Aktywne Wpisy

mirko_anonim +6
✨️ Jak radzić sobie z trudnymi teściami? Ⓘ
Tldr: ojciec mojej dziewczyny mnie obraża, a dziewczyna ma to w dupie
Jestem z dziewczyną w związku od roku i zacząłem poznawać jej rodziców, a ona moich. Moi rodzice przyjęli dziewczynę bardzo pozytywnie i serdecznie, ale niestety jej rodzice, a szczególnie jej ojciec mnie nie polubił.
Okej, rozumiem że nie każdy musi mnie polubić, ale to co się odjaniepawliło to ja nawet nie...
Jej ojciec już na
Tldr: ojciec mojej dziewczyny mnie obraża, a dziewczyna ma to w dupie
Jestem z dziewczyną w związku od roku i zacząłem poznawać jej rodziców, a ona moich. Moi rodzice przyjęli dziewczynę bardzo pozytywnie i serdecznie, ale niestety jej rodzice, a szczególnie jej ojciec mnie nie polubił.
Okej, rozumiem że nie każdy musi mnie polubić, ale to co się odjaniepawliło to ja nawet nie...
Jej ojciec już na

pogodny_mis65 +58
Rozwalił mnie ostatnio mój wujek na chrzcinach. Rodzicami dziecka byli weganie i na obiad podano stek z kalafiora, a on tak spojrzał i powiedział do żony głosem paździocha „A co to za g---o..” xD I miał w sumie racje. #gotujzwykopem #jedzenie




Przypomne swój wpis na fali #kpo #januszebiznesu
Polak Polakowi Polakiem: Od Handlu Niewolnikami do Umów Śmieciowych
Folwark jako polska tradycja
„Polska zawsze była krajem niewolników na handel, gdy rządzą Polacy” – to brutalna teza, która, choć uproszczona, zmusza do refleksji nad powtarzającym się wzorcem w polskiej historii. Od czasów Mieszka I, przez epokę pańszczyzny, po współczesne realia III RP, polska struktura społeczna zdaje się wracać do schematu, w którym elity eksploatują własnych obywateli, a wolność i prawa pracownicze pozostają luksusem. Czy Polak Polakowi zawsze będzie wilkiem – czy raczej niewolnikiem na sprzedaż? Przyjrzyjmy się historycznym i współczesnym dowodom na tę tezę.
1. Piastowski handel ludźmi: Początki wyzysku
Już u zarania polskiej państwowości handel niewolnikami był fundamentem gospodarki. Kronikarze, tacy jak Thietmar z Merseburga czy Ibrahim ibn Jakub, opisują, jak Mieszko I i jego następcy budowali bogactwo na sprzedaży schwytanych w wojnach Słowian – w tym przodków dzisiejszych Polaków. Targi niewolników w Przemyślu, Krakowie, Poznaniu czy Wolinie działały pełną parą, wysyłając ludzi na rynki arabskie, bizantyjskie i zachodnioeuropejskie. Thietmar pisał: „Mieszko i jego następcy zbijali fortuny na handlu niewolnikami, sprzedając ludzi, w tym kobiety i dzieci”.
Nie była to wyłącznie polska specyfika – handel ludźmi był normą w średniowiecznej Europie. Jednak w Anglii czy Skandynawii z czasem wykształcono instytucje chroniące poddanych, jak prawo zwyczajowe czy wczesne sądownictwo. W Polsce tego zabrakło, a system zależności tylko się pogłębiał. Fundamenty państwa Piastów, choć skuteczne w budowie władzy, opierały się na eksploatacji własnych ludzi.
2. Pańszczyzna: Niewolnictwo w polskim wydaniu
Przeskoczmy do epoki Rzeczypospolitej Obojga Narodów, kiedy pańszczyzna stała się synonimem polskiej wsi. Chłop pańszczyźniany był przywiązany do ziemi, nie mógł się swobodnie przemieszczać, a jego praca – nawet 4–6 dni w tygodniu – była darmowa. Przekazywano go wraz z majątkiem, jak bydło czy narzędzia, a pan mógł stosować kary cielesne. Z perspektywy współczesnych praw człowieka to forma niewolnictwa feudalnego.
Co znamienne, zniesienie pańszczyzny w zaborze rosyjskim w 1864 roku nie było dziełem polskich elit, lecz cara Aleksandra II. Polskie elity, w dużej mierze szlacheckie, sprzeciwiały się reformom, obawiając się, że „chłop za wolny, to chłop nie do upilnowania”. Ten opór wobec zmian pokazuje, jak głęboko zakorzeniona była mentalność folwarczna – Polak, rządząc Polakiem, widział w nim raczej zasób niż partnera.
3. II RP: Wolność na papierze
Okres międzywojenny, choć przyniósł niepodległość, nie zerwał z tradycją wyzysku. Polska klasa robotnicza i chłopska pozostawała na marginesie. Związki zawodowe były represjonowane, strajki tłumione krwawo – jak w Krakowie w 1936 roku czy podczas strajków chłopskich w 1937 roku. Prawa pracownicze były ograniczone, a elity, często zburżuazyzowane, nie spieszyły się z reformami społecznymi. II RP była wolna, ale dla wielu Polaków oznaczała wolność głównie dla elit.
4. PRL: Paradoks praw pracowniczych
Po 1945 roku, wbrew stereotypom o komunistycznym ucisku, Polska wprowadziła istotne prawa pracownicze. Systemowy 8-godzinny dzień pracy, płatne urlopy, ubezpieczenia społeczne, ochrona macierzyństwa i kodeks pracy to osiągnięcia PRL, które w II RP były nie do pomyślenia. Oczywiście, reformy te służyły propagandzie reżimu, a ich realizacja bywała ułomna. Represje wobec niezależnych ruchów robotniczych, jak przed powstaniem „Solidarności”, pokazywały, że wolność miała swoje granice. Niemniej, paradoksalnie, obcy hegemon – ZSRR – wymusił na polskich władzach większą troskę o klasę pracującą niż rodzime elity w II RP.
5. III RP: Powrót do folwarku
Transformacja po 1989 roku przyniosła wolność gospodarczą, ale kosztem pracowników. Dziką prywatyzację lat 90., umowy śmieciowe, outsourcing i tolerowanie szarej strefy można uznać za współczesną formę „handlu Polakami”. Państwowa Inspekcja Pracy pozostaje słaba, związki zawodowe zmarginalizowane, a sygnaliści – pozbawieni ochrony. Pracownik w Polsce w 2025 roku ma mniej realnych narzędzi ochrony niż w PRL w 1975 roku. Polskie elity, wolne od zewnętrznego nadzoru, szybko wróciły do modelu, w którym interesy pracodawców dominują nad prawami pracowników.
Wniosek: Brak klasy opiekuńczej
Teza, że „Polak Polakowi Polakiem”, jest brutalna, ale trudna do obalenia. Od handlu niewolnikami w czasach Piastów, przez pańszczyznę, po współczesne umowy śmieciowe, polska historia pokazuje powtarzający się schemat: gdy Polacy rządzą sami, elity często eksploatują własnych obywateli. Brak silnej klasy średniej, słabość instytucji oddolnej kontroli i marginalizacja reprezentacji pracowników sprawiają, że Polska wraca do folwarcznych struktur zależności.
Nie oznacza to, że Polacy są „z natury” zdrajcami własnych. Problem leży w strukturze społecznej i braku mechanizmów, które wymuszałyby na elitach odpowiedzialność za słabszych. Paradoksalnie, zewnętrzni hegemoni – carat czy ZSRR – czasem wprowadzali reformy, które dawały prostemu człowiekowi więcej praw, choć zawsze w ramach własnych interesów.
Co dalej?
By zerwać z tym schematem, Polska potrzebuje silnej klasy średniej o wysokim morale, skutecznych instytucji reprezentujących pracowników i rzeczywistej kontroli nad elitami. Bez tego folwark pozostanie nie tylko historycznym wspomnieniem, ale i współczesną rzeczywistością. Polak Polakowi nie musi być wilkiem – ale musi się nim przestać stawać.