6w7

  •  

    #tinder #badoo

    Ukrainka napisała pierwsza, teraz patrzę i jakiś wiersz dla mnie ułożyła. XD

    Spoko chociaż go nie rozumiem do końca.

    Stara się, kompletne przeciwieństwo #p0lka które chcą żeby dla nich pajacowac i się starać o te witaminki piękne.

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: Screenshot_2019-02-19-06-10-41-875_com.badoo.mobile.png

  •  

    Gdybyście mieli teraz 15 lat i mając wiedzę, doświadczenia i rozkminy z dzisiaj to co byście zmienili w swoim życiu? Do czego byście nie dopuścili?

    Ja bym chyba jednak uwierzyła w siebie, poszła na biolchem i startowała na weterynarię gdzie do końca życia bym leczyła kotki, pieski i wsadzała krowie ręke do dupy (。◕‿‿◕。)
    I nigdy bym sama nie ścinała grzywki.

    #nocnazmiana #glupiewykopowezabawy pokaż całość

  •  

    On- od dzisiaj JA dysponuje ziołem.
    Ja- ale dlaczego i co to ma znaczyć?
    On- Paulina, jak ty piątkę haszu w dwa dni robisz.

    ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    Super sobota
    #gorzkiezalebardzogorzkie

  •  

    Po wczorajszym wpisie -> tutaj wołam plusujących i komentujących żeby opowiedzieć jak potoczyła się dalej sytuacja.
    Wczoraj nie pękłem. Położyłem się pod drugą kołdrą. Dzisiaj obydwoje praca. Wrociłem to była już w domu. Na obiad zjadłem kebsa na mieście i po powrocie włączyłem konsole i sobie grałem. Przyszła raz zaczęła przepraszać, ja jednak nie chciałem gadać. Poszła do pokoju i płakała. Potem minęła godzina i przyszła znowu. Teraz wyjaśniłem jej wszystko, dlaczego ją lekceważę. Powiedziałem, ze zabolało mnie to, ze przygotowana kolacja przeze mnie nie wyszła i mieliśmy zrypane walentynki przez takie coś. Ona zamiast przyznać mi racje to zaczęła się nakręcać i znowu zaczęła się kłótnia. Poszła do pokoju i ryczała. Jako, ze bardzo ją kocham i uważam, ze dostała nauczkę, a jednak serce boli jak ktoś przez Ciebie drugi dzień płacze to poszedłem i powiedziałem, ze nie chce się kłócić i przepraszam za wszystko i bardzo ja kocham, ona powiedziała to samo. Pogodziliśmy się, zrobiła kolacje i dała mi prezent. Jak to Mirki pisali „baba nic Ci nie da tylko facet daje, to nie jest kolejny dzień kobiet”. Wydaje mi się, że kreatywny prezent i na pewno się przyda ( ͡º ͜ʖ͡º) Szkoda tylko, ze powiedziała, że dzisiaj te karty nie działają xd

    #logikarozowychpaskow #walentynki #chwalesie
    pokaż całość

    •  

      @onmatopeja: szkoda strzępić ryja o związkach na mirko, bo zaraz jest wysyp gimbazjanych wszechwiedzących znawców -
      przeprosiłeś? ale z ciebie beta pantofel,
      nie przeprosiłeś? nie zasługujesz na taką wrażliwą dziewczynę xD
      a kupony to w ogóle ja nie wiem jak śmiała dać xD
      nie dałaby nic - co to za księżniczka xD
      Jedno jest pewne, zawsze jak ktoś jest szczęśliwy na mirko (nie daj Boże z kobietą), to zostanie zjechany z góry do dołu. Moje mirko takie piękne...( ಠ_ಠ) pokaż całość

    • więcej komentarzy (104)

    •  

      @Marysienka84: dla mirko i tak będziesz karyną atencjuszką bo przecież eksperyment klaudiusz pokazał że absolutnie wszystkie kobiety są takie same i lecą na chadów (-‸ლ)
      @mojnicknawykopie: Szkoda strzępić ryja xD ale jak komuś podobają się osoby inteligentne to wcale nie znaczy, że on sam musi być inteligentny, oznacza to tylko, że na podstawie tego kryterium dobiera sobie partnerów, którym może zaimponować na podstawie innych kryteriów, które są dla danej osoby ważne np. wyglądu. pokaż całość

    • więcej komentarzy (60)

  •  

    Andrea Yates – zabójczyni piątki dzieci
    Historia opublikowana na o2 07.02.2019

    Andrea Yates urodziła się 2 lipca 1964 roku w Houston w Teksasie jako najmłodsze z piątki dzieci. Była bardzo ambitna. Zawsze starała się być jak najlepszą córką, siostrą, uczennicą, a później żoną i matką. Ukończyła bardzo dobrą szkołę pielęgniarską przy Uniwersytecie Teksańskim i w 1986 roku rozpoczęła pracę. W pierwszy poważny związek zaangażowała się dopiero w wieku 23 lat, jednak już rok później para rozstała się i Andrea przeżyła pierwszy w swoim życiu epizod depresyjny. Na szczęście już rok później poznała Rusty'ego, pracownika NASA, za którego wyszła cztery lata później.

    Para niemal natychmiast po ślubie spodziewała się pierwszego dziecka. Oboje byli bardzo religijni i Rusty z dumą ogłaszał, że „będą mieć tyle dzieci, ile ześle im Bóg”. O żadnej antykoncepcji nie było mowy. W 1994 roku przyszedł na świat Noah. Andrea rzuciła pracę zawodową i zajęła się opieką nad rodziną w pełnym wymiarze godzin. W 1996 roku urodził się John, dwa lata później Paul, a w kolejnym roku Luke. Kobieta starała się być doskonałą matką. Pomagała dzieciom rysować laurki na Dzień Ojca, szyła im kostiumy, często przytulała i całowała. Gdy najstarsze dziecko osiągnęło wiek szkolny, zajęła się jego nauką w domu.

    Warunki mieszkaniowe były ciężkie. Gdzieś pomiędzy narodzinami pierwszego a trzeciego dziecka Rusty podpisał półroczny kontrakt, dla którego musieli przeprowadzić się na Florydę. Nie wynajęli tam jednak domu, tylko zamieszkali w przyczepie. Większość swoich rzeczy umieścili w magazynie. Na Florydzie zorientowali się, że wcale nie potrzebują większości z przedmiotów, które wcześniej wydawały im się niezbędne. Po powrocie do Teksasu postanowili zamieszkać w autobusie przystosowanym do mieszkania.

    Autobus kupili od niejakiego Michaela Woronieckiego, który jeździł nim z rodziną po całym stanie i głosił swoje nauki. Mężczyzna stanowczo potępiał chrześcijan za obłudny styl życia i uważał, że małżeństwa powinny mieć jak najwięcej dzieci. Jeździł nawet po kampusach i obrażał studentki za to, że uczą się zamiast rodzić. Wmawiał Andrei, że jej dzieci pójdą do piekła za grzechy rodziców. Woroniecki miał w pewnym momencie spory wpływ na małżeństwo Yatesów.

    Narodziny czwartego dziecka bardzo wpłynęły na Andreę. Karmienie co trzy godziny i brak snu mogą wykończyć nawet najtwardszą kobietę, a ona miała jeszcze trójkę innych maluchów, dla których chciała być idealną matką. 16 czerwca 1999 roku bardzo zaniepokojona zadzwoniła do Rusty'ego, który był w pracy. Gdy wrócił do domu Andrea cała drżała, miała problemy z mówieniem i wykrztusiła z siebie tylko „Potrzebuję pomocy”.

    Rusty następnego dnia zabrał Andreę i dzieci do domu jej rodziców, aby mogła tam trochę odpocząć i miała zapewnioną pomoc. Tego popołudnia zażyła 40 tabletek o silnym działaniu uspokajającym, które zostały przepisane jej ojcu. Na szczęście matka szybko ją znalazła i zadzwoniła po pogotowie.

    Andrea trafiła do szpitala psychiatrycznego, gdzie zdiagnozowano u niej ciężką depresję. Było jej bardzo wstyd, że próbowała się zabić. Obawiała się, że przez zażyte leki nie będzie mogła karmić piersią. Rusty był świadomy jej choroby i konsekwencji z jakimi się wiązała. Wolał ją jednak nazywać „depresją poporodową”. Ubezpieczenie kobiety obejmowało jedynie tydzień leczenia na oddziale psychiatrycznym, więc po tym czasie wróciła do domu. Rodzina miała ją odciążyć w opiece nad dziećmi i obserwować na wypadek, gdyby znów chciała coś sobie zrobić.

    Trzy tygodnie później próbowała poderżnąć sobie gardło. Rusty znalazł ją w łazience i ponownie udało się ją uratować. Andrea miała halucynacje, które kazały jej skrzywdzić dzieci, więc postanowiła zabić siebie, aby je uratować. Tym razem zdiagnozowano u niej psychozę poporodową, chorobę która dotyka 1 na 1000 młodych matek (nie należy jej mylić z depresją poporodową, która dotyka 1 na 10 kobiet).

    Psychiatra zalecił leczenie elektrowstrząsami, ale małżeństwo nie zgodziło się, pozostało leczenie lekami. Rusty często odwiedzał żonę w szpitalu i przynosił jej kwiaty. Pielęgniarki wspominają, że podczas wizyt leżeli razem i mężczyzna głaskał Andreę po głowie. Po trzech tygodniach została przeniesiona do Programu Częściowej Hospitalizacji, w dzień przebywała na oddziale, ale na noc wracała do domu. Do domu, a nie autobusu, ponieważ przenieśli się do domu z trzema sypialniami w Clear Lake (Teksas). Rusty uznał, że lepsze warunki mogą pomóc, mimo że kobieta nigdy nie skarżyła się na mieszkanie w autobusie.

    Po pewnym czasie Andrea poczuła się lepiej. Leki działały, kontynuowała terapię. Kobieta w przeszłości przestawała brać leki lub zażywała jedynie połowy dawek, gdy uznawała, że jest już zdrowa. Lekarz zastrzegł, że nawet jeżeli czuje się lepiej, nie powinna tego robić. Na wizycie w sierpniu 1999 roku wyznała, że planują kolejne dziecko. Doktor powiedział, że według niego nie powinni mieć już więcej dzieci, ponieważ po narodzeniu kolejnego psychoza z pewnością powróci.

    Małżeństwo zdecydowało się jednak na następną ciążę. Wierzyli, że już teraz wiedzą jakie leki pomogą Andrei w razie nawrotu choroby i ze wszystkim sobie poradzą. Kobieta przestała zażywać medykamenty w listopadzie 1999 roku, aby nie zaszkodziły dziecku. W połowie 2000 roku przyszła na świat ich pierwsza córka, Mary.

    30 listopada 2000 roku przerażony Rusty zabrał żonę do szpitala twierdząc, że „nie przeżyje kolejnej nocy w domu”. Andrea od roku nie brała leków. Trzy miesiące po narodzinach Mary zmarł ojciec kobiety, który od siedmiu lat chorował na chorobę Alzheimera. Andrea przeżyła to o wiele mocniej niż inne dzieci, ponieważ była „rodzinną pielęgniarką” i starała się nim opiekować. Kobieta trzymała Mary cały czas na rękach, panicznie bała się ją odłożyć. Przestała jeść, pić i mówić. Ponownie trafiła na oddział psychiatryczny.

    Tym razem zostały jej przepisane inne leki. Rusty wiedział, że te poprzednie pomogły, ale nie chciał kwestionować autorytetu lekarza. Po kilku tygodniach wróciła do domu. Rodzina obawiała się, że Andrea może znów targnąć się na swoje życie, jednak nikt nie przestrzegł ich, że może stanowić zagrożenie dla dzieci.

    20 czerwca 2001 roku po 9.00 rano Andrea zadzwoniła na numer alarmowy i poprosiła, aby do jej domu przyjechał oficer policji. Nie chciała powiedzieć o co chodzi. Chwilę później zadzwoniła do męża i powiedziała „lepiej wróć do domu”. Zaniepokojony Rusty zapytał co się stało, czy ktoś jest ranny. Odpowiedziała „Tak. Dzieci, wszystkie”.

    Gdy policjant przyjechał do ich domu zobaczył Andreę spokojnie siedzącą na kanapie i czekającą na niego. Zajrzał do głównej sypialni, podniósł leżące na łóżku prześcieradło i zobaczył czwórkę martwych dzieci. Kolejne leżało utopione w wannie.

    Kobieta spokojnie zeznała, że najpierw utopiła 2-letniego Luke, później 3-letniego Paula i 5-letniego Johna. Ciała każdego z nich zanosiła do sypialni, gdzie kładła je w swoim łóżku małżeńskim i przykrywała prześcieradłem. Później utopiła niespełna roczną Mary. 7-letni Noah zapytał „Co jest nie tak z Mary?”, a następnie przestraszył się i zaczął uciekać. Andrea złapała go i zaczęła topić obok dziewczynki wciąż leżącej w wannie. Najstarszy syn miał więcej siły niż pozostałe dzieci, więc kilkakrotnie udało mu się unieść głowę ponad taflę wody. Prosił, aby przestała i obiecywał, że już będzie grzeczny. Przestała jednak dopiero, gdy Noah nie żył. Następnie zaniosła ciało Mary do łóżka i zadzwoniła po policję.

    Andrea była przekonana, że jej dzieci w przyszłości wyrosną na okropnych ludzi i pójdą do piekła. Wierzyła, że jeden z synów zostanie seryjnym mordercą, a inny niemą męską prostytutką. Postanowiła je zabić, aby mogły pójść do raju. Jeden z synków szczególnie mocno opiekował się Mary, więc położyła dziewczynkę na jego ramieniu, by mógł się o nią troszczyć w zaświatach. Wszystko wydarzyło się w przeciągu godziny, gdy z domu wyszła teściowa kobiety, a do domu miał wrócić Rusty. Pies został zamknięty, aby nie przeszkadzał.

    Proces mógł rozpocząć się dopiero po trzymiesięcznym leczeniu w szpitalu psychiatrycznym. Rusty był cały czas przy żonie i uważał, że to choroba, a nie Andrea zabiła ich dzieci. Sprawa natychmiast stała się bardzo medialna. Społeczeństwo nie było jeszcze tak świadome jak teraz w zakresie chorób psychicznych i wydało wyrok. Nienawidzili nie tylko Andrei, ale również Rusty'ego, którego podejrzewali nawet o współudział. Mężczyzna trwał przy swojej żonie, udzielał wywiadów, uśmiechał się, a na pogrzebie zorganizował pokaz zdjęć swoich dzieci. Nie tak zdaniem ludzi powinien się zachowywać.

    Pytaniem podczas procesu nie było „Czy Andrea zabiła swoje dzieci?” ale „Czy podczas tego czynu była świadoma, że robi źle?”. Prokuratura żądała kary śmierci. Przez naciski społeczeństwa chcieli jak najszybciej zakończyć proces. Oskarżyciel powołał na świadka psychiatrę będącego specjalistą w programie „Prawo i porządek”. Mężczyzna zeznał, że w jednym z odcinków kobieta utopiła swoje dziecko, aby wymigać się od obowiązków i została uniewinniona. Zasugerował, że kobieta na pewno zainspirowała się tym epizodem. 18 marca 2002 roku została skazana na dożywotnie więzienie z możliwością zwolnienia warunkowego po 40 latach.

    Po wydaniu wyroku okazało się, że taki odcinek „Prawa i porządku” nigdy nie powstał, ale to nie wystarczyło do unieważnienia procesu. W 2004 roku Rusty rozwiódł się z Andreą (dwa lata później ponownie się ożenił). Obrona odwołała się od wyroku i ruszył ponowny proces. Ława przysięgłych długo się naradzała, a pod koniec poprosiła o zdjęcia wszystkich dzieci, aby uczcić pamięć każdego z nich dwuminutową ciszą. Andrea została uznana za niepoczytalną i resztę swojego życia spędzi w szpitalu psychiatrycznym.

    Źródła: oprah.com, biography.com, murderpedia.org, youtube.com

    #historieriley
    pokaż całość

  •  

    Muszę się pochwalić jaki mi pomysł wpadl do głowy. Nie od dziś wiadomo że jestem totalnie pojebany. Zamierzam dodać wszystkie ex które się nienawidzą do wspólnej konwersacji i albo nic nie pisać albo napisać coś dziwnego. Lubię obserwować dziwne rzeczy. Pozdrawiam, mlecz przeokrutny

    #bladmatrixa #heheszki #chwalesie #pomysl

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Jestem różowym i nie mogę doprowadzić do domknięcia pewnego rozdziału w moim życiu. 4 miesiące temu zostawiłam niebieskiego (prawie 2 lata razem), bo nie usłyszałam nigdy mitycznego "kocham" i jak się potem okazało, faktycznie nie kochał, bo dla niego miłość jest wtedy, gdy się rozmawia z dziewczyną do rana i rozumie się tę drugą osobę bez słów. Na nic się zdało to, że jestem rozmiaru S, mam mnóstwo zainteresowań, taką samą pracę jak on, ubieram do łóżka szpilki i pończochy, zarabiam 2 średnie krajowe i lubimy te same seriale. To nie jest to samo, co przeżył w liceum dekadę wstecz i dlatego postanowił, że będzie szukał tak długo, aż znajdzie. Rozumiem, serce nie sługa. (btw. good luck with that at lvl 32 ( ͡° ͜ʖ ͡°) )
    W wieku sześciu lat zostałam porzucona przez zdawałoby się najbliższą osobę w życiu (niefortunne połączenie alkoholizmu i zaburzeń osobowości) i od tamtej pory wciąż odczuwam ten syndrom porzuconej córki, przez który robię wszystko, by czuć się godna kontaktu z drugim człowiekiem: trudne studia, zarabiam kupę siana, uprawiam dużo sportu, staram się nie być głupia. Co z tego, skoro poczucie wartości wciąż oscyluje wokół zera? Wiem, że to minie, bo kochałam w tak beznadziejny sposób już dwa razy w swoim krótkim życiu, pamiętam, że czas leczy rany, a za dwa lata nie będę w stanie sobie przypomnieć o co mi chodziło, ale teraz mam ochotę umrzeć. I boję się, że w następnym związku czekać mnie będzie powtórka z rozrywki. Że znów będę bała dzielić się najskrytszymi myślami, bo wyjdę na idiotkę, bo wyjdzie na jaw, że wcale nie jestem taka rezolutna i przebojowa, jaką udaję. Nie chcę iść do psychologa, chcę za parę lat móc powiedzieć, że byłam wystarczająco silna, żeby poradzić sobie sama.
    Normalnie o tym nie myślę, bo mam dobę wypełnioną po brzegi, ale dziś rozłożyła mnie grypa, a wraz z nią chooyowe myśli. Mam ochotę strzelić sobie w łeb. Jeśli tego nie zrobię, pewnie wydam na świat potomstwo równie pokaleczone i nieszczęśliwe, co ja.
    I nie chcę rady, odpowiedzi ani współczucia, po prostu przeczytajcie i doceńcie normalne dzieciństwo :)
    #feels #zalesie #wyznanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: chyba za bardzo nastawiona jesteś na to żeby dawać mężczyźnie wszystko to czego oczekuje, a nawet więcej, a na samym tym związek się nie utrzyma. I wiesz, miłość nie pojawia się w życiu dlatego że jesteś idealna, to tak nie działa - takie kobiety jak Ty mają trudniej, bo muszą odłowić z bandy facetów którym się podobają i którzy zakochani są w fizyczności, tego który kocha prawdziwą Ciebie, a nie perfekcyjny twór, który tworzysz. Lepiej znaleźć takiego co zakocha się w Tobie bez makijażu i w adidasach, oglądającą komedię romantyczną, a jak już będziecie razem możesz go miło zaskakiwać szpilkami w łóżku czy czym tam chcesz. Często to zauważam, że te mniej dbające o urodę, bardziej wyluzowane koleżanki znajdują sobie szybciej miłość na całe życie, a te odpicowane do perfekcji męczą się z kolejnymi dupkami ¯\_(ツ)_/¯

      Wybacz za obrazek ale to takie typowe daddy issues xD będę się starała o twoją atencję tym bardziej jak mnie nie chcesz, bo tylko taką miłość znam od rodziców xD
      Poszukaj swojego księcia wśród ludzi, z którymi czujesz się dobrze i bezpiecznie, może zacznij od przyjaźni albo spróbuj przez internet. Ja najszczęśliwszy związek miałam z gościem, z którym bym się wcześniej nawet nie chciała umówić ale zmieniłam podejście i zobaczyłam jak to jest jak ktoś naprawdę Cię kocha, woli cię bez makijażu, przytula z całych sił i męczy się oglądając babskie filmy żeby mi było miło (。◕‿‿◕。)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (58)

  •  

    DLASZE ZMIANY W MOIM ŻYCIU

    W moim życiu dużo sie zmienia.
    Postaram sie opisać poszczególne kwestie, jakie regularnie tutaj poruszam.

    1. Praca
    Dzisiaj byłem u prezesa sie zwolnić
    Mam mieszane uczucia. Czuje radość i rozgoryczenie. To nie była łatwa rozmowa.
    Nie chce wchodzić w szczegóły, ale powiem tylko, że zadzwoniłem do jego sekretarki umówić sie na rozmowe i po chwili sie już z nim widziałem. (Protokół moich stanów lękowych został natychmkast rozpoczęty - pampersy mocno)
    - o co chodzi?
    - chciałem omówić warunki mojego odejścia
    - odchodzisz?!!
    ( XD)
    No i standardowy łolabogizm, czemu odchodze, gdzie pójde. Tym razem nie dałem sie złamać i niczym Hubert Urbański w Milionerach powiedziałem, że moja decyzja jest ostateczna i definitywna.(niewątpliwie prowadzenie mojego osobistego pamiętnika na vikopie pomaga mi różnych decyzjach)
    Prezez Janusz Pawlacz, niestety nie zgodził sie od razu na obustronne rozwiązanie umowy, tutaj poniosłem porażkę w negocjacjach.
    Obowiązuje mnie 3 miesięczny okres wypowiedzenia.
    Jedyne co udało mi sie ugrac, to możliwość wcześniejszego rozwiazania umowy w przypadku, gdy znajdą kogoś na moje miejsce, czyli pracuje aż kogoś znajdą, max 3 miesiące, wiec możliwe, że bede wolny dużo szybciej - zależy jak szybko znajdą nowego frajera.
    Co o tym myślę? Z jednej strony jestem wściekły, bo cieżko mi sie tu pracuje, co opisywałem wcześniej. Z drugiej strony, gdybym teraz dostał wypowiedzenie to od razu wywala mi bluescren z zaskoczenia i nie wiem co dalej xD - a tak to na spokojnie bede szukał pracy, odkładał kesz i przygotowywał sie do wyprowadzki. Hujowo, ale jednak stabilnie. Najważniejsze, że to zrobiłem! Mam wypowiedzenie w rękach, już nie ma odwrotu, ide do przodu jak burza, odważyłem sie po tylu latach!

    2. Terapia/Psychiatra
    Cały czas czekam na wyniki testu MMPI, ale spodziewamy sie dużej poprawy. Ostatnio omawialiśmy zakończenie terapii. Myśle, że jeszcze kilka sesji i na tym zakończe przygode z psychologiem. Mam 3 opakowania SSRI i to też są już ostatnie piksy jakie bede brał. Proces odstawiania. (Co ważne, moje libido spadło tylko nieznaczne - nadal mi sie chce roochać xd)
    Objawy depresyjne niemal całkowicie zniknęły. Poczucie pustki, myśli samobójcze, brak energii - pojawiają sie sporadycznie.

    3. Aktywność fizyczna
    Na siłowni ostatnio średnio mi się powodzi
    Rekord ciągle nie pobity
    a nawet zaliczyłem spadki siły. Wszystko przez tyranie po 12h - nie mam czasu na siłownie i diete, ale zdecydowanie nie rezygnuje z progresowania. Nawet po pracy lub w pracy (xD) nawalałem popmpki. Na basenie ogromny progres, kraul i żabka dobrze opanowane. Musze jeszcze popracować nad wytrzymałością. Nauczylem sie też pływać na grzbiecie. Biorąc pod uwage fakt, że jeszcze niedawno bałem sie wsadzić głowe pod wode, to jednak jest poprawa ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Na narty przestałem jeździć, bo koliduje mi to z kursami tańca i to zbyt duże obciążenie finansowe (70zł karnet chyba pojebao)
    Na koniec sezonu może jeszcze coś pośmigam.

    4. Look
    prawilny ziomek z tagu @tristsram polecił mi ciekawe strony do zakupów online z modnymi ciuszkami, więc kupiłem kilka koszulek, bluz i butów. Teraz jestrem stritłer boy xD
    Kudły ma brodzie i głowie rosną. Zapuszczam, zeby barber miał więcej możliwości.
    Pielęgnacja ciała według planu, moge powiedzieć, że loreal men expert pure power działa, bo mam gładką twarz jak pupcia Julki. Niestety poległem w walce z cieniami pod oczami - chyba mam po prostu taką urode i musze sie z tym pogodzić. Może zastanowie sie nad jakimś podkładem, coby to tuszować.

    5. Gównogadki
    Utrzymuje stały progres
    Na pewno dużo bardziej otworzyłem sie w pracy. Potrafie śpiewać z radiem na głos albo tańczyć i mam wyjebane, że sie patrzą xD
    jakbym chciał nadrobić stracony czas, gdzie byłem zgarbiony, schowany w ramionach z głową w podłodze.

    6. Tańce hulańce
    No i tutaj mamy tak zwaną truskawke na torcie.
    https://www.wykop.pl/wpis/38211793/wrocilem-z-kursu-tanca-jak-zblizalem-sie-do-szkoly/
    Tutaj bardzo ważne zmiany i na pewno (dla frakcji z bólem okrężnicy) kontrowersyjne.
    Kurs tańca bierze twój brak pewności siebie i robi na nim fatality jak w mortal kombat.
    Byłem na 6 lekcjach i mocno przyskillowałem. Prowadzenie partnerki, ruch podstawowy, poprawne(!) obroty i figury, ale też wiele genialnych ruchów w pojedynke. Umówiłem sie na ostatnią sesje, żeby wszystko powtórzyć i utrwalić całą choreografie xd
    Wszystko przełożyło się na to, że w sobote odważyłem się pojechać na dyskotekę niczym bananowy Oskarek z dobrej rodziny ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Pojechałem ze znajomą o której pisałem w pierwszym poście o wychodzeniu z przegrywu.
    Czy miałem stresa? Czy balem sie tego normictwa? Czy czułem że to bedzie porażka?
    3x tak, przechodzisz dalej.
    Ale było zajebiście. Chce o tym zrobić osobny wpis, który uświadomi Ci przegrywie, że spokojnie możesz pójść na dyskoteke, bo nikt Cie tam nie zje, wszyscy mają wyjebane na wszystkich i jest tam dużo innych przegrywów.
    Tanczyło mi sie zajebiście, pod koniec tak poczułem blusa, że aż peszyłem znajomą swoimi ruchami. XD Normalnie Travolta 2.0

    7. Co dalej?
    Utrzymuje progres fizyczny, psychiczny, społeczny i zaczynam zawodowy. Szukam pracy we #wroclaw Chce sie tam przeprowadzić
    I zamieszkać. To jest mój cel.
    Duże miasto, dużo ludzi do poznania, dużo szarych myszek ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Szybka refleksja na koniec
    Moja aktywność(wg wielu nieuprawniona) na tagu #przegryw powoli dobiega końca. Nadal utrzymuje przekonanie, że spierdolenie siedzi w głowie i to od głowy trzeba zacząć wychodzenie z przegrywu. Najpierw psychiatra i psycholog - diagnoza problemów. Trzeba wiedzieć co dolega, bo pojęcie "spierdolenie" jest zbyt ogólne.
    Jak ogarniesz głowe - zyskasz motywacje, pojawią sie cele, marzenia, pragnienia, energia, chęci i uśmiech na twarzy, a wtedy reszta przyjdzie dużo łatwiej. Nie zaczynajcie od dupy strony

    dodałem troche linków dla pełniejszego obrazu wpisu.

    Pozdrawiam ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #spierdoleniewgkiepskich #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobistyznormikami #stulejacontent #oswiadczenie #pracbaza #patologiazewsi
    pokaż całość

  •  

    Mając 12 lat byłam inteligentna, błyskotliwa, lotna, miałam dobrą pamięć, wiedza wchodziła mi do głowy mimochodem i nie miałam najmnieszych problemów z koncentracją, całymi dniami czytałam książki, lubiłam rozwiązywać zadania z matematyki, jeśli siedziałam na necie to po to żeby poczytać o czymś ciekawym, byłam wygadana i dowcipna, nauczycielka sprawdzając moje wypracowania pytała czy mama je za mnie napisała.

    Teraz - musze sprawdzać w google jak się poprawnie pisze "że".
    pokaż całość

    •  

      @DumnaAniemia: też tak mam, moim zdaniem to przez internet. Mózg też trzeba ćwiczyć żeby działał sprawnie, szczególnie te obszary odpowiedzialne za nasze twórcze myślenie. Kiedyś robiłaś mnóstwo zadań matematycznych ale także dobrze wykorzystywałaś swoją wyobraźnię czytając książki, pisząc wypracowania na polski, twój mózg się rozwijał tworząc, był nastawiony na działanie. Teraz zgaduję, że jak większość tu osób jesteś bardziej nastawiona na odbiór informacji, w dodatku krótkich i bezużytecznych ale zabawnych (mirko ale też seriale, telewizja), mózg się rozleniwił jest nastawiony na szybką rozrywkę, a nie wysiłek by odczuć satysfakcję. Natłok krótkich informacji jest za duży i mózg gubi się w tym co jest ważne a co nie. To tak samo jak z uzależnieniem od cukru, przyzwyczaisz się że jesz batona codziennie to nie będziesz chciała sałatki mimo że jest zdrowsza dla Ciebie ale ten wyrzut zadowolenia przy cukrach załatwia swoje ¯\_(ツ)_/¯ pokaż całość

    • więcej komentarzy (69)

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika oszty

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (6)