Aktywne Wpisy

Moseva +70
Podkochiwaliście się kiedyś w kimś przez dłuższy czas i nigdy mu o tym nie powiedzieliście ani nie daliście żadnego znaka? Przyznajcie się kto miał zryty łeb w szkole

Lolenson1888 +17
Mirki, co się dzieje w tej części Polski zaznaczonej na mapie tym kształtem? Można jeszcze ewentualnie podciągnąć dalej na wschód Kaszuby i kilka kolejnych lokalizacji na południe w kierunku Wrocławia.
To przecież potężny kawał terenu, a tymczasem zero obecności w mediach, internecie. Brak dużych miast (największe to chyba #pila i #gorzow), brak ważnych, głośnych wydarzeń może z wyjątkiem Woodstocka czy tam Polandrocka w Czaplinku. Co tam się
To przecież potężny kawał terenu, a tymczasem zero obecności w mediach, internecie. Brak dużych miast (największe to chyba #pila i #gorzow), brak ważnych, głośnych wydarzeń może z wyjątkiem Woodstocka czy tam Polandrocka w Czaplinku. Co tam się
źródło: temp_file7400560210390700764
Pobierz




Mam nietypowy problem. Wczoraj zdałem prawo jazdy. Po ponad półtora roku nieustannych starań, dodatkowych 70 godzinach zajęć i 13 niezdanych egzaminach praktycznych (teoria za pierwszym razem). Nie wspominam nawet o kosztach, bo to chyba jasne. Ledwo zdałem, ale zdałem chociaż jak mi powiedział egzaminator - na granicy. Stresuję się, mam wolny refleks, po mieście jeżdżę naprawdę wolno te 30 maks 40, niigdy nie wyprzedzam, nigdy nie wyjeżdżam na trasę. Wychodzę z założenia, że takie rzeczy przychodzą z czasem i się wyrobię. I teraz mam dylemat co robić. Nie stać mnie na auto, bo cały hajs władowałem w prawko. Ewentualnie mogę kupić szrota za 3-5 k po następnej wypłacie. Albo poczekać rok i uskładać te 40 k i wybrać coś ciut lepszego. Ale boję się, że zapomnę po tak długim okresie przerwy i nie wsiądę za kółko. A wszyscy mówią, że najważniejsze to od razu zacząć jeździć. Co jest więc lepszym wyborem? Jakiś zdechlak co się po roku rozleci byle jeździć, czy odłożenie na nieco porządniejszą maszynę ale przez to ryzyko, że będzie ciężko mi wrócić do kierowania?
#prawojazdy
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Dipolarny
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Druga opcja - konstytucja nie nakłada obowiązku posiadania prawa jazdy, jeśli nie czujesz się z tym dobrze, to dla bezpieczeństwa swojego i innych odpuść.
czerwona i niebieska pigułka - wybierz mądrze.
@syfanalny ale on juma prawko, więc twoja rada nie ma zastosowania
@M4rcinS: nienie, niech sobie kupi jakiegoś gruciocha i poćwiczy jazdę na podwórku. Jakieś podstawy typu ruszanie z jedynki, pod górkę i takie tam. W dodatku niech dokupi sobie dodatkowe godziny jazdy ( wiem, że kierowca z prawojazdami tez moze sie zapisac ) i niech cwiczy. A potem sobie niech jezdzi po ulicy bezpiecznie
@nanotecz: Zakazu nie ma, ale jeśli jeździł tak na egzaminie to OP zasadniczo nie powinien zdać. Jednym z elementów weryfikowanych na egzaminie jest sprawdzenie czy kierowca potrafi dostosować prędkość do znaków na drodze. Jazda o ok. 20km/h mniej niż dopuszczalna jest uznawana jako błąd. No chyba że w trakcie egzaminu padał deszcz/śnieg - to w takim przypadku tą prędkość dało by
@nanotecz: Nie, nie jest xD
@mirko_anonim Weź więcej jazd doszkalających i się w końcu ogarnij. Nie możesz jeździć po drogach w takim stanie, szczególnie tuż po zdaniu prawka. Osoby które 20 lat nie jeździły robią to źle, ale lepiej od ciebie.
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
Chłopie, z opisu to ty się przez pierwsze 1000km będziesz uczył jeździć, nie jeden słupek czy krawężnik zaliczysz. Nie szkoda ci auta za 40k?