✨️ Jak radzić sobie z negatywnymi skutkami pracy zdalnej?Ⓘ Pracuję zdalnie, bo mieszkam w mieście 100k ludzi i nie ma tu roboty. Perspektywy mojego zatrudnienia to wyłącznie praca zdalna. Pracuję w branży IT/E-Commerce/Marketing i na tym się znam. Moje całe doświadczenie zawodowe kręci się wokół tych branż.
I teraz tak: Odczuwam wszystkie negatywne skutki home office. Nie pomaga mi też bycie cholerykiem, ekstrawertyzm i ADHD. Co prawda pracuję z ludźmi (jestem handlowcem i zarządzam projektami, które podpiszę), ale spotkania mam różnie - czasem zdalnie, czasem na żywo (auto służbowe). Ale to wiecie, jedno do dwóch dziennie. Reszta praca przy kompie - oferty, monitorowanie projektu, opieka, praca z zespołem nad projektami klientów, maile i takie tam. I teraz moje negatywne skutki to:
1.Izolacja społeczna i poczucie samotności, bo kontakt na żywo to coś zupełnie innego. Brakuje mi tego, by z kimś posiedzieć, pogadac, pośmiać się, nawet ponarzekać, no jak to w pracy 2.Rozmycie granic między życiem prywatnym a zawodowym - nie zawsze czuję, że skończyłem pracę. Zostanie po godzinach w robocie stacjonarnie to jest pikuś w porównaniu do tego, że myślami jesteś w pracy, bo nie czujesz, że ją opuściłeś 3.Trudności z koncentracją w domu - to dokucza zawsze po przepracowaniu X miesięcy w jednej firmie na HO 4.Poczucie wypalenia - nie czuję, że progresuję w życiu, zwłaszcza jak w robocie zrobi się gorszy okres, to masakra, samotność potęguje poczucie nudy i braku sensu
No czasem nie mam do kogo japy odezwać aż do weekendu, bo na siłkę też chodzę sam (kumple trenują inne sporty). Cały dzień się czuję, jakbym nie miał pozytywnych bodźców.
Mimo to, czemu nie chcę wyjechać do innego miasta pracować stacjonarnie/hybrydowo, ponieważ:
1.Mam tu przyjaciół, wszystkich + rodzinę, a zimą wziąłem psa, którego nie zostawię z rodzicami 2.Mam tu pół domu 90m2 do urządzenia (drugie pół starzy), a tam musiałbym płacić 20-30 % wypłaty na wynajem kawalerki i finansowo by wyszło na to samo, a kabza dla landlorda 3.To niewiele da, bo będę żyć dalej praca-dom, tyle że biuro-wynajęta klitka, a weekendami albo będę sam, albo będę kłaść hajs na paliwo na powroty do domu. Czyli problem samotności w ogóle nie rozwiązany.
I tak źle i tak nie dobrze. Na dobitkę jestem singlem, a 90 % lasek, które tu zostały, to karyny. Nie narzekam na powodzenie OGÓLNIE, ale brutalna prawda jest taka, że w tych okolicach kumate laski to są już zajęte, a szkoda mi życia na związek z jakąś karyną. Moi kumple w podobnej sytuacji co ja (rówieśnicy, czyli przed 30) się juz poddali i sobie ogarnęli jakieś relacje fwb z julkami ala żabkarkami z sianem w głowie, ale ja tak po prostu nie chcę.
Generalnie co nie zrobię, to problemu się nie pozbędę. Mała liczba bodźców (zbyt mała jak na adhdowca), samotność, poczucie stagnacji życiowej, czuję, że zmierzam zupełnie donikąd, jestem bez planu i perspektyw.
Co do czasu wolnego to dodam, że trenuję 4x w tygodniu, każdy weekend spędzam z ziomkami. I po głowie hula mi chyba tekst z piosenki Rysa na szkle - "nie zrozumie nigdy mnie ten, kto nie jest sam". Czyli to jest ta mityczna samotność mężczyzn i brak radości z powodu nieatrakcyjnego życia uczuciowego. No cóż, 2 rok bycia singlem, rok temu mi to nie przeszkadzało i miałem luz, pociechę z niezależności, teraz non stop łapię dołki.
Co mam zrobić, żeby było dobrze? Czy serio wszystko sprowadza się do baby u boku, potrzeby bliskości, pozostawienia potomstwa i Biologia jest okrutna dla ludzi, którym zaraz wybija 30 na liczniku?
@mirko_anonim: Na początek zaproponowałbym pracę zdalną ale nie z domu - możesz wychodzić do kawiarni, poszukać u siebie lub obok przestrzeni cooworkingowej (czasem robią tak niektóre banki, urzędzy czy po prostu za hajs wynająć).
A co do rozmycia granic to dam Ci banalne rady - pracujesz z zegarkiem w ręku 8h, po tym czasie wyłączasz kompa, wyłączasz telefon i nie zagladasz w sluzbowe rzeczy. I najlepiej wydzielic sobie tez przestrzen
czasem zdalnie, czasem na żywo (auto służbowe). Ale to wiecie, jedno do dwóch dziennie
@mirko_anonim: Jak dla mnie to nie problem pracy zdalnej. Jedno do dwóch spotkań dziennie na żywo to jak dla mnie już dawno nie HO ani nawet nie hybryda tylko po prostu praca w terenie. Problemem jest nie model pracy ale pewnie wypalenie lub depresja oraz jak mówisz, brak partnera.
Pracuję zdalnie, bo mieszkam w mieście 100k ludzi i nie ma tu roboty. Perspektywy mojego zatrudnienia to wyłącznie praca zdalna. Pracuję w branży IT/E-Commerce/Marketing i na tym się znam. Moje całe doświadczenie zawodowe kręci się wokół tych branż.
I teraz tak: Odczuwam wszystkie negatywne skutki home office. Nie pomaga mi też bycie cholerykiem, ekstrawertyzm i ADHD. Co prawda pracuję z ludźmi (jestem handlowcem i zarządzam projektami, które podpiszę), ale spotkania mam różnie - czasem zdalnie, czasem na żywo (auto służbowe). Ale to wiecie, jedno do dwóch dziennie. Reszta praca przy kompie - oferty, monitorowanie projektu, opieka, praca z zespołem nad projektami klientów, maile i takie tam. I teraz moje negatywne skutki to:
1.Izolacja społeczna i poczucie samotności, bo kontakt na żywo to coś zupełnie innego. Brakuje mi tego, by z kimś posiedzieć, pogadac, pośmiać się, nawet ponarzekać, no jak to w pracy
2.Rozmycie granic między życiem prywatnym a zawodowym - nie zawsze czuję, że skończyłem pracę. Zostanie po godzinach w robocie stacjonarnie to jest pikuś w porównaniu do tego, że myślami jesteś w pracy, bo nie czujesz, że ją opuściłeś
3.Trudności z koncentracją w domu - to dokucza zawsze po przepracowaniu X miesięcy w jednej firmie na HO
4.Poczucie wypalenia - nie czuję, że progresuję w życiu, zwłaszcza jak w robocie zrobi się gorszy okres, to masakra, samotność potęguje poczucie nudy i braku sensu
No czasem nie mam do kogo japy odezwać aż do weekendu, bo na siłkę też chodzę sam (kumple trenują inne sporty). Cały dzień się czuję, jakbym nie miał pozytywnych bodźców.
Mimo to, czemu nie chcę wyjechać do innego miasta pracować stacjonarnie/hybrydowo, ponieważ:
1.Mam tu przyjaciół, wszystkich + rodzinę, a zimą wziąłem psa, którego nie zostawię z rodzicami
2.Mam tu pół domu 90m2 do urządzenia (drugie pół starzy), a tam musiałbym płacić 20-30 % wypłaty na wynajem kawalerki i finansowo by wyszło na to samo, a kabza dla landlorda
3.To niewiele da, bo będę żyć dalej praca-dom, tyle że biuro-wynajęta klitka, a weekendami albo będę sam, albo będę kłaść hajs na paliwo na powroty do domu. Czyli problem samotności w ogóle nie rozwiązany.
I tak źle i tak nie dobrze. Na dobitkę jestem singlem, a 90 % lasek, które tu zostały, to karyny. Nie narzekam na powodzenie OGÓLNIE, ale brutalna prawda jest taka, że w tych okolicach kumate laski to są już zajęte, a szkoda mi życia na związek z jakąś karyną. Moi kumple w podobnej sytuacji co ja (rówieśnicy, czyli przed 30) się juz poddali i sobie ogarnęli jakieś relacje fwb z julkami ala żabkarkami z sianem w głowie, ale ja tak po prostu nie chcę.
Generalnie co nie zrobię, to problemu się nie pozbędę. Mała liczba bodźców (zbyt mała jak na adhdowca), samotność, poczucie stagnacji życiowej, czuję, że zmierzam zupełnie donikąd, jestem bez planu i perspektyw.
Co do czasu wolnego to dodam, że trenuję 4x w tygodniu, każdy weekend spędzam z ziomkami. I po głowie hula mi chyba tekst z piosenki Rysa na szkle - "nie zrozumie nigdy mnie ten, kto nie jest sam". Czyli to jest ta mityczna samotność mężczyzn i brak radości z powodu nieatrakcyjnego życia uczuciowego. No cóż, 2 rok bycia singlem, rok temu mi to nie przeszkadzało i miałem luz, pociechę z niezależności, teraz non stop łapię dołki.
Co mam zrobić, żeby było dobrze? Czy serio wszystko sprowadza się do baby u boku, potrzeby bliskości, pozostawienia potomstwa i Biologia jest okrutna dla ludzi, którym zaraz wybija 30 na liczniku?
#zycie #pracbaza #praca #przemyslenia #zwiazki #pieklomezczyzn #zalesie
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: RamtamtamSi
💚 Dzięki Twojej dotacji możemy utrzymać projekt i wprowadzać nowe funkcje! Wspomóż projekt
A co do rozmycia granic to dam Ci banalne rady - pracujesz z zegarkiem w ręku 8h, po tym czasie wyłączasz kompa, wyłączasz telefon i nie zagladasz w sluzbowe rzeczy.
I najlepiej wydzielic sobie tez przestrzen
@mirko_anonim: Jak dla mnie to nie problem pracy zdalnej. Jedno do dwóch spotkań dziennie na żywo to jak dla mnie już dawno nie HO ani nawet nie hybryda tylko po prostu praca w terenie. Problemem jest nie model pracy ale pewnie wypalenie lub depresja oraz jak mówisz, brak partnera.
Brzmi jak ktoś z kim nigdy nie chciałbym mieć do czynienia, niezależnie czy online, czy irl.
Ale problemem nie jest brak work-life-balance, tlyko to, że jestem po prostu odizolowany społecznie i samotny
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
@mirko_anonim: Zdecyduj się