•  

      @arturro94:
      Tak samo gdy leży na ulicy kamyk albo coś podobnego.
      Mózg: Kopnij to.
      Ja: Po co?
      Mózg: Musisz.

    •  

      @arturro94 jeśli wierzyć w teorię zycia jako jednego organizmu, to możliwe że na drodze ewolucji w ludziach wyksztalcilo się coś na wzór podswiadomego wspomagania naturalnych procesów rozmnażania roślin. Gdy widzimy jasno-zielony liść, to zrywamy go jednocześnie potrzasajac całym drzewem, które rozpyla dzięki temu pyłki, co prowadzi do przyspieszonego procesu zapylania. Jeśli jednak całe życie nie jest ze sobą związane to po prostu lubimy zrywać sobie listki.

    •  

      @derko123 I jakby miało to potrząsanie się w ludziach wykształcić na drodze ewolucji? Potrząsajacy byli plodniejsi czy lepiej zabezpieczali potomstwo? Przecież ten mechanizm musiałby się wykształcić w ludzkiej głowie, a żeby przeniesiono go na inne pokolenia, to potrząsacze musieliby mieć więcej dzieci i stopniowo wypierać niepotrząsaczy.

    •  

      @Halbr dlatego powiedziałem że to działa tylko jeśli jesteśmy jednym organizmem

    •  

      @Halbr całe życie jako takie jest jednym organizmem. To taka teoria Gai, Jamesa Lovelocka

    •  

      @derko123: Najśmieszniejsze jest jaki cykl rozrodczy ma klon. Do rozmnażania musi zmusić przedstawiciela gatunku homo sapiens, żeby przykleił to sobie do receptora węchowego

      pokaż spoiler xD

      źródło: Klon zwyczajny - owoce zielone_normal.png

    •  

      @arturro94: Nigdy tak nie miałem.

    •  

      @derko123: łoo Tyy teraz za każdym razem jak niby bezsensownie zerwę sobie liścia będę myślał, że jestem pszczółką-zapylaczem (・へ・)

    •  

      @derko123: to ma sens, tym bardziej, że każde zjawisko fauny i flory jest w zasadzie oparte na "empatii" i wspólnej korelacji. Pszczółki nieświadomie zapylają rośliny, ich głównym celem jest zbieranie nektaru, na pyłki mają wywalone, ale tak to już działa. Dzdzownica? Ona chce się po prostu wysrac, ale nawet nie wie jak bardzo potrzebne w przyrodzie jest jej sranie. I tak można w nieskończoność wymieniać. Coś w tym jest.

    •  

      @YolonezFSO dodaj do tego sprawę np. Rosiczek. Skąd roślina, która nie ma wykształconych odpowiednich organów do badania swojego otoczenia wykształciła mechanizm opierajacy się na łamaniu much. Skąd roślina miała w sobie koncept muchy, która może złapać i się nią posilac?

    •  

      @Rymncimpir pomyśl że jesteś częścią całej ziemi i jesteś połączony ze wszystkim żywym co Cię otacza. A to co Cię otacza jest częścią Ciebie.

    •  
      Winch2005

      +6

      @arturro94: Miesiąc temu byłem na spacerze z koleżanką i wydaje mi się że mimowolnie zerwałem listek. Podarłem go i wyrzuciłem. Zapamiętałem to bo koleżanka się mnie zapytała po co to robię i złapałem się na tym że nie wiem. Byłem pewien że to moje indywidualne spierdolenie :O

    •  

      @derko123
      @krabat
      @YolonezFSO
      @Rymncimpir
      @Encepence2
      @Halbr nie sądziłem, że pod moim postem wywiąże się taka merytoryczna dyskusja

    •  

      dodaj do tego sprawę np. Rosiczek. Skąd roślina, która nie ma wykształconych odpowiednich organów do badania swojego otoczenia wykształciła mechanizm opierajacy się na łamaniu much. Skąd roślina miała w sobie koncept muchy, która może złapać i się nią posilac?

      @derko123 Bo mutacje "metodą prób i błędów" to wykształciły. Roślina nie potrzebowała konceptu. Zastanawiam się czy wiesz jak działa ewolucja.

    •  

      @arturro94: za każdym zerwanym liściem i złamanym patyczkiem

    •  

      @Halbr wątpię czy ktokolwiek wie jak działa ewolucja. Tak wiesz, na 100%. Trudno mi uwierzyć, że wiele prób i błędów doszło do tego że, powstał mechanizm łapiacy muchę. Roślina nie doszła do tego mechanizmu w jednym cyklu, trwało to setki, może tysiące lat. Dlaczego roślina poświęciła energię, która możnaby spożytkować na np. rozwinięcie korzeni na wykształcenie organu lapiacego coś o czym nie miała pojęcia bo nie ma rozumu.

    •  

      @derko123 Roślina nic nie poświęcała, to były przypadkowe mutacje. W tym nie ma rozmysłu. Po prostu niektóre mutacje wyszły jej na plus i osobniki z taką mutacją wyparły inne, a niektóre mutacje (pewnie większość) nie miały wpływu na jej sukces w postaci większej liczby potomstwa albo były dla niej szkodliwe i dlatego nie miała możliwości przekazac ich dalej. Tak jak kiedys ktoś się przypadkiem urodził z niebieskimi oczami. Nikt energii na to się poświęcał, ani nie było w tym rozmysłu.

      Nie rozumiem jak można pisać o jakichs teoriach bez spojrzenia nawet na podstawową wiedzę w danej dziedzinie. Ale nie jesteś sam, w szkole akurat kiepsko tłumaczą ewolucję.

    •  

      @Halbr kolor oczu to nie przekształcenie całych liści, które miały pierwotnie inna rolę niż maja aktualnie. Rosiczka musiała na pewnym etapie poświęcić część energii na te przekształcenia, przez co radziła sobie słabiej na tle innych gatunków. Jednak w ogólnym rozrachunku wyszła na + ponieważ jest w stanie pozyskiwać składniki odzywcze inaczej niż z gleby co daje jej przewage. Jeśli chcesz porównywać to do człowieka to to jakby ręce człowieka zaczęły się powoli wydłużać i porasta piórami. Przez długi czas byłby słabszy niż inne gatunki ludzi, ale pewnego dnia zaczalby latać. Tu przychodzi chyba bardziej sprawa wiary, Ty wierzysz że przypadkowe mutacje do tego doprowadziły, a jak się zastanawiam czy aby na pewno. Nie neguje ewolucji, tylko mówię że może być coś więcej.

    •  

      @derko123 Nie, nie może być nic więcej, bo to cos więcej to jest szurstwo. I nie nie możesz porównać tego do wymyślonego przykładu, bo może akurat każda kolejna mutacja przodka rosiczki jej pomagala a nie przeszkadzała jak w Twoim przykładzie. Poza tym nie poruszyłem jeszcze kwesti dominacji i recesywności, która ma wpływ na dziedziczenie cech.

      Ta Twoja teoria o jednym organizmie ma ponad 100 plusów, przerażajace.

    •  

      @Halbr to nie moja, tylko Jamesa Lovelocka xd ja lubię sobie spojrzeć na sprawy z różnych stron i chciałbym się dowiedzieć jak dokładnie to zrobiła rosiczka.

    •  

      @arturro94: Moim zdaniem to ewolucyjnie wypracowana funkcja poznawania otaczającej flory. Ludzie, którzy byli bardziej zainteresowani otaczającą roślinnością i jej poznawaniem czerpali z tego korzyść mając bogatszą dietę, a więc byli zdrowsi. Byli zdrowsi więc mieli więcej zdrowych dzieci i okazji do przekazywania genów, tak przekazali je nam, nieświadomym zrywaczom przydrożnej roślinności. Pozostali, mający wywalone na florę, wymarli jak dinozaury, no może trochę inaczej, może w nich nikt kamieniami nie rzucał ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @arturro94 idę po ulicy... z nią... mówię mała patrz...

    •  

      @YolonezFSO: @derko123: @arturro94: Marek Aureliusz nazywał to naturą wszechrzeczy. Często o niej pisał w Rozmyślaniach.

      Ogórek gorzki- to go rzuć. Ciernie na drodze- to się usuń. Wystarczy to. A nie dodaj: po co to w świecie? Bo wyśmiałby cię przyrodnik, tak jak wyśmiałby cię stolarz lub szewc, gdybyś im czynił wymówki, że widzisz w pracowni wióry i odcinki ich wytworów. A przecież oni mają gdzie je wyrzucić. A wszechnatura nie ma takiego miejsca poza sobą. Ale to dziwne w tej jej sztuce, że sama się w sobie ogranicza, a wszystko, co wewnątrz niej zdaje się psuć, starzeć i nie przedstawiać żadnego pożytku, przemienia w siebie samą i stwarza z tego właśnie inne rzeczy nowe. A nie czuje potrzeby żadnego materiału z zewnątrz ani miejsca, dokądby odrzucała to, co zbyt zepsute. Wystarcza więc jej i miejsce, które do niej należy, i tworzywo, które jest jej własnością, i sztuka jej właściwa

    •  

      @derko123: @PanAlbert: wcale bym się nie zdziwił, gdyby w toku ewolucji rośliny produkowałyby "atrakcyjniejsze" dla nas liście, żeby pyłki miały większą szansę na rozprzestrzenianie się. Rozród jest tak głęboko zakorzeniony w żywych istnieniach, że modliszki czy pająki poświęcają swoje życie, żeby uwolnić więcej nasienia do partnerki - zwiększyć szansę na rozród. Rośliny mają ten problem, że same nie mogą inicjować kontaktu, ich rozród opiera się tylko na pomocy z zewnątrz. Wiatr, owady itd. Zielony to neutralny kolor, kojarzy się ze spokojem, czujemy się przy nim bezpiecznie, nie mamy obaw, żeby je dotykać, zrywać, zjadać. Kwiaty są pstrokate i różnokolorowe, żeby wydawały się trujące i żeby ich nie jeść, ale listki już można poświęcić i wykorzystać do rozmnażania się. To ma sens, bo kwiaty są niezbędne do rozmnażania - produkują pyłki. Jak chcesz zaplodnic samicę to nie ucinasz sobie jąder żeby wsadzić jej do pochwy, tak samo roślinom nie jest na rękę się pozbywać kwiatów, mimo, że to one są głównie odpowiedzialne za przekazanie genów.

      To tylko pokazuje jak dużo wspólnego mają ze sobą wszystkie żywe istoty, w każdym z nas siedzą te same pierwotne instynkty. Różnią się tylko listki, które poświęcamy dla spełnienia tych potrzeb.

    •  

      Ja tam lubie zerwać i zgnieść , fajnie chrupią niektóre listki zwłaszcza z żywopłotu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @derko123: też mnie zastanawia jak rosiczki to sobie wykminily. Większość roślin pobiera inaczej składniki, taka miesozernosc to w zasadzie ewenement w świecie roślin. Pewnie w glebie było za mało składników, na roślinach osiadaly się trupy owadów i przy rozkładzie składniki wsiakaly w roślinę. Ewolucja cały czas modyfikowala geny i szukała wszystkich rozwiązań, darwinizm wykluczył inne opcje i pokazał, że najszybciej i najefektowniej jest owady samemu usmiercac i rozkładać zwłoki kwasami i poszło w tym kierunku.

    •  

      @derko123: @Halbr:
      Jak juz to jest odwrotnie. To rośliny których liście wyglądają w sposób zachęcający do zerwania ich mogły sie skuteczniej rozmnażać.

      Ja jednak myślę, że prędzej odpowiada za to ludzka ciekawość, potrzeba ciągłej eksploracji otoczenia znów i znów i na nowo, by odkryć nowe właściwości znanych przedmiotów. Zerwanie i porwanie listka pozwala zbadać jak mocno jest przyczepiony do drzewa, czy łatwo go porwać albo jaki jest w dotyku. Jest to też ruch wymagający precyzji, ćwiczących mięśnie dłoni przydatne przy pracach manualnych. Gdybyśmy używali ich wyłącznie wtedy gdy musimy, pewnie by zanikły.

    •  

      @YolonezFSO to jest wg mnie prawdopodobne, gdyby nie to że rośliny średnio maja czym "kminic". Kolega @halbr twierdzi że to losowe mutacje. Może i tak, a może w jakiś sposób rośliny sa świadome swojego otoczenia. Albo przez łodygi wyczuly osadzajace się na nich trupy much i "stwierdzily" hej to jest dobry pomysł. Tylko jak xd

    •  

      @derko123 Twierdzisz bez żadnych dowodów. Ja opieram się na nauce i racjonalnym myśleniu. Nie umiesz wskazać jak i czym kminią. Poza tym te kmnienienie przeczy brzytwie Ockhama. Mnożysz byty ponad potrzebę do wyjaśnienia, które jest proste.

      Bez urazy, ale mam wrażenie, że swoja niewiedzę tłumaczysz jakaś metafizyką i dziwnymi teoriami, zamiast po prostu zapoznać się z tematem.

    •  

      @derko123: wszystko ma swoją świadomość, musi mieć świadomość swojego położenia w otoczeniu, swoich możliwości i tego jak oddziałowuje na prawą fizyki i inne jednostki (tzw. Świadomość kwantowa). To jak bardzo jesteśmy świadomi to już inna sprawa.

      Nasze żołądki też mają w dupie jak jedzenie wygląda i jak smakuje, liczą się składniki jakie z jedzenia wydobywa, "same z siebie" też by pewnie znalazły sposób na odżywianie, gdyby nam wszystkim nagle pourywalo ryje i nie było aparatów gebowych. A przypadki kanibalizmu w skrajnej biedzie przy braku pożywienia pokazują, że "myślenie" w naszym rozumowaniu się wyłącza przy spełnianiu tak pierwotnych potrzeb i głodny organizm znajdzie zawsze sposób, żeby się posilic.

    •  

      To po prostu urozmaicenie sobie dnia. Dźwięk, dotyk itd.

    •  

      @Halbr bez urazy, ale mam wrażenie że zamiast podjąć dyskusję z kimś ktoś ma inne zdanie na jakiś temat i spróbować przekonać to do swoich racji to zarzucasz mu brak wiedzy i Elo. Nigdy nie powiedziałem że wierzę w teorię Gai, ewolucja jest oczywista i widoczna nawet gołym okiem, nie znaczy że nie można nad nią prowadzic mniej lub bardzie merytorycznych dyskusji. A może się okazać że to właśnie James Lovelock stanie sie ewolucujnym kopernikiem w świecie nauki.

      +: hurts
    •  

      @arturro94: liście są zajebiste dla włókienek, którymi można się bawić

    •  

      bez urazy, ale mam wrażenie że zamiast podjąć dyskusję z kimś ktoś ma inne zdanie na jakiś temat i spróbować przekonać to do swoich racji to zarzucasz mu brak wiedzy i Elo.

      @derko123 Ale jak zamierzasz prowadzić dyskusję bez argumentów? Nie masz nic poza 'wydaje mi się, że musi być coś więcej'. Ja Ci pisałem 2 razy, że nie musi byc nic więcej. Twoim argumentem było, to że skad rosiczka wiedziała o musze, by ją łapać, to Ci pisałem że nie musiała wiedzieć, zresztą nie ma czym wiedzieć. Skoro postulujesz jakąś wyższą świadomość wspólną dla.organizmów (tak mam to rozumieć?) to na Tobie spoczywa ciężar dowodu. Dopóki ich nie dasz, to nie mamy dyskusji.

    •  

      @Halbr:Jak juz to jest odwrotnie. To rośliny których liście wyglądają w sposób zachęcający do zerwania ich mogły sie skuteczniej rozmnażać.

      @Ohjeny To chyba nie mnie to musisz tłumaczyć. Ale tak na marginesie się zastanawiam czy my i nasze odruchy aby nie jesteśmy od roślin, które tak miałby się rozmnażać.

    •  

      @Halbr: Ja nie dyskutuje z teorią naukową, tylko z Tobą. To, że nie musi być niczego więcej nie znaczy, że nie może.

      Ale tak na marginesie się zastanawiam czy my i nasze odruchy aby nie jesteśmy od roślin, które tak miałby się rozmnażać.

      Mamy wspólnego praprzodka, więc może jakieś koneksje między nami zostały i Jesteśmy połączonym z sobą światem, a natura ten krąg życia wprawia w ruch.

    •  

      @Halbr: mozesz proszę inaczej sformułować ostatnie zdanie? Jak zrozumiem pytanie chętnie na nie odpowiem.

      @derko123: @YolonezFSO: zapominacie, że rośliny są z definicji samożywne. Łapanie zwierząt to tylko dodatkowy sposób na uzupełnienie azotu i innych brakujących związków. Jeśli warunki otoczenia są sprzyjające, nie jest to konieczne i rosiczki czy tam inne dzbaneczniki nie robią tego.

      Nie jest tak, że jedna rosiczka przeprowadzała fotosyntezę, a jej potomek nagle polował. Ta umiejętność rozwijała się niezależnie, metodą prób i błędów.

    •  

      @Ohjeny: o i to jest ciekawy argument, jestem za

    •  

      Mamy wspólnego praprzodka, więc może jakieś koneksje między nami zostały i Jesteśmy połączonym z sobą światem, a natura ten krąg życia wprawia w ruch.

      @derko123 To jest ta dyskusja i argumenty? To nie ma wartości merytorycznej.

      @Ohjeny Zjadłem słowo 'starsze'. W sensie nie wiem czy sposób rozmnazania roślin nie jest starszy niż potrząsające drzewem hominidy i czy w związku z tym, czy mogły zdążyć sie przystosować do naszego potrzasania i zrobić z tego taktykę rozmnażania.

    •  

      @Halbr: jak cytuje piosenkę z Pocahontas to chyba wiadomo, że nie. @Ohjeny miał dobry argument. Przekonał mnie.

      +: Wonziu
    •  

      @derko123 Pisała to samo co ja wyżej. Metoda prób i błędów. Nieświadomych prób i błędów.

    •  

      @arturro94: totalnie ja :D zawsze idąc zrywam jakieś liście czy inne rośliny, o tak o po prostu :D

    •  

      @Ohjeny: nie zapominam, doskonale rozumiem, że takie zmiany w ewolucji trwają tysiącami lat a mutacje i kierunek ewoluowania jest całkowicie przypadkowy i podąża ona ślepo a od wybierania najlepszej mutacji jest darwinizm społeczny (jeśli można użyć tutaj takiego określenia), który eliminuje pomysły, które się nie przyjęły. Ale właśnie to, że ewolucja szuka sposobu uzupełnienia tych składników czy nawet ślepego rozwijania jednostki w jakimkolwiek kierunku jest w tym takie ciekawe i intrygujące. Bo ewolucja trwa cały czas, mutacje postępują, chociaż tak naprawdę nie zawsze jest to potrzebne, bo stopień zaadoptowania jest na wystarczającym poziomie. Albo jest to samoczynnie dążenie do perfekcji i najlepszego zaadoptowania w świecie, albo właśnie każdym "życiem" kierują podstawowe potrzeby i wszystko sprowadza się do ich zaspokajania.

    •  

      @YolonezFSO: najpierw oddzielono seks od prokreacji, dzisiaj w ogóle do tej czynności człowiek nie musi być konieczny.

    •  

      @arturro94: zawsze. Myślę że to taka wewnętrzna potrzeba kontaktu z naturą.

    •  

      @Godid1951: nie rozumiem do czego nawiazujesz. Rozumiem, że do prokreacji ludzkiej. Jak więc człowiek nie musi być konieczny? Skąd weźmiesz nasienie i komórki jajowe? I jak oddzielono? To prawda, że dziś seks uprawia się głównie dla przyjemności a nie prokreacji i nie musi dojść nawet do orgazmu, żeby osiągnąć satysfakcję seksualną, ale to jest już efekt rozwoju mózgu i eksperymentowania z seksem, w przyrodzie tylko najinteligentniejsze organizmy posilkuja się masturbacją dla samej przyjemności. Ewolucji to wręcz nie na rękę, bo ogranicza szansę rozrodu - a jak już wspomniane było wcześniej - ewolucja posuwa się do różnych działań, żeby te szanse były jak największe.

    •  

      @derko123: o kurwa. Zostan tam gdzie jestes. Ktos chce z Toba porozmawiac..

    •  

      @YolonezFSO: biologicznie to jest potrzebny ale motywator ktory daje przyjemność już dziś zdaje się jest już rozregulowany:
      https://www.psychologytoday.com/us/blog/darwins-subterranean-world/201906/will-sex-robots-bring-about-the-end-civilization

    •  

      @Halbr: prawdopodobnie jest. Ja się z tym nie zgadzam. Chcialam tylko poprawić pomysl derko, by zrozumiała jak to działa.

      @YolonezFSO:

      Sekretarka przepisując tekst co jakiś czas popełnia literówkę. Tak samo podczas replikacji informacji genetycznej (u ludzi DNA) może dojść do pomyłki. Istnieje bardzo wiele mechanizmów zapobiegających temu, naprawiajacych błędy i niszczących to, czego naprawić sie juz nie da. Mimo to raz na jakiś czas sie to zdarza. Ludzka nić DNA w jednej komórce ma po wyprostowaniu 2 metry długości. Ciężko przypilnowac ich wszysykich, stąd między innymi biorą się nowotwory.

      Zwykły przypadek, nie dążenie do perfekcji.

      +: Halbr