Jest decyzja. Zdjęcie z fotoradaru bez twarzy kierowcy jest bezwartościowe

Nie będzie zmian w przepisach dotyczących fotoradarów. To oznacza, że właściciel samochodu ma pełne prawo nie wskazywać siebie jako osoby prowadzącej pojazd, który został zarejestrowany na fotografii. Musi się co prawda liczyć ze skierowaniem sprawy do sądu, ale prawo stoi po jego stronie.
z- 133
- #
- #
- #
- #
- #


















Teraz wyobraź sobie, że gdzieś tam żyje jakiś Payet i co tydzień dostaje pisma, że podobno przekroczył prędkość różnymi pojazdami i w różnych częściach Polski, a on nawet nie wie, gdzie ten kraj leży ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Przecież dokładnie o tym pisał @tzzy. Konfliktowy sąsiad porysuje Ci samochód gwoździem, wiesz, że to on, zgłosisz na policję, a on odpowie: "udowodnij" - i cyk, umorzonko, bo na nagraniu miał kominiarkę ¯\_(ツ)_/¯ Normy prawne rozumiem, ale niech mi ktoś wytłumaczy, czemu miałbym takim sytuacjom przyklaskiwać? To jest książkowy przykład państwa z kartonu, tylko wyjątkowo popieracie ten karton.
Co innego, gdyby istniało realne
No niestety, w tym miejscu ścierają się ze sobą normy formalno-prawne oraz względy moralne. Od strony formalnej uważam, że państwo nie może karać bez przedstawienia dowodów, niech spadają na drzewo. Od strony moralnej waliłbym prądem za przekraczanie prędkości, a kto majtczakuje ten ryży ciul. Czasem ciężko te dwa światy pogodzić.
A jeśli przejdę na czerwonym przez ruchliwą drogę, pomiędzy rozpędzonymi samochodami? No sorry, ale zdecydowana większość przekroczeń prędkości ma miejsce w środku dnia, w ruchu ulicznym wraz z innym uczestnikami ruchu. Co ma dać wprowadzanie przykładów z czapy?