Wpis z mikrobloga

via Rowerowy Równik Skrypt
  • 48
141 854 + 175 = 142 029

Tym razem zbiegły się w okolicznościach dwa bardzo sprzyjające czynniki: piękna pogoda i dzień urlopowy, więc grzech było nie skorzystać. W planach była rundka honorowa wokół Jeziora Bystrzyckiego koło Zagórza Śląskiego i początkowo misja przebiegała pomyślnie, jednak nie odklikana w brouterze opcja "prowadź suchą szosą" rzuciła mnie za Żarowem na Drogę Węglową, która teoretycznie jest szlakiem rowerowym, a w praktyce już na pierwszym kilometrze okazała się siedliskiem snejków szutrowych i zmusiła do nieplanowanego przestoju na posiłek z wymianą dętki włącznie (tuż za przejazdem z czwartego zdjęcia z komentarza, lojalnie uprzedzam). Będąc podstępnie pozbawionym żelaznych zapasów ogumienia w znacznej odległości od domu stwierdziłem, że jednak zmodyfikuję plany i skrócę nieco trasę, czym radośnie wpakowałem się na typowo górski, leśny szlak (pic 6, wzniesienia not included), w sam raz na - pardon my French - dymanie bez zabezpieczenia. Na szczęście obeszło się bez dodatkowych atrakcji i dalej było już płazko - w sensie żaby wylegli na ścieżkę i trzeba było lawirować pomiędzy. Później toczyłem się już na wszelki wypadek asfaltem, ale że, gdy wbiła setka (odległościowo oczywiście, nie, że coś teges) i nogi nader żwawo pchały, postanowiłem jednak podbić nieco równikową stawkę i poleciałem na Strzelin. Tu się mile zaskoczyłem, bo odcinek ze Świdnicy do Wirów (szczególnie w okolicy Miłochowa, pic 8) bardzo mi kiedyś zapadł w pamięć, a nie potrafiłem go odnaleźć - klimat jak z Autostopowicza, brakuje tylko baru na odludziu :) No i w sumie to by było na tyle, powalczyłem jeszcze z wiatrakami, posiliłem się w szczerym polu i odjechałem w kierunku zachodzącego słońca. W zasadzie to w zupełnie przeciwnym, ale nie brzmi to tak poetycko. Tym gorzej dla faktów.

PS: I jednak się potwierdziło: bez pampersa mi wygodniej. Dobrze dopasowane siodełko to podstawa, nawet jeśli kupione bez assfittingu, zupełnym przypadkiem i za niewielką kwotę :)

PS2: W ramach walki z uprzedzeniami zrobiłem pierwszy krok i sprawiłem sobie ostatnio SPD dla ubogich, czyli - uwaga - noski! Sprzeniewierzyłem na ten cel miliony kopiejek i, kruca fux, to było najlepiej wydane 10 zł w mojej karierze rowerowej! Pewnie to będzie jakaś obraza majestatu czy coś, ale... ostatecznie to ja tu mam być szczęśliwy z jazdy, a kto mi zabroni radości po taniości? :)

PS3: Gdzieś za Świdnicą zgubiłem Marsa. W sensie taki baton. Wziął mi i wypadł z etuja gdzieś po drodze, a tak sobie go zaplanowałem na deser... Uczciwemu znalazcy życzę smacznego, nie lizany był.

#rowerowyrownik #rowerowywroclaw #ruszwroclaw #100km

Skrypt | Statystyki
DwaNiedzwiedzie - 141 854 + 175 = 142 029

Tym razem zbiegły się w okolicznościach ...

źródło: comment_16499755616P35JD4AUPGVhCxzx5Jd4a.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach