@szczesliwa_patelnia: kiedyś w Wiśle topił się chłopiec. Jeden ze spacerujących go uratował. Następnego dnia przychodzi do niego ojciec chłopca : - Dzień dobry - mówi ojciec dziecka - czy to pan wczoraj uratował chłopca co się topił? - Tak. - Gdzie czapeczka złodzieju!? - wykrzyknął ojciec. Kurtyna
- Gdzie czapeczka złodzieju!? - wykrzyknął ojciec.
@namataj: ja kiedys wezwalem straz pozarna bo z domu obok lala sie woda i nikt nie otwieral. Mowie dobry somsiad bede hehe... Okazalo sie ze wlasciciel wynajmowal na lewo mieszkanie, wynajmujacy zrobili tam plantacje marychy i im system nawadniania strzelil. Koles ledwo sie od pierdla wywinal. Do dzis sie krzywo na mnie patrzy.
@namataj: O KURNA. Samo życie. Pamiętam jak kiedyś jadąc przez las przy drodze biegł pies (a w zasadzie chodził w kółko, rozglądał się, zatrzymywał itp.). W każdym razie od razu widać było, że się zgubił. Latałem za skurkowańcem z 40 minut, ale dobra udało się go złapać. Patrzę - numer na obroży. Dzwonię, umawiam się z typkiem na odebranie. Ten mówi, że zajebiście, bo córka to już zaraz mu się
ja kiedys wezwalem straz pozarna bo z domu obok lala sie woda
@e3b0c: sąsiadka mojej teściowej na lata całe przestała się do niej odzywać, bo ta wezwała straż pożarna z powodu kłębów dymu walących z kuchennego okna tamtej. Jak się okazało, kretynka wyskoczyła "na moment" do sklepu, zostawiając patelnię na gazie, dzięki interwencji straży problem sprowadził się jedynie do mocno okopconej kuchni i wyrwanych siłowo krat z okna (mieszkanie na
@goferek: też bym tak poprosił o pomoc wystawiając kartkę i pieniążki na drzwi, tylko kuźwa mieszkam na ostatnim piętrze bez sąsiadów z naprzeciwka ekh
- Gdzie czapeczka złodzieju!? - wykrzyknął ojciec.
@namataj: najsmutniejszy w tej historii jest fakt, że jest prawdziwa (bodajże w autentyku chodziło nie o czapeczkę, a o jakąś pływającą zabawkę, na której dzieciak wypłynął w morze, a którą ratownicy porzucili).
- Dzień dobry - mówi ojciec dziecka - czy to pan wczoraj uratował chłopca co się topił?
- Tak.
- Gdzie czapeczka złodzieju!? - wykrzyknął ojciec.
Kurtyna
też mieszkałam w Niemczech i różnicy nie widzę
jak wywodzisz się z niższej warstwy społeczeństwa w Polsce, a w Niemczech obracasz się wśród normalnych osób, to nic dziwnego
jeżeli nie to albo masz pecha albo po prostu nie cierpisz Polski i ci się nudzi xd
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Komentarz usunięty przez moderatora
Komentarz usunięty przez moderatora
@namataj: ja kiedys wezwalem straz pozarna bo z domu obok lala sie woda i nikt nie otwieral. Mowie dobry somsiad bede hehe...
Okazalo sie ze wlasciciel wynajmowal na lewo mieszkanie, wynajmujacy zrobili tam plantacje marychy i im system nawadniania strzelil.
Koles ledwo sie od pierdla wywinal. Do dzis sie krzywo na mnie patrzy.
@e3b0c: sąsiadka mojej teściowej na lata całe przestała się do niej odzywać, bo ta wezwała straż pożarna z powodu kłębów dymu walących z kuchennego okna tamtej. Jak się okazało, kretynka wyskoczyła "na moment" do sklepu, zostawiając patelnię na gazie, dzięki interwencji straży problem sprowadził się jedynie do mocno okopconej kuchni i wyrwanych siłowo krat z okna (mieszkanie na
@namataj: najsmutniejszy w tej historii jest fakt, że jest prawdziwa (bodajże w autentyku chodziło nie o czapeczkę, a o jakąś pływającą zabawkę, na której dzieciak wypłynął w morze, a którą ratownicy porzucili).
@azertyazerty:
na