Wpis z mikrobloga

✨️ Jak poradzić sobie z kryzysem w długim związku?
#zwiazki #rozowepaski

Hej. Znalazłem się w trudniejszej sytuacji, przestaję sobie powoli z tym radzić i chciałbym zapytać kogoś z Was, czy miał podobnie i ma jakieś rady...

Jestem po 30, mam ogarnięte życie jeśli chodzi o karierę, finanse, kontakty towarzyskie, sport, zdrowie itd. Od zawsze umiałem z kobietami, byłem w kilku związkach, a mój obecny związek to taki, gdzie zaraz styknie nam 8 lat.

Kilka lat temu kupiliśmy dom (na szczęście na dołku cenowym) i tak sobie mieszkamy w nim. Nasze pierwsze 1-2 lata były naprawdę cudowne. Dziewczyna 10/10 (subiektywnie i obiektywnie), inteligentna itd. Problem w tym, że odkąd zaczęliśmy ze sobą mieszkać, to zacząłem zauważać totalne różnice charakterów, temperamentów, wizji życia razem oraz głównie to, że ja mam swój świat, jestem dla siebie sam najważniejszy, mam mnóstwo pasji i zajęć, a ona żyła głównie związkiem.

No i tak mijały te lata, gdzie te nasze różnice jakoś zaczęły powoli mnie dobijać a relacja po prostu przytłaczać, bo zrezygnowałem z kilku rzeczy z mojego świata (w końcu komprosimy). No najlepiej było jak mieszkaliśmy sami na początku i się po prostu widywaliśmy.

Przez te lata czułem, że gdzieś wewnętrznie zaczynam czuć do niej jakieś negatywne emocje, oddalam się emocjonalnie itd., ale wszystko się jakoś trzymało, bo no mieliśmy i mamy swoje wspólne zajęcia.

Czułem, że nie żyję pełnią życia według swoich zasad tak jakbym chciał, ale podchodziłem do tego chyba zbyt rozsądanie i olałem swoją intuicje .. no bo niby zawsze chciałem mieć stabilne życie z ogarniętą kobietą, która mocno kocha i się stara o relacje, ale jednak gdzieś ciągle uciekałem od tego wszystkiego w swoje projekty, treningi czy spędzacie czasu bez niej kiedy tylko się da.

To mój w sumie 4 związek i zawsze kończyło się tym, że po prostu czułem się zmęczony i że tracę siebie. Nie wiem czy to kwestia tego, że jestem spierd*ny po prostu i nie potrafię żyć w związkach, czy po prostu ani razu nie trafiłem na tą odpowiednią. Spotykałem się z wieloma kobietami. Lubię randkować. W poprzdnich związkach szybciej czułem, że to jednak nie ta kobieta, a teraz chyba po prostu jej ogarnięcie życiowe, świadomość i inteligencja mnie tak mocno trzymały i nie zwracałem uwagi na inne rzeczy.

2 lata temu pojawił się ze strony partnerki temat ślubu i dzieci. I temat ten mnie totalnie PRZERAŻA I NUDZI kiedy znajomi o tym rozmawiają. Być może to kwestia tego, że po prostu nie jestem jeszcze na to gotowy i chciałbym dalej korzystać z życia (mam środki, czas, siły i zdrowie) lub to po prostu kwestia no... partnerki.

Myślę, że to wszystko nadal by trwało w takim stanie, ale kilka miesięcy temu zacząłem sobie priv rozmawiać z koleżanką z pracy. Nie chcę się rozpisywać w tym temacie, ale w skrócie - stała się ona katalizatorem do moich głębszych przemyśleń, rozmawiamy praktycznie codziennie i to przez kamerki, widzieliśmy się podczas spotkań pracowniczych 4 razy przez ten czas i szliśmy sobie na koniec priv na kawę do maka i nie ukrywam, oboje sobie zawróciliśmy w głowie. Oczywiście do niczego nie doszło, ona zna moją sytuację, ale no jest chemia, której nie będę ukrywał.

Nie podchodzę do tego ona vs mój związek, a raczej mój związek vs moje nowe życie, ale no mimo wszystko siedzi mi w głowie, że taki typ kobiety, która jednak jest bardziej podobna do mnie by mi bardziej pasował.

Tęsknię za wolnością, brakiem kompromisów, pełną kontrolą na swoim życiem, ale trochę jak czytam niektóre wysrywy tutaj, że kobiety obecnie są totalnie popier
*ne, to trochę się boje, że na starość zostanę sam z popapraną rodziną :D

Od kilkunastu dni coraz bardziej myślę o rozstaniu, ale wizja tej rozmowy, płaczu, pakowania tylu rzeczy z domu, potem notariuszy itd .. czuję niesamowity stres przez to, nie mam apetytu, nie mogę się skupić i powoli przestaje dawać z tym radę. Nie chcę tego przeciągać w nieskończoność, chcę coś zadecydować, bo czuję, że przecież życie mamy jedno i po co się męczyć, ale potem np przychodzi ranek, kiedy się budzę, widzę moją partnerkę śpiącą i spokojną, myślę o niszczeniu tego wszystkiego to przez pierwszą godzinę mam takie "jpdl... co ja kurła robię ze swoim życiem" i cały ten przewrót wszystkiego totalnie mnie przeraża. Ale potem przychodzi cały dzień i te myśli znowu wracają.

Oczywiście zapisałem się do ogarniętego psychoterapeuty, ale też chciałem posłuchać doświadczeń innych.

Z góry dzięki za wysłuchanie.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny

🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt

  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim:

zacząłem zauważać totalne różnice charakterów, temperamentów, wizji życia razem


Dalej nie czytałem. Na to jest tylko jedno rozwiązanie, rozstanie. Nic z tego nie da się zmienić. Znam to bardzo dobrze
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Najpewniej bait, ale jeśli jednak nie, to zmarnowałeś babie 8 lat życia, gratuluję. Zerwij z nią i pozwól jej znaleźć kogoś normalnego, a ty bądź sobie sam do końca życia, bo ewidentnie masz jakiś nierozwiązany problem, a nie te baby, skoro w każdym związku tak się to kończy - być może to schizoid, wtedy tym bardziej unikaj związków.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: z kolejną partnerką będzie tak samo, bo problem nie tkwi w kobietach, tylko w Twoim podejściu do związków. Możesz być seryjnym monogamistą do końca życia, tylko szukaj sobie partnerek, którym taki układ odpowiada. Obecnie pula takich kobiet się ciągle powiększa, gdyż większość z nich myśli o ustatkowaniu się dopiero grubo po trzydziestce, a ta granica nadal się przesuwa.
  • Odpowiedz
@2-Fenyloetyloamina: ale to czekaj, jak laska rzuci faceta po 2 latach, to ta laska zmarnowała mu 2 lata życia? czy po prostu zrozumiała, że to nie to? XD

bo jakoś nigdy nie widziałem komentarza po rzuceniu przez laske że zmarnowałaś mu X lat życia XD
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Czyli idealny związek dla Ciebie to taki, że ustawisz sobie na fb status, a żyjesz sam sobie? Bo nie rozumiem o co Ci chodzi. Związek wymaga zaangażowania, a rodzina to już w ogóle. Jak nie chcesz, co jest ok, to zakomunikuj to tej dziewczynie i nie marnuj jej czasu jak ona chce czegoś innego. A Tobie zostaje chyba jakieś fwb jak chcesz związek bez związku.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: no opie wylosowales bardzo dobra gębę,
Więc lochy przymykają oko na te twoje wady,
A ty byś chcioł r----ć kolejne i kolejne ale wiesz że nawet gęba Chada ci nie zawsze pozwoli na ruchanie kolejnych instynkt tacierzyński w końcu wygra i będziesz musiał któraś zalać skutecznie.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: to nie jest problem w dziewczynie, tylko w Was jako parze. Jak zauważyłeś że bardzo różnie chcecie żyć w przyszłości i że różnica charakterów/temperamentów Ci nie pasuje to to był moment na serię poważnych rozmów o przyszłości i planach, po których byście zdecydowali czy się rozstać czy nie. Jesli nie rozstalibyście się to non stop byście dyskutowali o kompromisach i gdyby to męczyło Was lub Ciebie to wtedy jednostronnie
  • Odpowiedz