✨️ Jak poradzić sobie z toksycznymi rodzicami podczas organizacji wesela?Ⓘ Mam toksycznych rodziców, co całe moje życie mieszają się we wszystkie moje sprawy. Praktycznie całe życie podejmowali za mnie decyzje, a każdy jakiś mój opór od małego był tłamszony awanturami i zgrywanie ofiar przez rodziców. Wyrobili u mnie takie poddaństwo, że decydowali we wszystkim, od wyboru szkoły czy studiów, z kim mogę się spotykać, kto może być moim kolegą itd.. Dodatkowo każde pieniądze, które dostałem czy to na 18 urodziny czy w jakieś inne okoliczności to od razu rekwirowali. Najbardziej upodliło mnie moje 18 urodziny, które matka z organizowała, aby przytulić kasę od moich dziadków. Kiedy się z nimi żegnałem, to matka liczyła kasę w drugim pokoju z kopert, jak już wszyscy pojechali to powiedziała, abym sobie przeliczył i ona sobie te pieniądze pożyczy i kiedyś odda. Wiadomo, że nigdy tych pieniędzy nie zobaczyłem. Dodatkowo jak studiowałem to moja babcia dała mi 30 tysięcy na kupno samochodu, abym autobusem na randki nie jeździł. Oczywiście, chciałem sobie kupić jakiś samochód, ale ojciec z matką wzięli kasę i kupili mi jakiegoś gruza, bo oczywiście sam nie mogłem zdecydować na jaki samochód wydać pieniądze.
Ale do meritum, ze swoją różową planujemy się pobrać, zaręczyliśmy się 2 miesiące temu i planujemy z organizować ślub. Poinformowałem swoich rodziców, poprosiłem, aby mi pomogła zrobić listę gości i jak ogarniemy wszystko to poszukamy sali i będziemy to ogarniać pomału, dodatkowo zwaliło mi się na głowę multum zleceń przez ostatnie miesiące, więc nawet nie miałem głowy i czasu, aby to wszystko spiąć. Na wstępie zaznaczyłem, że wszystko opłacimy, z moją narzeczoną zarabiamy całkiem spoko, mamy oszczędności, aby to ogarnąć, więc luz. Tym bardziej, że od moich rodziców nie chce nawet złotówki, bo potem będzie wypominanie, albo dorzucą kilka złotych i matka będzie gadać, że to ona organizuje.
Wczoraj byliśmy z różową na obiedzie u moich rodziców, atmosferka była normalna, puki nie gadaliśmy o weselu. Na każdą salę jaka nam się podobała to matka kontrowała, że małe porcje, słabe jedzenie, albo słyszała informację, że tam to kiepsko jest, ale oni mieli trochę czasu i po salach pojeździli i już mają typy które spoko. Wcześniej ojciec bimber wyciągał do spróbowania, mówił, że kupił 30l bimbru, trzy różne smaki i moja różowa z moimi rodzicami próbowali czy może być. Kompletnie nie połączyłem kropek, że ojciec bimber kupił już na wesele, potem mówił, że wódkę oglądał i mówił, że ta czy tamta będzie do kupienia. Ale ciśnienie mi podniosło to, że matka kupiła nam obrączki i z dumą kazała nam przymierzać. Zamurowało nas. Po obiedzie, z różową na spokojnie w domu przegadaliśmy temat, że zaraz moja matka z organizuje wesele po swojemu, zaprosi swoich gości i tyle będzie z naszego dnia. Pojechałem do domu już sam, porozmawiać z nimi i postawić granice jasno, ogólnie już przy obiedzie zacząłem się gotować, ale nie chciałem robić dymu z rodzicami, przy narzeczonej.
Powiedziałem rodzicom, że my to sami chcemy zorganizować, nie chcemy żadnych pieniędzy od nich, że kupno obrączek to totalnie wykastrowanie mnie jako Pana Młodego, tym bardziej, że już zaczęła się chwalić ludziom jakie obrączki kupiła dla syna o czym mi sama matka mówiła, bo skwitowała słowami, że kuzynce się podobały. Ogólnie to rozmowa skończyła się awanturą w domu, ojciec kazał mi w---------ć i na do widzenia powiedział, że go na weselu nie będzie. Matka tylko rzuciła na odchodne, że o co mi chodzi, że oni kasę dają i jak oni brali ślub to też nic nie mieli dogadania.
Ogólnie ta sytuacja mnie przytłacza i nie mogę się z nią poradzić. Z jednej strony znowu wtrąciliby się w moje życie i zrobili kolejny raz wszystko pod siebie. Z drugiej strony chciałem postawić granicę i zrobić wszystko jak nam pasuje, a nie tak, aby rodziców uszczęśliwić, ale nie spodziewałem się, że ojciec tak zareaguje. Mam nadzieję, że postąpiłem słusznie stawiając granicę.
@mirko_anonim: jesli to nie bait to musisz sie w końcu odpępowic. Zaakceptuj fakt ze rodzicom będzie przykro. Zaakceptuj ze moze byc awantura. Zaakceptuj ze w skrajnym przypadku nie beda na ślubie.
@mirko_anonim: masakra... zakup obrączek to jakaś wyższa abstrakcja xD Powinieneś postawić sprawę z rodzicami jasno i dać im do zrozumienia że na tym weselu są tylko gośćmi i nie będą niczego organizować ani mieć na to wpływu, bo to jest twoja i narzeczonej sprawa, a jeśli im się nie podoba to mają czas do wtedy i wtedy aby potwierdzić lub powiedzieć ze nie przyjdą. Kropka. Trochę się tak ciaćkasz z
@mirko_anonim: stawianie granic polega na stawianiu granic. Jeżeli strach przed awanturą sprawia, że nie stawiamy granic, to należy nad tym pracować. Również w taki sposób aby zaakceptować że awantura (szerzej: konflikt) czasem może
✨️ Autor wpisu (OP): Ale właśnie ja postawiłem granicę, w skrócie zakomunikowałem im, że sam wszystko ogarnę i nie potrzebuję ich wsparcia. Powiedziałem co mi się nie podoba. Była awantura z którą się liczyłem, nie sądziłem, że wyrzucą mnie z domu, ale wiedziałem, że będą stosować jakieś swoje manipulacje, dla twojego dobra itp.
@mirko_anonim: funkcjonowanie między ludźmi zakłada że czasem dochodzi do sprzeczności interesów lub charakterów. Nie da się przeżyć życia bez wchodzenia w żadną forme konfliktu.
Unikanie konfliktów za wszelką cene i naruszanie własnych granic aby tych konfliktów unikać to dysfunkcja społeczna.
@mirko_anonim: ogólnie to tu jeszcze jakiś motyw ekonomiczny się wyłania. Bo dziwnie rodzice robią zakupy, wybierają sale i torpedują Wasze wybory. Oni jeszcze na tym na plusie wyjdą ( ͡°͜ʖ͡°)
Poinformowałem swoich rodziców, poprosiłem, aby mi pomogła zrobić listę gości i jak ogarniemy wszystko to poszukamy sali i będziemy to ogarniać pomału, dodatkowo zwaliło mi się na głowę multum zleceń przez ostatnie miesiące, więc nawet nie miałem głowy i czasu, aby to wszystko spiąć.
@mirko_anonim: a co ci w ogóle przyszło do głowy, żeby prosić ich o jakąkolwiek pomoc, wiedząc, że to bezrefleksyjni toksycy? ( ͡°͜ʖ͡
Ty myślisz że jak ktoś ma toksycznych rodziców, którzy 30 lat byli toksyczni to wystarczy jedna rozmowa, jedna awantura i im sie przełącznik w głowie przełączy i już będą normalni?
@mirko_anonim: nie, ale myślę ze wystarczy jedna rozmowa i nie będzie problemów na ślubie, bo nie bedzie na nim rodzicow.
przeraża mnie to, że w takich sytuacjach ludzie mają wyrzuty sumienia, że jak się postawią to mamusi i tatusiowi będzie przykro, gdzie prawda jest taka, że mamusia i tatuś mają głęboko w dupie twoje uczucia i nie traktują cię jak człowieka tylko jak pacynkę.
@Cadfael: skoro Cie to przeraza to nie masz empatii lub elementranej wiedzy. TO jest defaultowy program i owszem doroslosc polega na tym zeby go wylaczyc,
@mirko_anonim: chyba nie chce mi sie z tobą dalej gadać, bo robisz wrażenie agresywnego buca, ktory tłumaczy zamiast rozmawiac. Jezeli w realu rozmawiasz tak samo jak w sieci to współczuję twojemu otoczeniu, o ile jakies masz
skoro Cie to przeraza to nie masz empatii lub elementranej wiedzy.
@mirko_anonim: skoro mnie to przeraża, to właśnie świadczy o empatii, inaczej miałabym to w dupie xD nigdzie się z typa nie naśmiewam, najwyraźniej projektujesz tutaj jakieś swoje lęki i złe doświadczenia
Nie wiesz czy gdybys miala takich starych to bys byla taka sprytna i przejrzala cala gre
no właśnie moi starzy byli nadopiekuńczy i egoistyczni (typu nie, nie pojedziesz
że w takich sytuacjach ludzie mają wyrzuty sumienia, że jak się postawią to mamusi i tatusiowi będzie przykro, gdzie prawda jest taka, że mamusia i tatuś mają głęboko w dupie twoje uczucia i nie traktują cię jak człowieka tylko jak pacynkę.
Ogólnie takich historii było sporo i zawsze było dbanie co ludzie o mnie powiedzą i była presja na naukę, zakaz wychodzenia z domu.
@mirko_anonim: been there done that. u moich z wiekiem trochę przeszło, ale to była moja ciężka praca nad nimi ( ͡°͜ʖ͡°) niestety, tacy ludzie sami z siebie nigdy się nie zmienią i nie mają pojęcia jaką krzywdę robią dziecku
Mam toksycznych rodziców, co całe moje życie mieszają się we wszystkie moje sprawy. Praktycznie całe życie podejmowali za mnie decyzje, a każdy jakiś mój opór od małego był tłamszony awanturami i zgrywanie ofiar przez rodziców. Wyrobili u mnie takie poddaństwo, że decydowali we wszystkim, od wyboru szkoły czy studiów, z kim mogę się spotykać, kto może być moim kolegą itd.. Dodatkowo każde pieniądze, które dostałem czy to na 18 urodziny czy w jakieś inne okoliczności to od razu rekwirowali. Najbardziej upodliło mnie moje 18 urodziny, które matka z organizowała, aby przytulić kasę od moich dziadków. Kiedy się z nimi żegnałem, to matka liczyła kasę w drugim pokoju z kopert, jak już wszyscy pojechali to powiedziała, abym sobie przeliczył i ona sobie te pieniądze pożyczy i kiedyś odda. Wiadomo, że nigdy tych pieniędzy nie zobaczyłem. Dodatkowo jak studiowałem to moja babcia dała mi 30 tysięcy na kupno samochodu, abym autobusem na randki nie jeździł. Oczywiście, chciałem sobie kupić jakiś samochód, ale ojciec z matką wzięli kasę i kupili mi jakiegoś gruza, bo oczywiście sam nie mogłem zdecydować na jaki samochód wydać pieniądze.
Ale do meritum, ze swoją różową planujemy się pobrać, zaręczyliśmy się 2 miesiące temu i planujemy z organizować ślub. Poinformowałem swoich rodziców, poprosiłem, aby mi pomogła zrobić listę gości i jak ogarniemy wszystko to poszukamy sali i będziemy to ogarniać pomału, dodatkowo zwaliło mi się na głowę multum zleceń przez ostatnie miesiące, więc nawet nie miałem głowy i czasu, aby to wszystko spiąć. Na wstępie zaznaczyłem, że wszystko opłacimy, z moją narzeczoną zarabiamy całkiem spoko, mamy oszczędności, aby to ogarnąć, więc luz. Tym bardziej, że od moich rodziców nie chce nawet złotówki, bo potem będzie wypominanie, albo dorzucą kilka złotych i matka będzie gadać, że to ona organizuje.
Wczoraj byliśmy z różową na obiedzie u moich rodziców, atmosferka była normalna, puki nie gadaliśmy o weselu. Na każdą salę jaka nam się podobała to matka kontrowała, że małe porcje, słabe jedzenie, albo słyszała informację, że tam to kiepsko jest, ale oni mieli trochę czasu i po salach pojeździli i już mają typy które spoko. Wcześniej ojciec bimber wyciągał do spróbowania, mówił, że kupił 30l bimbru, trzy różne smaki i moja różowa z moimi rodzicami próbowali czy może być. Kompletnie nie połączyłem kropek, że ojciec bimber kupił już na wesele, potem mówił, że wódkę oglądał i mówił, że ta czy tamta będzie do kupienia. Ale ciśnienie mi podniosło to, że matka kupiła nam obrączki i z dumą kazała nam przymierzać. Zamurowało nas. Po obiedzie, z różową na spokojnie w domu przegadaliśmy temat, że zaraz moja matka z organizuje wesele po swojemu, zaprosi swoich gości i tyle będzie z naszego dnia. Pojechałem do domu już sam, porozmawiać z nimi i postawić granice jasno, ogólnie już przy obiedzie zacząłem się gotować, ale nie chciałem robić dymu z rodzicami, przy narzeczonej.
Powiedziałem rodzicom, że my to sami chcemy zorganizować, nie chcemy żadnych pieniędzy od nich, że kupno obrączek to totalnie wykastrowanie mnie jako Pana Młodego, tym bardziej, że już zaczęła się chwalić ludziom jakie obrączki kupiła dla syna o czym mi sama matka mówiła, bo skwitowała słowami, że kuzynce się podobały. Ogólnie to rozmowa skończyła się awanturą w domu, ojciec kazał mi w---------ć i na do widzenia powiedział, że go na weselu nie będzie. Matka tylko rzuciła na odchodne, że o co mi chodzi, że oni kasę dają i jak oni brali ślub to też nic nie mieli dogadania.
Ogólnie ta sytuacja mnie przytłacza i nie mogę się z nią poradzić. Z jednej strony znowu wtrąciliby się w moje życie i zrobili kolejny raz wszystko pod siebie. Z drugiej strony chciałem postawić granicę i zrobić wszystko jak nam pasuje, a nie tak, aby rodziców uszczęśliwić, ale nie spodziewałem się, że ojciec tak zareaguje. Mam nadzieję, że postąpiłem słusznie stawiając granicę.
#rodzina #rodzice #anonim #toksycznirodzice #wesele #slub
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta
🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt
Zaakceptuj fakt ze rodzicom będzie przykro. Zaakceptuj ze moze byc awantura. Zaakceptuj ze w skrajnym przypadku nie beda na ślubie.
I zakomunikuj swoje, nie negocjuj.
@mirko_anonim: chcialbys chciec, ale nie chcesz.
Po urwe w ogole masz ich zapraszac skoro
@mirko_anonim: stawianie granic polega na stawianiu granic.
Jeżeli strach przed awanturą sprawia, że nie stawiamy granic, to należy nad tym pracować. Również w taki sposób aby zaakceptować że awantura (szerzej: konflikt) czasem może
Ty tak na poważnie myślisz, że jesteś gotowy na małżeństwo, czy grzecznie czekasz, aż mamusia zaplanuje wam też noc poślubną?
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
@thorgoth: nie no super konkluzja. Granice stawiamy, po to żeby staly? Czy po to żebyśmy stawiali? Jezu czego się nie robi żeby wygrać
@mirko_anonim: funkcjonowanie między ludźmi zakłada że czasem dochodzi do sprzeczności interesów lub charakterów. Nie da się przeżyć życia bez wchodzenia w żadną forme konfliktu.
Unikanie konfliktów za wszelką cene i naruszanie własnych granic aby tych konfliktów unikać to dysfunkcja społeczna.
@mirko_anonim: no ok, ale jesteś skłonny poświęcić swój ślub (swoje zasoby emocjonalne) stawiając granicę w sposób, gdzie masz pewność, że
@thorgoth: zrobiłeś sobie chochola i ochoczo wygrales
@mirko_anonim: a co ci w ogóle przyszło do głowy, żeby prosić ich o jakąkolwiek pomoc, wiedząc, że to bezrefleksyjni toksycy? ( ͡° ͜ʖ ͡
@mirko_anonim: nie, ale myślę ze wystarczy jedna rozmowa i nie będzie problemów na ślubie, bo nie bedzie na nim rodzicow.
PS
Sprawdź znaczenie słowa
@Cadfael: skoro Cie to przeraza to nie masz empatii lub elementranej wiedzy.
TO jest defaultowy program i owszem doroslosc polega na tym zeby go wylaczyc,
@
Jezeli w realu rozmawiasz tak samo jak w sieci to współczuję twojemu otoczeniu, o ile jakies masz
@mirko_anonim: skoro mnie to przeraża, to właśnie świadczy o empatii, inaczej miałabym to w dupie xD nigdzie się z typa nie naśmiewam, najwyraźniej projektujesz tutaj jakieś swoje lęki i złe doświadczenia
no właśnie moi starzy byli nadopiekuńczy i egoistyczni (typu nie, nie pojedziesz
@
@Cadfael: to jest wywyzszanie sie a nie empatia. Tobie sie udalo, a jemu nie, wiec udajesz lepsza, a nie wiesz jak mial
@mirko_anonim: been there done that. u moich z wiekiem trochę przeszło, ale to była moja ciężka praca nad nimi ( ͡° ͜ʖ ͡°) niestety, tacy ludzie sami z siebie nigdy się nie zmienią i nie mają pojęcia jaką krzywdę robią dziecku