
✨ Frustracja po studiach i bezrobociu Ⓘ
Cześć czuję się fatalnie. Skończyłem studia 1 stopnia, od 2 miesięcy przeczesuję lokalny rynek ale bezskutecznie. Jestem z bardzo małego miasta, rynek pracy jest tutaj bardzo biedny. Mamy 40 ogłoszeń z OLX z czego połowa to oferty widmo, a reszta sieciówki/budowlanka. Największe nadzieję pokładałem w jednej z lokalnych firm produkcyjnych, wyszedłem z własna inicjatywą z zapytaniem o stanowisko biurowe. Początkowo myślałem, że uda mi się coś wskurać po reakcji kadrowej. Przez 2 tygodnie zero odzewu. Dzisiaj tam przedzwoniłem i okazało się, że wylądowałem w segregatorze, pani powiedziała że jutro pogada z brygadzistą co i jak, więc najprawdopodobniej dostałbym produkcję. Snułem przez ten czas marzenia, że w końcu sobie coś wpiszę do CV, pierwsza poważna robota i te sprawy. Może ktoś powie, że jestem roszczeniowy, ale do lokalnych firm składam tylko aplikację o stanowiska biurowe. Nie widzę sensu iśc na produkcje/magazyn gdzie będę styrany, a zarobie podobnie albo nawet mniej niż w budce z olejkami do e-papierosów pracując na zleceniu. Właśnie w międzyczasie ogarnąłem sobie status w cosinusie specjalnie pod zlecenie. Jeszcze wcześniej wysyłałem CV do pobliskiego miasta wojewódzkiego, ale tak samo bezskutecznie. Miałem w planach wynajmować tam pokój, ale że nikt się nie odezwał to stwierdziłem, że to nie ma sensu i zostaję u siebie. Przyznam szczerze, że siada mi na głowe. Nie mam pojęcia już w jaki sposób szukać, ogłosić się na FB czy co. Jestem zmęczony wegetacją, właściwie to nic nie robię. Jakoś nie potrafię tego znieść psychicznie, niedługo wigilia pewnie masa pytań od rodziny co i jak czemu mam papier z przyzwoitego kierunku, a pracuje w sklepie budowlanym. Jedyna alternatywa to odłożyc kasę przez rok i uciekać do dużego miasta, albo w ogóle wyemigrować. Ale zawsze się na tym przejeżdżam, żyje złudnymi marzeniami że coś się uda, ale nigdy nic nie wychodzi. I jaki jest sens się starać? Dzisiaj zadzwoniłem bezpośrednio do jednej z firm e-commerce na moim zadupiu. Zazwyczaj takie telefony mnie stresują, ale z desperacji naprawdę czuję że nie mam już nic do stracenia. Prawie udało mi się porozmawiać z szefem, tylko akurat był na jakiejś rozmowie. Była już 14:30, więc powiedzieli mi że najlepiej zadzwonić jutro.
Mam papkę z mózgu przez te całe szukanie.
#zalesie
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta
👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt
📢 Sprawdź nowe narzędzia na mirko.pro - Mirko Pobieracz oraz Mirko Ban
Cześć czuję się fatalnie. Skończyłem studia 1 stopnia, od 2 miesięcy przeczesuję lokalny rynek ale bezskutecznie. Jestem z bardzo małego miasta, rynek pracy jest tutaj bardzo biedny. Mamy 40 ogłoszeń z OLX z czego połowa to oferty widmo, a reszta sieciówki/budowlanka. Największe nadzieję pokładałem w jednej z lokalnych firm produkcyjnych, wyszedłem z własna inicjatywą z zapytaniem o stanowisko biurowe. Początkowo myślałem, że uda mi się coś wskurać po reakcji kadrowej. Przez 2 tygodnie zero odzewu. Dzisiaj tam przedzwoniłem i okazało się, że wylądowałem w segregatorze, pani powiedziała że jutro pogada z brygadzistą co i jak, więc najprawdopodobniej dostałbym produkcję. Snułem przez ten czas marzenia, że w końcu sobie coś wpiszę do CV, pierwsza poważna robota i te sprawy. Może ktoś powie, że jestem roszczeniowy, ale do lokalnych firm składam tylko aplikację o stanowiska biurowe. Nie widzę sensu iśc na produkcje/magazyn gdzie będę styrany, a zarobie podobnie albo nawet mniej niż w budce z olejkami do e-papierosów pracując na zleceniu. Właśnie w międzyczasie ogarnąłem sobie status w cosinusie specjalnie pod zlecenie. Jeszcze wcześniej wysyłałem CV do pobliskiego miasta wojewódzkiego, ale tak samo bezskutecznie. Miałem w planach wynajmować tam pokój, ale że nikt się nie odezwał to stwierdziłem, że to nie ma sensu i zostaję u siebie. Przyznam szczerze, że siada mi na głowe. Nie mam pojęcia już w jaki sposób szukać, ogłosić się na FB czy co. Jestem zmęczony wegetacją, właściwie to nic nie robię. Jakoś nie potrafię tego znieść psychicznie, niedługo wigilia pewnie masa pytań od rodziny co i jak czemu mam papier z przyzwoitego kierunku, a pracuje w sklepie budowlanym. Jedyna alternatywa to odłożyc kasę przez rok i uciekać do dużego miasta, albo w ogóle wyemigrować. Ale zawsze się na tym przejeżdżam, żyje złudnymi marzeniami że coś się uda, ale nigdy nic nie wychodzi. I jaki jest sens się starać? Dzisiaj zadzwoniłem bezpośrednio do jednej z firm e-commerce na moim zadupiu. Zazwyczaj takie telefony mnie stresują, ale z desperacji naprawdę czuję że nie mam już nic do stracenia. Prawie udało mi się porozmawiać z szefem, tylko akurat był na jakiejś rozmowie. Była już 14:30, więc powiedzieli mi że najlepiej zadzwonić jutro.
Mam papkę z mózgu przez te całe szukanie.
#zalesie
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta
👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt
📢 Sprawdź nowe narzędzia na mirko.pro - Mirko Pobieracz oraz Mirko Ban
- Najlepsze
- Wszystkie komentarze







No ale kogo obchodzi że tobie się ubzduralo próbować robić karierę na zadupiu, gdzie wiadomo że jej nie zrobisz.
Poza tym dlaczego na 2-3 roku studiów nie byłeś już na praktykach w wiodących firmach w swojej branży? Bo mieszkasz na zadupiu? Nawet mi cię nie żal i owszem jesteś roszczeniowy ale rzeczywistość się od roszczeń nie zmieni. Nie robisz kariery na tym zadupiu wiec albo