Wpis z mikrobloga

✨️ Czy moje życie ma sens? Refleksje nad trudnościami
Długo się zastanawiałam jak zacząć ten post. Niestety nie mam chwytliwych haseł, końca z happy endem, czy super plot twistu z morałem, tylko swoją historię. I wiele pytań. Pytań do Was, do siebie samej, może do tej jednej konkretnej duszy, lub po prostu w eter. Zwyczajnie muszę to z siebie wyrzucić.
Coraz częściej zadaję sobie pytanie czy moje życie ma sens.
Odkąd tylko pamiętam wszystko idzie pod górkę, całe dzieciństwo spędziłam na nauce przetrwania w domu alkoholika, a lata młodości przepadły na próbach utrzymania się na powierzchni. Kiedy kilka razy 'umierał' na moich oczach, kiedy robiłam się niewidzialna, bo każdy hałas mógł skończyć się awanturą, gdy źle odłożony kubek powodował tydzień napięć, kiedy osoby z rodziny zaczęły umierać jedna po drugiej, najczęściej też przez a-----l, wszędzie tam byłam, ale zawsze w tle, niewidzialna. Bo mój ból nie istniał, przecież nie miałam prawa nic czuć, 'bo z jakiej racji', przecież miałam dach nad głową i co jeść, wystarczy.
Jakoś dotarłam do liceum, później udało mi się skończyć licencjat, na który chodziłam zaocznie i aby go opłacić pracowałam na czarno, to były czasy: 6zł za godzinę pracy. Miałam nadzieję, że kiedyś skończę też magistra i będę mogła pomagać takim dzieciakom jak ja, że może kiedyś mi się uda i będę kimś lepszym. Niestety to nie wyszło, magistra nigdy nawet nie zaczęłam. Zaczęłam za to budować z kimś związek, dzięki któremu mogłam się wyprowadzić z domu. No i tu też nie wyszło, byliśmy ze sobą ponad pięć lat, jednak z jego strony to była chyba tylko wygoda, szybko zamieniło się to w mieszkanie jak współlokatorzy, nie mogłam liczyć nawet na przytulenie. A ja dla tego kogoś robiłam wszystko, w domu zawsze było ogarnięte, ugotowane, mimo że oboje pracowaliśmy. A kiedy był okres, że nie miałam pracy i tak opłacałam wszystko, raz za napisanie wiersza wygrałam konsolę w konkursie i musiałam ją od razu sprzedać żeby zapłacić swoją połowę za czynsz, całe szczęście, że gdy oszczędności stopniały szybko znalazłam pracę. Niedługo będą Walentynki, pamiętam że nawet jak wracałam późno z pracy zawsze miałam coś dla niego przygotowane, albo coś że sklepu, albo jakieś wypieki. W jego urodziny odwalałam jakieś rzeczy, musiał być tort itp. Albo robiłam coś po prostu bez okazji, czy to działało w dwie strony? Nie. Wszystko przeliczone. W któreś moje okrągłe urodziny, takie wiecie, ważniejsze, powiedział tylko 'wszystkiego najlepszego'. Chyba wtedy zaczęło do mnie docierać i zaczęłam się łamać.
Nigdy nie czułam się akceptowana taka jaka jestem, zawsze 'moglabyś być inna, chudsza, ładniejsza', dodam że moje BMI nigdy nie przekroczyło żadnej normy, ale zawsze było coś nie tak, moje ubrania też nie takie, moje 'ja' też nie takie.
Jeśli macie kogoś, kto Was lubi/kocha takimi jakimi jesteście, przytulcie ich teraz mocno. Po latach terapii (starałam się pracować nad sobą, ogarnąć to dzieciństwo i resztę) poczułam się trochę lepiej, zrozumiałam że ten związek już dawno nie istnieje i zaczęłam życie w pojedynkę, wtedy było mi chyba najlepiej. Depresja i lęki po ogromnej pracy nad sobą w terapii ustąpiły, już myślałam że sobie z tym radzę. Jednak życie w miarę szybko 'po poprawie' postanowiło podrzucić mi kolejną kłodę pod nogi i ofiarowało mi niepełnosprawność. Wtedy też, zweryfikowały się moje znajomości, niemal wszystkie okazały się być ulotne. Przyjaźnie, nowe znajomości które zawierałam gdzieś po drodze rodziły się głównie w pracach które miałam, jak w pracy wszystko było super, tak po jej ustaniu znajomości te nagle wyparowywały, choćby nie wiem jak dobrze to wyglądało wcześniej.
Nie mam już w tym życiu nic. Nie mam przyjaciół, pracy, kariery, sprawności, kwalifikacji, własnego kąta nad głową, dosłownie nic. Więc sobie tak myślę i powtarzam pytanie, czy moje życie ma sens?
Powiedzcie mi, czy życie to zawsze tylko walka?

#kiciochpyta #zwiazki #depresja

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: digitallord

💚 Dzięki Twojej dotacji możemy utrzymać projekt i wprowadzać nowe funkcje! Wspomóż projekt

  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim Z drugiej strony – tyle przeszłaś i chcesz się teraz poddać? Wiem że to pewnie brzmi dość błaho, ale zawsze możesz być świadectwem tego że się da. Choć fakt, że sens życia jakiś warto mieć – najlepiej w drugim człowieku, może w pomocy innym w podobnych sytuacjach – pisałaś że były i znajomi nigdy cię nie docenili, z drugiej strony ilu jest takich pośród nas, dla ktorych nawet rozmowa by
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: masz wielkiego przytulasa !!!! I tak ma sens, waleczna z ciebie babka ! I Twoje życie ma sens!!! I jeszcze kiedyś zobaczysz światełko! Wiem,że to oklepane frazesy ale pomysł z jakiego bagna się wydostałas. Niestety twoje perypetie nie są odosobnione, czasami mam wrażenie,że jak człowiek myśli,że już tyle ch*ii w życiu zaznał ...to się okazuje,że los mu odblokowuje jeszcze level ch*ja gold, premium, prestige I co tam
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: jesteś babą, chłopów samotnych jest mnóstwo,jest sporo więcej niż samotnych bab wystarczy że się usmiechniesz do kilku i już zagadują,weszli.by w związek.

A mimo.to marnowałas czas z jakimś zamulaczem, Narcyzem?

No to masz co masz.
Rób tak dalej
  • Odpowiedz
Przytuliłbym, ale nie mam kogo.
Ale ogólnie tak jak piszesz, życie na tym kawałku skały nie ma większego sensu, jesteśmy tylko hodowlą dla innej wyżej rozwiniętej cywilizacji. Jak będą chcieli, to zrobią kolejny "potop", zbudują sobie nową wersję humanoida i założą nową cywilizację.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Hej, widzę, że jesteś inteligentną i wrażliwą kobietą, do tego jesteśmy raczej w zbliżonym wieku i myślę, że chyba mogłybyśmy się zrozumieć - jak chcesz się od czasu do czasu podzielić zwierzeniami czy przemyśleniami to napisz do mnie. A tak ogółem to nie warto się przejmować ludźmi, sama żałuję że nie doszłam do tego 20 lat wcześniej, gdy zaczęły się moje emocjonalne perturbacje ( ͡° ʖ̯ ͡
  • Odpowiedz