Wpis z mikrobloga

✨️ Jak książki wpływają na nasze emocje?
Cześć, mam takie pytanie do czytelników wszelakich - może mądre może głupie nie wiem. Czy czytanie nie wzbudza u Was mieszanych uczuć, zwłaszcza po skończeniu np. powieści? Czy nie macie uczucia, że za głęboko wchodzicie w ten świat? Już wyjaśniam o co chodzi.

Tło: pomimo, że starym prykiem jestem wykop30plus to do dziś jeśli dotykam jakieś beletrystyki to lubuję się głównie w prostej (być może mało ambitnej), młodzieżowej literaturze podpadającej najczęściej pod young adult fiction (Igrzyska Śmierci, Jutro, Las zębów i rąk, Maze Runner). Do tego kiedyś byłem strasznym fanem Wiedźmina, a od dawna i do dziś włącznie - Harrego Pottera. Ogólnie lubię bardzo motyw "prawdziwej przyjaźni w trudnych czasach".

W czym "problem"? Zawsze czerpię dużą przyjemność z uczestniczenia w biegu wydarzeń powieści, które czytam. Jakoś dziwnie mocno, a może za bardzo się z nimi utożsamiam, obdarzam empatią i po prostu lubię bohaterów. Biorę udział w ich losach od początku do końca dzieląc te wszystkie emocje, które mają miejsce po drodze. Lubię to, bo wzbudza to we mnie silne uczucia związane z historiami w które wsiąkam - dosłownie czując, że tam jestem - w centrum tych wszystkich wydarzeń. I niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z powieścią z happy endem czy nie - potrafię bardzo się wczuć tę narrację i chłonąć przyjemność/wzruszenie/szczęście/ból z bohaterami do końca. Ba, gdyby się tylko dało, to chętnie bym tam wpadł na plan danej sceny i z nimi porozmawiał, żeby pomóc historii.

Problem jest na końcu. Mam dziwne podejrzenie, że zagłębiam się za bardzo i na samym końcu pozostaje taka dziwna pustka. Świadomość, że uczestniczyłem w kolejnej mniej lub bardziej pięknej przygodzie, lecz w sumie nie jest ona prawdziwa. Bohaterzy z którymi się zżyłem i byłem częścią i "życia" przecież nie istnieją. Ich historia nawet jeśli w domyśle wciąż trwa to nastąpił moment w którym ją opuściłem i już w tym nie uczestniczę. Że to wszystko było tylko pewną opowieścią o tym co się wydarzyło, wspomnieniem. Jak się tak głęboko zastanowić - trochę jak "normalna" przeszłość.

Taki okres długo nie trwa, mija dzień/dwa/trzy i wracam do rzeczywistości bez jakiegoś większego żalu, jednak za każdym razem jak np. chcę wrócić do pewnej serii i zaczynam sobie przypominać całą fabułę to jeśli dojdę myślami do finału to mam to samo dziwne uczucie i mieszane uczucia czy w ogóle zaczynać od nowa tę serię.

Czy Wam też się tak zdarza? Czy po prostu ja mam jakiś problem ze sobą, że się za bardzo przywiązuję do wszystkiego z czym mam styczność (bo tak trochę jest)?

Koniec końców - pomimo tego, że potrafię z prostej literatury czerpać ogromną (takie mam wrażenie) przyjemność przeżywania historii i towarzyszących im emocji - cierpię na swego rodzaju kaca po zakończeniu większości z nich, co nie ukrywam, jeśli nie zniechęca to co najmniej budzi bardzo mieszane uczucia.

Z filmami już tak nie jest (a jeśli to w bardzo małym stopniu), ale to myślę wynika z czasem kontaktu z daną historią.

#ksiazka #ksiazki #ebook #wykopkindleclub #czytanie #kiciochpyta

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: RamtamtamSi

🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt

"Kac" po powieści z powodu jej końca?

  • Zdarza się 77.8% (28)
  • lol, nie 22.2% (8)

Oddanych głosów: 36

  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: bodaj tylko z serią Expanse tak miałem, trzeba jednak zaznaczyć, że na zżycie się z załogą było w ciul książek. Dla pojedynczych pozycji nie przypominam sobie czegoś takiego. Gry natomiast... trochę tego było.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: książki w dużej mierze są po to by sprawiać przyjemność (bo nie wszystkie muszą być podręcznikami). Dawniej (sporo dawniej...) ludziska doświadczały katharsis by się oczyszczać z pewnych uczuć, współcześnie oglądamy sobie filmy sensacyjne lub komedie jeśli brak rozrywki lub potrzeba uśmiechu - więc twoje odczuwanie jest normalne. Natomiast czy nie przesadzasz z immersją w świat nierzeczywisty to już inna rzecz, kwestia osobista.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): Dzięki. Swoją drogą dopiero teraz zagłębiłem się nieco w to i się okazało, że dosłownie istnieje coś takiego jak "book hangover" (ja użyłem "kaca" zupełnie intuicyjnie nie znając pojęcia) i można sobie poczytać o całym mechaniźmie co, gdzie i jak. Tl;dr jest to zupełnie normalne i zależnie od danej książki i czytelnika może być mniej lub bardziej silne i w sumie nie jest negatywnym zjawiskiem.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
·
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
samowystarczalny-opiekun-45:

Czy czytanie nie wzbudza u Was mieszanych uczuć, zwłaszcza po skończeniu np. powieści? Czy nie macie uczucia, że za głęboko wchodzicie w ten świat? Już wyjaśniam o co chodzi.


@mirko_anonim: nie, nie wkrecam sie w literature pociągowa. Ogólnie ten sam poziom rozrywki
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Tak, mam tak samo jeśli tylko książka jest dobra np. Harry Potter czy Wiedźmin. Jeśli książka jest wg. mnie słaba to się w nią nie wciągam I nie kończę. To uczucie o którym mówisz sprawia, że mam ochotę sięgnąć po następna część i pobyć wśród moich ulubionych bohaterów jeszcze raz. Czytam książki właśnie dla tego uczucia "bycia w innym świecie" fajniejszym, pozytywnym, z wartościami. Daje mi to oddech od
  • Odpowiedz