•  

    57/100 #100perfum #perfumy

    Zadig & Voltaire This Is Him! (2016, EdT)
    O zapachach tej marki prawdę powiedziawszy nie jestem w stanie nic powiedzieć. Jest to jedyny, który poznałem, a historia marki jakoś specjalnie mnie nie interesuje. Niemniej jednak, jednym z jego kompozytorów jest Nathalie Lorson, dlatego zwróciłem na niego uwagę. Jest to zapach dziwny, waniliowo-kadzidlany na bazie z pieprzu i drzewa sandałowego. Ma nieco niszowego sznytu, bo jest strasznie nieoczywisty, jednak zachowuje ramy mainstreamu.

    Otwiera się pieprzem z wanilią, kadzidłem i delikatną cytrusową nutą grejpfruta. Po bardzo zachęcającym otwarciu zostaje nam bardzo suche kadzidło z nutką wanilii gdzieś tam w tle, mocny, czarny pieprz i drzewo sandałowe. Taka faza zostaje z nami już do samego końca. Początek to bogactwo, delikatnie chemiczne, ale jednak. Późniejsza faza już rozczarowuje. Sam zapach jest dość chemiczny i wybrzmiewa mocno syntetycznie, dlatego urwałem mu sporo od noty za zapach, jednak pomysł był super i gdyby użyli lepszej jakości składników, mógłby być to jeden z ciekawszych zapachów dla mas.

    Trwałość jest na sensownym poziomie i trzyma ok 7h na skórze przy nieco ponadprzeciętnej projekcji. Użytkowanie, jak przystało na pieprz i kadzidło, typowo na chłodne dni.

    Podsumowując. Fajne kadzidło z pieprzem i nienachalną, drzewną wanilią. Przełomu nie ma i nie będzie, ale może się podobać. Drydown przypomina mi nieco Armani Prive Oud Royal, tylko jest przepaść pomiędzy ich jakością.
    drydown

    Typ: woody floral musk
    Zapach: 6/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 8/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: ok. 170zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Fajny mainstream imitujący niszę. Większość ludzi przynajmniej go polubi. W dodatku nie jest jakoś specjalnie drogi. Jeżeli chcesz mieć niedrogi, dość charakterystyczny zapach na co dzień, to bierz w ciemno.
    pokaż całość

    źródło: cdn3.trojmiejskaperfumeria.pl

  •  

    55/100 #100perfum #perfumy

    Dior Sauvage (2015, EdT)
    Wiele się na tagu pisze o tych perfumach, więc uznałem, że chciałbym też swoje trzy grosze do tematu dorzucić. Dziś recenzja Sosydża, zgodnie z moim sumieniem.
    Dziwię się, że Dior postawił na użytkowanie już istniejącej nazwy. Dla mnie było to bardzo mylące, bo kiedyś pani w sklepie spytała mnie, czy znam Diora Sauvage, kiedy spytałem o nowości. Powiedziałem, że znam, ale to raczej żadna nowość, bo premierę miał bodaj w latach 60' ubiegłego wieku. Pani w perfumerii spojrzała na mnie tak, jakbym właśnie zaczął tańczyć Jezioro Łabędzie i pokazała ów twór. Był 2015 rok, jego premiera, jeszcze nie był tak popularny. Uznałem wtedy, że jest całkiem OK i wziąłem sobie próbkę 2ml na testy. Testowałem go chwilę i dostałem mnóstwo komplementów, jednak jest w nim coś, co mi nie pasowało i nie kupiłem flakonu...
    I całe szczęście, że tego nie zrobiłem, bo obecnie wyczuwam go za każdym razem, gdy idę do pracy.

    Zapewne też większość ludzi na tagu będzie liczyło na to, że wyleję na niego kubeł pomyj i zmieszam go z błotem, jednak nie do końca mam się do czego przyczepić oprócz wygórowanej ceny,

    Otwiera się on jakąś chemiczną, ale przyjemną świeżością. Jak proszek do prania. Mam z nim taki problem, że nie umiem powiedzieć, co wchodzi w jego skład. Jest nieco podobny klimatem do Bleu de Chanel, jednak w Bleu można było od razu powiedzieć, że grejpfrut i imbir dominują kompozycję.
    Jest on taki chłodny, metaliczny kompozycyjnie spójny, ale mnie nie porywa.

    Pomimo całej tej chemii są to jedne z najchętniej kupowanych perfum na prezent przez kobiety, więc mógłbym go nazwać mianem "piczomagnesu". Pokazałem go kilku koleżankom z pracy i każda była wniebowzięta, chciała jego nazwę, aby od razu polecieć do sklepu po flakon.

    Podsumowując. Dla wielu z Was wyznacznikiem fajności perfum jest odbiór przez płeć przeciwną, jednak osobiście nie chciałbym pachnieć tak, jak ponad 50% 40-latków z grupy "ZARABIAM 3000 ZŁOTYCH, JESTEM KUHWA KIMŚ" według Generalnego Urzędu Danych Statystycznych im. Dziury w Dupie. Serio.
    Pachną nowocześnie, męsko i w ogóle, ale nosi je przynajmniej większość niefajnych kolesi i z takimi ludźmi głównie mi się on kojarzy.

    Typ: aromatic fougere
    Zapach: 8/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: 7/10
    Oryginalność: 1/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 600zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Obecnie najpopularniejszy męski zapach Diora. Pachnie chłodem i świeżym praniem. Zbyt popularny, jak dla mnie.
    pokaż całość

    źródło: media-pl.douglas-shop.com

  •  

    55/100 #100perfum #perfumy

    Amouage Reflection Man (2007, EdT)
    Dziś znów wpisik "po czasie", bo musiałem dać sobie nieco czasu na testy. Jest to już n-ty opisywany przeze mnie zapach od Amouage, więc wstępu opisującego markę sobie odpuszczę.

    Po moich poprzednich wpisać widać bardzo wyraźnie, że mam do tej marki nadzwyczajne ciągoty. Ostatnio wpadł w moje ręce Reflection. Początkowo nie byłem do niego przekonany, ale już po pierwszym globalnym teście przekonałem się do niego i zacząłem namiętnie używać wieczorami.

    W otwarciu dostajemy wspaniały bukiet kwiatów z jakąś ostrą żywicą. Kojarzy mi się z otwarciem Fleur De Male, które to jest wspaniałe. Później ewoluuje, dalej czuć kwiaty, ale dochodzi też drzewo sandałowe i korzeń irysa. Na szczęście - w przeciwieństwie do Fleur - nie ma paskudnego, dominującego całą kompozycję rumianku w środkowej fazie, a szlachetne drewno i przyprawy. Jest on przy okazji bardzo złożony, wielopoziomowy i czuć w nim najwyższą jakość składników.
    Jak na kwiatowy zapach, jest zdecydowanie męski. Bije od niego nieodparty urok i klasa, więc użytkowanie raczej na ciekawsze okazje. Raczej na chłodne dni, bo w lato potrafi udusić.
    Parametry są godne amłaża. Siedzi przynajmniej 10h na skórze i projektuje dość solidnie.

    Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych zapachów od Amouage. Stonowany, elegancki, pachnie jak sukces i bogactwo. Jako typowego użytkownika tego zapachu wyobrażam sobie prezesa jakiejś "poważnej" korporacji, który zaczyna żyć swoim życiem dopiero nocą, kiedy to wsiada w swoje F458, odpala Kavinsky - Nightcall i delektuje się obrazem miasta w świetle księżyca. Taki klimat pasuje do tego zapachu.

    Typ: woody floral musk
    Zapach: 9.5/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 10/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 600zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Jeden z najlepszych męskich zapachów od Amouage. Orientalny, bogaty, wspaniale skomponowany i zadziwiająco oryginalny.
    pokaż całość

    źródło: img.fragrancex.com

  •  

    54/100 #100perfum #perfumy

    Bvlgari Man In Black (2014, EdP)
    Witam drogich wykopków po krótkiej przerwie. Miałem nic nie wstawiać, ale dziś poczułem w pracy bohatera dzisiejszego wpisu i natchnęło mnie, żeby o nim tutaj wspomnieć. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    Zdjęcie jest od wersji Essence, która jest niemal identyczna, co podstawka. Moim zdaniem jego flakon to małe dzieło sztuki, które z powodzeniem wpasuje się w gęste, hipsterskie klimaty stylu boho, a bezglutenowe pierożki w jego otoczeniu będą wyglądać znacznie bardziej prestiżowo.

    Bvlgari to jedna z tych marek, której twory albo kocham, albo nienawidzę. Dzisiaj opisywany zapach to jeden z moich must have na zimę.

    Z Bvlgari jest taki problem, że nazywają swoje nowe produkty w dziwaczny sposób. Jest Bvlgari Black, który to jest zapachem mrocznym i ciężkim. Jest też Bvlgari Man, który jest zapachem dziwacznym, drzewno - orientalnym.

    Jest i Man In Black, który z powyższymi nie ma zupełnie nic wspólnego. Początkowo miał być flaknerem Bvlgari Man, jednak praktycznie w ogóle go nie przypomina. Wiele osób porównuje go do Spicebomb, jednak moim zdaniem różnią się diametralnie. Spicebomb moim zdaniem nie ma nawet ułamka klasy reprezentowanej przez MiB.

    Jaki jest Man In Black? Pokrótce - świetny, dobrze skomponowany, o fajnej trwałości i jakości składników. Orient pełną gębą. Jakieś 5 lat temu namiętnie go używałem, jednak od tego czasu zacząłem pracować w jedynym równie szanowanym na wykopie, co owianym różnymi legendami o zarobkach zawodzie, a co za tym idzie, mój budżet nieco się zwiększył. Teraz używam go rzadziej, ale bogatszy o znajomość setek perfumeryjnych dzieł sztuki dalej twierdzę, że to zapach na bardzo wysokim poziomie.

    Otwiera się bukietem przypraw z rumem, w tle czuć wyraźną, skórzaną bazę i fasolkę tonka, która to daje charakterystyczną słodycz. W kolejnej fazie wychodzi też benzoes i irys, a rum zaczyna słabnąć.

    Trwałość jest bardzo dobra, w okolicach 8h, a projekca oscyluje wokół przeciętnej.

    Nie jestem w stanie zliczyć komplementów, jakie za niego dostałem. Zdarzyło mi się, że w drodze do pracy zaczepiały mnie losowe kobiety i pytały, co to za zapach.

    Doskonale uniwersalne, klimatyczne, pociągające, a do tego podobają się chyba każdemu. Do tego - nie są tak banalne i chemiczne, jak większość popularnych perfum.

    Podsumowując - gdybym w toaletce miał mieć tylko jedne perfumy i posiadał budżet w okolicy 200zł, bez dłuższego namysłu brałbym Man In Black, a później zastanawiał się nad Narciso Rodriguez Bleu Noir.

    Typ: oriental
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: V&R Spicebomb
    Cena: 200zł za 100ml

    PS. Sorki, że nie wrzucam regularnie wpisów. Niestety nie miałem weny, a poza tym mam mało czasu, bo uczę się Włoskiego i szykuję graty na 6-miesięczne delegacje.

    tl;dr

    pokaż spoiler Jeden z najlepszych wyborów w kwocie do 200zł. Orientalny, przyprawowy, podoba się każdemu.
    pokaż całość

    źródło: fimgs.net

  •  

    53/100 #100perfum #perfumy
    Ferrari Bright Neroli (2015, EdT)
    Często na forach perfumowych szuka się tańszego zamiennika jakiegoś zapachu. Najczęściej jest on fatalnej jakości i nie przypomina swojego pierwowzoru. Tutaj jest nieco inaczej. Ferrari dość dobrze sklonowało Neroli Portofino przy zachowaniu całkiem sensownej jakości. Daleko mu do jakości oryginału, ale kompozycja jest całkiem znośna.
    Otwiera się oczywiście kwiatek gorzkiej pomarańczy i jakimiś cytrusami. Cały czas przy tym jest bardzo przyjemny, jednak nieco chemiczny. Później jest dokładnie to samo, ale słabsze.

    Na skórze trzyma się jakieś 5h przy przeciętnej projekcji. Nie są to może wybitne parametry, ale cena ok. 70zł za 100ml czyni go prawdziwym rarytasem w tej grupie cenowej. Sorki, że dziś wpis znów tak późno, ale po trzech godzinach tankowania trunków wyskokowych z kumplami prawie zapomniałem żeby ten wpis wrzucić.
    Ogólnie to jestem.na tak, Neroli Portofino nie zostało przez niego zdetronizowane, ale w tej kwocie nie ma.co wybrzydzać.

    Typ:  Citrus Aromatic
    Zapach: 7.5/10
    Trwałość: 5/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 3/10
    Komplementy: 8/10
    Podobne zapachy:  TF Neroli Portofino
    Cena: 70zł zł za 100 ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Rozwodnione Neroli Portofino, może też solidnie biedniejsze.
    pokaż całość

    źródło: 81B6Grq23rL._SL1500_.jpg

  •  

    52/100 #100perfum #perfumy

    Odpaliłem sobie nową piosenkę Toola i zabrałem się za pisanie.

    Jean Paul Gaultier Le Male Essende de Parfum (2016, Eau de Parfum Intense)

    Spodziewam się linczu w komentarzach, bo ten konkretny zapach stoi na piedestale niejednego Polaka, a na perfuforum jego fani tworzą całe kółeczka wzajemnej adoracji i w ramach uwielbienia spotykają się w grupach smerając nawzajem po jajkach i pod niebiosa wychwalając, jaki to Le Male nie jest męski i wspaniały.

    Czasami zastanawiam się, co kieruje ludźmi z marketingu, że nadają takie same nazwy zupełnie różnym perfumom. Le Male. Nazwa sugeruje jakiś ekstrakt z męskości, nie wiem, pot, ból i łzy. Mój pierwszy kontakt z tym zapachem był dość dziwny. Myślałem, że gość, który mi ten zapach odlewał po prostu się rypnął i wlał mi coś damskiego.
    Ten wypust jest moim zdaniem zupełnie różny, niż oryginalny Le Male. No i całe, kurwa, szczęście, bo Le Male moim zdaniem jest zapachem prostackim, krzykliwym i nie mogę go zdzierżyć.

    Na otwarciu dostajemy skórę z kardamonem, słodką wanilią i jak przystalo na męskie perfumy - jest i lawenda. Są one dość chemiczne, jednak tragedii nie ma. Później czuję głównie skórę z lawendą i wanilią. Ta edycja Le Male pachnie fajnie dopiero godzinę po aplikacji, bo wcześniej jest fatalnie. Chemicznie, zbyt słodko i jakoś tak ulepiasto. Pierwsza faza przywodzi mi na myśl One Million od Pako Rabana. Później jakoś znika ta paskudna chemia i wychodzi skóra z kardamonem, które w takim połączeniu wybrzmiewają bardzo przyjemnie.

    Zastosowanie jest typowo klubowo-wieczorowe. Projekcja jest trochę powyżej przeciętnej, jednak trwałość to bite 8-10h. Cała noc balowania w jego towarzystwie.

    Takie małe sprostowanie. Większości moich znajomych się on podoba, a laski za nim przepadają. Mnie jednak nie urzekł. Jest nijaki. Są jednak plusy. Ma świetny flakon.

    PS. Od wielu lat powtarzałem, że będę mógł umrzeć dopiero wtedy, gdy Tool wypuści nową płytę. To chyba znak od Boga. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: Oriental Fougere
    Zapach: 6/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 2/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 240 zł za 125ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Niby posiada Le Male w nazwie, ale pachnie damsko i w zasadzie nijako. Taki typowy korporobol XXI wieku. Metroseksualny "gender-bender" bez charakteru. Ogólnie nie polecam.
    pokaż całość

    źródło: tfsassets.azureedge.net

  •  

    51/100 #100perfum #perfumy

    Chanel Egoiste (1990, EdT)
    Chanel to zaprawdę dziwna marka. Wypuszczają dwa różniące się od siebie pod każdym względem zapachy o łudząco podobnej nazwie. Kupując go myślałem, że będzie to jakaś bardziej przyprawowa wersja Egoiste Platinum, ewentualnie jakaś jego nieco cięższa odmiana.

    Otwarcie jest korzenno - tytoniowo - waniliowe. Pierwsze moje skojarzenie podczas obcowania z tym zapachem było takie, że to jest zapach najprawdziwszego pirata mówiącego "Arrr!" i trzymającego kordelas w dłoni podczas abordażu.
    Pachnie on drewnem z jego statku, tytoniem, rumem i tym, co właśnie ukradł - przeróżnymi przyprawami, a głównie cynamonem.

    Trwałość na poziomie ok. 10h i dość solidna projekcja na 1.5m czynią z niego solidny jesienno-zimowy zapach.

    Niestety moim zdaniem nie postarzał się on z gracją. Moda na tego typu zapachy przeminęła dawno temu, a dziś już kojarzone są one z dziadkami i ogólnie starszymi panami. Osobiście byłem nieco zawiedziony, że nie jest to bliski brat wersji Platinum.

    Moja ocena jest dość niska, a czytałem wiele recenzji wychwalających go pod niebiosa, jednak mnie nie porwał. Taki tam cynamon z tytoniem i drewnem, ale róży to ja za chiny ludowe tam nie czuję.

    Typ: Woody Spicy
    Zapach: 7/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 7/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 6/10
    Podobne zapachy: Chanel Bois des Iles
    Cena: 310zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Cena równie wysoka, co jego współczynnik "dziadkowości". Byłem nieco rozczarowany, że nie jest podobny do Platinum Egoiste.
    pokaż całość

    źródło: i0.wp.com

  •  

    50/100 #100perfum #perfumy

    Już 50 wpisów za mną. Tego pięknego dnia opiszę Wam coś wyjątkowego. Weźcie więc kawę w dłoń, odpalcie kominek, przykryjcie się kocykiem i zapraszam do lektury.

    Roja Dove Enigma Pour Homme (2013, EdP)
    Jeżeli nigdy wcześniej nie słyszeliście o tej marce, to nic dziwnego. Roja Dove tworzy najbardziej luksusowe perfumy dostępne wyłącznie dla tych, którzy są w stanie wydać małą fortunę na flakon tej jakże wspaniałej cieczy. Przetestowałem już kilka kreacji od Roja, jednak Enigma zaintrygowała mnie do tego stopnia, że codziennie po pracy na moim nadgarstku musiał wylądować jej obłok, abym znów mógł podziwiać niesamowite niuanse tego dzieła sztuki.
    Ten zapach to prawdziwa uczta dla mojego nosa już na nadgarstku, ale przy użyciu globalnym staje się wręcz mistycznym przeżyciem. Rozmawiałem na ten temat z wieloma osobami. Byli to zarówno perfumowi weterani, przez których nosy przeszło setki, lub tysiące innych kreacji, jak i osoby, które tematem są zupełnie niezainteresowane i dla nich najlepszy zapach mężczyzny to "pot i szlugi". Niemal każdy zgodnie twierdził, że Enigma jest czymś niezwykłym.

    Chciałbym opisać każdą jego fazę krok po kroku, lecz niemal każda aplikacja dawała mi inne rezultaty. Na początek zawsze dostawałem zapach Coca Coli, a ta faza trwa jakieś 5 minut. Później działy się rzeczy niesamowite. Otwarcie otula nas aromatem najwyższej jakości koniaku wraz z wanilią taką, jakbyśmy dopiero co zerwali jej laske z drzewa. Wszystko to zlewa się w kompozycję idealną, w której bardzo ciężko mi wyodrębnić pojedyncze nuty poza wanilią i koniakiem. Tytoń w składzie co prawda jest, ale wyczuwam go dopiero po dwóch godzinach. W przypadku innej aplikacji, na myśl przyszły mi perfumy, jakich niegdyś używała moja babcia. Każdy kolejny test przekonuje mnie coraz bardziej do zakupu pełnego flakonu. Jednak... Jedna z jego faz jest niezwykła. Na mojej skórze zaczyna pachnieć jak lody waniliowe, którymi zajadałem się za dzieciaka. Nagle przypomina mi się dzieciństwo. Wszystkie najlepsze chwile spędzone z kolegami podczas konstruowania „bazy”, domków na drzewie i innych wynalazków. Rowerowe wycieczki po lokalnych lasach, gorące lato i beztroską egzystencję. Mógłbym rzec, że jest to zapach nostalgii. To płynna magia, wehikuł czasu przenoszący mnie wspomnieniami jakieś 20 lat wstecz.

    Chciałbym jednak wrócić do pewnego wątku. Dzieło Roji ma swoisty „retro sznyt”. Współczesne drogerie okupowane są przez zapachy liniowe, świeże, w większości - przynajmniej dla mnie - nijakie. Roja stara się przywrócić do łask bogactwo i bezkompromisowość znane z początku ubiegłego stulecia, gdzie perfum używali jedynie arystokraci. Tutaj nie ma miejsca na nijakość. Dostajemy najwyższej jakości składniki, wybrzmiewające tak naturalnie, że aż chciałoby się ich skosztować. Mało tego, jak już wspomniałem, moja babcia miała perfumy podobne, pochodzące z lat 50’ lub 60’.

    Gdy temperatura na zewnątrz będzie niższa, niż 10 stopni, powinniśmy dopiero zacząć myśleć o użyciu globalnym, bo słodycz jest na tyle intensywna, że aż może zemdlić.
    Parametry użytkowe są adekwatne do ceny. Trwałość – 14+h, przy potężnej projekcji przez przynajmniej 5-6h to coś, czego moglibyśmy się spodziewać po perfumach w tym przedziale cenowym.

    Skoro już mowa o cenie. Przeczytałem w internecie wiele opinii o tym, że zapach nie jest wart swojej ceny. Nigdy nie słyszałem, aby ktoś narzekał, że stworzenie jakiegoś obrazu kosztuje w zasadzie grosze, bo płótno i farba nie są specjalnie drogie. Inna sprawa. Do muzeum idzie się podziwiać rzeźby i obrazy. Płaci się, by móc je podziwiać na żywo. Te same rzeźby i obrazy można również zobaczyć w internecie za darmo. W tym przypadku jest bardzo podobnie. Kreacje Roji traktuję jako pewien rodzaj dzieła sztuki. Da się tu wyczuć mistrzowską rękę perfumiarza, który jest ojcem tego zapachu.

    Enigmę trzeba poznać, Enigmę trzeba przetestować, a na końcu Enigmę trzeba pokochać, lub znienawidzić. Enigma zaintryguje, albo odrzuci.

    PS. Podczas tworzenia tego wpisu sam siebie przekonałem do zakupu pełnego flakonu. Byłbym w stanie wyprzedać większość swojej kolekcji tylko po to, by flakon Enigmy mógł zdobić moją półkę, a ja codziennie delektowałbym się tym wspaniałym aromatem.

    Typ: Oriental
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 10/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy:10/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: ok. 2700zł za 100ml wersji EdP, lub ok. 4000 za 100ml wersji Extrait de Parfum

    tl;dr

    pokaż spoiler Perfumy do kupienia za więcej, niż jedną wypłatę przeciętnego Polaka. Genialne połączenie najwyższej jakości koniaku i wanilii z innymi nutami w tle.
    pokaż całość

    źródło: basenotes.net

  •  

    49/100 #100perfum #perfumy

    Jean Paul Gaultier Fleur du Male (2007, EdP)

    Za żanem polem gotie jakoś specjalnie nie przepadam, ale kilka zapachów miał naprawdę solidnych i ponadczasowych. Ten sam zapach był już recenzowany przez najpopularniejszego na wykopie entuzjastę siłowni i perfum, niejakiego @dr_love , ale też bym chciał dorzucić swoje 5 groszy.

    Dawno nie miałem okazji testować tak dziwnego zapachu. Na początku miałem "wow", po czym uznałem, że jednak śmierdzi, a następnie znów miałem "wow". Ze skrajności w skrajność. Taki właśnie on jest. Skrajny. Padają też głosy, że pachnie damsko. Są kwiaty, jest rumianek, ale całość wybrzmiewa dość męsko. Jeżeli masz 50cm w bicepsie, głowę ogoloną na łyso i zazwyczaj chodzisz w dresie, to i w różowej koszulce z wielkim napisem Barbie będziesz wyglądać jak wulkan testosteronu.

    Otwiera się on świeżo ściętym bukietem kwiatów. Jest to neroli z jakimiś zielonymi akcentami. Ta faza jest świetna. Później następuje faza ultra intensywnego rumianku, która mi śmierdziała. Następnie do rumianku dochodzi jeszcze bazylia. Ostatnia faza utrzymuje się do samego końca i też mi się podoba.

    Moim zdaniem to jest zapach na wiosnę. Mam w biurze oddzielny gabinet, więc nikt nie jęczy, że próbuje go udusić. No chyba, że wchodzi do środka.

    Trwałość tego zapachu jest na niespotykanym poziomie. Rumianek wyczuwam bardzo dobrze przez cały dzień, aż do momentu, kiedy wezmę prysznic, więc zdrowo ponad 12h. Na ubraniach siedzi do czasu prania. Projekcja jest wręcz nuklearna, na poziomie Interlude. W pierwszej godzinie anihiluje otoczenie. Dzisiaj testowałem go w temperaturze ok. 30 stopni i to był zły wybór. Rozbolała mnie głowa i musiałem go zmyć. Po takim myciu dalej go czuję, ale tym razem już nie projektuje jak sam szatan i da się wytrzymać.

    Przykro mi to mówić, ale zapach już od dawna nie jest produkowany. Kupiłem kilka ml od @Minishcap i od razu chciałem się z Wami podzielić swoimi odczuciami na jego temat. Nie zostanie on może moim must have, ale jako ciekawostka perfumeryjna warto go poznać i na własnej skórze doświadczyć tego, jak powinna wyglądać koncentracja perfum. Chanel i D&G powinni pójść do pana Gaultiera na korepetycje.

    Typ: Aromatic Fougere
    Zapach: 8/10
    Trwałość: 10/10
    Projekcja: 10/10
    Oryginalność: 10/10
    Komplementy: 4/10
    Podobne zapachy:  Xerjoff Oesel
    Cena: 400zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Kwiatowo-rumiankowa moc atomu. Na chłodniejsze dni. Niestety wycofano go z produkcji.
    pokaż całość

    źródło: shopfacil.vteximg.com.br

  •  

    48/100 #100perfum #perfumy

    Amouage Beach Hut Man (2017, EdT)
    Od bardzo dawna szukałem idealnego, letniego zapachu. Wszystkie cytrusowe zapachy mają albo kiepską trwałość, albo cytrusy pachną niczym z aromatu do ciasta, albo kojarzą się ze środkami do czyszczenia toalet. Dzięki uprzejmości Mirka @Minishcap, którego serdecznie pozdrawiam, mogłem poznać i Beach Hut.
    Po dwóch dniach używania, lecą do mnie jego 3 flakony po 100ml. W ten sposób zakończyłem swoje poszukiwania.

    Chyba żaden zapach jak dotąd nie uzyskał w mojej recenzji prawie samych dziesiątek. Kompozycja jest genialna, trwałość aż do zmycia, projekcja monstrualna, a sam zapach mi się niesamowicie spodobał. Będzie to mój drugi signature scent od Amouage.

    Otwarcie jest wytrawne, miętowo-zielone, bardzo odświeżające. Przypomina mi nieco BVLGARI AQVA z lat jego świetności, tylko o zdecydowanie lepszych parametrach i bardziej naturalnym zapachu. Mógłbym go porównać do zapachu miętówki. Beach Hut ewoluuje na skórze na kilkanaście różnych wariantów. Na nadgarstku pachnie inaczej niż na szyi i włosach. Po jakimś czasie od aplikacji czuć dodatkowo mech dębowy i jakieś nieco cytrusowo-drzewne nuty, zapewne z wetywerii. Po godzinie czuć jeszcze jakąś lekko słoną nutę i więcej drewna, jednak przez całość życia kompozycji na skórze mięta daje się we znaki i czyści mi zatoki. Robi się bardziej cytrusowy, a mniej miętowy. To trzeba przeżyć samemu. Zapach zmienia się drastycznie po czasie. Pod koniec staje się cytrusowo-drzewny. To była miłość od pierwszego użycia.

    Beach Hut posiada jedne z najlepszych parametrów wśród testowanych przeze mnie perfum w ogóle. Trwałość na skórze praktycznie aż do umycia się, a nawet i po prysznicu go czuję. Zapach wypełnia pomieszczenie, więc projekcja jest co najmniej monstrualna, ale jeszcze nie taka, jak w przypadku Interlude, który to za projekcje dostał ode mnie 10.

    Podsumowując, jest to najlepszy letni zapach, jaki miałem przyjemność poznać podczas swojej wieloletniej olfaktorycznej przygody, a poznałem ich setki. Wysoka cena w pełni odzwierciedla jakość i kompozycję zapachu.

    Typ: Woody aromatic
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 10/10
    Projekcja: 9/10
    Oryginalność: 10/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy:  ?
    Cena: 850 zł za 100 ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Najlepszy letni zapach z jakim miałem okazję obcować.
    pokaż całość

    źródło: XAKMQVLCXT.jpg

  •  

    47/100 #100perfum #perfumy

    Valentino Uomo Intense (2016, EdP)
    Dziś opiszę Wam słynnego "klona" klasycznego Diora Homme Intense z roku 2007. Jako, że Dior zmienił formułę w 2011r, ale zapomniał zmienić nazwy, oba zapachy miały ze sobą bardzo niewiele wspólnego. Do Valentino zgłosił się pewien człowiek, który był odpowiedzialny za oba oryginalne Diory Homme. Ojcem każdego z tych zapachów jest Olivier Polge. Powstał on wiele lat po wycofaniu oryginału z półek. Są między nimi delikatne różnice, ale moim zdaniem są w 90% zgodne, a dopiero w późniejszych fazach wychodzą drobne różnice.

    Za samym zapachem kryje się dość ciekawa historia. W prasie branżowej przeczytałem kiedyś, że Olivier Polge stworzył propozycje dla Valentino aby poniekąd zemścić się na Diorze. Zapachy te zostały stworzone od nowa przez pana Demachy, a Dior nagle zaczął twierdzić, że to on jest ich twórcą. Jak w jednym z poprzednich moich wpisów już mieliście możliwość wyczytać - Pan Polge to najprawdziwszy mistrz perfumiarstwa, a Francois Demachy zrobił gorszej jakości klona jego wspaniałego dzieła. Nic dziwnego, że Polge się zdenerwował. W ramach odwetu, stworzył kompozycje niemal identyczne, a nawet pod kilkoma względami lepsze, niż pierwowzory i sprzedał prawa do ich produkcji marce Valentino, którzy z pocałowaniem ręki przyjęli jego dzieło.

    Może coś o samym zapachu. Otwiera się on uderzeniem irysa z wanilią i jakąś owocową nutą, chyba pomarańczą. Później nieco się osładza, wychodzi zapach skóry i fasolki tonka, a pomarańcza odchodzi gdzieś w tło. Dodatkowo - wanilia w późniejszych fazach jest bardziej intensywna, ale mniej słodka. Jeżeli znacie Diora Homme Intense 2007, to już wiecie, jak on pachnie. Różnice są delikatne. VUI jest nieco słodszy, a irys bardziej "kwiatowy", lub lepiej mówiąc - mniej pudrowy.

    Trwałość na poziomie 8-10h i potężna projekcja na 2m przez większość czasu ich trwania na skórze tworzą z nich idealny zimowy otulacz.
    Moim zdaniem można go użyć na każdą okazję. Jest dobry zarówno na randkę, jak i do pracy.

    Mnie osobiście zmiana receptury przypadła do gustu, ale dla tych, którzy woleli słodszą wersję DHI, VUI przypadnie bardzo do gustu.

    Teraz jeszcze takie małe PS ode mnie. Jeżeli chcecie go kupić, teraz jest na to ostatnia szansa. Zapachy Valentino ostały się już dość szczątkowo, a przestały być niedawno produkowane.

    Typ: powdery vanilla
    Zapach: 9.5/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 3/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: Dior Homme Intense 2007
    Cena: 300zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Doskonały zapach o bardzo dobrych parametrach przeznaczony na zimę. Słodki, waniliowo - irysowy, wspaniale skomponowany. Niestety przestali go produkować i jego ceny będą tylko rosnąć.
    pokaż całość

    źródło: 2.bp.blogspot.com

  •  

    46/100 #100perfum #perfumy

    Dzisiaj troszkę krócej, ale treściwie. W kolejnych dniach będę miał zamiar opisać kilka naprawdę wyjątkowych pachnideł.

    Amouage Beloved Man (2013, EdP)
    Ten twór od Amouage to jeden z - moim zdaniem - najsłabszych ich wypustów. Ma on jednak coś w sobie, co chciałbym opisać.

    Otwiera się on dość damsko, jak na męski zapach. Pierwszy wdech i już mam przed oczami lata 80', gdzie perfumy miały za zadanie anihilować całe otoczenie. Tutaj jeden psik potrafi wypełnić cały pokój. Otwiera się żywicą i cedrem z delikatną nutą szafranu i grejpfruta. Później czuć już głównie żywicę. Jest ciężki, duszący, żywiczno-balsamiczny.
    Jednemu koledze przypomina on zapach świec, moja panna twierdzi, że pachnie jak szpitalne chemikalia, natomiast koleżanka z pracy uznała, że jest to najlepszy zapach, jaki miała okazje u mnie czuć. Ja jednak uważam, że jest na dziwny sposób pociągający. Kojarzy mi się z typowo arabskimi klimatami, rozgrzanym piaskiem na pustyni, z takim Egiptem i piramidami. Nie wiem, czemu.

    Trwałość oczywiście na poziomie 10-12h i - jak na Amouage przystało - bardzo solidną projekcją na 2m.

    Przeznaczony jest na zimniejsze dni, żeby przypadkiem nikogo nie udusić. Najlepiej używać go w drodze na cmentarze, pogrzeby i na inne, równie wesołe okazje.

    Po dziś dzień zadziwia mnie fakt, że te perfumy są tak skrajnie różnie odbierane przez moje otoczenie. Jedni je kochają, inni nienawidzą. Nie ma nic po środku. Mimo to - kompozycja jest świetna, niebanalna i bardzo zmienna w czasie. Stworzono go z najlepszej jakości składników.

    Porównując go do innych zapachów od Amouage, a przy tym jednego z moich signature scent'ów - wypada dość blado. Niemniej jednak dalej jest to bardzo solidny kawał perfumiarskiej sztuki.

    Typ: Oriental Woody
    Zapach: 7.5/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 2/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 800zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Jeżeli masz na imię Ahmed i rafinerię ropy naftowej w Dubaju, to będzie dla ciebie idealny wybór.
    pokaż całość

    źródło: nicheparfums.cz

  •  

    45/100 #100perfum #perfumy

    Ale ja Was ostatnio rozpieszczam solidnymi sztosami ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Jovoy L'Art de la Guere (2014, EdP)

    Tytuł dzieła Jovoy'a, tłumacząc na nasz ojczysty język, brzmi "Sztuka Wojny". W tym wypadku byłaby to wojna na plastikowe noże, bo w pakiecie z tym zapachem nie dostaniemy ani grama śmierci i zgliszcz po spalonych wioskach.

    Wąchając go, bardziej na myśl przychodzi mi wojna ekonomiczna, na zmęczenie oponenta odcięciem dróg zaopatrzenia i powolnym wyniszczaniu morale żołnierzy, aniżeli konflikt w którym najdzielniejsi żołnierze poświęcają swoje marzenia, rodziny i życie ku chwale ojczyzny.
    Ten zapach to dla mnie loteria. Raz rozwija się idealnie i jest wspaniały, a raz nie mogę go znieść. Mimo to, chętnie do niego wracam i za każdym razem "ryzykuję". Może właśnie o to ryzyko chodzi. Wojna bywa zdradliwa, a szala zwycięstwa potrafi niemal natychmiast przechylić się na przeciwną stronę.

    Pewien zacny wykopowicz stwierdził, że jemu pachnie jak "sianko". Ja mam nieco inne odczucia. Na otwarciu dostajemy dziwaczną mieszaninę kocanki z rabarbarem, mchem i lawendą. Kolejnych faz zapachu niestety nie opiszę, bo każda aplikacja daje mi inne rezultaty. Krótko mówiąc - jest świeżo-ziołowo-cytrusowo-ziemisty. Nie jest to typowy, mainstreamowy świeżak, a rasowa nisza kalibru Fougere, więc i z odbiorem może być ciężko. Jednak drydown ma niesamowity i to właśnie on skłonił mnie do napisania tej recenzji. Gdy pewnego razu wracałem z imprezy, zastanawiałem się, co tak pięknie pachnie w moim korytarzu. Po dłuższej chwili przypomniałem sobie, że poprzedniego dnia używałem właśnie Jovoya. Wziąłem kurtkę w dłoń i przystawiłem do nosa. To był on. Ten zapach zupełnie mnie oczarował, przez co już dwa dni później miałem pełen jego flakon u siebie.

    Parametry ma genialne. Jeden psik na kurtkę i mój korytarz pachniał nim przez okrągły miesiąc. Trwałość na poziomie ok. 12h i solidna projekcja na 2m to coś, czego ze świecą szukać wśród naturalnych zapachów.

    Tak swoją drogą. Ten wpis siedział "w poczekalni" jakieś 2-3 miesiące, ponieważ nie umiałem go dokończyć. Ciężko jest opisać jego skomplikowaną kompozycję, oraz zmienność zarówno w odbiorze, jak i wybrzmiewaniu na skórze.
    Mógłbym nawet rzec, że niemal mnie on pokonał, jednak jest to jeden z tych zapachów, które naprawdę chciałem dla Was zrecenzować i napisać, co o nim myślę. To jedne z niewielu perfum, po których użyciu nie miałem wrażenia, że miały mnie sztucznie uwieść i zachęcić do zakupu flakonu.

    Podsumowując. Jovoy wypuścił perfumy z duszą, stworzone z pasją. To zapach ziemisty, organiczny, ponury i dystyngowany, a co najważniejsze - absolutnie unikatowy, nie da się go pomylić z niczym innym. Poza tym ma świetne parametry. Jest świetnym kandydatem na "signature scent" i będzie nawet lepszy, niż wizytówka.

    Typ: oriental fougere
    Zapach: 9.5/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 10/10
    Komplementy: 6/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 500zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Zapach zmienny niczym nadpobudliwa kobieta podczas "tych dni". Raz da w łeb, a raz oczaruje. Szczerze polecam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: i.pinimg.com

  •  

    44/100 #100perfum #perfumy

    Sorki, że dzisiaj tak późno, ale natłok różnych zajęć skutecznie uniemożliwił mi wcześniejsze podejścia do naskrobania dzisiejszego wpisu. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Loewe 7 (2010, EdT)
    Jest to jeden z pierwszych zapachów, które poznałem na początku swojej fascynacji sztuką perfumiarską. Był to krok milowy w moim postrzeganiu zapachów, ponieważ za słowem "perfumy" stały dla mnie głównie świeże, cytrusowo-mydlane zapachy.
    Gdy pierwszy raz zaaplikowałem próbkę na nadgarstek, spodobał mi się. Było to coś zupełnie odmiennego od tego, z czym obcowałem dotychczas. Moje pierwsze skojarzenia to dalekowschodni orient, bogactwo i... kościół.

    Otwiera się rześką wetywerią z nutą jabłka, po czym niemal momentalnie dostajemy bucha kościelnego kadzidła z ostrym pieprzem. Jeżeli jesteście zagorzałymi ateistami, a chcielibyście poczuć się jak w kościele, to ten zapach da wam idealne odzwierciedlenie tego, jak tam pachnie.
    Loewe 7 to dla mnie zapach kościoła, a co za tym idzie - jest mroczny. Po jakiejś połowie godziny unosi się już głównie kadzidło w połączeniu z pieprzem na cedrowej bazie i tak już do końca jego trwania na skórze.

    Trwałość na poziomie 8h i projekcja lekko ponad przeciętną daje nam bardzo przyzwoite parametry.

    To kolejny zapach z kategorii tych, których ceny i marki bym nie odgadł. Jakość i kompozycja są przynajmniej na poziomie Amouage, a Loewe 7 kosztuje jedynie ułamek tego, co ta luksusowa marka posiada w swoim portfolio. Nisza pełną gębą. Przypomina mi nawet nieco jedno z dzieł od Amouage, mianowicie - Honour Man.

    Zastosowanie oczywiście jesienno-zimowe, bo kadzidła do najbardziej rześkich nie należą.

    Problemem jest jedynie to, że nie znam dla niego żadnego sensownego zastosowania. Na co dzień się nie nadaje, bo pachnie jak Bazylika Św. Piotra, na randki też raczej nie, bo są bardziej uwodzicielskie zapachy...
    Myśląc o nim, wyobrażam sobie małomównego dziwaka-ekscentryka, który intryguje swoją osobowością.

    A teraz to, co tygryski lubią najbardziej, czyli jego cena. Za 100ml Loewe życzy sobie ok. 180zł, co daje nam BARDZO wysoką relację jakości do ceny.

    Mimo wszystko polecam choć raz spróbować go na własnej skórze.

    Wpis numer 44 i zapach kościoła. Jestem samozwańczym królem soczystego suchara ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: smoky woody
    Zapach: 8.5/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 6/10
    Podobne zapachy: Loewe 7 Natural
    Cena: ok 180zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Jakość i kompozycja na poziomie Amouage, a cena jak za biednego Pako Rabana. Jeżeli dawno nie byłeś w kościele, a chciałbyś wrócić wspomnieniami do komunii świętej (lub innych traumatycznych przeżyć związanych z tym miejscem), będzie to strzał w dziesiątkę i (hehe) poczujesz się jak w niebie.
    pokaż całość

    źródło: 1.bp.blogspot.com

  •  

    43/100 #100perfum #perfumy

    Dior Homme (2005, EdT)
    Najpierw słowo wstępu. Wyszedł mi dziś naprawdę POTĘŻNY wpis. Zanim zaczniecie czytać, zróbcie sobie kawę, herbatę, albo jakiś inny ulubiony napój. Najlepiej taki z kofeiną, żebyście nie zasnęli w połowie lektury.

    Dziś opisze Wam prawdziwą perłę wśród perfum. Legendarny Dior Homme ze srebrną rurką we własnej osobie. Udało mi się zdobyć 10ml tego arcydzieła z roku 2006. Nie pytajcie skąd i za ile. O takich rzeczach na tym tagu się nie rozmawia. Mogę tylko powiedzieć, że warto było. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Piewszy mój kontakt z tą marką miałem dawno temu. Ojciec używał Fahrenheita, a dziadek Eau Sauvage. Wspaniałe to były perfumy. Ja też zapragnąłem mieć coś od Diora. W okolicach 2012 roku, przy okazji kupna jakichś bzdur w Sephorze, dostałem kilka próbek. Mogłem sobie wybrać, co bym chciał, więc wybrałem 3 zapachy Diora. Wziąłem Homme, Homme Intense i Eau Sauvage Parfum. Od tego czasu stałem się absolutnym fanem wersji podstawowej. Niedługo później kupiłem cały flakon zarówno Homme, jak i Homme Intense.

    Pod nazwą Homme kryje się tak naprawdę kilka różnych zapachów. Homme z 2005 roku jest inny, niż ten z 2011, a wersje Intense miały co najmniej kilka wersji, choć główne formuły są z 2006 i 2011. Dodatkowo za Homme z 2005 roku stoi Olivier Polge, a za wersją z 2011 - Francois Demachy. Wszystkie kolejne "wcielenia" różniły się od siebie, a w szczególności wersja Intense, która całkowicie się zmieniła w 2011 roku, a w okolicach 2016 dobrali się do niej księgowi i ucięli mu moc. Każda kolejna reformulacja jedynie niszczyła jego parametry.

    Na otwarciu dostajemy irysa, mocną wetywerię i coś delikatnie słodkiego, zapewne kakao. Później jest coraz lepiej. Pudrowy irys na skórzanej bazie łączy się idealnie z kakao, jest też nieco lawendy i ambry. Po godzinie mamy już delikatnie słodkiego, pudrowego irysa z subtelną, nienachalną skórą, ambrą i kardamonem, a do tego mnóstwo kakao.

    Zostawia tłusty ślad na dłoni, więc musi mieć naprawdę duże stężenie olejków. To by też tłumaczyło jego wspaniałą trwałość, ponieważ na skórze potrafi u mnie siedzieć 10-12h przy umiarkowanej projekcji przez większość tego czasu.

    Wszystko co dobre musi się jednak kiedyś skończyć. Na moment obecny, dostanie go gdziekolwiek graniczy z cudem. Każdy pełny flakon schodzi momentalnie nawet, jeśli kosztuje mały majątek. Różnica pomiędzy nim a wersją z 2011 roku jest moim zdaniem bardzo wyczuwalna. Irys jest tu bardziej pudrowy i delikatny, a i jest w nim też więcej słodyczy. To tak, jak z Aventusem i jego klonami. Mogą mieć nawet ten sam skład, ale blend jest zupełnie inny i od razu wiadomo, który jest prawdziwy.

    Padły również zarzuty, że Dior Homme z 2005 roku jest bardzo podobny do Valentino Uomo. A ja mogę to potwierdzić, ponieważ za tymi dwoma zapachami stoi ten sam nos - pan Polge. Faktycznie są bardzo podobne. Badziej nawet, niż Dior Homme z 2011r. Jeżeli więc chcecie poczuć ducha legendy, weźcie w obroty Valentino Uomo.

    Moim zdaniem jest to kompozycja skończona i bez żadnych wątpliwości mogę powiedzieć, że są to jedne z najlepszych współczesnych perfum.

    Ale się rozpisałem. Prawdę powiedziawszy... mimo wszystko czuję niedosyt i chciałbym mieć tak wprawne "pióro", aby być w stanie opisać geniusz tego zapachu. Dla mnie to była miłość od pierwszego "psika", zniewalający aromat, który na zawsze wyrył mi się w pamięci. Jest to mój osobisty top 2 jeśli chodzi o perfumy.

    PS. Ten wpis powstał bardziej w formie ciekawostki, niż faktycznego "wpisu", bo zapach jest praktycznie niemożliwy do dostania. Jutro wrzucę coś, co da się dostać i to w sensownej cenie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: woody floral
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 6/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: Dior Homme Intense 2006, Dior Homme 2011, Valentino Uomo
    Cena: ?

    tl;dr

    pokaż spoiler Płynne złoto, jedne z najlepszych perfum w historii. Niestety, praktycznie niemożliwe do dostania, a jeśli już są, to w cenach "dla koneserów".
    pokaż całość

    źródło: images-na.ssl-images-amazon.com

  •  

    42/100 #100perfum #perfumy

    Bentley Infinite Intense for Men (2015, EdP)

    Bentley od wielu lat raczy nas zapachami inspirowanymi już istniejącymi perfumami. Wiele z nich jest nawet, w moim odczuciu, lepsze, niż pierwowzory. Do powstania tego dzieła przyłożyła rękę pani, która odpowiada również za absolutny hit - Lalique Encre Noire. Nie znam żadnego zapachu, który stworzyła, a który to mógłbym określić jako słaby.
    Na otwarciu dostajemy ciężki pieprz z wetywerią i delikatną nutą fiołka. Przypomina mi nieco Terre d'Hermes, ale Infinite Intense jest bardziej drzewno-korzenny. Nuta pieprzu utrzymuje się przez większość życia kompozycji na skórze. Później wychodzi też lawenda i benzoes. Jest przy tym zadziwiająco naturalny. Tak sobie teraz myślę i w sumie, to mógłbym opisać go jako mieszankę TF Grey Vetiver i Terre d'Hermes z dużą ilością pieprzu, a w skrócie - bomba przyprawowa z delikatną nutą kwiatową.

    Jeżeli miałbym sobie wyobrazić typowo barberski zapach, przybrałby on pewnie formę dziś opisywanego Bentleya.

    Jego zastosowanie jest niemal całoroczne, oprócz lata, a użyć go można na każdą okazję.

    Projekcja jest nieco ponad przeciętna, projektuje na półtora metra, a sam zapach na skórze utrzymuje się ok. 8h.

    Teraz kwestia ceny, bo tutaj warto na to zwrócić uwagę. Gdy dostałem jego próbkę, myślałem, że to kolejny konkurent dla Chanel lub Hermesa. Otóż nie. Za 100ml flakon zapłacimy 95 zł. Dostajemy jednak perfumy bardzo dobrej jakości, solidnie skomponowane.

    Prawdę powiedziawszy, jak na typowo barberski zapach, jest on przy okazji mocno noszalny dla zwykłego śmiertelnika. Nie musisz mieć brody po kolana i musztardowych rurek. Nie chcę zabrzmieć, jak katalog Avonu i cisnąć tekstu "DLA PEWNEGO SIEBIE MĘŻCZYZNY", ale dla takiego własnie mężczyzny Infinite Intense jest stworzony.

    Typ: spicy aromatic
    Zapach: 8.5/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 5/10
    Podobne zapachy: Terre d'Hermes, Bentley Infinite
    Cena: 95zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Bardzo dobrej jakości zapach o fajnych parametrach. W życiu bym nie powiedział, że da się go wyrwać za mniej niż 100 PLN. Za tę kwotę to prawdziwy steal.
    pokaż całość

    źródło: i.ytimg.com

  •  

    41/100 #100perfum #perfumy

    Prada L'Homme (2016, EdT)
    Marka Prada kojarzy mi się głównie z wygórowanymi cenami i ekstrawaganckimi gajerami. Wypuścili oni też mnóstwo co najmniej dobrych perfum.

    Gdyby ktoś mi powiedział, że to unisex, uwierzyłbym. Sama nazwa jednak wprowadza nas z błędu. Otwarcie jest jak delikatne mydełko z potężną dawką irysa i szczyptą neroli. Jest wprost odświeżające, bardzo eleganckie i mógłbym rzec, że pachnie czystością. Po jakimś czasie dochodzi jeszcze wspaniała ambra z fiołkiem. Jeden wdech daje nam pewność, że obcujemy z niezwykle dobrze skomponowanym dziełem.

    Trwałość jest przeciętna, trzyma ok.5-6h na skórze, a projekcja jest przez większość czasu raczej bliskoskórna.

    Zastosowanie, moim zdaniem jest całoroczne.

    Teraz jeszcze moje osobiste odczucia. Gdybym miał ograniczony budżet, nie gustował w dziwactwach i miałby zostawić jedynie 3 zapachy, to byłby jeden z nich. Uniwersalność L'Homme to jego największy atut, bo pasuje zarówno do koszuli, jak i sportowego t-shirta. Poza tym jest to najczęściej komplementowany przez kobiety zapach, który nosiłem.

    Tutaj znów pojawia się problem projekcji. Jedni powiedzą, że jest idealna, bo nie przytłacza i w ogóle. Dla mnie mogłaby być lepsza, ale takich to czasów dożyliśmy, że wypełniające zapachem całe pomieszczenie killery są juz nieopłacalne w produkcji, a światem perfum rządzą księgowi, którzy maksymalizują zysk.

    Typ: Woody chypre
    Zapach: 9.5/10
    Trwałość: 6/10
    Projekcja: 4/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy:  Dior Homme Eau
    Cena: 250 zł za 100 ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Wspaniały zapach na każdą porę roku, parametry ma przeciętne, ale cena jakoś specjalnie nie odstrasza. Ogólnie polecam.
    pokaż całość

    źródło: 375x500.39029.jpg

    •  

      @dr_love: Problem z większością pachnideł od Paco Rabanne'a jest taki, że zapachy, mimo swojej nadzwyczajnej mocy, kiepsko stoją z kompozycją i jakością składników. Invictus pachnie mi jak odświeżacz do toalety, jest taki mdło-chemiczny i dla mnie zupełnie nienoszalny. One Million dałby mi cukrzyce gdyby nie fakt, że jest tak okropnie sztuczny, a flakonu nie powstydziłby się postawić na półce niejeden Cygan, bo idealnie zgrywałby się on z resztą tombaku w jego willi. Black XS to dla mnie już w ogóle cukrzyca w sprayu i myślę, że niejeden komar od tego umarł. Na cukrzycę, rzecz jasna. Każdy z nich ma świetne parametry. Nie mają za to... klasy. Nie, żebym tłumaczył Pradę, bo mogliby mieć lepsze parametry, jednak jakość tych perfum to różnica rzędu kilku klas. Ja byłem okropnie rozczarowany wersją intense. Myślałem, że to będzie po prostu mocniejsza wersja L'Homme, bo brakowało mi nieco mocy w podstawce. Nic bardziej mylnego. To zupełnie inny zapach, a w dodatku mi się nie spodobał. Liczyłem na mydełko, a dostałem "luja ogłuszacza" w pysk. To był strzał tonki, za którą nie przepadam.

      Wszystkie z wymienionych przez Ciebie pachnideł, które L'Homme ma przypominać są świetne, jednak żadne nie są tak uniwersalne, jak on.

      @CichySzelestOka: Zgadzam się w 100% z Jeremi'm w tym wypadku. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że się sprzedał ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      pokaż całość

    •  

      Obłędny zapach :) Jeden z moich ulubionych, stawiam go na równi z Dior Homme . Projekcja i trwałośc przeciętna, ale kompozycja rekompensuje.

    • więcej komentarzy (4)

  •  

    40/100 #100perfum #perfumy

    Ralph Lauren POLO Supreme Oud (2015, EdP)

    To jedyny zapach od Ralpha Laurena, który miałem okazję poznać, jednak wywarł na mnie niemałe wrażenie.

    Nie jestem fanem oudu. Zazwyczaj staram się go unikać, bo w większości wypadków łączy się go ze słodkimi nutami, które to połączenie jest dla mnie zupełnie nienoszalne. Wolę oud podany wytrawnie, bez żadnej słodyczy. Przedstawicielem tej grupy perfum jest bohater dzisiejszego wpisu, a zarazem jedne z moich ulubionych odowych perfum.

    Otwarcie jest sucho-drzewne. To oud z mocnym akcentem cynamonu i drzewa gwajakowego. W składzie jest jeszcze różowy pieprz i wetyweria, których ja za bardzo nie wyczuwam, co świadczy o tym, że całość jest kompozycyjnie bardzo spójna.
    Później jest tylko lepiej. Jest dość liniowy, więc to, co mamy na początku, będzie z nami już do końca.

    Ogólnie to zapach jest świetny, ale muszę mu ująć punkt za jego... Dojrzałość. Nie jest to kompozycja dla każdego i na każdą okazję. Jest ciężki, wytrawny, wyniosły i dostojny. Pasuje bardziej na wieczorny bal, niż wyjście z kumplami do baru.

    Oczywiście zastosowanie typowo jesienno-zimowe.

    Czas na bardziej optymistyczną część wpisu, mianowicie - parametry użytkowe. Trwałość na skórze jest u mnie na poziomie ok. 12h przy projekcji na ok. 1.5m przez 4h. Obecne wypusty TF (a w szczególności Oud Wood) mogą mu co najwyżej pozazdrościć.

    Typ: oriental woody
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 7/10
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 6/10
    Podobne zapachy:  TF Oud Wood
    Cena: 200 zł za 100 ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Jakość niszy za ułamek jej ceny. Świetne parametry i unikatowy aromat, jednak mało uniwersalny.
    pokaż całość

    źródło: ralph-lauren-polo-supreme-oud-woda-perfumowana-dla-mezczyzn-125-ml-237596.jpg

  •  

    39/100 #100perfum #perfumy

    Trochę późno dzisiaj wstawiam. No nic ( ͡° ͜ʖ ͡°) to

    CHANEL Allure Homme Sport Eau Extreme (2012, EdT)

    Seria Allure od Chanel to jeden z perfumowych hitów sprzedaży tej marki. Cały czas zastanawiam się, dlaczego. Ze wszystkimi perfumami z serii Allure (no dobra, oprócz Blanche) mam taki problem, że praktycznie ich nie wyczuwam. Do mojego nosa dochodzi naprawdę niewiele, a jeżeli już coś dojdzie, to najczęściej jest to dziwna, chemiczna woń. To tak, jakby większość kompozycji stanowiło ISO E SUPER, a reszta składników była tam tylko na doczepkę.

    W otwarciu dostajemy masę tonki z piżmem.
    Jest ono dziwne, chemiczne. Po godzinie czuć jakieś jakby przyprawy, ale nie jestem w stanie zidentyfikować, co to dokładnie. Co jeszcze dziwniejsze, dostałem za niego sporo komplementów kalibru "ale masz fajne perfumy, takie MĘSKIE".

    Trwałość natomiast jest całkiem dobra, bo wyczuwam go jeszcze po 8h od aplikacji, przy czym projekcja jest całkiem solidna, bo czuć go w promieniu ok 1.5m. Poza tym ludzie w biurze mi mówili, że gdy wchodziłem rano do holu, to jeszcze dobrą godzinę był wyczuwalny mój zapach.

    Zapach jest zdecydowanie na chłodniejsze dni. W upały nie polecam, bo dusi strasznie.

    Jest OK, ale mnie z butów nie wyrwał. Kompozycja nie jest zła, ale czuć chemię. Znam wiele podobnych zapachów, a ten odstaje od nich jedynie ceną. Wstawiam jego recenzję tylko dlatego, że kilka osób mnie o nią prosiło.

    Opisywałem flakon z 2019r.

    Typ: Aromatic
    Zapach: 7/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: *7/10
    **Oryginalność:
    1/10
    Komplementy: 8/10
    Podobne zapachy:  Allure Sport, Versace Pour Homme etc
    Cena: 350 zł za 100 ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Nieco ponadprzeciętny zapach o całkiem przyzwoitych parametrach. Usłyszałem opinie, że pachnie jak "tani generic".
    pokaż całość

    źródło: 375x500.14669.jpg

  •  

    38/100 #100perfum #perfumy

    HALLOWEEN MAN SHOT (2016, EdT)

    Pierwszy i pewnie mój ostatni wpis na temat tej marki, znam chyba ich każdy męski wypust, ale tylko ten zasługuje, by go opisać. Halloween to marka wprowadzona przez hiszpańskiego projektanta mody, Jesusa Del Pozo, wykupiona przez zewnętrzną firmę w 2011r po jego śmierci. Obecnie już nawet pozbyto się nazwy domu mody z pudełka.

    Zapach przez wielu określany jest jako jedne z najlepszych budżetowych perfum. Prawdę powiedziawszy, w cenie do 1zł/ml ciężko znaleźć perfumy nowoczesne, dobrze skomponowane, o jakkolwiek sensownej jakości składników. Tutaj dostajemy to wszystko w pakiecie.

    Na początku dostajemy landrynkowego irysa z wanilią i bardzo dużo alkoholu. Przez pierwsze 5 minut nie byłem w stanie się nim zaciągnąć, bo po kilku sztachnięciach miałbym co najmniej dwa promile we krwi. Słodycz jest BARDZO podobna do tej z La Nuit de l'Homme L'Intense i to było moje pierwsze skojarzenie. Po dziesięciu minutach pachnie tak, jakby Valentino Uomo Intense zmieszano z La Nuit De l'Homme L'Intense. Dwie godziny później mamy już irysa z wanilią na skórzanej bazie. Jest trochę chemiczny, pudrowo-słodki.

    Trwałość jest... no ogólnie to dziwna sprawa. Na ubraniach trzyma mi po 3 dni, na skórze siedzi raz 4h, a raz 12h w zależności od temperatury na zewnątrz i w chyba PH mojej skóry. Projekcja jest przy tym na długość ramion, nie przytłacza.

    Jako, że to otulający słodziak, nie polecałbym używać go w upalne lato. Zapach jest głównie na chłodniejsze dni, kiedy też wybrzmiewa o niebo lepiej (mniej słodyczy, kosmiczna trwałość jak za tą cenę).

    Jak na swoją cenę, jest to naprawdę świetny zapach. Nie jestem w stanie powiedzieć, czemu jego parametry aż tak bardzo się różnią, ale zimą siedział ok. 12h i nie musiałem szurać nosem po nadgarstku. Spojrzałem na fragrę i tam też jest spory rozstrzał jeśli chodzi o trwałość, jednak ludzie głównie zaznaczają opcję 7-12h, z czym też się zgodzę.

    Nie jest to ani dobry "zamiennik" La Nuit, ani Valentino. Jest to odrębny twór, który albo się lubi, albo i nie, jednak jest od nich przynajmniej połowę tańszy.
    Mój flakon jest z 2018r.

    PS. Ma niesamowicie pozytywny odzew, jak na budżetowe perfumy. Podoba się każdemu, kogo spytałem o opinię. Spojrzałem też na fragrantice i tam sytuacja wygląda podobnie.

    PS2. Jego flakon przypomina ten od oryginalnego La Nuit ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: Oriental Spicy
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 4/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: Valentino Uomo Intense, YSL La nuit de l'Homme L'Intense
    Cena: 120zł za 125ml
    https://www.fragrantica.com/perfume/Halloween/Halloween-Man-Shot-40999.html

    tl;dr

    pokaż spoiler Nieślubne dziecko VUI z La nuit de l'Homme L'Intense, o świetnych parametrach za śmieszną kasę. Jeden z moich faworytów w cenie +/-100zł jako zapach, który większość ludzi przynajmniej polubi.
    pokaż całość

    źródło: b.allegroimg.com

  •  

    37/100 #100perfum #perfumy

    Penhaligon's Endymion (2003, EdC)
    Markę Penhaligon's poznałem stosunkowo niedawno, gdy już "siedziałem po uszy" w tematach niszy. Często przewijały się one na perfuforum i fejsbuniowych grupach. Ja przystało na kogoś, kto uwielbia poznawać nowe zapachy, musiałem ich spróbować na własnej skórze i przekonać się, czy naprawdę jest aż tak dobrze, jak to na forach pisali. Endymion był pierwszym globalnie testowanym przeze mnie zapachem z puli.

    Otwarcie jest mocno aromatyczne, dość wyjątkowe. Przypomina mi nieco pierwsze wypusty La Nuit de l'Homme, tylko jest bardziej "kremowe" i jadalne. Głównie czuć tutaj kawę z lawendą, na podstawie z delikatnego pieprzu i kardamonu. Kompozycja przybiera swoją ostateczną formę po godzinie od aplikacji.

    Jest to świetny, bardzo zbalansowany zapach, w których aromatyczne nuty połączone są ze słodyczą kawy, bergamotki i pomarańczy. Na myśl przywodzi mi mroczne hipsterskie kawiarnie utrzymane w stylu steampunkowym, w których wnętrzu rozpościera się atmosfera tajemnicy, a na słabo oświetlonych, drewnianych stolikach stoją mosiężne wazony z lawendowymi bukietami w środku.

    Z tego zachwytu nad samym zapachem, prawie zapomniałem o opisaniu jego trwałości. Testowałem go wiele razy i jego parametry mogę opisać jako przeciętne.
    Trwałość jest na poziomie ok 6h przy niezbyt nachalnej projekcji na długość ramion.

    Mnie się on osobiście bardzo podoba.

    Takie małe PS. Właśnie doczytałem, że to jest zapach w koncentracji wody kolońskiej. też dość przeciętne parametry. Wynagradza nam to jednak stosunkowo niska, jak na niszę, cena.

    Typ: aromatic
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 6/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 6/10
    Komplementy: 8/10
    Podobne zapachy:  YSL La nuit de l'Homme
    Cena: ok. 200 zł za 100 ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Jeżeli jesteś fanem La nuit de l'Homme, to Endymion też Ci się spodoba. Przeciętne parametry, jednak świetna kompozycja. Niszowa jakość w cenie strawnej nawet dla Polaka.


    PS. Wczoraj w komentarzach pod moim wpisem rozgorzała dyskusja na temat opłacalności perfum za 1200zł, które mają, moim zdaniem, co najwyżej przeciętne parametry. Kobiety płacą za torebki Louis Vuitton grube dziesiątki tysięcy, a najczęściej nie są one w żadnym aspekcie praktyczne, czy użytkowe. My płacimy gruby hajs za bokserki i slipy Calvina Kleina, koszule Armaniego, czy gajery Kitona tylko dlatego, że są wygodne i ładnie wyglądają. Ja sam z pełną świadomością kupiłem mnóstwo perfum, które bardzo mi się podobają, ale ich parametry nie są adekwatne do ceny.

    6-8h na mojej skórze to nie jest wynik wybitny, ale co do samej projekcji.. Był przykład killera Interlude, którego w życiu nie użyłbym wychodząc do ludzi. No chyba, że ich bardzo nie lubię, bo sam zapach dusi niemiłosiernie nawet przy -20 na zewnątrz. Elysium Cologne to typowa woda kolońska, której używasz, żeby w upalne dni się odświeżyć i dostać zastrzyku energii. Woda kolońska ma za zadanie nie udusić w upały. Specjalnie dla Was drogie Mirki wytestuję go jeszcze w temperaturze 25+ i zdam relacje. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Inna sprawa. Moja metodyka oceniania jest dość spójna, ocena za zapach zawsze jest subiektywna i zależy od tego, czy zapach jest naturalny, dobrze skomponowany i czy zwyczajnie mi się podoba. Za "chemiczność" odbieram 1-2 punkty. Za kiepską kompozycje też 1-2. Reszta subiektywnie zależy od tego, czy mi się zapach podoba. Trwałość i projekcja są już mniej subiektywne, bo mam pewne kryteria oceniania i pytam innych, czy go czują, czy po prostu ja mam zmęczenie olfaktoryczne. Trwałość 5/10 otrzymują ode mnie zapachyKomplementy to "crowd pleasing" czyli jaki miałem "odzew" od płci przeciwnej. Pytam koleżanki w pracy, jak im się podoba zapach i na podstawie tego daje werdykt. Oryginalność jest subiektywna, czyli jak często spotykam się z czymś podobnym. 10/10 to absolutnie wyjątkowy zapach, 0/10 czuję na każdym rogu. Jeżeli macie jakieś pytania, to śmiało ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    pokaż całość

    źródło: media.karousell.com

  •  

    36/100 #100perfum #perfumy

    Witajcie drogie Miraski. Dawno mnie tutaj nie było, więc chciałem powrócić z czymś wyjątkowym, aby to był taki powrót z przytupem. Dziś opiszę Wam zapach, który szybko stał się na naszym skromnym tagu hitem i przez niektórych nazywany jest "nowym zapachem wykopka". ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    ROJA DOVE Elysium Pour Homme Cologne (2017, EdP)

    Mój pierwszy kontakt z tą superekskluzywną marką miałem kilka lat temu, gdy w jednej z Warszawskich perfumerii zobaczyłem dość skromną wysepkę z flakonymi, których wygląd wręcz ociekał przepychem. Na pierwszy ogień poszła męska wersja Enigmy, której nazwa wywodzi się najprawdopodobniej ze zmienności tego zapachu w czasie. Nie uwiodły mnie, bo jeszcze wtedy byłem fanem francuskich świeżaków typu Bleu de Chanel i innych takich.
    Gdyby ktokolwiek spytał mnie, jak pachnie bogactwo, ten zapach jest pierwszym, co przyszłoby mi na myśl. Nie chodzi tu o zwykłe, burżujskie bogactwo kalibru złotych łańcuchów, zębów, zegarków czy podkładek pod myszkę, a bardziej bogactwo zapachu i kompozycji.
    Sam zapach podobno powstał po to, by konkurować z Aventusem w segmencie premium.

    Po całym dniu testów i jednym, ale solidnym teście globalnym, jestem w stanie już nieco o nim powiedzieć. Otwarcie jest cytrusowo-świeże, kręci w nosie. Dostajemy głównie grejpfruta z czarną porzeczką,mocno cytrusową wetywerią i całą masą innych rzeczy w tle, których nie jestem w stanie wyszczególnić. Wszystko to łączy się w idealną, harmonijną całość. Ciężko mi w ogóle wyłapać poszczególne nuty. Będę z Wami szczerzy. To chyba najtrudniejszy do opisania zapach, jaki kiedykolwiek miałem przyjemność recenzować. W skład tej kompozycji wchodzą aż 22 składniki. Z jednej strony, jego styl jest uderzająco podobny do Aventusa, jednak moim zdaniem przy Elysium jest on niemalże liniowy. Namiętnie testuję go od wczoraj i przy każdej aplikacji pachnie mi inaczej. Na moment obecny wyczuwam ozon i chlor taki, jak na basenie. Przed oczami mam zapach, który wyczuwa się bezpośrednio po letniej, ulewnej burzy. Dwadzieścia minut później znów czuć cytrusy, tym razem z ziemią i dodatkowo jeszcze jakieś drewno pobrzmiewa w tle. Wczoraj wieczorem był to niemalże klon Aventusa, a dziś rano dostałem za niego kilka komplementów w pracy od różnych kobiet i pachniał jak Sauvage na wysublimowanych, bardzo naturalnych sterydach. Jako, że skomponowany został przez samego Roję, jest on nieoczywisty, bardzo zmienny w czasie i praktycznie każdy kolejny niuch niesie za sobą inne doznania, oraz odbiór zapachu. Coś wspaniałego.

    Teraz przechodzimy do nieco mniej optymistycznej części wpisu, a mianowicie, jego parametrów użytkowych. Za ponad 10zł/ml spodziewalibyśmy się, że na skórze trzymać będzie cały dzień, a jego projekcja będzie dusić ludzi na 5m do przodu. Nic bardziej mylnego.
    Trwałość jest dość przeciętna, trzyma mi jakieś 5/6h na skórze. Projekcja.. cóż. Po godzinie staje się bliskoskórny. Testowałem go co prawda w temperaturze ok. 20 stopni w biurze i myślę, że jego projekcja jest zarówno zaletą, jak i wadą w zależności od sytuacji. Do biura nadaje się idealnie, a w upały nie powinien dusić. Na fragrze piszą, że jest to zapach typu Aromatic Fougere. Nie wiem, kto wymyślił takie bzdury.

    Tak przy okazji. Chciałbym pozdrowić dwóch bardzo pozytywnych perfumowych świrów, panów @ZnubionekFan oraz @SnoobDuog , z którymi wspaniale mi się wczoraj rozmawiało przy okazji odbioru dekantu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: woody-citrus
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 5/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 7/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: Alexandria Fragrances Zion, moim zdaniem też Creed Aventus.
    Cena: 1200zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Wspaniale skomponowany, cytrusowo-drzewny zapach. Spodoba się każdemu. Bardzo uniwersalny i idealny do biura. Tylko trwałość, jak za tę cenę, jest co najmniej rozczarowująca.
    pokaż całość

    źródło: piimages.parfumo.de

  •  

    #100perfum

    Witajcie drogie Mirki i Mirabelki. Jestem zmuszony zawiesić mój tag na czas nieokreślony, ponieważ chcę sobie wszystko poukładać na nowo i niestety nie będę miał zbyt wiele chwil na przemyślenia, przez co też jakość recenzji dramatycznie by spadła (choć i tak sam z wielu wpisów zadowolony nie jestem). Życie mi się troszkę posypało i wszystkie swoje graty mam w różnych kartonach, których jeszcze nie zacząłem rozpakowywać. Dziękuję za wszystkie zarówno pozytywne, jak i negatywne komentarze. Wrócę za "jakiś czas". Mam nadzieję, że zrozumiecie. pokaż całość

  •  

    35/100 #100perfum #perfumy

    Tom Ford Ombre Leather (2018, EdP)

    Zapach nabyłem w dość dziwnych okolicznościach. Na pewnej z rozbiórek na fejsbukowej grupie zamówiłem odlewkę Mugler Alien Man, kiedy to było dopiero kilka dni po jego premierze. Przelałem kasę, poczekałem tydzień. Leniwy pan listonosz wrzucił mi do skrzynki jedynie awizo, pomimo faktu, że akurat byłem ogródku i spytałem go, czy ma coś dla mnie. Udałem się na pocztę i odebrałem swoją odlewkę. Robię psika i kurde, coś mi nie pasowało. Ten Mugler miał przecież pachnieć inaczej. Zacząłem się zastanawiać, co się tam odwaliło, ale po drugim niuchu skojarzyłem zapach. Przecież to TF Ombre Leather 16! Wróciłem do domu, napisałem lasce, która mi miała Muglera odlać, że chcę jej zwrócić różnicę w cenie Muglera i Forda, którego odlewkę mi wysłała... Na odpowiedź czekam do dzisiaj, a paczkę dostałem ponad rok temu ( ͡° ͜ʖ ͡°) Spojrzałem na jej wcześniejsze rozbiórki i widniał tam Ombre Leather, tylko w jakimś dziwnym flakonie i bez dopisku "16". Faktycznie, mam OL16 i są to inne zapachy, pomimo oczywistego podobieństwa w nazwie i głównej nucie skóry.

    Ombre Leather otwiera się (no cóż za zaskoczenie) aromatem nowej zamszowej kurtki z dodatkiem kardamonu, który podkręca całą kompozycję. Reszty nut prawdę powiedziawszy nie czuję, przez całe ich życie na skórze dominuje skóra i gdzieś tam w tle pobrzmiewa sobie delikatnie kardamon. Jakość składników przy tym jest taka, jak przystało na Toma Forda. Jest bardzo naturalny, zero tutaj chemii czy kiczu. Kompozycja też stoi na najwyższym poziomie, nie mam się nawet do czego przyczepić.

    Trwałość jest świetna, na skórze trzyma się u mnie dobre 10-12h, a na ubraniach siedzi aż do czasu prania. Projekcja jest przy tym dość przeciętna. Oczywiście, jak przystało na zapach skórzany, jest on przeznaczony na chłodniejsze dni, lub ogólnie zimę.

    Z nim mam taki problem, że średnio widzę dla niego zastosowanie. No bo kiedy go używać? Na eleganckie spotkania? No średnio. Przecież to zapach zamszu, taki dość mroczny, pasujący bardziej do mężczyzny na chopperze od stóp do głów w skórzanym odzieniu i powbijanymi wszędzie ćwiekami. Na randkę w tym wypadku też nie pasuje.
    Ja go jednak używałem gdy wychodziłem do znajomych, bo sam ten zapach bardzo lubię.

    Wiele osób pisze, że jest on podobny do Tuscan Leather, ale moim zdaniem nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. OL jest mroczny, nie ma w nim żadnej słodyczy, najbardziej bym go widział, tak jak napisałem wcześniej, na użytkowniku Harleya, a TL to skóra z malinami, bardziej pasowałby mi do 16-latki, która wstawia na bunia jakieś depresyjne zdjęcia z równie wesołymi podpisami, co odzwierciedla błaganie o atencję.
    Niby oba są unisexami, jednak OL jest zdecydowanie bardziej męski, niż większość znanych mi męskich zapachów. Ktoś tam jeszcze pisał o podobieństwie z Alexandre J. Black Muscs, ale ten zapach mam i porównując ręka w rękę nie czuję większego podobieństwa.

    PS. Nawet się cieszę, że nie dostałem odlewki Alien Man, który to podobno okazał się porażką. Raz go przewąchałem w Douglasie i jakoś mnie nie urzekł, w przeciwieństwie do tegoż oto jegomościa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: leather
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 6/10
    Podobne zapachy: TF Ombre Leather 16, TF Tuscan Leather
    Cena: 500zł za 100ml
    https://www.fragrantica.com/perfume/Tom-Ford/Ombr-Leather-2018--50239.html

    tl;dr

    pokaż spoiler Bardzo trwały, jednak niezbyt uniwersalny. Jest to zapach nowej, skórzanej kurtki.
    pokaż całość

    źródło: res.cloudinary.com

  •  

    34/100 #100perfum #perfumy i może trochę #perfumowedissy

    Dolce & Gabbana Light Blue Living Stromboli (2012, EdT)

    D&G od wielu lat czaruje torebkami i akcesoriami dla snobów, którzy za kawałek materiału nienajwyższej jakości gotowi są zapłacić fortunę. Nieco inaczej jest jednak z większością wypuszczanych przez nic perfum. Przystępne ceny wynikają głównie z niewysokiej jakości składników używanych do ich tworzenia.

    Dzisiaj opiszę Wam zapach, którego flakon nieomal nabyłem. Nie zrobiłem tego z pewnego powodu, który opiszę nieco później.

    Lbls otwiera się wodną nutą z dodatkiem pieprzu i cytrusów. Później wychodzą głównie pieprz, geranium i lekka, cytrusowa wetyweria. Bardzo mi się spodobał, gdyby nie chemiczne cytrusy, które psują mocno kompozycję, mógłby być jednym z moich ulubionych letniaków.
    Jest świeży, "czysty" i bardzo elegancki. Zdjęcie, które jest na opakowaniu idealnie ten zapach odzwierciedla.

    Kilka lat temu testowałem go w Łódzkim Douglasie. Wszedłem do galerii, skierowałem się prosto do daglasa, zobaczyłem tą "nowość" i od razu dałem sobie 2 strzały na nadgarstek z testera. Otwarcie było super i już miałem wyciągać hajs z portfela, jednak panna mi jęczała, żebym z nią szedł po jakieś łachy i inne bzdury, więc odłożyłem zakup na później. Gdy po jakichś 2-3 godzinach skończyłem zakupy i wracałem z zamiarem zakupu, powąchałem nadgarstek, a po Living Stromboli nie było ani śladu. Myślałem, że to słynne "olfaktoryczne zmęczenie" i po prostu przestałem go czuć, bo się przyzwyczaiłem, ale spytałem laskę, czy ona go wyczuwa, na co odparła przecząco.

    Teraz przejdźmy do tej, nieco mniej optymistycznej strony wpisu. Mam zamiar opisać trwałość, ale jej tutaj praktycznie nie ma. Dwie, trzy godziny max na skórze, a projekcja od razu po aplikacji jest dość bliskoskórna. Po 1,5h szorować trzeba nosem, żeby poczuć jeszcze dogorywające truchło zapachu. Przy tej cenie za flakon to jest jawna kpina, żeby stworzyć coś o trwałości max 3h. Zapach może i jest naprawdę dobry, ale co z tego, skoro trzeba by było go używać co 2h, żeby w ogóle było cokolwiek czuć?

    Najpierw wykastrowali The One, teraz zrobili ultra drogą wodę kolońską, której trwałość przebija nawet moja ulubiona woda kolońska 4711 Original Cologne, tyle, że flakon 500ml kupuje się za 8 dyszek.

    Typ: citrus woody
    Zapach: 8.5/10
    Trwałość: 2/10
    Projekcja: 2/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 280zł za 125ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Dolce & Gabbana doskonale wie, jak wytrzepać Cię z dorobku życia. Zrobiłby to i tym razem, bo za ok. 300zł kupujesz zapach, który trzyma 2-3h na skórze przy mizernej projekcji od samego początku.
    pokaż całość

    źródło: i.notino.com

  •  

    33/100 #100perfum #perfumy

    Dziś miało być co innego, ale na prośbę pewnego Mirka wstawiam wcześniej. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Bvlgari Aqva pour Homme (2005, EdT)

    Bvlgari Aqva to jedne z moich ulubionych perfum w ogóle, dlatego też chciałbym oddać im hołd w postaci mojego dzisiejszego wpisu. Jest to prawdziwa perfumeryjna doskonałość, która skradła moje serce już dawno temu. Mają wszystko to, czego oczekuję od męskich perfum. Są intrygujące, mroczne, nie mają damskich nut, są idealne na każdą okazję, dają uczucie świeżości i czystości. Dodatkowo mają jeszcze bardzo dobre parametry.

    Aqva okresliłbym jako zapach świeżo-mroczno-morski. Nie wiem, jak mógłbym go lepiej opisać. Świeże, cytrusowe zapachy są fajne, owszem, ale ZAWSZE brakuje mi w nich takiej dominującej, prawdziwie męskie nuty. Aqva zdecydowanie nie jest typowy świeżak, jakich na rynku mnóstwo. On ma "to coś". Ma taką dziwaczną nutę, która wprowadza zamęt w całej kompozycji.
    Są to wodorosty. To one odpowiadają za główny urok tegóż pachnidła i poczucie mroku. Jest to przy okazji zapach w pełni bezpieczny na każdą porę roku i okazję. Jest elegancki, ale nie nachalny. Kobiety bardzo go lubią, dostałem za niego od gromakomplementów. W upały lepiej go nie nosić, bo może udusić, ale na chłodniejsze, letnie wieczory - czemu nie.

    Mi się on kojarzy z zapachem plaży bezpośrednio po sztormie, kiedy na niebie są jeszcze ciemne chmury i gdzieś w oddali jeszcze szaleje burza.

    Trwałość na poziomie 8h i projekcja na metr od użytkownika to parametry bardzo dobre, w szczególności biorąc pod uwagę cenę flakonu.

    Na przestrzeni lat miałem jego 2 flakony. Z 2005r i taki kupiony miesiąc temu. Powiem Wam szczerze. Zrobiło mi się w chuj przykro, gdy pierwszy raz zaaplikowalem "nową" wersję na rękę. Pierwsza (i najważniejsza) rzecz, jaka różni oba flakony, to sam zapach.
    Wersja z roku 2005 jest bardziej mroczna, cięższa, ale dalej świeża. Podejrzewam, że więcej w nim było wodorostów, cedru i pomarańczy, ale nie takiej cytrusowej, tylko gorzkiej. Obecnie dostajemy coś tak jakby psiknąć starego Aqva, poczekać 2h, i dopiero wtedy wlać go z powrotem do butelki.
    Stracił na swojej mocy, mroku i głębii. A no i obecna wersja jest bardziej świeża, nadaje się nawet na upały, co o wersji z 2005r. bym raczej nie mógł powiedzieć.

    Mój opis dotyczył flakonu z roku 2005. To, co zrobili z nim później nazwać mogę jedynie "świętokradztwo".

    Typ: aqua aromatic
    Zapach: 10/10 (2005), 8/10 (2019)
    Trwałość: 8/10 (2005), 5/10 (2019)
    Projekcja: 7/10 (2005), 6/10 (2019)
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 160zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Mroczny, świeży, genialnie skomponowany zapach. Obecnie rozlewa się rozwodnioną wersję, ale przed reformulacją był to prawdziwy sztos. Warto go poznać.
    pokaż całość

    źródło: media-pl.douglas-shop.com

    •  

      @KaraczenMasta:
      Mam próbkę Aqvy i czytając zastanawiałem się gdzie jest ten mrok, potem widzę, że była reformulacja. Moja próbka to wodny świeżak, elegancki, mi się lekko kojarzył z ogórkami, ale może to te wodorosty dają takie podobieństwo. Nie czułem Mroku, a w bazie robi się podobny do Amary, ale bez mandarynki - widać mam próbkę nowej wersji. Trwałość wg mnie przyzwoita, o 9 użyłem, 3 strzały, a po 16 będąc na zakupach co chwilą go wyczuwałem. Ale sprowokowałeś mnie do kolejnych testów ;)

      Dzięki za wpisy!
      pokaż całość

    •  

      @MarkiMarka: Aqva jest chyba jedyny w swoim rodzaju. Ja osobiście znam jakieś 500 zapachów, co jest liczbą dość niewielką, bo różnych perfum mamy dziesiątki tysięcy. Popytaj na forum fragrantica.com albo perfuforum

      @WujekAtom: Właśnie dlatego dostał -2 do oceny zapach. Popytaj ludzi na perfuforum o stary flakon sprzed 2009r lub k odlewkę z takiegoż, wtedy zobaczysz, czym Aqva naprawdę był i czemu tak go bardzo uwielbiałem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) pokaż całość

    • więcej komentarzy (13)

  •  

    32/100 #100perfum #perfumy

    Calvin Klein CK2 (2016, EdT)

    O marce CK pisałem już we wcześniejszych wpisach. Jeżeli zajadasz się bezglutenowymi pierożkami, popijając wegańską bezkofeinową kawę w Starbaksie, znasz ją pewnie lepiej ode mnie. Wszyscy wielbiciele perfum (ze mną włącznie) kojarzą perfumeryjny dorobek CK'a głównie z męskiego Obsession, a poza tym z nijakością, wtórnością, słabymi parametrami i jakością składników. Opisywany dzisiaj zapach moim zdaniem mocno odbiega od tego opisu.

    CK2 to zapach wyjątkowy. Nie tylko w gamie CK, a ogólnie sztuce perfumeryjnej. Złożono go z bardzo dziwnych składników takich jak np. otoczak, wasabi, czy korzeń irysa. Nie znam żadnego podobnego zapachu ani nawet nic, co by miało z nim chociaż wspólny mianownik. Wyjątkowo jakość użytych składników jest moim zdaniem na całkiem dobrym poziomie. Dalej nie jest to Amouage, ale tym razem pachnidła rodem z bazaru stoją kilka polek niżej (w przeciwieństwie do Obsession Night for Men, który stał z nimi na rowni).

    Otwiera się on jakimś delikatnie słodkim, świeżym aromatem, nieco zielonym i nie jestem w stanie powiedzieć, co to, więc zapewne to otoczak z dodatkiem liścia fiolka. Później dzieją się cuda, bo praktycznie przy każdej aplikacji pachnie on u mnie na skórze inaczej, więc kolejnych faz nie opiszę.

    Trwałość jak na SiKeja jest świetna i wynosi ok.7h na skórze przy przeciętnej projekcji.

    Mi się kojarzy ogólnie z takim "zapachem młodości". A tak swoją drogą to chyba ostatni zapach "typowo letni", który chciałbym Wam opisać. Może w przyszłości coś jeszcze dokupię w trakcie trwania mojego tagu i opiszę.

    Typ: Woody aromatic
    Zapach: 8.5/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: *5/10
    **Oryginalność:
     10/10
    Komplementy: 5/10
    Podobne zapachy:  ?
    Cena:100 zł za 100 ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Niepowtarzalny, bardzo przyjemny zapach o całkiem dobrej jakości. Świeży, zielony, lekko kwiatowy z delikatną słodyczą
    pokaż całość

    źródło: pobrane (2).jpeg

  •  

    30/100 #100perfum #perfumy

    Creed Original Vetiver (2004, EdP)

    Marki Creed nikomu nie muszę chyba przedstawiać. Podobno niegdyś dostarczali perfum samym królom i arystokracji. Dziś, w królewskim aromacie skąpać może się nawet "byle Kowalski", taki jak np. ja, jeśli oczywiście posiada odpowiednią kwotę na koncie. Original Vetiver jest prostym, jednak świetnym na lato świeżym, cytrusowym, orzeźwiającym zapachem. Jest dość liniowy, więc całym czas pachnie bardzo podobnie.

    Na skórze utrzymuje się u mnie 8h przy solidnej projekcji przez 3h. Projekcja jest świetna, wypełnia pomieszczenie.

    Dostałem za niego dość ciekawy komplement od nieświadomego ich istnienia kolegi, mianowicie: "ale ty masz zajebisty odświeżacz w tym aucie".

    Otwiera się lekko słodką, cytrusową wetywerią z cytrusami i lekkim imbirem. Taki to aromat utrzymuje się już do samego końca. Daje on uczucie czystości i świeżości. Nie jest to brudna, ziemista wetyweria znana z np. Encre Noire.

    Bardzo kojarzy się z Cologne od Muglera, jednak kompozycja i jakość składników stoją u Creeda co najmniej półkę wyżej.

    Jest to kolejny świetny zapach, który idealnie spisuje się w temperaturze powyżej 25 stopni. Jeden z najlepszych od Creeda.

    Typ: citrus woody
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: Mugler Cologne
    Cena: 700zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Świetne perfumy o dobrej trwałości, mocno cytrusowe i świeże.
    pokaż całość

    źródło: 375x500.468.jpg

  •  

    30/100 #100perfum #perfumy

    Penhaligon's Opus 1870 (2005, EdT)

    Opus to jeden z lepszych wypustów od Penhaligon's. Zapach jest bardzo nieliniowy, każda kolejna jego faza jest zupełnie inna. Temperatura na zewnątrz potrafi przemienić ten zapach nie do poznania. Wczoraj wieczorem strzeliłem go sobie na nadgarstek i poszedłem spać, osiem godzin później budzę się i po nosie dostałem takim BARDZO intensywnym aromatem. Szybko skojarzyłem, że to był on. Zdążyłem się umyć i dalej go czułem.

    Ma niesamowitą trwałość na poziomie 12h+ w ok. 30 stopniach i projekcję na ponad metr przez ok. 6h. Zimą jeszcze nie testowałem, ale mam zamiar.

    Otwiera się on ostrym pieprzem z dodatkiem yuzu i lekkim cedrem. Ogólnie za samym yuzu w perfumach nie przepadam, tak tutaj jest trzymane w ryzach przez cedr i kadzidło. Po dziesięciu minutach mamy już fazę właściwą, czyli mieszankę różnych przypraw z drzewem sandałowym i ta faza podoba mi się najbardziej. Nie wyczuwam tu żadnej słodyczy, więc u mnie bardzo na plus.
    W tych perfumach nie ma zupełnie żadnej kobiecej nuty, pachnie to to jak ekstrakt z samca alfa będącego właśnie nad morzem. Świeżość z yuzu połączona z ultra-męskimi przyprawami daje niespotykany efekt.
    Na lato raczej bym go nie polecał, ale w sumie to ma mocny, cytrusowy akord yuzu, więc jak najbardziej można, tylko z umiarem. Jeden strzał na skroń powinien zrobić robotę na niemal cały dzień.
    Jeżeli miałbym opisywać opłacalność danych perfum pod względem cena/jakość, to ten dostałby ode mnie całe 10. Składniki są świetnej jakości przy obecnie rzadko spotykanej trwałości i projekcji, sam zapach bardzo unikalny i elegancki, zapadający w pamięć. Perfumy idealne na signature scent ekstrawaganckiego dżentelnema.

    Dobrze skomponowany, o świetnej jakości i parametrach. Czego chcieć więcej? Moim top1 nie zostanie, ponieważ nie lubię yuzu i wyczuję nawet odrobinkę jego obecności w perfumach.

    Warto przetestować.

    Typ: woody spicy
    Zapach: 8/10
    Trwałość: 10/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 10/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 400zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Zapach super-opłacalny, bo parametry ma kosmiczne. Oryginalny, dobrze skomponowany, wyróżnisz się w tłumie.
    pokaż całość

    źródło: fimgs.net

  •  

    29/100 #100perfum #perfumy

    Dziś mój ulubiony zapach cytrusowy.

    The Different Company South Bay

    The Different Company poznałem w momencie, gdy kupiłem od kolegi z perfuforum "paczkę" róznych próbek. Zawierało się tam też kilka wypustów w/w marki. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony, ponieważ myślałem sobie "kolejna hipsterska marka dla tych, którzy nie mają co robić z hajsem". Nic bardziej mylnego. To był strzał w 10. Od razu mnie kupił. Po pierwszym strzale na nadgarstek spodobał mi się tak bardzo, że od razu zacząłem szukać w necie pełnego flakonu.

    Otwiera się takim kremowym, łagodnym i niesamowicie naturalnym grejpfrutem, tak jakby ktoś stał obok i trzymał w dłoni kubek ze świeżo wyciśniętym sokiem. Rzeczona kremowość spowodowana jest obecnością wetywerii i frezji. Każdy ze składników jest idealnie zbalansowany i ma swoją "przestrzeń". A to dopiero otwarcie... Po dziesięciu minutach staje się bliskoskórny, dalej czuję tego wspaniałego grejpfruta z drzewem sandałowym i lekką słodyczą, pochodząca pewnie od tamaryndowca. No mówię Wam, coś wspaniałego.
    Ma wiele nut kwiatowych, jednak dość mocno wyczuwam tutaj wetywerię i cytrusy, więc jest to uniseks skierowany bardziej w męską stronę. Jeżeli miałbym mówić o podobieństwach, jest on w klimacie Terre d'Hermes.

    Gdyby nie fakt, że ma bardzo bliskoskórną projekcję przez większość - i tak już niezbyt długiego - czasu ich trwania na skórze, to byłby mój signature scent na upalne lato. Mógłbym latem zrezygnować ze wszystkich innych zapachów na rzecz tego jednego. Co do trwałości, u mnie siedzi na skórze 4-7h w zależności od temperatury, ale w takich upałach praktycznie nic nie trzyma dłużej, niż 4-5h. Projekcja jest jednak bliskoskórna przez cały czas ich trwania na skórze, więc jest to idealny "office scent".

    Mój flakon jest z 2014r.

    Typ: woody aromatic
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 5/10
    Projekcja: 2/10
    Oryginalność: 10/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: Ja brałem flakon 90ml za 400zł, teraz widzę, że ceny spadły do 200zł/100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Genialny, bardzo naturalny, grejpfrutowy zapach. Niestety projekcja przez większość czasu jest bliskoskórna.
    pokaż całość

    źródło: buro247.ua

    •  

      @KaraczenMasta: a jaki jest Twój ulubiony zapach na letni sezon, właśnie w kategoriach fresh-citrus, nie ulatujący za szybko?

      Mam wrażenie, ze ciężko tu o dobre projekcie i długa trwałość. Sam korzystam z Issey Miyake PH - trwałość i projekcja fajna, na zmianę z AdG od Armaniego, ale tu parametry do porażka.

      Podobnie w żeńskich zapachach - mój ulubiony Versace Versense ma parametry ubogie.

    •  

      @pkbk: Creed Original Vetiver ex aequo z Tom Ford Neroli Portofino. Na te upały moim top 1 jest jednak Bvlgari Aqva, mam flakon z 2007r i robi robotę. Nie jest stricte cytrusowy, bardziej morsko-mrocznie-cytrusowy, za to trwałość 8h i projekcja dobre 4h na jakiś metr.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    28/100 #100perfum #perfumy

    ** Dior Aqua Fahrenheit** (2011, EdT)

    Dziś flanker jednego z moich ulubionych zapachów wszech czasów.

    Znam wiele zapachów od Diora i każdy z nich jest co najmniej dobry. Gdy w 2011 roku usłyszałem, że wychodzi jego flanker z dopiskiem "aqua", zastanawiałem się, jak z aromatu benzyny, spalenizny, a później wykwintnego mydła można zrobić zapach na upały. Od razu gdy pojawił się w Polsce, odlałem sobie 10ml od kolegi, który pod niebiosa go zachwalał, że trwały, rześki i w ogóle wspaniały. Od razu zrobiłem test globalny i na początku mi się nie spodobał. Żadnej benzyny, spalenizny, gumy. Spodziewałem się czegoś nowego, a dostałem świeżaka w klimacie Chanel Allure Homme Edition Blanche.

    Otwiera się cytrusami z wanilią, jednak nie ma jej w składzie. Może to ten fiołek? Później czuje głównie grejpfruta z jakąś bliżej nieokreśloną słodyczą. Trwałość jest bardzo dobra, utrzymuje się na skórze przez ok. 7h, a projekcja jest ponadprzeciętna.

    Nie do końca rozumiem jego nazwę. Przez cały czas zastanawiałem się, gdzie jest jego wspólny mianownik z oryginalnym, benzynowym Fahrenheitem. Może to daleki krewny "waniliowego" Fahrenheita po reformulacji z 2011r? Moim zdaniem jest zupełnie inny niż Fahrenheit którego znam.

    Sam zapach jest naprawdę dobry, świetnie skomponowany i fajnie orzeźwia, jednak mnie nie oczarował. Może dlatego, że nie ma tam spalenizny i benzyny.

    Typ: woody aromatic
    Zapach: 8/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 5/10
    Komplementy: 5/10
    Podobne zapachy: 
    Cena: 500zł za 125ml.

    tl;dr

    pokaż spoiler Ciężko dostępny, nie przypomina oryginalnego Fahrenheita i kosmicznie drogi.
    pokaż całość

    źródło: m.sephora.com

  •  

    27/100 #100perfum #perfumy

    Bvlgari Pour Homme Soir
    Dzisiaj opiszę kolejny świetny zapach od Bvlgari. Moim zdaniem jest to również jeden z najbardziej niedocenianych wypustów tej marki, jednak daleko mu do doskonałego Aqva.

    Soir jest zapachem prostym i nieskomplikowanym. Nie będziemy w nim wyodrębniać dziesiątek różnych nut i rozbierać go na części pierwsze, ponieważ kompozycja układa się w harmonijną calość. Poza tym nie za bardzo jest czego szukać, bo w jego składzie znajdziemy jedynie 4 składniki, jednak mistrzowsko ze sobą połączone.
    Pachnie jak świeże pranie wywieszone na wiosennej łące. Otwarcie jest bardzo zielone, świeże i "wesołe". Po aplikacji mam wrażenie, jakbym właśnie wyszedł spod prysznica.

    Czuję głównie herbatę z papirusem i nieco bergamotki, godzinę później wychodzi też nieco bursztynu. Kojarzy mi się on z wiosną i wiosennymi upałami, gdy łąki zaczynają się robić żółte od mniszków, a ptaki wyśpiewują swój najlepszy repertuar.
    Parametry ma dość przeciętne, max 6h na skórze i projekcja na długość ramion. Doskonały zapach do biura lub tam, gdzie nie chcemy się nikomu narzucać. Bije od niego elegancja i szyk, a poza tym mało kto w ogóle go zna.

    Od tej niszy w d.. mi się poprzewracało, pewnie dlatego też brakuje mi w nim "czegoś". Nie wiem, czego dokładnie.
    Tak na koniec jeszcze. Nie jest to typowy świeżak, mógłbym nawet powiedzieć, że sam Soir jest dziwaczny. Jest delikatnie kwaśny, ale tak cytrusowo kwaśny, do tego mamy... herbatę z papirusem. No dziwak. Jednak świetny i uwielbiany przez kobiety dziwak. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: Woody Floral Musk
    Zapach: 8.5/10
    Trwałość: 5/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 8/10
    Podobne zapachy: Bvlgari Pour Homme, Armani Eau de Jade
    Cena: 150zł za 100ml (120zł tester)

    tl;dr

    pokaż spoiler Niesamowicie elegancki, niezbyt popularny, niewiele kosztujący i bardzo lubiany przez otoczenie, ale troszkę dziwny.
    pokaż całość

    źródło: e.static.fragrancenet.com

  •  

    26/100 #100perfum #perfumy

    Nikt nawet nie zauważył, że dwa razy był wpis nr 24 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Lalique Encre Noire (2006, EdT)
    Dzisiaj opiszę Wam jeden z bardziej popularnych "niszowych" zapachów ostatnich lat. Intrygujący, ekstrawagancki, a co najważniejsze - idealny dla fanów zapachów wytrawnych (czyli np. dla mnie).
    Są to też pierwsze w pełni świadomie kupione przeze mnie perfumy. Ogólnie o tym zapachu napisano już chyba wszystko, więc cokolwiek bym napisał, będzie już tylko zwykłym, bezpłciowym plagiatem, jednak postaram się dorzucić też coś od siebie.

    Gdy zaczynałem swoją przygodę z perfumami, szukałem perfum, których używała moja pierwsza miłość. W sumie, to po dziś dzień ich nie poznałem, jednak zupełnie przez przypadek dzięki temu poznałem EN.
    Psik na łapę i od razu efekt "WOW". Pierwszy raz miałem do czynienia z tak dziwacznym zapachem. Zapamiętałem nazwę, poszedłem do domu. Cały ten czas podziwiałem jego odmienność od wszystkiego, co dotychczas poznałem. W towarzystwie, w którym się obracałem królowały wtedy świeże, cytrusowe zapachy, a ci bogatsi używali głównie One Milliona albo Dior Homme Intense (latem również, przy 30 stopniach na zewnątrz. Tytani intelektu).

    Początkowo myślałem, że pewnie będę musiał wyskoczyć z czterech stówek, jak za Chanele, bo Lalique dało nam perfumy o doskonałej jakości. Nic bardziej mylnego. Sto za sto. Następnego dnia wróciłem do domu bogatszy o flakon.
    Jest to jeden z moich najlepszych "pantydropperów".

    Otwarcie jest kwaśne, ciężkie. Jest ono takie, jakbyśmy kopali w ziemi z już rozkładającymi się igłami cyprysa. Z tym, że zapach jest taki "suchy", mocno cyprysowy. Po dwóch godzinach zaczyna być mniej kwaśny, a bardziej drzewny, wyobrażam sobie zgliszcza po właśnie spalonej do gołej ziemi wiosce. Bardzo odbiega jakością i kompozycją od większości popularnych zapachów.
    No to teraz najlepsze. Trwałość na mojej skórze jest praktycznie aż do zmycia, przy dość przeciętnej projekcji. Myję się codziennie, więc powiedzmy, że potrafi siedzieć sobie na mojej skórze ponad 20 godzin. Podobnie miałem tylko z Interlude i Dia od Amouage, a to zapachy, za których flakon trzeba dać co najmniej 7 stówek.
    Dzisiaj, w 30 stopniowym upale mam zupełnie inne skojarzenia w związku z nim, bo głównie używałem go zimą i jesienią. Te perfumy przypominają mi zapach iglastego lasu po deszczu w upalne lato.
    W drogeriach z półek wylewają się wtórne pomyje od Bossa, jakieś Klajny czy inny szajs. Lalique daje nam jakość i zapach godny niszy za mniej niż stówkę. Jest tylko pewien problem. Nie jest to jednak zapach dla każdego. Pachnie on jak esencja zła. Mrocznie, piwnicznie i w ogóle przerażająco, odbiega od "sztuki francuskiej", bo nie ma w nich żadnej słodyczy ani świeżości.

    Mój flakon jest z 2009r, wersja 78% sprzed reformulacji.

    Typ: woody aromatic
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 10/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 9/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: Encre Noire Sport, Encre Noire a l'extreme
    Cena: 90zł za 100ml;

    tl;dr

    pokaż spoiler Za 90zł masz niszę pełną gębą. Jeżeli nie przeszkadza Ci to, że pachniesz jak zgliszcza/iglasty las w upale po deszczu, to już szykuj kasę, bo laski lecą na ten zapach.
    pokaż całość

    źródło: image.ceneostatic.pl

  •  

    24/100 #100perfum #perfumy

    Dzisiaj szybki wpis z telefonu, bo czasu mało ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Moschino Uomo?
    Kupiłem go w ciemno jakiś czas temu. Na początku użyłem go zimą i w ogóle mi nie poszedł, bo otwiera się piżmowo-slodko. Słodycz była ulepiasta, mało zachęcająca. Na szczęście jednak je zostawiłem i dałem druga szansę na początku wiosny. W wyższych temperaturach Uomo? zmienia się nie do poznania, moim zdaniem bardo na plus. Dostajemy kumkwata z lekkimi ziołami na potężnie piżmowej bazie. Z biegiem czasu jest tylko lepiej. Jest złożony i skomplikowany, zmienny w czasie, więc nie ma w nim miejsca na nudę.

    Ogólnie zapach ma dość bliskoskórna projekcje przez większość czasu trwania na skórze, ale za to świetna trwałość rzędu ok. 10h na skórze.

    Jest na tyle uniwersalny, że nadaje się na co dzień, jak i na wejścia.

    Zarzucić mogę mu tylko to, że dla mnie zapach jest unisexowy, po godzinie lub dwóch na skórze czuję głównie damskie akordy, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.

    W cenie ok. 100 zł ciężko o lepszy zapach, jednak nie każdemu się on spodoba. Warto dać mu szansę.

    Zapach 9.5/10
    Trwałość 9/10
    Projekcja 5/10
    Komplementy 5/10
    Cena 100zł za 125ml

    Tl;dr

    pokaż spoiler Świetny zapach za małą kasę . Nie każdemu się spodoba, bo dużo piżma, ale warto chociaż wypróbować i samemu się przekonać.
    pokaż całość

    źródło: images (1).jpeg

  •  

    24/100 #100perfum #perfumy

    Ermenegildo Zegna Acqua di Bergamotto (2015, EdT)

    Zegna. Dla mnie marka - enigma. Poznałem ją dopiero wtedy, gdy dostałem próbkę bohatera dzisiejszego wpisu. Dzisiaj opiszę jeden z zapachów często polecanych na upalne lato.

    Na początku dostajemy ostre cytrusy, ani słodkie, ani gorzkie, dość świeże. Po godzinie pachnie mydłem, ale takim z dziadkowej toaletki. No właśnie, mam z nim taki problem, że mi on pachnię dziadkowo. Z ciekawości rzuciłem okiem na Fragrantice i tam widzę, że miał premierę nie w 1955, a 2015r.

    Opinie i recenzje ma bardzo pozytywne, spoczko. Myślę sobie, że zapewne te perfumy chodzą w okolicach 50zł za 100ml, dlatego ludzie są tak zadowoleni. Nic bardziej mylnego. Za setkę zapłacimy 300zł! Przez cały czas pisania tej recenzji zastanawiało mnie, czemu one tyle kosztują, bo sam zapach jest co najwyżej przeciętny, jakość składników nie jest nawet przeciętna, bo czuć jakąś tanią chemię. Na półce postawiłbym go pomiędzy X-Boltem i jakimś innym biedronkowym, czy lidlowym "hitem", a nawet takie cuda potrafią być bardziej naturalne.
    Trwałość na poziomie 3-4h i praktycznie żadna projekcja. Po dziesięciu minutach muszę szorować nosem po nadgarstku w poszukiwaniu jakiejkolwiek woni Zegny.

    Sam zapach przywodzi mi na myśl coś, czym jakieś 60 lat temu oblewali się starsi panowie, niezbyt majętni, lecz chcący czymkolwiek pachnieć.

    Kolejny zapach, nad którym zachwytów zwyczajnie nie rozumiem.

    Typ: citrus aromatic
    Zapach: 5/10
    Trwałość: 3/10
    Projekcja: 2/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 2/10
    Podobne zapachy: Acqua di Parma Colonia, Zegna Italian Bergamot
    Cena: 300zł za 100ml
    https://www.fragrantica.com/perfume/Ermenegildo-Zegna/Acqua-di-Bergamotto-31262.html

    tl;dr

    pokaż spoiler Koloński zapach w kuriozalnie wysokiej cenie. Za 300zł dostajesz gówno w złotym papierku z przyklejoną etykietką "nisza".
    pokaż całość

    źródło: img.elnino-parfum.pl

  •  

    23/100 #100perfum #perfumy

    Bvlgari Black Cologne (2016, EdT)

    Kilka lat temu poznałem Bvlgari Man in Black. Nie zgłębiając się w szczegóły, zapach ten naprawdę mi się spodobał i szybko stał się jednym z najczęściej przeze mnie używanym zimowym zapachem.
    Później poznałem chyba wszystkie możliwe jego wariacje, z mrocznym niczym piekielne czeluście Black'iem. Ani Man in Black, ani też Black nie wydawały mi się zapachami, które można by było "bezkarnie" ubierać latem, jednak ni stąd ni z owąd pojawił się on. Bvlgari Man Black Cologne.
    Spodziewałem się przełomu, który w końcu odrzuci na bok wszelkie moje letnie "cytrusiaki". Ech. W jakim ja byłem błędzie. Man Black Cologne to Man In Black, któremu ktoś zabrał większość mocy i głębię. Z drugiej strony, nie wiem, czego się spodziewałem.
    Z tych nut ciężko było coś ugrać, w szczególności coś, co nadawałoby się na lato.

    Otwarcie ma mocno cytrusowe z wyraźną nutą rumu i chyba bursztynu. Po godzinie mamy kalkę Man In Black'a z bardzo subtelnymi cytrusami, zero jakiejś rześkości i efektu odświeżenia. Trwałość mamy na poziomie 3-4h, z dość bliskoskórną projekcją przez ok. 1h. Dramat.

    Niestety pan Morillas nie podołał próbie stworzenia czegoś "kolońskiego" z DNA Man in Black'a.

    Nie będę się rozpisywał na jego temat, chciałbym jedynie przestrzec przed perfidnym skokiem na Wasz hajs. Opisałem go głównie dlatego, że było to jedno z moich największych rozczarowań w "karierze" perfumomaniaka, poza tym to jeden z najsłabszych męskich zapachów od Bvlgari.

    Typ: oriental floral
    Zapach: 6.5/10
    Trwałość: 3/10
    Projekcja: 4/10
    Oryginalność: 5/10
    Komplementy: 5/10
    Podobne zapachy: Bvlgari Man in Black
    Cena: 150zł za 100ml
    https://www.fragrantica.com/perfume/Bvlgari/Bvlgari-Man-Black-Cologne-38188.html

    tl;dr

    pokaż spoiler Rozwodniony Man in Black, raczej nie polecam.
    pokaż całość

    źródło: fimgs.net

    •  

      @KaraczenMasta: O cholera, już nie mogę edytować. Zapomniałem napisać mojej największej rozkminy dotyczącej tego zapachu.

      Zastanawiałem się, po co tworzyć "kolońskie" wariacje zapachów, które ze świeżością nie mają nic wspólnego. Pomyślcie sobie. Szpece od markietingu nie próżnują, więc wymyślają coraz to nowe kurioza. Jak tak dalej pójdzie, Amouage na fali popularności Interlude wypuści jego kolońską wersję. W chorym umyśle perfumiarza pojawi się myśł "aaa wrzucę kilka cytrusów do zapachu śmierci, wydamy to pod szyldem Amłaż więc NISZA i jak ci się nie podoba znaczy to, że się nie znasz i masz plebejskie powonienie. Do tego się rozwodni główny akord i voila! Perfumy gotowe. Teraz pora na CS'a". pokaż całość

    •  

      @KaraczenMasta Nie wiem, czy to ci coś pomoże, ale w Notino w warszawskim Blue City tester Essence stoi już od dawna.

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    22/100 #100perfum #perfumy

    Chanel Egoiste Platinum (1993, EdT)

    We wczesnych latach 90' królowała wanilia. Była ona wszędzie, podawana na tysiące sposobów. W perfumiarstwie rzecz miała się bardzo podobnie. Czego byśmy do ręki nie wzięli, miało w składzie wanilię. Tutaj jej nie uświadczymy. Jest to jeden z najbardziej "męskich" znanych mi zapachów. Skomponował go francuski geniusz perfumiarstwa - Jacques Polge, który nie raz udowadniał, że zna się na rzeczy. Firma wypuściła na rynek trzy lata wcześniej "Egoiste". Czasami zastanawiam się, czemu nazwano go "Platinum Egoiste", co miało kojarzyć się bezpośrednio z poprzednim dziełem. Mogłoby się wydawać, że Egoiste Platinum jest jego flankerem, lecz nic bardziej mylnego. Są to zupełnie różne zapachy. Jak samego Egoiste uważam za zapach bardzo dobry, ten uważam za doskonały.

    Zaaplikowałem go na rękę i czuje się, jakbym właśnie wstał o 4.30 rano w upalny, letni poranek, wyszedł ze swojego domu w środku lasu, wszystko jeszcze było spowite mgłą, a przez wysokie sosny przebijały się pierwsze promyki słońca. Aż chce się żyć.

    Na otwarciu dostajemy ŚWIEŻOŚĆ. Całą masę świeżości. Jest ona zimna, metaliczna i lekko ziołowa, nie ma tutaj żadnej słodyczy. Taki stan utrzymuje się na mnie praktycznie do końca ich życia na skórze. Wyczuwam w nich głównie lawendę, geranium i zielone nuty, zapewne to rozmaryn i szałwia. Są one doskonale skomponowane, a po samych składnikach czuć bardzo wysoką jakość.

    Trwałość na poziomie 10h i całkiem dobra projekcja przez 4h to świetny wynik. Jeżeli szukacie czegoś, co pachnie jak obecnie niemal każda pianka do golenia (i większość żelów pod prysznic), bierzcie go w ciemno.

    Uwielbiam używać go w lato, bo daje uczucie odświeżenia nawet w 30-stopniowym upale, a przy tym nie męczy. Ogólnie przeznaczony jest na ciepłe dni, ale ja bym powiedział, że można go używać na co dzień przez cały rok. W zasadzie to pasuje zarówno do koszuli jak i do szortów, biją od niego nienachalna elegancja i szyk.

    Moja flaszka jest z 2003r i ją opisywałem, mam też odlewkę z 2018r.

    Teraz takie małe porównanie zapachu z 2003 i 2018r. Sam aromat różni się niewiele, lecz trwałość spadła do ok. 6-8h, projekcja wyłagodniała i wydaje mi się, że wycięli z niego nutę, która mogłaby wybrzemiewać niektórym "dziadkowo".
    Chyba ktoś nieco urwał z zapachu lawendy i dodał szałwii.

    Typ: woody floral musk
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 5/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: Franck Oliver Eau de Passion Men
    Cena: 350zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Skondensowana męskość zamknięta we flakonie. Świeży niczym morska bryza, orzeźwia i pobudza. Coś wspaniałego.
    pokaż całość

    źródło: media.douglas.de

  •  

    21/100 #100perfum #perfumy

    Pisałem na początku, że wrzucę kilka tanich perełek. Oto jeden z moich faworytów.

    Avon Classic (2015, EdT)

    Perfumy spod szylfu Avonu kojarzą mi się głównie z niską jakością, kiczowatymi flakonami i paskudną kompozycją. Z tych MLM-owych i tak trzymają poziom, bo mam też dwa zapachy od Oriflame. Ffffuuuuuj. Moja ciotka kiedyś przynosiła do domu takie wielkie katalogi z "super produktami za ćwierć ceny", a było to w okolicach 2000r.
    Wiele takich wynalazków dostałem, większość poszła "w świat", jeżeli wstyd było to komukolwiek oddać, to szły do kosza. Jest wśród nich jeden zapach, który naprawdę mi się spodobał. To właśnie on, Classic.

    Zanim zacznę opisywać sam zapach, skupię się na flakon. Gdyby nie ta karykaturalna imitacja karbonu odlana w plastiku i dość dobrze widoczne łączenia form odlewniczych, mógłbym nawet powiedzieć, że mi się on podoba.
    W zasadzie to tylko flakon zdradza cenę naszych perfum, bo sam zapach jest naprawdę wysokich lotów.

    Za 3 dyszki dostajemy 75ml cieczy o aromacie bardzo przypominającym legendarnego wręcz Gucci Pour Homme. W składzie mają cale 3 składniki. Początkowo dostajemy po nosie mocno drzewnym akcentem z jakąś bardzo subtelną słodyczą. Delikatny imbir połączony z mocnym olibanum, przypomina mi zapach trocin prosto z tartaku. Bardzo przyjemny to aromat. Po jakiejś godzinie dochodzi jeszcze piżmo. Najmocniejszym atutem tego zapachu są jego parametry użytkowe. Trwałość na poziomie 10h! Czy to możliwe? Otóz tak, przy bliskoskórnej projekcji przez cały czas życia perfum na skórze. Na perfuforum zebrał większość ocen 5 w skali 1-6.

    Przeznaczony raczej na chłodniejsze dni, na zimę może być za słaby, ale na taką jesień czy wiosnę będzie jak znalazł. Chociaż w sumie, to ja go właśnie testuję w lato i jest całkiem spoko.

    Taka jeszcze mała dygresja na koniec. Z perfumami od Avonu zawsze miałem ten problem, że większość mi po prostu śmierdziała i nie mógłbym tego nosić. Co mi ciotka przyniosła jakąś próbkę, uznawałem, że i tak wolę swojego STR8 Adventure (niegdyś mój signature scent, młodym się było i głupim, ale i tak był klasę wyżej niż jakakolwiek propozycja z Avonu).
    Ten jegomość sprawia wrażenie jakby w ogóle oderwanego od całej koncepcji tworzenia perfum tej marki. Nie ma tej chemicznej świeżości. W ogóle tu nie ma świeżości, bo jest korzenny z lekką słodyczą. Do tego jakość składników zdaje się być na całkiem przyzwoitym poziomie. Mam wrażenie, jakby to w ogóle nie były perfumy tej marki.

    Mi się one bardzo podobają.

    Typ: sweet spicy
    Zapach: 7.5/10
    Trwałość: 10/10
    Projekcja: 3/10
    Oryginalność: 6/10
    Komplementy: 7/10
    Podobne zapachy: Próchnik Grom (podobno identyczne zapachy), Gucci Pour Homme, Bentley Absolute
    Cena: 30 zł za 75ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Jest BARDZO DOBRY jak na swoją cenę i przypomina GPH. W tej cenie konkuruje chyba tylko z Nautica Voyage.
    pokaż całość

    źródło: img.letgo.com

  •  

    20/100 #100perfum #perfumy

    Penhaligon's Blenheim Bouquet (1902, EdT)

    Miałem dzisiaj wrzucić recenzję Platinum Egoiste, ale czas w końcu odpocząć od mainstreamu.

    Markę Penhaligon's poznałem dopiero ostatnio, przy okazji kupna kilkunastu próbek ich różnych zapachów. Ostatnio jest tak gorąco, że opiszę jeden z ich typowo letnich wypustów.
    Pierwsza rzeczą, którą zauważyłem jest to, jak bardzo zapach odstaje od dzisiejszych wypustów. Cytryna jest bardzo ostra, jakoś tak dość mało orzeźwiająca, jednak, jak na swój wiek, nie wybrzmiewa "dziadkowo".
    O tym, że zapach był skomponowany w 1902r dowiedziałem się dopiero dzisiaj, podczas tworzenia tego wpisu.

    Otwarcie ma on mocno cytrusowe. To tak, jakbyśmy właśnie przekroili na pół cytrynę. Kojarzy mi się głównie z takim lokalnym koncentratem cytrynowym "Cytrynka". Limonka z cytryną dają bardzo ostro cytrusową woń.
    Później wychodzi sosna, pieprz i gdzieś tam w tle jest chyba lawenda.
    Przeznaczony jest na upalne lato.

    Dziwną rzeczą w nim jest to, że pomimo ponad 100 lat na karku, jest bardzo oryginalny. Ogólnie to nawet nie kojarzy mi się z perfumami, a z koncentratem cytrynowym i w zasadzie to pachnie jak gorzko-kwaśna lemoniada ze świeżo wyciśniętych cytryn i limonek.
    Wszystko byłoby pięknie, ale jego trwałość jest, jak za tą kwotę, rozczarowująca. Projekcja przez godzinkę i to na długość ramion, trwałość w okolicach 4-5h to nie jest coś, czego byśmy się spodziewali po perfumach za 500zł.

    A, zapomniałbym. Dostałem za niego jeden z najdziwniejszych komplementów(chyba?). Brzmiał on: "pachniesz tak, jakbyś na siebie tymbarka wylał".

    Typ: citrus aromatic
    Zapach: 7/10
    Trwałość: 4/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 3/10
    Podobne zapachy: La Collection Couturier Parfumeur Granville Christian Dior
    Cena: ok. 500zł za 100ml

    https://www.fragrantica.com/perfume/Penhaligon-s/Blenheim-Bouquet-3940.html

    tl;dr

    pokaż spoiler Kwaśno-gorzka lemoniada, którą możesz się spryskać. Na skórze trzyma tyle, co typowa woda kolońska, spoczko opcja na lato.
    pokaż całość

    źródło: 2x1dks3q6aoj44bz1r1tr92f-wpengine.netdna-ssl.com

  •  

    19/100 #100perfum #perfumy

    Comme des Garcons Concrete (2017, EdP)

    CdG od wielu lat parają się produkcją zapachów niszowych, w większości dziwnych. Tym razem wpadli na pomysł, żeby stworzyć perfumy zainspirowane... betonem. Zanim zabrałem się za pisanie recenzji, wszedłem na Fragrę żeby sprawdzić skład, a podano tam jedynie drzewo sandałowe, choć coś tam jeszcze musi być. Otwiera się słodyczą, drzewem sandałowym i chyba jakimiś aldehydami. Bardzo przypomina mi Feminite do Bois od Lutensa. Są to niby unisexy, ale dla mnie osobiście są bardzo delikatne, kobiece, jednak nie tak kobiece jak np. Rochas Man.

    Sam zapach wywołał kontrowersje, zanim jeszcze wyszedł na światło dzienne. Potężna akcja marketingowa i co najmniej nietypowa wystawa sugerowały, że nadciągnie coś nowego, z czym firma wiąże wielkie nadzieje.
    Wyobraźcie to sobie. Wchodzicie sobie na jakąś wystawę kolekcji od znanego projektanta, a tam w pewnej sali zastajecie 10 włączonych betoniarek z których leci dym. Czy to zapowiedź nowego budynku? A może sala jest dalej w remoncie? Otóż nie! To "premiera" nowego zapachu. Premiera, której wcale nie było, ponieważ miały one prawdziwą premierę kilka miesięcy później.

    Podałem kilka suchych faktów, moje odczucia co do nut, ale... No właśnie, czy mi się one podobają? Są przyjemne, trafią w gusta mas. Problem w tym, że nie ma w nich zbyt wiele oryginalności, nie są odważne, nic zupełnie do świata perfumiarskiego nie wprowadzają.
    Jakość użytych składników jest bardzo dobra, ale to w końcu "nisza dla bogaczy". Trwałość na poziomie ok. 6-7h przy dobrej projekcji przez ok 2h to wynik akceptowalny.

    Tak swoją drogą. Znając nazwę, oczekiwałem bardziej surowego i "industrialnego" zapachu, czegoś w klimacie BVLGARI Black. Dostałem jednak delikatnego przyjemniaczka o bardzo kobiecym wydźwięku.

    Teraz się zastanawiam. Kto, posiadając w portfelu wolne 700zł chciałby zakupić ten zapach? Nazwa wprowadza konsumenta w błąd, bo nie znajdziemy tam niczego związanego z betonem, czy industrializmem (i jego surowością).

    Zapach zdecydowałem się opisać z kilku względów. Ma świetny flakon. No kurde, flakon z betonu. Byłaby to idealna ozdoba na półce brodacza w musztardowych rurkach, mieszkającego w swoim modnym apartamenciku z odkrytymi cegłami na ścianach.
    Inna sprawa, że nie znam równie "sandałowych" perfum, bo owe drzewo sandałowe ukazane jest tutaj po królewsku. Jeżeli kiedyś cena spadnie do okolic 400zł za 100ml, będzie to fajna opcja na chłodniejsze dni.

    Typ: woody
    Zapach: 7.5/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: 7/10
    Oryginalność: 5/10
    Komplementy: 6/10
    Podobne zapachy: Serge Lutens Feminite du Bois
    Cena: 700zł za 80ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Za drogi, ma super flakon, wieje sandałem, głównie dla kobiet, ale jak masz 50+ cm w bicku, to i w damskiej bieliźnie będziesz wyglądać męsko.
    pokaż całość

    źródło: mimifroufrou.com

  •  

    18/100 #100perfum #perfumy #perfumowedissy

    Jak co niedzielę nadszedł czas, by wylać wiadro pomyj na perfumy, które mi się nie spodobały, lub nie spodobała mi się ich relacja ceny do jakości.

    Zanim zacznę, dodam jeszcze taką informację dla osób śledzących mój tag. Miras @bobsynek stworzył spis ocen i recenzji wrzucanych przeze mnie pod tagiem #100perfum, jak i również pod tagiem #150perfum przez @dr_love. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Tutaj macie link do arkusza: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1rQnaAHaaYn0s3NRymRstvW6HwESZOTIcVGhN6Y-hlhk/edit#gid=0

    Jean Paul Gaultier Le Beau Male

    Spod szyldu Jean'a Paul'a Gaultier na świat dzienny wychodziły niesamowite pachnidła, a wiele z nich skomponował sam Francis Kurkdjian, autor własnej linii Maison Francis Kurkdjian, legendarnego Le Male i większości (jeśli nie wszystkich) jego mniej lub bardziej udanych flankerów. Bohater dzisiejszego wpisu uchodzi za jego największą porażkę.

    Czy zapach, za którym stoi ktoś taki, jak sam Francis Kurkdjian może być nudny?

    pokaż spoiler Oczywiście, ale nie tym razem.

    Pomimo słów "Le" oraz "Male" w nazwie, nie ma z Le Male zbyt wiele wspólnego. Zamysł był taki, żeby dodać arktyczną świeżość do klasycznego Le Male.
    Cytując Żana Pola Gotie, opisującego te perfumy: "To zapach świeżości, który czyni mężczyznę gorącym". Nie jestem pewien, co miał na myśli, ale każda kobieta, którą spytałem o opinie powiedziała, że strasznie cuchnie. Ten zapach to na mnie loteria. Raz rozwija się tak, że pachnie, jakbym własnie wdepnął w pułapkę zastawioną na chodniku przez psa, a raz wybrzmiewa miętowo i odświeżająco. Nie wiem, od czego to zależy, ale nie tylko ja miałem ten problem.

    Przypomniała mi się parodia reklam samochodów. Na jednym zdjęciu pokazana jest LADA, a na drugim jakieś ferrari. Przyspieszenie 0-100 u ferrari: 3.5s. Przyspieszenie 0-100 u Łady: tak. W przypadku tego zapachu jest dość podobnie. Możemy zakładać, że trwałość oraz projekcja SĄ. A są dość mizerne. Dwie godziny życia na skórze przy niewielkiej projekcji przez 30 minut to maksimum, które udało mi się z niego wycisnąć i w kwocie ok. 150zł za 100ml jest to kompletnie nieakceptowalne. Przeznaczony jest głównie na lato i gorące dni.

    Tyle świeżości w tym wpisie, ale w sumie nic nadzwyczajnego, czemu więc w ogóle go opisałem? Otóż żaden zapach jak dotąd nie skojarzył mi się ani przez chwilę z psią kupą. Odnosząc się do słów JPG: jeżeli jesteś "gorący" dzięki Le Beau Male, to tylko i wyłącznie dla szczekających przedstawicielek płci pieknej. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Typ: woody-spicy
    Zapach: 3/10
    Trwałość: 2/10
    Projekcja: 4/10
    Oryginalność: 7/10
    Kompementy:1/10
    Podobne zapachy: Joop! Homme Sport
    Cena: ok. 150zł za 100ml

    pokaż spoiler Bardzo drogi odświeżacz do toalety, czasami jednak zamiast odświeżać, dodaje unikatowy aromat psiej kupy do Twojej łazienki.
    pokaż całość

    źródło: s12emagst.akamaized.net

  •  

    17/100 #100perfum #perfumy

    Na dzisiaj sztos numer 1 od Parfums de Marly. Wielokrotnie porównywany z Aventusem.

    Parfums de Marly Layton (2016, EdP)

    Ostatnio opisywałem Akaster od PdM, teraz przyszedł czas na "króla". Wiele osób podnieca się KRÓLEWSKIM AROMATEM od Creeda - Aventusem. W dobie dziesiątek jego mniej lub bardziej udanych klonów, zapach ten stał się dość pospolity. Layton to zupełnie inna liga.
    Posiada jakość niszy w zapachu, który ma trafiać w gusta mas. Jest wiele perfum, które mi się podobały, jeszcze więcej mi się nie podobało, a obok wielu przeszedłem zupełnie obojętnie. Bohater dzisiejszego wpisu to jedne z moich ulubionych wyjściowych perfum.

    Otwiera się on jabłkiem na słodko podanym z kardamonem. Powiedziałbym, że to taka słodka szarlotka z cynamonem, wanilią i pierniczkami. Po godzinie lub dwóch czuć głównie wanilię i przyprawy, jabłko dalej jest, ale już nie tak mocne jak w otwarciu.

    Moim zdaniem można go używać zarówno na ważne wyjścia, jak i na co dzień. Nie jest to zapach tak "dojrzały", jak np. Fahrenheit od Diora, DIA od Amouage czy Platynowy Egoista od Chanel. Jego słodycz dodaje mu nutkę infantylności, co sprawia, że nie kojarzy się z "panem 40+".

    Zarówno trwałość jak i jego projekcja są godne niszy. Na skórze żyje 8-10h, projektuje przez ok. 5h, przy czym jest ona przez pierwsze 3h dość mocna i wyczuwa się go co najmniej z metra. Zostawia długi "ogon" i ciągnie się za nami niczym leniwe wody Amazonki.
    Przeznaczony jest on w zasadzie na każdą porę roku, ale radziłbym unikać wdziewania go w upały, bo będzie dusić i przytłaczać.

    Jeżeli spodobał Ci się One Million, ale uważasz, że jego flakon wygląda tak, jakby rodem pochodził z cygańskiego domu, gdzie wszystko aż ocieka tombakiem, a zapach wdziewa na siebie co drugi nieco bogatszy Seba z blokowiska, bierz Laytona w ciemno.
    Ogólnie gratka dla fanów słodko-korzennych zapachów.

    Z drugiej strony cały czas mam wrażenie, że gdzieś już czułem coś podobnego... Czy to nie przypadkiem Boss Bottled?

    Typ: oriental floral (a moim zdaniem bardziej gourmand)
    Zapach: 9.5/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 7/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: Layton Exclusif, Alexandria Fragrances Royal Equestrian
    Cena: 900zł za 125ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Wspaniałe, bardzo uniwersalne pachnidło. Równie wspaniałe, co i drogie.
    pokaż całość

    źródło: essenzanobile.sa.metacdn.com

  •  

    16/100 #100perfum #perfumy

    CHANEL Bleu de Chanel (EDT, 2010)

    Bleu de Chanel to zapach, od którego w 2011 roku zaczynałem budowanie kolekcji perfum. Jeszcze wtedy, jako "typowy casual", udałem się do Douglasa, przetestowałem całą gamę ichniejszych zapachów, aż w końcu trafiłem na niego. Bardzo solidnie przepłaciłem za 50ml flakon i używałem go na bardziej "odświętne" okazje. Był to zapach z kategorii "najpierw mnie poczują, dopiero później zobaczą".

    W 2010 roku oferował powalającą moc. Projekcja na kilka metrów i 10-godzinna trwałość w przypadku świeżych perfum to wynik zdumiewający, którego obecnie nawet nisza mogłaby pozazdrościć.

    Jest to zapach, który niczego innego mi nie przypominał. Otwarcie kręci w nosie, to imbir, kadzidło i jakieś cytrusy. Później nieco się układa, wychodzi jeszcze mięta i pieprz.
    Jest bardzo liniowy, praktycznie od początku do końca nie zaskoczy nas niczym nowym.

    Moje pierwsze myśli były takie, że jest to bogactwo w płynie. Czuć przepych, niczym u arabskiego szejka w salonie. W czasie mody na słodkie, mdłe zapaszki dla "gender-bender", ten zapach miał "jaja jak dzwony".

    Przeznaczony jest na każdą porę roku. Pasuje do nieco bardziej eleganckiego stroju, może niekoniecznie marynarki i koszuli, a bardziej casual elegance.

    Kolejny zapach uwielbiany przez kobiety. Dostałem za niego niezliczoną ilość komplementów.

    Niestety... Miałem ostatnio przyjemność przetestować obecny wypust Bleu w jednej z drogerii. Został potwornie wykastrowany ze swojej pierwotnej mocy i parametrów, sam zapach też się delikatnie zmienił. Chciałem wziąć od kogoś odlewkę nowego wypustu w celu zrobienia testu globalnego, ale jakoś wyleciało mi to z głowy. W przyszłości wrzucę też taki mały wpis z oceną obecnej wersji.

    Mój flakon jest z końca 2010r i ten rocznik opisuję.

    Typ: woody aromatic
    Zapach: 9/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 8/10
    Oryginalność: 6/10
    Komplementy: 10/10
    Podobne zapachy: Bleu de Chanel EdP, Armaf Tag Him
    Cena: 350zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Świetny zapach na co dzień, jednak obecnie nieopłacalny w zakupie, bo stracił większość swojej pierwotnej mocy. No chyba, że komuś się bardzo spodoba.
    pokaż całość

    źródło: cdn2.trojmiejskaperfumeria.pl

  •  

    15/100 #100perfum #perfumy

    Postaram się kolejne wpisy wrzucać nieco wcześniej, przepraszam Mirki.

    Chanel Allure Homme Edition Blanche (EdP, 2014)

    Chanel przez wszystkie lata swojej działalności przyzwyczaił nas do świetnych kompozycji. Egoiste, Egoiste platinum, Bleu, Allure i jego flankery. Każdy z nich jest co najmniej bardzo dobry.
    Dziś jednak opiszę te, które moim zdaniem są jednymi z najlepszych zapachów o przewodnim motywie cytrusowym w ogóle. Byłem w posiadaniu każdego męskiego zapachu spod szyldu Allure, jednak ten urzekł mnie najbardziej. Zapewne opiszę inne w kolejnych wpisach, ale ten spodobał mi się najbardziej.

    Uwielbiam używać go latem, gdy na zewnątrz jest 30-stopniowy upał. Kompozycja jest doskonała. Zapach jest dość liniowy, więc opiszę pokrótce jeden, główny motyw.
    Wyjątkowo naturalna cytryna połączona z wanilią i drzewem sandałowym w otwarciu są wyczuwalne już do końca ich trwania na skórze.
    Najwyższych lotów perfumiarski kunszt pana Polge da się wyczuć w kazdym ich detalu. Kwaśność cytryny redukowana jest słodkością wanilii, a ta słodkość też nie jest mdła, jak to potrafi być np. w Valentino Uomo Intense.

    Często mam wrażenie, że w letnich kompozycjach "coś jest nie tak".
    Przykładem niech będzie Issey Miyake L'eau d'Issey, w której Yuzu wybija się na pierwszy plan i daje taki dziwny, chemiczny akcent. Kolejnym Acqua di Bergamotto od Zegny, w których to bergamotka jest wręcz ostra, a znika ze skóry zanim tam się na dobre pojawi.
    W tym flankerze Allure wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

    Znam dosłownie każdy męski zapach spod znaku Allure, ale ten podoba mi się najbardziej. O wiele bardziej, niż Allure Homme.

    Ma dość przeciętną projekcję, co w lato jest nawet atutem, bo nie przytłacza i nie dusi, dodatkowo całkiem solidną trwałość na poziomie ok 6-7h.

    W tej beczce miodu niestety znalazła się malutka łyżeczka dziegciu. Jest to jego cena. Za flakon 100ml Chanel woła ok. 450zł.

    Typ: Oriental Woody
    Zapach: 9.5/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 9/10
    Podobne zapachy: ?
    Cena: 450zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Najlepsze cytrusowe perfumy na lato jakie znam, tylko strasznie drogie.
    pokaż całość

    źródło: basenotes.net

  •  

    14/100 #100perfum #perfumy

    Burberry Touch for Men (EdT, 2000)

    Burberry wypuściło w swojej karierze kilka świetnych zapachów, takich jak np. London for Men, czy My Burberry Black Elixir de Parfum.
    Nie jestem może fanem marki, ale oprócz London for men, ten również przykuł moją uwagę swoim niecodziennym składem. W czasach, gdy popularność zyskiwać zaczęły słodkie zapachy męskie, ten wyróżniał się na wielu płaszczyznach.
    Jego otwarcie jest piżmowo-zielone. Wyczuwam bardzo, ale to bardzo delikatną słodycz, pewnie jest to fasolka tonka, lub mandarynka. Niestety jest przy okazji bardzo syntetyczne. Później, prawdę powiedziawszy, ciężko mi wyłapać poszczególne nuty.
    Zapach ma w sobie mało "przestrzeni", szczególnie w kolejnych fazach, jednak cały ten czas jest bardzo przyjemny.

    Przez większość czasu jest dość bliskoskórny, ale trwałość w okolicach 8h jest naprawdę dobrym wynikiem. Moim zdaniem zapach całoroczny, dobry do biura lub tam, gdzie zbyt duża projekcja zapachu mogłaby się okazać faux pas.

    Przypomina mi Moschino Uomo?. Pewnie dlatego, że głównie czuć w nim piżmo.

    Podobnie, jak ostatnio, zapach oceniam niżej nie przez złą kompozycję (bo mi się on podoba), a niskiej jakości składniki użyte do jego produkcji.

    Typ: Woody Floral Musk
    Zapach: 6.5/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 5/10
    Oryginalność: 7/10
    Komplementy: 3/10
    Podobne zapachy: Moschino Uomo?
    Cena: 130 zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Tani, o bardzo dobrych parametrach, tylko dośc syntetyczny. Mocno piżmowy, a piżmo "trzeba lubić", więc lepiej nie brać w ciemno.
    pokaż całość

    źródło: ptitchou.net

  •  

    13/100 #100perfum #perfumy

    Abercrombie & Fitch First Instinct Extreme (2018, EdP)

    Ten zapach sprawił mi straszny problem z oceną, miałem wstawić jego recenzję już dawno temu, ale nie mogłem się jakoś za niego zabrać.

    Kupiłem flakon w tamtym roku z czystej ciekawości. Znałem podstawową wersję First Instinct, która jest całkiem w porządku. Słodka, rześka, nienachalna, świetna na lato. Pierwszą jego aplikację i wyjście w nim na miasto zaliczyłem zimą. Wtedy mi się w ogóle nie spodobał. Był to taki dziwaczny słodziak, skomponowany wręcz klaustrofobicznie. Nie mogłem wyłapać poszczególnych nut. Na zimę powiedziałbym, że dla mnie pachniał jak słodko-piżmowy ulep.
    Odstawiłem go do szafy i o nim zapomniałem, na zimę miałem wiele lepszych zapachów jak np. Eau Sauvage Parfum. Ostatnio tak jakoś mnie tchnęło, by go wypróbować, skoro już tak stoi na półce i się kurzy. Okazało się, że latem wybrzmiewa zdecydowanie lepiej i zyskuje mnóstwo przestrzeni.

    Otwiera się soczystym melonem i piżmem, jest duużo słodyczy, chwilkę później czuć jeszcze zamsz. Zabawna sprawa, bo melona w składzie nie ma. Po godzinie czuć już ich właściwą fazę. Wspaniałe, lekko słodkie fougere. W końcu wyczuwam liście fiołka i pieprz syczuański z piżmem. Jest tam coś jeszcze, czego nie umiem rozszyfrować. To zapewne drzewo kaszmirowe. Po dwóch godzinach przypomina mi bardzo mocno Man In Black od BVLGARI, później zostaje już praktycznie tylko piżmo, (chyba) drzewo kaszmirowe i liść fiołka, więc po 3h od aplikacji pachnie już jak klasyczne, męskie fougere.

    Dziwny to twór. Jego zapach bardzo zależy od tego, jaka jest temperatura na zewnątrz. Na fragrze ludzie nie mogą się zdecydować, czy jest bardziej na zimę, czy może lato. Osobiście poleciłbym go na chłodniejsze letnie wieczory, ale trzeba uważać z aplikacją, bo jest strasznie intensywny. Trzy strzały na skroń, kark i nadgarstek sprawiły, że moja luba trzymała się metr ode mnie.

    Reasumując: latem wybrzmiewa znacznie lepiej, ale dusi, jednak zimą jest słodkim, prawie bezkształtnym ulepem w otwarciu, a łagodnieje dopiero godzinę po aplikacji. Jeśli wytrzymasz kiepskie otwarcie, zapach "odwdzięczy się" z nawiązką swoją nietuzinkową kompozycją.
    Nie znam w zasadzie niczego podobnego. Jest to daleki krewny podstawowej wersji First Instinct, mam też luźne skojarzenie z Invictusem Intense.

    Projekcja jest bardzo w porządku jak na dość świeżą premierę, bo projektuje jakieś 4h, po tym czasie staje się bliskoskórny. Trwałość jest wspaniała jak na zapach w tej cenie, trzyma się na skórze ok. 10h.

    Jak to przystało, muszę na koniec troszkę ponarzekać. Właśnie sobie uświadomiłem, czemu nie podoba mi się otwarcie. Trąci od niego sztucznością. Nie wiem, czy to kwestia niecodziennej kompozycji, czy niskiej jakości składników. Gdyby nie to, zebrałby ode mnie znacznie lepszą ocenę za zapach. Nie zmienia to jego niesamowitych walorów użytkowych i praktycznie całorocznej możliwości jego użytkowania.

    Ogólnie polecam jeśli chcecie mieć dość unikalny zapach, odbierany przez otoczenie całkiem dobrze, który nie nadszarpnie znacząco waszego budżetu.

    Mój flakon jest z 2018, praktycznie od razu po premierze.

    PS. Strasznie podoba mi się jego flakon. Wygląda lepiej, niż niejeden niszowy zapach za grube tysiące.

    Typ: Aromatic Fougere
    Zapach: 7/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 7/10
    Oryginalność: 8/10
    Komplementy: 6/10
    Podobne zapachy: Abercrombie & Fitch First Instinct
    Cena: ok. 150zł za 100ml

    tl;dr

    pokaż spoiler Dobrze skomponowany, bardzo trwały i stosunkowo tani zapach. Jeżeli znudziły Ci się typowe cytrusowe świeżaczki, będzie to doskonały wybór.
    pokaż całość

    źródło: encrypted-tbn0.gstatic.com

  •  

    12/100 #100perfum #perfumy

    Uznałem, że warto ulepszyć mój "ostateczny werdykt" o ocenę "komplementogenności" danego zapachu.

    Parfums de Marly Akaster (2015 EdP)

    Parfums de Marly to jeden z moich ulubionych domów perfumeryjnych. Akaster był moim pierwszym, bardzo udanym podejściem podczas poznawania tej dość nowej marki.

    Zapach ten jest głównie agarowo-różany. Podobnych aromatów na rynku jest wiele, ale ten ma w sobie "to coś", jest doskonale wyważony. Zarówno róża jak i oud wybrzmiewają bardzo naturalnie.
    Żadnych syntetycznych nut. W składzie mamy też m.in. cyprys i piżmo.

    Jeden z moich przyjaciół też interesuje się perfumami i ma z 50 różnych flakonów oraz setki próbek, jednak mamy zupełnie inny gust. On kocha się głównie w sztuce arabskiej. Dzięki niemu mam dostęp do prawdziwych arabskich dziwaków.
    Przetestowałem już nie jeden agarowo-różany twór od Rasasi lub Swiss Arabian, ale każdy z nich cierpiał na syndrom "taniego araba" i trącił kiepskiej jakości syntetycznymi składnikami, co bardziej mi przypominało odświeżacze do toalety niż coś, w czym chciałbym iść na jakąś ważną okazję lub do znajomych.
    Bohater dzisiejszego wpisu nie ma z nimi zupełnie nic wspólnego. To jest najwyższa półka, po którą sięgają szejkowie.

    Pierwsza jego aplikacja wywołała u mnie efekt "wow". Tego typu woń była mi już znana, jednak nigdy nie była przedstawiona tak dobrze, jak w tym wypadku. To jest skończona kompozcja, niczego bym ani nie dodał.
    Coś wspaniałego. Otwarcie to oczywiście bardzo intensywne róża, oud i animalna woń piżma. Po godzinie róża łagodnieje i wychodzą nuty cyprysa i geranium. Nie ma w nim ani odrobiny słodyczy. Potężna projekcja przez 4h, trwałość 12h+, co w tej półce cenowej nikogo nie dziwi.

    No właśnie, skoro już o półce cenowej mowa... Kwota, którą PdM życzy sobie za flakon jest kosmiczna, kiedy sam zapach nie jest niczym nowym i odkrywczym.
    Gdyby nie fakt, że uwielbiam połączenie róży i oudu, pewnie nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby wydawać 1300zł na flakon.

    Na fragrze zbiera mocno mieszane recenzje, ale mi się strasznie spodobał.

    Tak swoją drogą. Ostatnio panuje straszna posucha jest jeśli chodzi o DOBRE perfumy oud-róża. Jest tam niby coś od Armaniego(Rose d'Arabie), ale mi nie podeszło (zapewne przez lekką woń spalenizny, ach ta wanilia w składzie), Guerlain Santal Royal ma drzewo sandałowe, które mi w tej kompozycji przeszkadza i jest piątym kołem u wozu... Ciężko mi dogodzić w tej kwestii. Czy ktoś z Was zna coś w podobnym klimacie?

    Typ: Oriental
    Zapach: 8.5/10
    Trwałość: 9/10
    Projekcja: 7/10
    Oryginalność: 3/10
    Komplementy:5/10
    Podobne zapachy: Giorgio Armani Rose d'Arabie
    Cena: 1300zł za 125ml

    https://www.fragrantica.com/perfume/Parfums-de-Marly/Akaster-33513.html

    tl;dr

    pokaż spoiler Najlepszy agarowo-różany zapach, jaki było mi dane poznać. Tylko dla bogaczy.
    pokaż całość

    źródło: scontent-lhr3-1.cdninstagram.com

  •  

    11/100 #100perfum #perfumy #perfumowedissy

    Jak co niedzielę, wrzucam krótkiego dissa na damskie perfumy, które POTĘŻNIE mnie męczą. Zapewne wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale trudno ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tym razem damskie!

    Lancome La Vie Est Belle

    Łódzkie tramwaje mienią się zapachami niczym tęcza kolorami. W szczególności latem, gdzie na zewnątrz mamy 30 stopni, a w środku tramwaju klimat niczym w słoneczny dzień na Saharze. Wtedy najczęściej wśród tłumu pojawia się ONA, cała oblana LVEB. Każde zaciągnięcie się tym zapachem powoduje u mnie skok insulinowy i muszę się jak najszybciej stamtąd ewakuować, żeby nie dostać cukrzycy.

    W przypadku tych perfum, mój "hejt" na nie skierowany jest bardziej w jego użytkowniczki. Zapach, który moim zdaniem jest typowo zimowy, latem dusi, co nie zmienia faktu, że zawsze znajdą się jakieś nienaostrzone włócznie, które w upalne dni potrafią wylać na siebie pół flakonu.

    Pachnie jak waniliowe lody, do których ktoś przez przypadek wsypał całą torebkę cukru, zamiast łyżeczki i jeden malutki owoc. Charakteryzuje je mdła, ulepiasta słodycz, projektująca do tego stopnia, że szybko wypełnia pomieszczenie i powoduje nudności u niczego niespodziewających się ludzi w zasięgu rażenia.

    Nie cierpię ich, a czuć je praktycznie na każdym kroku. Nie da się uciec przed tym smrodem.

    Typ: Floral Fruity Gourmand
    Zapach: 3/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 9/10
    Oryginalność: 1/10
    Podobne zapachy: Viktor&Rolf Flowerbomb, Agent Provocateur Fatale
    Cena: ok. 350zł za 100ml

    PS. Jakby ktoś chciał, to pokażę zdjęcie flakonu, bo moja mama kiedyś kupiła je na promocji.

    tl;dr

    pokaż spoiler Cukier, który anihiluje twoją przestrzeń osobistą, świeże powietrze, powonienie i chęć do dalszej egzystencji. Nadużywany przez mało rozgarnięte przedstawicielki płci pięknej w upalne dni dusi lepiej, niż ostra niewydolność oddechowa.
    pokaż całość

    źródło: slimages.macysassets.com

  •  

    10/100 #100perfum #perfumy
    Tak poimprezowałem, że dzisiaj wpis dopiero o 21. Przepraszam mirki.

    Jako, że dzisiaj będą dziesiąte recenzowane przeze mnie perfumy, wstawię kolejny, moim zdaniem, zapach 10/10.

    Dior Fahreneit (1988 EDT)

    Moje pierwsze, mocno nieudane podejście do tego klasycznego pachnidła zaliczyłem jakieś 5 lat temu, gdy dostałem jego próbkę. Jeszcze wtedy wydawał mi się śmierduchem dla starych ludzi. Niestety już dawno ją zużyłem, próbując poznać jego fenomen. Pamiętam, że był to zapach palonej gumy przechodzącej w nawet przyjemną, mydlaną woń. Jeszcze wtedy uznałem, że to nic specjalnego, taki zwykły, "przehajpowany" przyjemniaczek.
    W tamtym roku w HEBE była fajna promocja na niego, zrobiłem solidną cebulę i flachę 100ml wyrwałem za 180zł.

    Wiele się mówi o reformulacjach, w większości wypadków negatywnie. Jak się ostatnio okazało, zapach ten został niemalże zabity przez reformulację z okolic 2013r.
    Zaczął pachnieć bardzo mocno waniliowo i stracił kompletnie swój urok.

    Sytuacja ta zmieniła się w roku 2016. Fahrenheit przeszedł kolejną reformulację, która przywróciła mu sens istnienia.

    Kupując go w promocji chciałem go zwyczajnie popchnąć dalej za większą cenę, więc wziąłem od razu kilka flakonów. Nic wtedy nie zapowiadało tego, że odnajdę
    aromat, którego zawsze w perfumach poszukiwałem. Aromat benzyny. Jako pasjonat sztuki perfumeryjnej, nie mogłem się oprzeć, żeby choć jednego z nich rozpakować i wypróbować.
    Tak też się stało.

    Zapach otwiera się benzyną, tak jakbym właśnie otworzył kanister, a po ok 30 minutach zaczyna łagodnieć ukazując swoje nieco szorstkie, bardziej mydlane oblicze.
    Jest to ZUPEŁNIE inny zapach niż to, co poznałem kilka lat wcześniej. Trwałość jest świetna, 10 godzin na skórze, mocna projekcja przez dobre 4.

    Moim skromnym zdaniem jest to dzieło ponadczasowe. Tak samo jak i ostatnio recenzowany przeze mnie Creed GIT, dla wielu z Was będzie to "zapach z brodą".
    Skradł moje serce po pierwszej aplikacji.

    Jakiś miesiąc temu kupiłem dekant wersji klasycznej z 1990r i jest dość zbliżony do wersji z 2016, jednak trwałość jest praktycznie aż do zmycia.
    W klasyku też znacznie dłużej trwa faza benzyny, jakieś 2 godziny, ma większą głębię i jest zdecydowanie mniej syntetyczny.

    Obecnie nie jest już nawet w połowie tak popularny, jak Sauvage czy każdy jeden klon Aventusa, więc jeśli chcecie się wyróżnić w dobry sposób, jest to idealny zakup.

    Skradł moje serce po pierwszej aplikacji.

    Dla reformulacji po 2016r:
    Typ: woody floral musk
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 8/10
    Projekcja: 7/10
    Oryginalność: 7/10
    Podobne zapachy: Dior Aqua Fahrenheit, Ferrari Uomo, Mercedes Benz intense
    Cena:300zł za 100ml

    Dla reformulacji 2012-2015
    Zapach: 3/10
    Trwałość: 7/10
    Projekcja: 6/10
    Oryginalność: 9/10

    Dla klasyka:
    Zapach: 10/10
    Trwałość: 10/10
    Projekcja: 9/10
    Oryginalność: W tamtych czasach był jedyny w swoim rodzaju 10/10

    https://www.fragrantica.com/perfume/Christian-Dior/Fahrenheit-228.html

    tl;dr

    pokaż spoiler Jeżeli szukasz perfum o zapachu benzyny, to właśnie je znalazłeś.
    pokaż całość

    źródło: eperfumes.gr

  •  

    9/100 #100perfum #perfumy

    Tym razem bonus w pierwszym komentarzu.

    Dolce & Gabbana Pour Homme Intenso
    Ach ten D&G. Marka produkująca ociekające luksusem akcesoria dla pań, marynarki dla milionerów i... zapachy dla każdego.

    Intenso jest kolejnym wcieleniem oryginalnego D&G Pour Homme.

    Po aplikacji dostajemy po nosie ciężką, intensywną tytoniową nutą wspomaganą lawendą i czymś zielonym, doczytałem przed chwilą, że jest to siano. Po czasie układają się w bardzo mydlany, przyjemny sposób i do głosu dochodzi cała reszta składników.
    Pozornie prosty, mydlany zapach, jednak bardzo zmienny w czasie. W zależności od temperatury, wychodzą na nim zupełnie inne nuty. Raz jest to typowe mydełko Fa, a raz słodki, mokry, brudny tytoń z cyprysem i delikatną lawendą.
    Jeżeli ktoś zna oryginalnego D&G Pour Homme, jest to jego nieco słodsza i mniej cytrusowa wersja.

    Jego najmocniejszą stroną jest jednak jego oryginalność. Nie znam niczego o podobnej kompozycji. Poza tym jest naprawdę bardzo złożonym zapachem, każda faza ukazuje jego inne oblicze. Warto testować go w różnych temperaturach, bowiem praktycznie każda jego aplikacja jest związana z nieco innym wybrzmiewaniem na skórze.

    Moim zdaniem jest świetny w miejsca, gdzie potrzeba czegoś równie dyskretnego, co eleganckiego.
    Zdecydowanie na chłodniejsze dni.

    Zbiera mocno mieszane opinie na Fragrze, głównie dostaje mu się za jego parametry. Czemu? Otóż... przez nazwę. Cały czas zastanawia mnie to, skąd się ona wzięła.
    Nie jest on INTENSO pod żadnym aspektem. Projektuje przeciętnie, jednak trwałość ma solidną. Osiem godzin, jak na obecne standardy, to całkiem dobry wynik.

    Batch z mojego flakonu wskazuje na datę produkcji 11.2014, więc jeszcze przed jakąkolwiek reformulacją. Obecnych wypustów nie znam.
    A swoją drogą, bardzo podobało mi się jego pudełko. Oklejone było materiałem przypominajacym zamsz, bardzo przyjemnym w dotyku.

    Typ: woody-aromatic
    Zapach: 8/10
    Trwałość: 6/10
    Projekcja: 4/10
    Oryginalność: 7/10
    Podobne zapachy: D&G Pour Homme z 2012 i 1994
    Cena: ok. 200zł za 125ml

    https://www.fragrantica.com/perfume/Dolce-Gabbana/Dolce-Gabbana-Pour-Homme-Intenso-28935.html

    PS. Ostatnio zarzucane mi jest, że nie wrzucam swoich flakonów. Przykro mi, ale nie mam fotograficznego zacięcia, talentu, ani też sprzętu do robienia ich w jakkolwiek akceptowalnej jakości, dlatego też podglądowe zdjęcia będę wrzucać takie ładne, profesjonalne.
    W komentarzu, na prośbę, mogę umieszczać zdjęcia moich flakonów.

    tl;dr

    pokaż spoiler Bardzo oryginalny, aromatyczny zapach na chłodniejsze dni, tylko kiepsko u niego z projekcją. Mydlany, przyjemny, na pewno spodoba się większości.
    pokaż całość

    źródło: perfumowyblog.files.wordpress.com

Ładuję kolejną stronę...

Powiązane z #100perfum

Archiwum tagów