Aktywne Wpisy

CzekoDonut +534
źródło: gumczi_kulczi
Pobierz
Frufruf +13
#perfumy
Zapraszam do dyskusji pt. "Wasz największe perfumowe rozczarowania" ( ͡º ͜ʖ͡º) Do jakich zapachów podchodziliście z dużymi oczekiwaniami by ani trochę nie zostały spełnione? Bardziej chodzi o samą kompozycję niż słabiutkie parametry, bo tutaj pewnie łatwo byłoby wymieniać. Do swoich mogę zaliczyć:
1. Sospiro Il Padrino - Porzeczka, rum, amaretto i bergamotka na drzewno waniliowej bazie. Nuty wyglądały bardzo intrygująco i sprawiły, że liczyłem na soczysty owocowy
Zapraszam do dyskusji pt. "Wasz największe perfumowe rozczarowania" ( ͡º ͜ʖ͡º) Do jakich zapachów podchodziliście z dużymi oczekiwaniami by ani trochę nie zostały spełnione? Bardziej chodzi o samą kompozycję niż słabiutkie parametry, bo tutaj pewnie łatwo byłoby wymieniać. Do swoich mogę zaliczyć:
1. Sospiro Il Padrino - Porzeczka, rum, amaretto i bergamotka na drzewno waniliowej bazie. Nuty wyglądały bardzo intrygująco i sprawiły, że liczyłem na soczysty owocowy




Nie wiem, kiedy to się stało, ale większość lekarzy w Polsce przestała być powołaniem, a stała się synekurą z ogromnymi zarobkami i zerową odpowiedzialnością. Zarabiają krocie – w szpitalu, w prywatnych gabinetach, na dyżurach, kontraktach i konsultacjach – a mimo to coraz częściej brakuje im motywacji, empatii i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Bo po co się starać, skoro kasa i tak się zgadza, a pacjent nie ma jak i gdzie się poskarżyć?
W mojej rodzinie jest przypadek, który mówi wszystko. Złamana noga, zrobiono rentgen – zdjęcie wykonano niepoprawnie. Lekarz to zauważył, ale zamiast zlecić powtórkę, machnął ręką. „Będzie dobrze” – jakby mówił. Nie było. Zrost nieprawidłowy, kolano źle się goiło, dziś ta osoba kuleje i żyje z bólem. Po latach, gdy wyszło, że błąd był oczywisty bo na zdjęciu nie było widać jednego kawałka kości – po procesie sądowym nikt nie poniósł konsekwencji. Lekarz, który zawalił, po prostu uniknął kary, bo w tym zawodzie najwyraźniej można wszystko. Pacjent cierpi, system milczy, a środowisko lekarskie trzyma się za ręce i powtarza: „to nie nasza wina”.
I powiedzmy sobie szczerze – dziś 95% lekarzy to już nie żadni „specjaliści od leczenia ludzi”, tylko urzędnicy z dyplomem. Leczenie według książki, według procedury, według „algorytmu ministerialnego”. Przychodzisz, mówisz objawy, lekarz wpisuje kod choroby i odczytuje z głowy albo z podręcznika: „lek pierwszego wyboru – X”. Koniec. Zero refleksji, zero dopytania, zero próby zrozumienia człowieka.
Prosta sztuczna inteligencja zrobiłaby to lepiej. Bo przynajmniej sprawdziłaby interakcje leków, zapytałaby o działania niepożądane, o historię choroby, o szczegóły. A dzisiejszy lekarz? Większość z nich zachowuje się tak, jakby rozumieli tekst pisany tylko trochę lepiej niż przeciętny obywatel – ale za to uważają się za bogów, którzy po przeczytaniu jednego akapitu z książki wiedzą wszystko o człowieku. A jak przez przypadek powiesz że coś przeczytałeś w internecie i chciałbyś to z nim skonfrontować - koniec świata, obraza majestatu.
Nie ma znaczenia, kim jesteś – pacjentem, naukowcem, kasjerem, przedsiębiorcą czy sprzątaczem. Czy odprowadzasz składki 0zł, 500zł, 5 tysięcy, lkarz i tak ma 15 minut na wizytę, z czego połowę poświęci na klikanie w komputerze, recepty i papierologię. Twoje życie mieści się w okienku 7 minut rozmowy i 8 minut wypełniania formularzy.
Kolejny przykład z rodziny: osoba z problemem onkologicznym. Na początku była szansa, by coś zrobić – lekarz prowadzący bagatelizował sprawę, mówił, że „to pewnie nic”. Gdy sytuacja się pogorszyła i choroba rozwinęła, ten sam lekarz umył ręce, stwierdzając, że „to już nie jego działka”. Dopiero przejście do kolejnego lekarza, informacja że za późno na proste metody. Ostatecznie 600 zł za 10 minut u profesora nauk medycznych – który faktycznie rzucił okiem na dokumentację, zrobił krótki wywiad i dał podstawowe zalecenia – coś ruszyło. Ale i to kosztowało pół godziny rozmowy za półtora tysiąca złotych. I wszystko w aurze wielkiej łaski, jakby człowiek dostąpił kontaktu z bóstwem... i ostatecznym stwierdzeniem że najlepsza praktyka byłaby jakaś eksperymentalna przez NFZ, ale w sumie to mamy październik a tam finanse się wyczerpały to może poczekać na nowy rok.
A potem ludzie się dziwią, że naturopaci, „szarlatani” i różni szamani mają posłuch. Ale to nie bierze się znikąd! Bo gdy lekarz w 10 minut rzuca: „ma pan trzy miesiące życia, z chemią może sześć”, po czym zamyka komputer i wychodzi, to co ma czuć pacjent? Nie ma żadnego zrozumienia, żadnego indywidualnego podejścia, żadnej próby pogłębienia tematu ani opieki. Bo przecież to statystyka, a statystyka nie płacze. Lekarz nie ma nawet powodu, by się starać – bo od lepszej diagnozy nie dostanie więcej, a wręcz przeciwnie: oberwie za to, że w godzinę obsłużył jednego człowieka zamiast czterech.
Dlatego właśnie wysokie limity przyjęć na studia medyczne to nie tragedia, tylko szansa dla wszystkich. Naprawdę dobrzy lekarze i tak sobie poradzą — bo kompetencja zawsze się obroni. A reszta? Więcej ludzi z dostępem do wiedzy, więcej świeżych umysłów, mniej „świętych krów” z dyplomem sprzed 40 lat, które od dawna nie aktualizują swojej wiedzy. Także ci „szarlatani” – jeśli naprawdę wierzą w swoje metody – będą mogli zweryfikować je w realnych warunkach naukowych, podeprzeć rzetelnymi danymi i przestać działać w szarej strefie. A pacjent w końcu będzie miał prawdziwy wybór – między autorytetem z tytułem a człowiekiem, który naprawdę chce pomóc.
A narazie mamy system, w którym lekarz jest nietykalny, a pacjent – jednorazowy.
#medycyna #zalesie #lekarski #lekarz
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: RamtamtamSi
👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt
Większość powikłań ortopedycznych to wina pacjenta który nie przestrzega zaleceń. M on dlatego robi się kontrolne zdjęcia o czym op „zapomniał” wspomnieć.
Diagnostyka nowotworu o szybkiej dunamice jic nie zmienia tak naprawdę. Co do reszty nikogo nie obchodzi płatku śniegu co czujesz. Nie jesteśmy od empatii i roztkliwiania tylko od leczenia.
A bronienie szarlatanów przez ataki na środowisko medyczne to porażka
XD
Za dużo się Ostrego Dyżuru
No i patrz: napisałem, że pierwsze zdjęcie zostało zrobione pod złym kątem. Odłamek kości, taki płaski płat, nie był widoczny. Powinna być wykonana operacja pierwszego dnia, w ogóle przed założeniem gipsu. No ale @Anomalocaracid wie lepiej że to wina pacjenta bo nie przestrzegał zaleceń. Hehe.