•  

    Wrocław dla wsi Warszawa i miasta Uć

    Czyli 413km w ramach corocznej wycieczki "z okazji" moich urodzin. Tym razem padło na #wroclaw.

    Udało się zmobilizować trochę ludków z #krakow #warszawa #lodz więc nie było prosto zgrać nas wszystkich tak, żeby jeszcze wpasować się w pociągi powrotne, które każdy kierunek miał o innej porze. Start zaplanowany o 1 w nocy, więc wyjechałem godzinę wcześniej pokręcić się po mieście i mieć ze 20-30km nadłożone, bo trasa planowa ma tylko 350km, a toć to prawie jak 400 i szkoda byłoby to tak zostawić.

    O 1:00 łapię 3 kolegów "niewykopków" i jedziemy w Dolinki Krakowskie. Tam temperatura z początkowych 4 w Krk zaczyna spadać poniżej zera. Po półtorej godziny spotykamy @Mortal84 z kolegą i z nimi kierujemy się na Pustynię Błędowską. Termometr momentami pokazuje -5 stopni i robi się umiarkowanie przyjemnie, a że czekamy na spóźnionego @bynon to zatrzymujemy się na stacji. Ci, którzy ubrali się zbyt optymistycznie upychają w buty opakowania z 7days, rękawiczki foliowe i serwerki. Druciarstwo w najlepszym wydaniu! Wszyscy poza normalnymi rękawiczkami na wierzchu mają również te foliowe ze stacji benzynowej. Polecam patent - diametralnie poprawia komfort termiczny. Tak czy inaczej i tak było cieplej niż rok wcześniej, kiedy to w nocy temperatura spadła do -7.5. Tym "śmieszniejsze" jest, że jak jechałem 3 tyg. wcześniej do Warszawy to było 10 stopni w nocy... Upalnie wręcz. Kto zrozumie pogodę?

    Powoli wstaje słoneczko i niestety zamiast coraz cieplej to, wraz z pojawiającymi się mgłami, robi się coraz zimniej. Po małym offroadowym gruzowaniu dojeżdżamy do #czestochowa z planowanym postojem pod Złotymi Arkadami, czy jak kto woli McD. @bynon zaliczył snake'a więc naprawia w środku. Obsługa była tak miła, że pozwoliła nam wprowadzić rowery. Jedyny minus to chodząca w środku klima i zimno było jak cholera. Jeden kolega z Krk dojechał pociągiem, bo jeszcze forma zimowa. Pojedli, popili i można startować. Niecała godzina przerwy tam, a temperatura skoczyła o 10 stopni i już cały dzień było mega przyjemnie.

    Początkowym punktem spotkania z Łodzią i Warszawą był Działoszyn, ale tam spotykamy tylko @radoslaw-szalkowski @sim_co oraz @edicsson - przerwa na stacji czekając na Warszawę. Obsługa zainteresowana co to za banda ich nawiedziła. Wyjechaliśmy do Pajęczna, gdzie spotykamy zmęczonych samotną nocną jazdą @rdza i @theDOG. Zawracamy na Działoszyn, bo tak idzie trasa i, jako że Warszawiaki nic nie jadły, pakujemy się znów na tę samą stację... Chyba obsługa myslała, że jaja sobie z nich robimy mówiąc, że jedziemy do Wrocławia, bo kręcimy się w miejscu.

    Śmiejemy się, że następny postój pewnie za 20km, @radoslaw-szalkowski optuje za 25km. Mogłem się założyć, bo po 20km @bynon łapie drugiego kapcia. Chwilę później okazuje się, że "stoliczanie" wymęczeni nocką i niejedzeniem nie są w stanie trzymać tempa grupy, więc podejmujemy decyzję o podziale na dwie grupy. 6 osób, które nocują jadą osobno, a śpieszący się na pociąg osobno. Zostałem z @rdza @theDOG i @edicsson i dwoma "niewykopkami", a reszta pomknęła żwawszym tempem.

    Przez Włochy docieramy w okolice Wrocławia, gdzie naprzeciw nam wyjechał @krzysiekdw, a chwilę później łapie nas @Dewastators. Przedzieramy się przez miasto, żeby dotrzeć do Pasibusa na burgerka i piwerko. Warszawiaki i ja mamy juz 400km, więc możemy sobie pozwolić na luz i piwko. Dwóch kolegów z Krk i @edicsson w towarzystwie @Dewastators mają do dokręcenia kilkanaście km. My lecimy na nocleg i tak oto skończył się długi dzień.

    Jak zwykle było super, dzięki wszystkim raz jeszcze i do rychłego zobaczenia na kolejnych wyrypach. Łącznie było nas 13 osób + 2 Wrocławian, więc można to spokojnie uznać za sukces.

    Strava

    #metaxynarowerze #rower #100km #200km #300km #400km (nr 3)

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: 2019.03.30-full.jpg

Gorące dyskusje ostatnie 12h