Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Ja to chyba, a raczej na pewno, mam jakąś fobię społeczną i jestem osobą zbyt wrażliwą na bodźce. Najlepiej jest mi w domu, gdy otacza mnie całkowita cisza, biały szum lub muzyka, którą sam sobie puszczę. Nienawidzę i trudno mi znieść hałas i bodźce z zewnątrz.

W sytuacjach społecznych czuję się cały czas napięty. Nawet w trakcie zwykłego spaceru z dziewczyną czuję jakieś takie dziwne napięcie i niepokój, jakby zaraz coś się miało stać. Wiem, że nic się nie wydarzy - nikt mnie nie napadnie, nie zaczepi itp. - ale mimo to trudno się pozbyć tego napięcia. Dlatego mimowolni unikam wychodzenia, gdy nie jest to konieczne. A wieczorami to już w ogóle nie lubię wyściubiać nosa poza próg.

Co jest zabawne i jednocześnie przerażające dla mnie, to że ja taki kiedyś nie byłem. Normalnie wracałem wieczorami czy nocą do domu zbiorkomem, wychodziłem na imprezy, festiwale, jeździłem na wycieczki itp. Nigdy żadnego napięcia nie miałem, a może było na tyle lekkie, że się tym nie martwiłem. Jako świadek sytuacji konfliktowych zawsze byłem jakoś z boku, nigdy też się z nikim nie awanturowałem. Po prostu zbyt spokojny i cichy chłopak był ze mnie. Ale to nie tak, że nie dbałem o swoje interesy. Nie miałem też problemów z nawiązywaniem kontaktów z obcymi czy nawiązywaniem relacji z dziewczynami.

Pewnie zmiana zaczęła postępować wraz z lockdownem i zamknięciem w domu, a potem z pracą i brakiem konieczności wychodzenia gdziekolwiek poza dom w innych sprawach niż zakupy i robota. No i mieszkam w takim miejscu, że wycieczka do centrum Warszawy jest na tyle nieznośnie długa, że rzadko mi się po prostu chce. Więc siedzę w domu i jak idę z dziewczyną na lody czy do kawiarni, to czuję to napięcie.

A wszystko się pogarsza, gdy np. w pobliżu widzę kogoś pijanego lub potencjalnie agresywnego, kto głośno mówi i przeklina, puszcza głośno muzykę lub zachowuje się w inny sposób, ale agresywny i zwracający na siebie uwagę. Jak wspomniałem na początku, źle na mnie działają bodźce z zewnątrz. Jak ktoś z bloku puszcza muzykę, to strasznie mnie to wytrąca z równowagi. Nie to, że nie umiem zwrócić uwagi. Swojemu sąsiadowi z naprzeciwka zwróciłem kiedyś i się dogadaliśmy, żeby nie puszczał aż tak głośno, bo mi to przeszkadza. Unikam sytuacji konfliktowych, ale bez przesady. No ale gdy jest to ktoś kogo nie znam i nie wiem gdzie to jest, to trudno mi zareagować.

Chciałbym wyjść z tej sytuacji i nauczyć się ignorować takie sytuacje, żeby mieć więcej spokoju w życiu, ale trochę nie wiem co z tym zrobić. Nigdy u żadnego psychologa nie byłem. Trochę też nie wiem czy to jak to określam dobrze pasuje do tego jak to nazywa nauka. Bo jak czytam objawy lęku społecznego, to prawie nic nie pasuje. Nie miewam ataków paniki, nudności i innych reakcji ciała. Pewnie najłatwiej by było zacząć częściej wychodzić z domu.

#psychologia #zalesie


· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach