Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Witam mirki czy ze mną jest coś nie tak czy jednak to nie jest do końca normalne. Mam problem z moja narzeczona, która choruje na padaczkę. O chorobie wiedziałem i od początku ja akceptowałem, jednak nie choroba jest problemem a jej zachowanie. Kiedyś było inaczej więcej czasu spędzaliśmy razem itd od 2 lat prowadzę swój biznes - robię zabudowy busow dla firm, narzeczona że względu na chorobę nie pracuje 3 razy ja zwolnili i się poddała. To był główny powód dla którego rzuciłem etat i poszedłem na swoje. Ogólnie nie narzekam na zarobki na życie wystarcza, mam swój dom na wsi garaż warsztat w którym pracuje i który obecnie modernizuje i remontuje. Pracuje dużo często po 15 godz 6 dni w tyg bo chce się rozwijać odkładam ile mogę i powoli rozwijam interes. Poza tym mam kontrakty z firmami i muszę pilnować terminów. No i tu pojawia się problem w tym czasie moja kobieta nic nie robi w domu. Potrafi przeleżeć cały dzień na łóżku. Jeśli ja nie posprzątam to żyjemy w syfie, no może raz na jakiś czas ogarnie trochę chatę. Obiad czasem zrobi czasem źle się czuje czasem jej się nie chce. Dobrze że rodzice mieszkają 300m dalej to nie muszę robić sam tylko czasem wyskoczę do nich. Kolacje prawie zawsze robię ją jak wrócę z pracy czyli ok 20-21. Później idę się myć i spać. Wiele razy jej mówiłem że skoro ja pracuję to ona mogłaby zająć się trochę domem, może czasem przyjść do mnie, już nawet nie chodzi żeby mi pomagała ale chociaż spędzić razem czas. Ciężko do niej dotrzeć. Czasem myślę czy nie ma jakiejś depresji czy coś bo potrafi nic nie robić cały dzień nawet nie wyjść na dwór tylko ogląda seriale albo śpi po 16 godz na dobę. Sugerowałem żeby udać się do psychologa ale ona nie chce słuchać o jakimkolwiek lekarzu. Niby się dogadujemy ale mam już dość takiego rozkładu obowiązków i po prostu czuje że fizycznie nie daje rady psychicznie zresztą też nie mam żadnego wsparcia. Ciągle tylko narzekanie czemu tak późno wracam czemu nie spędzamy czasu, a jak coś proponuje albo sugeruje żeby przyszła do mnie zamiast oglądać seriale to zawsze jakaś wymówka to ja boli głowa to się źle czuje no i zawsze coś. Jak żyć jak do niej dotrzeć żeby coś zmienić w tym życiu?
#zwiazki

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny

🥲 Aktualnie wspiera nas średnio 1 osoba w miesiącu, co nie pozwala na pokrycie kosztów utrzymania serwisu. Wspomóż projekt

  • 18
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim Zrobić ostrą awanturę. Powodów do zaczęcia kłótni masz mnóstwo. Nakrzyczeć na nią. Albo się ogarnie i wspólnie prowadzicie dom i biznes, albo się rozstajecie.
W obecnej sytuacji ślub, to najgorsze co możesz zrobić, bo się pasożyta bez bólu nie pozbędziesz.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim to ewidentnie brzmi jakby miała depresję i potrzebowała psychiatry (nie psychologa bo psycholog to robi testy albo robi konsultacje na 1-3 sesje a nie leczy ludzi…) i być może psychoterapeuty. Ogólnie z depresja jest ten problem że ona musi chcieć się leczyć i Ty jej siłą nie zmusisz. Możesz dać jej do zrozumienia że albo się leczy albo się rozstajecie, ale nie wiadomo czy to da jej kopa do działania
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: może spytaj jak ona sobie ten podział obowiązków wyobraża dalej. Lekarz nie, obowiązki nie, chęci spędzenia czasu razem brak. Dziwnie pewnie się czuje jak na narzeczona. A kiedy tak jej się odmieniło po narzeczeństwie czy przed? Co takiego ma że tak Cię coś przy niej trzyma? Jeżeli jest to twój czas i praca włożona w tą relacje to bym się zastanowił...
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Można łatwo powiedzieć "leniwa jest", ale prawda może być bardziej skomplikowana.

Ciężka choroba, wyrzucenie z pracy, możliwa niemożność realizacji swoich planów zawodowych lub hobby. To wszystko może być zalążkiem depresji. Ona sama może tego nie widzieć lub nie chcieć tego widzieć.

Przede wszystkim rozmowa na
  • Odpowiedz
  • 0
@Saganis To nie zmienia sytuacji że jest w związku i powinna myśleć nie tylko o sobie ale też o partnerze. W związku to 2 osoby powinny chcieć w nim być.
  • Odpowiedz
@marcez: Choroba nie wybiera. Ta sama choroba zaburza postrzeganie świata. To jak wymagać od niewidomego, żeby się nie potykał.

W związku są lepsze i gorsze chwile. Od tego jest druga strona, ze wsparciem i zrozumieniem chwili słabości
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: człowieku, stać ciebie na coś lepszego- zasługujesz na kobietę, która będzie Ciebie w firmie unosiła, a nie będzie kulą u nogi. Pomyśl - taki zapiernicz i masz babę z 'depresją' - a tak na serio babę, która ciebie nie szanuje. Nie myśl o tym, żeby ją ratować, tylko już lepiej szukaj innej kobiety.
Normalna kobieta to jak pies czekałaby w fartuszku przy drzwiach i dała ci kapcie mówiąc,
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Ciężki temat.

Awantury i krzyki to nie najlepszy pomysł przy epilepsji, tylko ja rozstrzęsie i dwa dni będzie dochodzić do siebie. Z tego co opisałeś to wasze spojrzenie na życie, relacje się mocno rozjechało i czy jest szansa na to że jesteście w stanie się gdzieś spotkać? Możesz przywyknąć możesz sobie powiedzieć to nie jest dla mnie ważne, tu odpuszczę, tam też. Problem pojawi się pozniej, dogryzki, uszczypliwość, zlosliwosc
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @Kitku_Karola rodzice nie żyją, nie wyrzucę jej pod most :( nie miałbym zostawić chorej osoby na pastwę losu. Jedyne co mi przyszło do głowy to pokazać jej konkretnie jak dużo muszę pracować gdy nikt mi nie pomaga, posiedzieć w warsztacie do 22 przez parę tygodni tak żeby ograniczyć wspólny czas do minimum może wtedy się ogarnie i wyjdzie z jakąś inicjatywa ..
Nie miałem nigdy do czynienia
  • Odpowiedz
@mirko_anonim jeśli ma depresję to ona widzi tylko swój ból i smutek. Pokazywanie jej czegokolwiek by się domyśliła i zrobiła inicjatywę to może podziała na zdrową osobę ale na chorą to wątpię. Jej opis brzmi jak depresja w której ona nie podejmuje działań za bardzo, a to co pisałeś to może by na nią działało jakby była wysokofuncjonujaca w depresji ale nie widać by tak było. Ogólnie trzeba by było przestać
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Teatrzykiem nic nie zyskasz. Przede wszystkim poważna rozmowa. Zróbcie sobie wolny wieczór, gdzie następnego dnia będzie dla Was wolne również. Zacznijcie rozmawiać. Niech spróbuje Ci opowiedzieć, jak się czuje, co ją boli, o czym marzy. O wszystkim. Powiedz i Ty również, co i jak.
Potem zależy. Na samej rozmowie pewnie się nie zakończy. Potrzebne będą rozmowy u specjalisty. Jednego, drugiego. Możliwe, że nie będzie chciała iść, ale będzie musiała.
  • Odpowiedz