Aktywne Wpisy

JanTadeusz +123
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

cheture +18
jakie macie plany na piątkowe popołudnie
Skopiuj link
Skopiuj link

Regulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
#zwiazki #dzieci, chyba trochę #antynatalizm
Miałem kochającą żonę, dobrą pracę, sporo kasy, niespożyte pokłady energii oraz apetytu na życie. Brakowało trochę czasu, lecz to też nie w wyniku obowiązków, a licznych hobby, którymi zapychałem cały swój kalendarz, a które dawały mi ogromną satysfakcję oraz poczucie spełnienia.
Wtedy podjęliśmy decyzję o dziecku i wszystko się rozsypało. Niby nadal mam tę samą kochającą żonę, tę samą pracę, kasę, a do tego jeszcze wspaniałego syna. Jednak straciłem cały sens życia, zatraciłem niemalże zupełnie zdolność cieszenia się nim. Nie opuszcza mnie poczucie beznadziei i bylejakości. Każdy dzień to kalka dnia poprzedniego i polega głównie na próbie przetrwania do dnia kolejnego. Rano nie chce mi się wstawać, bo nie mam do czego, nie chce mi się brać prysznica, nic mi się już nie chce.
Też tak macie bądź mieliście? Jak sobie z tym poradziliście?
Trochę się martwię o swoją długotrwałą kondycję psychiczną oraz fizyczną. Zawsze byłem tym niepoprawnym optymistą i nawet jeśli życie wiodło chwilowo pod górkę, to cieszyłem się, że z góry czekają mnie piękne widoki. Jednak każdy materiał ma swoje granice wytrzymałości. Zupełny brak satysfakcji z życia, zero ruchu oraz brak perspektyw na zmianę sytuacji nie wróżą niczego dobrego.
Mógłbym się rozpisać, co dokładnie się zmieniło i co jest problemem, ale nie chcę przynudzać. Nie jest nim żona, ani syn sam w sobie. Zasadniczo jesteśmy kochającą się rodziną i z pozoru wszystko jest ok. Jednak w wyniku tej zmiany straciłem wszystko, co dawało mi jakąkolwiek radość oraz satysfakcję, natomiast nowe elementy w życiu mi tych braków w żadnym stopniu nie rekompensują. Mijają dni i lata i nic się w tej kwestii nie zmienia. Jakieś rady?
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: digitallord
Ja mam podobnie. Dziecko 2.5 roku. Wydaje mi się, że stałem się dzięki temu bardziej odpowiedzialny i inaczej patrzę na świat. Priorytetem jest dla mnie ten mały człowieczek. To jest mój projekt życia. Trzeba się cieszyć z tych chwil, bo za kilka lat będzie miał rodziców w dupie i będzie wolał sam spędzać czas.
Ten okres jest chwilowy.
Sprawdź też czy nie masz niedoborów
@mirko_anonim: chyba nie bardzo. zwyczajnie myslales, ze jak pojdziesz sciezka wydeptana przez spoleczenstwo to wszystko sie ulozy i bedziesz mial upragniona nirwane.
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
No nie aż takie małe, bo już piąty rok leci. Dawno już nie ma pieluch, nieprzespanych nocy i innych rzeczy, na które ludzie najczęściej narzekają.
@Lonate:
Wiem, że to brzmi jak deprecha, ale nie będąc lekarzem przypuszczam, że nie jest. Depresja ma zdaje się podłoże wewnętrzne, wynika z zaburzeń hormonalnych, itp. Jak 2 razy przez kilka dni bylem sam, to niemal od razu odżyłem
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
I częściowe rozdzielenie popołudniowej opieki nad młodym, tak żaby każde z Was miało czas na jakieś hobby, sport czy samodzielne wyjście.
Schemat zawsze jest ten sam:
super-aktywna-sportowa para, wycieczki, tenis, siłownia, wyjścia na miasto --> ślub --> dziecko. I nagle z super ziomka, robi się zombie tatusiek, no-life, pojawiający się bebzon, siwizna. i praktycznie życie obraca się tylko w :praca-dom.
Masz kilka wyjść:
1) będziesz w tym
@mirko_anonim: to się rozpisz
1. temat wdzięczności - masz wszystko, więc nie doceniasz niczego. Masz dobrą relację z żoną, dziadków pod ręką, zdrowe dziecko, nie narzekasz na finanse - serio, masz dużo więcej, niż inni. Uświadomienie sobie tego czasami sporo może pomóc.
2. brak wyznaczonego celu w życiu, co częściowo łączy się z 1: stabilna praca, kredyt spłacony (lub nie powodujący dyskomfortu)
Dzięki za odpowiedź i poświęcony czas. Zgadzam się w zasadzie ze wszystkim, co napisałeś, podałeś bardzo dużo dobrych i uniwersalnych rad. Jedynie nie jestem pewien, ile z nich mogę odnieść do siebie.
Ta klęską urodzaju, o której wspominasz, nigdy nie stanowiła dla mnie problemu. Wręcz przeciwnie: ostatnie lata przed dzieckiem były zdecydowanie najbardziej szczęśliwymi latami w moim życiu. Właśnie dlatego, że wreszcie miałem "wszystko" i mogłem się