By-łem bor-do, jeden dzień ♫ || #lisaroscontent

  •  

    Victoria 2

    #lisaroscontent

    Zawsze podchodziłem do tej gry z dystansem. Raz - epoka mnie nie interesowała tak mocno. Dwa – ponoć była bardzo skomplikowana. Trzy – gdzieś wyczytałem, że fabryki budowało się ręcznie, a przecież liberalizm hurr durr! W końcu obejrzałem jednak materiał o I WŚ i nabrałem chęci na zagranie w coś, co pokazywało grę mocarstw, która doprowadziła to tak wielkiej wojny. Victoria 2 rozgrywa się w latach 1836-1936, czyli pasowała idealnie!

    Zacznę może od samouczka w tej grze. Spotkałem się z bardzo krytycznymi opiniami o nim i cóż… nie do końca je podzielam. Samouczek pokazuje bowiem naprawdę sporo i czuję, że mi się przydał, zatem niejako spełnił swoją funkcję. Inna sprawa, że w wielu miejscach tylko zaznaczył pewne kwestie, a część w ogóle pominął. Tym sposobem np. nie wiedziałem do końca, jak walczyć o kolonie, co mogło się dla mnie przykro skończyć, ale w porę zauważyłem, że trzeba o nie rywalizować, posyłając kolejne misje. Uważam jednak, że gry strategiczne mają to do siebie, że i tak najlepiej je poznawać w trakcie grania, a błędy potrafią nie tylko podnieść emocje, ale też wiele uczą. Jeżeli o mnie chodzi to lepiej, by samouczek był krótszy i pokazywał podstawowe rzeczy, niż by miał się ciągnąć i nudzić. Odpaliłem sobie samouczek w Shogun 2: Total War i nie dałem rady, był powolny i mało ciekawy. Inna sprawa, że po co go w ogóle włączałem, skoro gram w TW od Rome 1 xD

    https://i.imgur.com/kN8i7lr.png

    Następnie nadeszła pora wyboru państwa do grania. Nie chciałem nic potężnego, bo takim państwem ciężko jest się nauczyć grać, gdzieś musi być wyzwanie, jakieś cięższe chwile. Poza tym nie chciałem mieć od razu zbyt wiele na głowie, zatem wielkie państwa typu Zjednoczone Królestwo czy Carska Rosja odpadły. Za słabe też nie mogło być, czyli odpadły takie twory jak Luksemburg czy inne małe państewka. Tak samo nie miałem ochoty na nic egzotycznego. W samouczku i w internecie polecali Belgię, ale dla mnie była jednak tyci za mała. Niderlandy miały fajne kolonie, Hiszpania kusiła tym, że miała olbrzymi potencjał, jednak lata świetności były już za nią. Zdecydowałem się jednak na Szwecję. Miała fajne położenie (taka pół-izolacja), sporo portów, czyli dogodne warunki dla budowy silnej floty i kolonii. No i miała też węgiel, drewno – była podstawa dla przemysłu.

    https://i.imgur.com/O6hgRGW.png

    Okej, państwo wybrane, pora zacząć gręęęęęęe i… bankructwo xD Otóż Szwecja startuje z flotą i nie można dać zbyt nisko nakładów na nią. Problem w tym, że tworzy się deficyt. Miałem nadzieję, że z czasem dochody wzrosną na tyle, by jakoś to zrównoważyć, ale nope, nie stało się tak, tylko topiłem kasę. Zrestartowałem zatem grę, rozpuściłem flotę i tym razem poszło już o wiele lepiej.

    Mam wrażenie, że gra opiera się na solidnych szkielecie w postaci próby bardziej dokładnego oddania tego, jak kształtowało się społeczeństwo w państwach w tamtym czasie. Mamy wyodrębnione główne grupy zawodów, takie jak np. żołnierze, oficerowie, kapitaliści, rzemieślnicy, rolnicy, łącznie 11 grup zawodów (plus niewolnicy). Te grupy zawodów podzielone są na 3 większe zbiory – klasę niższą, średnią i wyższą (arystokracja i kapitaliści) dla celów podatkowych. Ale z drugiej strony następuje bardzo drobiazgowy podział. Widzicie – każda prowincja w grze ma w sobie te grupy i kształtują się one zróżnicowanie. Tak! W każdej prowincji jest inaczej. W dodatku grupy te mają swoje potrzeby, które zaspokajają kupując towary. Mało tego – mają one też swoje preferencje polityczne, przy czym oczywiście nie jest tak, że rzemieślnicy ze Sztokholmu jak jeden mąż głosują na jedną partię, jest to elektorat a ten jest podzielony.

    https://i.imgur.com/wwDZhrJ.png

    W zasadzie to jest to jeszcze bardziej skomplikowane, bo ludzie w tych grupach zawodów sprzyjają innym ideologiom, mają różne problemy i zapatrywania na różne rozwiązania polityczne i kwestie polityki socjalnej, wyznają swoją religię i są określonej narodowości. Jest to naprawdę, naprawdę imponujące! Zwłaszcza, jak doda się do tego mnóstwo towarów i globalną, połączoną ze sobą sieć produkcji i sprzedaży. Wszystko się ze sobą ładnie łączy, a elementów jest naprawdę wiele. Nie od dziś wiadomo, że by te wszystkie wskaźniki i wykresy miały przypominać to, co miało rzeczywiście miejsce, to trzeba użyć jak najwięcej elementów. Tylko że w takim przypadku często gra robi się naprawdę skomplikowana i trzeba mnóstwa czasu, by ją ogarnąć. Victoria 2 robi to jednak naprawdę zgrabnie! Wszystkie te procesy dzieją się jakby w tle, podczas gdy podejmowanie przez nas decyzji jest łatwe w praktyce. Weźmy na przykład fabryki. Można mieć 8 fabryk w rejonie (kilka prowincji, fabryki można rozwijać, przez co zwiększa się zatrudnienie w nich i więcej produkuje się w nich towarów). Jest tabelka z cenami towarów, zmianą cen, popytem i podażą danego towaru. Trzeba zapoznać się z tym, jakie surowce/towary wytwarzamy u siebie, co najlepiej opłaca się produkować i pozostaje budowa fabryki. Jest to nieco bardziej skomplikowane, ale rozpoznanie i decyzja to kwestia przyjrzenia się zaledwie paru wskaźnikom i potem tylko kilka kliknięć dzieli nas od finalizacji tematu. Skoro jesteśmy przy fabrykach – w sieci radzono, by budować fabrykę cementu na samym początku gry. Taaaaaaaaaaaaa, to nie był dobry pomysł. Za to budowa fabryki wina to był strzał w dziesiątkę, tak samo jak robienie alkoholu :D

    https://i.imgur.com/w20TN25.png

    W grze mamy drzewko technologii. Szwecja ma od samego początku wysoki wskaźnik umiejętności czytania i pisania, zatem łatwo było utrzymać dobre tempo rozwoju na tym polu. Miało to zwłaszcza znaczenie przy uzyskiwaniu punktów Prestiżu. Otóż w grze jest 8 głównych potęg i tylko one mogą robić część naprawdę przydatnych rzeczy, jak np. pozyskiwać państwa do swojej strefy wpływu. By się znaleźć w tym szacownym gronie, trzeba mieć wiele punktów: mieć silną gospodarkę, mieć silną armię, czy też właśnie zdobywać Prestiż poprzez np. wygrywanie wojen, czy odpowiednio szybko pozyskane technologie. To pozwoliło mi wejść Szwecją do tego zacnego grona, bo nie mogłem konkurować jeszcze długo siłą armii, a mój potencjał przemysłowy nie był zbyt wielki przez dość niewielką populację i co za tym idzie – mały rynek wewnętrzny. Można rozwijać technologie wojskowe lądowe (wszystkie przydatne), technologie morskie (część przydatna, ale rozwijałem wszystkie), Commerce i Culture mają przydatne rzeczy (zwłaszcza Culture dla mnie przy Szwecji – Prestiż!), a Industry jest niemal w całości bardzo przydatna. Tylko że… tych NAPRAWDĘ ważnych technologii nie jest aż tak wiele. Nie będę się wypowiadał zdecydowanie, w końcu nie mam doświadczenia w graniu zacofanym państwem, ale wydaje mi się, że o ile koncentrowałoby się na tych najważniejszych rzeczach, to by było dobrze. Ja pod koniec gry już nie miałem nic do wynajdywania. Oprócz technologii są jeszcze wynalazki. Są to (zwykle) bonusy, które mamy szanse odblokować po wynalezieniu technologii, w każdym miesiącu jest jakaś szansa, że to nastąpi. Całkiem fajna sprawa, ale sporo jest tam rzeczy pokroju +2% i te nie budzą wielkich emocji.
    Korzystałem z tego przydatnego schematu, warto go jednak modyfikować pod swoje potrzeby:
    https://i.imgur.com/vwd7jUG.png

    https://i.imgur.com/kOzuXVR.png

    Ciekawie zaprezentowana jest polityka, jest wiele strategicznych decyzji do podejmowania w kwestiach politycznych i socjalnych, które mają wielki wpływ na scenę polityczną, społeczeństwo, budżet itd. By móc podjąć te decyzje, to potrzebny jest odpowiedni polityczny klimat do tego. Nie zawsze będzie też tak, że możemy sobie wybierać partie, które rządzą w kraju, wiele zależy od tego, jak wygląda system polityczny w danym państwie. Partie polityczne mają swoje poglądy na wiele spraw i w zależności od tego, kto będzie rządził, to nasze możliwości będą wyglądały inaczej. Na przykład u mnie rządzili najczęściej liberałowie i nie mogłem sam jako państwo budować fabryk, bo hurr durr wolny rynek xD Ale można, pomimo zwycięstwa liberałów w wyborach, dać jako partię rządzącą reakcjonistów i pobudować sobie, co się chce, po czym po jakimś czasie przywrócić liberałów :P

    https://i.imgur.com/owTWB2c.png

    Malowanie mapy jest dosyć ograniczone w tej grze, a przynajmniej mi się tak wydawało w porównaniu z innymi tytułami Paradoxu. Po pierwsze – kolonializm jest nieco przesunięty w czasie, ponieważ trzeba wynaleźć technologie, by móc mieć użytek z nabytków w Afryce. Jak się jednak już zacznie, to są to srogie zawody! Udało mi się pozyskać Kongo, które miało bardzo wartościowe surowce, oprócz tego jeszcze trochę innych kolonii i wieeeeeeeeeele piachu w północnej Afryce xD Paradoksalnie przydał mi się on! W pewnym momencie zaatakowało mnie Zjednoczone Królestwo, bo pozyskałem kilka prowincji w Maroku (aaa, tam miałem później ropę i rzadkie minerały, czyli też ważne dobra), które sobie wypatrzyła Hiszpania i wypowiedziała mi wojnę, a ZK było ich sojusznikiem. Co prawda nic mi w Szwecji raczej nie groziło, ale moje siły w Afryce nie porywały. Tylko że ZK… zaatakowało mój piach silnymi armiami i marnowało tam i czas i siły na zdobywanie niczego xD W tym czasie mój sojusznik USA dał im potężnego łupnia u siebie i zaatakował samą Hiszpanię. Dzięki temu się obroniłem. Jestem pod wrażeniem działania USA. Nie tylko sprawnie prowadzili wojnę, ale walczyli na morzu i potrafili dokonać inwazji na państwo w Europie. AI nie jest takie złe i potrafi zaskoczyć.

    https://i.imgur.com/SZ8Wgqn.png

    Jest jedna rzecz, która mnie ostro drażniła w grze do tego stopnia, że o mało co jej nie porzuciłem w pewnym momencie – bunty! Wiem, wiem – to nic niezwykłego. W takim Europa Universalis 4 i Crusader Kings 2 bunty to normalna sprawa. Tylko że tutaj to wszystko urosło do absurdu. Otóż społeczeństwo powoli dochodzi do wniosku, że czas na reformy i jak się im je da, to jest na jakiś czas spokój, a potem chce więcej. Reform jest ograniczona liczba, zatem nie ma co ich ochoczo rozdawać. Są też grupy, które chcą wywalczyć swoje cele, jak np. nacjonaliści, którzy chcą wyzwolenia swoich ziem i narodu spod obcej ich zdaniem władzy. Najbardziej wpieniający byli zdecydowanie Jakobini, którzy chcieli „demokracji”, nawet w przededniu II WŚ. Niezadowolone grupy mają swoją siłę i organizację. Im wyższa siła, tym więcej wojska mogą wystawić, a im wyższa organizacja, tym bliżej buntu. Tylko że jak tacy Jakobini mają np. 600k sympatyków, to jak wystawią armię 400-500k wojska i wytniemy ich w pień, to liczba zwolenników spada o jakieś zawrotne 15k najwyżej, WTF???????????!!!!???????!!!! W pewnym momencie wycinałem DZIESIĄTKI TYSIĘCY LUDZI MIESIĄC PO MIESIĄCU I SIŁA REBELIANTÓW ANI DRGNĘŁA REEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!! Nie rozumiem, jak można było to tak skonstruować. Te rebelie nie zagrażały mi wcale, ale były po prosu uciążliwe. W końcu kapitulowałem i robiłem reformy, bo już mi się nie chciało ganiać. W dodatku rebelianci mogą infiltrować i przeciągać na swoją stronę armię! Okej, zdaję sobie sprawę, że takie przypadki były np. podczas rewolucji w Rosji, ale hej, pamiętacie, jak rebelianci przeciągali na swoją stronę karne jednostki niepokonanej armii super-mocarstwa, które ma niskie podatki i które jest coraz silniejsze a dzieje się w nim dobrze? NO JA TEŻ NIE, ALE TAK W VIKI 2 JEST REEEEEE. I nie można z tym już nic zrobić, bo to wynika z sympatii grup zawodowych w prowincji. Idiotyzm, który w dodatku niszczy doszczętnie immersję.

    https://i.imgur.com/wxh3Qw8.png

    Bawiłem się dobrze przy Victorii 2. Na początku bałem się, że długość gry będzie zbyt mała, bo w końcu mamy do dyspozycji zauważalnie mniej czasu niż w UE4 czy CK2, ale było akurat. Nawet lepiej, że nie jest takie długie, nie zdążyło znużyć. W dodatku jest wiele wydarzeń historycznych po drodze, rozgrywka zmienia się z upływem czasu, jest Wiosna Ludów, początek wyścigu o kolonie, odkrywanie kolejnych wynalazków, pojawienie się czołgów, samolotów – super sprawa. Jednak moją ulubioną grą od Paradoxu pozostaje wciąż CK2. Jest ona po prostu tak inna od reszty gier w tym gatunku, unikalne połączenie rpg i strategii jest tak dobrze zrobione, że Victoria 2 nie była w stanie tego pobić, przynajmniej dla mnie.

    #lisaroscontent #victoria2 #staregry #strategie #paradox #gry

    * Might and Magic VI: The Mandate of Heaven
    * The Outer Worlds
    * Banner Saga 1
    * Darklands
    * Dark Sun: Shattered Lands
    * Wizardry 7 - 3
    * Wizardry VII - 2
    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: victoria2wpis.png

  •  

    Eye of The Beholder - 3 części za darmo na GOGu!

    Bardzo przyjemne dungeon crawlery! No, przynajmniej dwie pierwsze części xD

    #crpg #gog

    źródło: gry-online.pl

  •  

    Billy odpoczywał sobie późnym wieczorkiem po ciężkim dniu palenia zioła, Felix od nic nie robienia przestał nawet chcieć PKOOOOOOOOOOOwać i zasnął już. Billy, nie mając nic większego do roboty, przeszedł się trochę za bramy obozu. Nagle coś usłyszał.

    Schował się w krzaki.

    W oddali zobaczył sylwetkę mężczyzny. Przez moment jego pochodnia oświetliła mu twarz. To był Dreszcz. Szybko jednak odwrócił się i chwilę potem ją zgasił. Miał coś przy sobie w jakiejś torbie, poszastał nią, coś porobił i potem szybko uciekł. Zdziwiony tym obrotem sprawy Billy poczekał, co będzie dalej. Po jakimś czasie Dreszcz znowu się pojawił, pewnie wziął coś w obozu i zaczął znowu coś robić. To było zbyt niebezpieczne, zatem Billy się wycofał.

    W drodze powrotnej zobaczył Tenga, który niby spał, ale jakby nie spał. Dziwna sprawa.

    Po dotarciu do obozu zauważył jeszcze energicznie kręcącego się Ker'edara. W dodatku ciągle oglądał się za siebie. Doprawdy dziwne rzeczy się dzieją ostatnio. Jak o tym wspomnieć, to w sumie Dreszcze widział się z kimś spoza obozu. Ker'edar też był ostatnio aktywny.

    Tylko Billy nic nie wie. Nie. Billy wszystko wie! Tylko po prostu nie wszystko pamięta, tak, to musi być to.

    #gothicfabularnie #oboznabagnie
    pokaż całość

    źródło: vignette.wikia.nocookie.net

  •  

    Betesda niedawno zdobyła się na gest i dała za darmo Arx Fatalix, grę zrobioną przez Arkane Studios. Nie powiem, sam zamierzałem w to zagrać i nadarzyła się okazja. W końcu wiele osób polecało mi tę grę, ponoć ma wiele ciekawych rozwiązań. Zatem pomyślałem sobie

    Hej

    Czemu nie?

    #crpg #bethesdasucks

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Felix i słowa prawdy

    Strażnik przyglądał się im obu od pewnego czasu. Jak go mijali, to z rozbawieniem oblizał wargi na widok Felixa. Billy poczuł się niespokojnie. Po drodze minęli jakiegoś Nowicjusza, który pozdrowił ich pocieraniem swojego brzucha.
    - PKOOOOOOOOO
    - nie przejmuj się stary, idziemy

    Dwójka nietypowych przyjaciół oddaliła się nieco od obozu, by w samotności móc wreszcie przedyskutować pewne sprawy.
    - Felix, słuchaj, coś musimy zrobić, w sensie nuuuu nie musimy, a ten, no, warto wiesz, by się tak nie śmiali te fajfy jedne!
    - PKOOOOOOOOOO
    - właśnie! No to ten, co by tu...
    - PKOOOOOOOOOO
    - nu! Dobra myśl, byś był jako prawdziwy członek Bractwa, przynajmniej jako Uczeń, a nie hehe ścierwojad, jesteś w końcu spoko Felix, jesteś kimś, jesteś KIMŚ!
    - PKOOOOOOOOOO
    - fajnie, że się zgadzasz, stary, ale nie ma jak inaczej, musisz poznać, no wiesz
    - PKOOOOOOOOOO
    - poznać nauki Śniącego, każdy w Obozie o tym gada oprócz palenia ziela, to musimy przynajmniej udawać, że ten Śniący to jest super
    - PKOOOOOOOOOO
    - ale żeby udawać, to wiesz, trzeba nieco o nim wiedzieć, ja tu już trochę jestem hehe, ziele wzmocniło moje eee zmysły to nuuu wiem, o co chodzi, to wszystko ci opowiem! Nawet pokażę, jak się do niego modlić i komunikować! Będziesz jednym z nas Felix, jak ja i no wszyscy!
    - PKOOOOOOOOOO!
    - tak Felix, tak! Zabieramy się do dzieła!
    - PKOOOOOOOOOO!

    #gothicfabularnie #oboznabagnie
    pokaż całość

  •  

    Skończyłem niedawno demo Colony Ship i pora podzielić się paroma uwagami. Taguję również #ageofdecadence bo to od tego samego dewelopera i filozofia walki jest niejako podobna.

    1. Grafika jest wyraźnie lepsza! Nie jest może jakoś szczególnie powalająca, ale jest ładna, lokacja w demie jest bardzo klimatyczna i jestem dobrej myśli.
    2. Demo zawiera w sobie paręnaście (?) walk toczących się głównie na arenie, żadnych questów, zatem tego się nie sprawdzi, tak samo nie chciałem zbytnio czytać dialogów, by sobie nie spojlerować przygody, to co jednak przeczytałem było dobrze napisane.
    3. Cieszę się, że są aż 3 możliwości wyboru tego, jak bardzo losowy ma być system, czyli że mało losowy (bazując na wskaźniku trafień w końcu trafiamy), nieco bardziej (system "kart", gdzie już jedna wyciągnięta się nie powtarza), czy też kompletnie losowy. Bardzo podoba mi się to, że te same zasady dotyczą też przeciwników, zatem każdy sobie znajdzie odpowiednie dla siebie ustawienie na tym polu.
    4. Jest sporo ciekawych broni, pancerzy, w tym gogle, napierśniki, a nie tylko "zbroja", coś jak w Morrowindzie, są też granaty z różnymi efektami i gadżety, dzięki którym mamy np. pole siłowe, niewidzialność, mamy również implanty, które można ulepszać.

    Okej, pierdu, pierdu - walka!

    Postanowiłem przejść demo jedną postacią. Można mieć drużynę składająca się z naszej postaci i dodatkowych 3 osób, których możemy zrekrutować po drodze, ale pomyślałem, że tak będzie ciekawiej i może nieco trudniej :^) Pierwsza rzecz, to postawiłem na Strength i Constitution, bo w końcu mam walić młotem! To nie był dobry pomysł, a modyfikacja tej postaci niewiele dała. Dostałem parę podpowiedzi od @sejsmita i zmieniłem zupełnie podejście do tworzenia postaci. Mianowicie zamiast wybierać atrybuty i pod to wszystko inne, skupiłem się nad tym, jakie chcę mieć Featy (mają one swoje wymagania), na zadbaniu o obronę (postawiłem na uniki - evasion), na atak (odpowiednio wysoka szansa na trafienie plus jak najwięcej punktów akcji na turę, skoro walczę sam plus ewentualnie dosyć wysokie reaction, by mieć dodatkowe ataki w turze przeciwnika), to sprawiło, że rozwinąłem przede wszystkim Dexterity i Percetion.

    Był to strzał w dziesiątkę! Co prawda na początku nie było łatwo, w połowie drogi musiałem zużyć nawet stimpaka, ale potem było już z górki. Mało tego - nie wydałem nawet przysługujących mi Featów i skończyłem grę z 3 w zapasie. Ponadto stimpaki i granaty się nie odnawiały w sklepie, to aż do ostatniej walki zużyłem tylko 1 stima! Jak to było możliwe?

    Wystarczy tak jak w przypadku systemu rozwoju postaci przypatrzyć się systemowi walki. Mamy do dyspozycji różnego rodzaju ataki. Dla mojej postaci walącej młotem były to (omówione pokrótce, faktycznie każdy ma więcej modyfikatorów):
    - Regular Attack: zwykłe atak, zadaje normalne obrażenia i kosztuje standardową liczbę AP,
    - Fast Attack: szybki atak, potrzebuje mniej AP, ale zadaje mniej obrażeń, czasami zostaje nam się mniej punktów właśnie na ten atak,
    - Power Attack: silny atak, dodatkowe obrażenia, kosztuje więcej AP.

    Są ataki w poszczególne części ciała:
    - głowa: kosztuje dodatkowe 2 AP, ale jak się trafi, to przeciwnika ma obniżoną PER (-2), jak krytycznie to jest powalony na turę,
    - tułów: większa penetracja, jak ktoś ma silny pancerz, to to jest dobra odpowiedź na to,
    - nogi: trafienie zmniejsza zdolność unikania ciosów,
    - ręce: trafienie zmniejsza zdolność do trafiania w cel, krytyczne kara do AP.

    Są jeszcze 2 specjalne ataki: Knockdown (duh...), Swing (trafianie kilku przeciwników na raz).

    I teraz tak - tajemnica polega na tym, by wiedzieć, kogo zaatakować jako pierwszego i jakiego ataku użyć. Z zadowoleniem mogę powiedzieć, że przez całe demo używałem WSZTSTKICH rodzajów ataków, czyli nic nie jest na wyrost. Na początku były to często ataki z nogi, by potem łatwiej trafiać, ale w końcu często też atakowałem ręce i nogi, by niwelować zdolności ofensywne przeciwnika w jego turze. Swing siał spustoszenie, jeżeli przeciwnicy się zgromadzili koło siebie. Pozostałe ataki też się przydawały. Nie bez znaczenia jest też to, z którego miejsca atakujemy, atakowanie kogoś w plecy jest bardzo skuteczne :^)

    W demo grało mi się naprawdę przyjemnie. Tak bardzo, że odłożyłem na bok New Vegas i Cities: Skylines i grałem właśnie w to xD Jedynie na końcu był mały zgrzyt

    pokaż spoiler kiedy przed ostatnią walką nie pozwolono się uleczyć, ani nawet podleczyć, dick move!

    ale koniec końców świetnie się bawiłem.

    Polecam samemu sprawdzić demo, jest do pobrania za FREE na Stramie. Jeżeli chodzi o szczegóły moich zmagań, to na bieżąco dodawałem relację z nich na discordzie crpg https://discord.gg/yDJq7Nk , tam jest też więcej screenów.

    #crpg #rpg #gry #colonyship
    pokaż całość

    źródło: 20200501223440_1.jpg

    +: sejsmita, crazysatan999 +21 innych
  •  

    Dwóch mężczyzn rozmawiało za sobą, gdy zwrócili uwagę na zbliżającą się do nich postać. Od razu zniechęcenie dopadło ich twarze. To był ten dupek Billy. Młodzieniec szedł niezdarnym krokiem ku nim z twarzą nieskażoną żadną głębszą myślą, szczerząc się przy tym głupio. Już wiedzieli, że niczego ciekawego się od niego nie dowiedzą, bo czy to wskutek łomotu po dostaniu się do bariery, czy to wskutek poturbowania się pod przy jej przekraczaniu, czy po prostu Billy już taki był, Billy po prostu nie za bardzo rozumiał, czego się w zasadzie od niego chce, czy tez co się do niego mówi. Ludzie używali wielu słów. Za wielu. Billy nigdy tego nie rozumiał, przecież wystarczy kilka zwrotów jak nu tu wróg jest, nu a ten tego, no ale gdzie leziesz, czy mag czaruje hehe na co to komu. Porozumiewanie się z innymi było dla niego utrudnione, ale był ktoś, z kim zawsze się mógł dogadać. To jego przyjaciel Felix. Felix szedł za Billym jeszcze bardziej niezdarnie niż on. Chybotał się na strony i jeżeli mógł się o coś potknąć, to wykorzystywał okazję do tego skwapliwie! Felix zawsze rozumiał Billy’ego i stosował prostą formę komunikacji, tak mocno preferowaną przez Billy’ego. Dwaj mężczyźni zresztą też ją znali. Ledwo zobaczyli Felixa, a już mieli go w uszach, mieli go w mózgu, już mieszanka irytacji i zniechęcenia dotarła do każdej komórki ich ciała, jeszcze zanim Felix się odezwał, a zrobił to teraz momentalnie na ich widok. PKOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO! PKOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO! PKOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO! Felix był doprawdy ciapowatym ścierwojadem i podążał za Billym jak cień. Ta dwójka nie miała zresztą jakiegoś wielkiego poważania w obozie. Pewnie dlatego, że Billy nic tak naprawdę nie potrafił. Sam oczywiście uważał inaczej. Ba, on był nie byle kimś! Za barierą był hrabią! A nawet księciem, ba, bywał też i zaginionym którem! Miał dziesiątki, nie, setki krów! Każda dziewka była jego! Zabiłeś na polowaniu jakąś zwierzynę? To fajnie, ale Billy zabijał z łatwością o wiele więcej za barierą! Zrobiłeś doskonały miecz? To fajnie, ale Billy miał takich mieczy setki! Sam by robił w obozie o wiele więcej, ale coś go zaczęło strzykać w kolanie. Nie inaczej było tym razem, kiedy, podsłuchawszy rozmowę, zaczął się chełpić, że (PKOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO) w sumie to on nawet wie lepiej (PKOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO), ale nie rozumie nu o co (PKOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO) i w ogóle, nie chcąc tracić czasu mężczyźni szybko się oddalili, zostawiając w pełni zadowolonego Billy’ego z Felixem wpatrującym się tępo w kamień, o który się zaraz jakimś cudem potknie, chociaż ciągle będzie tylko stał. Kolejna udana rozmowa, prawda Felixie? PKOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!

    pokaż spoiler Biografia Billy'ego z karty postaci


    #gothicfabularnie
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

    •  

      Dzień integracyjny nowych członków Bractwa przebiegł wyjątkowo udanie. Wieczorem gdy w całym obozie zapalono pochodnie, trzy postacie niepewnym krokiem stąpały po kładkach łączących suche części obozu z tymi znajdującymi się pod wodą. Idący na przodzie grupy południowiec zatrzymał się nagle i zamaszystym ruchem odwrócił się do pozostałej dwójki. Zmrużył oczy starając się skupić wzrok.
      - Ja już doma prawie - Dreszcz zatoczył ręką szerokie koło wskazując wschodnią stronę obozu.
      - PKOOOOOOOOOOOOOOO! - zaskrzeczał ścierwojad idący za nimi.
      - Ja lotos - wymamrotał Billy a jego spojrzenie wydawało się jeszcze bardziej puste niż zwykle.
      - Baw dobre - świeżo upieoczny Nowicjusz poklepał towarzysza po ramieniu i wskazał jeszcze raz, tym razem drugą stronę obozu - Ja dom prawie.
      - PKOOOOOOOOOOOOOOO!
      - Doma... ja - powtórzył jeszcze raz, tym razem starając się zamachać ręką a potem pstryknąć palcami przed oczami Billego.
      - PKOOOOOOOOOOOOOOO!
      - Ja jesio ne - odparł Billy i ku zdziwieniu Dreszcza zszedł z kładki ruszając przez bagna na przełaj.
      pokaż całość

      źródło: comment_AOUBnhQSYzexHwNpClJaqjNShn00NJRE.jpg

  •  

    Colony Ship: A Post-Earth Role Playing Game - Demo już jest!

    Można je znaleźć tutaj na Steamie: https://store.steampowered.com/app/648410/Colony_Ship_A_PostEarth_Role_Playing_Game/

    Przypominam, że jest to kolejne dzieło twórców The Age of Decadence, opisują oni swoją nową grę w ten sposób:

    Colony Ship is a turn-based, party-based role-playing game set aboard a generation ship launched to Proxima Centauri. The game features a detailed skill-based character system, multiple ways to handle quests, choices & consequences, and branching dialogue trees.

    Mamy zatem ciekawy setting, sporo możliwości robienia questów, rozbudowaną walkę turową i grafikę, która wreszcie ( ͡º ͜ʖ͡º) jest bardzo ładna. Demo umożliwia zapoznanie się z systemem walki, który prezentuje się naprawdę ciekawie.

    Przy okazji dostaliśmy kilka wskazówek od twórców, byśmy nie ginęli AŻ tak często podczas grania w to demo xD

    You'll die. A lot. If that's a deal breaker to you, do yourself a favor and walk away. There's plenty of stress in real life, why add more?

    The tyranny of numbers: stats, skills, derived stats, feats, weapon stats, attack types, armor, range - anything that has some kinda number scribbled next to it - matter a lot, so choose them with care. If you don't like paying attention to numbers, there's a good chance you won't do well in combat.

    Your enemies use the exact same system, so if you see something that works well for them, it will work well for you too. Learn from your enemies because at this point they understand the system (via the combat AI) better than you do. Then (and only then) can you have your revenge.

    Different weapons require different tactics, feats, and gear. If your melee fighter blindly charges at five enemies with machine guns, don't be surprised if they promptly turn your character into Swiss cheese. You need high Evasion, boosted by a Distortion Field generator, you need smoke grenades (ranged penalty is much higher than melee penalty) and ideally thermal vision goggles. They can't hit what they can't see. Keep in mind that your rangers might find themselves on the receiving end one day.

    Even within the same class, different weapons are designed for different things. Long barrel pistols are designed for range and marksmanship. Revolvers for speed and reaction fire. Multi-barrel pistols are for double shots. So using a multi-barrel pistol in single-fire mode over some range would be a mistake whereas using it to deal with people who tend to get in your face would be a perfectly fine choice.

    Your THC (to-hit chance) will be low at first. We strongly suggest grabbing a specialization feat to raise your to-hit chance by 10 as soon as possible. It's not a mandatory feat but it will make things easier while you're struggling to survive. Pressing ALT while aiming will expand the targeting info and show the THC breakdown. The five main components that make your enemies hard to hit are:
    their evasion ability (skill modified by feats, implants, and armor)
    cover (either flank them or flush them out with poison grenades)
    gadget (distortion field will make them very hard to hit but the effect doesn't last long)
    your weapon's range (you lose accuracy with each tile beyond the effective range)
    penalties inflicted upon your character via aimed attacks, smoke or flashbang grenades (better gear will help you reduce these penalties).


    There are no difficulty modes but there are 3 different ways to generate Random Numbers used to determine if you hit or miss: truly random (anything goes), lightly adjusted (numbers are drawn like cards from a deck, meaning you can't draw the same number twice under the deck is reshuffled), and heavily adjusted (the number of consecutive misses in a row is limited based on your THC, so no more missing 3 times in a row if your THC is 80%). Keep in mind that your enemies will use the same RNG too and would enjoy hitting the target more often.

    When in doubt about something, check the tooltips. We did a good job explaining the mechanics and values in tooltips, so if you wonder, for example, why your character has only 15 action points instead of 17 he or she is supposed to have, hover your mouse over the stat in question and you'll see that the armor penalty has reduced your AP by 2 points.

    źródło: https://store.steampowered.com/newshub/app/648410/view/2223031551505674491

    Miłej zabawy!

    #crpg #rpg #colonyship #ageofdecadence #gry
    pokaż całość

    źródło: steamcdn-a.akamaihd.net

    +: Bethesda_sucks, sejsmita +17 innych
    •  

      @sejsmita:

      Btw wiedziałeś, że npc-om można tagować skille?

      Nie... założyłem, że są już wybrane, tak jak początkowe "feat'y" towarzyszy...

      Przeglądam forum steam i mignęły mi 4 imiona, jeden ponoć jest opcjonalny i trzeba się zgodzić czy coś. Jak trafię to dam znać.

      Potwierdzam, że jeden jest opcjonalny. Trzej pozostali pojawiali się u mnie po śmierci aktualnego, więc chyba nie da rady mieć (bez opcjonalnego) więcej niż jednego towarzysza na raz, choć gdybym wczytywał po ich śmierci i próbował każdą walkę wygrać bez strat, to może by dało radę. pokaż całość

    •  

      @Lisaros: @Bethesda_sucks Z ciekawości sprawdziłem demo na linuxie. Na protonie 5.0.6 gra wywala fatal error.

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    Might and Magic VI: The Mandate of Heaven

    Kiedy przechodziłem niedawno takie klasyki jak Wizardry VII czy Darklands, wiedziałem, że ich ukończenie może trochę potrwać i tak rzeczywiście było. Zatem i tutaj byłem gotowy na długą przygodę, ale wow - tym razem zeszło mi NAPRAWDĘ długo! Około 3 miesiące! Oczywiście mógłbym przejść grę szybciej, ale zamierzałem z niej wycisnąć tyle, ile tylko się dało. W efekcie zrobiłem niemal wszystkie questy w grze, zwiedziłem i ukończyłem wszystkie lochy, odkryłem wszystkie miejsca na mapie, zabiłem niemal wszystkie potwory na powierzchni i wszystkie potwory w lochach, z wyjątkiem może 2-3 miejsc. Zanim przejdę do omawianie moich wrażeń – ludzie mają swoje preferencje, najbardziej lubią różne rzeczy w grach, nie inaczej jest przy crpg. Jeżeli chodzi o mnie, to nigdy nie ukrywałem, że jestem explorationfagiem – lubię zaglądać w każdy kąt i mieć dobre powody do tego, by to robić. Skoro to są moje doświadczenia z gry, to po prostu uznałem, byście wiedzieli, kto je ocenia i z jakiego punktu widzenia.

    ===================================
    #lisaroscontent
    Dicrord #crpg - https://discord.gg/yDJq7Nk
    ===================================

    Historia w grze zaczyna się w ten sposób, że jesteśmy wrzuceni do jednej miejscowości, gdzie trochę walczymy, trochę łazimy, a potem musimy robić questy, by przedstawiciele w Radzie dali nam zgodę, by rozmawiać z Wyrocznią, która daje nam broń, dzięki której możemy pokonać wroga… Chwila. Chwila, chwila – to nie jest żadna historia! Jestem również pewien, że to nie nawet jest fabuła gry! Jest to jednak coś, co głównie zapamiętałem. Po prostu wszystko to, co nas otacza, kusi bardzo mocno i zajmuje nam tyle czasu, że ciężko skoncentrować się na tym, co jest główną osią gry, a przynajmniej ja tak miałem.

    Zanim jednak zostaniemy wrzuceni do świata Might and Magic, przyjdzie nam stworzenie drużyny składającej się z 4 postaci, do wyboru mamy 6 klas:
    1. Knights – goście walczący bronią, jako jedyni nie mogą używać magii, zatem byli dla mnie NOPE, bo magia przedstawiała się dla mnie fajnie,
    2. Clerics – mogą walczyć prawie dobrze jak Rycerze, leczą i używają niektórych szkół magii,
    3. Archers – niby Łucznicy, ale nie do końca, bo mogą też używać niektórych szkół magii,
    4. Paladins – walczą prawie tak dobrze jak Rycerze, ale mogą również używać niektórych szkół magii – coś dla mnie! Mój Paladyn miał być twardy i jak wszystko zawiedzie to przeżyć na tyle, by ewakuować wszystkich pozostałych w bezpieczne miejsce,
    5. Druids – to jest ciekawa klasa, są jak Klerycy, mogą leczyć (tak jak i Paladyni) i używać całej magii oprócz dwóch szkół, coś dla mnie!
    6. Sorcerers – walą czarami ile popadnie, mogą używać całej magii, ale mogą posługiwać się jedynie wąskim zestawem broni i zbroi, wziąłem sobie aż dwóch do drużyny :D

    https://i.imgur.com/FC3WAf4.png

    Następnie rozdysponowujemy punkty do 7 atrybutów postaci: Might (głównie jak silnie bijemy), Intellect (Spell Pointy dla Druidów, Magików i Łuczników), Personality (SP dla Druidów, Paladynów i Kleryków), Endurance (głównie Hit Pointy), Speed (szybkość działania postaci, duh…), Accuracy (głównie jak dobrze trafiamy z łuku i niektórymi czarami), Luck (wtf, nie wiem, co to daje xD, okej – ma nam pomagać wydostać się z tarapatów jak np. przy pułapkach).
    W końcu wybieramy Skille - startujemy z czterema, 2 są już ustawione dla każdej klasy, potem wybieramy kolejne 2 z puli 9 dostępnych Skilli.

    Jak widać kreacja postaci nie należy do jakichś szczególnie skomplikowanych. Jest w zasadzie jeszcze ciekawiej, otóż mamy awanse postaci, ale to podnosi nam tylko magię, życie, ale już nie Atrybuty! Mamy też określoną liczbę punktów do rozdysponowania dla Skilli. I tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa.

    Świat w grze jest wielki. Serio – jest olbrzymi! Gra jest podzielona na 15 sporej wielkości obszarów. Każdy jest inaczej zbudowany, często są na nich jakieś miasta z tawernami, sklepami, świątyniami i innymi użytecznymi budynkami. Są też ciekawe miejsca z fontannami, które dają różne efekty, z potworami i skrzyniami, w których można znaleźć loot. Jednak te obszary służą w dużej mierze jako łącznik między poszczególnymi lochami. To w nich spędzimy wiele czasu w grze. Lochy są, muszę przyznać, bardzo ciekawie zbudowane. Są zróżnicowane pod względem wielkości – od prostej jaskimi smoka do wielopoziomowych lochów – jak i pod względem klimatu. Mamy tutaj różne zamki, jaskinie, świątynie, kryjówki kanibali, grobowce - każda ta lokacja jest inna! To jest coś naprawdę niesamowitego. Wyobraźcie sobie, że idziecie do kryjówki kanibali. Jest ciasno, korytarze są na 1 osobę, jest wiele zakrętów, zapadni, trafiają się większe pokoje od czasu do czasu. A potem idziecie do zamku, z wieloma komnatami, całymi skrzydłami z pomieszczeniami, własnymi lochami. Wreszcie – wchodzicie do piramidy, gdzie są korytarze i KOLEJNA PIRAMIDA W ŚRODKU PIRAMIDY! Projekty niektórych poziomów są godne podziwu, są ukryte pomieszczenia, mnóstwo korytarzy, schody – ktoś musiał się naprawdę przy tym natrudzić.

    Tak samo same obszary w grze prezentują się całkiem okazale – mamy wyspy, pustynie, krainy na północy ze śniegiem, obszary wulkaniczne. Szkoda tylko, że grafika nie jest najlepsza. Niestety, gra była wydana w czasach wczesnego 3D i to widać – wiele rzeczy jest „klockowatych” i trzeba uruchamiać swoją wyobraźnię. Z drugiej strony kolory są żywe, a lokacje zróżnicowane, co pomaga. Ba, jest nawet pełny cykl dnia i nocy! W ogóle czas w grze pełni ważną rolę. Jest pełen kalendarz i nawet fazy księżyca – ma to zastosowanie w kilku questach. Czas ciągle płynie, podróżowanie między obszarami trwa określoną liczbę dni, nasze postacie są nawet coraz starsze, ba, mogą zostać nienaturalnie postarzone! Przypomina to trochę Darklands z tą tylko różnicą, że tam to było bardzo silnie związane z rozwojem postaci, tutaj nie trzeba się wcale spieszyć, ale warto zwracać uwagę na terminy, bo możemy do następnego długo czekać. Jest też kwestia gromadzenia jedzenia – musi nam ono starczyć na tyle, byśmy nie padli z głodu. Postacie jedzą też, kiedy odpoczywają i w ten sposób regenerują się. Ja jednak nie miałem z tym aspektem żadnego problemu – w początkowej lokacji można sporo jedzenia zabrać za darmo z drzew (jabłuszka omnom), zamiast odpoczywać leczyłem się za taniochę w lokalnej świątyni, a potem nawet nie pamiętałem, by tego pilnować.

    https://i.imgur.com/RAhv1DC.png

    Ciekawe prezentuje się sprawa mieszkańców miejscowości. Otóż generalnie dzielą się oni na tych, co chodzą sobie na zewnątrz i na tych, co są w pomieszczeniach. Ci pierwsi to losowe postacie, tych drugich zawsze można spotkać w jednym miejscu. I teraz tak – oprócz naszych 4 bohaterów można dodatkowo wziąć 2 osoby. Te osoby dają nam pewne korzyści, ale w zamian mogą żądać kreślonej kwoty i żądają udziału w łupach – procent złota, które znajdujemy podczas przygody. Przydatność tych osób jest bardzo zróżnicowana. Mamy na przykład takie, które podnoszą jakiś Skill członkom drużyny, które rzucają jakiś czar raz na dzień, które skracają czas potrzebny na przedostawanie się między obszarami itp. Oprócz tego w miastach spotkać można oczywiście nauczycieli. Każdy Skill można bowiem podnosić dzięki otrzymanym punktom, a jak się je dostatecznie podniesie, to można wzmocnić ich efekt działania, do tego potrzebne są rangi Eksperta i Mistrza, do uzyskania ich są potrzebni nauczyciele, którzy mogą je dać (za pieniądze oczywiście), przy czym tych awansujących na Mistrza jest tylko jedna osoba w całej grze, w dodatku często trzeba spełnić dodatkowe wymagania, np. jak mieć jakiś atrybut wysoko, czy zrobić jakiś quest. Te wszystkie osoby nie mają swoich charakterów, można tylko się od nich dowiedzieć niektórych rzeczy, nie ma też dialogu jako takiego. Można zatem dojść do wniosku, że to kompletne kukiełki.

    Tylko że… wcale tego tak nie odczuwałem. Wręcz przeciwnie. Wiele z tych postaci było mi potrzebnych. Zapisywałem sobie nawet, gdzie jakaś jest – wszystkich nauczycieli i sporo towarzyszy, co mi się potem mocno przydało. W ten sposób mówiłem sobie: „idę do tego nauczyciela Fire Magic, on może zrobić moje postacie Expertem”, czy też „tutaj gdzieś jest Merchant, jest mi potrzebna do podbicia z skilla i z nią będę miał lepsze ceny”. Te postacie były bez zarysu osobowości (no chyba że ktoś jako taki traktuje same portrety), ale poprzez swoją użyteczność „ożywały” dla mnie. Nie były mi obojętne. W dodatku były obecne w niemal każdym domu, przez co miasto również „ożywało”. To niestety nie udało się z osobami, co się kręciły po ulicach, bo te były losowe, to nie chciało mi się tracić na nie czasu.

    W grze są oczywiście questy poboczne i część z nich to poważna sprawa. Zwłaszcza te, po których klasy naszych postaci zamieniają się na klasy prestiżowe, a potem jeszcze bardziej prestiżowe. Co ciekawe, nie musimy nawet mieć w drużynie kogoś, kto ma taką klasę. Można zrobić wszystkie te questy w grze, wtedy dostajemy odpowiedni tytuł, tylko jest to tytuł „honorowy”. Questy dają nam mnóstwo punktów doświadczenia, zatem warto chodzić od domu do domu i patrzeć, czy nie ma czegoś do wykonania. Często bywało jednak tak, że kolekcjonowałem je sobie, a potem wykonywałem je totalnie przy okazji, jak sobie zwiedzałem :D Skoro o tym mowa, to dziennik zadań jest naprawdę dobry, automatycznie nam się uzupełnia i podaje ważne wiadomości. Nie tylko zresztą to, uzupełnia nam się o różne rzeczy, jak zapisane formuły alchemiczne, kto co skupuje, co dają różne fontanny, są mapy i bardzo dobry kalendarz. Przyjemnie się tym wszystkim posługiwało.

    https://i.imgur.com/EAYx4Kv.png

    Ciekawa sprawa jest z awansami. Dostajemy tylko punkty do rozdysponowania na Skille i podnoszą nam się podstawowe statystyki (życie/mana). Na początku podnoszenie Skilli nie kosztuje wiele, ale im wyższa wartość, tym takie podwyższenie kosztuje więcej. W rezultacie dochodzi do ciekawych dylematów – czy podnieść parę rzeczy na tyle, by mieć Eksperta w nich, czy tę jedną, ważną rzecz na tyle, by mieć Mistrza w niej. Na szczęście nie ma limitu poziomów i z czasem dostajemy tych punktów nieco więcej na wyższych poziomach. Ciekawa sprawa jest z Atrybutami, bo tych nie podnosimy co poziom, ale są inne metody na zwiększenie ich wartości. Po drodze spotykamy beczki wypełnione różnego koloru cieczą i one podnoszą nam statystyki o 1, np. czerwona dodaje punkt do Might. Możemy sobie też Atrybuty tymczasowo podnieść czarami i wizytami przy niektórych fontannach – i to znacznie!

    Atrybuty podnoszą nam też przedmioty z naszego ekwipunku. Efekty mogą być różne tak samo jak moc tych efektów. Czasami można trafić na naprawdę silne i unikalne rzeczy, przez co eksploracja jest ciekawsza, bo trzeba je najpierw znaleźć. Do wybory mamy różnego rodzaju zbroje, bronie, magiczne księgi, pierścienie (można mieć naraz 6 założonych), tarcze, łuki, kusze, hełmy, płaszcze, pasy, rękawice – jest tego całkiem sporo. Ekwipunek jest ograniczony miejscem, zatem warto regularnie sprzedawać to, co się nie przyda. Pomaga w tym Skill Merchant, pod koniec gry miałem tak, że sprzedawałem rzeczy dokładnie za tyle, ile były warte i miałem z tego mnóstwo pieniędzy. Zresztą nigdy nie miałem z nimi kłopotu, choć jest na co je wydawać (np. czary, za awans postaci w sali treningowej, zapłata nauczycielom). To jednak zasługa tego, że nie przepuszczałem żadnej szansy na zarobek i nie wydawałem na głupoty.

    No dobrze, ten temat musi zostać poruszony – walka. Jest… dziwna. Mamy tutaj walkę RT i wtedy wygląda to jak jakaś upośledzona wersja Dooma, gdzie w dodatku możemy posługiwać się czarami (ale na szczęście jak wchodzimy w księgę czarów, to gra się zatrzymuje). Jednym kliknięciem możemy zmieniać tryby, a tym drugim jest TB. Tutaj z kolei owszem, są tury, ale nie możemy się podczas nich ruszać xD Za to przeciwnicy mogą. Na samym początku gry łuki są niebywale silne, bo załatwiamy wszystko z dystansu, jednocześnie tańcząc, by nas nie trafili, w dodatku strzały są za darmo! Tylko że łuki nie zadają zbyt wysokich obrażeń i gdzieś w połowie gry lepiej się przenieść na czary.

    Jest to system mocno uproszczony, a nie pomaga mu też to, że przeciwników jest zwykle MNOSTWO, MNÓSTWO! HORDY przeciwników! W dodatku hordy niezbyt inteligentnych przeciwników, którzy pchają się w objęcia śmierci, choć muszę przyznać, że mocno ranieni starają się uciekać. Tak samo nie ma jakichś formacji, często jest tak, że jest jakaś sala i przeciwnicy rzuceni tam stadem. Typy przeciwników zachowują się też podobnie. Mówię „typy”, bo często jest tak, że jest jakiś rodzaj przeciwnika i jego silniejsze odmiany (zwykle 2). I mamy sytuację, gdzie chodzimy sobie po jakimś mieście, w jego skrajem, a potem idą na nas przeciwnicy, bo „zahaczyliśmy” o obszar, który ich aktywował i walczymy sobie z nimi, po czym idziemy kawałek za miasto, gdzie są kolejni przeciwnicy, by mierzyć się z kolejnymi przeciwnikami kawałek dalej, a za kamieniem, tuż koło tego miejsca walki są kolejni przeciwnicy xD

    https://i.imgur.com/eqK1wNY.png

    Wcale tak źle jednak nie jest, bo jest z tym pewna myśl. Ci przeciwnicy stanowią dla nas pewną przeszkodę, którą można usunąć/ominąć za pomocą wielu dostępnych środków i od inwencji gracza zależy, jak mu dobrze pójdzie, ile czasu mu to zajmie, czy będzie chciał koniecznie gdzieś pójść, coś wziąć, zabić wszystkie stwory, czy daruje sobie pewne rzeczy. Na przykład – na jednym z końcowych obszarów była sobie skrzynia, w niej było wiele wartościowych rzeczy. Problem polegał na tym, że pilnowało jej mnóstwo Tytanów – odpornych ma magię przeciwników, zadających sporo obrażeń, mających sporo życia. Generalnie rzecz biorąc ciężka sprawa. Jednak dało się i tutaj coś zrobić. Użyłem zaklęcia latania (tak, możemy latał łiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiij!), dzięki czemu jesteśmy szybsi, potem zaś Telekinezy, by z dystansu zabrać wszystko. Tytani nawet mnie nie tknęli. Tego typu rozwiązania sprawiają, że te hordy przeciwników to w zasadzie przeszkody, które zwykle można ominąć w relatywnie łatwy sposób, jak się tylko nieco pomyśli. A jak nie lub nie ma się pomysłu na to, to zawsze można grindować/przebiec. Jest jeszcze taka sprawa, że… wrogowie się zwyczajnie blokują xD Można wykorzystywać błędy i pozbywać się ich czasami hurtowo. Działa również taktyka rozbijania ich grup – wyciąga się wrogów pojedynczo alba małymi grupkami.

    https://i.imgur.com/1R4tQio.png

    Kilka słów należy się magii w grze. Szkół magii jest naprawdę sporo, są 4 żywioły, Mind, Spirit, Body (leczenie głównie), Light, Dark (głównie destrukcja).

    Mind w założeniu miało oddziaływać na przeciwników i dawać nam buffy, ale to pierwsze totalnie nie działa xD Jest tam kilka ciekawych czarów jak Telekineza (pozwala z dystansu brać rzeczy, co aktywuje z bezpiecznej dla nas odległości pułapki), ale najprzydatniejsze to te, które znoszą negatywne efekty dotyczące umysłu.

    https://i.imgur.com/C6hvPpw.png

    Body – tylko tam jest leczenie, w dodatku ma kilka ciekawych zaklęć, Power zwiększa wytrzymałość i siłę, zaś Flying Fist to całkiem fajny czar ofensywny.

    https://i.imgur.com/PHSlzmV.png

    Spirit – tutaj jest przydatne przywracanie życia i kilka czarów wzmacniających.

    https://i.imgur.com/Ga4k5bC.png

    Fire – oh yeah, Deszcz Meteorytów jest świetny, pamiętacie tych przeciwników, co pałętają się na zewnątrz, poza lochami? To jest w wielu przypadkach odpowiedź na nich, nie ma to jak podlecieć sobie do nich i zalać ich tymi meteorytami, giną momentalnie, bardzo satysfakcjonujące, jest tutaj też wiele innych, przydatnych czarów ofensywnych, Ring of Fire na przykład zadaje obrażenia wszystkim przeciwnikom, co są w pobliżu nas.

    https://i.imgur.com/TsBo0XM.png

    Earth – wielu uważa, że jest to najgorsza szkoła magii, ale moim zdaniem jest całkiem dobra. Ba, mój Druid się nieźle dzięki niej spisywał! Zacznę od tego, że znalazłem dość szybko przedmiot z bonusem do tej szkoły, a potem jeszcze dwa (!), przez co Skill poszedł mocno w górę tak samo jak efekty czarów ze tej szkoły. Niektóre zaklęcia były naprawdę fajne, jak: Protection from Magic (bardzo przydatne), Blades (może nie jest najlepszy, ale z tym bonusem był naprawdę dobry, atak na jednego przeciwnika), Mass Distortion (zabiera 25% życia celowi plus kolejne 2% na każdy punkt w tym Skilla), Rock Blast (zadaje obrażenia grupie przeciwników, ale nie można stać zbyt blisko, bo się też oberwie!).

    https://i.imgur.com/PPNS5CV.png

    Air – wspaniała szkoła, wystarczy mieć tylko wartość 4 w tym Skillu, by mieć Mistrza, co sprawia, że każda postać, która mogła mieć tę Szkołę, miała tutaj Mistrza w niej. Ma super czar – Flying, czyli możemy sobie latać i dzięki temu przemieszczamy się o wiele szybciej, baaaaardzo użyteczny czar no i fajna zabawa, w połączeniu ze Starburst możemy sobie latać i bombardować przeciwników haha! Implosion jest mocno użyteczne, bo zadaje obrażenia fizyczne, czyli potwory odporne na magię nie są odporne na ten czar.

    https://i.imgur.com/r7wbwLI.png
    Water – tutaj mamy chyba najbardziej przydatny czar ze wszystkich – Lloyd’s Beacon! Działa on tak – zaznaczamy miejsce, do którego chcemy wrócić i potem, jak jesteśmy gdzieś indziej, to możemy zawsze szybko znaleźć się tam z powrotem. Dzięki temu żegnajcie podróże między obszarami, możemy się przemieszczać w mgnieniu oka! Mało tego – jak mamy Eksperta, to jedna osoba może zaznaczyć 3 miejsca i trwa to przez 1 dzień na jeden punkt Skilla, a jak jest Mistrz – 5 miejsc i trwa to TYDZIEŃ na punkt Skilla! By mieć Mistrza trzeba mieć 12 punktów w Water Magic, czyli zobaczcie, jak długo to może trwać. Ponadto można to sobie ustawiać koło fontann podnoszących statystyki, można też to zrobić w pierwszym mieście, gdzie najkorzystniej się sprzedaje rzeczy i najtaniej leczy, ponadto można zaznaczyć miejsca nawet w większości lochów, czyli możemy się łatwo teleportować w tracie ich zwiedzania, genialne! Przydatne jest też Town Portal – teleportuje nas do niektórych miast i to taniej niż Lloyd’s Beacon. Enchant Item z kolei sprawia, że zwykła rzecz jest zaklinana, dodawany jest jakiś losowy efekt i dzięki temu można ją sprzedać za mnóstwo szmalu haha! Genialna szkoła!

    https://i.imgur.com/Wlw9PCC.png

    Light – ta szkoła przede wszystkim czary dające mocnego boosta do statystyk, ma też kilka innych fajnych czarów np. Golden Touch, dzięki któremu można sprzedawać przedmioty z ekwipunku za 80% ich wartości (czyli dobry deal) od razu, nie trzeba szukać sklepy, czy też Divine Intervention – leczy nas ze WSZYSTKIEGO i przywraca życie, ale postarza sztucznie o 10 lat )można to łatwo usunąć dzięki jednej fontannie).

    https://i.imgur.com/OMMBGpI.png

    Dark – zaklęcia destrukcji! Zwłaszcza 2 z nich są ciekawe: Armageddon zadaje spore obrażenia WSZYSTKIM postaciom na powierzchni (o ile nie lataję), ale można go rzucić tylko określoną ilość razy na dzień (Master – 3 razy, silnych przeciwników nie załatwi), Sharpmetal jest świetny – strzela wieloma odłamkami i zadaje obrażenia fizyczne, jednak jak się przybliży tak, że cel ataku jest przed naszym nosem, to idą na niego wszystkie odłamki, zadając wielkie obrażenia. Niestety czar jest kosztowny. Biorąc od uwagę, że nie możemy się ruszać w trybie turowym, dochodziło do zabawnych sytuacji, gdzie włączałem RT tylko po to, by szybko się przybliżyć jak najbliżej przeciwnika i włączyć TB, by zastosować ten czar xD

    https://i.imgur.com/35l4h9v.png

    Warto wspomnieć o tym, że nasza drużyna ma reputację i Karmę. Karma decyduje o tym, jak NPC spotkani na ulicy będą do nas podchodzili, decyduje o tym – czy jesteśmy postrzegani jako ci źli, czy ci dobrzy. Ma to znaczenie również do tego, by mieć Mistrza w Dark (zło) i Light (dobro) Magic. Śmieszne jest to, że jak mamy sporo pieniędzy, a niczego nie kupimy podczas wizyty w sklepie, to spada nam Karma i dostajemy niemiły komentarz na do widzenia xD

    Na początku gry wartości przy odpornościach, życiu, manie i Atrybutach są niskie i każdy punkt się liczy. Jednak pod koniec gry mamy O WIELE wyższy wskaźniki, zwłaszcza jak dodamy bonusy z magii i fontann. Dodać do tego mocny sprzęt i czary, a nasze postacie stają się naprawdę potężne! Czuć w tej grze to, czas w niej spędzony ma swoje odbicie w sile drużyny i jest ona niepomiernie mocniejsza, niż była na początku. Bardzo satysfakcjonujące! Dość powiedzieć, że jednym Armageddonem możemy zabić WSZYSTKO na pierwszym obszarze (spokojnie – postacie się odradzają, choć musi sporo czasu minąć, odradzanie się następuje też w różnym tempie, na obszarach z silniejszymi wrogami zauważalnie wolniej to trwa).

    W grze nie ma niestety żadnych alternatywnych rozwiązań questów czy też c&c (a przynajmniej nic mi się nie rzuciło w oczy), zatem przy ponownym przejściu gry nie ma co liczyć na jakieś zróżnicowanie pod tym względem. Część postaci w grze jest ciekawie przedstawiona i się wyróżnia, niemal zawsze są one powiązane z głównym wątkiem gry, no ale wyróżnić się tutaj na tle innych postaci akurat nie jest zbyt trudno. Na pewno fajną sprawą jest to, że można sobie próbować stworzyć różne kombinacje członków drużyny i starać się nimi pokonać przeciwności w inny sposób.

    Co do lokacji, które mnie irytowały, to były dwie takie:
    Castle Darkmoor – niesławna lokacja i mnie zmęczyła xD Strzelanie przez ściany mnie jeszcze tak mocno nie irytowało, ale jak dotarłem do zamku w zamku i kolejnej hordy natrętnych Beholderów, to tylko patrzyłem, gdzie mam iść, by szybko złapać ważne przedmioty, zrobiłem to, uciekłem i nigdy nie wróciłem brrrr.
    Castle Alamos – przyznaję, projekt tego poziomu jest fenomenalny, problem tylko w tym, że jest tutaj ZBYT DUŻO MOBUFFFFF! Stanowczo przesadzono z ilością przeciwników, ich zabijanie nie było trudne czy irytujące jak w Darkmoor, tylko pod koniec zrobiło się już nudne, bo tyle tego było. Szkoda
    Za to baaaardzo podobał mi się inny olbrzymi loch Tomb of Varn – klimat starożytnego Egiptu był świetny, skala całego poziomu była godna podziwu, doskonale się tam bawiłem!

    https://i.imgur.com/XEoG5ri.png

    Z kwestii technicznych muszę powiedzieć, że KONIECZNE jest wgranie moda na posługiwanie się myszką. Nie wyobrażam sobie spędzić tyle czasu bez niego. Tutaj można go znaleźć:
    https://www.celestialheavens.com/forum/10/9704

    Polecam przejrzeć również różne FAQ na temat czarów, bo nie wszystkie działają zgodnie z opisem. W sensie – część po prostu nie działa xD

    Bawiłem się świetnie, grę polecam!

    #crpg #rpg #staregry #gry

    * The Outer Worlds
    * Banner Saga 1
    * Darklands
    * Dark Sun: Shattered Lands
    * Wizardry 7 - 3
    * Wizardry VII - 2
    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: MMVIwpis.jpg

  •  

    Imperium Sith i Demokratyczna Unia Planet oznajmiają, że na planecie Skarpeton został zawarty między nimi układ o wzajemnym wsparciu i przyjaźni, oparty na następujących punktach:

    1. Obie strony uznają suwerenność i niezależność terytoriów należnych do nich, żadna strona nie będzie sobie rościła żadnych praw do nich, ani działała na szkodę układów należących do stron niniejszego Paktu, tym samym strony zawierają między sobą układ o nieagresji.

    2. Strony są zobowiązane do bezzwłocznej i bezwarunkowej pomocy zarówno dyplomatycznej jak i zbrojnej na wypadek, gdyby zostały zaatakowane przez przez obce siły, wzajemna pomoc jest gwarancją pokoju w Galaktyce.

    3. Strony oświadczają, że odbudowanie Republiki jest wykluczone i potępiają jej skorumpowaną i centralistyczną naturę.

    4. Strony potępiają szkodliwą naturę Zakonu Jedi, którego członkowie nie mają wstępu na teren Stron niniejszego układu i możliwości jakiegokolwiek działania na nim.

    Ku lepszej przyszłości Galaktyki!

    Podpisano
    Demokratyczna Unia Planet - Mateo Walas'hk
    Imperium Sith - Ordo-Karr

    @Matei123 @lacuna

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    YEAH (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Might & Magic VI skończone!

    #crpg #staregry

    źródło: Zrzut ekranu (428).png

  •  

    Gdzieś w mhrocznym zakątkach mhrocznej przestrzeni kosmicznej jest mhroczna Fregata, na której wśród mhrocznych myśli byli mhroczni Sith w tym mhroczny kandydat na Kanclerza Republiki mhroczny Ordo-Karr.

    Właśnie skończył jeść mhroczną kanapkę i usiadł w swoim mhrocznym fotelu, by obejrzeć mhroczne wieści i przede wszystkim mhroczne rezultaty z mhrocznego głosowania na nowego Kanclerza, obu mhrocznego. Wygrana! W sensie - mhroczna wygrana! Ale co to? Ponowne wybory przy żadnej podstawie prawej! Mhrocznie rzekł:

    - No to jest absolutny skandal. Naprawdę. Może i nie jestem najmilszą osobą, ale jestem praworządny. A to złamanie wszelkich reguł, to tak się nie godzi.

    Popijał spokojnie mhroczną herbatę.

    - No cóż, pora coś z tym zrobić, w końcu on ma swój ruch, pora na mój...

    Ale w tym mhrocznym momencie sobie o czymś mhrocznym przypomniał.

    - Ale chwila... o nie... ja... nie mam do wykorzystania jużżżżż…
    AKCJI
    NOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: lh3.googleusercontent.com

  •  

    <niebieska poświata wydobywała się z niewielkiej bryły położonej poniżej, postać mężczyzny kończyła coś mówić i obraz znikł, pojawiła się zaraz sylwetka małego chłopca, wyglądał, jakby przypatrywał się czemuś>

    -Lorisasie! Tu jesteś!

    Kolejna postać stanęła koło chłopca, mężczyzna w średnim wieku i w dobrym nastroju zbliżył się do niego i zaczął jakby patrzeć na to samo, co chłopiec.

    - Lubisz spędzać tutaj czas, prawda?
    - Tak tato, tyle się tutaj dzieje! Tyle zwierzaczków można sobie obserwować! I te, i kurki i ptaszki, i kaczuszki! Latają tak fajnie!
    - Tak, wiesz, Skarpeton ma wiele takich pięknych miejsc, kiedyś pokażę tobie najładniejsze z nich, zrobimy sobie wycieczkę!
    - Naprawdę? Super! Pewnie jest tam wiele takich fajnych zwierzątek!
    - No jasne! Ale odsuń się troszkę od brzegu, bliżej nie wolno podchodzić.
    - Ale czemu? Nic złego się nie stanie przecież, jesteś tutaj.
    - Takie są zasady, synku, to dla twojego dobra, dobra nas wszystkich.
    - Ale… nie rozumiem, skoro nic złego bym nie zrobił?
    - Widocznie jest jakiś powód, wiesz, czasami nawet to, co wydaje nam się niezbyt słuszne, jest dobre. Weźmy na przykład te kaczuszki…
    - fajne kaczuszki, patrz jak teraz się gonią!
    - … te kaczuszki, może być tak, że trzeba będzie z nimi zrobić… no wiesz, poradzić sobie z nimi, bo mogą być chore, czy też z innych względów.

    Twarz dziecka się zafrasowała

    - Ale jak… to poradzić?
    - Ech, po co to zacząłem, jakby to ująć, trzeba by się pożegnać z kaczuszkami. Wiesz, pozbyć się ich, dla dobra wszystkich.
    Niezręczna chwila ciszy została przerwana przez ojca.
    - Lorisasie, są pewne zasady…
    - Nie!
    - Słucham?
    - NIE DAM SKRZYWDZIĆ KACZUSZEK!

    Obraz ojca szybko zniknął, pozostała się tylko sylwetka dziecka w bojowej pozie, z wyciągniętymi małymi rączkami przed siebie. Po chwili dobiegł głos taty, jakby z oddali:

    - Na Skarpeton! Co się stało?! Czy ty…

    <obraz nagle znikł, wspomnienia i wiedza czekała na kolejny moment, kiedy mogła zostać ponownie odczytana>

    #lacunafabularniestarwars #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    The Outer Worlds

    Zwykle nie gram w gry krótko po premierze, ale jeżeli za produkcję biorą się takie sławy jak Tim Cain czy Leonard Boyarsky, to postanowiłem zrobić wyjątek. Weterani branży, legendy crpg, gra od Obsidianu, tajemniczy projekt Indiana - wszystko to brzmiało znakomicie. W dodatku setting in spaaaaaaaaaaaaaaaaaace! czyli mój ulubiony. Nie ma szans na to, by taka gra była rozczarowaniem. No nie ma, prawda? PRAWDA?

    ===================================
    #lisaroscontent
    Dicrord #crpg - https://discord.gg/yDJq7Nk
    ===================================

    Muszę przyznać, że gra robi znakomitą robotę na samym początku, by gracz odpowiednio wczuł się w klimat. Stworzenie postaci jest płynnie wplecione w scenkę w grze, gdzie dodatkowo nasze rozważania i wybory są na bieżąco komentowane, przyjemny detal. Tym komentatorem jest Phineas Vernon Welles, jedna za centralnych postaci w całym przyszłym zamieszaniu. Otóż włamał się on na pokład statku z kolonistami, który od dłuższego czasu był w uśpieniu w kosmosie, po czym postanowił obudzić jednego z kolonistów, by mu pomógł. My jesteśmy tym kolonistą. Przy wyborze naszych silnych i słabych cech lecą od niego komentarze/głośne myśli do siebie, że to na pewno pomoże, a to trudno, nie jest tak źle xD W końcu trzeba ze statku uciekać, rozmraża się nas i posyła ku przygodzie!

    Hmmm czegoś tutaj brakuje, prawda? Czegoś istotnego. Ale co to może być, no co to może być. A, właśnie! Czemu my właściwie mamy naszemu wybawcy nieco szurniętemu "doktorkowi" pomagać? Zmotywowanie gracza do tego, by wykonywał zadania głównego wątku w erpegach, nie jest takie proste. Posłużę się kilkoma przykładami z mojego doświadczenia:

    1. Planescape: Torment – jedno z moich ulubionych crpg pod tym względem. Tutaj jednak fabuła kręci się ściśle wokół naszej postaci, która to jest mocno osadzona w nietypowym i intrygującym świecie, który został fantastycznie przedstawiony. Odkrywając go, często jesteśmy na drodze do naszego celu, co ułatwia zadania. W dodatku fabuła zawiera tajemnicę, po drodze napotykamy bardzo ciekawe postacie, historia jest ściśle związana z nietypową mechaniką – nasza postać (prawie) nie może umrzeć. Majstersztyk.

    2. Morrowind – znaleźć Caiusa Cosadesa. Wielu fanów tej gry dobrze kojarzy to zadanie. Oto kończymy tworzenie postaci, kilka słów na koniec od NPC i caaaaaały ciekawy świat otwiera się przed nami do zwiedzania! Powiem tak – motywacja jest tutaj słaba, a pokusa podążenia swoją ścieżką tak wielka, że przeważnie wielu graczy tak robi. To oczywiście wynika również ze struktury gry, jest otwarta, mniej liniowa niż przykład powyżej. Nie jest jednak tak, że zupełnie nie zastosowano pewnych zachęt, byśmy podążyli również i tą ścieżką. Po pierwsze - umieszczono wielką, niebezpieczną górę z potężnym wrogiem na środku wyspy, a można się łatwo domyślić, że ma ona związek z wątkiem głównym. Po drugie – jest jednak pewna tajemnica, jesteśmy też wysłannikiem Cesarza. Po drodze spotykamy nie byle jakie osoby, bo liderów Rodów oraz pewnego boga, o którym w grze tak często słyszymy. To nie jest moim zdaniem dostatecznie dużo, ale mogę powiedzieć, że jednak włożono sporo trudu, by uczynić ten wątek ciekawym i jakoś zachęcić gracza.

    3. Fallout 1 – tutaj wątek główny to w zasadzie dwukrotne wysyłanie nas ze Schronu 13. Za pierwszym razem musimy znaleźć Water Chip. Nigdy nie uważałem, by to było jakieś nadzwyczaj ciekawe zadanie. Jednak droga do jego realizacji jest już naprawdę zacna. Siłą rzeczy początkowo napotkane miejscowości nie zaspokajały mojej ciekawości, która tylko rosła. Po odnalezieniu Chipa kolejne zadanie to likwidacja wroga, co jest połączone z wizytą w lokacjach, do których i tak byśmy zajrzeli. Ba, możemy to zrobić nawet wcześniej! To było dla mnie zawsze w Falloucie niezwykłe, że postawiono gracza w takiej sytuacji – wyjście z jednego ze schronów po apokalipsie i wędrówka po niezwykle ciekawym świecie, zobaczenie, co się ostało, co zostało odbudowane, jak sobie z tym wszystkim radzi ludzkość, jakie są nowe wyzwania – że chce on zwiedzać ten świat, a przynajmniej ja to tak odczuwałem. Zdaję sobie bowiem sprawę, że każdy nieco inaczej może podchodzić do kwestii głównego wątku w tej grze i opinie potrafią się mocno różnić. Od siebie jeszcze dodam, że był u mnie taki brak poczucia bezpieczeństwa dla mojej postaci w tym świecie z wyjątkiem paru miejsc jak Schron 13 czy siedziba Bractwa Stali.

    Z The Outer Worlds miałem problem. Oto bowiem jakiś nieznany mi gość stawia przede mną zadanie, że trzeba obudzić jakichś nieznanych mi kolonistów i sprzeciwić się nieznanej mi Radzie jakiejś nieznanej mi korporacji. Okej, czemu miałbym to robić? Znaczy się, na początku jesteśmy nikim i nic nie mamy, a pierwsza planeta ma poważne problemy, ale po ich rozwiązaniu i zdobyciu statku zacząłem się poważnie zastanawiać, czemu moja postać na się dalej starać? Czemu by nie miała zostać na pierwszej planecie, która za moją sprawą zaczęła sobie dobrze radzić? Czemu mam niby wchodzić w konflikt z którąś ze stron? Czemu w ogóle ma mnie to tak bardzo obchodzić, skoro to też jest tylko jedna z wielu kolonii, jakich jest więcej gdzieś w kosmosie?

    Jest jeszcze gorzej. Normalnie solidny worldbuilding powinien stanowić niezły motywator do tego, by łatwo wsiąknąć w świat, ma na celu pobudzenie ciekawości gracza etc. Tak było w moim przypadku z Mass Effect 1. Gra miała wiele wad, ale dołożono dużej staranności w tym, by stworzyć ciekawy świat np. za pomocą takich narzędzi jak odpowiedni art-style czy świetnie skonstruowany kodeks. Ten ostatni był zresztą świetnie wykonany, wystarczy porównać, w jaki sposób zostały skonstruowane kodeksy w Mass Effect 1 i w TOW. W pierwszym przypadku jest mnóstwo wpisów o planetach, rasach, polityce, o Widmach, są wpisy dotyczące technologii, sił zbrojnych poszczególnych frakcji, wydarzeń z przeszłości, najważniejsze fragmenty są czytane przez rewelacyjnego lektora, aż chce się z nimi zapoznać! Tymczasem w TOW mam wpisy o tym, jak się chodzi, skacze, blokuje bronią, skrada no luuuuuuuuuuudzie xD To to ma być xD Co to jest, wtf xD Nie od tego służy kodeks w grze! Jak już to można to umieścić gdzieś na marginesie, ale nie jako główna treść! Oczywiście są też notatki, do których możemy sobie zajrzeć, ale nigdy tego nie robiłem. Lektora też nie ma, nie ma nawet głupich zdjęć, szkiców, czegokolwiek, tym samym wygląda to gorzej niż kodeks z Planescape: Tormet z 1999 roku. Okej, są wyjaśnione symbole na samym końcu, jedyna wartościowa dla mnie część kodeksu, reszta to szambo i dno. Jestem potężnie tym rozczarowany. Tak samo jak tym, że gra ma toczyć się w kosmosie, jest wiele kolonii, są siły kolonialne, Ziemia, jacyś przedstawiciele, ale o tym nie znalazłem informacji, generalnie polityka to „korporacje som zue”, co nie jest złe samo w sobie, w końcu taka konwencja, ale w połączeniu z wieloma innymi wadami dokłada to niestety swoją dużą cegiełkę do odczuć wyniesionych z rozgrywki. Przy okazji powiem szczerze – nie chciało mi się czytać tych wszystkich wpisów w komputerach. Mogę znieść już tylko ograniczoną ilość pierdół w grze, zatem w pewnym momencie tylko „skanowałem” tekst, by wyłapać coś ciekawego, to pewnie pewne rzeczy pominąłem. W dodatku problemem był też humor, który był często stosowany, ale pojawiał się też w wielu wydawałoby się ważnych dla tego świata aspektach, miałem odczucie, że niemal wszystko jest tym obszyte, przez co ciężko mi było traktować ten świat poważnie. Znowu porównam to do Mass Effecta – pierwsza część była mimo wszystko w wielu miejscach bardzo poważna, przez co świat też mógł być traktowany poważnie. W sprawie tych wpisów w komputerach to nic na to nie poradzę, jeżeli było tam coś naprawdę ważnego w sferze przedstawienia świata, są ku temu inne, odpowiedniejsze narzędzia jak dialog, wpisy w kodeksie, ogłoszenia, w zasadzie wszystko tylko nie kolejny mdły wpis z kakofonii pozostałych wpisów, które często trzeba czytać w trakcie zwiedzania/robienia questu, co wybija z rytmu. No zupełnie jakby ci ludzie nie grali w pierwszego System Shocka, a przecież już tam BYŁY NAWET NAGRANIA AUDIO I NAWET PRYMITYWNE ANIMACJE, BY NIE PRZERYWAĆ ROZGRYWKI REEEEEEEEEEEEEEEE.

    W trakcie naszej przygody przyjdzie nam zwiedzić kilka planet. Nie przeszkadzało mi wcale to, że były to lokacje o wiele mniejsze niż na przykład w Mass Effect: Andromeda i wielu innych grach. Doceniam to, że każda planeta wyglądała inaczej i starano się je odróżnić od siebie. Niestety nie czułem mocno tego, że przemierzamy kosmos w poszukiwaniu przygody. Pewnie dlatego, że na początku jesteśmy odcięci na pierwszej planecie, później mamy ograniczoną możliwość wyboru kolejnych lokacji, jeszcze kolejne odblokowują się dopiero z postępem w wykonywaniu questów. Jest jeszcze jedna rzecz – miałem wrażenie, że „miasta” w grze są bardzo… statyczne. Nie widziałem w nich by NPC zmieniali swoje położenie często, mieli swoje sprawy, bardziej przypominało to Morrowinda, gdzie wszyscy tylko czekali, aż do nich zagadamy. Nie jest z tym aż tak źle, jednak odniosłem wrażenie, że dynamiczniej rzeczy zmieniają się tylko w pierwszej lokacji oraz na Monarchu. Kolejnym problemem jest eksploracja. Podoba mi się to, że mapy są pełne ciekawych miejsc, które wręcz kuszą, by do nich zajrzeć i je zwiedzić. W wielu miejscach widać też to, że poświęcono nieco więcej uwagi budowie poziomów, choć bez znacznego rozbudowania, a wiele miejsc to były też puste przestrzenie i prosto zbudowane pomieszczenia, to ostatnie często miało miejsce w Bizancjum.

    Eksplorację dodatkowo osłabia fatalna itemizacja. Co krok spotykamy jakieś skrzynie czy pojemniki wypełnione fantami, ale na dobrą sprawę przestałem kompletnie zwracać uwagę, co w ogóle biorę, tylko mechanicznie wszystko zabierałem. Część rzeczy to dosłownie śmieci, które możemy tylko sprzedać. Część to różne wspomagacze, których znajdujemy PEŁNO w trakcie gry, a których to rzadko używałem, a grałem na najwyższym poziomie trudności. Tak samo nigdy mi nie brakowało wytrychów czy narzędzi do hakowania. Mamy też ulepszenia do broni, amunicję i wiele różnego rodzaju broni i pancerzy. Tych dwóch ostatnich jest naprawdę spory wybór – pancerze ciekawie wyglądają a bronie często zupełnie różnie działają. Ale pojawia się on, niszczyciel przyjemności w znajdowaniu rzeczy, pan maruda uwielbiający cyferki – crafting! Oesu. Przyznaję – jest on prosty, czytelny i łatwy w użyciu, za co niewątpliwe należy się spory plus, ale jednocześnie sprawia, że wystarczy znaleźć jakąś dobrą broń i ją po prostu ulepszać, czyli oprócz dodania paru prostych modyfikacji to wydajemy pieniądze na to, by broń zadawała większe obrażenia. Jak ekscytująco! Co za emocje xD Twórcy gry lubią sobie pożartować, zatem kiedy mamy już dobrze ulepszoną naszą pukawkę, to pojawia się dokładnie ta sama pukawka, ale WERSJA 2.0 tejże! I kolejne wydawanie pieniędzy! Zatem co z tego, że znajduje się wiele rzeczy, często w wielu miejscach, do których trzeba dotrzeć, co ma nagradzać naszą ciekawość i nieustępliwość, kiedy ma to tak małe znaczenie? Znalazłem wiele naprawdę interesujących broni, pobawiłem się nawet nimi, ale na dobrą sprawę wróciłem do swoich ulepszonych cacek, bo bym musiał wydawać mnóstwo pieniędzy tylko na to, by któraś z tych fajnych pukawek mogła tym cacuszkom dorównać. Problem mam też z amunicją. Są jej tylko 3 rodzaje. Tak duże uproszczenie sprawia, że różnica pomiędzy broniami mocno się zaciera i nie trzeba tak mocno dbać o gospodarowanie swoimi zasobami. W zasadzie to nie trzeba niemal w ogóle w tym względzie o to dbać, bo znajdujemy TONĘ amunicji po drodze. Mało tego – lekka amunicja była dla mnie później zupełnie nieprzydatna, zatem pozostała mi tylko ciężka i energetyczna do pilnowania.

    https://i.imgur.com/lfDP7yz.png

    Zdaję sobie sprawę, że budżet gry był ograniczony i to musiało się odbić na wyglądzie naszego statku. Nie jest on zły. Są kwatery załogi, które się ładnie zapełniają rzeczami osobistymi naszych towarzyszy, jest sztuczna inteligencja na pokładzie, a nawet nowy towarzysz, o ile go złożymy, są różne pomieszczenia, pokój kapitana z ładnym widokiem, od czasu do czasu nasza załoga ma interakcje między sobą, przemiesza się – wszystko jest jak najbardziej w porządku i wygląda to nieźle. Ale nie miałem żadnego efektu WOW jak wreszcie mogłem wzbić się nim w powietrze. Nie wiem dokładnie, czego zabrakło. W Mass Effect 1 podobał mi się klimat na statku, ograniczone światła, statek do zadań specjalnych, wielki rdzeń zasilający jednostkę. W Mass Effect 3 było mnóstwo interakcji między załogą, tak samo w Mass Effect: Andromeda. Tutaj zaś było tego wyraźnie mniej, w dodatku część się zaczęła powtarzać i wybijało mnie to z muh immershun. Czyli – not great, not terrible.

    Trochę narzekałem, to teraz przejdę do czegoś, co mi się w grze wyraźnie spodobało – do systemu rozwoju postaci. Mamy 6 podstawowych atrybutów do wyboru, zgromadzonych po 2 w każdej grupie:
    Ciało: Siła i Zręczność
    Umysł: Inteligencja i Perswazja
    Osobowość: Urok i Temperament

    Każdy atrybut odpowiada za jakąś grupę umiejętności, każdy ma też bonusy przypisane do niego, na przykład Temperament umożliwia szybsze odnawianie zdrowia. Oprócz tego podczas gry są skill-checki dotyczące Atrybutów, akurat ja miałem maksymalnie rozwiniętą Inteligencję i Percepcję, co pozwalało mi mądrzyć się i być irytująco spostrzegawczym xD Żeby było ciekawiej, w trakcie gry Atrybuty mogą zmaleć tymczasowo pod wpływem jakichś niekorzystnych efektów. Wtedy dostajemy kary. Na przykład Temperament normalnie umożliwia stopniowe odnawianie życia nawet bez bonusu, ale poniżej domyślnej wartości odnawianie w ten sposób jest całkowicie wykluczone.

    Dużo ważniejsze od Atrybutów są Umiejętności. Tych jest aż 18 i ku mojemu wielkiemu zadowoleniu jest sporo Umiejętności niezwiązanych z walką. W dodatku mają one często zastosowanie w grze, co mnie wielce cieczy. Umiejętności są uszeregowane w grupach po 2-3 na każdą grupę. I teraz ciekawa sprawa, do wartości 50 można podnosić WSZYSTKIE umiejętności w grupie JEDNOCZEŚNIE. Bardzo ciekawe rozwiązanie. Czyli jak mamy grupę Rozmowa i ją podnosimy, to podnosimy wszystkie umiejętności w niej do wartości 50, czyli Perswazję, Kłamstwa i Zastraszenie łącznie. Powyżej tej wartości trzeba podnosić już pojedyncze Umiejętności. Każda z nich daje określone efekty i przy wielu są skill-checki, podczas gdy otwieranie zamków i hakowanie mają stopnie trudności, gdzie przy niższej naszej wartości niż jest to wymagane działanie nam się nie uda. Jeszcze wincyj! Każda Umiejętność ma 5 progów: 20, 40, 60, 80 i 100 – osiągnięcie ich daje nam jakiś dodatkowy efekt czy też podwyższa znacznie jakąś wartość.

    Ostatnia sprawa to Atuty. Co 2 poziomy możemy sobie wybierać jakiś z puli o 3 poziomach, gdzie by wybrać coś z wyższego, to najpierw trzeba wybrać określoną liczbę z niższego. To jest tak naprawdę coś jak Perki z Falloutów, pomysł znany i lubiany.

    Muszę przyznać, że miałem mnóstwo zabawy z tworzeniem swojej postaci. O ile z Atrybutami mi poszło jeszcze całkiem sprawnie, to nad Umiejętnościami dane mi było sobie przyjemnie podumać dłuższą chwilę, o to przecież w dużej mierze chodzi w crpg! Wielką trudność miałem z pogodzeniem tego, by moja postać umiała jakoś walczyć, była wspaniałym oratorem, świetnie się skradała i znała się dobrze na nauce, bo miałem wysoki bonus do tego z Inteligencji, no i otwieranie i hakowanie też by się przydało. Nie dało się tego wszystkiego pogodzić, co jest bardzo dobre, bo dostać wszystko od razu bez trudu nie jest tak fajnie, jak trochę na to sobie zapracować. W dodatku jak będzie się robiło wszystkie zadania, to ładnie wejdzie się na najwyższy poziom tuż przed końcem gry, sweat! A jak to się sprawdziło w praktyce?

    https://i.imgur.com/66pUAK8.jpg

    Zacznijmy od walki. Jest to generalnie fps z wpływem statystyk postaci plus ciekawe efekty. Ważną rzeczą jest niejako zamiennik VATS – spowalniacz czasu. Muszę przyznać, że to był dobry pomysł. VATS spowalniał akcję znacznie, wręcz ją przerywał, tutaj zaś wszystko działa dużo bardziej płynne. Można sobie naszą super-moc znacznie ulepszyć poprzez inwestowanie w odpowiednie Atrybuty, z czego najbardziej przydatny to pewnie ten powiększający czas jego działania. Wpływ umiejętności przedstawia się głównie w tym, że wzrastają nasze obrażenia, ale dostajemy również od czasu do czasu tak wartościowe rzeczy jak szybsza zmiana magazynku w Broniach Ciężkich, co jest mocno odczuwalne. Generalnie jednak jakiejś rewolucji nie ma. Skoro o Atutach mowa to niestety większość z nich rozczarowuje. Najczęściej po wybraniu 2-3 interesujących mnie w danej grupie nie miałem w co dalej inwestować. Szkoda.

    https://i.imgur.com/FvLXWK9.png

    Rodzajów przeciwników jest mało. O ile na początku tego tak nie widać, to później niestety jest to mocno widoczne. Jeszcze tych najsilniejszych nie spotykamy tak często (oprócz Monarcha), w dodatku walka z nimi jest o tyle ciekawa, że mają słabe punkty, gdzie strzelanie w nie powoduje u nich spore obrażenia (ale pod koniec i tak strzelałem wszystkim swoim ciężkim karabinem w twarz, lel). Słabsi przeciwnicy są jednak powszechni i spotkać ich można na wielu planetach. W dodatku ktoś wpadł na rewelacyjny pomysł, by odnawiali się oni w wielu miejscach na mapie. Jak wylądowałem na Monarchu od razu po pierwszej lokacji, to chciałem sobie „wycinać” powoli drogę do miasta, ale w pewnym momencie wszystko się zaczęło odnawiać xD Po prostu zajęło mi to więcej czasu, bo na poziomie Supernowa trzeba dbać o jedzenie, picie i sen. Jedzenie nie było takie ciężkie w zaspokajaniu, żywności było sporo i nie trzeba było często jeść. Łaknienie za to, tutaj się na początku mocno zirytowałem, bo nie można było pić wody z kranu jak w Fallout: New Vegas. W sensie – są krany na naszym statku. Stamtąd bierze wodę załoga. Czemu nie mogę też brać ja? CZEMU NIGDZIE NIE MA WODY, CHOĆ WSZĘDZIE JEST?! W dodatku ten wskaźnik szybko mi wrzeszczał pić, zatem musiałem go niańczyć bardzo często jakąś wodą czy innym ustrojstwem i uważać, by nie wypić alkoholu, bo to go nie zadowalało. Sen z kolei powodował, że trzeba było pójść na statek i się przespać. Spanie zajmowało czas. Potwory odnawiały się stosunkowo szybko po pewnych czasie. Były jeszcze inne ograniczenia na tym poziomie, szybko podróż była możliwa tylko do statku, co w sumie mi w ogóle nie przeszkadzało, bo mapy zwykle były dosyć małe. Można było zapisać grę tylko na statku, co przyznaję, dawało lekki stresik. Dawało, bo szybko odkryłem, że przeciwnicy mają określone pole na mapie, które ich interesuje. Jak się za nie wyjdzie, to nagle tracą kompletnie zainteresowanie i sobie idą tam, skąd przybyli, przy czym zdrowie im się automatycznie odnawia.

    Aż ciężko mi napisać, jak mocno to jest poroniony pomysł. Zacznę od tego, że możemy sobie po prostu przebiec przez wszystko do bezpiecznego miejsca, bo potwory będą sobie traciły po kolei zainteresowanie xD Zamieniamy się we Flasha, biegniemy zygzakiem i proszę, uciekliśmy! Spróbowałem przebiegnąć tak całego Monarcha i udało mi się to zrobić bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Żadnego! Na poziomie Supernowa! Kolejna sprawa jest taka, że twórcy gry zmuszają nas niejako do walki na określonym skrawku mapy, nawet jak mamy spory teren wokół siebie. No to po co on jest, skoro musiałem strzelać sobie tylko na określonym obszarze? Wiem, że to miało zapobiegać nadużyciom graczy, ale czy warto w ten sposób to rozwiązywać? Nie można było stworzyć zachowania tak, że potwory by uciekały, że by wahały się, czy zaatakować? Czy też porobić odpowiednie poziomy, gdzie miałyby lepsze szanse na walkę z protagonistą, gdzie walka byłaby generalnie ciekawsza, niż ganianie się na połaciach pustego terenu? Sama ucieczka plus automatyczne leczenie bardzo mocno mnie wyciągały z klimatu gry. Wyglądało to naprawdę sztucznie. Przede wszystkim tyczy się to Monarcha, bo tam to było widać ewidentnie i często, niestety. Czasami niechcący wychodziłem poza ten krąg podczas walki i tylko miałem takie OWWWWWWWWWWWWWW trzeba wszystko od nowa zaczynać, bo cofnąłem się nieco za daleko, meh. Kolejna sprawa, do której nie mogłem się przyzwyczaić, to natychmiastowe przerwanie zmiany magazynka po naciśnięciu klawisza sprintu. Wielokrotnie było tak, że wciskałem zmianę i pod niemal sam koniec wciskałem sprint, bo lubię być ciągle w ruchu i im szybciej, tym lepiej, przez co kończyłem z pustym magazynkiem i REEE na ustach. Poza tymi uwagami walka jest w tej grze solidna, choć nudna.

    Grafika w grze jest ładna, planety prezentują się ciekawie wizualnie, przy czym nie ukrywam, że pod mój gust bardziej pasuje mi w tym względzie Mass Effect 1. Muzyka też wydała mi się dobra. Jest moim zdaniem dobrze dobrana tematycznie do gry, a motyw główny się wyróżnia, kiedy mam przed oczyma menu gry, to od razu kojarzy mi się z nim muzyka w tle, a to dobrze. Nie powiedziałbym jednak, by ten element zrobił na mnie jakieś wielkie wrażenie, ale jestem z niego zadowolony. Odniosłem też wrażenie, że motyw na Pionierze przypomina ten z Taris z KOTORa 1, aż się instynktownie zacząłem obawiać, czy nie jestem na niej uziemiony aż nie zrobię tam questów (coooo poniekąd miało miejsce) xD

    Tak w zasadzie to jak się spojrzy na grę, to jako erpeg powinna ona wyglądać naprawdę dobrze! Rozwój postaci jest bardzo dobrze zrobiony, o czym już wspomniałem, jest w dodatku bardzo czytelny. Wątek główny daje słabą motywację do działania i gdzieś zgubiłem zainteresowanie nim w trakcie grania, ale pod koniec jest ciekawszy. Towarzysze – tym poświęcono mnóstwo uwagi. Bardzo często mają coś do powiedzenia podczas naszych interakcji, co jest mocno na plus, w dodatku korzystanie z nich jest powiązane z naszym rozwojem, mamy do tego odpowiednie Atrybuty, Umiejętności i Atuty. Walka jest w porządku. Jest wiele dialogów, które mają w sobie sporo opcji dialogowych i skill checków. Ba, c&c jest na dobrym poziomie, często zadania można rozwiązać na parę sposobów. Nawet na pierwszej planecie główny konflikt pomiędzy dwoma frakcjami można zakończyć naprawdę różnie, to nie są 2 opcje i do widzenia. Pod koniec gry nasze decyzje mają znaczenie do co tego, kto może przeżyć. Mamy też ekrany końcowe mówiące o rezultatach naszych czynów rodem z Falloutów. Są frakcje, z którymi możemy starać się zaprzyjaźnić albo wręcz przeciwnie - możemy im podpaść. To ponad wszelką wątpliwość JEST crpg.

    Naprawdę chciałem się w to wciągnąć, ale nie dałem rady. Gra wygląda nie jak dzieło weteranów branży, tylko jak jakiś korporacyjny, bezduszny i bezpłciowy produkt skierowany do jak największego grona odbiorców. Jest ona na przykład naprawdę ŁATWA. Nie tylko o walkę mi tutaj chodzi, ale też nie miałem nigdy problemów z tym, by mieć narzędzia do hakowania czy otwierania zamków, wręcz pływałem przez całą grę w nich. W dodatku poziomy dostajemy o wiele za szybko, czy też raczej dostajemy za wiele punktów do naszej dyspozycji przy awansie, co sprawia, że bardzo szybko można wiele Umiejętności podnieść do zadowalającej wartości. W dodatku w grze progi do zdania skill-checków są często dosyć niskie, co dodatkowo ułatwia sprawę. Mało tego – na początku gry są jakby niższe i dopiero w jej trakcie powoli rosną. Nie jestem fanem takiego rozwiązania. Skill-checki winny być związane z trudnością danej akcji, jeżeli coś jest trudne do zrobienia, to winno to mieć odpowiednie odzwierciedlenie. Dodatkowo widać, kiedy można użyć jakiejś Umiejętności w rozmowie i jak możemy to zrobić, to automatycznie wygrywamy. Tym samym Umiejętności związane z dialogami to prymitywne „I win buttony”. To nie powinno tak wyglądać. One powinny np. dawać nam dodatkowe opcje dialogowe (i o tym nie wiemy!), dzięki którym możemy łatwiej kogoś do czegoś przekonać na jakimś etapie rozmowy, czy też sprezentować w sposób przekonujący jakiś dowód etc.

    https://i.imgur.com/zKlLhqC.png

    Z bezpłciowością spotykałem się co chwila w tej grze. Oto podchodzę do liderki jednej z frakcji. Wygląda ona niemal zupełnie tak samo, jak mnóstwo NPCtów w tej grze, tylko ma włosy innego koloru. Ta liderka wysyła mnie na absurdalną misję! Muszę kogoś zgładzić z głupich powodów, super! Idę na miejsce i co widzę? Wysoce racjonalną kobietę-naukowca, która mi tłumaczy, że to nieporozumienie. Coś tutaj nie pasuje. Miałem wrażenie, że w grze jest pewien schemat, gdzie liderkami są kobiety, a nawet jak są zastępcami liderów, to są one bardziej kompetentne od tych liderów. I tak niemal za każdym razem, istoty bez skazy, a nawet, jak jakaś liderka ma skazę, to zaraz pojawia się niewiasta, która już żadnej skazy nie ma, ja w tym przykładzie. To jest szerszy problem, bo wiele postaci jest jednowymiarowych do bólu, co w połączeniu z podobnymi modelami, podobnymi, brudnymi ubraniami/pancerzami, podobnym głosem użyczonym postaciom sprawia, że wszystko mi się zlewało w jeden ciężkostrawny sos. Generalnie scenariusz gry mnie nie zachwycił.

    Sprawa frakcji przedstawia się równie nieciekawie. Problem w tym, że gra jest podzielona nie tylko na poszczególne planety, ale i jakby na rozdziały, gdzie nie możemy odwiedzić pewnych miejsc, póki czegoś nie zrobimy. To powoduje, że ciężko jest wyczuć jakieś napięcie, walkę między frakcjami. Dobrze działa to w zasadzie tylko tam, gdzie w jednej lokacji są dwie lub więcej frakcji, jak to ma miejsce w pierwszej lokacji czy na Monarchu. W pozostałych miejscach to jest tylko wskaźnik, który w dodatku łatwo sobie zapełnić, byłem spoko gościem dla każdej frakcji w grze na końcu xD Tym dziwniejsze jest to, że pomagają one graczowi na samym końcu. Jest to chwyt znany i lubiany, ale tutaj wydało mi się to sztuczne.

    Niektóre questy było bardzo ciekawe, ale wiele było też fetch questów i wręcz jakichś dziwnych zadań typu przynieś parę rodzajów pancerzy, wtf. Wykonałem je wszystkie. Na początku wyłączyłem quest markera i szło mi całkiem dobrze do momentu, gdzie musiałem coś gdzieś znaleźć/odebrać. Szukałem, szukałem i musiałem ponownie włączyć, bo to było bardzo specyficzna rzecz. Już nie wspomnę o tym, że na Monarchu podano mi ŹLE kierunek, gdzie miałem szukać myśliwego. Dopiero jak włączyłem tego wspomagacza, to zobaczyłem, że to było w zupełnie innym miejscu, niż mi wskazano!!!!oneone!!1 No i powodzenia w szukaniu malutkich kropek przy queście z Bizancjum w zwiedzaniu kolonii bez quest markera :D Włączyłem quest-markera i miałem wszystko w tyłku.

    Chciałbym, by gra okazała się dla mnie bardzo miłą rozrywką, ale tak nie było. Ba, chciałbym, by to była kiepska gra, dzięki temu mógłbym zrobił wielce humorystyczny wpis, pełen ironii, dowcipów, czuć byłoby z niego emocje. Ale nie, było gorzej. Ta gra była dla mnie po prostu NUDNA, koszmar! Nie polecam jej, spore rozczarowanie.

    #crpg #rpg #theouterworlds #gry #obsidian

    * Banner Saga 1
    * Darklands
    * Dark Sun: Shattered Lands
    * Wizardry 7 - 3
    * Wizardry VII - 2
    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: TOWwpis.jpg

  •  

    Swego czasu Stoic wystartowało z kampanią na kickstarterze odnośnie ich pomysłu na grę – The Banner Saga. Możecie się zastanawiać, co to za herbata ( ͡º ͜ʖ͡º) nazwa jednak kojarzy się ze Skandynawią i przywołuje na myśl dzieła literackie, traktujące o wielkich czynach bohaterów lub wybitnych rodów. Taki był cel twórców gry, chcieli stworzyć świat low-magic nawiązując dokonań wikingów. Prześledźmy sobie jeszcze raz, jakie były główne założenia całego projektu (DRM-free spełnili):

    Not another generic fantasy: Drawing heavily from Norse culture while creating its own identity and mythology, The Banner Saga takes a low-fantasy approach to viking themes. Giants: yes. Horned helmets: no.
    Strategic combat: Recruit a large roster of unique characters throughout the story, each with different abilities that interact in combat in a deeply tactical way and personalities of their own. The Banner Saga harkens back to classic turn-based gameplay with a strong emphasis on tactics over brute force and endless grinding.
    Travel across gorgeous landscapes: The choices you make as events arise have a huge affect on how the story plays out- who survives, who dies, and what's worth saving. Add people to your caravan as you travel, or lose them when tough decisions arise. You're not just fighting to save nameless strangers, you're fighting for your neighbors, your family and your way of life. We want you to care what happens to them.
    An emphasis on story: Your choices in dialogue and throughout the game truly affect the story and the people around you. A mature story for adults means forming relationships and making tough decisions; not sex, violence and swearing.
    Play online: Though the single-player campaign is our focus, The Banner Saga provides a deep multiplayer game; build a unique party of characters and battle friends and enemies in multiplayer combat. Upgrade your party over time and devise new strategies.
    Risk in gameplay: A lot of modern games play it safe- you know you'll defeat the evil and save the day. In The Banner Saga you can't take anything for granted. We want it to feel like a good tv mini-series; the world doesn't revolve around you, it's about how you deal with change.


    Źródło: https://www.kickstarter.com/projects/stoic/the-banner-saga

    Tak się składa, że ostatnio przeszedłem tę grę i miałem okazję do tego, by samemu sprawdzić, jak sobie z tym wszystkim poradzono, zatem poniżej moje skromne wrażenia.

    Ok, zacznę od tego, nie polecam wersji na Originie. Musiałem zmieniać za każdym uruchomieniem gry język w grze. Być może coś poszło po mojej stronie nie tak, ale tylko tam miałem z tym takie problemy. Język zmieniałem na angielski, ponieważ polska lokalizacja pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Miałem wrażenie, że została zrobiona niskim nakładem sił, wiele rzeczy przetłumaczono w ten sposób, by się z grubsza zgadzało, ale nie oddawało to należycie myśli kogoś, kto pisał tekst. Jeżeli ktoś może, to polecam grać po angielsku. Nie można sobie zapisywać gry, kiedy się chce, choć automatyczny zapis działa dobrze i jest robiony na tyle często, że mi to w ogóle nie przeszkadzało.

    Wiele uwagi miano poświęcić grafice i animacjom. Muszę powiedzieć, że biorąc pod uwagę, jak skromne środki przeznaczono na stworzenie gry, to wyszło to bardzo dobrze. Przedstawienie postaci, świata, różnych miejscowości – wszystko wygląda bardzo ładnie i pasuje do siebie. Mało było cut-scenek, ale to poniekąd zrozumiałe. Jedynie przy dialogach animacja postaci była minimalna, ruszał się zwykle tylko jeden element i oczy postaci, co w połączeniu z kompletnych brakiem głosu wyglądało nienaturalnie, ale w końcu i do tego się przyzwyczaiłem. Podobało mi się też to, że jakość nie zaczęła lecieć w dół wraz z końcem gry, wręcz przeciwnie, plansza końcowej lokacji zmieniała się wyraźnie wraz z kolejnymi wydarzeniami.

    No właśnie – „plansza” lokacji. Miejsca, gdzie jest więcej do roboty przypominają miasta w Heroesach, gdzie klikamy na odpowiednie miejsce i uruchamiamy aktywność, na przykład handlujemy, czy też zarządzamy swoją drużyną, nie ma tego zbyt wiele. Większość akcji w grze jest wykonywana przy pomocy dialogów lub opisów pewnych zdarzeń, gdzie podejmujemy decyzje. Oprócz tego jest jeszcze poruszanie się karawaną i walka. To sprawia, że nie ma eksploracji w grze jako takiej. Null. Żadnego łażenia po mieście, żadnego odkrywania tajnych przejść, zwiedzania lochów i tym podobnych rzeczy.

    https://i.imgur.com/xQuMn4k.png

    Nie oznacza to jednak, że świat w grze jest mały. Dostajemy do dyspozycji mapę, gdzie zamieszczone są ważne punkty w krainie wraz z ich opisem. W taki oto sposób wiele rzeczy możemy się dowiedzieć nie tylko o geografii świata, ale też o jego historii i o miejscach, które między innymi odwiedzimy w tej części Sagi. Jest to moim zdaniem bardzo trafne rozwiązanie, bo odciąża dialogi z typowego zapychania i zarzucenia gracza informacjami często w momencie, kiedy sobie tego nie życzy (jak na początku Wasteland 2, dajcie mi grać muh ledwie co stworzoną drużyną!). Co do dialogów, to były one dobrze napisane, nie mam się co zbytnio czepiać. Problem mam tylko w tym, że część postaci było ledwie zarysowanych. W Jagged Alliance 2 najemnicy mieli mało kwestii, ale były one tak napisane, że dawały im one mnóstwo charakteru, choć tutaj pewnie pomagał VA. W The Banner Saga można go usłyszeć tylko podczas bardzo nielicznych cutscenek, w których zabrakło niestety miejsca dla wszystkich ważniejszych postaci, szkoda.

    https://i.imgur.com/vDvdsEj.png

    Sama historia i główny motyw w grze mi się podobały. Ucieczka przez inwazją i rola aktywnego uchodźcy jest świeżym tematem, odejście bogów ze świata i pozostałości ich kultu też wydały mi się interesujące, nie tylko dostarczały ciekawych informacji, ale też potęgowały poczucie beznadziei i generalnie ciężkiego położenia, w którym znaleźli się bohaterowie gry. Niestety, gdzie nie zawiódł scenariusz, tam zawiodła mechanika. Otóż poruszamy się po świecie w formie karawany, której skład stanowi nasza drużyna, wojownicy, varlowie (rasa wielkich, rogatych postaci o posturze ludzkiej), cywile niezdolni do walki i zapasy do wyżywienia naszej wesołej kompanii. Problem w tym, że ubytek żywności nie stanowi jakiegoś wielkiego dramatu tak naprawdę. Jedynie wpływa negatywnie na morale, co ma pewien wpływ na rozgrywkę, ale niewielki. Nikt nie narzeka na nas z powodu głodu, nikt nie kwestionuje naszego przywództwa, nie ma żadnych buntów z tego tytułu. W dodatku cywile to jest jedynie statystyka, cyferki na górze ekranu. Varlowie i wojownicy znaczą niewiele więcej, stanowią o sile karawany przy konfrontacji z wrogami. Tym samym dochodziło do sytuacji, kiedy miałem 0 żywności i pojawiały się „trudne decyzje”, kiedy musiałem poświęcić żywność dla jakichś innych profitów. Okej, to sobie poświęcałem 0 żywności xD i zabierałem profity. Ojej, mam zabrać więcej ludzi, którzy rzucą się na wagony z zaopatrzeniem, jak się tylko zgodzę? Super! Proszę bardzo xD Macie, częstujcie się moimi zapasami, których nie mam xD Normalnie bym nie zwracał na to takiej uwagi, ale niestety, jeżeli się robi grę, gdzie głównym motywem jest ucieczka, wędrówka, ochrona ludzi podczas tej wędrówki i dbanie o nich, jeżeli sporą część gry spędza się na ekranie karawany, to takie niedopatrzenie to jest nieco zbyt wiele jak dla mnie. Skoro z czegoś robi się tak ważny element całej gry, to trzeba go jednak porządnie dopieścić, a tego tutaj nie zrobiono.

    https://i.imgur.com/3rz8sJ6.png

    Skoro już narzekam, to przejdźmy do tego, ile gra pozostawia nam swobody. Dużo tego nie jest. Praktycznie nie mamy wpływu na fabułę w grze, co poniekąd może być zrozumiałe – jedna karawana idzie w określonym już wcześniej kierunku, druga ucieka na południe, później się niejako łączą. Jednak, jak się spojrzy na tę całą piękną mapę z tymi licznymi, ciekawymi punktami na niej, to aż chciałoby się czasami wybrać inny kierunek, zaryzykować i zboczyć ze ścieżki, tymczasem nic z tych rzeczy nas nie czeka. Jest jeden moment, kiedy wydawało mi się, że będzie to możliwe, ale to gra tylko się bawiła moją nadzieją, w efekcie straciłem postać i zawiedzony tym stanem rzeczy ruszyłem grzecznie tam, gdzie miałem pójść. Ja to rozumiem – to są koszty. Budżet był skromny, studio jest małe, trzeba było pokazać graczom jak najwięcej, a gra jest dosyć krótka, takie alternatywne ścieżki sprawiają, że albo trzeba więcej pieniędzy na to przeznaczyć z nadzieją, że za drugim razem ktoś wybierze drugie rozwiązanie, albo trzeba poświęcić coś, by to zrobić. Jestem tutaj wyrozumiały, ale tak daleko posunięta liniowość w naszych działaniach z nieskorzystaniem z okazji, jaką dawała tak starannie przygotowana mapa i motyw ucieczki – szkoda. Szkoda, że nie można było, czy też nie zdecydowano się inaczej tego zrobić.

    Wiele osób narzeka na c&c w grze, ale dla mnie to nie jest takie proste. Znaczy się – jak już wskazałem wyżej, wpływu na dzieje naszej karawany raczej nie mamy, przynajmniej nie w tej części. Z drugiej strony mamy motyw ucieczki i naszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa jej członkom. I o ile wojownicy, varlowie i cywile to cyferki, to jednak członkowie naszej drużyny już nie, są obecni przy decyzjach, mają swoje zdanie i rozmawiamy z nimi od czasu do czasu. Można się do nich przyzwyczaić, a nawet przywiązać do nich. W dodatku to oni są naszą siłą w walce, każda postać ma specjalną umiejętność i jej zniknięcie może być mocno odczuwalne. A postacie możemy stracić przez nasze decyzje. To jest już konkretne oddziaływanie na naszą grę. Oczywiście są i mniejsze skutki, jak utrata bądź zdobycie żywności, czy uzyskanie jakiegoś przedmiotu. Zatem choć c&c z pewnością nie jest tak duże, jak zapewniali twórcy, to jednak nie posuwałbym się do tego, by negować jego występowanie w grze kompletnie, przynajmniej nie z mojego punktu widzenia.

    Bardzo, ale to BARDZO nie podobał mi się sam koniec gry, z wyjątkiem samej sfery artystycznej. Niestety nie mogę otwarcie tego napisać, by nie spojlerować. Generalnie chodzi o to, że gra stwarza dramatyczny moment, którego nie da się uniknąć i robi to w mało finezyjny sposób:

    pokaż spoiler a konkretnie chodzi mi o śmierć jednej osoby z dwójki Alette/Rook. Przypomina mi to tak bardzo Mass Effect 1 i wybór pomiędzy Kaidenem i Ashley, że szok. Z tym że tam było to zrobione po raz pierwszy i w nieco bardziej subtelny sposób, można było zmienić decyzję, był nagły atak itd. Tutaj widać było – ty albo ja. No po prostu nie podobało mi się takie rozwiązanie.


    Rozwój postaci w grze jest bardzo ograniczony nie tylko dostępnymi opcjami, ale również tym, że postać może mieć maksymalnie 5-ty poziom. Współczynników jest 6:
    1. Armor – odpowiada za blokowanie ciosów przeciwników.
    2. Strength – siła ciosów zadawanych sile przeciwnika, jest to jednocześnie życie, działa to w ten sposób co w Betrayal at Krondor, czyli jak mamy mało siły, to zadajemy słabe ciosy, a jak spada do 0, to jesteśmy eliminowani z pola walki.
    3. Willpower – pozwala na wykonanie pewnych akcji lepiej, jak silniejsze uderzenia, dalej można pójść, jest także wymagane do używania umiejętności specjalnych.
    4. Extertion – ile możemy użyć Willpowera, zwykle wartość ta wynosi 2-3, czyli jak mamy 3, to możemy użyć maksymalnie 3 Willpowera np. do ciosu o sile 5 dodać 3 i łączna siła ciosu będzie wynosiła 8.
    5. Break – ile możemy zadać obrażeń zbroi wroga, mamy bowiem 2 rodzaje ataku – możemy zaatakować normalnie siłę (życie), ale wtedy częściowo przeciwnika chroni zbroja, możemy zaatakować zbroję i ten współczynnik określa, ile możemy zadać obrażeń, najczęściej nie jest wysoki i wynosi tylko 2.
    6. Abilities – każda postać ma pewne umiejętności specjalne, jedną aktywną i jedną pasywną, są one różnego rodzaju, te aktywne to na przykład cios w kilka osób jednocześnie, czy też po dokonaniu ataku atakują również przeciwnicy znajdujący się w pobliżu, pasywne nie wymagają użycia Willpowera i to takie sprawy jak np. to, że nasze łuczniczki zadają silniejsze ciosy, jeżeli nie ruszą się z miejsca. Na 3 i 5 poziomie umiejętności aktywne polepszają się.

    https://i.imgur.com/RuZBmVI.png

    W grze są punkty doświadczenia zwane Renown, które zdobywamy najczęściej za zabijanie wrogów, ale też przy pewnych wydarzeniach. Awanse na kolejne poziomy są coraz bardziej kosztowne, czyli trzeba czasami zdecydować, czy lepiej awansować parę jednostek z niskim poziomem, czy jedną z wysokim. Jest to jednocześnie waluta w grze, za którą kupujemy jedzenie (who cares xD), czy tez artefakty, ale te można też dostać w grze pokonując wrogów w drugiej fazie wojny i w pewnych miejscach w grze. To jest też cały „ekwipunek” postaci – jedna rzecz. By awansować postać, musi ona zabić określoną liczbę wrogów, ale liczą się nawet ci pokonani w treningu, zatem to nie jest problem.

    Muszę powiedzieć, że wielkiej filozofii tutaj nie ma. Warto podnosić Extertion i Strength, często warto podnieść Break. Armor dobrze jest mieć na przyzwoitym poziomie, a Willpower jest w sumie najmniej przydatny, bo możemy go uzupełnić zabijając wrogów w walce i jest też bonus przy wysokim morale. System jest na pewno bardzo czytelny.

    Sama walka rządzi się pewnymi prostymi zasadami:
    1. możemy korzystać maksymalnie z 6 osób, co sprawia, że mamy sporo kombinacji z umiejętnościami specjalnymi różnych postaci,
    2. walka niemal zawsze toczy się na dość małej planszy, na której rzadko kiedy są jakieś przeszkody, ponadto część jednostek zajmuje 4 pola zamiast 1, co sprawia, że pozycjonowanie jest dość istotne,
    3. walka odbywa się w turach naprzemiennych z wyjątkiem sytuacji, gdzie zostaje się tylko jeden przeciwnik, wtedy każdy ma normalnie swoją turę, zdecydowanie wolę system z Jagged Alliance 2 na przykład, gdzie ruszamy się my wszystkimi jednostkami, a później wróg, ma ten element niepewności podczas tury przeciwnika, jednak zdaję sobie sprawę, że na tak małej planszy i w tym systemie to nie miałoby sensu, generalnie wyszło wszystko w moim odczuciu dobrze,
    4. potraktowanie Strength jako nie tylko siły, ale też życia, w połączeniu z turami naprzemiennymi sprawia, że często warto zostawić jednostki słabe, by „zajmowały” miejsce w turze przeciwnika, ale nie zawsze, ponieważ mogą one wciąż atakować pancerz i używać swoich umiejętności, co może boleć.

    https://i.imgur.com/M5qha2n.png

    System walki jest prosty i nastawiony na to, by dobrze opanować go w szczegółach. Widać to zwłaszcza na poziomie Hard, ponieważ walczymy ze sporą liczbą przeciwników różnego rodzaju, którzy też mają swoje atuty i często trzeba dobrze wszystko rozplanować. Jest to też kwestia motywacji – czy podoba nam się to na tyle, by chcieć się tego uczyć. Powstaje pytanie – co nas może do tego zachęcić? Cóż, mogą to być na przykład piękne animacje i dobrze dobrany dźwięk, dzięki czemu czujemy tę moc, kiedy postać uderzy, zwłaszcza jak ładnie siła przeciwnikowi złazi :] Ciekawym rozwiązaniem są wojny, kiedy to na samym początku określamy, jak chcemy podejść do starcia, np. czy szarżujemy i toczymy ciężką walkę, ale minimalizujemy przy tym straty, czy wręcz przeciwnie – poświęcamy naszych wojowników/varlów, by stoczyć łatwiejszy pojedynek, zachowujemy równowagę między tymi dwoma postawami, możemy też zachować się jak ostatnie lamy i oddać los bitwy w ręce kąpiutera, ale kto by chciał to robić xD Po pierwszej fazie następuje druga, gdzie możemy od razu stoczyć kolejną bitwę, tak jak stoimy po pierwszej, czyli pewnie osłabieni poprzednim starciem jedynie z dodatkowym Willpowerem do rozdysponowania. Nagrodą za wygraną są przedmioty, ale na Hardzie jest to trudna sprawa, bo przeciwnicy są silni. Dobrze, przynajmniej jest jakieś wyzwanie. Jednak to ostatnia walka jest prawdziwym testem na to, jak dobrze udało nam się system poznać, bo jest wymagająca, ale zwycięstwo smakuje wspaniale.

    Generalnie gra mi się podobała, pomimo kilku mankamentów. Wprawdzie Stoic nie udało się w moim odczuciu zrobić wszystkiego tak, jak obiecywali, szczególnie mam tutaj na myśli nasze decyzje, które miały oddziaływać na fabułę gry, czy też zarządzanie karawaną. Trzeba mieć jednak na uwadze to, że nigdy nie miała to być jakaś prawdziwie rozbudowana przygoda, wielka gra, tylko solidna produkcja z jasno określonymi zaletami, która miała z swoim ograniczonym zakresie zrobić z tych zalet jak najlepszy użytek. Właśnie dzięki takim rzeczom, jak przepiękna muzyka, bardzo ładna grafika, starannie stworzony świat, całkiem ciekawe postacie, cały motyw ucieczki i wędrówki, wreszcie dobra walka dająca sporo satysfakcji – to one sprawiły, że mam ochotę w przyszłości nie tylko jeszcze raz przejść grę, ale też sięgnąć po kolejną część Banner Sagi.

    Discord crpg, zapraszam! - https://discord.gg/yDJq7Nk

    #crpg #rpg #lisaroscontent #tbs #bannersaga

    * Darklands
    * Dark Sun: Shattered Lands
    * Wizardry 7 - 3
    * Wizardry VII - 2
    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: BannerSaga.jpg

    •  
      sejsmita

      +1

      Najs, wreszcie gra z tego wieku.

      Cieszę się, że się podobało. Jak Stoic mi przyśle premię za reklamę, to się podzielę xD

      Jedno 'ale'

      Problem w tym, że ubytek żywności nie stanowi jakiegoś wielkiego dramatu tak naprawdę. Jedynie wpływa negatywnie na morale, co ma pewien wpływ na rozgrywkę, ale niewielki. Nikt nie narzeka na nas z powodu głodu, nikt nie kwestionuje naszego przywództwa, nie ma żadnych buntów z tego tytułu. W dodatku cywile to jest jedynie statystyka, cyferki na górze ekranu.

      @Lisaros: Nie do końca. Jeśli piszesz tylko o tbs1 to tak, jednak to 1/3 gry i warto myśleć przyszłościowo. W tbs2 clansmen są już bardziej przydatni, a w tbs2 są kluczowi.

      Poza tym - pomijając standardowe aspekty crpg, czyli wybory - generalnie masz ich uratować, ci ludzie powierzyli się Twojej opiece.

      Nikt nie narzeka na nas z powodu głodu, nikt nie kwestionuje naszego przywództwa, nie ma żadnych buntów z tego tytułu

      Ale odchodzą, może nie jest to bunt agresywny, ale jest, zostawiają gracza, bo nie spełnił swojej roli.

      jak dobrze udało nam się system poznać, bo jest wymagająca, ale zwycięstwo smakuje wspaniale.

      (。◕‿‿◕。)
      pokaż całość

      +: Lisaros
    •  

      @Lisaros: ta gra jest turbo satysfakcjonująca, przeszedłem wszystkie części, serio sięgnijcie po to mirki bo fabuła jest naprawdę super :)

      +: Lisaros, sejsmita +1 inny
    • więcej komentarzy (5)

  •  

    Niedługo, bo już 15 października, swoją premierę będzie miało Disco Elysium (znane poprzednio jako No Truce with the Furies).

    Uwaga! Postawiliśmy discorda #crpg wszystkich chętnych zapraszamy ʕ•ᴥ•ʔ
    Rozmawiamy nie tylko o erpegach, są dramy i dyskusje o technologii i takie tak pierdoły xD
    https://discord.gg/yDJq7Nk

    Myślę, że warto zwrócić na ten tytuł uwagę. Po pierwsze - jest to detektywistyczne crpg. Tak jest! Tego typu gier nie ma zbyt wiele. Wcielamy się w rolę detektywa i terenem naszych działań będzie miasto Revachol, poruszać się mamy po nim swobodnie (open-world).

    Po drugie - mamy mieć do czynienia z rozbudowanym systemem dialogów. Systemem, bo nie tylko mamy mieć sporo możliwości do wyboru, ale nasze podejście do wielu spraw może być różne (w tym good cop, bad cop, branie łapówek itp.). Postacie, z którymi wchodzimy w interakcje, mają zapamiętywać sobie to, co miało miejsce podczas spotkania z nimi, mają też zwracać uwagę na nasz wygląd na przykład, komentować, jeżeli krwawimy, przypomina mi to trochę rozwiązanie z Arcanum.

    Gra ma też poruszać też wiele poważne tematy takie jak narkotyki, seks, czy przemoc.

    Interesująco przedstawia się system walki. Ma się ona co prawda toczyć w "turach", ale tak mamy walczyć tak jakby za pomocą okna dialogowego, przy czym wielką rolę mają grać nasze współczynniki i sprzęt. Więcej można się o niej dowiedzieć tutaj: https://zaumstudio.com/2018/05/03/combat-in-disco-elysium/ Ma być to też wpisane idealnie w grę i ładnie animowane. Czy to był dobry i rewolucyjny pomysł - czas pokaże.

    Na pewno cieszy mnie to, że twórcy starają się oddać uczucie gry w pnp rpg podczas grania w Disco Elysium. Czyli w zasadzie wracamy do korzeni. No i ostatnio czytam kryminały, to fajnie by się zagrało w takie coś :P Art.-style też mi się podoba.

    Kilka cech głównych gry od jej twórców:

    DISCO ELYSIUM
    is a groundbreaking open world role playing game. You’re a detective with a unique skill system at your disposal and a whole city block to carve your path across. Interrogate unforgettable characters, crack murders or take bribes. Become a hero or an absolute disaster of a human being.


    UNPRECEDENTED FREEDOM OF CHOICE.
    Intimidate, sweet-talk, resort to violence, write poetry, sing karaoke, dance like a beast or solve the meaning of life. Disco Elysium is the most faithful representation of desktop role playing ever attempted in video games.


    COUNTLESS TOOLS FOR ROLE PLAYING.
    Mix and match from 24 wildly different skills. Develop a personal style with 80 clothes items. Wield 14 tools from guns to flashlights to a boombox, or pour yourself a cocktail of 6 different psychoactive substances. Develop your character even further with 60 wild thoughts to think – with the detective’s Thought Cabinet.


    A REVOLUTIONARY DIALOGUE SYSTEM WITH UNFORGETTABLE CHARACTERS.
    The world is alive with real people, not extras. Play them against each other, try to help them, or fall hopelessly in love. Disco Elysium’s revolutionary dialogue system lets you do almost anything.


    CARVE YOUR UNIQUE PATH ACROSS THE CITY.
    Explore, manipulate, collect tare or become a millionaire in an open world unlike anything you’ve seen before. The city of Revachol is yours for the taking, one small piece at a time. From the streets to the beaches – and beyond.


    HARD BOILED, HARD CORE.
    Death, sex, taxes and disco – nothing is off the table. Revachol is a real place with real challenges. Solve a massive murder investigation, or relax and kick back with sprawling side-cases. The detective decides – the citizens abide.


    #crpg
    pokaż całość

    źródło: zaumstudio.com

  •  

    Jakiś czas temu wydana została gra planszowa Jagged Alliance ufundowana na kickstarterze. Gra została ciepło przyjęta i teraz studio Underworld Kingdom ma w planach zakup licencji na wydanie gry w polskiej wersji językowej i właśnie ruszyła kampania na Wspieram.to by zebrać fundusze na ten cel. Na razie mają 27k/50k i idzie im całkiem nieźle.

    Link do wsparcia twórców: https://wspieram.to/JaggedAlliance

    Przyznam, że nie słyszałem o tej grze. Tak mocno w planszówkach nie siedzę, ale cały zestaw prezentuje się imponująco. Ktoś grał? Jak wrażenia? Zwłaszcza fanów Jagged Alliance 2 winno to zainteresować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #crpg #planszowki #jaggedalliance2 #ja2
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Coruscant. Nadzwyczajne zebranie Rady Jedi
    [Przed rozpoczęciem gry]
    [Obrady Rady tajne, wiedza ooc]

    #lacunafabularniestarwars

    - Zebraliśmy się tutaj w związku ze szczególną prośbą, którą skierowała do nas Pani Kanclerz Aurora Pryde - rzekł sztywno prowadzący sesję Mistrz Lorisas Xsis.

    - Przepraszam za spóźnienie - wydyszał zmachany Mistrz Stah Schek - mój środek transportu nie chciał odpalić. Mistrz Stah Schek zajął miejsce odprowadzany spojrzeniami pozostałych członków Rady.

    - Kontynuujcie proszę - uśmiechnął się szeroko.

    - Pani Kanclerz prosiła nas o wyznaczenie osób które będą odpowiedzialne za jej ochronę – kontynuował Mistrz Xsis. - Przychylnym okiem obdarzyła trójkę naszych zaufanych członków Zakonu i poprosiła, byśmy zgodzili się na przydzielenie jej ich do jej bliskiego otoczenia, by strzegli jej bezpieczeństwa. Ta trójka to: A'Drabalah, Reina Cho-Chu i Tesilius Alkai. Przed nami na ekranach znajdują się skrócone rekomendacje oraz dotychczasowe dossier kandydatów. Są to osoby dobrze nam znane, choć niezbyt doświadczone – żachnął się.

    Co do naszych kandydatów – głos zabrał Mistrz Zaarbald - to wiem, że nasz brat A'Drabalah nie zawsze potrafi kroczyć ścieżkami wyznaczonymi przez JSM i daje się ponieść gniewowi, co z resztą widać w jego kontaktach z innymi Jedi, ale ufam, że jest na tyle oddany sprawie i Republice, że swoje zadanie wykona bez zarzutu. Tym bardziej, że będzie przy nim jego ambitna uczennica Reina Cho-Chu, oboje dobrze się uzupełniają. Trzeci z nich Tesilius Alkai jest dobrze tobie znany, Mistrzu Xsis, więc ufam twojemu osądowi, że jest to osoba odpowiednia. Dodatkowo, wszyscy będą blisko nas i jestem pewien, że gdyby miało dojść do czegoś niepożądanego, to zareagujemy odpowiednio szybko i przywrócimy sprawę do porządku. Niech Moc będzie z nimi.

    Tak, znam mojego byłego ucznia, to… - rzekł z wielką powagą – kompetentny Jedi. Proponuję teraz poddać kandydaturę całej trójki pod głosowanie zbiorcze, jeżeli wystąpią wątpliwości, to będziemy rozstrzygać je indywidualne. Kto jest za przyjęciem kandydatury A'Drabalaha na ochronę Pani Kanclerz? – widząc wszystkie ręce w górze Mistrz Xsis niedbale się uśmiechnął. Gdyby wszystkie decyzje były podejmowane tak sprawnie. - Dziękuję. Teraz głosujemy nad kandydaturą Reiny Cho-Chu… Nad… Co mi tu miga? Ale… Co to za odgłosy, co to za film? Mistrzu Stah Schek!

    - Chyba mogę to wytłumaczyć – wyjąkał nieśmiało Mistrz Stah Schek z niepokojem zerkając na mistrza Septuma - No bo wyskoczyło mi takie powiadomienie, że kończy się bateria w datapadzie i chciałem je zamknąć, ale znikło i chyba mi się wtedy kliknelo... No i w dodatku datapad nie chce się połączyć ze stacja dokująca - Mistrz Stah Schek bezradnie zademonstrował, po czym wyskoczyła cała kaskada dzięków i obrazów na ekranach wszystkich zgromadzonych. Mistrz Xsis bez słowa wyjął datapad z rąk Stah Schka, burknął, obrócił do góry nogami, kliknął dwa razy, podpiął do stacji i wrócił na swoje miejsce. Nastał znowu porządek.

    - Tak, hmm dziękuję – powiedział nieco nerwowo Mistrz Stah Schek, ponownie trwożnie zerknął na Mistrza Septuma, po którym jednak nie było widać żadnych oznak zdenerwowania.

    - No dobrze powtórzy głosowanie. Kto jest za...

    Tym razem obyło się bez niespodzianek. Kandydatura została zatwierdzona. Tak samo jak kandydatura Tesiliusa Alkai.

    ...

    Trójka Jedi wyróżnionych ochroną samego Kanclerza stała przed obliczem Rady.

    Spokojne oblicze Pantoranki Reiny Cho-Chu wyróżniały tatuaże - po dwa złote na każdym z policzków w formie kresek, młoda Padawanka znana jest z tego, że jest zawsze stonowana i wyważona w uczuciach.

    A'Drabalah miał opaskę zasłaniającą miejsce, gdzie normalnie znajdowałyby się oczodoły – rzecz charakterystyczna dla przedstawiciela rasy Miraluka. Widział on jednak wszystko dokładnie dzięki Mocy.

    Wysoka i blada sylwetka Muuna wyróżniała się strojem. Tesilius Alkai był ubrany w pelerynę spiętą trójkątną spinką wokół szyi tak, aby zasłoniła jego prawy bok ciała.

    Jest to wyjątkowo odpowiedzialna i doniosła rola – rzekł surowo Mistrz Xsis. - Należy pamiętać, że chronicie nie tylko osobę, ale też urząd. Urząd gwarantujący stabilność Republik. Chroniący jej prawa. NIE MOŻECIE zawieść pokładanych w was nadziei, co wynika nie tylko z prośby Kanclerza i decyzji Rady, ale również ze szczegółowych postanowień i tradycji Zakonu Jedi…

    - Tak, tak, Mistrzu Xsisie – przerwał pogodnie nieco znudzony Mistrz Zaarbald. – Głosowanie się odbyło, obrońcy zostali wcześniej poinstruowani i należą co naszego Zakonu, są świadomi swych obowiązków, czy możemy przejść już do rzeczy?

    Tak, tak, gnbhrbh – burknął Mistrz Xsis i rzekł zwracając się do trójki Jedi stojącej przed Radą - czy podołacie temu zadaniu?

    - Biorę to na siebie! - Bez wahania odparł A'Drabalah - Będę strzegł Pani Kanclerz jak źrenicy oka!

    Skrzywiony Mistrz Xsis już otwierał usta, by w niewybrednych słowach skomentować postawę A'Drabalaha, gdy salą wstrząsnął wybuch śmiechu.

    - Dobre! Bierze to na siebie... He he jak źrenicy... He he dobre, bo to Miraluka, a oni nie mają oczu! Ha ha ha... To się panu panie mistrzu udał. – rechotał się Mistrz Stah Schek.

    Kamienne twarze pozostałych członków Rady mogły świadczyć o innej opinii.

    - Czy pozostali kandydaci podzielają „entuzjazm” Mistrza Scheka? – spytał purpurowy Mistrz Xsis.

    - O tak! Ochrona Pani Kanclerz będzie zaszczytem. Podziwiam ją za to, co zrobiła dla utrzymania pokoju. Desu! - Reina Cho-Chu.

    - Jestem gotowy na to zadanie - odparł rzeczowo Tesilius Alkai.

    #lacunafabularnie #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    W 2014 roku na RPG Codex pojawiła się bardzo ciekawa lista Top 70 PC RPGs. Odbiła się ona niemałym echem, również na Wykopie, gdzie oba znaleziska o niej miały łącznie ponad 100 tys. wyświetleń. Nie ukrywam, że mi też przypadła do gustu, a zwłaszcza 20 najlepszych tytułów – nie tylko przedstawiały klasykę gatunku, ale poszczególne pozycje często mocno różniły się od siebie, miały inne zestawy zalet i wad, inne powody, dla których uznano, że są one w historii crpg wyjątkowe. Tak się składa, że dane mi było przejść całe top 20 z tej listy, a ostatnim tytułem, który niedawno ukończyłem, to ulubiony erpeg Josh Sawyera –** Darklands** i o tej grze będzie niniejszy wpis.

    + Głosowanie w komentarzach!

    ===============================
    #lisaroscontent
    ===============================

    Zaczynamy tradycyjnie od stworzenia naszej drużyny. Normalnie w tym miejscu często piszę, że gra ma taki a taki system rozwoju postaci, często – że gra jest pod tym względem rozbudowana i mamy przy tym sporo zabawy. Przy wpisie o Wizardry 8 napisałem od razu, że tam jest to zrobione genialne. Jednak Darklands…

    Ok, od początku – nasza drużyna może liczyć do 4 stworzonych przez nas postaci plus od czasu do czasu może do nas dołączyć jedna dodatkowa postać w trakcie przygody, ale tylko tymczasowo. Na samym początku standardowo nazywamy naszego bohatera i wybieramy płeć, co ma o tyle znaczenie, że kobiety nie mogą wybierać z pewnych profesji (o nich za chwilę), ale za to w trakcie przygody mogą posiąść wiedzę o świętych, którzy będą pomagali tylko im, płcie różnią się też nieznacznie początkowymi statystykami. Następnie klikamy w „Begin childhood”. Hę? A co to takiego? Dzieciństwo? Tak jest! W Darklands tworzenie postaci jest połączone z tworzeniem wcześniejszej historii swojego wybranka. Wędrujemy niejako przez poszczególne fazy życia, aż kończymy w dogodnym punkcie i rozpoczynamy zabawę. Zobaczmy zatem, jakie życie mogli mieć nasi towarzysze przez wyruszeniem po sławę i bogactwo.

    W „dzieciństwie” wybieramy nasze pochodzenie z 6 dostępnych propozycji. Chcemy pochodzić z warstwy rycerskiej? Nie ma sprawy! Z bogatej rodziny kupieckiej? Załatwione! Z pospólstwa ze wsi? Jasne! Wybór nie jest wbrew pozorom wcale prosty. Na przykład pochodzenie z wysokich warstw otwiera drogę do bardzo przydatnych profesji, ale za to mamy wyraźnie mniej punktów do rozdysponowania do 6 głównych statystyk. Tutaj na największy bonus mogą liczyć mieszkańcy wsi, którzy musieli wiele w życiu znieść, by przeżyć.

    Co do głównych statystyk, tych jest 6: Endurance, Strength, Agility, Perception, Intelligence i Charisma. Dwie pierwsze są zdecydowanie najważniejsze, bo przydają się w walce. A każda nasza postać MUSI umieć walczyć, bez wyjątków. Endurance to nasza wytrzymałość, jak dojdzie do 0, to nasza postać pada nieprzytomna, na szczęście łatwo się ona regeneruje, wystarczy chwilę odpocząć. Strength to już poważniejsza sprawa, bo to jest nasze życie. Jak dojdzie do 0, to po nas. A w tej grze nie da się wskrzeszać postaci, zatem lepiej pilnować tego wskaźnika. W dodatku odpowiada on za to, ile nasza postać może udźwignąć na sobie, czyli jak ciężką zbroję może mieć i jak ciężką bronią władać. Jeżeli przekroczy się odpowiednie granice, to postać będzie walczyła coraz gorzej. No i tutaj jest pewien szkopuł – każdy udany cios wrogów zmniejsza naszą wytrzymałość i może zmniejszyć naszą siłę, co z kolei może pogorszyć naszą zdolność do prowadzenia walki. Dlatego tak ważne jest to, by siła i wytrzymałość były dla każdej postaci jak najwyższe. Dalej - Intelligence przydaje się naszemu alchemikowi do skutecznego przyrządzania mikstur. Charisma pomaga w gadce, a Perception pomaga w wykrywaniu pułapek, czy ukrytych przejść. Agility jest mocno sytuacyjna. Niekiedy zwinność jest ważna dla skradania, czy wspinania się, ale z mojego doświadczenia to można się bez tego obejść. Skradanie się jest możliwe tylko wtedy, gdy daje się nam taki wybór, a i tak najlepiej wszystkich po prostu wybić. Zwinność pomaga też unikać wrogich strzał, ale tutaj też niebyt często ktoś do mnie strzelał, a dobra zbroja i tarcza to lepsza inwestycja. Dodawanie punktów nie jest też takie proste, bo po przekroczeniu 30 musimy wydać 2x więcej punktów, by zwiększyć dany wskaźnik, po 40 aż 3x więcej.

    Pewnie myślicie, że to koniec tego etapu. O nie, nie, my się dopiero rozkręcamy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Otóż oprócz określonej puli punktów do wykorzystania na 6 głównych statystyk, pochodzenie ma też wpływ na rozkład tych 6 statystyk, a także na to, ile dostaniemy punktów na początek do każdego skilla, a tych jest 19 do wyboru – 7 związanych z walką, 6 związanych z możliwościami intelektualnymi postaci i 6 ogólnych. Może się wydawać, że to nie jest takie ważne, bo skille mogą liczyć maksymalnie 99, a wartość początkowa każdego z nich wacha się w granicach 0-5. Jednak zobaczymy za chwilę, że tutaj wszystko się liczy. Każdy punkcik.

    Po wybraniu pochodzenia nasza postać automatycznie wskakuje na 15 rok życia i dodajemy sobie punkty do atrybutów. Następnie kończymy „dzieciństwo” i zaczynamy „dorosłość”. Nasza postać zyskuje 5 lat i wybieramy jej pierwszą profesję, którą ma za sobą. Sprawy zaczynają się mocno komplikować. Otóż profesji w grze jest całkiem sporo, bo aż 37. Każda z nich daje nam pewną liczbę punktów, które możemy zainwestować w skille. Ale tutaj jest pewien haczyk – nie dodajemy ot tak po prostu tych punktów. Ooo nie, to byłoby zbyt proste. Zamiast tego przy każdym skillu mamy dwie wartości – ile punktów dostaniemy w danym skillu, jeżeli wybierzemy daną profesję i do jakiej wartości maksymalnie możemy zainwestować punkty w dany skill. Przypuśćmy, że mamy wartości 8:04 przy skillu. Oznacza to, że dodane zostanie tam 8 punktów i możemy jeszcze dodać dodatkowo punkty z naszej ogólnej puli, ale maksymalnie 4. Łączny limit do wykorzystania przy wszystkich skillach jest większy od ogólnej puli punktów, zatem nie będzie tak, że się z czymś zostaniemy, ale z drugiej strony nie możemy windować wysoko skilli, w których chcemy specjalizować daną postać. To jeszcze nie koniec! Profesje mogą modyfikować nieznacznie naszych 6 atrybutów. Zwykle te wojskowe dodają siły i wytrzymałości, zabierając punkty z pozostałych, a te związane z intelektem zabierają z siły i wytrzymałości, a dodają gdzieś indziej, na pewno w inteligencji, generalnie różnie z tym bywa.

    https://i.imgur.com/IpD1NqM.png

    Okej, rozdysponowaliśmy wszystkie punkty i skille nie stoją zbyt wysoko. Ale możemy to zmienić, zamiast rozpocząć przygodę, to nasza postać może jeszcze trochę popracować. Klikamy zatem w kolejną profesję i … oho, a co się tu dzieje! A co my tutaj mamy! Niebywałe, nasza postać STARZEJE się o kolejne 5 lat! To jest właśnie pewien trik – nie możemy dodawać sobie bezkarnie profesji w nieskończoność i podnosić skille. Po pewnym wieku będziemy dostawać kary i to dosyć dotkliwe, bo do wytrzymałości, siły i zwinności (a nawet do wszystkich atrybutów w późniejszym wieku). Jakby tego było mało, to w wieku 15 i 20 lat (2 pierwsze profesje) mamy bonus do punktów do rozdysponowania, później jest ich wyraźnie mniej. Wiele profesji ma wymagania, by można je było wybrać. Część wymaga atrybutów w odpowiedniej wysokości (np. wysokiej siły i wytrzymałości). Często trzeba najpierw mieć doświadczenie w odpowiedniej profesji, na przykład Master Alchemist wymaga inteligencji 35+ i profesji Alchemist. Bishop wymaga Per 20+, Int 20+, Chr 20+, skilla Religion 15+, oraz spełnienia przynajmniej jednego z tych wymagań: spędzenia 5 lat (wybór 1 profesji) jako Abbot czy Bishop, spędzenia 10 lat jako Courtier, Manorial Lord, Priest. Z kolei taki Recruit wymaga wieku poniżej 30 lat i można być rekrutem tylko raz w życiu. Różnego rodzaju wymagań i zależności jest MNÓSTWO, MNÓSTWO.

    Jak to wszystko wypada w praktyce? Generalnie warto skupić się na tym, by:
    • Ktoś dobrze leczył
    • Ktoś przygotowywał mikstury
    • Ktoś walczył od samego początku dobrze
    • Ktoś był biegły w łacinie oraz czytaniu i pisaniu
    • Ktoś miał wysoką charyzmę i był przekonujący
    • Ktoś był biegły w wypatrywaniu ukrytych przejść
    • Każdy miał siłę i wytrzymałość tak wysoko, jak to tylko możliwe

    Jak widać punktów jest wiele, a naszych stworzonych postaci w drużynie może być maksymalnie 4. Dochodzi też jeszcze jedna rzecz. Otóż ostatnia wybrana profesja przed rozpoczęciem przygody przesądza o tym, jaki sprzęt będzie miała dana postać na starcie. A im bardziej prestiżowa klasa, tym lepszy sprzęt, z tym że trudno do takiej klasy „dotrzeć”, a niektóre wymagają pochodzenia ze stanu rycerskiego… który ma najmniej punktów do dyspozycji na starcie! Balans! To jest słowo klucz- balans, balans, balans! Jest on NIESAMOWITY. Często jest tak, że już prawie wszystko nam się spina, już witamy się z gąską, ale nagle się okazuje, że nie starczy nam 1-2 punktów, że profesja ma inne wymagania, że postać by była za stara. Spędziłem kilka DNI na niczym innym, tylko zabawie z tworzeniem postaci i dobraniem drużyny tak, by mnie to maksymalnie możliwie satysfakcjonowało. Niesamowite. Sam proces tworzenia jest fajny, bo poprzez mechanikę piszemy biografię postaci – urodził się w rodzinie pospólstwa na wsi, dorastał jako student, później został początkującym mnichem, by wreszcie zostać księdzem, ale takie życie go nie satysfakcjonowało, zatem wyruszył w drogę pełną przygód – to jest potęga Darklands.

    A oto stworzona przeze mnie drużyna:

    1. sir Lisaros - urodzony w rodzinie rycerskiej, wiele lat spędził jako dziedzic rodzinnej fortuny (Noble Heir x2), następnie został pasowany na rycerza i jeździł na turnieje (Knight). W końcu postanowił wyruszyć w świat i zdobyć wielką sławę.
    To miał być główny wojownik w drużynie na początek, bo rycerz startuje ze świetnym ekwipunkiem. Zdało to egzamin znakomicie, oprychy nie mogły go tknąć. Wysoka charyzma i dobra gadka przydawały się przez całą grę.

    2. lady Skarpeta - dobra duszyczka drużyny ( ͡° ͜ʖ ͡°), pochodzi z obszarów wiejskich (wysokie atrybuty), zaczynała jako początkująca zakonnica (Novice Nun), ale tego typu życie szybko ją znudziło, została studentką (Student) i wreszcie doskonałym lekarzem (Physician).
    Głównym założeniem było zapewnienie drużynie lekarza ze skillem leczenia przynajmniej 30, przez co leczenie było 2x bardziej efektywne. Zaoszczędziło to wiele czasu na początku gry. Główny „czarodziej” w drużynie - znała najwięcej świętych. Zadała decydujący cios zabijający smoka.

    3. lady Lacuna - power-gamer ( ͡° ͜ʖ ͡°), pochodzi z obszarów wiejskich (wysokie atrybuty), jej kariera była standardowa dla ambitnej jednostki. Zaczynała jako student, po czym została alchemikiem (Alchemist), wreszcie mistrzem alchemickim (Master Alchemist).
    Alchemik drużyny, wiecznie obładowana stertą składników. Niezwykle ważna postać w drugiej połowie gry, kiedy dostarczała wielu wartościowych mikstur.

    4. Father Matei - inteligentny niczym żyd ( ͡° ͜ʖ ͡°), pochodzi z obszarów wiejskich (wysokie atrybuty), aż przez 15 lat był oblatem (3x Oblate), po czym opuścił zakon i został domokrążcą (Peddler). W końcu trafił na trójkę późniejszych towarzyszy i postanowił do nich dołączyć w poszukiwaniu przygód.
    Aż 35 lat dla postaci to ryzyko, że zacznie tracić na sile dość szybko w trakcie przygody, ale miałem szczęście, bo dzięki pewnemu zdarzeniu dostał +5 do siły, zatem opłaciło się. Wysoka znajomość łaciny, a także pisania i czytania zapewniała dobre kontakty z uczonymi i kapłanami, dzięki czemu można było szybko pozyskać nauczycieli do nauki. To były też „oczy” drużyny dzięki wysokiej percepcji, a także osoba otwierająca zamki i wykrywająca pułapki. Klasa Domokrążcy dała niezłą zbroję i mógł na początku pomóc w walce z oprychami.

    https://i.imgur.com/VQQUZrP.png

    No dobrze, jest drużyna i co teraz? Gra sama wskazuje, że nie mamy żadnego konkretnego celu, działamy tak, by zdobyć maksymalnie dużo sławy. Na początku jesteśmy kompletnie nieznani, ale to się może zmienić. Są dwa typy reputacji. Lokalna sprawia, że im lepiej będą nas znali, tym łatwiej będziemy dostawali zadania. Globalna też się przyczynia do dostawania zadań, no i możemy się lepiej poczuć.
    Zaczynamy w tawernie w losowym mieści w świecie gry. Miasta są skonstruowane w ten sposób, że mamy opis i wybieramy poszczególne odpowiedzi. Jeżeli chcemy na przykład dostać się do pracowni alchemika, to wychodzimy w tawerny, idziemy w boczną uliczkę, idziemy do różnych cechów i potem do tych nienastawionych na sprzedaż oręża, wtedy możemy zobaczyć, że akurat to miasto może nie mieć alchemika, lol. Miasta różnią się bowiem od siebie głównie tym, co możemy w nich znaleźć oprócz zestawu standardowych lokalizacji, takich jak np. tawerna, mury miejskie, lokalny rynek. Część miast będzie miała uniwersytety, część bardzo dobrych płatnerzy, część doki, można w miastach kupić różne składniki potrzebne do wytwarzania mikstur. Twórcy starali się przy tym o to, by wszystko było jak najbardziej zgodne z historią, zatem uniwersytety będą w miastach, w których naprawdę się znajdowały. Nie uniknięto jednak wpadek, w sensie – Poznań jako miasto należące do Krzyżaków, serio? Lol. Niestety, jak się już ogarnie podstawy, to można szybko zobaczyć, że tak naprawdę różnice pomiędzy miastami są niewielkie i pod koniec gry szybko przemieszczałem się pomiędzy kolejnymi odpowiedziami, w ogóle nie czułem tego, że akurat zawędrowałem do Pragi, czy Monachium. Nawet rysunki w tle się nie zmieniały, szkoda.

    https://i.imgur.com/4EPvE3L.png

    O czym to ja, aha! Zaczynamy w mieście i warto sobie poćwiczyć walkę na lokalnych zbirach walcząc z nimi w objęciach Nyks. Wiąże się to z pewnym ryzykiem, bo nocą panuje godzina policyjna, ale w razie czego można zapłacić karę, ewentualnie spróbować walczyć ze strażnikami i uciec gdzieś indziej. W tej grze nie zdobywamy kolejnych poziomów. Skille podnosimy poprzez działanie i akurat te związane z walkę w zwarciu łatwo idą w górę, bo walczymy od samego początku sporo. Gorzej z pozostałymi. Z pomocą mogą nam przyjść nauczyciele, którzy mogą nas podszkolić z alchemii, znajomości religii, łaciny, medycyny, pisania&czytania, czy też sztuczek (otwieranie zamków na przykład). Musimy jednak za to płacić, a nie ma gwarancji, że po pierwsze – znajdziemy nauczyciela, po drugie – że ktoś nas będzie chciał uczyć (bo mogą wyśmiać naszą znajomość łaciny na uniwersytecie na przykład), po trzecie – musimy za to NAPRAWDĘ słono płacić.

    Tak, szybko się przekonamy, że bez pieniędzy w tej grze daleko nie zajedziemy. Płacimy za pokój w tawernie, za nauczycieli, za możliwość poznania informacji o świętych, za formułki alchemiczne, za sprzęt – sporo tego. Jeżeli chodzi o sprzęt, to nie ma zbyt wielkiego wyboru. Jest kilka rodzajów broni i pancerzy, przy czym co do tych ostatnich to płytówka jest zdecydowanie najlepsza. Postawiłem sobie za cel zdobycie jej jak najszybciej i to jak najlepszej jakości i cóż, to był strzał w dziesiątkę.

    Żeby jednak dotrzeć do miasta, gdzie sprzedają najlepsze pancerze, to trzeba przejść kawał drogi. Nie będę tutaj ukrywał – grafika pozostawia bardzo wiele do życzenia. Co prawda mapa jest jeszcze całkiem ładna, ale już plansze, na których walczymy, wyglądają kiepsko. Na domiar złego piksele czasami się mieszają na planszy i trudno rozróżnić poszczególne postacie. Za to modele żeńskie wyglądają całkiem ładnie. Czcionka jest OKROPNA, ale dzięki pewnym modyfikacjom da się ją na szczęście czytać bez wypruwania sobie oczu. Właśnie, myślę, że gra zyskuje sporo uroku dzięki temu, że wiele rzeczy jest opisywanych i przez to nasza wyobraźnia jest pobudzona do działania.

    Sam świat gry to coś niezwykłego. Widać to już po samym podręczniku do gry, w którym zawarto sporo informacji z tego okresu, na przykład jak wtedy wyglądało społeczeństwo stanowe, jak wyglądało życie w miastach, na wsi, jaką rolę pełniła religia. Pierwszy raz też widziałem podręcznik do gry, który zawierał w sobie bibliografię (wow!). Co do przydatności samego podręcznika to powiem tak – świetnie się go czyta, ale widać, że został napisany w ten sposób, by czytało się go jak książkę. Tym samym wiele ciekawych informacji może nam umknąć w tekście, na przykład taka, że najlepsi rzemieślnicy znajdują się w Norymbergii. Dużo lepszy jest za to clue book, który dostarcza nam wielu naprawdę przydatnych informacji w przystępnej formie. W zasadzie jego znajomość wystarczy do komfortowego grania w grę, można pominąć sekcje z questami, bo są tam spojlery. Aha, podręcznik i clue book to razem ponad 200 stron, enjoy! :D

    Kilka słów musze napisać o przedstawieniu religii w grze. Zwykle kwestia wiary w crpg sprowadza się do klasy/klas „kapłanów”, którzy są swego rodzaju innymi czarodziejami, jest wiele różnych bóstw, jakiś konflikt w tle i tym podobne sprawy. Tutaj zaś mamy do czynienia z przedstawieniem wprost chrześcijaństwa, są msze, księża, zakonnicy, modlitwy. Mało tego – jest też zachowany (choć w uproszczonej formie) średniowieczny porządek dnia. Tym samym, jeżeli chcemy pójść na sumę, to jest ona odprawiana w określonych godzinach, wejść do miasta normalnie bramą można tylko za dnia itp. Upływ czasu wpływa wyraźnie na nasze poczynania. Nawet sam fakt, że nasze postacie się starzeją sprawia, że musimy inaczej gospodarować czasem. Ba! W tę grę można wręcz grać w ten sposób, że jak część postaci się zestarzeje, to można je odłączyć, stworzyć nowe, młodsze, dać im dotychczas zgromadzony sprzęt i mają one o wiele łatwiej. W tej sposób można grać aż do końca.

    https://i.imgur.com/fs3OyWd.png

    Od samego początku dostajemy sporo swobody. Rozgrywka przypomina mi tą z Pirates! Sid Meiera, gdzie możemy robić wiele różnych rzeczy w dowolnej kolejności i gdzieś w tle przewija się motyw główny gry. W Darklands też taki mamy, w pewnym momencie czujemy, że zostaliśmy wybrani do walki za złem. Zło jest w grze przedstawione w formie nie tylko różnego rodzaju demonów i smoków, ale też stworzeń znanych z legend z tego okresu. Główny wątek liczy tylko 3 questy, ale są one rozległe i nie tylko trudniejsze od pozostałych aktywności, ale też każdy kolejny quest w wątku głównym wymaga więcej od nas. Powstaje zatem ciekawa zależność, czułem, że kolejne zadania poboczne nie tylko sprawiają mi frajdę, ale stanowią również sposób na pozyskanie środków do rozprawienia się ze złem w głównym wątku. Ciekawe jest też to, że questy generalnie trzeba sobie znaleźć. Pół biedy, jeżeli informacja jest wywieszona na tablicy ogłoszeń. Jednak czasami trzeba połazić po gildiach/władzach miasta, by nam coś zleciły. Jeszcze inaczej jest z wątkiem głównym. Tutaj dostajemy wizję i… szukaj sobie człowieku „zła” :D Trzeba być uważnym. Żadnego trzymania za rączkę!

    W grze mamy alchemię i świętych. Alchemia działa tak, że nasz alchemik musi się nauczyć odpowiednich formułek, by stworzyć mikstury. Te dzielą się na ofensywne (na przykład spowolnienie przeciwników, chmura powodująca obrażenia), polepszające sprzęt, który mamy na sobie (na przykład większa penetracja dla mieczy, lepsza jakość zbroi), ulepszająca nasze statystyki/lecząca (np. lepsza siła, wytrzymałość) i pewne mikstury specjalne. Jakby tego było mało, to sporządzenie każdej mikstury może być na podstawie 3 formuł, które różnią się jakością sporządzonej mikstury. Im lepsza, tym efekt jest wyraźnie lepszy. Trzeba kupować składniki do mikstur, przyrządzać je podczas pobytu w tawernie, starać się jej nie spalić, generalnie sporo z tym zabawy, ale efekt jest znakomity. Poza tym tworzenie mikstur daje naprawdę sporo pieniędzy.

    https://i.imgur.com/WJ0W4Vb.png

    Inna sprawa ma się za świętymi. Pierwsza rzecz – jest ich mnóstwo do poznania! Kilkadziesiąt pozycji! Każdy ze świętych daje określony efekt, gdy się do niego pomodlimy. Często jest to znaczne podwyższenie statystyki/statystyk, ale nie tylko, bo może poprawić naszą reputację u lokalnej społeczności, a wielu ma specjalne efekty, jak np. ochrona przed atakiem podczas podróży, możliwość poznania prawdziwych intencji rozmówcy i wiele, wieeeeele innych. Często są to sprawy sytuacyjne, jest określona interakcja i mamy możliwość przywołania wsparcia świętego (czasami można w ten sposób też posłużyć się miksturą). Jednak nie tak szybko. Nauka o świętych to żmudna praca, bo trzeba liczyć najczęściej na uniwersytety/klasztory itd. a tam często możemy poznać jednego świętego na kilka dni w danym mieście. Poza tym każda modlitwa do świętego wymaga zużycia divine favor, a jest też próg virtue, który trzeba mieć, by mieć określoną szansę na powodzenie z modlitwą. Na przykład:

    ST. SWITHBERT [50v, 30-99df, 30%]: heals End 20%, heals Str 10%,
    Chr +(10-19), SpkC +(25-49).

    Modlitwa do tego świętego wymaga 50 virtue, by móc się do niego pomodlić i dostać szansę bazową powodzenia 30%. Można zwiększyć divine favor, by zwiększyć swoją szansę (minimum 30 trzeba użyć). Efekty to +10 do charyzmy, +25-49 do skilla dyplomacji i niewielkie uleczenie wytrzymałości i siły. Efekty potężne, ale cena wysoka. Tym bardziej, że podniesienie virtue kosztuje FORTUNĘ, bo trzeba mieć spory majątek i dawać wielkie datki na kościół, przy tym mając przynajmniej 30 religion.

    pokaż spoiler Żeby podnieść Vitrue u członków drużyny, trzeba dać datek w dla Kościoła i mieć majątek nie mniejszy niż pewna wartość (chyba 25 florinów). Problem w tym, że wartość jednorazowego datku rośnie wraz z naszym majątkiem, zatem gdy majątek wynosi ponad 900 florinów, to jednorazowy datek, który daje nam +1 Virtue dla każdego członka drużyny, wynosi aż 92 floriny. Drogo! Ale, można „ukryć” swój majątek w postaci noty bankowej, w ten sposób gra widzi tylko majątek, który trzymamy w gotówce, a nie ten, co mamy w „wekslu”. W ten sposób można mieć w nocie ponad 900 florinów, tym samym jednorazowy datek przy gotówce 38 florinów wynosi już tylko nieco ponad ~3 floriny! To aż prawie 89 florinów mniej! Oczywiście trzeba zapłacić za realizację noty, ale jest to w tym przypadku około 22 floriny jednorazowej zapłaty, czyli i tak się mocno opłaca taka operacja :) Trzeba też wyjść z kościoła na ulicę główną na przykład i ponownie wejść, to policzy nam od nowa majątek, ten będzie mniejszy i datek też będzie odpowiednio mniejszy :P Składka przy 47 początkowych florinach spada z 4 florinów na początku do zaledwie 2 pod koniec :)


    pokaż spoiler Początek: 938 florinów, lady lacuna Virtue – 24,
    Koniec: 446 florinów, lady lacuna Virtue – 99,
    Różnica: Floriny – 492, Virtue – 75, Kosztu Virtue/floriny: 6,56 florina zamiast 92 floriny, wow!


    https://i.imgur.com/Oiy2NOs.png

    I tutaj dochodzimy do walki. Jak o niej czytałem w podręczniku, to wydawało mi się, że może być naprawdę ciekawie. Mamy różne typy ataków, pancerze mają różną odporność, bronie mają różne możliwości przebijania się przez pancerz, różną prędkość ataku nimi i zadawania nimi obrażeń. Jest też jakość broni i pancerzy, która może grać rolę przy zadawaniu obrażeń. Jednak w praktyce wszystko wygląda bardzo marnie, niestety. Na dobrą sprawę jeżeli mamy wysoki skill w broni, którą używamy, oraz płytówkę, to jesteśmy niemal nietykalni, a płytówkę zdobyłem dość szybko. W dodatku możemy się leczyć nieograniczenie w trakcie walki miksturami i póki je mamy, to ciężko jest umrzeć. Możemy również bardzo mocno się nimi wspomóc. Podczas wykonywania drugiego zadania w wątku głównym nie miałem wielu mikstur i nie mogłem liczyć na pomoc świętych, a wrogów było sporo i byli silni. Ledwie dałem radę. Przygotowałem się zatem na ostatnie zadanie solidnie, każda mikstura podnosząca statystyki postaci i sprzętu dla każdego, najlepsze pancerze i sprzęt, wielu świętych, na których można było polegać dla każdej postaci – to wszystko spowodowało, że było naprawdę łatwo.

    Najbardziej w walce irytowało mnie to, że postacie szły kompletnie nie tam, gdzie chciałem je dać. Jak jeszcze miały stać, czy przejść tylko kawałek, to jakoś dało radę, ale jak trzeba było zrobić coś bardziej wymagającego, to wstrzymywałem oddech, często było „nie, nie, nie idź tam, NIE TAM, NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE GDZIEEEEEEEEEEE TY IDZIESZ NIEEEEE REEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE, no i zginął! REEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE”. Load. Nie ma żadnych ciekawych animacji podczas walki z wyjątkiem użycia niektórych mikstur. Wrogowie są kompletnie głupi, idą ślepo na rzeź, nie uciekają, nie starają się działać zespołowo, nic. Null. W dodatku wszystko odbywa się na mapie naprawdę POWOLI. Nie tylko walka, ale też samo przemieszczanie się. Na szczęście istnieje tryb TURBO, bez niego nie da się grać w Darklands. Poszczególne poziomy to zupełnie nic nadzwyczajnego. Postacie często się klinowały podczas grupowego przemieszczania się i musiałem je ręcznie odblokowywać. Trafił mi się też znany błąd – postaciom zmieniło kompletnie kolory na dość „ekscentryczne”, w stylu różowe włosy. Na szczęście pomogło wczytanie jednego z wcześniejszych zapisów.

    Różnego rodzaju zadań w grze jest całkiem sporo, ale po pewnym czasie zaczynają się powtarzać. Mało tego, pojawiają się te same zadania, które już wykonaliśmy! Zabiłem na początku gry rycerza-rozbójnika, ale po pewnym czasie znowu pojawiło się dokładnie to zadanie. Generalnie, jak na tak dużą grę, to przydałoby się więcej zróżnicowania – co do przedstawienia miast, w zadaniach, w broniach.

    Kolejną sprawą jest to, że mnóstwo rzeczy jest losowa. Hanza może dać zlecenie na zabicie rozbójnika, a może nie dać, wszystko zależy w dużej mierze od szczęścia. Wystarczy jednak wczytać grę i proszę bardzo, dali ;) Tak samo jest z nauką skilli. Szkoda, że nie dodano żadnego trybu ironman, wtedy mogłoby być naprawdę ciekawie.

    Gra w Darklands była naprawdę ciekawym doświadczeniem. Absolutnie uwielbiam system rozwoju postaci w tej grze, rewelacja. Pomysł na świat gry jest bardzo interesujący, podobało mi się, jak „czary” w postaci świętych i modlitw zostały przedstawione. Miałem sporo frajdy z łażeniem po mapie i szukaniem okazji do wzbogacenia się i zdobycia sławy. Wielka szkoda, że walka wypada tak słabo, tak samo jak lokacje w grze, a questy nie są mocniej zróżnicowane. Niemniej jest to tytuł niezwykły i szkoda, że nie powstało więcej crpg tego typu.

    #lisaroscontent #crpg #rpg #staregry #grypc #gry #retrogaming

    * Dark Sun: Shattered Lands
    * Wizardry 7 - 3
    * Wizardry VII - 2
    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: Darklandswpis.png

    +: wojtaasp, wysuszony +54 innych
  •  

    HE BACK @Bethesda_sucks

    HE GONNA BETHESDA ATTACK ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    +: Bethesda_sucks, sejsmita +6 innych
  •  

    Człowiek odpowiedzialny za animację w Iron Tower Studio (The Age of Decadence, Dungeon Rats, powstające Colony Ship) niestety zmarł wczoraj. Miał 39 lat ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    We have terrible news that we can't fully comprehend ourselves. Yesterday, on the 5th of September, our friend, 3D animator and wonderful person, Ivan Soloviov, has passed away. He was only 39, battling hemophilia and related complications.

    He was a quiet and reserved person who didn't post much, but role-playing games were his true passion and he was excited to work on The Age of Decadence, Dungeon Rats, Dead State, and Colony Ship. Hopefully, players will appreciate his work - his digital footprint - for many years to come. He was also the one who came up with the name Iron Tower Studio years ago. We've lost a good friend and team member. While he worked closely with all of us, he was my closest friend. Whenever I needed help or support, he was always there, honest and generous.

    He will be missed.

    http://www.irontowerstudio.com/forum/index.php/topic,7778.msg156110.html#msg156110

    39 lat, nie do wiary ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    #crpg #ageofdecadence
    pokaż całość

  •  

    Już niedługo ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #crpg #bethesdasucks #pdw

    źródło: pdw.png

    +: Zeroskilla, sejsmita +7 innych
  •  

    LOL z tej niby-dramy xD

    Cyberpunk? Raczej cyber-SNOWFLAKES, cyber-REEEEEEEEEE

    Właśnie dlatego Subverse > Cyberpunk 2077

    Subverse:
    - rozbudowany system rozwoju waifu… i postaci!
    - turowy SYSTEM walki
    - fascynująca przygoda w kosmosie, nowe systemy/planety do odkrycia
    - HOT BABE WAIFUS
    - dynamiczna walka w kosmosie!
    - nasz własny statek z wieloma pomieszczeniami
    - ekscytujące cut-scenki, duża interakcja po stronie gracza w nich ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    - twórcy gry wiedzą, co robią i są otwarci na sugestie graczy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    - odkrywaj, strzelaj, walcz i WIĘCEJ ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Cyberpunk 2077:
    - parę cyferek i nawet brak klas postaci
    - pew pew pew
    - kolejny klon GTA tylko więcej brudu na ulicach
    - gejoza i transy xD
    - widzisz te latające pojazdy? Nie dla psa kiełbasa xD
    - jakaś klitka w kurzu
    - bla bla bla w scenkach, klikamy i patrzymy na bla bla bla ewentualnie pew pew pew
    - twórcy gry: klasy postaci nie, kupowanie apartamentów nie, widok zza pleców nie itd.
    - misje - idź dokładnie tu, zrób dokładnie to, o teraz możesz wybrać dwie opcje, a teraz masz trochę pew pew, skończyłeś? To idź dokładnie tu, lel

    ( ͡º ͜ʖ͡º)

    #cyberpunk2077 #subverse #heheszki
    pokaż całość

    źródło: ksr-ugc.imgix.net

  •  

    101 najlepszych CRPG według RPG Codex - nowa lista! Wiele tytułów, konfrontacja klasyków z nowymi pozycjami! Prawdziwa gratka dla każdego fana erpegów! Jaki system był najpopularniejszy? Na co w opisach zwrócono uwagę przy poszczególnych tytułach?

    Zapraszam do listy i do wykopywania znaleziska! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    LINK: https://www.wykop.pl/link/5076895/101-najlepszych-crpg-wedlug-rpg-codex-tym-razem-z-najnowszymi-tytulami/

    #crpg #rpg #gry #staregry #mirkoreklama
    pokaż całość

    źródło: rpgcodex.net

  •  

    Dada Tuttu - alchemik

    Ostatnie dni upłynęły Dadzie na gromadzeniu zapasów potrzebnych do sporządzania mikstur alchemicznych. Pracował przy tym z jeszcze większym zapałem, niż zwykle miało to miejsce, bo pozwalało mu to kompletnie odciąć się od reszty społeczności i odsunąć niepokojące myśli o dławiącej wszystkich ponurej szarzyzny dnia codziennego, teraz w dodatku zabarwionej krwią ostatnich wydarzeń. Te wstrząsnęły alchemikiem. Śmierć była coraz bliżej. Groziła jego przyjaciołom, groziła jego rodzinie, zaglądała wreszcie coraz śmielej w kierunku naszego badacza roślinek. A co, jeśli nie zdążymy? Jeśli wszystkich nas zaleje? Jeśli wszyscy zginiemy? Jeśli…
    Myśli Dady zostały przerwane przybyciem Murrukama. Dada szybko się pozbierał i z właściwym alchemikom taktem i serdecznością powitał szanowanego przez wszystkich medyka.
    - JESTĘ ALCHEMIKĘ! KTO PRZYBYŁ TUTAJ MI PRZESZKADZAĆ, JESTEM BARDZO ZAJĘTY, BARDZO!
    - Mnie też miło ciebie widzieć, Dado. Podczas ostatniej wyprawy naszej ekipy zdołaliśmy dokonać kilku wspaniałych odkryć w zigguracie sumeryjskim…
    - … TO FAJNIE, A JA JESTEM ALCHEMIKIEM!
    - Tak, ekhm. Jak już mówiłem dokonaliśmy wspaniałych odkryć. Jednym z nich jest ta oto tajemnicza mikstura z sarkofagu z krypty pod tym zigguratem. Pomyślałem zatem, że jesteś kompetentną osobą do tego, by przyjrzeć się jej.
    - TAK! Oczywiście, jestem NIEBYWALE kompetentny. Mało tego, jestem też niezwykle zapracowany, bo mam ważne rzeczy do zrobienia, musze tu gromadzić… eee… ten seler… ZAPASY! Zapasy dla całej społeczności, ale dla ciebie na pewno znajdę czas, mój drogi, by przyjrzeć się… eee.
    - Miksturze, NIE piwu, NIE kebabowi, NIE roślinkom.
    - eee, tak, przyjrzę się tej miksturze! Oczywiście!

    --------------***---------------

    Dada krzątał się w swojej pracowni, uporządkowywał swoje naczynia. Trzeba w końcu zbadać ten flakon. W tym celu wyjął podstawową aparaturę i zamyślił się. W sumie co takiego może być w jakimś starym sarkofagu? Gdyby to było coś cennego, to by nie chowano tego z trupem, hmm.
    Flakon z tajemniczą substancją stał na środku stołu. A może to po prostu wino? Jakiś dobry trunek, ulubiony napój władcy, z którym chciał, by go pochowano? To brzmi najbardziej rozsądnie. Niemniej pić to od razu chyba nie warto. To by było lekkomyślne. To tak jakby badacz fauny zauważył nowe zwierzę i chciał je koniecznie kuci, kuci dotknąć, przecież takie rzeczy nie mają racji bytu. Trzeba takie rzeczy najpierw zbadać. No dobra, przeleje się, poleje, może trochę wyleje, ale dowiemy się, z czym mamy tutaj do czynienia. Hmmmm, najlepiej by było z czymś słodkim, nie przepadam za wytrawnymi winami.
    Alchemik wziął flakonik, z radością go sobie podrzucił, podszedł do swojego zestawu i już miał się zabrać do pracy, gdy nagle …
    ŁUP!
    - CZEKAJ! TA MIKSTURA JEST SZALENIE NIEBEZPIECZNA! Przeczytaliśmy tablice i było o niej, że jej jad jest tak silny, ŻE JA PIERDOLĘ! - wykrzyczał w progu Drabulok.
    - Chwila… jak to… że… O JA PIERDOLĘ! – zafrasował się Dada.
    Trzeba będzie podejść do tego zupełnie inaczej. Z winka rocznik „ten-dobry” nici.

    #lacunafabularniereptilianie
    #lacunafabularnieczarnolisto - zbiorczy tag do czarnolistowania
    pokaż całość

    źródło: i0.wp.com

  •  

    Strategic Simulations Inc. (SSI) znane jest w dużej mierze ze słynnej serii gier fabularnych na komputer – Gold Box. Miałem okazję zagrać w jedną taką grę - Buck Rogers: Countdown to Doomsday z 1990 roku. Wybrałem ją ze względu na sci-fi, grało mi się dobrze i postanowiłem, że trzeba będzie ponownie sięgnąć po jakiś tytuł od tego dewelopera. Ba, miałem już nawet jeden na oku. Mowa o Dark Sun: Shattered Lands z 1993 roku. Właśnie skończyłem tę grę i pora podzielić się wrażeniami z niej. Na zachętę napiszę, że Dark Sun zwraca na siebie uwagę nietypowym settingiem, oraz wieloma rozwiązaniami, które można było później zobaczyć w takich tytułach jak Fallout czy Baldur’s Gate.

    Gra toczy się w świecie, gdzie w przeszłości doszło do straszliwej tragedii, która zrujnowała życie na nim. Dawno temu żyło się tam dobrze, jednak czarnoksiężnicy przy posługiwaniu się swoją magią mieli brać siły do tego z otaczającego świata, zabierając z niego siły witalne, których potrzebowali do ich czarów(1). W rezultacie świat Dark Sun można określić jako post-apo fantasy. Metale są rzadkością, dominują bronie z materiałów zastępczych, takich jak na przykład kości. Zbroje często są ze skóry. Woda stała się cenniejsza niż złoto. Świat stał się w większości pustynią, nieliczne miejsca nadają się do przetrwania. Życie koncentruje się wokół dużych państw-miast potężnych czarnoksiężników, którzy rządzą nimi żelazną ręką i nie znoszą sprzeciwu. Powszechne jest niewolnictwo i przemoc. Poza murami tych państw-miast są oazy względnej wolności, gdzie ludzie w wioskach na pustkowiach wegetują wokół studni, starając się przetrwać. Sporo z nich to zbiegli niewolnicy.

    I właśnie tak zaczynamy swoją przygodę w tym niegościnnym świecie – jako niewolnicy w jednym z wielkich miast – Draj. Możemy stworzyć drużynę do 4 osób, możemy też grać tylko jedną postacią, jeżeli tego chcemy. Jest kilka ras do wyboru, większość z nich jest powszechnie znanych, jak elfy, krasnoludy, ludzie, hobbity, pół-elfy, pół-olbrzymy(2). Nowością są Muls, sztuczna rasa stworzona przez połączenie krasnoludów i ludzi, idealni niewolnicy, wyłącznie bezpłodni mężczyźni. Jest też rasa dużych insektów Thri-kreen.

    Rasy różnią się przede wszystkim modyfikatorami do 6. głównych statystyk: Strength, Dexterity, Constitution, Intelligence, Wisdom i Charisma. Część ras może mieć pewne ograniczenia co do wyboru klasy. Tych w grze jest 8: Cleric, Druid, Fighter, Gladiator, Preserver, Psionicist, Ranger i Thief. System magii dzieli się w zasadzie na czary kapłańskie, normalną magię i psionikę.

    Okej, jeżeli chodzi o system rozwoju postaci, to kilka rzeczy jest ciekawych. Mamy tutaj na przykład do czynienia z wysokimi wskaźnikami dla głównych cech postaci. Bardzo łatwo możemy sobie podciągnąć statystyki na 20, a nawet wyżej, o ile klasa ma taki bonus. Ba, wygląda to tak, że losujemy sobie statystyki i jak kość dobrze wypadnie, to mamy sporo punktów do dyspozycji, ale możemy sobie swobodnie wszystko zmienić, możemy sobie nawet dać maksa w każdej cesze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przyznaję, że tak właśnie zrobiłem, bo sądziłem, że skoro setting jest taki surowy, a ja jestem już po takim Wizardry 7, to wezmę każdą pomoc! Okazało się, że to było bardzo przesadzone, gra nie jest taka trudna. Co więcej, można spokojnie pokombinować, z czego zrezygnować, bo nie każda statystyka jest równie ważna. Na przykład wystarczy, by tylko jedna postać miała wysoką Charisma, można sobie ją ustanowić liderem drużyny i tylko ona będzie gadała. Dexterity ma zawsze przydatny bonus do AC, ale wystarczy mieć 17, więcej to już trzeba patrzeć, czy będzie warto. Tak samo Wisdom jest ważne dla kleryków, bo daje dodatkowe czary do wykorzystania oraz dla Psoników, bo daje punkty many do wykorzystania dla mocy psionicznych. Intelligence jest ważne tylko dla Preservers, czyli dla magów. Dla każdego ważne jest za to Strength, bo bonus do obrażeń tutaj jest znaczny, 17 daje bonus 1, ale już 18 daje bonus 4, 20 daje bonus 8, 24 daje bonus 12! A walić będziemy często, bo w tej grze warto multiklasować postacie. Nie ma bowiem żadnych do tego przeciwskazań oprócz wolniejszego zdobywania xp, ale te zdobywamy dość łatwo i jeżeli wybierzemy tylko jedną klasę dla postaci, to w połowie gry może się okazać, że osiągnęła już ona maksymalny poziom. Ten jest bowiem dosyć niski, nie można mieć wyżej niż 9 poziom rozwoju postaci. Można też zmieniać liczbę hp na start, można wreszcie zmienić charakter postaci, ale nie spotkałem się z tym, by to ostatnie coś znaczyło podczas gry.

    Okej, mamy swoją drużynę i ruszamy w świat. Zaczynamy na arenie, gdzie od razu walczymy z przeciwnikami ku uciesze możnych z Draj. Jest to świetny moment, by sprawdzić swoją drużynę w boju. Naszym pierwszym zadaniem będzie uciec z tego miejsca. Szybko okazuje się, że gra jest naprawdę niezwykła. Po pierwsze – grafika jak na taki staroć z 1993 roku wygląda naprawdę ładnie! Serio, mam porównanie z Wizardry 7 z 1992 roku i Dark Sun wyglądem o wiele bardziej mi przypasowało. Jest sporo unikalnych awatarów, wrogów da się łatwo rozróżnić, teren i szczegóły mapy są niezłe, poszczególne sektory mapy wyróżniają się. Niestety, nie mogę zbyt wiele dobrego powiedzieć o dźwięku, efekty są, pod koniec gry część mnie zaczynała irytować. Muzyka jest całkiem przyjemna, jest sporo utworów, ale pod koniec ją ściszyłem, bo grało bez przerwy.

    Kolejną rzeczą jest sposób, w jaki zostały skonstruowane dialogi. Mamy bowiem wiele opcji odpowiedzi do wyboru. Może dzisiaj nie jest to coś niesłychanego, ale mówimy tutaj o grze z 1993 roku, to jest 4 lata przed Falloutem i 5 lat przed pierwszym Baldurem. Ba, do dzisiaj dialogi w wielu grach są zbudowane na tej samej zasadzie. Nie twierdzę, że Dark Sun to zapoczątkowało, ale rozbudowane opcje dialogowe to nie było coś częstego w erpegach w tamtym czasie.

    Mało tego, często możemy wykonać questy na wiele różnych sposobów, o czym przekonujemy się bardzo szybko, bo już przy zadaniu wydostania się z niewoli w Draj. Możemy spróbować współpracować z jedną grupą w ucieczce, z druga grupą, zaufać szemranemu typkowi, ukraść klucz, czy też wybić wszystkich strażników. Dalej nie jest już tak różowo, ale wciąż mamy spore pole do popisu. Questy wyglądają zresztą tak, że dostajemy coś do roboty, wskazówki, gdzie zacząć i już nasza głowa w tym, by wszystko zrobić i sobie poradzić. Zadania są ciekawe i idealnie wpisane w świat gry, na przykład musimy poradzić sobie ze złym czarnoksiężnikiem, który zniewolił wioskę, rozbić bandytów atakujących inną wioskę. Przy tym przy tych zadaniach często dowiadujemy się nowych rzeczy. Nie chcę tutaj spojlerować, ale na przykład uwolnienie wioski prowadzi do kolejnych zadań, a finał jest dopiero w końcowej walce.

    Walka. Tak jak w grach Gold Box, tak też i tutaj czeka nas taktyczna walka turowa. Z mojego doświadczenia wynika, że choć kombinowania z rozwojem postaci jest sporo, to część ras i klas jest wyraźnie lepsza, a przynajmniej mi bardziej przypadła do gustu. Weźmy takich Kleryków i Drudów. Obie klasy posługują się zaklęciami kapłańskimi, trzeba wybrać na starcie jeden z czterech żywiołów dla postaci. Jednak Klerycy nie mają dostępu do niektórych czarów, w tym do tych lepszych leczących. Mogą za to odstraszać nieumarłych. Co prawda jest to bardzo silny czar, działa świetnie, nieumarli przeciwnicy są w tej grze, to jest to jednak bardzo sytuacyjne. Osobiście użyłem tego czaru tylko w jednym miejscu w grze. Druidzi są zatem lepszym wyborem, choć warto mieć w drużynie jednego Kapłana. Skoro nie ma wad multiklasowania, to opłaca się każdemu dać Wojownika, by mógł tłuc wrogów. Jak się da postaciom magiczne bronie, to to tłuczenie jest bardzo efektywne. Preservers mają o bardziej ciekawe czary od Kapłanów/Druidów, ale są pewne minusy. Nie mają dostępu do wszystkich czarów od razu, tylko wybierają sobie jeden czar na poziom. To mało, bardzo mało. Mogą uzupełnić swój repertuar o czary ze znajdowanych w tracie przygody zwojów, ale te są niezwykle rzadkie. Dobrym pomysłem jest mieć więcej niż jednego Preservera, niestety ja na taki pomysł na początku nie wpadłem :^) Thri-kreen potrafią atakować o wiele częściej i mają dobry, „wbudowany” pancerz, przez co na początku gry są potężni, ale potem trzeba im dać broń magiczną, przez co liczba ich ataków na turę maleje do normalnego poziomu, a pancerza nie można im już polepszyć. Za to Half-Giants walą niesłychanie mocno, są naprawdę silni przez całą grę. Ludzie nie mogą się multi-klasować, mogą się tylko „dwuklasować”, w sensie mogą awansować w danej klasie, w dowolnym momencie zmienić na inną i w niej awansować, zmienić z powrotem. Problem w tym, że nie mogą przez cały czas używać zalet obu klas, tylko musza „dogonić” drugą klasę, przez co jest to rozwiązanie oczywiście gorsze niż multiklasowanie. Thief ma tylko parę momentów na początku gry, później się już nie przydaje. Gladiator to paker, dostaje z czasem więcej ataków i bonus do AC dla zbroi, ale nie można brać kolejnej klasy przy jego wyborze.

    Bestiariusz jest całkiem zróżnicowany, są magiczne stworzenia, nieumarli różnego typu, wojownicy, źli czarnoksiężnicy, lokalna fauna i flora. Jest też kolejny myk – wszystkie postacie na tym świecie mają moce psioniczne. Tak, KAŻDA wybrana przez nas klasa też je ma. Jaki jest zatem sens Psionika? Cóż, on jako jedyny może wybrać wszystkie 3 szkoły psioniki do rozwoju. Ponadto może on zwiększać efektywność tych mocy. Nie są one bowiem zbyt skuteczne, nie można zrobić nimi wiele krzywdy, czy też krzywdy w ogóle wrogom, najlepiej służą zatem jako buffy. Psionik może z nich uczynić jednak potężne narzędzie zagłady. Ze względu na to, że bitwy potrafią być to naprawdę sporych rozmiarów, zwłaszcza pożądane są czary pomagające kontrolować pole walki. Mass Domination pozwala przeciągnąć część stworów na swoją stroną, czyniąc chaos w szeregach wrogów. Świetnie sprawdzają się czary pokroju Wall od Fire.

    Poruszanie się po świecie wygląda tak, że jest on podzielony na tereny (mapy), które są połączone ze sobą, idzie się na kraniec terenu i przechodzi się do kolejnego. Tereny te służą też jako teren walki, gdzie poruszamy się po całym obszarze. Można dzięki temu wykorzystywać dogodne dla nas położenie. Zwłaszcza przydało mi się to w ostatniej bitwie, gdzie zaatakowało mnie MNÓSTWO wrogów, elitarna gwardia, miała poziom 12 i bardzo dużo zdrowia. W dodatku, by sobie zrekompensować podniesienie statystyk, podniosłem sobie poziom trudności, co poskutkowało WINCYJ HP, WINCYJ u wrogów. Ale – rzuciłem Wall of Fire i Dust Cloud, przez co wrogowie nie mogli mnie zobaczyć, umknąłem im do odpowiadającego mi miejsca, ich oddziały się rozproszyły, wyciąłem im gwardię w dwóch falach, później kolejno jednego z bossów, czarnoksiężników i wreszcie resztę, dzięki czemu wygrałem.

    Muszę powiedzieć, że jest to chyba najbardziej przyjemny erpeg z czasów sprzed Fallouta, w jaki grałem. Nie dość, że dialogi są skonstruowane w sposób nowoczesny, że jest wiele rozwiązań questów, do których dostajemy wskazówki (choć nie ma dziennika), to jeszcze można sobie dać wskaźniki na maksimum, a nawet dostosować poziom trudności. W zasadzie gra się w tę grę jak w Fallouta i Baldura, jeżeli zatem ktoś myśli nad tym, by spróbować swoich sił z jakimś naprawdę starym tytułem, to polecam zacząć od Dark Sun: Shattered Lands. To będzie bardzo przyjemna przygoda!

    Choć nie obędzie się raczej bez pewnych niedogodności. Największą z nich było dla mnie to, że gra sprawia wrażenie, jakby ledwo się trzymała razem. Miałem podobne uczucie, co kiedyś w Grze o Tron RPG. W Dark Sun jest na przykład wiele skryptów, postacie muszą często opuścić mapę. I jeżeli nie chcemy mieć jakichś bugów, to lepiej zaczekać, aż skrypt się skończy i przynajmniej najważniejsze postacie sobie wyjdą Tak samo czasami zostawały „smugi” postaci po jakiejś akcji, drobny błąd graficzny. W ostatniej bitwie musiałem zmusić ostatniego przeciwnika, by mnie zaatakował :D Czasami gra niespodziewanie zwalniała, nie wiem dlaczego. Pewnie emulacja DOSa ma swoje limity. W jednym miejscu mogłem też zdobywać nieograniczenie doświadczenie. Generalnie jednak grę przeszedłem i nie spotkałem się z niczym poważnym, ale zachęcam do tego, by pozwolić skryptom działać.

    Starcia z wrogami są niemal zawsze odpowiednio przygotowane, walki są unikatowe i toczymy je na nowych mapach. Owszem, zdarza się respawn przeciwników od czasu do czasu, ale nie jest to na wielką skalę. Nie ma mowy od pojawianiu się niespodziewanie przeciwników, czy o ich kolejnych hordach. Nie trzeba też grindować punktów doświadczenia, wszystko jest ładnie wyliczone, o ile będziemy multiklasować swoje postacie.

    W grze jest sporo przedmiotów do zebrania, ale slotów ekwipunku jest ograniczona liczba, przez co przydatne jest noszenie skrzyń, które tę liczbę lotów zwiększają. Gospodarowanie sprzętem pod koniec gry stało się trochę irytujące, bo trzeba było sprawdzać, co jest w jakiej skrzyni. Bronie magiczne różnią się od siebie i są przydatne przez całą grę, zdobycie ekwipunku sporej wartości i rzadkiego jest przez to satysfakcjonujące.

    Bardzo przyjemna gra w nietypowym świecie, polecam :)

    (1) Gra toczy się w settingu drugiej edycji systemu AD&D. Historia planety, na której toczy się akcja gry – Athas – nie jest tam wyszczególniona i podano jedynie jej zarys, tak jak ja to zrobiłem teraz w tekście. Setting wystartował w 1991 roku i od tamtego czasu został rozwinięty poprzez kolejne edycje i książki. Powstał też zarys historii Athasu, istniało kilka er, życie wyglądało inaczej w każdej z nich. Stałym motywem jest pogarszający się stan planety. Startujemy w Erze Niebieskiej, potem jest Czas Odnowy, Era Zielona, aż trafiamy na wyniszczające wojny i grabież zasobów tego świata przez czarnoksiężników. Skróconą wersję tego wszystkiego można przeczytać choćby tutaj: https://sites.google.com/site/darksunrpg/a-brief-history-of-athas czy choćby tutaj: https://www.reddit.com/r/DarkSun/comments/4ed5yu/a_history_of_the_dark_sun_world/

    (2) Choć rasy są standardowe, to trzeba pamiętać, że setting już standardowy nie jest i są one do niego dostosowane. Elfy nie chowają się w lasach, tylko są przedstawione jako głęboko nieufne osobniki, które potrafią podróżować na duże dystanse, są też nastawione na samowystarczalność. Siłą rzeczy ze względu na ograniczenia gry takie niuanse nie mogły zostać w niej oddane, są one jednak przedstawione w podręczniku do gry fabularnej z 1991 roku.

    PS Tak, zrobiłem przypisy we wpisie :D Może to przesada, ale wydaje mi się, że dodatkowe informacje powinny zacząć tam być umieszczane, jeżeli tekst się rozrasta, no ale może się mylę, powiedzmy, że to taki eksperyment ;)
    PPS Nie zdążyłem zrobić lepszego spisu wpisów, I'm sorry :^)

    #lisaroscontent #crpg #rpg #staregry #darksun

    * Wizardry 7 - 3
    * Wizardry VII - 2
    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: Dark Sun wpis.png

  •  

    Wizardry VII: Crusaders of the Dark Savant (3 - ostatni)

    =================
    #lisaroscontent
    =================

    W naszym ostatnim wpisie z tej serii poruszymy temat eksploracji w grze. Porozmawiamy sobie też trochę o questach, lokacjach oraz o występujących w grze frakcjach.

    W zależności od tego, jak skończyło się poprzednią część (importowanie sejwów), nasz początek gry może wyglądać zupełnie inaczej, zaczynamy bowiem w innej części mapy. Jeżeli jednak nie przeszliście poprzedniej gry, tak jak ja, to zaczynamy przygodę w pobliżu New City. W tym miejscu muszę powiedzieć parę słów co do trudności Wizardry 7. Owszem, łatwa to ona nie jest, na pewno nie jest to żaden "samograj" jakich pełno się teraz tworzy. Niemniej twórcy wyraźnie poszli graczom na rękę na samym początku gry. Potwory nie są takie trudne do pokonania, jest to o wiele łatwiejsze, niż w Wizardry 6, a przynajmniej dla mnie tak było. W pobliżu jest też loch do zwiedzenia, gdzie znajdziemy fontannę, która uzupełnia nam życie, staminę i manę w początkowym okresie gry (później uzupełnia tylko staminę). Tym samym możemy tutaj po prostu grindować i uzupełniać sobie wszystko, jak nam nie idzie, czy tez poeksperymentować sobie trochę z kompozycją drużyny. Oczywiście nie ma tak ZUPEŁNIE lekko, w końcu to Wizardry ( ͡° ͜ʖ ͡°) Aby mieć do swojej dyspozycji mapę, to trzeba ją znaleźć, jest ukryta w pobliżu, w zaroślach, na domiar złego wyglądają one podobnie i można to łatwo przeoczyć, właśnie bez mapy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja tak zrobiłem ze swoją pierwszą drużyną. Poza tym przed wejściem do New City czeka nas cięższa walka, a tylko w tę stronę możemy w zasadzie iść. Za drugim razem dwie moje postacie właśnie zmieniły klasę, ale dałem radę, czyli aż takie trudne zadanie to też nie jest.

    Gra jest sporych rozmiarów jak na world-crawlera. Wrażenie wielkości potęguje to, że często musimy walczyć przy odkrywaniu nowych "sekcji" (w grze poruszamy się po polach, coś jak w Legend of Grimrock, że możemy pójść pole do przodu, do tyłu i w oba boki, o ile nie ma żadnych przeszkód). Jak już wszystko jest odkryte, to nagle świat gry wydaje się mniejszy, bo możemy o wiele szybciej przejść z jednego miejsca do drugiego. Podczas odkrywania miejsc na mapie możemy widzieć, jakie elementy świata znajdują się na sąsiednich polach, na przykład ściany, drzwi, okna, mury, skrzynie, ale nie widzimy tego, co jest na ziemi. Nie widzimy również przeciwników, zatem zawsze jest ten element niepewności, czy czegoś tam nie będzie. Jak już wspomniałem poprzednio - nasze akcje mogą sprokurować starcie z przeciwnikami, nawet jak się nie ruszymy. Po prostu przeciwnicy pojawią się na naszym polu i dochodzi do walki. To z kolei powoduje szereg konsekwencji. Starcie z wrogami jest możliwe nawet w wydawałoby się bezpiecznym miejscu, na przykład w środku przyjaznej i chronionej bazie wojskowej, gdzie atakują sobie nas wesoło kruki czy inne duchy ¯\_(ツ)_/¯ Z tego powodu nic nie daje oczyszczanie pomieszczeń i zamykanie za sobą drzwi, skoro wróg się <puff> pojawia, to może nas z zaskoczenia nawet tam zaatakować. To z kolei sprawia, że ciężko o jakieś bezpieczne miejsce do odpoczynku i regeneracji. Najlepsze pod tym względem są fontanny. Świetnie też się sprawdza kombinacja save/load :^)

    Lokacje w grze są dosyć zróżnicowane, mamy tutaj różnego rodzaju dzikie tereny jak lasy, góry, zatoki, wyspy, jest nawet morze, są różne lochy do zwiedzania, są wreszcie większe ośrodki. Nie napisałem "miasta", bo w sumie wiele z nich ciężko za to uznać. Jest na przykład wspomniana baza wojskowa, wielka świątynia, upadłe miasto zamieszkałe przez T'Rang, szczurze miasto Rattkinów, wieża Dane'ów. Zarówno lochy jak i te ośrodki różnią się między sobą może nie tyle mocno wizualnie, ale wyraźnie już względem konstrukcji poziomów. Przykładowo - baza wojskowa jest zbudowana według prostego wzoru, łatwo wszystko znaleźć. Z kolei siedziba Rattkinów to manewrowanie pomiędzy jednym poziomem a drugim, samo znalezienie wejścia tam nie jest takie proste. Wieża Dane'ów to kilka poziomów, gdzie każdy z nich składa się jakichś zagadek do rozwiązania, pewnych niedogodności innych niż walka, z którymi trzeba sobie poradzić.

    Skoro mowa o zagadkach - one, tak samo jak i questy w grze, są całkiem zróżnicowane i ciężko mi znaleźć coś, co by się powtarzało. Mamy tutaj na przykład księgę, która opisuje pewną historię, na jej bazie możemy rozwiązać quest w jednej lokacji. Sama historia jest ciekawa, ma w sobie wiele podpowiedzi, a quest z nią związany jest rozłożony na akcje, które trzeba podejmować właśnie na terenie tej dosyć rozległej lokacji. Są też questy/zagadki o wiele prostsze, gdzie trzeba na przykład użyć przedmiotów, które się niedawno znalazło. Są też takie sytuacje, gdzie pozyskany przedmiot będzie można użyć o wiele później w grze, zatem lepiej nie wyrzucać czegoś, co do czego nie jesteśmy pewni, że nie jest to coś związane z jakimś zadaniem. Co prawda przedmioty z ziemi nie znikają, ale ktoś je może … zabrać.

    Tak jest! Oprócz naszej drużyny w grze są jeszcze inne drużyny bohaterów-NPC, które mają swoje cele - głównie zajmują się zbieraniem wskazówek co do rozwiązania questu głównego, czy ważnych questów pobocznych, czyli zbierają mapy. Z tymi rywalami możemy wchodzić w interakcje. Często nie będą chcieli od razu rozmawiać, zatem przyda się umiejętność dyplomacji. Możemy z nimi handlować, pogadać (wpisywanie tekstu! Bethesda_sucks approves!), posłuchać plotek (między innymi o tym, kto co ma i gdzie kto jest), możemy wreszcie z nimi walczyć, co jednak nie jest zbyt dobre, zwłaszcza na początku. Może się bowiem okazać, że będą oni nam później potrzebni. Poza tym te drużyny to często przedstawiciele ras, czy też frakcji w grze, a ponoć możemy te rasy/frakcje wkurzyć, co nam zablokuje pewne rzeczy. Ja osobiście tego jednak nie próbowałem. Jeżeli chodzi o te rasy/frakcje, to tak w skrócie mamy:
    1. Umpani - była już o nich mowa, to te wielkie nosorożce na dwóch nogach, uwielbiają broń palną, mają mnóstwo zdrowia i są silni, walczy się z nimi jednak całkiem przyjemnie, bo nie czarują zbyt wiele i efekty czarów ładnie na nich działają, chcą znaleźć szukany przez nas artefakt i powstrzymać T'Rang, swoich śmiertelnych wrogów,
    2. T'Rang - kosmiczne robale xD mnożą się na potęgę, w dodatku lubią czary, co potrafi być w walce z nimi irytujące, mają swoje cele i również szukają artefaktu, obrzydliwe typy, z którymi można się jednak spróbować dogadać,
    3. Munk - zwariowani mnisi, ich czarodzieje są irytujący, część z nich potrafi mocno walić, część mnichów jest do nas dobrze nastawiona, część atakuje nas bez ostrzeżenia, rezydują oni w swoim świętym mieście i poza nim nie naprzykrzają się nam zbytnio,
    4. Dane - okej, ci to lubią sobie poczarować, przez co są bardzo groźni, ale za to nie mają zbyt wiele hp i łatwo giną, Dane mają swoją wieżę, gdzie można starać się wkupić w ich łaski i piąć się w górę w ich hierarchii, ich wędrująca po mapie grupka jest wyjątkowo irytująca ze swoim fanatyzmem, ponadto chcą od nas złota :/
    5. Gorn - walczą zwykle wręcz, ich zamek był drugą lokacją, jaką odwiedziłem i łatwo sobie tam dałem radę, Gorn są pogrążeni w wojnie domowej, zatem nie przejmują się tak sprawami innych, przynajmniej na razie,
    6. Rattkin - wyrośnięte szczury, uwielbiają kraść i walić trucizną w walce, na szczęście są podatni na Sleep i mają mało zdrowia, Rattkiny mają swoje sprawy i się nich trzymają,
    7. Helazoid - kosmiczne laski na latających, czerwonych pojazdach, hell yeah! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Wracając do zagadek - jak w wielu podobnych produkcjach część z tych puzzli jest kompletnie z czapy. Tak jak użycie jednego przedmiotu w ten sposób, by światło z góry padło w określone miejsce. Okej, kit z tym, że to nie ma zbytnio sensu - tutaj chodzi o to, w JAKI sposób to mamy użyć. Zwykle jest tak, że stajemy w określonym miejscu, zwykle jest to opisane dla nas tekstem, (taka wskazówka, że może coś tutaj musimy zrobić), używamy określonego przedmiotu i gotowe. Ale nieeeeeeeeeeeeeeee, nie tutaj, tutaj musimy się ZWRÓCIĆ W OKREŚLONĄ STRONĘ tym przedmiotem, by ładnie światło nam padło, WTF, kaman. Tak samo w innym miejscu - jest ono pełne zagadek i trzeba się umieć poruszać w labiryncie. Okej, wszystko szło dobrze. Aż do momentu, gdzie trzeba w określony sposób przestawić KILKA dźwigni na DWÓCH poziomach, w między czasie toczyć nieuniknione walki, które jeszcze spowalniają ten proces. Tych kombinacji jest naprawdę sporo, by mi to zajęło ze 3 godziny na to wszystko! Ba, czasami same podpowiedzi nie są zbyt dobre, jak ta z Crystal Map, gdzie rzecz, która jest wyraźnie wskazana jako ostatnia, tak naprawdę nią nie jest :/ To dotyczy również unikalnych przedmiotów. Mnóstwo czasu chodziłem z Lodestone, które jednak nie pasowało do niczego. W końcu sprawdziłem na stronie, co to jest i okazało się, że jest to DO NIECZEGO, A WAŻY AŻ 45 LB FAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK, NAWET TEGO SPRZEDAĆ NIE MOŻNA BYŁO ヽ( ͠°෴ °)ノ

    Jest powód, czemu część questów wypada tak, a nie inaczej i naprowadził mnie na post w internecie. Otóż pewien gracz Wizardry 7 chciał mocno zdobyć Cane of Corpus, grał w tę grę podczas premiery, informacja o broni była w instrukcji, ale nie mógł broni znaleźć nigdzie w grze. Zadzwonił więc na specjalną infolinię gry, gdzie podpowiedziano mu, że ma ją pewien Rattkin. Właśnie, bodajże już przy Bucku zwróciłem na to uwagę - te infolinie mogły być przyczyną tego, że pewne rzeczy były w grach aż zbyt przesadzone. Moja rada na to jest taka - korzystać z Cluebooka. Sam robiłem to tak, że starałem się robić wszystko sam, a dopiero jak gdzieś utknąłem, to się nim posiłkowałem. Nie było to częste, ale oszczędziło mi to mnóstwo czasu. Radzę jednak starać się nie patrzeć na gotowe mapy. Odkrywanie poziomów jest bardzo satysfakcjonujące w tej grze i lepiej sobie tego nie spojlerować, tym bardziej, że lokacje nie są mocno skomplikowane i często wystarczy prosty rysunek pomocniczy i korzystanie z mapy w grze, by sobie poradzić.

    Takie suche gadanie może nie być zbyt ciekawe, zatem zaprezentuję parę stworzonych przeze mnie na szybko mapek wraz z krótkim opisem, co może lepiej odda klimat gry i to, w jaki sposób można w nią grać (⌒(oo)⌒)

    Mapki (najlepiej otworzyć w nowym oknie):

    https://i.imgur.com/T7J0GuP.png

    (1) tutaj zrobiłem sobie małą pomoc przy jednej z zagadek w mieście świątynnym. Trzeba było tak dobrać wszystkie przełączniki w 4 miejscach, by w wypadło BLACK BLACK BLACK BLACK, co otwierało drzwi. Przełączniki były blisko siebie, trzeba było zatem skreślać niepożądane kombinacje i tak wszystko ustawić, by wyszło dobrze. Jak widać, udało mi się to już za 3 razem, trochę fart, ale co tam xD

    (2) tutaj jest mapka jednego z pięter wieży Dane'ów. Chodzi o to, żeby zaznaczyć teleporty i gdzie one prowadzą, by nie błąkać się bez celu. Jak widać, pola w grze w formie kwadratów bardzo ładnie nadają się na robienie map, nawet na szybko wyszło ładnie i czytelnie, imo :P

    (3) tutaj to już totalna prowizorka. Otóż w jednym mieście są przeźroczyste ściany. Na początku myślałem, że sobie dam radę bez niczego, bo teren nie był wielki, ale problem w tym że … tych ścian nie widać! Kompletnie! Zatem musiałem stworzyć małe mapki i uważnie notować, by się nie pomylić, bo o to było łatwo, jak się nie widzi granicy rozdzielającej pola ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    (4) tutaj jest początek tworzenia mapki z poziomem pod sam koniec gry, a raczej z dwoma poziomami. Jeden jest ładnie narysowany, a drugi, cóż, myślałem, że zacząłem w innym miejscu, bym musiał wjechać na już narysowany poziom, gdybym kontynuował rysowanie tego. Kolejne piętra były kompletnie nieregularnie połączone, na przykład z 1 można było pójść na 4, z 5 na 3, coś w tym stylu. Pomyślałem zatem, że najpierw odkryję sobie tyle terenu, ile zdołam, narysuję mapki w oparciu o mapkę z gry i wtedy zacznę nanosić teleporty. Stało się jednak tak, że dość szybko trafiłem do miejsca, które od razu przeniosło mnie do miejsca, gdzie był artefakt, na który przez całą grę polowałem! Sukces! Tylko widzicie, to jest Wizardry. Tutaj gra się nie skończyła. Tutaj nie zostałem teleportowany po zakończeniu tego zadania, nie otworzyło się dla mnie wygodne przejście, bym sobie wyszedł. Tutaj musiałem wrócić … a nie miałem zrobionych mapek xDDD W dodatku najlepiej narysowanym poziomem był pierwszy xD No nic, powoli posuwałem się do przodu, próbowałem po prostu wybierać inne drogi, gdzie mnie jeszcze nie było i w końcu się udało. Za drugim razem, jak chciałem zobaczyć sobie inne zakończenie, to pomogłem sobie Cluebookiem i wyszedłem w 2 minuty :D

    W grze można rozbrajać niektóre pułapki i jest do tego stworzony mechanizm podobny do tego z Wizardry 8. Jednak tutaj jest on beznadziejny. No rzesz, serio. Najpierw wciska się przycisk, by zobaczyć, jaka pułapka może być użyta tym razem. W tym miejscu może już nam wszystko wybuchnąć, ale okej. Gorzej, jak pokaże, że jedna jest, jednej na pewno nie ma, a reszta może być, czyli zgaduj sobie kilka pozycji. W dodatku rozbrajanie polega na tym, że wciskamy pułapkę, jaką chcemy rozbroić, kiedy mały kwadracik świeci się na zielono. Jak będzie on na zółto, to próbujemy jeszcze raz. Jak na czerwono, to bum! A kolory zmieniają się bardzo szybko. W dodatku pod koniec gry choćbym nie wiem, co robił, to te pułapki i tak wybuchają, zatem świetnie, wielkie dzięki (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Beznadzieja.

    Jeżeli chodzi o przedmioty w grze, to nie ma ich znowu zbyt wiele, zwłaszcza jak weźmie się pod uwagę jej długość. Z drugiej strony, kiedy znajdziemy wreszcie coś naprawdę ciekawego, to jest to przeżycie, wydarzenie! Dotyczy to zwłaszcza broni, gdyż one decydują o tym, jak mocno walą nasze postacie. Liczba miejsc na przedmioty dla każdej postaci jest ograniczona, zatem szybko nam się cały ekwipunek zapełnia. Trzeba zostawiać i sprzedawać niepotrzebne rzeczy, ale by to zrobić, to trzeba je znać i upewnić się, że nie będę one później potrzebne. A nawet z tymi zabiegami musiałem pod koniec gry zrobić sobie składzik, bo było tego zbyt wiele.

    W grze jest poczucie przygody. To całe poszukiwanie artefaktu, odwiedzanie różnych miejsc, rozwiązywanie zagadek, walka z różnymi potworami, spotykanie NPC, czytanie i słuchanie legend, plotek - wszystko to jest w odpowiednim natężeniu, które powoduje, że chłonie się to z zaciekawieniem i nie nuży, nie wytrąca ze świata gry. Inne ma się odczucia na początku wędrówki, w środki i wreszcie pod koniec. Na przykład kiedy zaczynamy, to nawet nie potrafimy pływać, woda jest dla nas barierą, której nie można przebyć. Później pływamy w niej tylko na ograniczonym dystansie. Wreszcie jednak dostajemy statek i możemy pływać po zatokach, po wcześniej niezbadanej rzece, po morzu, możemy odkrywać zupełnie nowe miejsca, to wszystko daje naprawdę wspaniałe odczucia.

    I myślę, że to właśnie najlepiej ukazuje Wizardry 7 - jest to przygoda. Cały ten system rozwoju postaci, ta walka, lokacje, potwory, zagadki - wszystko to towarzyszy nam przez długi czas, do samego końca zaskakuje czymś nowym, czymś ciekawym, a kiedy się to wszystko kończy, to czuć taki pewien żal. Że już się nie zagra w coś takiego, że nasza historia dobiegła końca.

    Welp, that's it. To koniec wpisów o Wizardry 7. Mam nadzieję, że bawiliście się tak dobrze czytając te wpisy, jak ja je pisząc ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #crpg #staregry #retrogaming #grypc

    * Wizardry VII - 2
    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: wiz7wpis3.png

  •  

    Siemka ;) Jesteśmy dystrybutorami marzeń i urojeń w Polsce. Niedawno otrzymaliśmy pierwsze dostawy pragnień kolekcjonerskich edycji Cyberpunk 2077 od zaraz. Jednak jest jeden problem - część z nich (około 1000 sztuk) nie posiada folii aluminiowej w zestawie, w związku z czym nie może zostać wystawiona dla docelowej grupy osób. Niekompletne egzemplarze przekazujemy więc na #rozdajo :). Zaplusuj, aby wziąć udział w losowaniu.

    #rozdajo #cyberpunk2077 #gog #e3 #pdk
    pokaż całość

    źródło: wykop.pl

  •  

    Bardzo dobra? Właśnie kiepska kontra jak przy 3 na 4
    #mecz

  •  

    Wizardry VII: Crusaders of the Dark Savant (2)

    =================
    #lisaroscontent
    =================

    W poprzednim wpisie omówiliśmy sobie trochę system rozwoju postaci i podzieliłem się swoimi wrażeniami co do niego. Dzisiaj porozmawiamy sobie o systemie walki, systemie magii, zobaczymy, którzy członkowie mojej drużyny wymagali więcej cierpliwości ( ͡° ͜ʖ ͡°) a na samym końcu będzie parę słów o walce z paroma najpoważniejszymi (co do ilości xp za pokonanie bossa ) i najciekawszymi przeciwnikami w grze - tutaj będą SPOJLERY.

    Walka. W tej grze się walczy. Bardzo, bardzo, BARDZO często walczy. Podkreślę to jeszcze raz - WALCZYMY BARDZO CZĘSTO. Nie ma w tym przesady. By zobrazować sytuację - w grze poruszamy się po "polach" - krok w przód/tył/prawo/lewo. Odkrywanie kolejnych pól może się wiązać z walką. Przeciwnicy są rozstawieni, czyli jak wejdziemy (zwykle – odkryjemy) na określone pole, to mamy starcie, zwykle z jakąś losową grupą przeciwników.

    Nie tylko jednak w trakcie odkrywania kolejnych pól mogą nas zaatakować wrogowie. W zasadzie niemal wszystko, co robimy, tworzy szansę na walkę. Dochodzi to takich sytuacji, gdzie po walce chcemy zapisać grę, zapisujemy, wychodzimy z menu i … ponownie walczymy! Od razu! Żadnych czarów, żadnego leczenia, żadnego odpoczynku - od razu walka. Ba, po walce chcemy spojrzeć na mapę, spoglądamy, wychodzimy - kolejna walka, pokonujemy wroga, zapisujemy - kolejna walka! ( ͡° ͜ʖ ͡°) Wszystko na TYM SAMYM polu! Tak jest! Nie ruszyliśmy się ani o krok i wciąż musieliśmy walczyć.

    Na samym początku awansujemy postacie dość szybko, a że system jest ciekawy, to wcale mi nagromadzenie starć nie przeszkadzało. Zawsze była to okazja do zarobienia dodatkowych punktów doświadczenia. Kiedy jednak stało się w końcu tak, że chciałem szybko dostać się z jednego miejsca do drugiego, to cała ta walka była wielkim utrapieniem, no wpieniała niesamowicie (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Tylko przejść kilka pól, walka, ok, dwa pola dalej walka, koniec walki i od razu KOLEJNA WALKA KAAAAAAMAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAN ヽ( ͠°෴ °)ノ

    Walka jest turowa działa podobnie jak w Wizardry 8 - najpierw dajemy po kolei polecania naszym członkom drużyny, po czym wciskamy "start fighting" i już możemy sobie oglądać rezultaty naszych decyzji. Warto wspomnieć o kilku sprawach:
    1. często mamy możliwość wyboru tego, w jaki sposób chcemy zadać cios, co zależy od tego, jakiej broni używamy, modyfikuje nam to szansę na trafienie przeciwnika, szansę na przebicie jego obrony, czy też ilość zadawanych obrażeń. Na przykład "Thurst" ma -2 to hit, ale +2 to penetrate i +1 damage, czyli jak mamy kłopot z przebiciem obrony przeciwnika, ale możemy go trafić (co po początkowej fazie gry zwykle ma miejsce), to lepiej dać ten atak. Z kolei "Melee" ma -4 to hit, -4 to penetrate, ale zadaje podwójne obrażenia!
    2. Bronie mają różny zasięg, dzielą się pod tym względem na short, extended, thrown i long. Podczas gry używałem głównie tych dwóch pierwszych, bo nie chciało mi się pilnować amunicji do reszty. Generalnie możemy uderzać w 2 pierwsze szeregi wrogów bez broni dystansowej, 3 nasze postacie mogą uderzać bronią short (ale Melee tylko ci z pierwszego szeregu), reszta zaś może walczyć bronią extended. Miało to dla mnie niebagatelne znaczenie pod koniec gry, gdzie cała moja drużyna walczyła w starciu i trzeba było dobrać odpowiednio bronie.
    3. Możemy zachować się w turze pasywnie, są aż 4 opcje do wyboru: Block pozwala próbować blokować ciosy za pomocą tarczy, Dodge pozwala nam starać się ominąć cios, będzie nas trudniej trafić, Rest pozwala nam odpocząć i uzupełnić trochę Staminy, Guard pozwala odpowiedzieć na cios ciosem.
    4. Niezwykle ciekawe jest "Hide". Odpowiada za to znamy nam już skill Ninjutsu. Pozwala nam to ukryć się w cieniu. Dzięki temu przeciwnik nie może nas zaatakować, a czar ma szansę ominięcia nas. I teraz złoto - jeżeli cała drużyna się ukryje, to nie można zadawać jej ciosów! Ba, używanie czarów nie łamie ukrycia! Można zatem ukryć się, spamować Rest, by uzupełnić staminę, rzucić czary uzdrawiające i znowu wejść do walki (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Teraz kilka słów o systemie magii w grze. Czary możemy rzucać w walce, część czarów można rzucać poza walką, część działa w określonych sytuacjach, jak na przykład czar służący do otwierania skrzyń. Czary można rzucić z określoną siłą w przedziale 1-7, gdzie im silniejszy czar, tym więcej many zużywa. Czarów jest naprawdę wiele, oprócz typowych ofensywnych nastawionych na zadawanie obrażeń, wywołanie u przeciwników określonych efektów, czy też połączenie obu, są też np. czary wzmacniające naszą drużynę, gdzie część z nich może zostać rzucona poza walką, czary przywołujące różne stwory. Brakowało mi czaru leczące całą drużynę, pod koniec gry z wieloma hp leczenie było prawdziwym utrapieniem.

    Nasze postacie mogą być poddane oddziaływaniu wielu złym efektom. Część z nich jest szczególnie uciążliwa. Takie Paralyzed sprawia, że postać nie może się ruszyć. W przeciwieństwie do snu można w taką postać bezkarnie walić, nie jest w stanie odpowiedzieć. Można być też poddanym truciźnie, przez co co pewien czas ubywa życia, a jeżeli trucizna jest bardzo silna, to ubywa życia bardzo dużo, bardzo szybko. Insanity sprawia, że tracimy kontrolę nad postacią, która najczęściej tylko bełkocze bez sensu, ale może też zaatakować swoich towarzyszy. Są też mniejsze niedogodności jak Afraid, Sleep, Blindness, Nausea, Irritation. Można być też martwym, wtedy przywrócenie do życia odejmuje punkt z Vitality i podwyższa wiek. Ale są rzeczy gorsze niż śmierć! Można być zamienionym w kamień! Przywrócenie powoduje spadek Vitality, a wtedy jest się martwym, co powoduje, że kolejne przywrócenie powoduje odjęcie kolejnego punktu Vitality ( ͡° ͜ʖ ͡°) Absolutnie najgorsze jest jednak Disease, holi siet! Na początku jest tylko informacja o statusie Disease i niewiele więcej. Z biegiem czasu jednak postać zaczyna cierpieć na coraz gorsze dolegliwości, ślepnie, zostaje sparaliżowana, wreszcie opuszczają ją siły i ginie. I teraz najlepsze - wskrzeszenie nie pozbawia choroby, która rozwinięta zabija szybko ponownie! Wskrzeszasz - znowu zabija! I jeszcze lepsze - wraz z biegiem czasu uleczenie jest coraz trudniejsze, zatem nieleczona choroba potrafi nam kompletnie wyeliminować postać NA CAŁĄ GRĘ! Żeby było śmieszniej - status postaci na ekranie głównym widać tylko w sposób ograniczony - jak są dwa statusy, to widać jeden. Moja postać złapała Disease, ale miała jakiś inny status na ekranie głównym. No to spoko, później ją wyleczę. Wyleczyłem w końcu, ale później znowu złapała jakiś inny. W końcu zajrzałem w menu postaci a tam właśnie Disease, nie miałem jak tego uleczyć - czarem, scrollem, potionem - to musiałem stworzyć drużynę na nowo. W dodatku okazało się, że jak nazwa sejwa jest za długa, to nie zapisuje, zatem klops ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -------------------------------------------***-------------------------------------------

    W ankiecie na postać, która sprawiła najwięcej problemów, zwyciężyła opcja "Żadna, jesteś zwycięzcą!", bardzo mi miło chrum (⌒(oo)⌒) ale nie poszło mi niestety tak dobrze. Większość osób wskazało jako główny obiekt nadzwyczajnej troski Lisarosa (Thief) - gratuluję! To z nim miałem najwięcej kłopotów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Problem z nim polegał na tym, że zasugerowałem się pewnym FAQ i miałem zmieniać klasę najwyżej tylko raz. Z tym że Thief niewiele dał mi pozytywnego, w zasadzie skill do otwierania zamków i Ninjutsu. Tymczasem Lord czaruje, ale czary u niego rozwijają się później. Zatem wyszła postać mocno niedopieszczona, Theology (szkoła magii Lorda) była na śmiesznie niskim poziomie, a nie miałem do niego też odpowiedniej zbroi i broni. W końcu tak się zirytowałem, że postanowiłem zmienić mu klasę. I tu pojawił się problem - wysokie wymagania co do Personality (14), tymczasem domyślna wartość dla człowieka to 8, czyli trzeba tylko ten jeden wskaźnik podnieść aż o 6 przy maksymalnie 9 awansach (!). To sprawiło, że zmieniałem mu klasę na Samurai i nawet Ninja, przy tej ostatniej mocno save-scamowałem, by tylko mieć odpowiednie statystyki i wrócić do punktu wyjścia. Kiedy się to już jednak udało, to miałem sporo rozwinięte Theology, gdzie teraz od nowa mogłem wybierać mocne czary, w dodatku miałem Kirijutsu. Niańczenie tego Lorda to było jednak spore wyzwanie, źle się zabrałem do jego multi-klasowania.

    Jako drugą postać wybraliście Riuu (Alchemist). Tymczasem ona spisywała się naprawdę spoko. Trochę opóźniłem jej przejście do Ninja, rozwinąłem Alchemy i bardzo przydało mi się szybkie odnawianie many. Dzięki temu było leczenie dla całej drużyny i można było puszczać silne czary, które eliminowały wrogów w jednym ataku, po czym szybko uzupełnić manę, co znacznie przyspieszało walkę.

    Najmniej głosów zebrał Happy (Bard). Rzeczywiście, tu nie było zbytnio czego zepsuć. Masowe rzucanie czaru Sleep przydawało się w środku gry bardzo mocno i nawet nie przeszkadzało to, że miał słabo rozwinięte czary, bo i tak nie miał kiedy ich rzucać. Kiedy doszedł jeszcze instrument rzucający Silent i uciszający grupę wrogich czarujących, to jego przydatność wzrosła jeszcze mocniej.

    Co do pozostałych członków drużyny to bywało różnie.

    Fisty (Monk) absolutnie rządził. Niszczył wszystko, w dodatku nie wymagał szczególnie wiele, broni nie musiał mieć, pancerza zbytnio też nie, Ninjutsu miał, Kirijutsu miał, Theosophy miał. Problem nastąpił tylko w przypadku tych dwóch ostatnich. Otóż z powodu tego, że nie zmieniałem nim klasy, to miał mniej punktów do rozdania w grupie "magicznej", czyli coś trzeba było poświecić. Doszedłem do wniosku, że skoro głównie walczy, to dobrze mieć krytyki (Kirijutsu), zatem rozwój Theosophy został zatrzymany. W rezultacie nie miałem może 2 dobrych czarów, w tym jeden zarezerwowany wyłącznie dla Theosophy (Mind Flay, tym drugim było Lifesteal).

    Arkania (Ranger) cierpiała na podobny problem co Lisaros. Różnica była jednak taka, że możliwość zmiany klasy na Valkyrie była dużo prostsza, niż w przypadku Lorda, zatem zmieniałem sobie ją na linii Valkyrie-Priest parę razy bez stresu.

    Mało osób wskazało Elsterę jako źródło kłopotów. Tymczasem nie było tutaj łatwo. Bonus do odnowienia many był w praktyce marny, wyraźnie mniejszy niż w przypadku Riuu. W dodatku sam Mage nie miał wiele many po awansie na 10 poziom. Zdecydowałem się wtedy na równie radykalne rozwiązanie, jak w przypadku Lisarosa - zmieniałem klasy Mage-Priest dosyć często, nawet przez moment Bishop tam był, by zgarnąć zaklęcia z Traumaturgy i Theology, i punkty magii. Plan się powiódł, ale awans z Mage na Samurai nie był łatwy, w dodatku zmarnowałem dwa Anhky podwyższające Strenght (dałem je Fisty, by miał Strenght 20 co … nic nie dało, bo okazało się, że przy wartościach ponad 18 nie ma dodatkowych bonusów ¯\_(ツ)_/¯). W rezultacie Elstera była zawsze wyraźnie opóźniona w awansach za resztą drużyny, ale za to miała mnóstwo czarów i many.

    W następnym wpisie okaże się, kto był ultimate badass w drużynie na koniec gry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    -------------------------------------------***-------------------------------------------

    A teraz pora na krótkie opisy starć z wybranymi bossami. Na końcu jest 3 bossów, za których jest najwięcej xp i którzy są uznawani za najcięższych do pokonania w całej grze, tabelkę z potworami w grze i podstawowymi danymi na ich temat możecie znaleźć tutaj: https://www.tk421.net/wizardry/wiz7monst.shtml
    Będą spojlery, zatem jeżeli ktoś ma jeszcze zamiar przejść tę grę, to odradzam czytanie tej sekcji

    *
    *
    *
    *

    [SPOJLERY ON]

    Imię: Blienmeis

    Kilka słów o przeciwniku: jest to Rattkin, złodziej, ninja, prowadzi on sklep, gdzie można kupić kilka rzeczy użytecznych i niezbędnych do wykonania questów. Najważniejsze jest jednak to, że ma on bardzo cenną broń – Cane of Corpus. Można starać się ją ukraść, ale mi się nie udało przy dosyć niskiej umiejętności kradzieży, ponoć jest to jednak bardzo, bardzo trudne nawet z całkowicie rozwiniętą umiejętnością, w grę wchodzi save scumming na wielką skalę! Można jednak postarać się go zabić.

    Starcie: z tą walką jest związany spory problem – nasz przeciwnik jest bardzo szybki i bardzo płochliwy. Oznacza to, że zawsze będzie zaczynał walkę, próbowałem nawet postaci z 20 Speed i Snake Speed (dodatkowa umiejętność osobista, będzie o nich mowa w następnym wpisie) – i to nie dało rady. W dodatku przyzywa on na pomoc innych, silnych Rattkinów i jak tylko będzie ich zbyt mało, to po prostu ucieka. Tak, zaczyna się walka i od razu daje dyla.
    To powoduje, że szansę na jego ubicie mamy tylko wtedy, gdy sam Blienmeis ma silną ekipę, wtedy decyduje się walczyć. Problem w tym, że on sam używa Cane of Corpus, gdzie każdy cios to:
    50% szans na sparaliżowanie,
    100% szans na truciznę 10 poziomu,
    15% szans na natychmiastowe zabicie.

    W dodatku jest on bardzo odporny na czary. Moja pierwsza próba ubicia go była z drużyną poziomu 10-12. Nie dałem rady.

    Wróciłem trochę później z już mocniejszą ekipą i lepiej wyposażoną (14-18 poziom). Wciąż był on odporny na czary. Wciąż uciekał. Mało tego, nawet, jak decydował się na walkę, to po zranieniu go w pierwszej turze czy też zabiciu choćby tylko jednego jego kompana – dawał on skutecznie dyla.

    W związku z tym postanowiłem w pewnym momencie zastosować niezwykle wyrafinowaną taktykę – WSZYSCY WALIĆ W BLIENMEISA! Tak się złożyło, że wszystkie moje postacie miały już przynajmniej niezłą broń i mogły walić, co też uczyniły. Rattkin padł w pierwszej turze, martwy nie mógł uciec :^) Reszta to była tylko formalność. Tak oto zdobyłem Cane of Corpus.

    https://i.imgur.com/kbSX7AQ.png

    ---------------------------------------------------------------

    Imię: Godzylli

    Kilka słów o przeciwniku: wielki dinozaur z mnóstwem życia, który mocno wali.

    Starcie: problem z tym starciem był taki, że się go nie spodziewałem. W pewnym momencie zawędrowałem do pewnego miejsca, gdzie czułem, że coś powinno tam być – kamienne ruiny w głuszy, jedyne takie w okolicy. Znalazłem tam tylko normalne stwory, rozwaliłem je i poszedłem dalej. Odkryłem wszystko w okolicy i … nic. Tamto miejsce nie dawało mi spokoju, to się wróciłem, by zobaczyć, czy w kamiennych ścianach nie ma jakiegoś ukrytego guzika. Wchodzę i bach – Godzylli!

    Na początku przyjąłem taktykę ze starcia z Blienmeis, czyli wszyscy na dino! Jednak wyprowadził on w pewnym momencie skuteczny cios przeciwko Arkanii, który zabrał niemal całe jej życie. Jeden cios. Niemal całe życie postaci, która miała najwięcej hp w mojej drużynie.

    Nastąpiła zmiana taktyki, która przyniosła mi sukces. Otóż ukryłem wszystkich w cieniu oprócz mojego Monka (Fisty) i Ninja (Riuu). Mieli oni rewelacyjny bonus do pancerza, który sprawiał, że bardzo trudno było ich trafić. Dodatkowo rzucałem jeszcze zaklęcia, by im pomóc, takie jak wzmocnienie pancerza drużyny (Armorplate), wzmocnienie pancerza dla Fisty i Riuu (Armor Shield), osłabienie pancerza przeciwnika (Armormelt). Do końca walki Godzylli nie mógł trafić moich wojowników, choć rozwalał przywołane potwory, ostatecznie wygrałem i zgarnąłem mnóstwo punktów doświadczenia za tę walkę.

    https://i.imgur.com/xDEUood.png

    ---------------------------------------------------------------

    Imię: Fiend Of 9 Worlds

    Kilka słów o przeciwniku: teoretycznie najtrudniejszy przeciwnik w grze. Bardzo trudno go trafić. Zadaje 99 obrażeń w jednym ciosie, jeżeli, rzuca to obrażenia wzrastają do niebagatelnych 199. Jest oczywiście odporny na czary, tak jak każdy boss.

    Starcie: Postanowiłem ponowić taktykę ze starcia z Godzylli i przyniosło to pełen sukces. Kontrolowałem walkę od samego początku do samego końca. Fiend nie mógł wymierzyć nawet jednego celnego ciosu mojej dwójce z przodu. Czar Missile Shield skutecznie niweczył ataki dystansowe. Ostatecznie wygrałem walkę dość łatwo. Kolejny przeciwnik miał być łatwiejszy, było za niego wyraźnie mniej punktów doświadczenia.

    https://i.imgur.com/EbToaFK.png

    ---------------------------------------------------------------

    Imię: Beast Of 1000 Eyes

    Kilka słów o przeciwniku: holi faken siet, WTF? Ten stwór ma MNÓSTWO życia, mnóstwo! W dodatku jego magiczny atak to Dazzling Lights, które powoduje wiele losowych efektów, najmniej uciążliwe są zwykłe obrażenia, które zabierają „tylko” ~100 hp, takie stany jak Nausea, Blindness , trucizna, niezbyt uciążliwy jest całkowity paraliż i chyba jeszcze Sleep. Gorzej jest z Insanity, bo nie wiemy, co zrobi nasz gagatek. Prawdziwy problem leży w tym, że taki atak może natychmiast zabić naszą postać. Ba, może zamienić ją w kamień! W dodatku ta bestia może rzucać tym tura w turę, co ma fatalne skutki.

    Oprócz tego bestia ma zwykły atak, który nie zadaje zbyt wielu obrażeń i może nas zatruć, jak i atak psioniczny, też niezbyt groźny.

    Starcie: okej, w internecie są wskazówki co do walki z tym potworem. Większość z nich się kompletnie nie sprawdziła. Jakieś dodatkowe przedmioty, by mieć bonus do obrony przeciwko atakom opartym o światło nic nie dały, a przynajmniej ja nie zauważyłem różnicy. Jest też rada, by rzucać czar Silence, by nasz wróg nie mógł rzucać czarów. Próbowałem MNÓSTWO razy rzucić ten czar i nie udało mi się ANI RAZU skutecznie tego zrobić. ANI. RAZU. Otóż rzecz ma się tak, że poziom naszych postaci ma przełożenie na to, jak skutecznie mogą oni rzucać czary. Postać poziomu 50. ma o wiele większe szanse na skuteczne rzucenie czaru niż postać poziomu 20. Oczywiście niektóre czary łatwiej wchodzą, ale zasada jest ta sama, a czar Silence do nich nie należy, niestety. Tak samo nasze postacie stają się bardziej odporne na niektóre czary wraz ze wzrostem poziomu. Tymczasem ja walczyłem z tą bestią postaciami o poziomach 23-26.

    Jak zatem udało mi się zwyciężyć? Cóż, zacznę od tego, że jedna podpowiedź w internecie była naprawdę pomocna. Otóż walczyłem z ochroną przed czarami – Magic Screen. Okazało się, że miała ona „łagodzić” efekty czaru Dazzling Lights. Tak jednak „łagodziła”, że efekty były o wiele gorsze, część moich postaci zamieniała się na przykład w kamień właśnie z tym czarem! Postanowiłem spróbować bez niego i sukces – było o wiele lepiej. Teraz w najgorszym przypadku postać ginęła. Zawsze coś :^)

    Taktyka walczącej pierwszej linii i reszty w cieniu się nie sprawdzała, bo czary mogły dosięgnąć każdego. Tak samo jak wszyscy byli ukryci, wtedy Beast nie mógł nic zrobić, ale ja też nie mogłem. Próbowałem zatem kombinacji różnych rzeczy w nadziei na to, że coś zadziała. Prób było wiele, a sukces trochę mnie zaskoczył, zatem nie mam dobrze udokumentowanego przebiegu starcia, z tego co pamiętam, było to mniej więcej tak.

    Na samym początku mamy 6 w pełni sprawnych członków drużyny, zatem każdy z nich atakuje jak najlepiej potrafi/najlepiej czaruje. To oznacza przywołanie najpotężniejszych bestii (Create Life poziomy 7), Firestorm - by co turę zadawało obrażenia (to akurat wchodziło), ciągłe atakowanie. W końcu jednak pada Dazzling Lights. Taktyka wtedy jest taka, by minimalizować obrażenia i walić dalej. Tak się złożyło, że aż 3 moje postacie mogły wskrzeszać poległych, 5 mogło leczyć, wielu mogło niwelować jakieś negatywne statusy, miałem jakieś 1300 punktów magii w Divine na wskrzeszanie (kosztowało 100, część punktów musiała jednak pójść na leczenie). To było zatem starcie na wyniszczenie i moim zadaniem było leczyć/wskrzeszać/niwelować negatywne statusy tak długo, jak tylko mogę, przy czym walić w Beasta, jak tylko można było. Każda postać musiała zrobić coś pożytecznego w danej turze. Walenie stopniowo ustępowało miejsca właśnie pozostawaniu przy życiu członków drużyny jako wabiki, by Fisty i Riuu walili w tym czasie. Reszta była w końcu w cieniu, by ich czary tak mocno nie dotyczyły, tylko Lisaros walił, kiedy mógł. W końcu jednak zaczęło brakować many, a nie było też czasu. Mój Samuraj pół walki przesiedział z Blindness, bo nie było czasu go uleczyć, a on sam nie był zbyt przydatny, nie na tyle, by marnować czyjąś akcję na jego leczenie. Bardzo mocnym ciosem była (kolejna) śmierć Fisty’ego. W końcu nie mogłem go już wskrzesić. Oznaczało to, że ciężar walki spoczął na Riuu. Padli również Arkania i Lisaros, zostałem się z Elsterą, która już nie miała pożytecznych czarów, i Happy, który mógł już tylko walić swoją niezbyt groźną bronią. Screen ze zwycięskiej chwili, gdy Beast Of 1000 Eyes wreszcie poległ, oddaje cały dramatyzm sytuacji – jeszcze 2-3 tury, a sam bym pewnie skapitulował. To starcie jako jedyne w całej grze wymusiło na mnie mądre gospodarowanie zasobami, przede wszystkim maną, była to jedyna chwila, gdzie musiałem wskrzeszać swoje postacie i gdzie bardzo się to przydało.

    Po walce oczywiście była pewna lipa, bo Elstera nie miała many dla Divinity, gdzie było wskrzeszanie, zaś im dłużej zwleka się z tym usunięciem negatywnego statusu, w tym przypadku śmierci :^), tym potem trudniej to zrobić. Na całe szczęście miałem jeden zwój z czarem wskrzeszającym (Resurrection). W ten sposób do życia powrócił Lisaros/Arkania (już dokładnie nie pamiętam) z pełną maną, którzy mogli wskrzeszać dalej. Gdyby nie to, to pewnie pozostaliby martwi/musiałbym wczytać grę/spędziłbym wieeeeele czasu na przywróceniu wszystkich do życia. Zatem moja rada:

    MIEJCIE ZAWSZE PRZYNAJMNIEJ JEDEN CZAR RESURRECTION W ZWOJU!

    https://i.imgur.com/4sxBnH6.png

    *
    *
    *
    *

    [SPOJLERY OFF]

    To by było na tyle. Następnym razem porozmawiamy sobie o eksploracji, zagadkach logicznych i kończymy z Wizardry 7 :)

    #crpg #staregry #retrogaming #grypc

    * Wizardry VII - 1
    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: wiz7 wpis2.png

  •  

    No nie rozumiem naszej taktyki na ten mecz xd
    #mecz

    +: Lurriel
  •  

    Swen (Larian Studios) wyjaśnia wiele rzeczy z trailera do Baldur's Gate III:

    https://www.gamespot.com/videos/baldurs-gate-3-trailer-breakdown-and-easter-eggs-w/2300-6449730/

    Ale nie wyjaśnił, o co chodzi z tajemniczym znakiem na samym początku (・へ・)

    #crpg #gry #baldursgate
    pokaż całość

    źródło: oyster.ignimgs.com

  •  

    Wizardry VII: Crusaders of the Dark Savant

    =================
    #lisaroscontent
    =================

    Tak jest – przeszedłem Wizardy VII. Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o top20 starej listy Codexu, to miałem największe obawy właśnie z tą grą. Ma ona opinię trudnej do przejścia i miejscami było wyraźnie widać, dlaczego tak jest. W dodatku ta gra jest WIELKA. Naprawdę. Mam trochę do napisania na jej temat, dlatego postanowiłem zamiast jednego wpisu zrobić trzy, by nie zarzucić od razu wszystkim czytelnika:
    1. pierwszy wpis będzie się koncentrował na systemie rozwoju postaci,
    2. drugi wpis będzie o walce, przeciwnikach, w tym o starciach z najtrudniejszymi bossami, oraz o systemie magii,
    3. trzeci, i mam nadzieję ostatni, będzie o świecie gry, questach, postaciach, zagadkach i generalnie o eksploracji w grze.

    Zapraszam do lektury

    Dwie wersje gry

    Zaczynamy od kwestii technicznych. Grę miałem z #gog i tam są dwie jej wersje do wyboru - DOSowa i Gold. Po zrobieniu rozeznania wypadło na to, że Gold ma w sobie bugi. Ponadto skill Diplomacy jest tam bezużyteczny. Co jednak przeważyło to absolutny, kategoryczny błąd przy dungeon/world-crawlerach - nie można było dać fullscreena. Katastrofa. Po to się właśnie gra w dużej mierze w tego typu gry, by łatwo "wsiąknąć" w klimat przygody, by widzieć świat oczami protagonistów, a nie że ciągle mamy przed oczami jakąś ramkę. Owszem, rozdzielczość jest większa, ale piksele i tak widać, to co za równica ¯\_(ツ)_/¯ W dodatku awatary tam wyglądały tak, jakby malowało je jakieś dziecko, no nie przypadła mi ta wersja do gustu. Za to jeżeli chodzi o tą DOSową, to mogę ją spokojnie polecić, nie miałem z nią żadnych problemów. W dodatku można w menu włączyć Rolanda do odtwarzania muzyki, choć nie ma jej zbyt wiele w grze, niestety.

    Intro

    Historia przedstawia się mniej więcej tak: potężny artefakt zwany Cosmic Forge został ukradziony. Było to pióro, które służyło Bogom (zwanym w tej grze Cosmic Lords) do opisywania wydarzeń, by te stały się rzeczywistością (fani Wizardry 8 na pewno kojarzą, o co chodzi). Kradzież tego artefaktu spowodowała odkrycie innego, potężnego artefaktu - Astral Dominae. W pościg za nim udały się rasy T'Rang (kosmiczne robale), Umpani (zmilitaryzowane nosorożce xD) i sam Dark Savant, czyli nasz antagonista. My również wyruszamy na planetę Guardię, by znaleźć Astral Dominae. Musimy ubiec w tym pozostałych i zrobić wszystko, by nie dostał się on w ręce Dark Savanta.

    A teraz wreszcie coś ciekawego! A co może być ciekawsze od tabelek, wskaźników, liczb i tym podobnych rzeczy, czyli od tworzenia i rozwoju postaci! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    To jest gra dla systemfagów

    To właśnie tutaj, przy tworzeniu naszej drużyny, ważą się losy tego, w jaki sposób będziemy grę przechodzili. Owszem, wiele rzeczy można zmienić w trakcie rozgrywki, ale część zmian wymaga mnóstwa cierpliwości i poświęcenia, o czym sam się zdołałem boleśnie przekonać, ale o tym później.

    Możemy mieć w drużynie do 6 postaci. Najlepiej sobie wszystkich stworzyć. Wybieramy imię, jedną z 11 ras do wyboru (Human, Elf, Dwarf, Gnome, Hobbit, Fearie, Lizardman, Dracon, Felpurr, Rawulf i Mook) - każda różni się odpornością na co innego, innymi statystykami i niekiedy innymi szczegółami, na przykład Fearie może znacznie szybciej regenerować manę, ale za to nie może korzystać z wielu broni i pancerzy. Następnie wybieramy płeć, gdzie niemal zawsze lepiej wybrać mężczyznę ¯\_(ツ)_/¯ Wreszcie, możemy wybrać jedną z aż 14. profesji, gdzie każda profesja ma swój zestaw skilli. A tych są 3 grupy: skille związane z używaniem broni, skille "fizyczne" typu pływanie, otwieranie zamków, wreszcie - skille związane ze szkołami magii, choć nie tylko.

    Skille w grze – czyli czemu multi-klasujemy

    Okej - skille związane z bronią są zdecydowanie najmniej wartościowe w mojego doświadczenia. Znaczy się - na początku owszem, to w dużej mierze na nich pewnie będzie nam zależeć najbardziej, bo decydują one, z jaką łatwością trafiamy przeciwników i czy możemy przebić ich obronę. Tylko że te skille nie tylko zwiększamy przy zdobywaniu kolejnych poziomów, ale też poprzez używanie samych broni. A że walki jest w tej grze mnóstwo, to bardzo łatwo idą one w górę. Ba, niektóre postacie mają dostęp tylko do niektórych skilli, na przykład taki Fighter może sobie w tych umiejętnościach przebierać (9), podczas gry taki Priest nie ma zbyt wielkiego wyboru (4). Jednakże - mój Monk nie miał w ogóle skilla Swords, ale pod koniec gry trafił mi się świetny miecz i dałem mu go, bo może sobie poradzi. Okazało się, że wraz z używaniem tego skilla nie tylko się on pojawił u niego, ale też szybko wbił go na 100, czyli na maksymalną wartość, jaką można wbić skilla w tej grze. Często bywało tak, że rozwijałem jakieś umiejętności z tej kategorii podczas wbijania kolejnych poziomów, z których i tak bym nie korzystał, tylko by wydać te punkty. Jest też jeszcze jedna kwestia - bronie mają często ograniczenia dotyczące tego, jakie klasy/rasy mogą/nie mogą ich używać. Nie chciałem sobie spojlerować zbyt wiele, zatem zdarzało się, że rozwijałem jakiś skill broni dla danej klasy, po czym okazywało się, że broni dla niej jest mało i jest ona kiepska, punkty wywalone w błoto. Oczywiście jak już przejdziemy grę, to mamy lepszy ogląd na tę sytuację :^)

    Zupełnie inaczej jest ze skillami "fizycznymi". Pierwsza, ważna rzecz - zarówno skille "fizyczne" jak i "magiczne" nie pojawiają się samoczynnie tak jak Swords przy moim mnichu. Każda klasa ma zatem swój zestaw i jeżeli czegoś w nim nie ma, to nie ma się do tego dostępu, chyba że zmieni się klasę, o czym za chwilę ( ͡º ͜ʖ͡º) Część umiejętności "fizycznych" jest bardzo, BARDZO potrzebna. Swimming każda postać musi mieć rozwinięte przynajmniej na 10, inaczej się zatonie. Potem można pooooooowooooooooli ją sobie ćwiczyć, najlepiej gdzieś sobie pływając. Im wyższa wartość, tym mniej Staminy zabiera pokonanie dysnansu. Stamina jest zresztą ważnym wskaźnikiem, bo wszystkie nasze akcje - głównie walka i rzucanie czarów - ją zużywają i jak spadnie ona do zera, to nasza postać idzie spać, co na przykład w środku walki ze stadem rozwścieczonych T'Rang może nie być zbyt miłe. Tak samo Climbing - jest potrzebne do tego, by dostać się w niektóre wysoce interesujące i wysoce wysokie xD partie gór w grze. I ten skill możemy sobie grindować. Generalnie mam nadzieję, że lubicie grindowanie, bo jesteśmy dopiero przy tworzeniu postaci, a już 2 razy o tym wspomniałem :D

    Inne umiejętności z tej kategorii też są przydatne. Oratory odpowiada za skuteczne rzucanie czarami, jeżeli jest niskie, to czar może nam nie wyjść i tracimy turę. Music przydaje się do korzystania z instrumentów muzycznych. Ten skill ma tylko Bard, ale co ciekawe - nie trzeba być bardem, by z instrumentów korzystać, trzeba mieć tylko ten skill (zmiana klasy!). Ninjutsu pozwala postaci ukryć się w cieniu, dzięki czemu nie może być ona zaatakowana, może ją ominąć działanie czaru, a ponadto Ninja i Monk uzyskują premię do pancerza wraz ze wzrostem tej umiejętności. Scout zwraca nam uwagę na pewne rzeczy łatwe do przeoczenia, jak na ukryte przyciski w ścianach, czy że na podłodze może leżeć coś ciekawego. Jako że klikam w co tylko się da przy zwiedzaniu świata, to nie było to zbyt bardzo użyteczne. Skulduggery pozwala na otwieranie drzwi, skrzyń i rozbrajanie pułapek. Co do tych ostatnich do holi faken siet, co za debil to wymyślił. Będę o tym jeszcze pisał, ale już zaznaczę, że to NIE jest nic fajnego i choć zasada jest podobna do tego, co jest w Wizardry 8, to zostało to zrobione fatalnie. Legerdemain pozwala kraść, jak czujecie, że zbyt mało czasu marnujecie na grindowanie pływania/wspinania i lubicie save/load to jest to skill dla was! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OMG, ja jeszcze w skillach siedzę! Okej - Academia. Te skille NIE rosną wraz z używaniem ich. W dodatku wiele z nich jest bardzo cennych, zatem lepiej się dobrze zastanowić, co chcemy podnosić, a co ewentualnie możemy poświęcić. Mamy tutaj 4 szkoły magii: Theology, Theosophy, Thaumaturgy i Alchemy. Najlepiej jest mieć je wszystkie opanowane, ale jeżeli chcemy gdzieś odpuścić, to Theosophy z mojego doświadczenia jest najlepszym wyborem. Tak jak w Wizardry 8 oprócz szkół magii jest również 6 sfer zaklęć: 4 żywioły (Fire, Water, Air, Earth), Divine i Mental. Jakby tego było mało, mamy w tym zestawie skilli też Mapping, które pozwala nam na korzystanie z mapy - im wyżej, tym więcej elementów pojawia się na mapie, na początku są to tylko ściany, później już drzwi i tak dalej, choć nie pokazuje teleportów iirc. Diplomacy pozwala nam na negocjację z NPC w świecie gry, część z nich nie jest do nas początkowo mile nastawionych, to ta umiejętność pomaga ich ugłaskać. Działa również na wędrujące grupy NPC, które zabierają nam fanty grrr. Kirijutsu odpowiada za zadawanie krytycznych obrażeń, ten skill działał cuda pod koniec gry, zwykle jeden dobrze wyprowadzony cios i kłopoty znikajo. Artifacts pozwala nam na identyfikowanie rzeczy, Mythology na rozpoznanie, z jakimi przeciwnikami mamy do czynienia, a Scribe na korzystanie ze zwojów z zaklęciami podczas walki.

    Są jeszcze umiejętności "osobiste" (Personal). Są one ukryte i możemy uzyskać do nich dostęp wraz z rozwojem gry, dlatego będę o nich zanudzał innym razem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Multi-klasujemy!

    Oprócz skilli są jeszcze inne wskaźniki, takie jak zdrowie, stamina, poziom punktów magii (punkty oddzielnie dla każdej ze sfer zaklęć, będę nazywał je maną), wiek bohaterów i "świeczka życia" (ciekawe, choć mało istotne w praktyce), poziom postaci i punkty doświadczenia, a także główne statystyki postaci (Base Statistics) i nad tymi się teraz skupię. Jest ich teoretycznie 8 - Strength (STR), Intelligence (INT), Piety (PIE), Vitality (VIT), Dexterity (DEX), Speed (SPD), Personality (PER) i Karma (KAR), ale ta ostatnia tak naprawdę się niewiele liczy, niby NPC z niską karmą maja lepsze relacje w rozmowie z postaciami z niską karmą i analogicznie przy wysokiej karmie, ale jakoś tego nie zauważyłem w praktyce.

    Z głównych statystyk za najbardziej przydatną uważam Speed, odpowiada ona za inicjatywę w walce, a zawsze lepiej zacząć samemu od rzucenia czarów, czy wyprowadzeniu ciosów, Speed odpowiada również za liczbę ataków na turę. W dodatku daje bonus do AC. Jest to wskaźnik ważny dla KAŻDEJ postaci, bez wyjątku.

    Bardzo ważne jest też Piety. Odpowiada ono za liczbę many, jaka się zwiększa wraz z kolejnym poziomem. Ponadto odpowiada ona za tempo odnowy many przy odpoczynku. W zasadzie niemal każda postać może czarować, zatem jest to bardzo przydatny wskaźnik.

    Dexterity odpowiada za liczbę wyprowadzonych ciosów w jednym ataku, zatem też jest ważne, zwłaszcza pod koniec gry. Strenght - najważniejsze tutaj jest zwiększenie udźwigu.

    Główne wskaźniki są istotne z jeszcze jednego powodu - zmienianie klas.

    Spójrzmy na to, ile trzeba zdobyć doświadczenia, by awansować do poziomu 20. dla klasy Thief:

    2 - 900
    3 - 1,800
    4 - 3,600
    5 - 7,200
    6 - 14,400
    7 - 28,800
    8 - 57,600
    9 - 115,200
    10 - 230,400
    11 - 460,800
    12 - 685,800
    13 - 1,085,800
    14 - 1,485,800
    15 - 1,885,800
    16 - 2,285,800
    17 - 2,885,800
    18 - 3,485,800
    19 - 4,085,800
    20 - 4,685,800


    Jak widać, awansowanie z poziomu 10 na poziom 11 wymaga 230k punktów doświadczenia, czyli tyle, ile awans z poziomu 1 do poziomu 10. Tymczasem przy awansie dostajemy określoną pulę na rozwój skilli z każdej kategorii. W dodatku część skilli albo rośnie poprzez ich używanie bardzo wolno, albo w ogóle i można je zwiększyć tylko przy awansie. Bolesne jest to zwłaszcza przy szkołach magii, gdzie są określone progi, które trzeba przekroczyć, by móc poznawać nowe zaklęcia, na przykład zaklęcia poziomu 2 Traumaturgy możemy poznać dopiero po zainwestowaniu 18 punktów w ten skill.

    No to na co czekamy, zmieniamy klasy! Ale nie tak szybko. Dobre systemy często starają się postawić nas przed dylematami przy rozwijaniu naszej postaci poprzez konieczność poświęcenia czegoś, by ewentualnie zyskać coś więcej. Nie inaczej jest tutaj. Każda klasa ma wymogi co do tego, jakie cechy główne trzeba mieć, by móc wybrać ta klasę. Część z nich jest mniej wymagająca, a część wręcz mocno, zwłaszcza klasa Ninja. W dodatku cechy główne rosną losowo przy każdym awansie. Każda rasa ma również inaczej przedstawione statystyki, które nie mogą spaść poniżej pewnego minimum. I teraz szok - przy zmianie klasy na inną automatycznie cechy główne spadają do minimum tej klasy! Tak jest! Masz 14 Speed, zmieniasz klasę na Thief, ten nie ma minimum 8 Speed wymagane, to masz 8 Speeda! Boli to zwłaszcza, gdy już mamy 16 Speeda i dodatkowy atak na turę. Tak jest z każdym głównym wskaźnikiem oprócz Karmy. Ale! Ale wskaźnik nie może spaść poniżej rasowego minimum. Takie Faerie ma na przykład 14 Speed i tej rasie łatwo wbić szybko ten wskaźnik na wysoki poziom.

    Porównać poszczególne profesje możecie na przykład tutaj: http://arek.paranoya.info/wiz7/menus/menu_characters.html

    To powoduje, że mamy OLBRZYMIE pole do popisu, gdzie badamy profesje, rasy, cechy główne, skille, które ma dana profesja, by wszystko starać się dopasować do naszej wizji drużyny i tego, jak chcemy to rozwiązać. Pewne rzeczy wychodzą, inne nie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Dlatego zapraszam do pewnej zabawy. Przedstawię tutaj moją (drugą :P) drużynę na samym początku przygody, jakie miałem założenia do niej i w następnych 2 wpisach opiszę, jak to wyszło w praktyce a Wy możecie w ankiecie zaznaczyć, która postać przysporzyła mi najwięcej problemów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Imię: Fisty
    Rasa: Felpurr
    Profesja: Monk
    Zmiana profesji: NIE

    https://i.imgur.com/kEOAvNi.png

    Komentarz: okej, to ma być damage dealer drużyny. Czytałem trochę o tej klasie przed rozpoczęciem gry i mi się spodobała. Nie potrzebuje broni, co jest plusem, będzie walczył skutecznie rękoma od samego początku. Najpierw losuje się główne statystyki, to wylosowałem tak, by mieć spory zapas punktów, przydzieliłem je głównie do Speed, by uderzał często. Scouting ma mi zapewnić odkrywanie sekretów, o ile coś przeoczę. Ma też Theosophy - tę szkołę magii ma tylko Monk oraz Psionic, z tym że Monk może skutecznie walczyć wręcz, ma krycie się w cieniu (Ninjutsu), oraz Kirijutsu, a także bonus do AC z Ninjutsu, podczas gdy Psionic to taki koleś od wszystkiego. Czyli do niczego. Nie zamierzam Monkiem zmieniać klasy. Będzie "ciągnął" drużynę, podczas gdy będę zmieniał klasy innym i będą przez to przez pewien czas osłabieni. Felpurr ma bonus do uników przy atakach dystansowych i przy czarach, co może być przydatne.

    Imię: Happy (ʘ‿ʘ)
    Rasa: Hobbit
    Profesja: Bard
    Zmiana profesji: Samurai

    https://i.imgur.com/kKJdDLr.png

    Komentarz: Bard jest super przydatny, ponieważ startuje ze skillem Music, przez co może używać instrumentów, działają one jak czary, ale każdy instrument rzuca określony czar i można to robić wielokrotnie, mana od tego nie znika. Dodatkowo staruje on z Poet's Lute, które rzuca czar Sleep, jak sama nazwa wskazuje – usypia on wrogów, przez co nie mogą nam oni nic zrobić. Ma wysokie Speed i Dexterity, przez co ma często siekać wrogów, jak już nie będzie potrzeby do grania. Może też rozwijać czary z Traumaturgy, choć nie nastawiam się na to, skoro ma instrumenty. Ma też Ninjutsu, jak coś będzie nie tak, to ma się kryć w cieniu. Później instrumenty pewnie nie będą takie przydatne, to zostanie Samurajem, dojdzie mu Kirijutsu i będzie lepiej walczył.

    Imię: Lisaros (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
    Rasa: Human
    Profesja: Thief
    Zmiana profesji: Lord

    https://i.imgur.com/jSuvUvV.png

    Komentarz: to typowa klasa przejściowa, ma rozwinąć otwieranie zamków, może jakieś inne skille i zmienić klasę na Lorda. Ma również krycie się w cieniu. Personality jest tak wysokie, ponieważ jest wymagane dla klasy Lorda. Lord może używać niemal każdej broni i pancerza w grze, może rzucać czary z Theology, nie może kryć się w cieniu, ale Thief już tak, wystarczy zatem dać tam 1 punkt i już ten skill można rozwijać przy zmianie klasy na inną ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Imię: Arkania
    Rasa: Human
    Profesja: Ranger
    Zmiana profesji: Valkyrie

    https://i.imgur.com/x8LDlol.png

    Komentarz: wziąłem Rangera, bo nie chciałem kolejnego Thiefa. Ma rozwijać Ninjutsu i Alchemy. Tego ostatniego nie ma Valkyrie, zatem będą dwie szkoły. A tak poza tym to nic ciekawego, kolejna klasa przejściowa.

    Imię: Riuu
    Rasa: Faerie
    Profesja: Alchemist
    Zmiana profesji: Ninja

    https://i.imgur.com/udKHdbz.png

    Komentarz: postać przygotowana pod Cane of Corpus. Zarówno Alchemist jak i Ninja mają Alchemy, zatem profesja początkowa ma pozwolić na szybszy rozwój tej szkoły magii tym bardziej, że Alchemist ma bonus do punktów Academii (magicznych skilli). Statystyki od początku wylosowałem wysokie, bo planuję niezbyt szybką zmianę profesji. Bonus do odnawiania many może się przydać. Niestety nie będzie Ninjutsu aż do zmiany profesji na Ninja.

    Imię: Elstera
    Rasa: Elf
    Profesja: Thief
    Zmiana profesji: Mage -> Samurai

    https://i.imgur.com/joBqlL1.png

    Komentarz: tak, kolejny Thief, właśnie dlatego nie chciałem mieć Arkanii jako Thiefa, 2 to już dużo, 3 to mnóstwo. Thief ma Ninjutsu i tylko dlatego wziąłem tę profesję. Potem szybka zmiana na Mage, można będzie się ukryć i rzucać czary. W dodatku Elfy mają bonus do odnawiania many, choć mniejszy nić Faerie. Wziąłem też Elfa, bo nie chciałem mieć kolejnego Faerie, a jakąś inną rasę.

    Do następnego wpisu! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #crpg #staregry #retrogaming #grypc

    * System Shock
    * Red Dead Redemption
    * Deus Ex
    * Kotor2 - 2
    * Kotor2 - 1
    * Vampire The Masquerade: Bloodlines
    * Half Life 2
    * Ultima Underworld
    * Knights of The Old Republic
    * Jagged Alliance 2
    * SWAT 4
    * Wasteland 2: Director's Cut
    * The Operative: No One Lives Forever
    * Dark Messiah of Might and Magic
    * Severance: Blade of Darkness
    * Star Wars: Jedi Outcast
    * Blade Runner
    * Aliens vs. Predator 2
    * Buck Rogers: Countdown to Doomsday
    * Gra o Tron RPG
    * Wizardry 8
    * Betrayal at Krondor
    * Alpha Protocol
    * Mass Effect 3 i BioWare
    * Unreal Tournament
    * Jagged Alliance 2
    * Legend of Grimrock 1
    * NOX
    * Mass Effect 2
    * [Dark Earth](http://www.wykop.pl/wpis/20332815/skonczylem-dark-earth-i-to-nie-raz-ʖ-wpis-nie-zaw/)
    * Ultima 1
    * Aliens vs Predator 1
    * [Birthright: The Gorgon's Alliance](http://www.wykop.pl/wpis/17501657/mirki-znaja-birthright-the-gorgon-s-alliance-ʖ-je/)/)
    * Binary Domain
    * Gra o Tron TellTale
    * Mass Effect 1
    * Underrail
    * Legacy of Sorasil
    * Star Wars: Jedi Knight: Mysteries of the Sith
    * Star Wars Dark Forces 2/Jedi Knight
    * Star Wars: Dark Forces

    ** Rozgrywka a fabuła w grze
    ** Przegląd sytuacji wybranych deweloperów crpg 1.11.2017
    ** Co można nazwać grą crpg?
    ** O eksploracji w grach
    ** Czy klasyczne crpg mogą się sprzedawać lepiej i czego im brakuje
    pokaż całość

    źródło: wiz7wpis1.png

    która postać przysporzyła mi najwięcej problemów?

    • 4 głosy (8.51%)
      Fisty (Monk)
    • 1 głos (2.13%)
      Happy (Bard)
    • 6 głosów (12.77%)
      Lisaros (Thief)
    • 4 głosy (8.51%)
      Arkania (Ranger)
    • 5 głosów (10.64%)
      Riuu (Alchemist)
    • 2 głosy (4.26%)
      Elstera (Thief)
    • 6 głosów (12.77%)
      Wszystkie niemoto :^)
    • 10 głosów (21.28%)
      Żadna, jesteś zwycięzcą!
    • 9 głosów (19.15%)
      meh
    •  

      @Silvaren: no właśnie zacząłem przygodę z trylogią od tyłu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Z drugiej strony i tak ominąłbym wtedy "domyślne" miejsca startowe, najlepiej mieć sejwy, gdy się będzie drugi raz przechodziło. Tym bardziej, że za drugim razem wszystko już idzie szybciej, można sobie power-gejmować na maksa, a system z Wizardry takim zabawom bardzo sprzyja :^)

    •  

      @Lisaros: Właśnie. Często mam tak, że grając pierwszy raz w cRPG na systemie, którego nie znam, mam taką świadomość, że kolejna rozgrywka da więcej frajdy, bo będę wiedział, jak rozwijać postacie, gdzie zdobyć najlepszą broń itp. Lubię erpegi, które mają zaplecze na taką meta-wiedzę, dlatego nie nudzi mnie nawet Baldur's Gate 1 po raz dwudziestyktorys i masa innych tytułów. Na szczęście Wizardry jeszcze przede mną, ale będę pewnie cisnął od jedynki. Albo ósemka, a potem od jedynki.

      Ale najpierw gold boxy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    CANE OF CORPUS

    ZDOBYTY

    (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    Legendarna broń z Wizardry 7 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #crpg

    źródło: ds_461.png

  •  

    #heheszki #got

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: i.redd.it

  •  

    Lol jaka porażka xD

    Znaczy się, na początku nie było tak źle, było kilka fajnych momentów. Jednak im dalej, tym było coraz gorzej, dużo wątków zostało porozpoczynanych i niezamkniętych. Niby była walka, ale też rozczarowała i generalnie było jej mało. Scenariusz miał może i dobre założenia, ale był kiepsko dopracowany. Miałem wrażenie, wszyscy się lenili i nikomu się nie chciało. W zasadzie to najlepsze były z tego wszystkiego memy xD

    Końcówka w ogóle sprawiała wrażenie rozjechanej, jakby sklejonej na siłę. Niby coś tam grało, ale jednak nie. Wcale nie szkoda, że się to kończy, wręcz bardzo dobrze, lol.

    #got #graotron
    pokaż całość

    •  

      @Lisaros: pierwsza połowa finału to był materiał na 2-3 odcinki ( nowy ład, zatracanie się Daenerys, utrata poparcia, reakcja sił opozycji - kogoś komu Varys rozesłał kruki, proces Tyriona, pokazanie brutalności Dothraków/Nieskalanych wobec mieszkańców etc. można było zaszaleć ), druga połowa to sceny przydługawych pożegnań i zakończeń troche jak ze slajdów z fallouta - niby są i dobrze bo wiadomo co się z kim stało, ale nie mają swojej wagi, gdy postacie przestały zachowywać się logicznie, świat utracił realizm, a magiczne zdolności i rekwizyty głównych postaci zastępują dobry scenariusz i dialogi. pokaż całość

      +: Lisaros
  •  

    John Whiteflag

    człowiek z doków

    Kule ognia, tryskająca krew, wybuchy i strzały. Doki pogrążane były w chaosie, wszędzie leżały trupy, zewsząd było słychać krzyki. Statki płonęły jak zapałki. Środkiem ulicy maszerowała szara maź, poruszała się rytmicznie, zawsze do przodu, bez ustanku, maszerowała wśród dymu, skupiona. Za nią zostawał się tylko pył i krew. John znalazł się na drodze tego przerażającego mordu. Wycelował muszkiet i zaczął strzelać. Jeden strzał. Ładowanie broni. Drugi strzał. Maź zbliżała się coraz bardziej, zaczęła teraz wyłazić za wszystkich stron, nie było żadnej drogi ucieczki. John oddał trzeci strzał. Maź była już tuż, tuż. Nie było czasu przeładować. Wyciągnął pistolet, wycelował, wydarł się z całych sił, strzelił! Maź była już tuż przed nim. Była za nim. Była wszędzie. Nagle została tylko ciemność wśród krzyku rozpaczy, nagle ból, jęk, cierpienie...

    .
    .

    John nagle się obudził. Statek powoli sunął przed siebie. Hon Hon Lepkie Rączki spokojnie zmierzał do Eau Rouge. To był ostatni rejs w tym kwartale. Wszystko zmierzało w dobrym kierunku. Jednak Whiteflag nie mógł się pozbyć uczucia, że stało się coś złego. Teraz miał jednak inne sprawy na głowie. Trzeba było wprowadzić statek do francuskiego portu, dokonać rozładunku, rozliczyć się.

    --------------------------------------------------------------------------***--------------------------------------------------------------------------

    "Ach, Eau Rouge! Nareszcie ukochana Francja! Dobrze było być znowu w u siebie - nie dało się ukryć, że Jean-Jean był bardzo zadowolony z przeniesienia się z powrotem na tereny należące do Francji. - Czas sobie kupić wreszcie jakąś porządną broń. Swój stary muszkiet oddałem z powrotem do garnizonu straży. Nie przydał mi się. Może to i dobrze, preferuję walkę na morzu, a nie na lądzie. O, może tutaj cos kupię, u tego sprzedawcy, mojego ukochanego rodaka!"

    - Widzę, że masz piękną ofertę broni, poproszę ten bandolet, mój drogi człowieku, płacę w funtach.
    - Oui,oui, monsieur! To będzie 200 funtów.
    - Sacrebleu! Ceny tutaj tak wysokie, tak w tej pipidówie Georgetown! Daję 150 za bandolet!
    - 150?! Mon dieu! Obraza! Skandal! Daj pan 200, nic nie obniżę!
    - My tylko się targujemy! Daję 160.
    - 200 i dziękuj mi, że w ogóle rozmawiam!
    - O rzesz ty, daję 190!
    - 200!
    - 195!
    - 200!
    - 210!
    - 200!
    - 194.76!
    - DWIEŚCIE, i szybko bo zaraz na przerwę idę!
    - przecież jeszcze południa nie ma! Daję 199.9!
    - DWIEŚCIE, bo zaraz zacznę strajkować!
    - DOBRZE, niech będzie te 200.

    "Przeklęci Francuzi - z irytację stwierdził Hon-Hon - rujnują Francję!"

    --------------------------------------------------------------------------***--------------------------------------------------------------------------

    Droga Liso,

    mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku i zdołałaś bezpiecznie dotrzeć do celu swojej podróży razem z Miri. Co u niej? Oby miała gdzie biegać i szukać przygód, zawsze była bardzo ciekawska. Wspominam czasem te radosne chwile, które razem dzieliliśmy i żałuję, że nasza znajomość nie potoczyła się inaczej. Tak już to bywa, że nie mamy wpływu na nasz los, a ten lubi sobie z nas zakpić.

    Jeżeli chodzi o mnie, to również wypłynąłem z Georgetown (teraz chyba to jest Porto Argos?). O ile z kompaniami handlowymi można się zawsze dogadać, bo te są żądne tylko pieniędzy, zysków, o tyle z monarchami jest trudniejsza sprawa. Ci maja swoje kaprysy, swoje wizje, łakną poklasku. Tego było dla mnie za wiele.

    Kto wie, być może się jeszcze spotkamy. Jeżeli jednak tak nie nastąpi, to wiedz, że nie mamy czego żałować, bo życie jest zbyt krótkie na rozterki, a przyjemne chwile warto wspominać.

    Twój oddany
    John Whiteflag


    John skończył pisać list i zawołał swojego druha, by wysłał korespondencję. Ten podszedł zasmucony - przyniósł bowiem złe wieści z Port Argos. John pobladł. Trzeba było napisać jeszcze kilka listów.

    --------------------------------------------------------------------------***--------------------------------------------------------------------------

    Do rodziny, przyjaciół i pracowników mojego drogiego przyjaciela Enocha Taniivtza, zwanego też jako Fortunato de Amarela

    z wielką przykrością przeczytałem o śmierci tego wspaniałego człowieka. Był oddanym przyjacielem i wielce szanowanym obywatelem, który nie tylko dobrze dbał o swoje interesy, ale też poświęcał się dla innych, czego przykładem była jego postawa po zamachu na gubernatora, gdzie wziął na siebie znaczną część odpowiedzialności w zaopatrywanie osady w żywność. Jestem przekonany, że ten dobry człowiek jest już w niebie, a swoją przykładną postawą będzie inspiracją dla nas wszystkich.

    John Whiteflag

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    Ha ha! Ludzie nie mogą się zalogować do origina, a ja w swojego starocia mogę sobie grać bez żadnych przeszkód xD

    #crpg #staregry

    źródło: ds_066.png

    +: D.......o, Neurohaox +4 innych
  •  

    Wieści z

    KOMITET OBRONY PORNO CRPG SUBVERSE

    Wygląda na to, że gra ma trudności z pojawieniem się na gogu:

    I ask DC if he thinks it's important games like Subverse are sold on Steam—it's listed as 'adult only' when you visit the game's page. "I think Steam and Valve need to be commended more for their open approach to their storefront. In contrast, GOG love to champion themselves on social media as gamer-friendly and paragons of free speech, but they wouldn't even return our emails," I've reached out to GOG for a response to that claim and will update if it replies. "Meanwhile we've had zero problems with Valve even when we used their Source Engine for some of our previous movies.

    https://www.pcgamer.com/we-just-wanted-to-make-dick-lasers-and-big-bouncy-anime-titties-says-creators-of-latest-kickstarter-hit/

    Tymczasem na Steamie - zero problemów. Gog coraz bardziej mnie zawodzi. Wiele ich decyzji jest dla mnie niezrozumiałych.

    #crpg #gog #steam #komitetobronypornocrpgsubverse
    pokaż całość

    GIF

    źródło: i.kym-cdn.com (2.8MB)

  •  

    W związku z pojawieniem się związku ( ͡° ͜ʖ ͡°) szkalującego firmę tworząca Subverse oficjalnie powołuję do życia

    KOMITET OBRONY PORNO CRPG SUBVERSE

    Nie możemy dopuścić do szkalowania złego imienia tej gierki!

    Która jeszcze nie powstała.
    Od studia, które nie zrobiło jeszcze żadnej gry.

    Ale to szczegóły! Projekt zapowiada się kapitalnie! Jest dystans do siebie, jest turowa walka, są statku kosmiczne, strzelanie i latanie w kosmosie, są wreszcie WAIFUS.

    Niniejszym wzywam do przystąpienia do Komitetu i okazania dla niego poparcia!

    #crpg
    pokaż całość

    GIF

    źródło: media1.tenor.com (1.46MB)

    •  

      @Lisaros: ̶t̶o̶ ̶w̶c̶i̶ą̶ż̶ ̶w̶y̶g̶l̶ą̶d̶a̶ ̶l̶e̶p̶i̶e̶j̶ ̶n̶i̶ż̶ ̶g̶r̶y̶ ̶b̶e̶t̶h̶e̶s̶d̶y̶

      +: Lisaros
    •  

      @Donmaslanoz14: tak w sumie po przemyśleniu, to jedno muszę przyznać tej firmie - przynajmniej robi nowe ip i zbiera fanów swojej produkcji własnym wysiłkiem, a nie tak jak robią to inne gównofirmy wykupujące markę w którą ktoś włożył pracę 20 lat temu, żeby dziś na tym bezczelnie odcinać kupony i wciskać nastolatkom jakiś półprodukt z logiem Fallout.

      Chociaż, z drugiej strony cała ich dotychczasowa działalność to rule 34 i wykorzystywanie dotychczasowych marek. Skłania do przemyśleń czy dzielą się zarobionym hajsem z właścicielami praw? Jakieś niszowe fanowskie mody do gierek są zamykane z powodu podobnych "naruszeń", prywatne serwery działające po 10 lat po zamknięciu oficjalnych ukrywające się z powodu obaw przed pozwami, a oni mają oficjalnie produkcje na pornhubie i gra muzyka.

      pokaż spoiler omg tam jest laska z Nier, co skacze po jakimś zwęglonym mutancie z jakiejś smoły, troche jak venom ze spidermana XD To już chyba lepiej wspierać pracujące w bliźniaczej branży kobiety protestujące przeciw seks-lalkom, niż takie popie$%^one gówno oglądać xD
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (19)

  •  

    Raport ze spotkania przedstawicieli Georgetown z reprezentantem Kompanii Handlowej Xanthii (KHX)

    Spotkanie odbyło sią na pokładzie portugalskiej karaki, gdzie trzem przedstawicielom angielskiej miejscowości - Gabrieli Cobblepot-Goldenfield, Markowi Katkatanowi oraz Johnowi Whiteflag - odebrano najpierw broń, a później zaproszono na spotkanie we czwórkę z portugalskim kupcem Rodrigo Santoro, odpowiedzialnym za interesy KHX na terenie New Bristolu.

    Spotkanie zaczęło się od poruszenia sprawy Larsa Pierra, Kompania zarzucała mu dokonania aktów sabotażu. Na pytanie o szczegóły oskarżenia pan Santoro nie chciał udzielić wyjaśnień, zasłaniając się tajemnicą handlową – kontraktem z królem Portugalii Felipe. Pan Santoro wprawdzie przyznał rację panu Markowi Katkatanowi, że reakcja była zbyt pochopna, to jednak nie chciał się początkowo zgodzić na to, by lud Georgetown decydował sam o swoich ludziach. Ostatecznie ugiął się jednak i na sugestię pani Gabrieli o dostarczenie odpowiednich dowodów, co mogłoby zmienić odbiór społeczny całej sytuacji, pan Santoro zareagował pozytywnie i obiecał dostarczyć raport ze zdarzenia Straży Miejskiej.

    Strony następnie zajęły się sprawą uwięzionych najemników i członków KHX. Pan Santoro zaczął ostro od żądania wyjaśnień, w czyim imieniu zostali oni zatrzymani i czy zostaną wypuszczeni. Pan John Whiteflag wytłumaczył, że istniała groźba popełnienia przez nich przemocy i to było podstawą, a samo zatrzymanie to środek użyty w celu zapobiegnięciu popełnieniu przestępstwa, a nie kara. Co do dalszych losów zatrzymanych wypowiedziała się pani Gabriela. Oznajmiła ona, że reakcja ludności była zrozumiała ze względu na pojawienie się uzbrojonych najemników w centrum miasta, zaś jako przedstawicielka tymczasowego zarządu wyspy nie życzy sobie uzbrojonych ludzi na ulicach poza zaufanymi przez lokalną społeczność, ludzie KHX zostaną zaś jak najszybciej wypuszczeni, ponieważ wykonywali tylko rozkazy. Pan Santoro przyjął to z zadowoleniem.

    Na tym etapie pan Santoro z satysfakcją zauważył, że dyskusja toczy się w dobrej atmosferze. Kolejną kwestią do przedyskutowania była sprawa parceli i kopalni Olimpium. Podniósł on, że parcela i punkt przeładunkowy zostały sprzedane KHX przez poprzedniego gubernatora i Kompania liczy na respektowanie tego układu. Nie wyobraża on sobie jakiejkolwiek formy kontroli nad kopalnią, w tym poprzez opodatkowanie działalności. Podkreślił on, że KHX jest niezależna od wszelkich władz i w taki sposób buduje ona swoje relacje. Pani Gabriela zadała pytanie o to, czy KHX nie przeszkadza kolejna mająca powstać na wyspie kopalnia, na co dostała odpowiedź, że im ona nie przeszkadza. Pan Santoro powiedział, że naukowcy odkryli, że nie tylko metal, ale i gleba jest na wyspie nieco inna niż w Riwonii i w starym świecie. Stwierdził on też, że KHX nie interesuje się popularnymi na wyspie kwiatkami. Na stwierdzenie Whiteflaga o gotowości do współpracy i poszanowania wzajemnych interesów pan Santoro odpowiedział, że nie warto wchodzić sobie w drogę, lecz jeżeli coś się złego będzie działo, to dla własnego bezpieczeństwa Kompania opuści New Bristol. Oprócz tego Kompania oczekuje siły roboczej i dostępu do portu. Na sugestię pani Gabrieli: Wasza kopalnia funkcjonuje samodzielnie i nieopodatkowanie i tego samego oczekujemy od Was - obietnicy nieograniczonego zagospodarowania reszty wyspy, pan Santoro odparł, że KHX nie jest właścicielem wyspy i nie rości sobie do niej praw, ma swoje parcele i kopalnię.

    Ostatni etap dotyczył rozmowy o przyszłości kolonii. Pani Gabriela wskazała, że po śmierci gubernatora trzeba było jakoś ułożyć stosunki w osadzie. Pan Santoro odparł, że nie wszystko układa się dobrze, a władza jest skłócona, co pokazał problem ze złodziejem. Podkreślił też, że KHX jest neutralna politycznie i choć współpracuje blisko z królem Felipe, to nie musi pracować tylko z nim, KHX jest kompanią handlową i jako taka nie jest podległa Portugalii. Na pytanie o rolę KHX i KHH pan Santoro odpowiedział, że jego zdaniem KHH jest zbędna i KHX może w przyszłości wyspie w zupełności wystarczyć. Pani Gabriela starała się zaproponować rozwiązania mające na względzie wzmocnienie handlu i zmniejszenie związanych z nim opłat, lecz nie znalazły one uznania w oczach pana Santoro. Stwierdzenie pana Marka Katkatana, że obecna władza na wyspie powstrzymuje anarchię, co jest na rękę KHX, spotkało się z reakcją, że KHX nie ma wpływu na istnienie bądź nieistnienie anarchii na wyspie. Za to pan Santoro zgodził się z propozycję pana Whiteflaga, by utrzymać aktualna sytuację i nie dopuścić graczy z zewnątrz. Również zgodził się z propozycją pani Gabrieli, by nie wchodzić sobie w drogę, po czym dodał, że KHX będzie trzymała się z daleka od polityki w Georgetown. Pan Santoro zbył sugestię pana Katkatana w sprawie udzielenia przez KHX poparcia rządowi tym, że może to narazić stosunku KHX z królem Portugalii.

    Ostatnią dyskutowaną kwestią była propozycja budowy huty na wyspie, którą to propozycję KHX odrzuciło, gdyż ma hutę w Xanthii i to im odpowiada.

    Na sam koniec nastąpiła wymiana uprzejmości i strony rozeszły się w zgodzie.

    @lacuna @TynkarzCzwartejSciany @Yokaii

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    Kolacja na kodze "Hon Hon Lepkie Rączki" z okazji pomyślnego nabycia statków

    Stół był sowicie zastawiony, rzecz raczej niespotykana na takim statku, który służy przede wszystkim do zarabiania pieniędzy, a nie do spotkań towarzyskich. Miejsca było w sam raz na parę osób. Fale lekko kołysały jednostką, a gwiazdy na niebie świeciły pełnym blaskiem. Tak spokojnej nocy nie było od dawna. Ostatnio wiele się działo w osadzie. Wszyscy byli zabiegani, gwałtowne wydarzenia przerwały w miarę uporządkowane dotąd życie w tej egzotycznej kolonii. To był ten jeden moment, by się spotkać, ochłonąć, pobyć razem i na chwilę, choć na chwilę cieszyć się wzajemnym towarzystwem, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie Eos.

    Zaproszeni goście zaczęli się powoli zjawiać. John postanowił ich powitać najserdeczniej, jak mógł. Był już nieco przewiany winem, ale doświadczenie pozwalało mu trzymać fason i ze szczerą radością przyjąć gości.

    - Katarzyno! Wspaniale cię widzieć! Czy nie ma lepszego sposobu na uczczenie naszej efektywnej współpracy, niż dobra kolacja? Na pewno masz wiele śmiałych planów na przyszłość w związku z tym statkiem, teraz jest czas, by wydagać się za wszystkiego, hon! ( @profesjonalna_skarpeta )

    - Komendancie! Miło cię widzieć! Osoba tak szacownego gościa nadaje naszemu spotkaniu splendoru! Komendant napomykał wielokrotnie o swoich przygodach. Ochrona ważnych osób, o ile pamiętam? To musiało być niezwykle ciekawe! Będzie o tym okazja porozmawiać. I jeszcze była tam chyba wojna z Francją? To niebywałe, że Hiszpan i Francuz razem się spotkali w odległej kolonii, i to w dodatku angielskiej. ( @pocotosienoginoco )

    - Aaaaach, Enochu! To wspaniale, że do nas dołączyłeś! Miło widzieć kogoś z mojej ukochanej Francji. Zawsze ceniłem francuskich żydów, doskonale się robi z nimi interesy, nigdy mnie jeszcze nie zawiedli, mam o nich bardzo dobrą opinię. Sam wspominam Francję z rozrzewnieniem, może uda mi się jeszcze kiedyś tam wrócić. No ale dość tego, pewnie jesteś spragniony, wina i jadła nam tego wieczoru nie zabraknie! ( @Matei123 )

    - Jest i Lisa! Cieszę się, że raczyłaś przyjść. Jak widzisz, nasze grono jest nie tylko towarzyskie, ale też można się będzie dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, czy też porozmawiać o czymś bardziej konkretnym, hon hon. ( @lacuna )

    - Moi mili państwo - witam! Witam i zapraszam do wspólnego biesiadowania!

    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: farm6.static.flickr.com

    •  

      Samuel Madarra
      Ah... w Hiszpani nie byłem odką... no, dawno nie byłem. Młodzi jesteście, powinniście zwiedzać świat, póki możecie. W Riwonii musi być coś wspaniałego, toteż tam bym płynął. 50 skrzyń towarów? Mam nadzieję, że nie przewozicie tych cholernych cytrusów?! Ostatnio stało się to modne, że niby szkorbut, ale to brednie moim zdaniem! ( @Lisaros)

    •  

      John Whiteflag

      - hon, hon! Tak, te cytrusy, i jeszcze mają jakieś marsze, dasz wiarę? Ha! Marsze przeciwko cytrusom! Ponoć środek Riwonii jest całkowicie nieznany, może być tam coś ciekawego, może złoto? Sam słyszałem plotki o przedziwnych zwierzętach tam zamieszkałych, ponoć są tam … papugi skrzyżowane z małpami! Małpopagi, haha! Co do zwiedzania świata masz rację, szansa na przygodę wręcz czeka, by po nią sięgnąć! Chociaż z drugiej strony … przygoda towarzyszy mi całe życie, może i czas, by pomyśleć o ustatkowaniu się, hmm <bierze kolejny łyk pysznej sherry> ( @pocotosienoginoco ) pokaż całość

    • więcej komentarzy (12)

  •  

    John Whiteflag

    Kolejny dzień i kolejne szlajanie się za Larsem. Kiedy John ochoczo zgłaszał się na ochotnika do zadania ochrony szkutnika, miał nadzieję, że doprowadzi go to do wielu ciekawych informacji o życiu politycznym na wyspie. Może nawet ujawnią się napastnicy, co mieli poprzednio szkutnika zaatakować. Wtedy by wszystko ładnie wyśpiewali!

    Nic z tego. Lars budował łodzie. Choć było to niezwykle ważne dla osady, to nie było to czymś tajemniczym. Szkutnik zaś zdawał się być zainteresowany jedynie pieniędzmi. No, nie do końca. Był dumny ze swojej łodzi, co drażniło Whiteflaga, bo sam żadnej nie miał. Lars był też zainteresowany Lisą, co jeszcze bardziej Johna drażniło, bo zdawał się przegrywać rywalizację o nią. Skoro zaś John nie może z nią być w tej chwili, a Lars okazał się mniej przydatny, niż sądził, to chociaż mu poprzeszkadza w spotkaniach z kochanką, hą hą.

    No właśnie - Lisa. O niej z kolei Whiteflag wiedział bardzo mało. Na pewno pochodzi z Francji. I na pewno jest zainteresowana jakimiś sprawami w koloniach Portugalii. Ale dlaczego? Jaki ma w tym interes? Spytana o swojego męża szybko odparła, że nie wie, czym się on zajmuje i na pewno nie jest to nic ważnego. Zabrzmiało to niezwykle nieszczerze. To MUSI być cos istotnego.

    Zainteresować się trzeba nie Larsem, a Lisą.

    --------------------------------------------***--------------------------------------------

    John Whiteflag, Katarzyna Lepkie Rączki

    Doki Georgetown to niebezpieczne miejsce. Pełno tam oprychów, ludzi szukających zaczepki, krewkich sprzedawców mango cisnących obelgami bez powodu. W zasadzie jedyne miejsce pełne splendoru to Gżegżółka. Splendoru to może za mocne słowo, ale wśród miejscowych to przybytek wysoko ceniony!

    Ale nie tylko oprychów w tej części miasta można tu znaleźć. Można tu łatwo dostać ciekawe informacje. Dostarczać je mogą kurwy, lokalne oprychy, pijaczki, trzeba tylko ich odpowiednio podejść. A to łatwe zadanie dla Katarzyny Lepkie Rączki. Zna wiele trików i ma odpowiednie podejście do ludzi. Nie da się łatwo zagadać, a jest również bardzo spostrzegawcza. Dzięki temu odnalezienie odpowiednich informatorów szło gładko. Czasem trafił się ktoś bardziej krewki, ale tutaj jego zapał studził jej partner John Whiteflag. John nie za bardzo lubił przemoc w innej postaci niż wymiana salw z dział okrętowych, ale w przeszłości sytuacja często wymagała bezpośredniej konfrontacji, to i z tym sobie dawał radę.

    Wieczór po wieczorze ta dwójka pozyskiwała kolejne osoby dla swoich celów. Budowa siatki poszła pomyślnie i już po kilku wieczorach Katarzyna i John wiedzieli niemal o wszystkim, co się dzieje w dokach.

    (Raport z misji indywidualnych)

    @lacuna
    #lacunafabularnienewbristol #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

    źródło: dg19s6hp6ufoh.cloudfront.net

  •  

    #lacunafabularnienewbristol

    John kopnął drzwi do domu, rzucił kapeluszem, chrząknął, przypomniał sobie o swojej sytuacji z Lisą i wydarł jedno wielkie, z akcentem na hhhhhhhhhhhhhhhhh:

    SACREBLEUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!

    #lacunafabularnieczarnolisto
    pokaż całość

  •  

    #lacunafabularnienewbristol

    John Whiteflag

    Całe to zamieszanie wokół Frederico Vespucciego nie stanowiło dla Whiteflaga wielkiego wydarzenia. Co prawda brał on udział w śledztwie, ale jego uwaga koncentrowała się gdzie indziej. W oddali, w tłumie, stał rosły mężczyzna, który przyglądał się całemu wydarzeniu. To jego miał na oku Whiteflag. Ten mężczyzna był szkutnikiem. Co oznaczało statki. A te statki potrzebowały kapitanów.

    W pewnym momencie spojrzenie szkutnika utkwiło na moment w pięknej kobiecie. John rozpoznał ją od razu i rude myśli zagotowały jego sercem raz jeszcze.

    „Interesujące – pomyślał. – Czyżby coś was łączyło? Interesy? Przyjaźń? Romans? Oj Lars, jeżeli to ostatnie, to nie masz się co przyzwyczajać, wreszcie by było tutaj coś, co by mnie oprócz statków interesowało, hon hon! Trzeba uporządkować pewne rzeczy i brać się do dzieła.”

    --------------------------------------------------------***----------------------------------------------------------

    Wizyta u komendanta była szybka, wszystko było już uzgodnione. Lars udał się do tawerny i siedział tam dyskutując o czymś żywiołowo. Whiteflag zbliżył się do stołu i zaczął słuchać. Niebywałe! Nowy typ łodzi, niebezpieczny rejs, olbrzymie ryzyko i szansa sprawdzenia się na morzu w ekstremalnych warunkach. No i nie można zapominać o jeszcze jednej kwestii – Xanthia. Co prawda nie wiedział on o niej zbyt wiele, ale w przeszłości słyszał plotki na jej temat. Miasto było pełne możliwości z prężnie działającym handlem. Oczko w głowie korony portugalskiej. Gdyby taka wyprawa się udała, a jego informacje miały pokrycie z rzeczywistością, to otwierało to wiele możliwości, choć wymagałoby to też trochę pracy. Dla niego zaś była to szansa wykazania się. Kiedy padło pytanie, kto jest gotów płynąc z Larsem, nie zawahał się:

    - Nazywam się John Whiteflag i wypłynę z tobą w ten rejs, Lars. Jestem najlepszym żeglarzem w tej dziurze. Jeżeli ta łódź jest tak dobra, jak sam twierdzisz, a ja jestem tak dobry, jak się teraz chełpię, to może to być początek pięknej przyjaźni – powiedział z nieznoszącą sprzeciwu pewnością i spojrzał swawolnie na kręcące się w oddali kelnerki.

    -------------------------------------------------
    Jeżeli nie chcesz widzieć postów tego typu, wrzuć tag #lacunafabularnieczarnolisto na czarno
    pokaż całość

    źródło: dobrytarot.pl

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika Lisaros

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.