Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Boje sie ze zniszczyłem życie swojej byłej, łamiąc jej serce i boje się ze nie uda się jej stanąć na nogi, nie wiem jak sobie z tym poradzić bo nigdy nie miałem wobec niej złych intencji i szczerze, cieszyłbym się bardzo gdyby potrafiła znaleźć sobie innego faceta by mogla ułożyć z nim sobie życie na własnych zasadach.

Rok temu zerwałem 4 letni związek. Nie byl to tragiczny związek, a na pewno byl lepszy od 2 poprzednich. Dużo sie podczas tego związku nauczyłem, przede wszystkim empatii, akceptacji, kompromisów i miłości. Dogadywaliśmy się, ale też często kłóciliśmy lecz potrafiliśmy ze sobą rozmawiać i dochodzić do porozumienia. Byłem dla niej pierwszym chłopakiem, więc i też pierwszą poważną miłością. Czuła we mnie oparcie szczególnie w okresie po śmierci jej ojca po której została praktycznie sama, ma siostrę i brata ale po śmierci ojca ich kontakt troche się oddalił, nadal się widują ale jak sama wspomina to nie to samo co kiedyś, życie w jej rodzinnym mieście troche opustoszało. Był to dla niej ciężki okres. Była we mnie zakochana na maksa, ufała mi bez granic a ja przestrzegalem wszelkich zasad, ja ufalem jej, aczkolwiek mieliśmy dwa kryzysy w związku które mogłyby go zakończyć duzo szybciej, raz nawet z jej strony - to juz byla granica desperacji po obu naszych stronach. Ona z natury jest bardzo drobną, samotną i zagubioną kobietą, trochę się zmieniła. Bardzo niepewna siebie, skromna, ludzie to w niej wykorzystywali. Często bała się że zostanie do końca życia sama i te przerażenie tkwiło w niej bez przerwy, momentami nie potrafiła trzeźwo myśleć o teraźniejszości. Dopiero psycholog jej pomógł ale nie jakoś w pełni, nadal chyba chodzi. Jej samopoczucie to był roller coaster, raz zachowywała się jakby wygrala 1mln złotych, a raz jakby przejechał po niej samochód ciężarowy.

Szereg różnych złych, mniej i bardziej błahych okoliczności sprawił ze ja już straciłem siły. Emocjonalnie sam byłem już wrakiem, potrzebowałem swoje życie zresetować, skupić się na sobie i moich potrzebach o których zapomniałem i które zwyczajnie zaniedbałem. Powodem zerwania były tak naprawdę różnice zdań które nie raz doprowadzały nas do niepotrzebnych kłótni, czy niejasne przyszłe plany na życie. Moja partnerka sama do końca nie wiedziała czego chcieć od życia, chociaż nie raz dawała mi do zrozumienia ze zależy jej na rodzinie. Ja z kolei nie chciałem jej tej wizji odbierać, stąd uznałem że będzie dobrze jeśli to odpuszczę, nie byłem z nią gotowy zawierać pelnoprawnego zwiazku i zakładać rodziny widząc jaka jest emocjonalnie niestabilna.

Pisze o tym ponieważ dosłownie wczoraj wracając do domu z pracy wpadliśmy na siebie. Głupio byłoby nie wymienić pare słów ale nie trwało to długo, max 10min. To co zabolało mnie najbardziej to to jak kiepsko wyglądała na twarzy, podupadła, smutna, przestraszona. To naprawdę bardzo dobra kobieta która zasługuje na kogoś kto ją doceni, bardzo troskliwa, bardzo kochajaca, a ja bije sie w piers bo mam wrazenie ze to przeze mnie jest w takim położeniu i jej życie byłoby lepsze gdyby wcale mnie nie poznała. Czy ktos byl w takiej sytuacji? Czy za bardzo sie tym przejmuje?

#zwiazki #milosc #depresja



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Jailer
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via mirko.proBOT
  • 3
Anonim (nie OP): Człowiek człowiekowi zgotował ten los. Kolejny typowy wykopek dla którego ja i moje widzi mi się są ważniejsze niż związek i miłość. Jesteś po prostu dalej emocjonalnym gimbusem i nie zanosi się byś został mężczyzną.


· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: No trudno ziomeczku, życie, zdarza się tak. Dziewczyna sama musi sobie to poukładać - skoro chodziła do psychologa to ma jakiś sposób i narzędzia do tego. Sam wiesz że tkwić z nią z litości w związku w który nie wierzysz to nie rozwiązanie.
Daliście sobie parę fajnych lat, zakładam że pokazałeś jej jak może w miarę spoko związek wyglądać, rozstaliście się bez jakiejś chryi i patologii - jak dla
  • Odpowiedz
Do osób anonimów z komentarzy powyżej - gdzie niby jest wina OPa? Przecież opisuje, że przez ten cały czas traktował ją z szacunkiem i dojrzale. Byli ze sobą wiele lat i to chyba normalne, że po połowie dekady gdzieś tam różnice mogą okazać się nie do pogodzenia w perspektywie przyszłości. Chyba lepiej się rozstać, niż na siłę zakładać rodzinę i tak jak niektórzy wierzyć "może jeszcze mi się zmieni i zaakceptuje te
  • Odpowiedz