wszystko jest przemyślane i zorganizowane przez rodziców aby dzieciak wyrósł na porządnego człowieka i umiał w życie
@mirko_anonim: tylko z tego nie wyrastają ludzie umiejący w życie, tylko oczekujący, że wszystko będą mieli podstawione pod nos (uogólniam, żeby nie było, jak zawsze: są wyjątki). Nadmiar zajęć z kolei prowadzi do tego, że dzieciak nie ma czasu dla siebie i swojego zdrowia psychicznego.
@mirko_anonim: U mnie niestety nie było hajsu na żadne, nawet najgłupsze zajęcia dodatkowe. Korepetycje? Przecież są książki i szkoła :P Każde wakacje na wsi u dziaków.
Nie mam o to pretensji do rodziców, bo starali się jak mogli, żebyśmy mieli co jeść, w czym chodzić i żebyśmy byli porządnymi ludźmi, natomiast no delikatne zazdro zawsze było.
tylko z tego nie wyrastają ludzie umiejący w życie, tylko oczekujący, że wszystko będą mieli podstawione pod nos (uogólniam, żeby nie było, jak zawsze: są wyjątki)
@kasiknocheinmal: mam podobne myśli. Sama miałam dzięki rodzicom duże możliwości. Co prawda nigdy mnie sami z siebie nie zapisywali na dodatkowe zajęcia, ale sama chciałam i chodziłam na tańce, pianino, wokal, piłkę, angielski itd. i miałam przekaz, że w zasadzie mogę robić wszystko. Potem
ułożony-lider-84: @kasiknocheinmal kompletnie nie zrozumiałeś tekstu. Zorganizowane tak żeby ich zajęcia i wychowanie przynosiły lekcje i dzieci ogarniały rzeczywistość, poznawały, uczyły się.
zręczny-racjonalista-23: @Shea_99 Dzieciak musi mieć czas być dzieciakiem tudzież się wynudzić. W szkołach były zajęcia wyrównawcze / koła z ponadprogramowymi zajęciami i nikt normalny nie musiał płacić za korki. Płaciło się za treningi w klubach sportowych albo za lekcje języków obcych, zwłaszcza jak ktoś liczył na studia za granicą i potrzebował certyfikatów, najlepiej z 2 języków. Korki były dla przypadków tak tragicznych, że wyrównawcze nie pomagały.
@mirko_anonim: kompletnie nie rozumiesz rzeczywistości. Uczę dzieciaki, połowa z nich jest przeciążona zajęciami, które mają przynosić korzyść, rozwój i poznawanie świata, o których piszesz. Kiedy sześciolatek ci mówi, że marzy o weekendzie, bo wreszcie będzie mógł się pobawić, a w tygodniu nie ma czasu, to coś jest nie tak.
twórczy-znawca-80: Akurat większość z tych dzieciaków nie będzie umiała w życie. Oni mają wszystko podstawiane pod nos, sztuczna inteligencja robi za nich prace domowe, piszę wypracowania, tłumaczy wiedzę. Ci ludzie będą mieli p--------e na rynku pracy, a znajomość 3 języków i podstaw programowania nic nie da, jeśli umiejętność logicznego myślenia i zdobywania wiedzy ogranicza się do pisania promptów.
Dzieci wychowywane na książkach, bez smartfonów i dostępu do AI będą miały ogromną
@mirko_anonim: tylko z tego nie wyrastają ludzie umiejący w życie, tylko oczekujący, że wszystko będą mieli podstawione pod nos (uogólniam, żeby nie było, jak zawsze: są wyjątki). Nadmiar zajęć z kolei prowadzi do tego, że dzieciak nie ma czasu dla siebie i swojego zdrowia psychicznego.
Nie mam o to pretensji do rodziców, bo starali się jak mogli, żebyśmy mieli co jeść, w czym chodzić i żebyśmy byli porządnymi ludźmi, natomiast no delikatne zazdro zawsze było.
@kasiknocheinmal: mam podobne myśli. Sama miałam dzięki rodzicom duże możliwości. Co prawda nigdy mnie sami z siebie nie zapisywali na dodatkowe zajęcia, ale sama chciałam i chodziłam na tańce, pianino, wokal, piłkę, angielski itd. i miałam przekaz, że w zasadzie mogę robić wszystko. Potem
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
Po prostu dziś wszystko
Dzieci wychowywane na książkach, bez smartfonów i dostępu do AI będą miały ogromną