Aktywne Wpisy
Mam dość tego kraju z dykty. Zmiast po prostu znieść podatek belki, zwyczajnie. Po prostu zlikwidować, albo obniżyć.
To wymyślili jakieś OKI, tak pokrętne i poyebane, że już bardziej się nie dało. Skoro i tak te pieniądze z podatków marnują się i są defraudowane to po co w ogóle je płacić?
I jeszcze oczywiście ociągają się z tym. W przyszłym roku będę musiał zapłacić ponad 20 k belki i będzie wtedy pewnie
To wymyślili jakieś OKI, tak pokrętne i poyebane, że już bardziej się nie dało. Skoro i tak te pieniądze z podatków marnują się i są defraudowane to po co w ogóle je płacić?
I jeszcze oczywiście ociągają się z tym. W przyszłym roku będę musiał zapłacić ponad 20 k belki i będzie wtedy pewnie

theqkash +165
Mireczki, zrobiłem sobie domowy FlightRadar na biurko i wrzucam, bo może komuś też się przyda.
Sytuacja znana: coś przelatuje nisko nad chatą, człowiek odpala apkę w telefonie, a tam reklamy, konto premium i "kup subskrypcję żeby zobaczyć wysokość". Stwierdziłem, że nie, i napisałem własny soft na gotową płytkę ESP32 z dotykowym ekranem 7 cali (Waveshare, ~190 zł w Botlandzie czy Kamami, do tego obudowa z drukarki albo z allegro). Nic nie trzeba lutować.
Sytuacja znana: coś przelatuje nisko nad chatą, człowiek odpala apkę w telefonie, a tam reklamy, konto premium i "kup subskrypcję żeby zobaczyć wysokość". Stwierdziłem, że nie, i napisałem własny soft na gotową płytkę ESP32 z dotykowym ekranem 7 cali (Waveshare, ~190 zł w Botlandzie czy Kamami, do tego obudowa z drukarki albo z allegro). Nic nie trzeba lutować.
źródło: esp32
Pobierz




Trochę żale, a trochę pytanie o inną perspektywę
Sytuacja dt #zwiazki, #praca i #zdrowie psychiczne - i pytanie czy jestem p------y czy jednak sytuacja jest p------a
1. mam żonę i 3 dzieci, sporo lat stażu, sytuacja materialna całkiem dobra, jednak sporo stałych obciążeń
2. w okolicy kwietnia pożegnałem się z dotychczasową robotą (it, saas, AI apokalipsa -> zwolnienia grupowe). I tak ich nie lubiłem ;). Dostałem sensowną odprawę, miałem trochę zapasu gotówki. Stablilność gdzieś do października (czyli jesteśmy w połowie). Informuję małżonkę że z punktu widzenia finansów nic się nie zmienia, dorzucam swoją połowę wydatków (a do tego mam sam kredyt na dom). Małżonka pracuje, zarabia podobnie do mnie, do tego, heh, ma spadek w postaci gotówki.
3. postanowiłem A - rozglądać się za czymś sensownym powoli, aby nie w----ć się w jakieś bagno jak ostatnie, B - uruchomić własny freelancing
4. opcja A - miałem +/- 6 rozmów na drugim etapie, większość spierdzieliłem sam; zaczyna do mnie docierać że coś się jednak dzieje z moją głową. Ostatnia robota mnie przeorała i teraz do każdej podchodzę jakby to było to samo bagno. A do tego chyba nie umiem w rekrutacje online.
5. opcja B idzie powoli - główne zaskoczenie to że znajomi z branży nie odpisują gdy się do nich odzywam, okazuje się że nie mam jednak takich kontaktów jak myślałem
6. zaczyna mi siadać psychika i samoocena. Z tym zawsze miałem problem, ale tu fakt że "znajomi" nie odpowiadają, że dostaję słaby feedback na rekrutacjach jeszcze to obniża.
7. w międzyczasie wjeżdżają rozmowy z żoną dt przychodów. W skrócie takie (przykłady)
(komentarz 1: a generalnie jestem osobą która nie bardzo się dzieli emocjami, do tego nie ruszały mnie (do tej pory) jakieś fakapy jak nieudana rekrutacja)
(komentarz 2: były lata że nie byłem jakoś super, parę rzeczy zwaliłem rodzinnie, ale od 5-6 lat w większości wyprostowałem i poprawiam dalej)
- "ja (żona) się stresuję że nie masz pracy"
- "wiem że nie masz pracy, ale mamy dzieci i wydatki"
- rozmowa o dzieciakach i ich potencjalnych studiach (za rok) "ja; no niech przemyśli i spróbuje gdzie chce, nawet zagranica". "żona: ale to jest bez sensu, ty nie masz pracy" - po tym mieliśmy spięcie, które mnie trzymało przez 2 dni do dziś i wpłyneło na przebieg rekrutacji (niewyspany i nieprzygotowany)
- ostatnia rozmowa z dziś, po kolejnej rekru która mi nie poszła: wyrzucam że zacznyna mi być źle z tym że kolejna zawalona rekrutacja i żę nie byłem na nią przygotowany oraz że najbardziej mnie boli brak odzewu od znajomych. Mówię że te teksty (powyżej) czuję jako informację że "wygenerowałem rodzinny problem" i nacisk na "rozwiązanie problemu". I że nie czuję wsparcia tylko jechanie po mnie.
- wszystko przeradza się w kłótnię, mi się włącza dół na zmianę ze wściekłością i auto agresją. Człowiek r-------y.
I teraz pytania
1. Czy jestem p------y? Przesadzam?
2. Czy mogę oczekiwać, że w takiej sytuacji życiowej jakiej jestem, najbliższa osoba zainteresuje się jak mi z tą sytuacją a nie będzie opowiadała jak jej jest źle z moją sytuacją? Kiedyś, tak 10 lat temu w podobnej sytuacji (firma i koledzy z firmy mnie potraktowali z buta) i opowiadaniu żonie o tym usłyszałem "ja to robię to co mi karzą", co mi rozwaliło psychikę kompletnie na parę miesięcy.
3. Co ja właściwie powinienem zrobić? Kopnąć sie w dupę, przestać się żalić nad sobą?
4. Inne komentarze macie?
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta
❤️ Projekt mirko.pro działa dzięki wsparciu użytkowników. Wspomóż projekt
Ciebie też rozumiem że potrafisz czuć się bezpiecznie
Ty podchodzisz do sprawy pragmatycznie, masz chłodne wyliczenia, zapas gotówki do października, płacisz rachunki i logicznie rzecz biorąc, sytuacja jest pod kontrolą. I masz w tym 100% racji.
Mężczyznom często trudno to zrozumieć, bo opierają się na faktach, ale z perspektywy kobiety (i to przy trójce dzieci!) brak stałej pracy u partnera odpala pierwotny, wręcz instynktowny lęk. Ty widzisz
Nic z tego nie zrozumiałem.
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
@ssas78487: litości, w kukoldystanie nikt z głodu nie umiera, spokojnie, państwo opiekuńcze zapewni jedzenie i dach nad głową
na twoim miejscu
1. przestałbym się jej wypłakiwać i zaczął ją upewniać
@czescmampytanie: a potem zdziwienie, że ludzie się okłamują w związkach. Jak jedno zacznie, to już równia pochyła. Nie jest git, nie wiadomo czy będzie dobrze, ma problem. Należy mu się zrozumienie, a jednocześnie powinien wziąć pod uwagę obniżenie wymagań