Aktywne Wpisy

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...

Sinti +3
TL;DR: nie umiem latać w świadomych snach
pytanie do osób mniej lub bardziej obeznanych i doświadczających #luciddream #oobe - czy ktoś z was ma praktycznie permanentny problem z lataniem, czy nawet unoszeniem się nad ziemią w świadomych snach lub oobe? doświadczam praktycznie od wczesnego dzieciństwa niemal codziennie spontanicznych świadomych snów - ale w 99% przypadków bardzo krótkich bo się budzę po ogarnięciu sytuacji, zazwyczaj trwają około 10 - 30
pytanie do osób mniej lub bardziej obeznanych i doświadczających #luciddream #oobe - czy ktoś z was ma praktycznie permanentny problem z lataniem, czy nawet unoszeniem się nad ziemią w świadomych snach lub oobe? doświadczam praktycznie od wczesnego dzieciństwa niemal codziennie spontanicznych świadomych snów - ale w 99% przypadków bardzo krótkich bo się budzę po ogarnięciu sytuacji, zazwyczaj trwają około 10 - 30





Tll;dr Nigdy nie szukałem miłości, a gdy raz miałem szansę jej zaznać, to trudno mi wrócić do życia sprzed tego stanu.
Cóż, krótko i na temat. Całe życie nie były mi w głowie związki. Pewnie w podświadomości chciałem się komuś spodobać, bo kto by nie chciał, ale brak tego w żaden sposób nie komplikował mi życia. Żyłem mniej lub bardziej szczęśliwie, miałem przyjaciół, zainteresowania i tak dalej. Nie było też żadnej dziewczyny, która naprawdę by mnie zainteresowała, a wchodzenie w jakieś przypadkowe związki dla faktu związków to nie moja bajka (choć miałem możliwość). Sam też zastanawiałem się, czy ja w ogóle potrafię kogoś pokochać, bo trochę dziwiło mnie, że lata mijają, a mi nikt tak mocniej nie wpadł w oko. Zresztą i z randkowaniem mam problem, po prostu nie sprawiają mi przyjemności takie mniej lub bardziej przypadkowe spotkania właściwie w ciemno, wolałbym chodzić tylko na takie, gdzie perspektywy rzeczywiście jakieś są. Ale to nieistotne teraz. Atrakcyjny przesadnie, czy dynamiczny też nie jestem, no wiedziałem, że spotkanie kogoś odpowiedniego łatwe niebędzie.
Nagle jednak pojawiła się dziewczyna i... no naprawdę zatrybiło i to mocno. Ja się bardzo zaangażowałem, ona też, no i było jak w bajce, a moje życie dosyć dużo się zmieniło, czułem, że się rozwijam. Po prostu doświadczyłem czegoś, czego wcześniej nie znałem, więc nie mogłem za tym tęsknić. Oczywiście bajki się kończą, a i ta sytuacja skończyła się bez happy endu. Szkoda, ale trzeba iść dalej.
No i tutaj jest problem. Bo jakoś nie mogę się odnaleźć w świecie bez tego co miłość mi dostarczała. A przecież tyle lat w ogóle nie miałem takiego zmartwienia. I co - teraz wbrew sobie mam kogoś szukać? To jest bardzo nie w moim stylu, a i zalatuje desperacją, nawet nie wiedziałbym jak się do tego zabrać. Z drugiej strony świadomość, że tyle lat czekałem na tą osobę, z którą byłem, a teraz wizja kolejnego oczekiwania latami na tą właściwą osobę. Może czasem szczęściu trzeba pomóc?
Uprzedzając pytania, nie tęsknię za swoją byłą, bardziej za tymi emocjami, których dostarczała. Teraz mi się wszystko odechciało robić, mało co mnie cieszy. No wiele motywacji straciłem. Serio świat stał się szary. Jestem introwertykiem, który zawsze uwielbiał spędzać czas ze sobą, a teraz #samotnosc. Mam niby znajomych, ale oni i tak mają rzadko czas, zajmują się swoim życiem. A bardzo fajnym uczuciem było być częścią czyjegoś życia i mieć kogoś w swoim. Co robić? Jak żyć? Ktoś miał podobnie? Wiek tuz przed 30-stka.
#zalesie #zwiazki #milosc
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim