel organizacji rasistowskiej Ku Klux Klan. Kupując ten produkt wspierasz własnie KKK.
    #pasta #copypasta

  •  

    #pasta #copypasta

    Autorskie, oparte na prawdziwej historii:

    Rzecz działa się nad Bałtykiem. Byłem sto metrów od brzegu. Dzień był zimny. Poszliśmy się tylko przejść. Tak wzdłuż plaży. Nagle czuje. W dupie stado demonów zabulgotalo jednym wspólnym głosem. Wiedziałem co się za chwilę wydarzy. Albo ja albo ona - sraczka po kiepskiej jakości zapiekance. Nic nie mówiąc zacząłem biec. Czułem zimny porywisty wiatr na twarzy. Biegnąc ściągałem swoje ciuchy, które wyrzucałem za siebie. Pół nagi biegłem już między wydmami. Ludzie patrzą na mnie, to na morze. Myślą że ktoś się topi. Wbiegam na plażę, przyspieszam. Krecik już wystawia nosek. Wbiegam w morską toń z impetem. Czuję jak zimna morska woda kurczy mi jaja do granic możliwości. Wchodzę głębiej. Suty po zetknięciu z jadowitością zimna Bałtyku zaczęły sterczyc jak wętle od stara. Zatrzymuje się gdy woda sięga szyi. Ściągam szybko majtki. W tym samym czasie wypuszczam do Bałtyku brązowego półpłynnego fekalnego krakena. Widzę jak rozpływa się w morskiej toni i niknie. Dokonał pojednania z naturą. pokaż całość

    źródło: embed.jpg

  •  

    #pasta #copypasta #heheszki #humor

    Pewnego razu chłopak i jego dziewczyna jechali na motorze około 200 km na godzinę.
    Dziewczyna: Zwolnij, boje się.
    Chłopak: Nie bój się jest fajna zabawa...
    D: Proszę zrobię wszystko jak zwolnisz.
    C: Dobrze, przytul mnie bardzo mocno.
    D: Dobra, dobra ale zwolnij (Dziewczyna go przytuliła)
    C: Czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć na siebie
    (Dziewczyna zdjęła kask z jego głowy i włożyła na siebie)
    C: A teraz mnie pocałuj i powiedz ze mnie kochasz.
    Dziewczyna: Kocham Cię.
    (Dziewczyna pocałowała go) …
    Następnego dnia w gazecie:

    pokaż spoiler Kibole dotkliwie pobili dziewczynę, która zatrzymała się pod stadionem w kasku z napisem "Arka Gdynia k... świnia".
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #humor #heheszki

    miej dziadka
    dziadek lvl 81
    cierpi na demencję
    całe dnie przesiaduje głównie przed tv
    nie wchodzi do kuchni, jest przekonany że tam jest krokodyl
    krzyczy jak ktoś się zbliża do kuchni
    ma jakiś stary pistolet z wojny załadowany i gotowy do strzału
    paranoja i dementor
    zaczyna być coraz gorzej
    nienawidzi tego domu
    w końcu decydujemy się go zawieźć do szpitala
    jest w końcu szczęśliwy w szpitalu
    poziom szczęścia over 9000 volt
    mówi że na szczęście nie powiedział krokodylowi gdzie wyjechał
    no logiczne
    uśmiecham się mając dobry pomysł
    "Ale dziadku, ja mu powiedziałem"
    you what nigga
    dziadek mina jakby się zesrał
    bo się zesrał
    wychodzę.png

    tfw umarł dwa tygodnie później na zawał
    tfw krzyczał coś o krokodylach
    tfw zdobyłem fraga na dziadku...
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #humor #heheszki

    mama woła ciebie żebyś zamknął drzwi bo wychodzi
    stoicie razem w przedpokoju
    patrzysz jak zakłada buty i nakłada odzież wierzchnią
    patrzycie się sobie w oczy
    dobra synek to ja ide
    podciągnij lekko spodnie
    wyciagnij portfel
    to ile płace
    w życiu nie dostań mocniejszej lepy na pizde od matki
    pokaż całość

  •  

    bądź mną lvl 30
    jedź na ryby na zbiornik na którym trzeba mieć dodatkowe zezwolenie na połów i o tym nie wiedz
    ryby bioro motzno, ale zapomniałeś siatki bo zawsze i tak chuja bierze więc nie wozisz bo po co
    jest wiadro nalej wody i trzymaj tam ryby.jpg
    wpadnij na pomysł, że już starczy łowienia i pakuj wędki i resztę gratów do auta
    idź po ryby w tym czasie przyjeżdża lokalne pzw na kontrole
    - gdzie zezwolenie na połów w tym zbiorniku.tar.gz?
    jaki połów skoro nawet nie masz wędki w ręku
    to co to za ryby.bmp
    powiedz że to twoje ryby z domu z którymi tu przyjeżdżasz żeby sobie popływały trochę i wracacie
    cotusieodjebujepaniekolego.jpg
    pokaż jak ryby pływajo i stój ze strażnikiem przez chwilę patrząc w toń wody
    strażnik pyta no i gdzie te ryby?
    odpowiedz mu:

    pokaż spoiler jakie ryby? ( ͡° ͜ʖ ͡°)


    #pasta #copypasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Dzisiaj w sklepie jakaś laska mnie zapytała, czy chcę z nią wskoczyć na zaplecze na szybki numerek, a w zamian miałbym zareklamować na forach internetowych jakieś środki czyszczące... yyyy
    WTF? Co się dzieje z tymi kobitami?? Oczywiście, że powiedziałem NIE!
    Bo mam godność i jestem silny! Silny jak Domestos - teraz w paczkach 2 w cenie 1.
    Zapach morski albo cytrynowy.

    pokaż spoiler #pasta #copypasta #humor #heheszki
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta

    lvl 13
    matka poszła na wywiadówkę do szkoły
    wiesz że będzie wpierol jak wróci
    ojciec przyszedł z roboty do domu najeany
    matka wraca z wywiadówki
    ojciec napie*dala matke
    profit

  •  

    #pasta #copypasta #pdk #heheszki

    1. Bądź bardzo pobożny, miej żonę i trójkę dzieci.
    2. Wyjedź ze swojego kraju za chlebem, bo w kraju bieda i niebezpiecznie
    3. Mimo, że w nowym kraju nikt cię nie lubi, pracuj ciężko i dorób się na tyle by kupić starego rozwalającego się vana i otworzyć firmę zajmującą się handlem ozdobami świątecznymi.
    4. Zapakuj auto towarem i jedź na pobliski jarmark świąteczny
    5. Miej awarię hamulcy i jako pobożny człowiek nie przeklinaj, tylko wzywaj swego boga
    6. Wpadasz w ludzi.
    7. Starasz się wyswobodzić, by pomóc ofiarom, ale pasy się zacieły - próbujesz je przeciąć ale głównie się ranisz
    8. Policja oskarża cię o terroryzm, mimo że wyznajesz religię pokoju
    10. NO PROFIT

    pokaż spoiler brakuje punktu 9 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta

    To ja Wam teraz opowiem, jak to jest być młodym lekarzem w Polsce:

    1. Kupujesz od kumpla seicento. Czujesz się królem życia.
    2. Robisz pierwszą gastroskopię/zakładasz cewnik do dializ/diagnozujesz dystrofię mięśniową/przerywasz napad migotania przedsionków. Czujesz się królem życia.
    3. Nie udaje ci się zrobić pierwszej gastroskopii/założyć cewnika do dializ/rozpoznać dystrofii mięśniowej/odróżnić migotania od trzepotania przedsionków. Uważasz, że nie nadajesz się do tego zawodu.
    4. Nie umiesz niczego innego.
    5. Pospałbyś.
    6. Bardzo późnym wieczorem albo bardzo wczesnym rankiem ze zmęczenia odburkujesz albo pokrzykujesz na pacjentów. Nie lubisz się za to. Trzy lata temu obiecałeś sobie, że nigdy nie będziesz jednym z tych grubiańskich gnojków, którzy na izbach przyjęć drą się na Bogu ducha winnych chorych.
    7. Do perfekcji opanowałeś sztukę mówienia do pacjenta i pisania jednocześnie.
    9. Nabyłeś kompetencje w zakresie polubownego rozwiązywania sporów kolejkowych za drzwiami twojego gabinetu.
    10. Niespodziewanie umiera ci pacjent. Przez dwa kolejne popołudnia leżysz na tapczanie i patrzysz w sufit zastanawiając się, czy dało się zrobić coś inaczej.
    11. Może się dało, a może się nie dało. Nikt z tobą o tym nie gada (oprócz żony, która jednak jest klarnecistką albo politolożką i nie do końca umie wesprzeć cię merytorycznie).
    12. Raz na pół roku idziecie z rezydentami na piwo. Po trzecim zaczynacie opowiadać sobie historie o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
    13. Dwie i pół godziny później wciąż opowiadacie sobie historie o o pacjentach, którzy wam umarli i nie wiecie, czy dało się zrobić coś inaczej.
    14. Popracowałbyś mniej.
    15. Popatrzyłbyś na zdrowych ludzi.
    16. Z rozrzewnieniem wspominasz czasy, kiedy twój rytm dobowy nie był jeszcze rozregulowany.
    17. Masz jeden wolny weekend w miesiącu. W piątek wieczorem dzwoni do ciebie koleżanka, która ma jutro mieć dyżur. Jest chora i ma chore dziecko. Ty jesteś zdrowy. Nie masz dzieci. Lubisz tę koleżankę. Kiedyś ci pomogła. W tym miesiącu znów nie masz żadnego wolnego weekendu.
    18. Pracujesz na bloku operacyjnym, gdzie kręcili ten film o początkach kariery Religi. Na potrzeby filmu blok trzeba było nieco zmodernizować.
    19. W robocie jest brzydko. Odpada tynk. Grzyb zjada sufit. W komputerze zepsuł się wentylator i głośno szumi. Na bloku operacyjnym buty są tylko w rozmiarze 37 albo 44. Klimatyzacja działa w lutym. Klimatyzacja nie działa w lipcu.
    20. Już trochę nie robi na tobie wrażenia noszenie stetoskopu na szyi.
    21. Wciąż robi na tobie wrażenie, że w aptece wydają leki na receptę, pod którą się podbiłeś.
    22. Wciąż bardzo lubisz, kiedy pacjent powie do ciebie „dziękuję za pomoc”.
    23. Zaskakująco dużo czasu pochłania ci obsługa następujących urządzeń: dziurkacz, zszywacz, spinacz biurowy, klej, drukarka, długopis, pieczęć. Drukarka ciągle wciąga papier.
    24. Czasem dostajesz do ręki koagulację, ssak albo laryngoskop. To miły czas, takie święto. Koagulacja nie działa. Ssak nie ssie. Laryngoskop mruga zamiast świecić.
    25. Rozwiązujesz trzydzieści problemów zdrowotnych w ciągu czterech godzin.
    26. O trzeciej trzydzieści znieczulasz do operacji kobietę z pękniętym wrzodem żołądka. Jesteś na nogach od siódmej rano. Od dziewiątej bez przerwy udzielasz świadczeń zdrowotnych. Odkręcasz tlen. Rozpoczynasz znieczulenie. Maska do wentylacji upada ci na ziemię. Za nią upada filtr antybakteryjny. Bardzo powoli schylasz się i podnosisz oba te przedmioty z ziemi. Wpatrujesz się w nie przez dobre trzydzieści sekund, żeby przypomnieć sobie, jak właściwie łączyło się je w jedną całość. W końcu się udaje. Czujesz się, jak byś był literalnie wypity.
    27. Nie - nie jesteś wypity. Kiedy niby miałbyś pić, skoro nie udało ci się nawet zjeść niczego oprócz dwóch snickersów?
    28. Jedzenie jest super, choć oczywiście nie tak super jak sen.
    29. Uświadamiasz sobie, jak wiele problemów sprzętowych można rozwiązać przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
    30. Uświadamiasz sobie, że zajmujesz się w pracy rozwiązywaniem problemów sprzętowych przy użyciu przylepca i bandaża dzianego.
    31. Bardzo umiesz spać na siedząco.
    32. Masz gorączkę. Kaszlesz. Bolą cię mięśnie. Leci ci z nosa. Dzwonisz do ordynatora i informujesz go, że nie przyjdziesz przez najbliższe trzy dni do pracy. Po rozłączeniu się masz poczucie winy. W pracy bowiem wciąż powtarza się, że nie ma kim robić.
    33. W znajomych na fejsie masz koleżankę, która specjalizację rozpoczęła w Szkocju. Zaskakująco często wrzuca zdjęcia z zagranicznych wakacji. Ukrywasz ją, żeby się nie denerwować.
    34. Powiedziałeś ostatnio przez pomyłkę do profesora „panie doktorze”. Od tamtego czasu profesor patrzy na ciebie spod oka.
    35. Patryk Vega twierdzi, że koncerny farmaceutyczne sponsorują twoje wyjazdy na safari.
    36. Po dyżurze pojechałeś drugą klasą TLK do Bydgoszczy na piętnaście godzin, żeby odwiedzić brata.
    37. Koncerny farmaceutyczne przestają przynosić długopisy, więc zaczynasz kupować własne.
    38. Jak masz chwilę, to wystarcza ci mocy intelektualnych na obejrzenie skrótu meczu Arka Gdynia - Piast Gliwice albo newsów na Pudelku. 18-letnia kuzynka Kardashianek walczy o popularność na Instagramie. Będzie gwiazdą?
    39. Bardzo chciałbyś przeczytać książkę. W liceum czytałeś książki.
    40. W ogóle to tak jakbyś nieco schamiał, przedstawicielu inteligenckiego zawodu.
    41. Nie bierzesz łapówek.
    42. Nikt nie chce ci dawać łapówek (i to jest ok).
    43. Wczoraj po raz pierwszy od trzech tygodni wstałeś bez budzika. O dziewiątej. Wyspany. Nieprzyzwyczajony do takiego zasobu sił poważnie rozważałeś przebiegnięcie maratonu (z marszu) lub zdobycie ośmiotysięcznika (bez tlenu).
    44. Krzysztof Ziemiec mówi w „Wiadomościach”, że chodzi ci o to, żeby zarabiać ponad dziewięć tysięcy.
    45. W telewizyjnych relacjach z głodówki lekarzy co chwilę miga znajoma twarz.
    46. Głodująca koleżanka wraca do pracy, bo ma dyżur. Pytasz koleżanki, czy podczas protestu podjadają na lewo kanapki w kiblu. Koleżanka zaprzecza.
    47. Oglądasz w telewizji Konstantego Radziwiłła. Pamiętasz go z czasów bycia prezesem NRL. Pamiętasz go z zajęć na uczelni. Pamiętasz go z kongresów naukowych. Bardzo rozsądny chłop. Był.
    48. Twoi starsi koledzy mówią „Młody musi zapierdalać”.
    49. Zapierdalasz.
    50. Popierasz protest głodowy lekarzy.
    pokaż całość

    +: M....a, wkrk +6 innych
  •  

    jak wygladaja kuchenne rewolucje

    tuptup
    <gitara siema dzisiaj jestesmy w restauracji "podaj nazwe" ale i tak ja zmienie bo jest chujowa
    <dobra to chyba ten chlew no to wbijamy

    tuptup madzia wchodzi wszyscy zawal
    madzia siada gdzie chce bo nikogo nie ma

    <kurwa siedze tu juz 2 sekundy a kelnera jeszcze nie ma co to kurwa ma byc

    jakis odwazny pan podchodzi do madzi
    <slucham co podac
    <poprosze to to to to i jeszcze to
    <no spoko
    <albo daj mi wszystko co macie

    tuptup kelner wraca do kuchni
    <dobra czas sie rozejrzec po tej oborze
    <OJEZU.EXE TO CHYBA PAJECZYNA
    <no nic trzeba bedzie wezwac tego od robali
    <nono niby przyjemnie ale i tak to wszystko wypierdole

    wraca na miejsce a kelner podaje pierwsze danie
    <prosze, oto smazone odchody strusia martwopłodowego z sosem z utartych ziemniakow z czosnkiem
    <oboze.jpg
    <dobra jem

    pierwszy kes
    <WEZ MI TO STAD KURWA TEGO SIE JESC NIE DA, JAK MOZNA COS TAKIEGO W STAJNI PODAC
    <dobra zluzuj stanik madzia

    kelner idzie po kolejne danie
    madzia w tym czasie komentuje

    <takiego swinstwa to ja W ZYCIU nie jadlam

    dobra tera jakas zupka
    <mm no dobra raz sie zyje

    madzia wsadza lyzke w swoj przelyk
    <CO TO KURWA JEST? BRAKUJE 0,04mg SOLI! CZY WY CHCECIE ZEBYM ZDECHLA?
    <w sumie to tak

    pomyslal kelner po chwili
    <dobra kurwa nic tu sie do jedzenia nie nadaje

    madzia wbija do miejsca, gdzie prawa kobiet sie koncza
    przez niektorych zwana kuchnią

    <boze.gif jak tu smierdzi
    <ale przynajmniej wszystkie kobiety w kuchni, to mi sie podoba
    <dobra to pokazcie mi w czym gotujecie te trucizny

    jakas jadzia lat 63 pokazuje mikrofalowke z ery kamienia lupanego
    <wez to wypierdol stad grazka
    <ale ja jestem jadzia
    <zamknij pizde grazka jak do ciebie mowie i wykonuj polecenia
    <okok

    mikrofalowa wypierdolona
    w sumie wszystko

    <no i wreszczie jakos sie da zyc
    <dobra wez cos tera ugotuj

    jadzia wyciaga mrozone warzywa
    <halohalo mrozonkowa policja, natychmiast to wypierdol
    <tylko zdrowa zywnosc w tym lokalu
    <ale my tak zawsze
    <co kurwa zawsze? zawsze to ci stary pod koldre w nocy wlazi nie dyskutuj ze mna

    wkurw.png
    <japierdole zawsze wszyscy wpierdalali te mrozonki a teraz przychodzi jakas swinia i mi kaze to wypierdolic
    <dobra to wy tu pomyslcie nad swoim marnym zyciem a ja wracam jutro

    tuptup madzia wyszla
    <japierdole jaka ona jest zjebana
    <po chuj ty ja sciagnelas
    <dobra zamknac mordy reklame nam zrobi

    dzien drugi
    <siemano kolano dzisiaj drugi dzien w tym wypizdowie wielkim, smierdzi jak zawsze czyli nic nowego, no to wchodzimy

    wszyscy usmiechnieci
    <a im co kurwa
    <witamy pani madziu, milo ze przyjechala pani do nas
    <dobra sklej i wracaj do kuchni
    <gdzie jest menedzer tego burdelu dla ubogich
    <here
    <o no to cho

    tuptup madzia sobie siada z menedzerem
    <typie co ci siadlo na mozg zeby zrobic ten oboz tutaj
    <no bo ja mialem marzenie o takiej restauracji no i stary mi daj kesz to czemu nie
    <no cie pogrzalo jak ty sie kurwa na niczym nie znasz
    <no ale pani madziu
    <no ale zamknij morde i mnie sluchaj
    <wymyslilam nowa nazwe, restauracja bedzie sie nazywac

    warzywo
    <zgodnie z nazwa zatrudnisz tu paru niepelnosprawnych twojego typu i zamowisz z dwie tony warzyw powinno wystarczyc
    <dobra kurwa juz

    no siema feministki, naucze was gotowac w jeden dzien bo czemu nie
    <spoxxx
    <to jest wasza nowa kolezanka marysia, jest chora tak jak wy wiec sie jakos dogadacie

    czas na gotowanie
    <dobra szybko
    <te grazka dawaj mi tu tymianek i troche kokainy
    <ale my nie mamy kokainy
    <ty sobie teraz kurwa zartujesz? jak ja mam gotowac w takim stanie?

    ale na szczescie przynioslam co nie co ze soba
    madzia wyciaga litrowke wyborowej

    <hehe no i to rozumiem

    smiechaktorowjakobiaka.wav

    dzien 3
    <skonczyly mi sie przywitania dzisiaj ostatni dzien, jak widzicie wszystko jest tak jak chcialam

    tuptup madzia wbija do """lokalu"""
    teletubisie mowia hejo

    <dobra wystarczy tej milosci
    <potrzebuje dwoch idiotow

    wszyscy wiedza co sie szykuje
    <musimy zrobic profesjonalna reklame, wiecie bedziecie chodzic po miescie, zatrzymywac anonow i wreczac im cos do zarcia bo pewnie z posredniaka wracaja to zmeczeni

    martwica_wszystkiego.mp4
    <cho no tu bogumil i genowefa

    wszyscy ulga
    <dobra wracac do kuchni

    wielkie gotowanie
    <grazka doloz do pieca bo hawajska nie dochodzi
    <jestem jadzia
    <nie wkurwiaj mnie dobrze?
    <szmatozajebieciepoprogramie.avi

    wszystko super
    <dobra anonki wyruszajcie w podroz

    anonki tuptup
    <halo zatrzymaj sie
    <ojebanie galy dwie dychy a anal pięć
    <ale my nie o tym
    <a to dawaj szybko
    <no to my otwieramy nowa restauracje, nazywa sie "warzywko" no i duzo warzyw
    <a to co co trzymasz w rece
    <a to ananas w sosie kremowkowym

    milapani.wma bierze
    <kurwa jakie to jest chujowe
    <zapomialem dodac ze byla u nas pani MAGDA GESSLER
    <te zajebisty ten ananas na pewno przyjde z brajankiem

    kolacja
    <dobra jestescie gotowi?
    <chyba tak
    <otworzcie bramy hadesu

    tuptup anonki wchodza do warzywka
    <dobra elo wszystkim, pragne podziekowac tym zjebom ktorzy nic nie robili bo sama musialam robic wszystko i beze mnie nadal byliby gownem no ale niech im nie bedzie smutno

    klaskanie.mp3
    <wszyscy zasiadaja, lacznie z madziuchna
    <mm ale dobre
    <takiego schabowego to ja jeszcze nie jadlam, sebus jest zachwycony
    <takie mieso to ja rozumiem a nie kurwa jakies kurczaki na kiju

    madzia podsumowuje swoja przygode w top model
    <no to zrobilam z tej dziury cos przyzwoitego jak zwykle, wreszczie da sie jakos siedziec a anonki zadowolne, a jedzenie zjadliwe nawet

    madzia dziekuje gosciom i wychodzi
    <no to rewolucja udana chyba, wroce tu za kilka tygodni

    kilka tygodni pozniej
    <siemandero anony

    lokal pelen bo w wypizdowie mieszka 20 osob i wszyscy wiedza ze st00peczki madzi tam byly
    <to ja poprosze hawajska

    kelner z usmiechem na mordzie wraca do kuchni
    <no musze przyznac ze wreszczie jakos tu wyglada, podoba mi sie

    kelner przynosi nadpizze
    madzia bierze w lape i gryzie jak jakies murzynskie dziecko

    <mm dobra hawajska
    <halo wszystkie anony do mnie

    slynny werdykt gesslerowej
    anony juz zawal

    <a wiec

    grazka juz na oiom zapierdala
    <rewolucja

    anony tak sie poca ze maja w warzywku morze baltyckie
    <UDANA!!

    anony szczesliwe, grazka jest w ciezkim stanie ale jakos sie trzyma
    madzia wychodzi i oczywiscie trzaska drzwiami

    <no sluchajcie, nawet z najwiekszego chlewu moze cos wyjsc, polecam magda g.

    i tak za kazdym razem

    pokaż spoiler Tekst skopiowany z copypasta peel. #heheszki #copypasta #kuchennerewolucje #magdagessler
    pokaż całość

    źródło: ( ).jpg

  •  

    Stara dobra #copypasta
    Lubię, jak wchodzę do pracbazowego kibla naporanne posiedzenie.
    Dwie kabiny zajęte.
    I taksiedzą po cichutku lokatorzy tych kabin.
    Wyczekują, kto pierwszy wyjdzie.
    Że oni niby tu tylko hehe nosawydmuchać.
    Wszechobecną ciszę narusza jedynie charakterystyczne tapanie palcy w ekrany telefonów.
    I tak wyczekują. W ciszy. Wtedy wchodzę ja, niczym komendant na posterunek.
    Zasiadam na tronie i w pełnej oprawie dźwiękowej robię to, po co tu przyszedłem.
    Wtem z otaczających mnie kabinzaczynają się wydobywać akompaniujące mi, podobne dźwięki.
    Okowy ciszy zostały zerwane.
    Orkiestra w końcu gra w harmonii.
    Zapach wolności unosi się w całym pomieszczeniu, a kompani wduchu dziękują mi za wybawienie.
    To ja, MistrzCeremonii. Kiblowy dyrygent, wyzwolicielstłamszonych
    pokaż całość

  •  

    Strasznie wczoraj programowałem. Naprawiałem tagi do piątej rano. Film mi się urwał jak siedziałem w Excelu. Teraz mnie duma rozpierdala. Trochę się przespałem, ale musiałem wstać rano bo mam obowiązki. Mam moderatorów. Niektórzy mówią, że nie można programować jak się ma moderatrów, ale to nie prawda. Można, tylko trzeba mieć jeden chromosom więcej. Na tym polega odpowiedzialność.

    #gownowpis #pasta #copypasta
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #byloaledobre #heheszki #rakcontent #gotujzwykopem

    Nie ma gorszego raka niż strony internetowe z przepisami.

    Wpisujesz w google "proste dania dla studentów". Oto pierwszy wynik:

    "Makaron z boczkiem i cebulą" - myślisz sobie, spoko, zrobię.

    Składniki:
    - makaron ze szwajcarskiej mąki mielonej sposobem tradycyjnym
    - boczek z dzikich świń z Afryki
    - łzy brazylijskiego noworodka
    - kryształ z serca góry uga buga
    - cebula rotszwalcka wyhodowana w ziemi torfowej
    - sól

    Sposób przygotowania: Cebulę posiekać dobrze naostrzonym mieczem samurajskim, dolać dokłądnie 3,79 kropli łzy noworodka,
    boczek podsmażyć smoczym oddechem a makaron gotować we wrzącej wodzie we własnych ustach. Na koniec wsypać sobie soli do dupy.
    pokaż całość

    +: Stalker094, n.......l +13 innych
    •  

      @Destruktor91: A ja chyba wiem, dlaczego tak się dzieje.

      Dawno temu, w epoce papieru, były ksiązki kucharskie i przepisy w gazetach. Pisali takie przepisy, żeby ludzie to kupowali.

      Dzisiaj, w epoce internetu, ludzie czytają to za darmo, więc ktoś inny musi płacić. Płacą więc producenci szwajcarskiej mąki, mieczy samurajskich itd.

  •  

    #pasta #copypasta #byloaledobre #heheszki

    Wyobrażacie sobie co muszą mieć w głowach tacy studenci prawa na pierwszym czy drugim roku kiedy naoglądają się #suits ?

    Widzą siebie na szczycie złota 44 w #warszawa czy Skytower we #wroclaw.
    Garniak za 10 patyków i sikor za drugie tyle.
    Rano golf z Solorzem, później szybka sprawa w sądzie i na błotną kąpiel.
    Po południu obwarzanek w budce przy biurowcu, a potem spotkanie z wściekłym Sobiesławem Zasadą:
    - Zwolnię cię jeśli czegoś nie wymyślisz, zapracuj na pieniądze, które ci płace.
    - Zwolnić to ja mogę ciebie, może teraz ty udowodnisz, że możesz być moim klientem, to ja tu rozdaje karty.

    Gabinet pełny winyli, na parapetach piłki z podpisami Lewego, Dudka i Boruca,
    z głośników gramofonu leci Krzysztof Krawczyk.

    Na stole czekają już bilety na strefę VIP Legia-Widzew, oczywiście obok Kwaśniewskiego, załatwione przez
    ładną i wszechwiedzącą sekretarkę Ewelinke.

    Przegrywasz? Ktoś przystawia ci broń do skroni? Masz 146 wyjść z tej sytuacji.

    Wieczorem kolacja w mariocie gdzie oczarowujesz swoją partnerkę cytatami z filmów Kieślowskiego.

    A potem okazuje się, że kończysz w jakiejś podrzędnej kancelarii udzielając porad Grażynie i jej konkubentowi.
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #heheszki #silownia

    Wczoraj na treningu #crossfit widziałem chyba najlepszą pannę od dłuższego czasu... cudowna twarz, świetne biodra idealnie zrobiony brzuch, zarys delikatnej kobiecej kratki na obcisłej żółtej koszulce. Razem ze znajomymi nie mogliśmy się skupić na naszych burpess a gdy robiła OHP to widok jej jędrnych, dużych piersi zmiękczał nam kolana... chciałem zagadać ją o cokolwiek, ale była po prostu za dobra, onieśmielała uśmiechem, rozpuszczonymi włosami i ciałem prawdziwej, dzikiej amazonki...

    Żartuję, przecież to crossfit, tak naprawdę zapinaliśmy się z kumplami w szatni przez cały trening, wyszliśmy tylko na końcu gdy trener masuje wszystkim jajka i rozciąga kutangi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    W przyszłym tygodniu planuję wyjść poza swoją strefę komfortu i zacząć połykać, trzymajcie kciuki za progres sportowe świry.
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #heheszki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Bądź mną lvl 17
    Żyj spokojnie w małej społeczności nad jeziorem
    Całymi dniami bawicie się nad brzegiem albo pływacie
    Ogólnie zabawa, relaks, 0 zmartwień
    Wszyscy nago, jesteście wyzwoleni
    Gdzie nie spojrzysz cycki.jpg na widoku hehe
    Ale fiut starego też więc nie do końca git
    Jest jeszcze jeden element społeczności – drewniana skrzynia
    Nikt nie wie o chuj z nią chodzi ani skąd się wzięła na plaży
    Generalnie wszyscy jej strzegą, jest dla was jak bóstwo
    Pojebane xD
    Ale nikt nie pyta, nikt nie podważa, więc nie wnikasz i robisz jak wszyscy
    Od zawsze podoba ci się jedna loszka, aktualnie 8/10
    Jesteś trochę przegryw i jeszcze nie zagadałeś
    Ale dziś jest ten dzień!
    „Hej mała, może popływamy razem?”
    „Jasne anon, czekałam aż zagadasz <3”
    TAK JEST!
    Jakbyś wiedział że to takie proste to zrobiłbyś to 3 lvl temu
    Cały dzień spędzacie razem
    Pływacie nago
    Biegacie po plaży trzymając się za ręce nago
    Generalnie wszystko robicie razem nago
    Pod koniec dnia kościej tak motzno, że aż ci wstyd
    Loszka to widzi i uśmiecha się delikatnie
    omg.gif
    Panika, co teraz, chcesz uciec
    „Spokojnie anon, wiem jak temu zaradzić”
    TAK JEST!!! x2
    Dziś jesteś królem świata
    Zbliżacie się do siebie
    Buzdygan napęczniał i zaraz go rozsadzi
    Już prawie prawie
    Czujesz że wystrzelisz jak tylko cię dotknie
    Jej oddech muska cię delikatnie
    Nie powstrzymasz już nabojów w swojej armacie
    JEB!

    To nie ty
    Co się odjebało
    Na plażę wpada siwy koleś na koniu
    Nie widziałeś nigdy takiego dziwoląga
    Totalny sado-maso
    Cały w obcisłych skórach, poobwieszany łańcuchami
    Wszyscy podchodzą do niego zaciekawieni
    Loszka też, zostawia cię samego
    Twój pytong mięknie i po tym co się właśnie odjebało czujesz że permanentnie przechodzi na emeryturę.
    Dziwoląg na koniu zaczyna machać rękami jak debil
    Pijany lub niespełna rozumu
    Macha dalej, wszyscy patrzą w napięciu
    JEB! X2
    Stary, matka, wuj Stach, Andżelika i kilku innych wypierdalają martwi na kilka metrów
    Cosiedzieje cosiedzieje cosiedzieje
    Dziwoląg zaczyna swoje wymachy dałna od nowa
    JEB! x3
    Reszta pada martwa
    Zostajesz tylko ty i loszka
    Wszystko dzieje się tak szybko, że stoicie jak wryci
    Upośledzony sado-maso podchodzi do twojej panny i wymachuje
    Turbokozak mode ON
    Zaczynasz biec w jego stronę, bo już wiesz czym grożą te wymachy paralityka
    JEB! x4
    Nie zdążyłeś
    Panna skwierczy w płomieniach
    „Tego już za wiele skurwysynu”
    Rzucasz się jak oszalały na mordercę
    Siwy skurwiel zaczyna się turlać
    Na każdy twój cios przypadają jego 3 fikołki
    No debil, no
    Napierdalasz bez opamiętania
    Koleś powinien być martwy jakieś 50 ciosów temu
    Ale albo się turla albo żre
    3 przewroty – kurczak do mordy, 3 przewroty – chleb do mordy, 3 przewroty – łyk z flaszeczki
    Nie wytrzymujesz i skaczesz w amoku na tego zjeba
    Fikołek
    Nie trafiłeś
    Shieeet
    Czujesz że to koniec
    Siwy dałn wyciąga miecz z dupy, odcina ci rękę i nogę
    Leżysz w kałuży krwi, kończyny walają się gdzieś obok
    Bezlitosny morderca podchodzi do bóstwa-skrzyni
    Otwiera ją, wyciąga jakieś rzeczy, po czym wyrzuca na plażę jak gdyby nigdy nic
    Powoli tracisz świadomość
    Ostatnie spojrzenie: loszka nadal skwierczy, rodzina nadal martwa, kończyny nadal odcięte, a bóstwo zgwałcone
    „Nie wybaczę ci tego. Dopadnę cię siwy skurwysynu”
    Nadchodzi ciemność
    Odpływasz
    Resztką świadomości słyszysz głos siwego
    „Przeklęte utopce”
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #heheszki #silownia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Opowiem wam jak przed laty mieszkałem w Gdańsku i trenowałem w siłowni "u Leszka".
    Siłownia w miejscu pojebanym magazynie nieopodal portu, typowa kuźnia, żadnych pedalskich maszyn, tylko sztangi i ciężar.
    Zima kiepskie ogrzewanie, latem smród od ryb. no cóż takie były uroki treningu na przełomie tysiąclecia.
    Jedyne dobre było to ze były łańcuchy do treningu. Dobra ale odbiegam od tematu, chodziły tam największe byki z okolicy,
    część z nich pracowała na stoczni inni na bramkach w Sopocie, ja tam bylem młody szczylek ale tez tam chodziłem.
    chłopaki ostro bombkowali żarli mete na potęgę, teścia tez walili do oporu. Jednak była to masa typu knur, a nie żyła.
    W końcu jeden z nich się wyłamał ze schematu, powiedział ze ile można żreć jak świnia i wyglądać jak świnia,
    ze wcale mu taka masa nie pozwala wyrywać sikoreczek w Sopocie (on należał do bramkarzy).
    oczywiście chłopaki go na początku wyśmiali (pieszczotliwie wołali na niego michok albo karma) mówili ze chyba mu za bardzo w dekiel przygrzało na bramce i ze po prostu pierdoli głupoty,
    ze jak pojedzie do Mielna to i tak ma bankowe "jebanie", odbiegając, wtedy rządziły czasy wixy i styl napakowanego karka z kietą na łapie i świńskim łańcuchem na szyi pozwalał zbajerować jakąś blond maniure,
    dobra wracam do meritum, no ale "karma" miał w to wywalone i dążył do swojego. z dnia na dzień odstawił potreningowe piwko na zakwasy, już nie stołował się w kfc (zawsze lubił brać sałatkę), a dawki mety z 50ed zwiększył do 100ed. robiliśmy zakłady ile michok tak wytrzyma, ludzie stawiali 2 tygodnie, inni miesiąc itd. ja bylem cwańszy i się pytam,
    - Michał ile chcesz tak na tej zielenice pociągnąć? a on na to:
    - 100% albo nic!!!
    Ja mowie na to: spoko ty sportowy świrze, i na zakładzie dałem mu pól roku.
    Minął miesiąc drugi trzeci, pól roku rok... michok zaczął wyglądać coraz lepiej, klata nabrała kształtu,
    bary jak arbuzy, i nie zamierzał przestać. wszyscy się zdziwili, jak ta forma pozwoliła mu wyrwać maniurke asie (dobra szprycha była).
    No i ludzie zaczęli się przekonywać do jego teorii, nawet już nikt się nie śmiał gdy wykrzykiwał swoje "all dej trejning, all tajm fitness" albo "każdy sportowy świr ma w żyłach teścia wir",
    razem z Leszkiem walnęliśmy farba napis nad lustrem "100% albo nic" swoja droga ta nazwę 100% podjebała nam jakaś dzieciarnia, która uważała ze robi rap...
    no ale dobra minął jakiś czas Michał stal się miejscowym guru 50 w łapie na żyle w pasie miał setkę, a w klacie ze 150,
    sam awansował w Vanessie na kierownika bramkarzy i mógł więcej trenować (wtedy mnie zaciągnął na bramkę) był tak pewny siebie ze gdybym mu rzucił wyzwanie na bank by go nie odrzucił.
    Była wakacyjna noc, cieplutko, na niebie gwiazdy i przyjechała ekipa (jak się później okazało ekipa z Łodzi).
    Oczywiście były to karki i jako ze trochę szaleli musieliśmy interweniować, nie dawaliśmy rady wiec karma musiał osobiście wkroczyć do akcji.
    W tej całej szamotaninie, michoka wypatrzył guru ekipy z Łodzi, nagle cisza, ekipa z lodzi odpuszcza my tez.
    Dochodzi do rozmowy, koleś z lodzi rzuca wyzwanie Michałowi, a jak już wcześniej wspomniałem był ostro nafaszerowany anabolikami wiec jedyne co powiedział "młody ganiaj po ławkę i hankle",
    no to tez poleciałem na zaplecze ale mowie se "kurwa w klubie ławka i sztanga? no ni chuja", ale była na magazynie jakaś jebana kotwica, pieruńsko ciężka, wiec wracam do szefa i mowie nie ma hankli jest kotwica jebitnie ciężka,
    a on "dawaj 100% albo nic, pokażemy im co to znaczy sport!". Wziąłem chłopaków i polecieliśmy po nią.
    Namordowaliśmy się zęby to przytachać ale jakoś daliśmy rade. Patrzymy, a karma kładzie się na granitowa ladę.
    Wszyscy oczy wy****i na wierzch, a on:
    - chodź Amelka do tatusia!
    - DAWAĆ MI JĄ KURWA
    Czemu on krzyknął Amelka na kotwice do dzisiaj nie wiem...
    No ale dobra jako ze my miejscowi jako pierwszy miał wypierdalać ciężar .
    Jakoś ja mu podaliśmy no i zaczął.
    1...
    2...
    zaczyna stękać, ale poszło
    3 powtórzenie...
    czwwwa...i nagle trach, coś jebło jakby piorun w klub nam strzelił, miochoka przygniotło i żeśmy musieli ściągać to z niego.
    Ten wyje ale nie z bolu!
    - KURWA NIE DOKOŃCZYŁEM SERII! ALBO 100 PROCENT ALBO NIC!
    Ściąga koszulkę, a tam cala sina, jak się później okazało zerwal se klatke.
    Chłopaki z lodzi jak to zobaczyli okazali szacunek, podali grabę i się rozeszli, do konca nocy bylo juz spokojnie.
    Tylko michok jakis taki nabuzowany był ze przegrał ten pojedynek, mówił ze jak coś zaczyna to to kończy i ze tanio skore sprzedał.
    Już nie chciałem tej nocy drążyć tematu dlaczego kotwice nazwał Amelka.
    No ale w każdym razie po tym wypadku chłopina się załamał, już tak ostro nie trenował, co prawda wygrał jakieś tam zawody, ale przez to ze umiejętnie pozował i ze zerwanej klaty nikt nie widział. Michała jako szefa dobrze wspominam, potem nasze drogi się rozeszły jak wyjechałem na wyspy, a on nadal siedział w Gdańsku, dopiero sobie o nim przypomniałem jak wróciłem do polski na wakacje i telewizja tvn emitowała program z Michałem ze chce se klatkę naprawić. i tak mi się przypomniało, zacząłem o nim czytać, no i okazało się ze założył własną siłownie "all time fitness" a córkę nazwał Amelia...
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler Kiedyś jak mieszkałem we Wrocławiu, to wpadłem na taki plan, żeby zebrać żuli z Polski i żuli z Niemiec, zakuć ich w zbroje, dać im atrapy broni, zakwaterować w parkach i w rocznicę bitwy pod Grunwaldem, zmienić plac Grunwaldzki w pole bitwy! Wyłączyć to z ruchu ulicznego, żule na pozycje, kamera, akcja dać to do telewizji. Znając mentalność Polaków, to oglądalność przebiłaby skoki narciarskie za czasów Małysza. Z pieniędzy z reklam kupiłoby im się nowe ciuchy i trochę żarcia. Dodatkowo proponuję akcje "zaadoptuj żula" w której można internetowo sponsorować wyposażenie konkretnego żula (zarówno po stronie Polskiej jak i Niemieckiej). Daje to również dostęp live do kamerki, zamontowanej na ramieniu danego uczestnika (dostęp dla sponsorów 200zł+). Teraz w kontekście niedawnych sporów historycznych myślę sobie, że można byłoby dorzucić element hazardu. Zwycięska strona wygrywałaby roczne prawo (obowiązujące do następnej edycji Bitwy pod Grunwaldem) do dyktowania prawdy historycznej, odnośnie Obozów Śmierci. Przykładowo jeśli Polska wygrywa, to mówimy Niemieckie Obozy Śmierci, jeśli Niemcy, to zaciskamy zęby, mówimy, że Polskie, ale w przyszłym roku zwiększamy doping dla naszych żuli.
    Wilk syty i owca cała, a narodziłaby się piękna tradycja, łącząca dwa skłócone od wieków narody.

    #pasta #copypasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler Tego dnia wstałem o 21:00, bo poprzednia nockę spędziłem z ojcem w kopalni - własnej kopalni. Odkąd nauczyłem się sam wysrać, mój tata postanowił zacząć spełniać swoje marzenie życia. Chciał dokopać się do piekła. Skończyłem tylko 3 klasy podstawówki, bo nie było czasu na głupoty. Musieliśmy kopać, a konkretna jazda zaczęła się gdy tatek wziął kredyt na koparkę. Gdy już byliśmy na głębokości 5 km, w ziemi otworzył się nie z dupy ni z pizdy tunel. Tata uśmiechnął się dziwnie i poświecił latarka w ciemność. Po chwili z tunelu wyszła postać. Miała ogon i rogi na czole. Cala czerwona jak burak. To był szatan, sam we własnej osobie. Trzymał w reku trójząb a chuja oplatał wokół uda. Popatrzył na nas i rzekł: - Idźcie stąd kurwa. Wróciliśmy windą na powierzchnie, zasypaliśmy dziurę i za sprzedana koparkę otworzyliśmy własny warzywniak.

    #pasta #copypasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Kiedyś w pracy zorganizowali bal przebierańców. Szef powiedział, że obecność obowiązkowa inaczej premii nie będzie. Sto złoty super premia kurwo. Każdy się zadeklarował, że przyjdzie, bo 100 zł to będą mieli na gaz do samochodu to też musiałem iść żeby nie wyjść na ostatniego przegrywa. Pojechałem od razu po pracy do wypożyczalni strojów żeby wybrać najlepszy zanim inni się obudzą a mi zostanie tylko myszka miki. Wbijam: Panie daj pan jakieś przebranie dla mnie. Muszkieter może być? Spoko biorę. Wziąłem i wyszedłem. Przez tydzień w pracy temat numer jeden, kto, za co się przebierze. Normalnie jak w podstawówce. Dziewczyny oczywiście króliczki playboya, jedna gruba powiedziała, że też chyba za to się przebierze, ale szybko dostała ripostę żeby się przebrała za komodę. Poryczała się i wzięła L4 na dwa tygodnie. Faceci oczywiście batmany, spajdermeny, kowboje itd. Nadszedł w końcu ten dzień, wbijam na party, heheszki, gruba jednak przyszła przebrana za Marilyn Monroł. Siedzimy sobie pijemy, nawet jedna blondynka przebrana za dee dee z dextera mnie pochwaliła za fajny stój muszkietera. Było lepiej niż się spodziewałem. Jednak cały czas miałem na oku jedną taką, co siedziała i piła soczek, taka 8/10. Pytałem się, kto to jest, ale nikt jej nie znał. Szefo powiedział, że to z góry kogoś przysłali. Alkohol szumiał już w głowie zdobyłem się na odwagę i podbijam.
    - Siema Anon jestem a ty?
    - Hehehe miło mi, Ewa
    Jakoś poszło. Jeden drink, drugi. Nagle znaleźliśmy się na parkiecie. Tańczymy w najlepsze. Nawet nie wiedziałem, że umiem tak dobrze tańczyć. Jeden kawałek za drugim, wolne szybkie i nagle drzwi od sali otwierają się z hukiem. Muzyka milknie a tam unosi się charakterystyczne
    MÓJ PRZYJACIELU!
    Każdy wtf, o co chodzi.
    ŻONY NIE DAŁEM!
    Patrzę na drzwi a tam pojawia się Krawczyk w takim stroju jak ja. Ewka cała czerwona na twarzy mówi pod nosem
    - Sorry Anon.
    Wtedy dotarło do mnie że całą imprezę bawiłem się z Ewą Krawczyk.
    ŻONĘ WZIĄŁEŚ SOBIE SAM!
    Krawczyk wściekły wbiega na sale w stroju muszkietera z wyciągniętą szpadą prosto na mnie. Niewiele myśląc wyciągnąłem swoją i zaczynamy walczyć. Szybko zrobiło się kółeczko. Walczymy jednocześnie próbując mu wytłumaczyć, że to nie tak jak myśli
    - Panie Krawczyk, ale ja nie wiedziałem, że to Pana Ewka
    A ten nic, walczy dalej. Pchnięcia, zamachy, uniki. Zacząłem się wycofywać bo życie mi miłe. Czuje coś wielkiego za sobą, wyłożyłem się jak długi potykając się o psa Krawczyka który sprytnie stanął pod nogami. Krzyczę z rozpaczą:
    - Poddaje się. Niech mnie Pan nie zabija
    Krawczyk spojrzał na mnie i odpowiada:
    Zatańczysz ze mną jeszcze raz,
    Ostatni raz,
    Nim skończy się ten bal.
    Podał mi rękę. Wstałem. Krzyknął muzyka i zatańczyłem z Krawczykiem. Był to najlepszy taniec w życiu. Po wszystkim wziął Ewkę na ręce i wyszedłem dumnie ze sali.

    #pasta #copypasta #heheszki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

  •  

    pokaż spoiler 1. Bądź mną
    2. Graj w MMO
    3. Udawaj laskę tylko po to, żeby dostawać itemy
    4. Podczas grania poznaj zajebistą pannę, która zaprasza cię do klanu
    5. Zostańcie najlepszymi przyjaciółmi
    6. Okazuje się, że jest lesbijką
    7. Wciąż udawaj laskę, chociaż wiesz, że to złe
    8. 8 miesięcy randkowania online i cyberseksu
    9. Mówi mi, że musimy pogadać na poważnie
    10. Okudrebele.jpg
    12. Pewnie chce się spotkać na żywo
    13. Bądź gotowy przyznać się do ohydnej prawdy
    14. Dowiedz się od niej, że tak naprawdę jest facetem udającym lesbę
    15. Moja morda, kiedy zdajesz sobie sprawę, że dwóch facetów uprawiało lesbijski cyberseks przez 8 miesięcy
    #pasta #copypasta #heheszki
    pokaż całość

  •  

    Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zajebane wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.

    Druga połowa mieszkania zajebana Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za najebanie 10k postów."

    "Jak jest ciepło to co weekend zapierdala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

    Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.

    Przy jedzeniu zawsze pierdoli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.

    W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]

    Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapierdolił.

    Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urokoddziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.

    Pojechaliśmy gdzieś wpizdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pierdolnął wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś jebanym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam skurwysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się spierdział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.

    Wspomniałem, że ojciec ma kolegę mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce BOMBER. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wędkowaniu i rybach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są szczupaki czy sumy.

    WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE SZCZUPAK MA ZĘBY? CHAPS I RĘKA UJEBANA!

    KURWA TADEK SUMY W POLSCE PO 80 KILO WAŻĄ, TWÓJ SZCZUPAK TO IM MOŻE NASKOCZYĆ


    CO TY MI O SUMACH PIERDOLISZ JAK LEDWO UKLEJĘ POTRAFISZ Z WODY WYCIĄGNĄĆ. SZCZUPAK TO JEST KRÓL WODY JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

    No i aż się zaczeli nakurwiać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona zbysia, że zbysio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

    I bardzo kurwa dobrze

    Tak go za tego suma znienawidził.

    Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Polskim Związku Wędkarskim. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z PZW powiedzieć. Gazety niewędkarskie też przestał czytać bo miał ból dupy, że o wędkarstwie polskim ani aferach w PZW nic się nie pisze.

    Szefem koła PZW w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim akwenom przez Związek i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie wędkarskie gdzie występował Adam i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpierdalał.

    Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem PZW ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu PZW i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty typu, że Adam był tajnym współpracownikiem UB albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi 2000zł.

    Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, PZW, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że PZW jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na wędki, haczyki czy łódki i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł np. zanęty waniliowej za te 2k kupić (kilkaset kilo).

    Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć łódkę do połowów bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać

    synek na wodzie to się prawdziwe okazy łapie! tam jest żywioł!

    ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za przechowywanie więc zgadał się z jakimiś wędkarzami okolicy, że kupią łódkę na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś janusza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe na przyczepie, którą ten janusz ma i się będą tą łódką dzielili albo będą jeździć łowić razem.

    Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że ryby biorą jak pojebane więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni łowią bez niego bo przecież po równo się zrzucali na łódkę i w niedzielę wieczorem, jak te janusze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

    Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą i łódką xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że januszowi zajebał z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim łódkę i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście łódka nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

    Za pomocą jakichś łańcuchów co były na łódce i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z januszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo janusze drą mordy dlaczego łódkę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie pływał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu bo było blisko.

    Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

    -Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

    -Janusze krzyczą, że ma oddawać

    -Jeden janusz ma rozjebany nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od łódki za nogę i dostał drugą nogą z kopa

    -Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

    -We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

    -Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił łódkę a policjantów żeby go nie aresztowali

    -Ja smutnazaba.psd

    W końcu policjanci oderwali starego od łodzi. Ja podałem januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali łódkę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do łódki żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na rybach nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie tylko ojca nie chce więcej widzieć.

    Stary do tej pory robi z januszami gównoburzę na forach dla wędkarzy bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

    Szczepan54

    Liczba postów: 1

    Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały wędkarz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą złowionych okazów!

    Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od łódki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe ryby łapie i widać, że nie umie łowić xD

    Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb to sam sobie pisał

    Noooo gratuluję okazu! Widać, że doświadczony łowca!

    a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum.

    #pasta #copypasta #heheszki #fanatyk #wedkarstwo #zawszesmieszy
    pokaż całość

  •  

    #pasta #copypasta #heheszki

    bądź mną
    wyprowadź się od starych
    właściciel mieszkania wstawia ci zmywarkę
    kup kostki do zmywarki
    umyj naczynia
    zostają na nich zacieki
    dowiedz się, że musisz kupić też sól do zmywarki, żeby nie było tych śladów
    w sklepie tylko opakowania po 9000 kilo za 9000 złotych
    nie potrzebujesz aż tyle i nie chcesz wydawać hajsu
    pojedź do rodziców na obiad
    odsyp sobie od nich trochę soli do torebki, bo oni też mają zmywarkę
    wracaj do domu
    stój na przystanku
    pal szluga (sam skręcam)
    podjeżdżają bagiety nieoznakowanym samochodem
    CO PAN TAM PALI?
    SZLUGE
    bagieta wącha
    WSZYSTKO OK, ALE JAK JUŻ SIĘ ZATRZYMALIŚMY TO PAN JESZCZE KIESZENIE I PLECAK POKAŻE
    wyciągają ci z plecaka torebkę z solą do zmywarki
    OOOOOO
    UUUUUUUUUU
    OOOOOOOOOOOO
    UUUUUUUUUUUUUUUU
    NO TERAS TO MASZ MŁODY PRZEJEBANE
    W11 ODBIÓR PODEŚLIJCIE CHŁOPAKÓW NA JANA PAWŁA DRUGIEGO, MAMY TO ZDARZENIE
    tłumaczenie nic nie pomaga
    po 5 minutach trzy bagietowozy
    wszyscy ludzie na przystanku patrzą
    ty w kajdankach
    6 bagieciarzy stoi dookoła
    MARIUSZ WEŹ RZUĆ OKIEM BO TY NA TYM SZKOLENIU BYŁEŚ, ILE TEGO JEST?
    NO BOGDAN ZE 100 GRAMUW BENDZIE, AMFETAMINA ALBO MEFEDRON, ALBO NAWET KOKS
    IDZIESZ DO PIERDLA PROSTO, ROZUMIESZ SKURWYSYNU?
    PROKURATOR CI OD RAZU DA SANKI ZA COŚ TAKIEGO KUMASZ CHUJU? DO WRZEŚNIA W ARESZCIE POSIEDZISZ
    ALE PANIE BAGIETMAJSTRZE TO NA PRAWDĘ SÓL CZANÓW DO ZMYWARKI
    MNIE NIE OSZUKASZ, 10 LAT W POLICJI ROBIĘ GNOJU JEBANY
    jedziecie na komisariat
    całkowite przeszukanie
    te słynne przysiady (pozdro dla kumatych)
    przykuty do krzesła
    na wadze wychodzi 120 gram soli do zmywarki lub jak kto woli mefedronu
    ZNASZ ROBSONA?
    ZNASZ CYGANA?
    ZNASZ SIWEGO?
    DLA KOGO LATASZ?
    SKĄD TO KURWO MASZ?
    plaskuny na mordę
    kopanie po kostkach
    opowiadanie jak mi pod celą spreparują anus
    zebrało się pół komisariatu
    wszyscy opowiadają jaki zaraz wpierdol dostanę jak się nie przyznam do posiadania narkotyków i nie powiem skąd mam
    wszyscy grożą ile to lat będę siedział w więzieniu
    ja już kurwa łzy w oczach
    przychodzi jakiś komendant
    A CO TU SIĘ DZIEJE?
    ZŁAPALIŚMY WIELKIEGO HANDLARZA PANIE KOMENDANCIE
    drzyj mordę, że przyrzekasz, że to sól do zmywarki
    NO JAK DLA MNIE TO FAKTYCZNIE SÓL, KILKA DNI TEMU SAM DOSYPYWAŁEM, ALE TRZEBA DO BADAŃ DO LABORATORIUM
    perspektywa siedzenie w sztumie aż będą wyniki badań z laboratorium
    powiedz, że możecie pojechać do domu do starych i porównać
    komendant mówi żeby tak zrobić
    jedziesz komisyjnie z czterema bagietmajstrami do starych
    TY MARIUSZ TYLKO MUSIMY NA ORIENCIE BO MOŻE GNÓJ NAS CHCE W PUŁAPKIE WZIONŚĆ
    jak wchodzicie do starych to bagiety ręce mają na kaburach
    PANI GAŁECKA? PRZESZUKANIE! PANI POKAŻE SÓL DO ZMYWARKI xDDDDD
    starzy oszołomieni jakby się piwa napili
    matka pokazuje sól
    wygląda tak samo
    atmosfera się trochę uspokaja
    bagietmajstrzy myślą
    ALE SKĄD JA MOGĘ WIEDZIEĆ CZY PANI TEŻ TU KOKAINY NIE TRZYMA CZO?
    slodki_jezu.png
    jedziesz z matką, ojcem i czterema policjantami do sklepu
    komisyjnie kupujecie paczkę over soli 9000 kilo za 9000 złotych
    mandoliny ludzi przy kasie jak 7 osób w tym 3 bagiety kupują paczkę soli najlepsze xDDD
    bagiety wysypują trochę na maskę radiowozu
    takie same jak to z plecaka i to z domu
    HEHE SORY MŁODY, SAM ROZUMIESZ, ŻE TO PODEJRZANIE WYGLĄDAŁO NIE XD
    oddaj sól starym
    wróć do domu
    postanów zmywać ręcznie do końca życia
    pokaż całość

    +: Fakla_Krwiozerczy_Taboret, p..................i +271 innych
  •  

    #pasta #copypasta #heheszki

    Mieszkam w gówno miasteczku, w biedarodzinie. Nie mam nawet własnego pokoju, siedziałem w pokoju z rodzicami, który jednocześnie był sypialnią, pokojem gościnnym, wszystkim kurwa naraz.
    Mam tam swojej osobne łóżko i sobie spałem.
    Wtedy miałem jakieś 20 lat, byłem bezrobotnym przegrywem (jestem nim nadal). Co można robić w takiej sytuacji, jak nie spać do godziny 13 albo i dłużej. Tak też było tego dnia.
    Było lato, gorąco w chuj. Spałem sobie spokojnie, gdy obudziły mnie jakieś rozmowy dobiegające zza okna. Zignorowałem to i gniłem w łóżku dalej.
    Wtedy usłyszałem, że rozmowa przeniosła się już do przedpokoju. Bystre ucho stulejarza usłyszało, że przyjechał jakiś znajomy coś oddać mojemu ojcu, a oni namawiali, aby wpadł na kawę.
    Pomyślałem, że gość nie da się namówić, bo spieszył się gdzieś, ale jednak wszedł do pokoju.
    Tego samego w którym ja leżałem ukryty pod kołdrą. Zestresowałem się okropnie, chciałem udawać, że mnie tu nie ma. Wypije kawę i pójdzie sobie- pomyślałem.
    Jednak mój ojciec od razu musiał strzelać przy znajomym żarty, a ja byłem najlepszym obiektem do tego- od razu wydał mnie, że ja tam leżę. Myślał jeszcze że śpię, więc teksty w stylu

    hehe a Anon to jeszcze gnije on to nic tylko śpi albo na komputerze siedzi nicpoń jeden xD

    Minęła chwila, koleś mówi że musi jechać- ulżyło mi wtedy, poczuła dobrze żaba, ale wtedy JEBS niczym jakaś zesłana plaga egipska słyszę w domu kobiece głosy. Okazało się, że ten jebany znajomy przyjechał ze swoją żoną i córką, ale one zostały w samochodzie, bo miał tylko na sekundę wpaść.
    Znudzone przebywaniem tam, wyszły z samochodu i poszły pospieszyć kolesia.
    Modliłem się w duchu, aby go zabrały i pojechali wszyscy wpizdu, ale wtedy wyskoczyła moja mamełe z genialnym pomysłem

    No to chodźcie na kawe chociaż ciasta ukroję jak już weszliście xD

    O kurwa kurwa. Oczywiście do tego pokoju, w którym ja leżałem pod kołdrą. A najgorsze jest to, że córka to była gim/licbaza, super loszka. Nadal próbowałem przeczekać. Mijał czas, ja leżałem nieruchomo cały przykryty kołdrą, głowa też.
    Oczywiście mój ojciec nie mógł szczędzić mi żenujących sytuacji i zaczął sypać jakimiś tekstami do znajomego

    ty hehe a może tam twój zięć leży i śpi (wskazując na moje łóżko)

    i sypiąc do karyny, że taki fajny ze mnie chłopak, spokojny i w ogóle tylko nieśmiały trochę, ale dobry. Ja pierdolę.
    A najgorsze było to, że za chwilę rzucił

    ile łon śpi w ogóle która godzina już ANON WSTAWAJ NARZECZONA PRZYJECHAŁA

    hihihi, hohoho wszyscy śmiechają. No kurwa w jakim położeniu ja się znalazłem, przeklinałem samego siebie, że nie zebrałem się i nie pobiegłem ubrać jak tylko usłyszałem głos tego znajomego ojca.
    I co teraz, wstanę? To nie wchodziło w grę, na dodatek spałem na samych gaciach, bo środek lata... o kurwa.
    Wtedy wyczułem, że nie mam na sobie gaci. Leżałem całkowicie goły pod kołdrą.
    Nie mam pojęcia jak to się stało, może leżałem pod tą zasraną kołdrą w nocy, było mi gorąco i ściągnąłem gacie.
    Próbowałem się uspokoić.

    nie mogą być daleko

    powtarzałem sobie. Próbowałem delikatnie wymacać pod kołdrą, czy nie leżą koło mnie, muszą leżec. Macam i macam. Nie ma.
    Wtedy słyszę ojca

    ooooo anon już nie śpi, wierci się pod łóżkiem tylko hehe pewnie wstydzi się, no nie bądź taki nieśmiały, wstawaj i się przywitaj!

    I wtedy usłyszałem, jak wstaje i idzie w moim kierunku. Co robić. Słyszę zbliżającego się ojca, czas się zatrzymuje, goła, 20 letnia spierdolina zaraz zostanie odsłonięta, na dodatek siedzi tu pieniężna karyna.
    Kurwa to wszystko zniknie, to nie może się dziać, czemu znalazłem się w położeniu jak bohater jakiejś pasty. Co robić, jakieś czary, modlić się do popara?
    Macam szybko w pośpiechu szukając gaci, ale ojciec już jest.
    Złapał kołdrę i zerwał ją ze mnie.
    Wielka cisza.
    Szybko wstałem zasłaniając pysiora, powiedziałem "dzień dobry" skinając głową i wybiegłem w ekstremalnym tempie z pokoju.
    Ukryłem się w piwnicy, słyszałem tylko za sobą salwy śmiechu.
    To było największe upokorzenie, jakie kiedykolwiek mnie spotkało. Jak o tym myślę, to nie chce mi się wierzyć, że to naprawdę się stało.
    pokaż całość

  •  

    Miałem tylko 9 lat
    Uwielbiałem Shreka, miałem wszelakie gadżety i wszystkie filmy na dvd
    Modliłem się do Shreka każdej nocy przed snem, dziękując za to że żyję
    "Shrek jest miłością", "Shrek jest życiem" mówiłem
    Tata to usłyszał i nazwał mnie pedałem
    Wiedziałem że jest zazdrosny o moje oddanie Shrekowi
    Nazwałem go pizdą
    Dał mi w pysk i posłał mnie do łóżka
    Płakałem, bolała mnie twarz po uderzeniu
    Leżałem w łóżku i było mi zimno
    Poczułem wszechogarniające mnie ciepło
    Coś mnie dotknęło
    Był to Shrek
    Byłem tak szczęśliwy w tym momencie
    Szepnął mi do ucha "To moje bagno"
    Złapał mnie swoimi mocarnymi ogrzymi łapskami i powalił na ziemię tak, że stałem teraz na czworaka
    Jestem gotowy
    Rozpostarłem moje pośladki dla shreka
    Spenetrował moją grotę nestle
    Bolało tak bardzo, ale robiłem to dla Shreka
    Czuję jak rozrywa mi dupsko a oczy zachodzą łzami
    Stawiam się naprzeciw jego sile
    Chcę zaspokajać Shreka
    Ryknął tym swoim mocarnym głosem na cały dom, zapełniając całe moje jelito grube swoją miłością
    Tata wchodzi do pokoju
    Shrek patrzy mu prosto w oczy i rzekł "Kości zostały zogrzone"
    Shrek wyszedł przez okno, zostawiając za sobą woń cebuli
    Shrek jest miłością, Shrek jest życiem

    pokaż spoiler #copypasta #pasta #coolstory
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #copypasta

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów