Aktywne Wpisy

Ketrab77 +619
Polska policja to nieśmieszny żart. W sobotę w mojego trzylatka wjechał z dużą prędkością 12 latek na wielkiej, odblokowanej hulajnodze, był bez opiekuna. Sytuacja miała miejsce na placu zabaw, na ścieżce przy piaskownicy, pod kilkoma kamerami, dosłownie. Na miejscu była moja kobieta, wyciągnęła synka spod hulajnogi i kazała młodemu dzwonić po matkę. Po chwili na miejsce przyszły dwa wydziarane patologiczne glonojady, typowe wulgarne karyniska, były agresywne i pruły się o rysę na

Poznałam dzisiaj nową laskę w kawiarni na uczelni - Zuzia, pierwszak z psychologii. Siadła przy moim stoliku bo nie było miejsca i od razu zaczęła gadać. I wecie co... czułam się jakbym słuchała siebie sprzed 100 lat lol
Ta dziewczyna to jest jakaś maszyna do plotek - przez godzinę opowiadała mi kto z kim na roku, że Kuba z jej grupy ma fajne oczy, że w weekend była na jakiejś imprezie w akademiku
Ta dziewczyna to jest jakaś maszyna do plotek - przez godzinę opowiadała mi kto z kim na roku, że Kuba z jej grupy ma fajne oczy, że w weekend była na jakiejś imprezie w akademiku





Mam problem, nie potrafię schudnąć. Ważę dużo za dużo i wydaje mi się, że ilość podejść do prób zrzucenia masy u mnie przebiła 30 na spokojnie. Za każdym razem jest ten sam schemat.
Dzień przed - mega motywacja, widzę siebie po zrzuceniu wszystkich tych zbędnych kilogramów, liczę ile jestem w stanie schudnąć w ile czasu, zastanawiam się czy nie zostanie mi nadmiar skóry z którym będę sobie musiał poradzić.
Dzień pierwszy - wszystko okej, trzymam się ustalonych kalorii, coś się poruszam
Dzień drugi - tak samo
Dzień trzeci - daje radę, zaczyna mi brakować niektórych produktów
Dzień czwarty - pogranicze życia i śmierci, w tym dniu nie widzę już swojego wymarzonego celu, widzę wszystkie te rzeczy które tak uwielbiam jeść, widzę czekoladę, białe pieczywo itd, często wtedy gdy schodzę na dół żeby sobie zrobić kolację zgodnie z kaloriami które zaplanowałem, często coś we mnie uderza i zaczynam wbrew temu co postanowiłem zacząć jeść niezdrowe rzeczy w duzych ilosciach (bo jak już zgrzeszyłem trochę to teraz moze poleciec lawina no nie).
Pozostałe dni wyglądają tak że jem co chcę, nie trzymam się ustalonych kalorii, nie ruszam się, za jakiś czas wejdzie poczucie winy, dochodzi do mnie jak bardzo bym chciał osiągnąć ten swój cel i rozpoczynam od nowa, kółeczko się kręci.
Problemem u mnie między innymi jest na pewno to, że mieszkam z rodzicami, a oni lubią sobie kupic cos niezdrowego i zjesc/wypic, tylko ze przez to ja mam to na wyciągnięcie ręki i często pękam zamiast odwróćić wzrok, ale nie zmienia to faktu że tutaj nikt nie jest winny, tylko ja i moja "słaba silna wola".
Pamiętam że raz miałem dobrą próbę, schudłem około 20 kilogramów, zaczęły się naprawdę widoczne zmiany, ludzie to dostrzegali, czułem się z siebie dumny.. a potem przyszły święta, więc trochę się zagalopowałem, potem po świętach to już "doobra, do sylwestra mogę sobie odpuscic" po sylwestrze jeszcze jakaś wymówka się znalazła i po jakimś czasie wszystko do mnie wróciło.
Pewnie możecie się domyślić o co chciałbym zapytać.. Chciałbym poprosić o jakąś poradę co mógłbym zrobić, może ktoś z Was też wychodził z czegoś takiego i ma coś co mu pomogło? Może to czas udać się do lekarza, tylko jeśli tak to do jakiego/jakich? #odchudzanie #dieta #dyscyplina #silownia
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Dipolarny
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
A co do jedzenia to zwiększaj sobie objętość warzywami i niskokalorycznymi owocami. Jak masz w domu obiad to podkręć go talerzem warzyw, zamiast jeść od mamy sałatkę na majonezie to zrób sobie mizerię na skyrze. Jak masz mięso w sosie na bazie śmietany to jedz samo
Przed jedzeniem pij dużo
@mirko_anonim: nie jedz
Polecam również Dr Pritikin