•  

    Ponad 10 lat temu ofiara ks. Romana B. zeznawała, że oprawca nocował z nią w jednym pokoju kiedy miała 13 lat m.in. w Łagiewnikach, Licheniu, Częstochowie i gwałcił ją tam. Wtedy nie spowodowało to żadnej reakcji obsługi. Sprawdzam, czy po 10 latach od ujawnienia tych informacji pracownicy są przeszkoleni, jak należy postępować w takiej sytuacji.

    https://www.wykop.pl/link/5108427/sanktuarium-w-lagiewnikach-przyjmuje-pedofila/

    "Ks. Paweł Kostowski" rezerwuje wspólny pokój dla siebie i 13-letniej "Oli" na 28 sierpnia 2019 roku. Nie wzbudza to żadnych podejrzeń pracownika Domu Duszpasterskiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Pan z recepcji zapewnia, że z ich strony nie będzie żadnego problemu i przytakuje na prośbę, żeby utrzymać to w tajemnicy.

    Chciałbym jednocześnie serdecznie podziękować siostrze z Domu Pielgrzyma "Betlejem" w Licheniu, która na identyczną prośbę zareagowała właściwie, tzn. powiedziała, że ksiądz i dziecko muszą spać w oddzielnych pokojach, jeśli przyjeżdżają razem. To jedyne dwa miejsca, do których dzwoniłem w tej sprawie. Natomiast takie nieprawidłowości odbywały się również w innych domach pielgrzyma i zwykłych hotelach.

    Zainteresowanych sprawą byłego ks. Romana B. zapraszam do śledzenia tagu #wobronieofiar
    Będą się tu powiały nowe informacje w tej sprawie.

    #afera #pedofilia #pedofilewiary #bekazkatoli #4konserwy #neuropa
    pokaż całość

    źródło: milosierdzie.pl

  •  

    Usuwanie pedofila z zakonu trwało 10 lat (od momentu jak się przyznał). Pytam rzecznika chrystusowców, dlaczego trwało to tak długo. Ciekawy przykład na to, jak te sprawy rozwiązuje się (a w zasadzie nie rozwiązuje) w Kościele.

    https://www.wykop.pl/link/5101759/ksiadz-rzecznik-nie-wie/

    Zapis rozmowy z ks. Janem Hadalskim, kłamcą i obrońcą pedofilów, rzecznikiem zakonu chrystusowców.

    2,5 roku temu udzielił on wywiadu Katolickiej Agencji Informacyjnej nt. sprawy ks. Romana B. skazanego za pedofilię, w którym na większość pytań odpowiedział "nie mam informacji na ten temat", "nic mi o tym nie wiadomo" lub "nie znam szczegółów tej sprawy". Zadzwoniłem do niego, żeby zapytać, czy od tamtej pory zdążył uzupełnić wiedzę.

    Prawo kościelne ściśle określa, jak należy postępować wobec księży pedofilów. W przypadku Romana B. prawdopodobnie zostało wielokrotnie złamane, ponieważ zakon odmawia odpowiedzi na podstawowe pytania w tej sprawie. Od momentu jak sprawca przyznał się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych wobec 13-letniej Kasi do chwili jego usunięcia z zakonu upłynęło 10 lat.Stało się to dopiero po nagłośnieniu sprawy przez dziennikarzy oraz pojawienia się perspektywy wyroku nakazującego wypłatę zadośćuczynienia ofierze. Nigdy nie ujawniono, kiedy rozpoczął się kościelny proces, dlaczego trwał tak długo ani kiedy sprawa została zgłoszona do Watykanu. Nawet wobec publicznej krytyki ze strony koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, ks. Adama Żaka SJ, oraz arcybiskupa poznańskiego i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, abpa Stanisława Gądeckiego.

    Po złożeniu zeznań przez Kasię prokuratura zdecydowała o zatrzymaniu ks. Romana B. Na krótko przed aresztowaniem ogłoszono, że ks. Roman został skierowany do pracy w parafii w Wielkiej Brytanii. Został zatrzymany przez policję tuż przed wylotem za granicę. Rzecznik utrzymuje, że to zbieg okoliczności. Jest to możliwe, chociaż należy zauważyć, że jeszcze przed złożeniem zeznań Kasia opowiedziała o swojej krzywdzie w szkole, do której chodziła, i w której ks. Roman był katechetą. Niektórzy pracownicy tej szkoły nie dowierzali w winę księdza nawet po jego aresztowaniu i przyznaniu się. Podobnie było w domu dziecka, do którego trafiła Kasia.

    Ks. Jan Hadalski kłamie, że zakon dobrowolnie zaoferował ofierze pomoc. Kasia nigdy nie otrzymała żadnej pomocy od Kościoła ani zakonu. Ani po aresztowaniu ks. Romana B., kiedy trafiła do domu dziecka, ani po próbach samobójczych, kiedy trafiła do szpitala psychiatrycznego, ani gdy żyła samodzielnie w biedzie (po opłaceniu czynszu zostawało jej 300-400 zł miesięcznie). Jedyna "pomoc", którą ma na myśli ksiądz rzecznik, to ugoda, którą zakon zaproponował w momencie jak przegrana w procesie cywilnym była niemal pewna. Ugoda stanowiła niewielki procent wnioskowanej kwoty. W tym samym czasie gwałciciel miał zapewnione dużo lepsze warunki życia.

    Ks. Jan Hadalski utrzymuje, że ofiara nie była więziona. To prawda, że nie była skuta łańcuchem w piwnicy przez półtora roku, natomiast jej wolność była bardzo ograniczona przez oprawcę. Sędzia Mariusz Jasion pisał w uzasadnieniu wyroku w sprawie karnej, że Roman B. uczynił z dziewczynki "niewolnicę seksualną". Kasia chodziła do gimnazjum, w którym prefektem był ks. Roman B. Zakazywał jej rozmawiania z rówieśnikami. Kiedy próbowała opowiedzieć o swojej krzywdzie nauczycielce, która udzielała jej korepetycji, została później "za karę" pobita przez ks. Romana. W wyniku przemocy ofiara trafiała do szpitala z urazami ręki oraz miednicy. Do szkoły chodziła bardzo nieregularnie. Była zagrożona ze wszystkich przedmiotów. Z tego powodu musiała ją opuścić i powrócić do zespołu szkół w rodzinnej miejscowości.

    W zeznaniach pokrzywdzonej pojawiają się wątki, które wskazują na różnego rodzaju przewinienia i zaniedbania współbraci księdza Romana B. Najcięższe z nich można interpretować jako podejrzenia o działalności innych pedofilów w środowisku kościelnym. Nigdy nie przeprowadzono w tej sprawie wewnętrznego śledztwa / postępowania wyjaśniającego. Zakonnicy traktują zeznania pokrzywdzonej jako źródło zagrożenia, a nie okazję do oczyszczenia własnego środowiska.

    Na końcu nagrania prezentuję korespondencję mailową, którą wymieniłem z rzecznikiem po rozmowie telefonicznej.

    Wkrótce więcej informacji z mojego osobistego śledztwa w tej sprawie. Zapraszam do śledzenia tagu #wobronieofiar

    #afera #pedofilewiary #neuropa #4konserwy #bekazkatoli #bekazpodludzi
    pokaż całość

    źródło: 92316x291x298q99-131_a331404b9d425192.jpg

  •  

    Wspomnienia ofiary ks. Romana Bxxxxxxxx TChr

    więcej info: https://www.wykop.pl/link/5092091/ofiara-koscielnej-pedofilii-potrzebuje-twojej-pomocy/

    Południe. Lato. W pokoju bardzo gorąco, duszno. Nie mam czym oddychać, ale nie mogę otworzyć okna, bo powyciągał ze wszystkich okien klamki. Mogę jedynie podejść do szyby i patrzeć z 8 piętra na ludzi, samochody. Tak wygląda mój każdy dzień. Rozpoznaję już pewne twarze ludzi, bo chodzą codziennie tą drogą z pracy, ze szkoły, ze sklepu, ja ich widzę setny raz a oni mnie nie widzieli nigdy.. Stoję przy tej szybie i patrzę, czasem płaczę, bo też chciałabym móc wyjść na dwór jak inne dzieci, jak inni dwunasto-, trzynastolatkowie. A czasem już nie potrafię płakać, tylko stoję i patrzę: godzinę, dwie, pięć.

    Chyba już nie płaczę codziennie stojąc w oknie, bo się przyzwyczaiłam, że tak musi być. Nie da się chyba płakać ciągle, dzień i noc. Przecież tak wygląda każdy dzień, miesiąc. Brakuje mi osoby, do której mogłabym się odezwać. Nie mam radia, telewizora. Nic. Mówię czasem sama do siebie. Po jakimś czasie już nie chcę patrzeć w to okno. Przecież kazał zasłaniać sztory kiedy robi się ciemniej. Nie mogę już tam dłużej stać, muszę się odsunąć.

    Idę na łóżko, w pokoju mam tylko łóżko, ciągle rozłożone, szklany stół, fotel, kilka mebli w których są jego rzeczy ze święceń kapłańskich, które dostał w prezencie, i rzeczy jego mamy. Ale nie mogę tam zaglądać. Wracam na łóżko. Myślę co jakiś czas o rodzicach. Zastanawiam się co u nich, co mają na obiad, jak wygląda teraz mój młodszy brat, czy są trzeźwi... I zaczynam się uczyć. Bo jak przyjdzie, będzie mnie przepytywał. A jak nie będę umiała, to dostanę lanie. Muszę się postarać, muszę się nauczyć. Słyszę dookoła tę przeraźliwa ciszę, tylko ciszę. Myślę sobie: „może dziś nie przyjedzie?”, „może dziś nie będzie boleć?”.

    Wieczorem nie mogę mieć zapalonego długo światła, bo mi zabrania. Więc idę się szybko przebrać w tę piżamę, którą mi dał. Jedyna jaką mam i w której każe mi chodzić zawsze jak jest w mieszkaniu. Potem kładę się do łóżka. Myślę sobie w kółko: „może dziś nie przyjedzie?”, “może ma dużo pracy?”. Proszę, żeby nie przyjechał.
    W pokoju ciemno, a ja leżę. Próbuję zasnąć.

    Niestety słyszę jak przyjechała winda na 8. piętro i otworzyły się drzwi od windy. Jest 23:00. Słyszę jak idzie po klatce i przekręca się klucz w drzwiach. Kładzie w przedpokoju sutannę, ściąga koloratkę, przychodzi do pokoju i pyta

    – Śpisz?

    Nie odzywam się, z nadzieją, że pójdzie do kuchni albo pojedzie z powrotem na plebanię, ale on zapala światło, podchodzi do mnie i mówi

    – Odpowiadaj jak do Ciebie mówię! Przecież wiem, że nie śpisz!

    Otwieram oczy, siadam i patrzę na niego..
    Siada przy stole i zaczyna jeść. Pytam:

    – Czy przywiózł mi ksiądz coś do jedzenia? Jestem bardzo głodna. Od dwóch dni nic nie jadłam.
    – Nie mam nic dla Ciebie. Zapomniałem kupić. Miałem ciężki dzień. Przywiozę Ci jutro wieczorem, ale tylko wtedy, jeśli będziesz grzeczna – odpowiada.
    – Czy mogę się już położyć spać?
    – Spać będziesz jak pojadę do Stargardu. Masz dużo czasu na sen. A teraz kładź się od ściany i czekaj na mnie, wykąpie się i przyjdę.
    Kiedy się kąpał, trzęsło mi się że strachu całe ciało, bo wiedziałam, co mnie zaraz czeka. Tak bardzo nie chciałam, żeby się obok kładł. Tak bardzo chciałam, żeby ta noc już minęła. Żeby było rano…

    Przyszedł, położył się obok i gwałcił mnie kilka godzin z przerwami. Nie byłam w stanie się bronić. Moje szarpanie, kopanie nic nie dawało, a jedynie się wściekał i był jeszcze brutalniejszy. Ważyłam ok. 40 kg, a on ważył ponad 100. Miał 196 cm wzrostu. Ja byłam małą dziewczynką.

    Rano wstał, ubrał się i pojechał na mszę, którą miał o 6:00. Zamknął drzwi. Spędziłam cały dzień w łóżku. Wszystko bolało. Tak bardzo chciałam, żeby już nigdy więcej nie przyjeżdżał. Byłam też tak strasznie głodna, to już trzeci dzień bez jedzenia. Wiedziałam, że jeśli on mi go nie przywiezie, to będę cierpieć z głodu, bo w mieszkaniu nie było nic. Nie chciałam, żeby przyjeżdżał, bałam się, ale tak bardzo byłam głodna. Myślałam ciągle o jedzeniu.

    Dzień minął na leżeniu w łóżku, uczeniu się nowych modlitw i patrzeniu w ścianę. Godzina 18:00. Przyjechał znowu. Przywiózł w końcu jedzenie – kanapki. Zaczął mnie odpytywać z modlitw. Tego dnia nauczyłam się wszystkich, które kazał, bardzo chciałam, żeby dał mi jedzenie. Żeby nie był na mnie zły. Bo wtedy albo bym dostała lanie, albo nie dostałabym jedzenia. Tak wyglądał mój dzień – jeden z wielu – w mieszkaniu, w którym spędziłam prawie dwa lata.

    #kosciol #pedofilia #afera #wobronieofiar #pedofilewiary #tylkoniemownikomu
    pokaż całość

    +: krzych0, k.......2
  •  

    Moja koleżanka została najpierw skrzywdzona przez księdza, a teraz jest krzywdzona przez Kościół. Pierwszego nie możemy cofnąć, ale drugie możemy powstrzymać. Link do znaleziska poniżej. Więcej info w powiązanych i w komentarzu pod znaleziskiem.

    https://www.wykop.pl/link/5092091/ofiara-koscielnej-pedofilii-potrzebuje-twojej-pomocy/

    #pedofilewiary #kosciol #wobronieofiar #pedofilia #bekazkatoli #neuropa
    pokaż całość

...to tylko najnowsze aktywności użytkownika pkostowski

Zobacz wszystkie dodane znaleziska, komentarze i wpisy korzystając z menu powyżej.

Osiągnięcia (2)