Wpis z mikrobloga

via Wykop Mobilny (Android)
  • 9
Cześć!
Nawiązując do tego wpisu
Mam za sobą pierwszy dzień sam na sam z synem. ()

W drogę ruszyliśmy ok 9:30. Do przejechania mieliśmy jakieś 120km. Wujek google podpowiadał, że ok 12 już będziemy na miejscu. Godzina na wypakowanie bagażu i usypanie bąbelka o 13 i chwila dla siebie.

Już teraz wiem, że nie warto nic planować. Zamiast zasnąć o 13, chrapał już od 10. W sumie to mu się nie dziwię. W Tychach były takie korki, że wyjazd na Bieruń zajął chyba godzinę. Z każdej strony TIR. A ile można patrzeć na TIRy? Potrzebował 30 minut od momentu, jak ruszyliśmy, żeby już spać.

Mniej więcej po godzinie obudził się. A jak to bywa, gdy się obudzi, a nie wie co jest grane? Dokładnie tak, zaczął płakać. Na szczęście dojeżdżaliśmy właśnie do Wadowic. Szybka zmiana kursu na rynek. Była okazja wyprostować nogi, zobaczyć nowe miejsce, porobić zdjęcia i zjeść kremówki. Swoją drogą, bardzo dobre. Powrót do auta i jedziemy dalej.

Ostatecznie na miejscu byliśmy po 13. Rozpakowanie wszystkiego zajęło około 2h. Trzeba było zjeść obiad. Moja kochana żona dzień wcześniej zrobiła pyszny farsz w sosie pomidorowym. Wystarczyło ugotować makaron. Tak też chciałem zrobić, gdy bąbelek będzie spać. Ale nie spać. I nie zamierzał. (,) Ta godzina w aucie wystarczyła. Szybka zmiana planów. Jedziemy do restauracji Kabanos w Spytkowicach. Mają tam fajny plac zabaw. Chłopak bawił się tam świetnie. Zjadł cały obiad ze smakiem. W sumie to tak, jak ja. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Powrót do domku. Była godzina 18:30. Dość zimno już i trzeba rozpalić w kominku. Wziąłem siekierę i pokazałem chłopakowi jak się z nią obchodzić. Oczywiście wszystko bardzo bezpiecznie. Syn podawał mi kawałek drzewa i po chwili uciekał parę metrów do tyłu i chował się za murem. Ja wtedy robiłem ciach! I tadam! Z jednego kawałka zrobiłem dwa! ( ͠° ͟ل͜ ͡°)

Pociachałem jeszcze trochę i wróciliśmy do domku. Teraz miałem okazję pokazać mu, jak się rozpala ogień. Podał mi kartki papieru, podał mi wcześniej zebrane suche kory i porąbane kawałki drewna. Musiałbyś zobaczyć zachwyt w jego oczach. Szczególnie wtedy, jak już zaczęło to wszystko płonąć. Siedział tak z 10 minut i patrzył. Piękny widok. Nawet próbowałem to uchwycić na zdjęciu, ale światło słabe i lipa. Uprzedzam, kominek jest zamykany takimi ciężkimi drzwiami z szybą. Dziecko nie otworzy i nie zrobi sobie krzywdy.

Na koniec bajka, flacha i spać. Dzień za nami a ja już planuje co jutro. Wiem, że z planów z reguły nic nie wychodzi. No, ale spróbuję. (ʘʘ) Pojedziemy na miasto. W mięsnym kupimy pełno szynek, a na targu pomidory z czyjegoś ogródka. Jak to bywa w takich małych miasteczkach. Wszystko smakuje tutaj inaczej. Po prostu lepiej. A potem zobaczymy. Pogoda ma być niezbyt dobra. Jakby się przejaśniło, to zabrałbym go do parku zdrojowego do Rabka-Zdrój. Jest tam też wesołe miasteczko. Atrakcje tam są idealne właśnie dla takiego bąbelka.

Macie jeszcze inne propozycje? W poprzednim poście wyłowiłem parę perełek. Może teraz też coś fajnego zaproponujecie?

#tatacontent
  • 3
  • Odpowiedz