Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Mam poczucie winy przez unikanie działania, muszę się gdzieś wygadać, usystematyzować myśli, ale żeby mnie nikt nie rozpoznał, niestety dużo o tym myślę i analizuję, dacie jakieś słowa otuchy, sposoby na spokój, może chcecie trochę rozrywki? Uwaga, wyszło długo jak na post.

Więc mieszkam po sąsiedzku, 500m, może kilometr, z taką dziewczyną, o której ma być konkluzja wpisu, byliśmy w tej samej klasie od zerówki do końca gimnazjum, 11 lat, w zerówce uznałem że skoro jest starsza ode mnie o 2 miesiące to nie będę sobie zaprzątał nią głowy, i praktycznie nie zwracałem na nią uwagi, mimo że była ładna, miła i mądra, chyba była w podium konkursu gminnego recytowania wierszy. W sumie to jej nie znam, zawsze brakowało mi przy niej języka w gębie jak już musieliśmy być we dwójkę chociażby na przystanku.

Do końca podstawówki miałem problemy z kontaktem z innymi dziećmi, ale z dziewczynami nie byłem w stanie wogóle rozmawiać, trzęsły mi się ręce, twarz cała czerwona gdy coś do mnie mówiły. Ta dziewczyna mnie czasem broniła przed docinkami takiego chłopaka, ale raczej nie dlatego żeby mnie bronić, tylko jego się przyczepić, ponieważ nie pamiętam żeby broniła mnie przed innymi chuliganami, a tego akurat nie lubiła bo na koszykówce się o nią ocierał i musiała się poskarrzyć dorosłym aby przestał.

Po WDŻ, jak nauczyli nas ciekawszych rzeczy o związkach to uznałem, że nie warto angażować się w relację z dziewczynami bo i tak do niczego nie dojdzie, patrzyłem na panie zadaniowo(i chyba patrzę) oraz patrząc na kolegów widziałem że nic nie mają z tych młodzieńczych związków, tylko jakieś dramy.

Z perspektywy czasu widzę że w gimnazjum miałem jakieś powodzenie, wiem że podobałem się jednej dziewczynie ze starszej klasy, zignorowałem ją, innej młodszej z mojej klasy, zignorowałem bo była niestabilna, dzisiaj się zrobiła na chłopaka, kolejna przychodziła mnie zagadywać więc się w niej zauroczyłem ale okazało się że badała grunt dla innej dziewczyny, a ta mi się nie podobała z wyglądu, bo brunetki z jasną cerą mi się nie podobają.

Z tą dziewczyną o której jest wpis to pamiętam z gimnazjum w tym momencie tylko takie dwie sytuacje, pierwsza, kolega wyśmiał mnie że mam włosy między brwiami, lekka monobrew, dziewczyna się uśmiechnęła, gdy na nią spojrzałem to przestała i się odwróciła, druga sytuacja, dziewczyna siedziała ze swoją koleżanką, która podobała się z wzajemnością temu koledze, nie pamiętam czy wtedy byli w związku, tym młodzieńczym. Tak więc kolega usiadł się do nich, koleżanka gdzieś poszła, a kolega powiedział żebym przyszedł do nich, kolegi i dziewczyny, jak szedłem to dziewczyna wyglądała na speszoną, usiadłem się od strony kolegi, tak że nas dzielił, nie pamiętam rozmowy zbytnio, trwała jakieś 30 sekund, ale końcówka była mniej więcej coś o analu xd, ja mówię że na wyrku a ona że lepiej na podłodze, był krindż i uciekłem;D

Aha i przypomniało mi się, na przystanku przeglądałem główną wykopu, ten sam kolega był troche dwulicowy, mówił że sam czasem przegląda, przyszła dziewczyna i mnie wyśmiał że na wykopie siedzę, ale chyba nie zwróciła na to uwagi.

Aa i jeszcze coś pamiętam, miała przez kilka dni chłopaka, starszego o rok, ze szkoły, po paru dniach ją rzucił bo jak powiedział była zazdrosna.

W liceum poszedłem do najsłabszego liceum w mieście, są jeszcze technikum, zawodówka, lepsze liceum, i prywatne liceum elitarne. Ja poszedłem tam bo nie chciało mi się uczyć cały czas żeby zdawać, i jestem w sumie zadowolony z mojego wyboru. Ta dziewczyna poszła do lepszego liceum. Ja straciłem kontakt z kolegami z gimnazjum, odcięłem się od nich, nasze spotkania polegały na paleniu marychy w gimnazjum i piciu piwa jak byłem w liceum. Z ludźmi z liceum nie złapałem z nikim kontaktu, nikogo nie znałem, byłem odludkiem. Raz było zadanie grupowe o reklamach na plastyce, ja to olałem, a chłopaki z klasy to zrobili i mnie wzięli do grupy, chyba mnie lubili, gdy ja się izolowałem.
U niej nie wiem co się działo, jedynie że przez jakiś czas chodziła na szkołę tańca hiphopu. Dzisiaj na fb(nie mam konta, musiałem fake założyć)(szukałem jej jakichkolwiek zdjęć w internecie, ciężko bo dba o prywatność) to jedynie znalazłem że była na konkursie grupowym z kilkoma osobami z jej klasy i jakimiś niepełnosprawnymi.

Po liceum, marurę napisałem słabo, w podstawówce miałem czerwone paski, ja poszedłem do pracy, najpierw na drogi, powiedzmy kopanie rowów, pół roku łopatą, potem koparką bo zrobiłem papiery, bolały mnie plecy więc zrobiłem sobie przerwę od pracy. Potem poszłem do firmy hydraulicznej zewnętrznej, też mnie bolały plecy więc zrobiłem kolejną przerwę. Teraz jeżdżę autobusem. Czemu piszę o pracy? Bo w pracach fizycznych nabrałem mięśni i wagi, jestem w przedziale 180-190, po liceum miałem trochę ponad 60kg, teraz mam 100kg, nie wszystko poszło w brzuch, jestem dosyć szeroki na górze więc mogę się podobać, a jako kierowca straciłem lęk przed ludźmi, jestem asertywny i zyskałem charyzmę, oraz odporność na codzienny stres, przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz.

Zaczepiła mnie jedna pasażerka, na początku ją olewałem bo uznałem że coś mi się pewnie wydaje, ale zdobyła mój numer telefonu więc miałem 100% pewność że jest mną zainteresowana. Myślałem wtedy że dziewczyny się mną nie interesują więc od słowa do słowa w to zabrnęłem i zostaliśmy parą, straciłem też prawictwo, jednak nie do końca byłem zadowolony.
https://m.youtube.com/watch?v=lL13EeEhgag

Ja mam 23 lata a pasażerka 40. Była zdesperowana przed starością, spodobałem jej się bo głos, owłosione nogi, przystojny, wysoki, czyli poleciała na wygląd, nie wiem na ile siebie ocenić z x/10 ale ona jest kilka poziomów pode mną zwyczajnie, do tego obrażała się, zrywała, nie słuchała mnie lub słuchała ostentacyjnie, jest niesamodzielna nadal z rodzicami i tak już zostanie, jej zachowanie poprawiało się jedynie gdy jej unikałem i pół, 1 tydzień po zaprzestaniu unikania. Do tego trzeba w związku wymyślać jakieś prezenciki, wycieczki, słuchać, być zainteresowanym, to też jest takie męczące. Ostatecznym bodźcem do zerwania było gdy nadwyraz miłej pasażerce dałem kartkę z numerem telefonu służbowego(nie napisała, jej strata)uznałem ze skoro się za kimś rozglądam to czas to zakończyć.

Przeczytałem też książkę pod tytułem "psychoterapia egzystencjalna" z której wyniosłem że:
-świerć
cokolwiek robimy, dążenie do władzy, sukcesu, sławy, dzieci, szukania oparcia w innych ludziach, to próba osiągnięcia nieśmiertelności, uniknięcia śmierci, oraz nasze lęki i zaburzenia wynikają ze strachu przed śmiercią
-wolność egzystencjalna
jesteśmy panami swojego losu, tylko od nas zależy jak wygląda nasze życie, z ważnym podrozdziałem o winie egzystencjalnej, zbrodni na nas samych, niepodejmowaniu działania w którym mamy szansę się spełnić, osiągnąć sukces
-izolacja egzystencjalna
zawsze jesteśmy na najgłębszym poziomie sami
-sens życia
życie nie ma sensu i albo musimy ten sens stworzyć samemu, albo płynąć z prądem do czasu poprawy humoru.

Ta dziewczyna o którą się rozchodzi, widziałem ją chyba w marcu jak szła do domu, cała ubrana na czarno, była smutna, ja przejeżdżałem samochodem, oraz w przerwie w trakcie pracy też chyba to ona była, byłem coś zjeść, jakieś 2 miesiące temu, udałem że nie widzę bo spanikowałem, od zewnątrz to patrzyłem prosto i szedłem przed siebie, zreflektowałem się i odwróciłem lecz jej już nie było, chyba weszła do sklepu.
Jej mama jest fryzjerką, chodzę tam od kilkunastu lat co miesiąc, prawie nigdy nic nie mówiłem, ostatnio jakoś udaje się utrzymanie rozmowy, i jej mama powiedziała że się mocno zmieniłem i prawie nie idzie mnie poznać gdzieś na ulicy, więc chyba dobrze widziałem że to ona.

Dziewczyna śni mi się od jakiegoś czasu, nic zbereźnego, np.
Siedzimy w ławce szkolnej, na początku jest drętwo ale rozmowa jakoś się rozwija, sprawia nam to przyjemność
-gdzieś idę a ona mnie unika, wręcz gardzi mną
-dzisiaj śniło mi się że właśnie umarła w jakimś wypadku, było i jest mi bardzo smutno.

Aktualnie jestem w trakcie wyprowadzki na rod niedaleko aktualnego domu, nie macie się z czego śmiać bo mam tam wodę przez cały rok a nawet światłowód(!)
Tak sobie myślę, chodzi o to że jak się wyprowadzę, (bo teraz to do tego pokoju nie chciałbym nikogo przyprowadzać, jest mały i nie taki jak chcę, brudnawe ściany) to chyba założę prawdziwe konto na fb, dodam do znajomych i zagadam, chyba o winie egzystencjalnej właśnie, może się jakoś potoczy:D

Raczej nikogo nie ma i nie miała, studiuje dziwny kierunek na słabszej uczelni bo nie dostała się na to co chciała, ale nadal jest to wyższe wykształcenie od mojego... z innej strony jak będzie mi się nudziło to sam dla siebie chyba poprawię maturę i pójdę na zaoczną chemię bo mnie do tego ciągnie więc hipergamia byłaby zaspokojona...
Ale chyba byłbym też zadowolony gdyby mnie nie chciała, bo wiedziałbym na czym stoję, poprosiłbym aby nic mamie nie mówiła i nadal mógłbym chodzić na strzyżenie
Co myślicie? O mnie, o niej, jej postawie wobec mnie, czy mam szanse, może coś uściślić

#zwiazki



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Dipolarny
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim skoro tyle myślisz, a nadal stoisz w miejscu, to czas odpuścić. W końcu unikanie działania to też wybór. A na osiedlu zawsze znajdzie się jakaś inna "egzystencjalna rozterka".
( ͡º ͜ʖ͡º)
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @De_Fault: ostrzegałem że długie( ͡ ͜ʖ ͡)
@kabotyno: nie wiem może to infantylne ale ta dziewczyna zawsze była gdzieś obok a jednak daleko i trochę szkoda jak nigdy nie spróbuję się chociaż odezwać, najgorsze jest że nie wiem czy mi się to wydaje czy może jednak mam jakąś szansę
@niecodziennyszczon: któryś raz tę uwagę dostałem a
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Jeśli nie jest to jedna z pewnych siebie dziewczyn lub jakaś karyna, to nie licz, że sama się do ciebie odezwie pierwsza. Zrób tak jak piszesz i wyjdź pierwszy z inicjatywą. Wbrew temu, co tu niektórzy głoszą, normalne dziewczyny nie wyśmiewają chłopaków, którzy do nich zagadują, nawet jeśli ich nie chcą. To jest naturalne, że facet próbuje zdobyć kobietę, nie ma się czego obawiać, bo od tego się nie
  • Odpowiedz