Wpis z mikrobloga

✨️ Dlaczego polska szkoła zawodzi?
Mam tutaj konto, ale nie chcę podawać swojej profesji na forum.

Piszę bo jest mi tak cholernie źle z tym co się o------o, a nie mogę tego opowiedzieć nikomu ze znajomych. Jestem nauczycielką jednego z przedmiotów egzaminacyjnych w szkole podstawowej. Dwóch moich uczniów miało egzaminy poprawkowe w te wakacje. Jeden z nich pisał dwa egzaminy (z czego jeden u mnie), drugi uczeń jeden egzamin - nie z mojego przedmiot, ale jednak z przedmiotu egzaminacyjnego. Żadnego z egzaminów nie zaliczyli. Innymi słowy jeden z nich nie zaliczył ani u mnie, ani u koleżanki, a drugi u mnie zaliczył normalnie w ciągu roku szkolnego, a u koleżanki egzaminu już nie zaliczył.

Uczeń nr 1 - z dwoma niezaliczonymi przedmiotami - posiada opinię o dysleksji i dostosowania w zakresie metod i form pracy na lekcji, wydłużony czas pracy na testach, egzaminach itd. Powinien umieć wszystko to co inne dzieci. Jest w normie intelektualnej, tylko jego rodzina jest patologiczna. Pracuje ze mną jego babcia, a z jego mamą daaawno temu trochę - niezbyt mocno ale jednak - się kolegowałam. Dziecko w zasadzie nie było wychowywane tylko hodowane, pozostawione samo sobie od początku. W wyniku czego nie potrafi prawie wcale czytać, pisać ani liczyć - a jest już w połowie SP. Babcia, mama i wnuk mają to samo nazwisko rodowe babci ;D. Rok temu ( nie był moim uczniem) nie chodził prawie wcale do szkoły, mama napisała podanie o egzaminy komisyjne. Dużo przedmiotów zaliczył egzaminacyjnie bo nie było podstawy do wystawienia oceny końcowej.

Uczeń nr 2 - z jednym niezaliczonym przedmiotem - posiada orzeczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności intelektualnej. Posiada dostosowania co do metod i form pracy na lekcji, ale także wymagań edukacyjnych! Wymagania edukacyjne powinny być niższe niż dla innych dzieci. Mama nie chce skierować go szkoły specjalnej w obawie przed szykanami ze strony otoczenia dziecka.

Rada pedagogiczna nr 1.
Uczeń nr 1. z automatu nie otrzymuje promocji do następnej klasy (ma niezaliczone dwa przedmioty). Uczeń nr 2 - po odpowiednim naświetleniu sytuacji przez dyrektora, decyzją rady pedagogicznej nie otrzymuje warunkowej promocji do klasy wyższej. Ma to skłonić matkę do jego przeniesienia do szkoły specjalnej.

Mijają wakacje. W sierpniu zwoływana jest rada pedagogiczna nr 2.
Okazało się, że mama ucznia nr 1 złożyła odwołanie co do egzaminu poprawkowego (nie z mojego przedmiotu) i dzień wcześniej odbył się "poprawkowy" egzamin poprawkowy. Dziecko nie potrafiące płynnie czytać i poprawnie pisać w języku polskim zaliczyło na ocenę dopuszczającą język obcy, w którym miesiąc wcześniej (jak twierdziła komisja egzaminacyjna) nie potrafił się nawet przedstawić. Dyrekcja w trakcie rady nakreśliła sytuację ucznia. Podobno mama zarzeka się, że nie będzie w stanie zmusić ucznia nr 1 do chodzenia do szkoły, jeżeli nie dostanie on warunkowej promocji. Podczas rady odbyło się głosowanie w wyniku którego grono pedagogiczne, niemal jednogłośnie, wyraziło zgodę na warunkowe zaliczenie roku szkolnego. Myślałam, że spadnę z krzesła.

Moje koleżanki i moi koledzy, którzy w rozmowach prywatnych podkreślali zaniedbanie dziecka nr 1, brak motywacji u ucznia i zaległości (wszyscy jak jeden mąż podkreślają, że dawno powinien zostać w klasach niższych) wyciągnęli go za uszy do następnej klasy. Tak moi drodzy - istnieje w Polsce placówka pełna dwulicowców, ekspertów od pedagogiki, którzy zostawiają na drugi rok w tej samej klasie dziecko upośledzone intelektualnie. A będzie to rok życia zwyczajnie stracony, bo fizycznie nie jest ono w stanie opanować wymaganych treści z podstawy programowej. Za to promowali oni warunkowo lesera i kombinatora, który miałby jeszcze szansę w trakcie dodatkowego roku szkoły nadrobić przynajmniej część istniejących zaległości. Który mógłby poczuć namiastkę odpowiedzialności za swoje czyny, gdyby pożegnał się z klasowym towarzystwem wzajemnej adoracji. Miałby szansę wyciągnąć wnioski i podjąć trud pracy nad sobą. Ale niestety uczniowi nr 2 zabrakło do szczęścia babci nauczycielki i przybranego dziadka pracującego w strukturach samorządu terytorialnego. Za to polska szkoła pełna procedur, standardów ochrony małoletnich itp. nie jest w stanie wyegzekwować realizacji obowiązku szkolnego. I to pomimo faktu, że matka dziecka ma już nad sobą kuratora - który dzięki takim "działaniom" szkoły, będzie miał szansę zafunkcjonować zgodnie z zamysłem ustawodawcy.

TL;DR


#polska #zalesie #szkola

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: RamtamtamSi

👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt

  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach