Wpis z mikrobloga

✨️ Jak radzić sobie z trudnościami w pracy i relacjach rodzinnych?
Trochę żale, a trochę pytanie o inną perspektywę
Sytuacja dt #zwiazki, #praca i #zdrowie psychiczne - i pytanie czy jestem p------y czy jednak sytuacja jest p------a

1. mam żonę i 3 dzieci, sporo lat stażu, sytuacja materialna całkiem dobra, jednak sporo stałych obciążeń
2. w okolicy kwietnia pożegnałem się z dotychczasową robotą (it, saas, AI apokalipsa -> zwolnienia grupowe). I tak ich nie lubiłem ;). Dostałem sensowną odprawę, miałem trochę zapasu gotówki. Stablilność gdzieś do października (czyli jesteśmy w połowie). Informuję małżonkę że z punktu widzenia finansów nic się nie zmienia, dorzucam swoją połowę wydatków (a do tego mam sam kredyt na dom). Małżonka pracuje, zarabia podobnie do mnie, do tego, heh, ma spadek w postaci gotówki.
3. postanowiłem A - rozglądać się za czymś sensownym powoli, aby nie w----ć się w jakieś bagno jak ostatnie, B - uruchomić własny freelancing
4. opcja A - miałem +/- 6 rozmów na drugim etapie, większość spierdzieliłem sam; zaczyna do mnie docierać że coś się jednak dzieje z moją głową. Ostatnia robota mnie przeorała i teraz do każdej podchodzę jakby to było to samo bagno. A do tego chyba nie umiem w rekrutacje online.
5. opcja B idzie powoli - główne zaskoczenie to że znajomi z branży nie odpisują gdy się do nich odzywam, okazuje się że nie mam jednak takich kontaktów jak myślałem
6. zaczyna mi siadać psychika i samoocena. Z tym zawsze miałem problem, ale tu fakt że "znajomi" nie odpowiadają, że dostaję słaby feedback na rekrutacjach jeszcze to obniża.
7. w międzyczasie wjeżdżają rozmowy z żoną dt przychodów. W skrócie takie (przykłady)
(komentarz 1: a generalnie jestem osobą która nie bardzo się dzieli emocjami, do tego nie ruszały mnie (do tej pory) jakieś fakapy jak nieudana rekrutacja)
(komentarz 2: były lata że nie byłem jakoś super, parę rzeczy zwaliłem rodzinnie, ale od 5-6 lat w większości wyprostowałem i poprawiam dalej)
- "ja (żona) się stresuję że nie masz pracy"
- "wiem że nie masz pracy, ale mamy dzieci i wydatki"
- rozmowa o dzieciakach i ich potencjalnych studiach (za rok) "ja; no niech przemyśli i spróbuje gdzie chce, nawet zagranica". "żona: ale to jest bez sensu, ty nie masz pracy" - po tym mieliśmy spięcie, które mnie trzymało przez 2 dni do dziś i wpłyneło na przebieg rekrutacji (niewyspany i nieprzygotowany)
- ostatnia rozmowa z dziś, po kolejnej rekru która mi nie poszła: wyrzucam że zacznyna mi być źle z tym że kolejna zawalona rekrutacja i żę nie byłem na nią przygotowany oraz że najbardziej mnie boli brak odzewu od znajomych. Mówię że te teksty (powyżej) czuję jako informację że "wygenerowałem rodzinny problem" i nacisk na "rozwiązanie problemu". I że nie czuję wsparcia tylko jechanie po mnie.
- wszystko przeradza się w kłótnię, mi się włącza dół na zmianę ze wściekłością i auto agresją. Człowiek r-------y.

I teraz pytania
1. Czy jestem p------y? Przesadzam?
2. Czy mogę oczekiwać, że w takiej sytuacji życiowej jakiej jestem, najbliższa osoba zainteresuje się jak mi z tą sytuacją a nie będzie opowiadała jak jej jest źle z moją sytuacją? Kiedyś, tak 10 lat temu w podobnej sytuacji (firma i koledzy z firmy mnie potraktowali z buta) i opowiadaniu żonie o tym usłyszałem "ja to robię to co mi karzą", co mi rozwaliło psychikę kompletnie na parę miesięcy.
3. Co ja właściwie powinienem zrobić? Kopnąć sie w dupę, przestać się żalić nad sobą?
4. Inne komentarze macie?

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta

❤️ Projekt mirko.pro działa dzięki wsparciu użytkowników. Wspomóż projekt

  • 26
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: z jednej strony ja rozumiem, bo przez to że jesteście małżeństwie i macie dzieci to cokolwiek spotyka Ciebie wpływa na całą rodzinę. Gdyby teraz żona nagle uległa wypadkowi, zachorowała czy straciła pracę to oboje żyjecie z dziećmi bez dochodów z pracy. Myślę że dlatego ona się stresuje bo widzi jakieś czarne scenariusze gdzie nagle wszystko sypie się jak domek z kart.

Ciebie też rozumiem że potrafisz czuć się bezpiecznie
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Masz żonę, która kompletnie Cię nie wspiera. W takiej sytuacji, kiedy mąż nie ma pracy nie z jego winy, to kobieta powinna Ci wszystko podstawiać pod nos i jeszcze loda robić, żebyś tylko jak najszybciej się ogarnął zawodowo, wrócił do pracy przygotował się na rozmowy rekrutacyjne, wylewanie przez nią żali tylko komplikuje sprawę w napiętej sytuacji. Żeby było jasne, gdyby była w Twojej sytuacji, to sam też powinieneś ja
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: chcę tylko napisać, jak to może wyglądać z perspektywy kobiety.
Ty podchodzisz do sprawy pragmatycznie, masz chłodne wyliczenia, zapas gotówki do października, płacisz rachunki i logicznie rzecz biorąc, sytuacja jest pod kontrolą. I masz w tym 100% racji.

Mężczyznom często trudno to zrozumieć, bo opierają się na faktach, ale z perspektywy kobiety (i to przy trójce dzieci!) brak stałej pracy u partnera odpala pierwotny, wręcz instynktowny lęk. Ty widzisz
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
doświadczony-kreator-84: Ogólnie związek to cytując pewna piosenkę "nie różowy miś" - czasami coś się spieprzy i tak, druga osoba przede wszystkim powinna wspierać, zwłaszcza, że nie siedzisz na dupie, a aktywnie szukasz nowej roboty. A brak wsparcia jak już mówisz, że potrzebujesz to kwas, ale no ... Przyzwyczaiła się skoro nigdy o uczuciach nie mówiłeś, a jednak trzeba.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
  • Odpowiedz
ale z perspektywy kobiety (i to przy trójce dzieci!) brak stałej pracy u partnera odpala pierwotny, wręcz instynktowny lęk o bezpieczeństwo


@ssas78487: litości, w kukoldystanie nikt z głodu nie umiera, spokojnie, państwo opiekuńcze zapewni jedzenie i dach nad głową
  • Odpowiedz
@adamsowaanon: i co z tego? Biologiczne przetrwanie a psychologiczne poczucie bezpieczeństwa to dwie różne rzeczy. To, że państwo zapobiegnie skrajnej nędzy w żaden sposób nie neutralizuje instynktu ochrony gniazda, tak mi sie wydaje
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: tak w rzeczywistości wygląda wsparcie w typowym związku. dlatego jako zwykły facet powinieneś zachować te obawy dla siebie, bo wyrzygując je na nią stresujesz ją jeszcze bardziej (co wyjaśniły ci różowe), a żadnej podpory z niej i tak nie będzie. no a ostatnie czego potrzebujesz w swojej stresującej sytuacji, to żeby zestresowana żonka cię jeszcze bardziej stresowała.

na twoim miejscu
1. przestałbym się jej wypłakiwać i zaczął ją upewniać
  • Odpowiedz
na twoim miejscu

1. przestałbym się jej wypłakiwać i zaczął ją upewniać ze jest jest git i będzie dobrze (nawet jak nie jest, doesnt matter). niech przestanie się i ciebie stresować.


@czescmampytanie: a potem zdziwienie, że ludzie się okłamują w związkach. Jak jedno zacznie, to już równia pochyła. Nie jest git, nie wiadomo czy będzie dobrze, ma problem. Należy mu się zrozumienie, a jednocześnie powinien wziąć pod uwagę obniżenie wymagań
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Ona powinna cię wspierać i motywować w takiej sytuacji. Ty jesteś dorosłym facetem i ojcem trójki dzieci, a nie panujesz w ogóle nad emocjami i po kilku nieudanych rekrutacjach włącza ci się wściekłość i agresja? Sorry, ale to byłoby dla mnie w ogóle nie akceptowalne, co to za środowisko dla dzieci. Oboje nie potraficie udźwignąć tej sytuacji.

Ogólnie brzmi na to, że ledwo się znacie i wykonujecie tylko narzucone
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): Dzięki za konkretną dyskusję, nie spodziewałem tylu odpowiedzi. zwłaszcza, że pisanie w takim stanie psychicznym nie ułatwia pisania spójnie.

@kasiknocheinmal
studia - mój dzieciak co pół roku zmienia zdanie, na razie nie ma nic ustalonego, a nie chcę jej podciać skrzydeł teraz. (ale to ciekawe że w kłótni już ten argument słyszałem)

ograniczenie wydatków - dzięki,
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 1
✨️ Autor wpisu (OP): @pianinka
nie zrozumiałaś (wiem wywaliłem kupę informacji).
Nie wściekam się po rekrutacjach które nie poszły. Przechodziłem już zmianę roboty parę razy, sam też rekrutowałem.

Dlaczego zakładasz że "nie panuję nad emocjami"? Sam sobie swój problem dźwigam nie oczekuję żadnej pomocy, jedynie nie dokładania
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
zdyscyplinowany-fenomen-93: Ty masz problem do rozwiązania.
Ona zamiast cię wspierać to cię atakuje.
Ty zamiast z nią porozmawiać krzyczysz.

Mogę wiedzieć po co w ogóle ślub braliscie? Bo miłości tam nie ma. Co najwyżej użyteczność i to z obu stron.
  • Odpowiedz