•  

    Kontynuacja tego wpisu, ponad 200 osób chciało kontynuacje (zawołam w komentarzach) – https://www.wykop.pl/wpis/45520829/byly-osoby-ktore-napisaly-ze-interesuje-je-kontynu/

    TL;DR Zaliczyliśmy projekt i demonstracja wyszła całkiem dobrze, ale strasznie wymęczyły mnie dwie dziewczyny z mojej drużyny.

    Ostatni wpis skończyłem na tym, że mój zespół (ja i cztery inne osoby) podzielił zadania na moje i reszty. Sytuacja zapowiadała się całkiem dobrze, ale nie mogło być za dobrze.

    Projekt trwał 4 tygodnie. W połowie skończyłem swoją część. Wtedy podszedł to mnie mój zespół (który dopiero co zaczął) i mówi mi, że to trochę niesprawiedliwe, że już skończyłem i powinienem wziąć większą część. Powiedziałem, że się nie zgadzam, tłumacząc, że tak zaplanowałem by się teraz wziąć za inne przedmioty, a jak uważali, że mam zbyt małe zadanie to powinni mi to powiedzieć zanim rozplanowałem sobie kolejne tygodnie. Niby nic się nie stało, ale od tego momentu miałem przeczucie, że coś odwalą.

    W piątek, równy tydzień przed prezentacją, prowadząca powiedziała, że część drużyn na roku miała problem z podziałem pracy, więc wykładowca kazał by każda drużyna napisała ile procent projektu zrobiła każda osoba lub (jeśli nie dojdzie do porozumienia) każdy z drużyny napisał procent każdego członka. Wbrew pozorom z moją drużyną „podejrzanie” szybko uzgodniliśmy podział 40% (ja), 2x20% oraz 2x10% (te dwie słabsze dziewczyny, o których kiedyś pisałem).

    W poniedziałek mieliśmy zacząć testowanie po zajęciach. Jeszcze dzień wcześniej pytałem się czy są pewni czy wszystko z ich strony działa. Odpowiadali, że tak. Okazało się, że jeśli mamy większe wymagania niż „kod się kompiluje” to nie. Błędów było trochę i były one całkiem różne (wysyłanie dwóch wiadomości na raz, wchodzenie do nieskończonej pętli, problem z czytaniem z kamery). Na większość z nich wystarczył stack, ale część (głównie z kamerą) trzeba było sporo posiedzieć. W sumie zajęło nam to 3 godziny, ale zdawało się, że wszystko działa (nie było już czasu na testy).

    Ogółem to poprawianie było o tyle dziwne, że w zasadzie siedziały nad tym 3 osoby. Te dwie najsłabsze dziewczyny w zasadzie nie wiem po co tam były. Na początku to jeszcze udawały, że się starają, a później to bezczelnie siedziały na telefonach albo rozmawiały o głupotach. Zawsze jak coś się pytałem (co robi ta funkcja? Czemu tak a nie inaczej? Itp.) to zawsze ta ogarnięta dwójka mi odpowiadała.

    Po poprawianiu błędów, zasugerowałem, że powinienem dostać większy wkład, bo cały czas siedzieliśmy nad ich częścią (moja działała bez problemów). Oni zapytali się ile chcę. Ja, że 60%. Tu przyznaję, że przesadziłem, ale chciałem mieć z czego zejść w dół oraz byłem zmęczony i zdenerwowany, więc walnęło mi się za dużo liczbę. I teraz najciekawsze. Dziewczyny, które siedziały cicho przez 3 godziny, nagle podniesionym głosem, jak to tak. Gadają, że przesadziłem, że nie szanuję ich pracy, że jak by wiedziały, że się tak zachowam to by mnie nikt o pomoc nie prosił. Ich jedynym argumentem w zasadzie było, że „czy jeśli kolega lub nauczyciel by pomógł im znaleźć błąd to czy trzeba by ich było wpisać do podziału”. We mnie się w zasadzie zagotowało, bo nawet nie chodziło o to, że odrzucili moją propozycję tylko, że zrobiły to akurat one. Wyszedłem bo bym jeszcze coś głupiego palnął.

    W środę idziemy testować. Wszystko działa, tylko jakieś drobne poprawki.

    W czwartek też chcą iść testować. Odpisałem im, że to bez sensu, bo wszystko działa. Od jednej z tamtych dziewczyn dostałem wiadomość (była to jej jedyna długa wiadomość w konwersacji). W skrócie – „fragment twojej części jest słaby, a innym grupą działa lepiej oraz robot zawsze wiedzie w osobę, która siedzi przed windą”. Dostałem ją o 20:15, a projekt miał być prezentowany o 9 dnia następnego.

    Zdziwiło mnie, że robot w kogoś wjeżdża, (w testach to się nigdy nie zdarzyło, a całą część z ruchem robota napisałem sam i dodatkowo testowałem). Stwierdziłem, że to sprawdzę i następnego dnia 6:30 byłem już na wydziale. Robiłem testy, ale okazało się, że wszystko działa. Jak przyszli to wyszło, że laptop z laboratorium był nienaładowany, więc ściągnęli projekt z repozytorium na swojego, a ja nie wysłałem ostatecznej wersji kodu po dostrojeniu parametrów. Ok, moja wina, ale powinni ogarnąć, że dopiero po zmianie laptopa działa inaczej.

    I teraz najlepsze. Siedzę sobie niewyspany przed prezentacją i mój zespół do mnie przychodzi. I ta laska co mi wysłała wiadomość mówi, że grupa uważa, że trzeba zmienić procenty. Ja pytam się na jakie, a ona, że 24% (ja), 2x20%, 2x18%. Byłem pewny, że się przesłyszałem i poprosiłem o powtórzenie i napisanie tych wartości na kartce. Zapytałem się skąd ten pomysł. One dały mi dwa argumenty. Po pierwsze, ponoć moja część bazowała na poprzednim projekcie i dużo kodu było skopiowane (co było kłamstwem, tylko jakieś pojedyncze funkcje były skopiowane) i to prawda, że ja zrobiłem więcej, ale ja pracuję szybciej od reszty, więc oni musieli poświęcić więcej czasu ode mnie na ich część, a poza tym spędzili strasznie dużo uzupełniając braki i się przygotowując. Nawet bym z nimi podyskutował, ale dobiło mnie, że na mojej stracie zyskały tylko one. Gdyby jeszcze w miarę ogarnięte osoby z drużyny coś na nowym podziale zyskały. Powiedziałem, że jestem zbyt niewyspany by z nimi dyskutować i niech każdy odda swój podział.

    Podczas demonstracji wszystko w zasadzie wyszło perfekcyjnie. Po prezentacji każdy dostał kilka pytań o tym co zrobił i musiał o tym opowiedzieć od prowadzącego (jakiś doktorant - tutaj inna osoba uczy i inna sprawdza poziom). Po tym oddaliśmy podział procentowy grupy. Ja w swoim zapisałem 45% (ja), 2x22,5% (dwie ogarnięte osoby), 2x5% (wiadomo kto). Trzy osoby oddały podział 24%, 2x20%, 2x18%. Później się dowiedziałem, że ogarnięta dziewczyna się przełamała i napisała pierwszy podział 40%, 2x20%, 2x10% co muszę przyznać, że mnie zaskoczyło i pewnie uwiarygodniło moją wersję, bo pierwszy raz nie byłem sam kontra reszta.

    Po prezentacji, ta dziewczyna co mi wysłała wiadomość o robocie, podeszła do mnie i zaczęła mnie krytykować (wręcz krzyczeć), że ich nie szanuję i inne głupoty. Nawet jej zbytnio nie słuchałem. Powiedziałem tylko, że zachowuje się jak dziecko, a nie dorosły człowiek, a ona wybiegła i chyba się popłakała. Cała grupa laboratoryjna się na mnie gapiła jak na jakiegoś potwora.

    Jeszcze na koniec dodam, że w sobotę dostałem maila od prowadzącego, w którym zapytał się czy jestem pewny takiego podziału. Ja mu odpisałem, że tak i dodatkowo wyjaśniłem czemu tak uważam (w komentarzu wkleję zawartość).

    Ps. Ocena z poprzedniego projektu 23/30 (nieco powyżej średniej) czyli nie najgorsza ocena jak na 5-osobowy projekt w pojedynkę

    #studbaza #studia #logikarozowychpaskow #uk #programowanie

Gorące dyskusje ostatnie 12h