Wpis z mikrobloga

#anonimowemirkowyznania
Chciałem się wygadać, czuję w sobie tyle smutku, tyle złości, tyle żalu do siebie samego, że chcę to gdzieś wyrzucić nie obarczając tym najbliższych. Nawet nie wiem od czego zacząć. Zacznę więc może od tego, że jestem samotny. Zawsze byłem. Kiedy byłem dzieckiem, kiedy byłem nastolatkiem, kiedy dorosłem, byłem sam. Chciałbym móc wierzyć, że jest mi z tym dobrze, ale tak nie jest. Jest mi z tym źle, zawsze mi z tym było źle. Szukałem więc różnych sposobów by te przygnębiające uczucie pustki w sobie zdusić, zaczynając od zabawek jak byłem młody, przez gry i tv jak byłem nastolatkiem, po a-----l i trawę kiedy dorosłem. Wszystko by zagłuszać w sobie wciąż narastający głos, wpierw cichy, teraz głośny jak wodospad, huczący mi w głowie "to twoja wina" "jesteś do niczego" "zabij się" "tchórz" "brzydal" "idiota" "do niczego się nie nadajesz" "powinieneś umrzeć" "jesteś tylko obciążeniem dla innych" "nigdy Ci się nie uda". Im starszy jestem tym mniej jestem w stanie ten głos zagłuszyć, tym bardziej w niego wierzę. Dlaczego tak jest? Dlaczego nie potrafię sobie z tym poradzić? Czy to kara? Jestem sam, wpierw chciałbym wierzyć, że było to z wyboru, lecz teraz nie oszukuję się. Nie jestem dobrym człowiekiem do spędzania razem czasu. Kryję w sobie tyle gniewu niesionego od najmłodszych lat, że aż parzy. Gniewu do mojego ojca, za to że swój własny wyładowywał na mojej siostrze i na mnie, gniewu na mojej matce, że mimo jego agresji nie znalazła w sobie odwagi by odejść od niego. Gniewu do siostry, że wykorzystywała mój lęk do ojca by poczuć się lepiej. Gniewu do kolegów z klasy, za to że mnie gnębili, za to że mnie bili. Gniewu do chłopaków ze wsi za to że robili to samo. I przede wszystkim gniewu do siebie samego, że nie potrafiłem nic z tym zrobić. Gniewu tak wstrętnego, że robiłem całe życie wszystko, by go unikać. Lecz on cały czas ze mną był, w każdym wypowiedzianym w myślach zdaniu. "To twoja wina" - winny. "Jesteś do niczego" - winny. "Zabij się" - winny. Przez ten gniew nigdy tak na prawdę nie znalazłem dla nikogo zrozumienia. Nie rozumiem - tak na prawdę - że moja matka bardzo bała się być sama, dlatego przymykała oko na bicie, że może moja siostra bała się ojca bardziej niż ja, dlatego szukała u niego aprobaty wszelkimi możliwymi sposobami, nie rozumiem, że dzieciaki biły mnie by samemu nie być tym które jest bite. Gniew w którym jestem pogrążony zabija mnie. Powoli i nieubłaganie, zamykając w samotności ciągnie mnie do grobu. Przez dwa lata byłem na psychoterapii, ćwiczyłem, próbowałem psychodelików, empatogenów, próbowałem ekspozycji na lęki, próbowałem samobójstwa, próbowałem prawdy, próbowałem kłamstwa. Próbowałem wszystkiego o czym mogę pomyśleć. I siedzę teraz pisząc ten tekst. Za każdym wzlotem, był upadek. Im wyżej leciałem, tym upadek był cięższy. Im więcej próbowałem być bliżej kogoś, tym bardziej sobie zdawałem sprawę jak daleko jestem. Im bardziej próbowałem być odważny, tym bardziej zdawałem sobie sprawę z tego jak bardzo się boję. Im bardziej próbowałem być wytrwałym, tym bardziej pogrążały mnie moje porażki. Im bardziej próbowałem wybaczyć, tym bardziej bolało gdy nie potrafiłem zrozumieć. Nie potrafię i nie chcę tak dłużej żyć. Chcę wierzyć, że ten świat to nie jest kara. Chciałbym wierzyć, że będę szczęśliwy choć raz w życiu. Najwyższy czas zaakceptować swój gniew, swoją samotność, swój żal i wykonać krok w tę czy w drugą stronę. Oby każdy potrafił znaleźć w sercu miejsce na wybaczenie sobie samemu.
#depresja #przegryw #zalesie

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #612bb0399e7350000b93062d
Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: karmelkowa
Wesprzyj projekt
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: Chciałam tylko napisać, że wystarczasz. Jesteś wystarczający taki jaki jesteś. Nie jesteś nikomu nic winny, jesteś indywidualną jednostką, nie jesteś zależny od swojego ojca agresora, czy matki uległej kobiecie, która się podporządkowuje.

Polecam Ci z całego serca przeczytać "Powrót do wewnętrznego domu" Johna Bradshawa. Na początku może Ci się to wydawać dziwne, te wszystkie teksty typu "ukochaj swoje wewnętrzne dziecko", ale serio. Polecam się w to zagłębić, bo to
  • Odpowiedz
jaAnonimowoTutaj: sytuacja u mnie bardzo podobna z drobnymi różnicami, takimi jak brak rodzeństwa (nie było nawet z kim pogadać), alkoholizm matki, coś w rodzaju megalomanii i trzymania pozorów przez ojca, docinki z wyglądu, wady wzroku, nazwiska, sylwetki i braku umiejętności w sporty w szkole; zamiatanie spraw pod dywan i brak realnej pomocy z ich strony, nie pilem/nie ćpałem, za to obżeram się i uprawiam h----d (bez większego powodzenia)

też czuję gniew, że
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: brakuje ci testosteronu. Dawaj na siłkę, wbijaj na cykl i nie gadaj. Ja jakoś też całe życie jadę samotnie i co, jakoś da się ciągnąć ten wózek bez wiecznego użalania się. Tylko trzeba coś robić, zająć sobie czas, a nie tylko myśleć i myśleć. Jak myślisz to tylko napędzasz ten stan. Takie osoby jak ty czy ja nie mogą zbyt wiele myśleć czy filozofować, my musimy coś robić i
  • Odpowiedz