Wpis z mikrobloga

Już nie wiem, co robić. Większość pewnie pomyśli, że bait, trudno. Mój facet, z którym tworzę kilkuletni udany związek, jest chuchrem. Niby geny, ale ilekroć mu sugeruję, czy to wprost, czy w zawoalowany sposób, żeby wziął się za siebie, zaczął jeść i ćwiczyć, to zaczyna się jego błazenada, żeby tylko ubrać wszystko w żart. A ja, no właśnie. Chodzę na siłownię od trzech miesięcy i niestety obudziła się we mnie tęsknota do umięśnionego, prawdziwie męskiego ciała. Jakoś sobie z tym radziłam, ale od miesiąca do mojej siłowni chodzi facet, z którym trochę znam się z pracbazy i już nie wyrabiam. Na innych sobie po prostu czasem spojrzałam, ale z tym muszę gadać, a i zaczął mi pokazywać różne ćwiczenia ostatnio. I jak mi tak pokazywał jedno wczoraj, to po chwili zeszłam na szatnię pod pretekstem migreny. Miałam tak mokro w majtkach, że pijany mógłby się utopić. Sutki prawie przebiły stanik. I niestety, dwie godziny później po prysznicu, kiedy mój niebieski zaprzątał głowę #pubg, ja się masturbowałam myśląc o moim koledze i jego domniemanej wielkiej pale. Mój problem jest taki, że swojego niebieskiego bardzo kocham, nie wyobrażam sobie życia bez niego i męczą mnie teraz okropne wyrzuty sumienia. Jak osiągnąć swój cel? Jak zmusić go pracy nad sylwetką? #mikrokoksy #zwiazki
  • 134
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@superwoofertechnics Niepotrzebnie chcesz go na siłę zmienić. Nie jest zaniedbany, jak rozumiem, żeby miał zacząć ćwiczyć, tylko szczupły, bo widocznie tak czuje się ze sobą najlepiej. Jeżeli czujesz taki pociąg do innych, to lepiej nie zawracaj mu sobą głowy.
  • Odpowiedz