Wpis z mikrobloga

148 042 + 107 + 141 = 148 290

Oprócz czwartkowego objazdu wszystkich przełęczy Gór Sowich w piątek i niedzielę też jeździliśmy po górach z @AbaddonLincoln

107 - moja fanaberia, czyli objazd Gór Sowich najbardziej dookoła jak się da, a nie jak dzień wcześniej 3x w poprzek. Jak to w górach bywa, objazd pasma dookoła wiąże się z przejazdem przez co najmniej dwie graniczne przełęcze, robiliśmy zatem drugi raz Srebrną w Srebrnej Górze (tym razem zjazd brukiem), a na zachodzie Sowie łączą się z Wałbrzyskimi dość łagodnie w okolicach zapory w Zagórzu Śl., więc Abaddon wymyślił nam rzeźnicką Niedźwiedzicę na setnym kilometrze. Jakby tego było mało po epickim zjeździe do Jedliny zamiast jechać prosto na obiad, to na trasie było z 3km trawersu jakiegoś pagóra z milionem zjazdów i podjazdów na drodze szerokości 3m. Całość niby płasko w porównaniu do wcześniejszego jeżdżenia jak debile z jednej strony gór na drugą, ale w sumie i tak uzbierało się 1400 w górę.

141 - Abaddona fanaberia, czyli jego retrospektywne odwiedzenie Ardspachu, ale też trochę moja, bo zamiast skrócić wycieczkę z kontuzjowanym kolanem, to założyłem sobie kaganiec na Watty, zawziąłem i jakoś się dokulałem. Wyjazd z Polski przez Wałbrzych, Kotlinę Kamiennogórską i szutrem przez Okrzeszyn na końcu świata. Potem dość gruby podjazd po czeskiej stronie na Siodło Zawory, przejazd przez Ardspach, wjazd do Polski przez Ostrą Górę świetnym wijącym się w lesie (i Parku Narodowym Gór Stołowych) podjazdem, zjazd Drogą 100 zakrętów do Radkowa, jeszcze jeden wjazd do Czech i przez Broumov dojazd do granicy bardzo niszową trasą. Ostatni podjazd tego dnia (każdy z wymienionych miał 300-400m w górę) przez pensjonatowe Janowiczki był o tyle śmieszny, że na grzbiecie nad polską Głuszycą kończył się asfalt i 2km zjeżdżaliśmy pieszo-rowerowym szlakiem ze 150m w dół, który na pewno nie był odpowiedni dla rowerów szosowych :) Wcześniej jeszcze go przeoczyliśmy i chwilę zjeżdżaliśmy w jeszcze innym kierunku. Jakoś się jednak udało - i z kolanem i ogólnym zmęczeniem po poprzednich 3 dniach z rzędu i z tym zjazdem :)

Piękny to był wypad, nie zapomnę go nigdy :)
Góry na rowerze to chyba dla mnie jakieś oczyszczenie po znudzeniu się łażeniem po pieszych szlakach. Wciąż kocham góry, ale nie mam serca do dreptania wciąż takimi samymi szlakami, a rower w górach rzucił mi na te wypady inne światło. To wciąż obcowanie z naturą bardziej niż przykładowo motocykl po tych samych trasach, a obrazy zmieniają się dużo szybciej niż na piechotę.

------------------------------------------

#kwadraty

Max square: 31x31 (-)
Max cluster: 1309 (-)
Total tiles: 5641 (+134)

Jak będę tak zacięty z objeżdżaniem 2-3 sudeckich pasm rocznie to się tam szybko nazbiera :)

#rowerowyrownik #100km (13. i 14. w sezonie, 86. i 87. w karierze)

Skrypt | Statystyki
cultofluna - 148 042 + 107 + 141 = 148 290

Oprócz czwartkowego objazdu wszystkich pr...

źródło: m0OAQUb5fHjQOAOLaR_gx0giMGCde6aVkz2bh1mkfaI-2048x1156

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach