Wpis z mikrobloga

✨️ Zmagania z depresją i poszukiwaniem szczęścia
<12 lvl - zwykły Seba z prostego domu, trochę wycofany społecznie, rodzice cały czas pracowali więc nie było komu mnie wychować i przystosować społecznie
Okres 12-19lvl - moment zatracenia się w komputerze, świadome i z premedytacją zamknięcie się na świat w grach komputerowych i serwisach typu karachan/wykop, wmówienie sobie że normicy są źli i ja jestem oświeconym freethinkerem, postowanie na tagach typu # przegryw
Okres 19-25 lvl - psychiatra i leczenie depresji i zaburzeń lękowych przez różne psychotropy, psychoterapia, wychodzenie z przegrywu przez sport, szukanie pasji i nadrabienie/uczenie się social skilli, próby (pierw nieudolne) nowych kontaktów towarzyskich
Około 25lvl - 32 lvl (obecnie) - tryb życia typowego normika, praca/związki/spotkania ze znajomymi/wyjazdy wakacyjne

Obecnie mam 32 lvl i nic mnie nie cieszy, nie sprawia frajdy, nie sprawia przyjemności i nie pamiętam kiedy ostatnio czułem szczęśce.

Z ludźmi nie chce mi się spotykać. Dziewczynę mam, nawet nie wiem czy jestem z nią szczęśliwy, wiem że na pewno bez niej byłbym nieszczęśliwy i byłoby mi smutno gdyby jej nie było.

Przy ludziach i dziewczynie udaję normika, udaję że jestem szczęśliwy, udaję często że coś mnie bawi albo sprawia radość, kiedy tak naprawdę to wszystko gra teatralna.

Nie wiem czy to efekt antydepresantów które biorę od tylu lat, czy może to do czego dążyłem czyli tzw. normalność nie jest mi przeznaczona? A może po prostu to efekt postępującej depresji?

Tyle już leków przerobiłem u psychiatry że już się kombinacje kończą powoli...

A ostatnio jak myślałem sobie kiedy najbardziej byłem szczęśliwy... to chyba w tym okresie piwniczenia 12-19 lvl, kiedy wmówiłem sobie że jestem wyjątkowy, bo przecież nie jestem jakimś plebsem-normikiem, grałem sobie wtedy w gierki albo przeglądałem śmieszne fora typu karachan czy wykop gdzie też miałem dużo satysfakcji trollując ludzi.

Obecnie na wykop nie chcę mi się wchodzić, na karachanie nie byłem od co najmniej 8 lat, gierki mnie nużą, filmów i seriali nie chcę mi się oglądać. Najchętniej bym tylko się położył, spał... a najlepiej to przestał istnieć.

Nie wiem już jak sobie z moim obecnym stanem poradzić. Czuje się trochę jak serialowy Dexter, tylko że nie jestem żadnym seryjnym mordercą, tylko po prostu kimś kto udaje normalnego, gdzie tak naprawdę to nie czuję niczego poza pustką.

#depresja #psychiatria #psychiatra #feels #zalesie

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: digitallord

👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt

mirko_anonim - ✨️ Zmagania z depresją i poszukiwaniem szczęścia Ⓘ
<12 lvl - zwykły Se...

źródło: ZmFjZS5naWY

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: Nie ma prostej odpowiedzi na tak złożone zagadnienie. Ból istnienia. Na pocieszenie powiem, że większość go odczuwa świadomie, a reszta nieświadomie. Jesteśmy tu, na tym świecie razem i wszyscy nie za bardzo wiemy skąd i dokąd tuptamy. Szkoda że cie nic nie cieszy, moze to te leki ci zryły mózg, nie wiem, ale szkoda, bo to te małe chwile uśmiechu, uczucie wdzięczności patrząc na zachód słońca, czy dobre jedzonko
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: ja mam chyba podobne życie, prawie nic mnie nie cieszy, jedynie ten ból istnienia pomaga mi trawić mocny wyrzut dopaminy w postaci wyjazdów na jakieś koncerty itp raz na jakiś czas. no i słońce. Dlatego tak bardzo boję się nadchodzącej jesieni i ciemności przez większość część doby
  • Odpowiedz
zyciu to sztuka wyboru


@xede: co za durny tekst. Przecież ty nawet nie wybrałeś, żeby je rozpocząć, a fantazjujesz o tym, że jakiekolwiek zdeterminowane zdarzenia ciebie dotyczące były pod kontrolą twojego wybujałego ego
  • Odpowiedz
@xede: twój późniejszy wybór został uwarunkowany przez ogromną liczbę czynników - zdecydowanie zbyt dużą, aby można było mówić o tym, że twoje ego było w jego posiadaniu czy też kontroli nad nim
  • Odpowiedz
@Letterryko: idac przez zycie z takim podejsciem zawsze nie bedziesz kowalem wlasnego losu, trzeba czasami pomoc szczesciu i wyjsc ze strefy komfortu
  • Odpowiedz
@xede: nie jesteś, nigdy nie byłeś i nigdy nie będziesz "kowalem własnego losu", niezależnie od tego co robisz, robiłeś i co będziesz robił w wyniku determinujących cię czynników
  • Odpowiedz