•  

    Hej! Hej! Hej! Rozdajemy Eduboxa wartego 649 zł!

    LOFI Robot to prosty i łatwo dostępny system do konstruowania robotów oparty o narzędzia OPEN SOURCE, takie jak #arduino i #scratch, które zamieniają robotykę w niezwykłą zabawę zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych.

    Znajdziecie nas w kilkuset polskich szkołach, a także za granicą. Jeśli jesteś rodzicem lub nauczycielem to nie wahaj się skontaktować z Maćkiem (halo@lofirobot.com) – może LOFI Roboty znajdą się również w szkole w waszej okolicy.

    Konstruowanie robotów, ożywianie ich i nadawanie im indywidualnego charakteru, to radość sama w sobie. Zupełnie niezauważalnie przy okazji nauczyć się można podstaw mechaniki, elektroniki i programowania.

    Elementy wycinamy z drewna, więc nie zaśmiecamy naszej pięknej planety plastikiem, a w dodatku przy odrobinie kreatywności i zdolności manualnych można łatwo stworzyć totalnie odjechanego robota!

    Żeby odsiać ludzi, którzy plusują w ciemno każde #rozdajo napiszcie w komentarzu czy zestaw będzie dla was czy może podarujecie go dzieciom, rodzeństwu, a może nawet wnukom? Zestaw poleci do osoby, która została wylosowana przez #mirkorandom i napisała komentarz.
    Wyniki losowania ogłosimy na tagu #lofirobot i UWAGA: nie zawołamy osoby, która wygrała, więc jeśli nie odezwie się w komentarzu w ciągu 24h to losujemy od nowa! Trzeba być uważnym (albo zasubskrybować ( ͡º ͜ʖ͡º))!
    Wyniki będą pewnie po weekendzie :)

    Warto również sprawdzić naszą aplikację do blokowego programowania LOFI Blocks – programować można bez robotów przy pomocy dźwięków i rysowania – a jeśli macie LOFI Robota (lub jakąkolwiek płytkę Arduino na której umieścicie nasz firmware) to zabawy będzie jeszcze więcej!

    Zapraszamy na fejsa i instagrama!

    #edukacja #robotyka #szkola #gimbaza #licbaza #lofirobot
    pokaż całość

    •  

      Od niedawna uczę się programowania Arduino. Zainteresowało mnie to niesamowicie, możliwość zrobienia urządzeń codziennego użytku samodzielnie i w dodatku przy bardzo niskiej cenie jest dla mnie świetnym pomysłem, i to nie tylko na zabawę, ale też naukę drogocennej dziś wiedzy z programowania, obsługi i budowy urządzeń elektronicznych. Wcześniej też uczyłem się programowania w języku python, lecz mnie bardziej cieszą rezultaty napisanego przez nas programu, które nie istnieją jedynie na ekranie monitora. Świecące LED'y, pikający buzzer, obracający się serwomechanizm, oświetlenie w domu włączane przez czujniki, syrena alarmowa, jeżdżący robot, a następnie robot wykonujący zadane akcje. Wszystkie te rzeczy sprawiają mi wielką radość i pokazują prawdziwy postęp w nauce. Aktualnie czekam na zestaw z robotem, mam dużo pomysłów z nim związanych. Zestaw Edubox Waszej marki, choć jest raczej przeznaczony dla tych bardziej początkujących użytkowników to jest idealny do połączenia go z innymi elementami, aby nawet te osoby, które odkryły podstawy Arduino mogły poznawać dalej możliwości tej płytki i dalej poznawać świat elektroniki. Myślę, że z tej wypowiedzi można bez problemu wywnioskować, że gdybym zdobył ten zestaw chciałbym zachować go dla siebie, aby kontynuować naukę Arduino. Jeszcze nigdy nie wygrałem w żadnym konkursie, tak szczerze to tu też nie nastawiam się na wygraną - w końcu oprócz mnie jest jeszcze ponad 400 ludzi, ale gdybym jednak wygrał, gwarantuję, że byłbym niezwykle szczęśliwy i Wam wdzięczny. Aktualnie trzymam kciuki za powodzenie swoje i innych w losowaniu, a przy odrobinie wolnego czasu sprawdzę LOFI Blocks - wydaje się być ciekawą propozycją. Pozdrowienia dla całej ekipy LOFI!
      (✌ ゚ ∀ ゚)☞
      pokaż całość

    •  

      @vadtrex Pozdrawiamy rownież i dziekujemy za mile słowa!!

      +: vadtrex
    • więcej komentarzy (445)

  •  

    Szkolnictwo w Polsce (wersja uzupełniona i poprawiona)

    1. Jak to się zaczęło?

    Aby zrozumieć, dlaczego system państwowej edukacyjny obowiązujący w Polsce, USA i innych rozwiniętych i rozwijających się państwach jest szkodliwy dla gospodarki musimy na początku cofnąć się do jego początków. W nowożytnych czasach po raz pierwszy państwowy przymus chodzenia do szkoły wprowadzono w Prusach – w najbardziej despotycznie rządzonym państwie XIX w. Europy. Jak pisze Murray Rothbard w książce „Education: Free and Compulsory” był to skutek przegranej z Napoleonem bitwy pod Jeną, w 1807 r. Król Fryderyk Wilhelm I pragnął zbudować nowe, niepokonane Prusy i oprzeć siłę nowego państwa na bezwzględnie posłusznych żołnierzach i urzędnikach.

    Dlatego wszystkie szkoły przeszły pod kontrolę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Od 1810 r. każdy nauczyciel był zatwierdzany i certyfikowany przez państwo. Wprowadzono dzwonki na lekcje, tak by uczniowie, jak na rozkaz, porzucali swoje aktualne zajęcie. Pojawiły się listy zatwierdzonych przez państwo lektur, tak by przypadkiem młodzi sami nie próbowali szukać treści, które byłyby dla nich nieodpowiednie. Położono nacisk na pracę indywidualną i osiągnięcia indywidualne, bo ludzie, którzy nie potrafią współpracować, nigdy nie będą w stanie się zbuntować przeciwko absolutnemu władcy. Zdelegalizowano wszystkie prywatne szkoły, a później pozwolono im działać, ale musiały uczyć według ustalanego przez państwo programu. Szkole zbudowanej na takich instytucjonalnych podwalinach, przyświecały szczytne idee, równość wszystkich w dostępie do wiedzy, wolność, samodzielność każdej jednostki dzięki zdobytej przez nią wiedzy. Nie było jednak tak różowo. XIX-wieczne Prusy były monarchią absolutną i pruski dryl miał niemałe przełożenie na szkołę. Nauczyciele mieli za zadanie kształcić posłusznych państwu obywateli. Umiejących czytać i pisać urzędników oraz żołnierzy, gdyż Prusy już od czasów Fryderyka Wielkiego przybrały kształt takiego państwa-armii (to w XIX wieku zaroiło się od pamiętników pisanych na europejskich frontach). Obywateli wykształconych na tyle, ile trzeba, ale nie wolnomyślnych. Sprawnych rzemieślników w swoim fachu, ale nie artystów. Posiadających podstawy wiedzy by jakoś się w tym świecie, sięgającym ponad granice wyznaczone przez swoje gospodarstwo i poletko ziemii poruszać, ale nie zbyt szerokie horyzonty. Jest to dosyć zrozumiałe w czasach, gdy nad kontynentem unosi się wciąż widmo rozprzestrzeniającej się rewolucji napoleońskiej.

    Tym samym wydawać by się mogło, że oto nadeszło upragnione rozwiązanie problemu braku dostępu do nawet podstawowej edukacji klas niższych, robotników, chłopów, szansa na wyciągnięcie ich z ciemnoty, zacofania i "ucywilizowanie". Nie do końca. Masowość zawsze koliduje z jakością i w sposób trwały skutkuje jej obniżeniem. Są to naczynia połączone.

    Jak podaje John Gatto w książce „The Underground History of American Education” jeszcze w połowie lat 30. XX w. w USA było wśród osób powołanych do wojska tylko 2 proc. funkcjonalnych analfabetów (czyli takich, którzy nie potrafili zrozumieć prostego rozkazu na piśmie). W czasie II wojny światowej było to 4 proc., podczas wojny w Korei – 19 proc., a w 1970 r. (w czasie wojny w Wietnamie) już 27 proc.! Tymczasem na przykład w 1840 r., czyli w czasie kiedy nie było w USA obowiązku szkolnego, w stanie Connecticut tylko 1 na 579 obywateli nie potrafił czytać i pisać (dane ze spisu powszechnego).

    Niszczycielski efekt pruskiego modelu edukacyjnego na kreatywność (rozumianą jako umiejętność widzenia możliwie wielu różnych rozwiązań problemu) amerykańskich dzieci opisali także George Land i Beth Jarman w książce „Breakpoint and Beyond: Mastering the Future Today”.

    Otóż, okazało się, że podczas pierwszego badania aż 98 proc. dzieci, które wówczas były w wieku przedszkolnym (3–5 lat), miało tę umiejętność na poziomie geniuszu. Kiedy miały 8–10 lat, czyli chodziły już do szkoły – odsetek geniuszy spadł do 35 proc., po kolejnych pięciu latach – do 10 proc., by wśród dorosłych zatrzymać się na poziomie 2 proc.\

    Jednak gdy nastała druga połowa XIX stulecia, nowy system podbił całą niemal Europę, trafił do Ameryki i nawet na daleki Wschód. Okazało się, że doskonale spełnia też potrzeby przemysłowców, którzy w początkach epoki industrialnej potrzebowali pracowników na tyle wyedukowanych, by przeczytać podstawową instrukcję i zrozumieć podstawy procesów produkcji, przygotowanych już w szkole do posłuszeństwa i monotonnej rutyny pracy. Najwięksi przemysłowcy przełomu XIX i XX wieku współfinansowali systemy oświatowe. Dla Henry'ego Forda, który jako pierwszy w swojej fabryce w Detroit, USA (1914), wprowadził taśmę produkcyjną, zarzucając metody rzemieślnicze, szkoła w typie pruskim była doskonałym dostawcą pracowników. Przyzwyczajonych do posłuszeństwa i monotonnego wykonywania zaplanowanych mechanicznych czynności. Biernych i uległych. Nie muszę chyba pisać że system pruski w świecie przemysłu XX wieku miał się świetnie. Również w Polsce.

    2. W kraju nad Wisłą

    Nie inaczej było w Polsce, która poszła śladem swoich sąsiadów i jak tylko odzyskała upragnioną niepodległość w roku 1918, od razu wprowadziła w życie rozwiązania w sferze oświaty żywcem skopiowane z modelu pruskiego. Ta tendencja nie zmieniła się przez ponad 100 lat i kolejne rządy, czy to PPR/PZPR i okres Polski Ludowej, jak również po roku 1989 utrzymywały te same rozwiązania. Zmieniła się może kwestia dostępności do rynku i możliwości rozwoju szkolnictwa prywatnego. W lutym 1989 r. - wkrótce po rozpoczęciu obrad Okrągłego Stołu jedna z liderek ruchu na rzecz szkolnictwa niepublicznego wygrała w Naczelnym Sądzie Administracyjnym proces z ministrem edukacji o pozwolenie na założenie szkoły. Decyzja ta położyła podwaliny pod ważny przełom w polskim systemie edukacji. Pierwsze szkoły niepubliczne zaczęły powstawać we wrześniu 1989 r., kuratoria oświaty wydały wówczas zgodę na utworzenie 32 takich szkół. Dwa lata później Sejm przyjął w ustawie o systemie oświaty zapisy umożliwiające rozwój edukacji niezależnej.

    Obecnie funkcjonuje ponad 3 tys. szkół niepublicznych dla dzieci i młodzieży, stanowią one około 10 proc. wszystkich. Uczy się w nich blisko 180 tys. uczniów, czyli niecałe 4 proc. Większość szkół niepublicznych dla dzieci i młodzieży to szkoły podstawowe i gimnazja. Jednak podstawowe założenia systemowe jak i programowe szkolnictwa w PL pozostają niezmienne od lat. Mimo to, od wielu lat słyszy się wołania i coraz liczniej podnoszące się głosy o drastycznym spadku poziomie nauczania jak i samego poziomu rzesz "studentów" przyjmowanych szerokim strumieniem na uczelnie wyższe. Przy czym zjawisko to nabrało charakteru absolutnie masowego w ostatniej dekadzie. Dlaczego tak się stało? Dlaczego jeszcze na początku dekady lat 90-tych poziom studiów był wyższy, mimo że opierał się na tych samych, państwowych podwalinach?

    3. Rok 1999

    Przełomowym momentem w najnowszej historii Polski powinien być rok 1999. Wtedy to doszło to pierwszych, poważnych zmian strukturalnych w szkolnictwie. Ówczesna ekipa rządząca, koalicja AWS-UW podjęła decyzję o wprowadzeniu ustawy Polegała ona na stworzeniu zupełnie nowego typu szkoły - gimnazjum, czyli skróceniu edukacji na poziomie szkoły podstawowej z 8 do 6 lat, oraz na poziomie szkoły średniej z 4 do 3 lat.

    Ogólne założenia reformy z roku 1999:

    1. Wyrównanie szans edukacyjnych dzieci z różnych środowisk (wiejskich i miejskich)
    2. Upowszechnienie wykształcenia na poziomie średnim i zwiększenie na poziomie wyższym
    3. Zniwelowanie „analfabetyzmu funkcjonalnego” – zwiększenie nacisku na umiejętności i zrozumienie.
    Wyłonienie tzw. umiejętności kluczowych (folia)
    4. Wspomaganie naturalnego rozwoju ucznia – podejście podmiotowe
    5. Dostosowanie kształcenia zawodowego do zmieniających się potrzeb gospodarki rynkowej
    6. Dostosowanie systemu edukacji do zapisu Konstytucji oraz do reformy ustrojowej państwa
    7. Zmiany w systemie finansowania szkół – zwiększenie autonomii

    8. Zmiany w systemie oceniania uczniów;
    - Wprowadzenie oceny opisowej w kl. I-III
    - Ocena wewnętrzna (standardy wymagań)
    - Ocena zewnętrzna (testy kompetencji po kl.VI,
    testy preorientujące po gimnazjum, matura)
    9. Zmiany w systemie awansu zawodowego nauczycieli
    - Nauczyciel stażysta
    - Nauczyciel kontraktowy
    - Nauczyciel mianowany
    - Nauczyciel dyplomowany

    Czy to "wypaliło"? Chyba niekoniecznie, zdania są od lat podzielone. Nie milkną głosy, że gimnazja, ze względu na to że przypadają na trudny, burzliwy okres dojrzewania w życiu młodych ludzi i zmieniające się środowisko, jak również kosmetyczne zmiany w programie nauczania nie zdały egzaminu. Gimnazja często są molochami (bywa, że w jednym roczniku w szkole jest nawet osiem klas równoległych) oraz, że trafiają tam uczniowie wtedy, gdy są w najtrudniejszym rozwojowo i wychowawczo okresie życia co sprzyja często rozwojowi patologii oraz zachowaniom, które dawniej przy starym systemie nie występowały w takim natężeniu. Krytycy gimnazjów uważają, że lepiej by było dla uczniów, by w tym wieku nadal byli pod opieką nauczycieli, którzy znają ich od kilku lat, oraz uczyli się w mniejszych szkołach, gdzie trudniej o anonimowość, ponadto większość materiału to powtórka plus parę nowych rzeczy jak podstawy fizyki itp.

    Dopiero w zeszłym roku rząd przyjął ustawę o reformie edukacji, która wejdzie w życie wraz z 1 września 2017 roku. Od tego czasu, system nauki w Polsce będzie przypominał ten, który pamięta wiele osób urodzonych przed 1986 rokiem. Wraca 8 klas szkoły podstawowej. Uczniowie będą mogli wybrać dalszą naukę w 4-letnim liceum, 5-letnim technikum lub 2-letniej szkole branżowej, która zastąpi dobrze znane szkoły zawodowe. Będą działały na takiej samej zasadzie. Dokładnie 15 grudnia 2016 uchwalono nowe prawo oświatowe.

    Reforma 1999 r. wprowadziła też obowiązkowe egzaminy zewnętrzne na zakończenie trzech etapów nauki, czyli sprawdzian dla szóstoklasistów, egzamin gimnazjalny i nową maturę, jednolite w całym kraju przeprowadzane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Sprawdzian i egzamin gimnazjalny po raz pierwszy przeprowadzono w 2002 roku. Planowano wtedy także przeprowadzić egzamin maturalny według nowych zasad. Zrezygnowano jednak z tego przesuwając jego wprowadzenie o 3 lata (jednocześnie umożliwiając abiturientom rocznika 2001/2002 wybór między zdawaniem nowej i starej matury).

    Ostatecznie nową matura na stałe weszła do liceów ogólnokształcących w 2005 r., a do techników w 2006 r.

    Jednolitość egzaminów w całym kraju, i idącą za nimi porównywalność wyników, umożliwiła odejście od egzaminów wstępnych na studia. Uczelnie zostały zobowiązane do posługiwania się przy rekrutacji właśnie wynikami z nowej matury. Był to tragiczny w skutkach błąd, który mścić się będzie na młodych ludziach jeszcze przez wiele, wiele lat.

    4. Na studia przyszła elyto!

    Mniej więcej u progu XXI wieku w Polsce pojawił się nowy trend, nachalnie promowany w ośrodkach masowego przekazu. Starano się z wszystkich sił przekonać młodych ludzi i wmówić im, że tylko dzięki wyższemu wykształceniu są kimś. Nowoczesną, postępową elitą, motorem napędowym kraju, prawdziwymi europejczykami (ten argument nasilił się szczególnie mocno w okolicach traktatu akcesyjnego Polski do UE w roku 2003 i trwa w nawet większym natężeniu po dziś dzień). Zohydzano na wszelkie możliwe sposoby wykształcenie średnie, a szczególnie zawodowe, przedstawiając ludzi ich posiadających, jako po prostu kogoś gorszego. Ten sprytny zabieg socjotechniczny podchwyciły szerokie rzesze młodych ludzi. Jednocześnie masowo zamykano i likwidowano szkoły zawodowe, technika, promując i na pierwszym miejscu stawiając licea ogólnokształcące. W efekcie liczba przyszłych absolwentów, goniących za "nowym, lepszym światem", szturmujących komisje rekrutacyjne lawinowo rosła co roku powiększając statystyki. I tak w krótkim czasie Polska stała się krajem z największym odsetkiem młodych ludzi z wyższym wykształceniem w Europie.

    5. Skąd ta propaganda?

    Nie jest tajemnicą, że wskutek przemian przede wszystkim w sferze gospodarki po roku 1989, majątek narodowy Polski został w dużej mierze roztrwoniony, rozsprzedany i uwłaszczyła się na nim była nomenklatura partyjna (tej grabieży poświęcę osobny wpis na mikroblogu). Nieomal za darmo oddaliśmy różnego rodzaju zagranicznym biznesmenom krajowy, blisko 40-milionowy rynek zbytu, dużą część dochodowych przedsiębiorstw, cenne grunty śródmiejskie i wartą miliardy dolarów rocznie przestrzeń tranzytową. Lawinowo wzrosło bezrobocie, osiągając swój rekordowy poziom 20% w roku 2003, by rok później znacznie spaść ze względu na otwarcie granic po wstąpieniu Polski w struktury UE, kiedy to zagranicę wyjechała szeroka rzesza młodych ludzi, z których większość z nich nigdy już do kraju nie wróci, trwale osłabiając potencjał innowacyjny kraju. Przemysł praktycznie przestał istnieć. Jak w takich warunkach uczelnie techniczne mają wychodzić z przekazem wiedzy poza salę wykładową jeśli nie posiadają zaplecza technologicznego poza lichymi laboratoriami, w których sprzęt z braku środków pamięta jeszcze czasy wczesnego Gomułki? W jaki sposób absolwenci mają potem znaleźć zatrudnienie po kierunku technicznym, kiedy Polska stała się montownią zachodnich koncernów i neokolonią? Przy czym taki zakład, oparty na zachodnim kapitale, który już od 1990 był w pozycji uprzywilejowanej względem polskich podmiotów gospodarczych, zawsze można raz dwa zwinąć i przenieść dalej na wschód, gdzie siła robocza jest jeszcze tańsza, to żaden problem. Co wtedy?

    Tylko praktyka, nie beznamiętne przepisywanie regułek i wzorów ze slajdów ugruntowuje pozycję zawodową na rynku. Praktyczna styczność z zagadnieniem, podbudowana teorią książkową, która pełni rolę jedynie uzupełniającą na etapie zdobywania szlifów zawodowych jest kluczem do zdobycia wymarzonej pozycji/zarobków/satysfakcji życiowej/spełnienia. A człowiek szczęśliwy, to człowiek wydajny

    Dlatego też tak pchano młodych ludzi na studia. Żeby zatuszować drastyczny obraz braku perspektyw dla nich w Polsce, gigantyczny rabunek, niekompetencję ludzi u sterów władzy po 1989 roku (a może celowe działanie?). Żeby nie wypychać ich na niebyt, na poniewierkę braku zatrudnienia, tym samym poprawić statystyki dotyczące bezrobocia. Niech przez te 5 lat sobie postudiują, bo będziemy mieli zaraz wskaźnik osób bez pracy rzędu 30%, a potem? Potem to już nie nasz problem.

    6. Brak egzaminów wstępnych

    Radykalne obniżenie poziomu już na etapie rekrutacji oraz rezygnacja z egzaminów wstępnych, które były najbardziej racjonalnych mechanizmem wyboru i selekcji potencjalnych studentów, nie mogło się skończyć inaczej niż pojawianiem się na studiach rzesz osób, które ze względu na zbyt niskie możliwości intelektualne, czy to determinowane czynnikami i uwarunkowaniami genetycznymi, czy też (rzadziej) środowiskowymi, czy nawet podstawowe kompetencje kulturowe, pojmowanie świata, jego ciekawość, nigdy nie powinny przekroczyć progu uczelni wyższej. Dodajmy do tego matury, czy już nawet egzaminy gimnazjalne układane tak, żeby wpasować się w klucz programowy. ZZZ. Zakuj-zdaj-zapomnij.

    Bo powiedzcie sami, czy stosy śmieci, butelek, puszek po piwie zalegających na trawnikach nad Wartą i wyrzucanie szerokim łukiem na moich oczach tychże butelek do rzeki uchodzi za przejaw elitarności? Podsłuchałem sobie o czym jedna grupka gaworzyła. Jakim językiem Ci ludzi rozmawiają? Dlaczego w co drugim zdaniu słyszę jakieś angielskie wtrącenia? Gdzie my jesteśmy, w Polsce czy w USA? Dlaczego tak kaleczą swój ojczysty język? Co znaczy słowo loffffkii? Dlaczego tak często mówią "masakra"? Co to za osobliwy slang nam się tutaj wytworzył? Strzelam że zasób słownictwa tych ludzi jest nad wyraz ubogi, 200 słów to maksimum czym się posługują i im to w zupełności wystarczy. Bo nie mają nawet szans na kontakt z innym środowiskiem. Z jakim przystajesz, takim się stajesz.

    Mam wrażenie, że autonomia intelektualna w ogóle nie mieści się w horyzoncie myślowym bardzo dużej części studentów. Studentów? Powiedzcie sami, pochylcie się sami nad sobą, którzy to czytacie, spójrzcie w lustro, czy kogokolwiek zanurzonego w necie, w portalach społecznościowych, instagramie, w świecie selfie i słit foci, stać na taką autonomię? Jej uzyskanie to zawsze długich, mozolnych godzin pracy z trudnymi tekstami i sporów z wymagającymi dyskutantami. Tutaj nie ma drogi na skróty.

    Zaoferowano młodych ludziom podmiotowość konsumpcyjną i radykalnie odpuszczono im podmiotowość społeczną i polityczną. Możesz zmienić auto, kupić nowego smartfona, kino domowe, nowe meble do salonu, możesz w krótką chwilę znaleźć się na drugim końcu świata.

    Ale broń Cię Panie Boże nie interesuj się za bardzo tym, w jaki sposób zarządzana jest Twoja spółdzielnia mieszkaniowa, firma, instytucja, miasto, kraj, ile z wypłaty zabiera Ci państwo i czy na pewno zachowuje się wobec Ciebie w porządku. Słowem, nie pytaj o nic, konsumuj, żryj, wydalaj, bierz kredyt na kilkanaście la i podpisuj najlepiej kolejną umowę kredytową tumanie. Tyle ma ten świat do zaoferowania młodym ludziom.

    Kim zatem jest obecny inteligent tytuujący się mianem studenta? Grzegorz Braun na jednym ze swoich spotkań (polecam obejrzeć całość https://www.youtube.com/watch?v=clGhh0w5PUc) przypisał mu syndrom urojeniowo-uroszczeniowy. Na pewno osoba taka często ma silną motywację by piąć się po szczeblach kariery w korpo, ciężej pracuje, a nawet staje się bardziej przedsiębiorcza. W pewnym sensie jest odważna, ale szuka ścieżek rozwoju w ramach kolein wytyczonych przez kogoś innego, w ramach zastanych, często skostniałych schematów organizacyjnych i kulturowych. Nie kwestionuje zastanej rzeczywistości, nie próbuje jej negować, a nawet się przeciwko niej buntować. Jest uległa i spolegliwa, nie posiada krytycznej zdolności analizy tego co otacza, co uważam za podstawową składową umysłu inteligenta. Tutaj zostało jej to zabrane, a nawet nigdy się nie wykształciło, lobotomia umysłowa nastąpiła właśnie w wyniku uporczywego, wieloletniego duraczenia jakie oferuje państwowy system edukacji.

    Osoba taka nie wyniosła z domu rodzinnego, ani z przebiegu swojej kariery zawodowej wizji, że mogłaby być współtwórcą nowego ładu, że mogłaby znaleźć innych, podobnych sobie, z którymi budowałaby nowe instytucjonalne wzory i ramy oddziałujące na resztę społeczeństwa. Ten problem dotyczy wszystkich. Nie tylko lemingom, tak samo profesorów i moherów. Jest to jedna z największych bolączek i wad polskiego społeczeństwa. To jest właśnie to, co określam syndromem polactwa. Chroniczna, patologiczna, wrodzona bierność, problem który pojawiał się już w ogromnej skali w XIX wieku, na który narzekał również Roman Dmowski.

    Postkolonialna mentalność wśród inteligencji, chociaż być może tylko tej w pierwszym lub drugim pokoleniu jest tak samo silna jak wśród ludzi niewykształconych, przywiązanych do swojej parafii w niewielkim miasteczku. i młodzi ludzie, którzy idą ze wsi czy miasteczka na uczelnie, spotykają profesorów, którzy mają podobny, prowincjonalny schemat myślowy jak ich rodzice, mimo że niektórzy jeżdżą na konferencje po całym świecie. Różnica dotyczy faktu posiadania papierka poświadczającego ukończenie wyższej uczelni. Na poziomie mentalnym, inteligencji emocjonalnej, mamy to samo.

    7. Bo mama mi kazała

    Nie oszukujmy się. Większość ludzi nie ma skrystalizowanej wizji tego co chcą robić w przyszłości. Ja także nie miałem. Trudno wymagać od 19-latka, żeby w wieku, kiedy w głowie zabawy, towarzystwo, naturalne prawa młodości, miłości, uniesienia hormonalne, decydował w tak sprawach tak ważnych jak jego przyszłość, dlatego tak duża część osób dokonuje błędnych wyborów. Albo też idzie za podszeptami rodziców, którzy na siłę pchają dziecko na studiach. Wrócę na moment do tego przykładu Uniwersytetu Medycznego. Przypomniałem sobie wczoraj, że znałem kiedyś dziewczynę z okolic Poznania, która studiowała farmację. Myślę sobie, no ok, potem się okazało, że jej matka jest farmaceutką po tej samej uczelni... Moja, mieszkająca obecnie w Anglii, eks-dziewczyna, z którą ostatnio rozmawiałem przez telefon była przez lata męczona przez swoją matkę żeby poszła na architekturę, kilka razy rzucała te studia, skończyła je po 8 latach, jak sama mówiła, nie czuła tego, głęboko nienawidziła tych studiów, a szczęście znalazła dopiero po wyprowadzce z domu rodzinnego, ucieczce zagranicę i założeniu własnej firmy zajmującej się rękodziełem artystycznym, którą sukcesywnie rozwija. Jest spełniona, a mamusia się do niej odzywa, bo chciała mieć córkę Panią architekt, żeby wszystkim się móc pochwalić. Ile jest takich przypadków w Polsce? Idź na studia, żebyś był kimś. Ile jest sytuacji ze ktoś został prawnikiem, ale czuł że to nie jego powołanie? A może byłby wspaniałym stolarzem, robiłby przepiękne stoły, meble, krzesła, stałby się autentycznym fachowcem i artystą w swoim fachu, a nic nie daje takiego spełnienia i komfortu, jak poczucie że robisz coś, co kochasz i zarabiasz jeszcze za to pieniądze. W Polsce panuje kult zawodu/pozycji, zbyt mocno ocenia się ludzi pod kątem tego czym się zawodowo zajmują, jakie posiadają wykształcenie. Ile było dramatów, bo ktoś wypalił się zawodowo, stracił cel w życiu, albo się przestrzelił ze swoją profesją? Ile hektolitrów alkoholu i łez rozpaczy popłynęło, bo ktoś uległ presji społecznej i tego, żeby ktoś decydował za niego?

    Mój apel do młodych, często pogubionych ludzi: Zawsze róbcie swoje. Nie oglądajcie się na rodziców i to co Wam mówią a nieraz nakazują. To Wasze życie, nie ich, Wy się na świat nie pchaliście, drugiej szansy nie dostaniecie, miejcie odwagę robić swoje, zawsze i wszędzie i żyć tak jak chcecie. Nikomu nic do tego. Zacznijcie żyć prawdziwym życiem, nie tym na portalach społecznościowych, odrzućcie podszepty fałszywych proroków, uwolnijcie się z tych społecznych kajdanów, kopcie nawet rowy jeśli to da Wam szczęście i spełnienie. Każdy z nas jest egoistą i nie ma nic w tym złego.

    8. Wszechobecne państwo

    Państwo to wielka fikcja, dzięki której każdy usiłuje żyć kosztem innych. jak to rzekł Frederic Bastiat. Artykuł 4 ust. 1 konstytucji kwietniowej z 1935 roku, gdzie czytamy, że „w ramach państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa”. To znaczy, że to „państwo” a więc – urzędniczy aparat państwa wyznacza owe „ramy” i metodami władczymi „kształtuje” w ich obrębie nie tylko stosunki gospodarcze, ale całe „życie społeczeństwa”. Według ust. 2, to „państwo” zapewnia mu (tj. społeczeństwu” - SM) „swobodny rozwój”, a gdy dobro powszechne wymaga, nadaje mu kierunek lub normuje jego warunki. Nie ulega wątpliwości, że ocena, czy „dobro powszechne” czegoś wymaga, czy nie, należy do wyłącznych kompetencji „państwa”, które wtedy „nadaje kierunek” całemu społeczeństwu. Czy w sytuacji, gdy „państwo” działając w sposób sobie właściwy, to znaczy – rozkazując i wymuszając spełnienie swoich rozkazów siłą - „nadaje kierunek”, można jeszcze mówić o „swobodnym rozwoju”? Czy można mówić o swobodzie wyboru kiedy monopol edukacyjny w Polsce spoczywa w rękach państwa, a szkolnictwo prywatne prezentuje jeszcze niższy poziom niż państwowe? Jak możecie pozwalać na to, żeby państwo mówiło Wam czego macie się uczyć, jaką wiedzę przyswajać? Żeby odgórnie narzucało Wam programy kształcenia, listy lektur? Ile z tego badziewia pamiętacie ze szkoły? Ilu z Wam ta wiedza przyda się na późniejszym etapie życie, szczególnie w momencie weryfikacji Waszych umiejętności przez rynek pracy? Czego praktycznego nauczyła Was szkoła? Co wiecie o tym jak poruszać się w życiu dzięki nauki wyniesionej z ławy szkolnej? Umiecie wypełnić PIT dzięki szkole? Założyć firmę i ją rozwinąć? Ah, zapomniałem, przecież umiecie policzyć ile to cosinus z 90 stopni i wiecie jaką pojemność miały akwedukty w starożytnym Rzymie...\

    A czy nie lepiej by było - nieskrępowany rozwój szkolnictwa prywatnego i każdy decyduje do jakiej szkoły posłać dziecko? Jeden do sportowej, inny do katolickiej, jeszcze inny do... wstawcie tutaj dowolne słowo jakie Wam przychodzi do głowy w oparciu o to jaki szkoła może stworzyć sobie profil.

    Co ciekawe, ustawy o przymusowej edukacji, które zobowiązują dzieci do nauki według określonych przez państwo programów nauczania, są rzadko omawiane w kontekście reformy edukacji. Pozorna dobroczynność tych praw pozwala demagogom zmarginalizować przeciwników i stłumić każdą próbę poważnej debaty. Skutkuje to daleko idącymi regulacjami określającymi, czego i w jaki sposób osoby prywatne powinny uczyć, co uniemożliwia uczniom otrzymanie zindywidualizowanej edukacji, której potrzebują.

    Szkoły prywatne i domowe rzadko są prawdziwie wolnorynkowymi alternatywami dla oświaty państwowej. Przez wymuszanie obecności stany mają kontrolę nad naturą prywatnej edukacji. Wszak, aby program nauczania został zatwierdzony przez władze stanowe, prywatne podmioty muszą spełnić pewne wymogi co do programu, sprawozdawczości i testów.

    Na przykład szkoły domowe w Nowym Jorku muszą wnieść zgłoszenie zamiaru prowadzenia nauczania (notice of intent), sprawdzać obecność i wypełniać raporty kwartalne, a także wypełniać Indywidualny Plan Edukacji Domowej do zatwierdzenia przez stan. Dodatkowo, uczniowie muszą przejść ocenę na koniec roku, w tym obowiązkowe, standaryzowane testy dla klasy 9. i wyższych. Być może najbardziej problematyczny jest wymóg, by edukacja dziecka „przynajmniej w znacznym stopniu odpowiadała minimum dla wieku lub osiągnięć w szkołach państwowych”. Jest to prawo, które ewidentnie może się stać źródłem urzędniczych nadużyć. Zmusza ono rodziców do przestrzegania systemu wartości regulatorów, którzy mogą zdefiniować sformułowanie „w znacznym stopniu odpowiadać” wedle uznania.

    W przypadku, gdy wartości wyznawane przez rodzica są inne niż wartości promowane przez stan, ostatecznie wygra interes stanu. Ten konflikt został przedstawiony przez Murraya Rothbarda, aby pokazać, że rdzeniem debaty o przymusie szkolnictwa jest „pogląd, że dzieci należą do państwa, a nie do swoich rodziców”. Jeżeli spróbujesz podważyć ten pogląd, twoje dziecko może otrzymać łatkę „wagarowicza”, a ty możesz podlegać grzywnom, więzieniu i przymusowemu posłaniu twoich dzieci do szkoły państwowej w twoim miejscu zamieszkania. W ten sposób państwo narzuca definicję „edukacji” wszystkim obywatelom — nawet uczącym się prywatnie.

    Państwowy monopol w sprawach oświaty w sposób nieunikniony dławi inne poglądy, w wyniku czego eliminuje kompleksowość i różnorodność, które powinny panować na rynku. Zamiast tego, do nauczania różnych uczniów stosuje się wystandaryzowany, jednolity system, co stanowi kolejny koszt przymusowej edukacji.

    Szkoły powinny być tak zróżnicowane jak samo społeczeństwo. Program nauczania, metodyka i długość zajęć są tylko kilkoma z mnóstwa czynników, które muszą być dopasowane dla zaspokojenia indywidualnych potrzeb dziecka. Rothbard zauważył, że przewaga wolnej edukacji bazuje na tym, że „na wolnym rynku pojawi się presja, by powstawały różne rodzaje szkół i zaspokoiły każdy rodzaj popytu”.

    Regulacje określające charakter nauczania służą jedynie uciszeniu żądań rodziców oraz hamują przedsiębiorczość i innowacje. Nie można sobie nawet wyobrazić kształtu i zakresu programów nauczania, które by mogły powstać. Kościoły, organizacje pozarządowe i przedsiębiorcy powinni móc swobodnie tworzyć innowacyjne metody nauczania.

    Większości rzeczy w swoim życiu nauczyłem się sam, szczególnie w dobie udogodnienia jakim jest internet, gdzie można znaleźć niemal wszystko. Szkoła mi tylko w tym przeszkadzała.

    9. Czy na pewno darmowe?

    Wszyscy korzystając z tzw. służby zdrowia, czy placówek edukacyjnych, jesteśmy tak naprawdę nabywcami pewnej usługi. Wbrew propagandowej retoryce, a nawet kłamliwym deklaracjom zapisanym w konstytucji (art. 70 ust. 2 konstytucji: nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna), wszyscy za te usługi płacimy, nawet jeśli osobiście ich akurat nie potrzebujemy. Gdyby bowiem np. ochrona zdrowia, albo edukacji rzeczywiście były bezpłatne, to ani lekarze ani nauczyciele nie dostaliby złotówki pensji. Tymczasem jedni i drudzy jakieś pensje otrzymują. W życiu nic za free nie ma.

    Postaram się to prosto wyjaśnić. Spójrzmy na taką sytuację, mamy dwie osoby. Jedna pochodzi z biednej rodziny, zwyczajnie nie posiada środków materialnych do studiowania, czy możliwości wyprowadzki do innego miasta, bo musi wspierać rodzinę, druga jest z tych lepiej usytuowanych, więc idzie na państwowe studia. Często idąc tam chce sobie przedłużyć młodość, baluje imprezuje, chleje itp. Zdaje sobie doskonale sprawę, że dokonuje pewnego uproszczenia i generalizacji, uprzedzając zarzuty i są studenci solidni, sumienni i pracowici, ale nie ma czasu rozbijać każdego przypadku osobno. Generalizacja to gwarancja przetrwalności. Pierwsza osoba już od najmłodszych lat podpada po system podatkowy, płaci daniny i obciążenia, podatek dochodowy, składki emerytalne. Nie ma możliwości zabawy jak jego bogatszy rówieśnik i beztroskiego grillowania całymi popołudniami nad brzegiem Warty. A na co idą pieniądze które płaci tyrając w podatkach? Ano właśnie m.in na edukację państwową, na to żeby ten drugi mógł balować i bimbać sobie beztrosko. Rozumiecie o co chodzi? Biedny został podwójnie oszukany i potraktowany niesprawiedliwie, bo nie dość że nie miał dostępu do edukacji i kształcenia, nawet jeśli miał ku temu predyspozycje i chęci, to sponsoruje pośrednio studia tego bogatszego, a często nawet jego świadczenia otrzymywane z uczelni w postaci stypendium socjalnego, jako że sam byłem studentem, to wiem jakie ludzie potrafili robić wałki, ukrywać dochody rodziny, żeby je dostać. jest to czysty sposób wydawania pieniędzy w sposób socjalistyczny, etatystyczny, zbiurokratyzowany.

    Biedni i klasa średnia są najbardziej poszkodowani przez brak innowacji wynikający z rządowego monopolu na edukację, ponieważ nie mają środków na skorzystanie ze sztucznie zawężonej oferty edukacji prywatnej. Zamiast tego dzieci są zmuszone chodzić do słabych szkół państwowych, które często mało się przejmują indywidualnymi zdolnościami uczniów. Jest prawdopodobne, że taka ujednolicona przymusowa edukacja tylko opóźni ich rozwój, przygasi talent i zaszczepi trwałą niechęć do nauki.

    Milton Friedman, znany ekonomista szkoły chicagowskiej, lauerat Nagrody Nobla w swojej książce "Free To Choose" (polski przekład "Wolny Wybór") zaproponował ciekawe rozwiązanie:czek oświatowy. Polega on na tym, że zachowując publiczny charakter finansowania sfery oświaty, wprowadza się elementy wolnego wyboru i konkurencji. Każde dziecko w wieku szkolnym, wyposażone byłoby w czek opiewający w konkretną kwotę. Rodzice płaciliby tymi czekami szkołom za naukę swoich dzieci. Czek oświatowy nie mógłby służyć do regulowania żadnych innych należności,a le też szkoły dostawałyby tylko tyle pieniędzy, ile czeków oświatowych zdołałyby zgromadzić. Jeśli uczeń zmieniałby szkołę, jego czek podążałby za nim. Zachęcałoby to szkoły do przyciągania uczniów a rodzicom dawałoby prawo wyboru. Czek oświatowy nie jest konieczny dla przeprowadzenia prywatyzacji sfery usług edukacyjnych, ale jest dla niej pożyteczny ze względów psychologicznych. Dzięki niemu nauczyciele szybciej i lepiej uświadomiliby sobie, że tak naprawdę ich pracodawcą nie jest państwo a rodzice uczniów. a Ci z kolei mogliby lepiej zrozumieć, że to na nich przede wszystkim spoczywa odpowiedzialność za właściwe wykształcenie swoich pociech. przy powszechnym zrozumieniu i aprobacie tych rzeczy sam proces prywatyzacji sfery usług edukacyjnych przebiegałby sprawniej. Czy to naprawdę jest takie trudne do zrozumienia dla klasy rządzącej?

    10. Przymus szkolny

    Być może najpoważniejszym kosztem przymusowego szkolnictwa jest jednak implikacja, że wolność jest odgórnie nadawana. W tym środowisku prawa indywidualne są gwarantowanie jedynie dopóki, dopóty masa krytyczna demagogów nie ustali inaczej. Obowiązkowe korzystanie z prawnego środka płatniczego, powszechny pobór do wojska i obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne są krewnymi przymusowej edukacji — wszystkie narzucają określone działania jednostkom i bazują na przesłance, że obywatele podlegają interesom państwa.

    Przymus szkolny jest jak gdyby zaproszeniem do kolejnych ingerencji w nasze życie prywatne. Niestety, socjaliści, którzy popierają legalizację marihuany, oraz konserwatyści, którzy chcą szerokiego dostępu do broni palnej, w dalszym ciągu nie potrafią dostrzec tej oczywistej zależności. Ujmując rzecz prosto: wolność jako opcja do wyboru jest zamaskowaną tyranią — nie jest możliwe poświęcenie jednego prawa bez narażania innych praw na niebezpieczeństwo. Jeżeli brak innej przyczyny, to takie regulacje powinny być odrzucone, ponieważ pomagają torować drogę do despotyzmu.

    Co by się stało ze społeczeństwem, gdyby zniesiono przymus edukacyjny? Czy zdegradowalibyśmy się do społeczeństwa analfabetów i ignorantów? Oczywiście nie. Gdyby rodzice byli aż tak źli, moralna i intelektualna konstrukcja społeczeństwa rozpadłaby się bez względu na takie prawa.

    Religia, zorganizowany sport i grupy młodzieżowe potrafią sobie całkiem dobrze radzić przez ingerencji rządu i dekretów. Edukacja w dalszym ciągu byłaby dostępna dla każdego i tylko w nielicznych przypadkach poważnych zaniedbań rodziców dziecko nie zdobyłoby wykształcenia. Korzyści netto znacznie przewyższają wszystkie potencjalne niedoskonałości takiego rozwiązania.

    Rodzice mieliby więcej swobody w decydowaniu, jak są uczone ich dzieci, a przedsiębiorcy i filantropi tworzyliby modele edukacji, które nikomu się nie śniły. Szkoły prywatne i domowe byłyby wolne od męczących regulacji, szkoły publiczne straciłyby swój faktyczny monopol i rywalizacja o dzieci zmusiłaby je do doskonalenia się. Dziećmi zaniedbanymi zajęłyby się instytucje dobroczynne, lokalne społeczności i organizacje religijne.

    11. Przyzwolenie na cwaniactwo

    Na koniec. Problem leży również częściowo w nas samych. W naszej polskiej mentalności. Gdy byłem dzieckiem, słyszałem od babci - "nie podskakuj, nie mądraluj się". Mądrość tamtego pokolenia, była taka, żeby nie iść na podbój świata, tylko wpasowywać się w istniejące struktury i przemykać między nimi. Nie jest to to podejście rzadkie, w jakiś warstwach, czy regionach, taka mentalność jest nadal na co dzień przekazywana. Gdy miliony obywateli nie wierzą, że w życiu można do czegoś dojść uczciwą pracą, bo widzą na dco dzień, nepotyzm, kolesiostwo, załatwianie wszystkiego po znajomości, niepisaną siatkę wzajemnych, towarzysko-sąsiedzkich zależności w których kryterium powodzenia nie są kompetencje, zasady, czy zwykłe sympatie i antypatie, to degradują nie tylko siebie, ale także swój kraj.

    W takim kraju jak Polska na początku nowego kursu przychodzi nauczyciel , czy to w szkole wyższej czy średniej i oznajmia - oto program, trzeba zakuć to i to, przeczytać taką listę lektur. Naiwni się nawet przejmują, a ci doświadczeni i otrzaskani wiedzą, że nauczyciel tylko tak mówi pro forma, a potem i tak prawie wszyscy zaliczenia dostaną. ten model sytuacji w której nauczyciel udaje, że uczy i wymaga, a uczniowie udają, ze w to wierzą i się uczą to powszechna praktyka w kraju na Wisłą. To milczące przyzwolenie na instytucjonalną bylejakość. A potem ów nieuk i nierób idzie na rynek pracy i okazuje się, że nie tylko wszystkie dobre miejsca są zajęte przez kolesiów z układu,, ale często dostrzega też, że nie ma żadnych wolnych miejsc pracy.

    Przy czym wcale nie tak łatwo wyjść z tej pułapki. Jeśli nauczyciel nagle zaczyna dobrze uczyć i nagle ktoś ma atrakcyjne, wartościowe zajęcia, to wokół niego może zrodzić się fama, że jest zawsze wzorcowo przygotowany. A taka fama oznacza, że reszta już niekoniecznie. Uuuuuu... to już mu koledzy i koleżanki nie popuszczą tego i dadzą popalić. Po drugie jeśli ma się nie tylko wartościowe zajęcia, ale też zaczyna się wymagać od studentów, to przestaje się to podobać samym studentom. No bo jak to tak? Pozostali dają zaliczenia za samą obecność, a ten ma czelność zadawać jakieś prace i jeszcze je sprawdzać? To studenci w arkuszach ocen piszą, że nauczyciel jest zbyt wymagający. Nawet nie po to, żeby mu zaszkodzić, tylko ze inni którzy nie wymagają, wyznaczyli niski standard i ich do tego standardu przyzwyczaili. Jak on może tego wymagać, skoro inni to olewają? I to jest największa pułapka społeczna. Jeśli ktoś się wyłamuje, nawet bardzo pozytywnie, co z tego - skoro spadnie na niego lawina gromów i może zostać napiętnowany. Trzeba mieć naprawdę silną psychikę, żeby się w określonych sytuacjach wyłamać, postawić na swoim i nie ulec wpływowi.

    Co się stało podczas II WŚ i podczas 45 lat komunizmu? Jak to pisał Rafał Ziemkiewicz, autor słynnej, głośnej książki "Polactwo" elity zostały przetrzebione i został miejski lud postchłopski o cwaniackości antypańskiej. Bezrefleksyjnie godzący się, z tym, że definicje społecznych sytuacji wyznaczają inii, "ONI". My jesteśmy od wpasowywania się w układy, cwaniakowania, ewentualnie od buntowania się.

    Dlatego taka plaga ściągania nie spotykana chyba na żadnych uczelniach w innych krajach, kombinowania, oszukiwania, krętactwa. Byle jak najmniejszym kosztem, byle tylko do przodu. Mamy jako naród tak mizerną tkankę narodową, że nie umiemy z niej wytworzyć elit i klasy średniej, posiadającej odpowiednie kompetencje by kontrolować rząd i wyłaniać rządzących naprawdę klasy ultra i patrzeć im jednocześnie cały czas na ręce.

    Polacy!!! Sami jesteście nie tylko częścią systemu, Waszymi działaniami, przyzwoleniami, Waszą bylejakością, Waszymi przyzwoleniami i zaniechaniami ten system aktywnie, chociaż podobno wbrew Wam tworzycie. Chcąc go naprawić, musicie jednocześnie uruchomić głęboki program przebudowy samych siebie. Praca od podstaw. Można to nazwać programem rekonstytucji narodu. To Wasze nawyki, wzmacniane przez lata, automatyzmy reagowania na sprawy publiczne, na myślących inaczej, stanowią drugi wymiar matni. Można powiedzieć że ten wymiar uchwycił w sposób mistrzowski sposób w swojej publicystyce Rafał Ziemkiewicz pisząc o mentalności postkolonialnej.

    #przemyslenia #polska #edukacja #szkola #studbaza #pracbaza #poznan #wyksztalcenie #gownowpis

    Wołam:

    @HasmikLaVey @emilkos8 @snakeboy @strusmig @KrolSandaczPierwszyRozrzutny @viljuska @Wejszlo @maze @JudeMason @Delfin17 @jamtojest @Alfa_ale_Beta @pan-bartolomeu-dias @fottiti @T4L1B @setaneiro @mikik41
    @e3b0c @Unreal6277 @Ayamee @donbrovsky @Gluten @specjaltohu @peoplearestrange @rikshawn1 @Pedro2137 @PLAIBOIIKRISTOF @mirek-kania
    pokaż całość

    •  

      @DonVincento: Fajnei że chciało Ci sie napisać ten tekst. Pozwole sobie jednak zadać pytanie czy nie uważasz że sam sobie przeczysz pisząc o mentalności postkolonialnej i społeczeństwie postchłopskim a pracą u podstaw którą mogę wykonać jedynie świadome jednostki przy wsparciu innych świadomych jednostek? W POlsce tego nie ma i nie zanosi sie by było dlatego ten naród jest i jednocześnie go nie ma. Duża grupa ludzi zamknięta przez ostatnie 70 lat między Odrą a Bugiem i przekonana że sa jakims narodem.

      Tez chodziłem na studia i to nie tak dawno i osobiście stykałem się z tym cwaniactwem. Nie było żadną tajemnicą poliszynela że ludzie masowo oszukiwali i ściągali. Ale dosłownie 90% roku to popierało i nie widziało w tym nic złego. Każdy sobie to potrafił zracjonalizować że przecież oszukiwanie to radzenie sobie.

      W związku z powyższym ja widzę tych ludzi troche inaczej niż Ty zaprezentowałeś w swoim poście.
      Mianowicie to grupa ludzi bez wewnętrznych zasad i osobistej świadomości - nawet nie zainteresowana jej nabyciem. Społeczność pozbawiona głowy i kierunku który by ona wytaczała co bezpośrednio prowadzi do braku jakiejkolwiek kultury narodowej.
      pokaż całość

    •  

      Dodaj jeszce, że Polacy nie lubią mówić o sobie, zwłaszcza o swoich błędach i problemach. Mamy jakąś blokadę wykształconą przez wieki, że jest jak jest, bo musi tak być. Mało ktory rodzic rozmawia z dzieckiem o prawach rządzących światem. Prostu przykład, komuś z tu obecnych rodzic powiedział, że hajs rządzi światem? Myślę, że większości wpajano, że ciężka praca, nauka, studia, stanowiska i inne duperele i będziesz kimś. Pozostaje tylko pytanie kim?
      A żeby się do czegoś przyczepić, to statystyki z książki Johna Gatto są trochę bezsensowne, ponieważ wszystko jest podane w punktach procentowych, ale kluczowa, przełamująca schematy liczba analfabetów w stanie Connecticut jest podana 1 na 579 obywateli. Czyli ile punktów procentowych? Nic to nie mówi, nijak się odnosi do poprzednich danych.
      Bardzo merytoryczny i refleksyjny post, pozdrawiam cieplutko (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (14)

  •  

    #dziendobry Mirassski! Jest okazja zrobić coś dobrego ;)
    TL;DR

    pokaż spoiler Można niesłyszącym dzieciakom wybudować plac zabaw.

    Parę słów wstępu - moja mama od ponad 30 lat pracuje z dziećmi niesłyszącymi. Przeszła już wszerz i wzdłuż po wszystkich szczeblach procesu edukacji, a obecnie prowadzi nauczanie zintegrowane w klasach 1-3. Nie jest lekko, bo szczerze mówiąc niewielka ilość tych dzieciaków jest z dobrych domów, często ich upośledzenie jest bezpośrednim efektem patologicznych zachowań rodziców - alkoholizm, narkotyki, kazirodztwo. Uszkodzony słuch to często zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nie mają wielu wzorców, a świat nie jest dla nich miejscem przyjaznym, a teraz jeszcze kochane państwo chce im dopierdolić, systematycznie likwidując placówki specjalne i twierdząc, że taki dzieciak w wieku 1 klasy szkoły podstawowej, który czasem wymaga pampersa, nie mówi, nie zna alfabetu, często ma problemy z najprostszym dodawaniem, że taki dzieciak może iść do zwyczajnej szkoły i się 'integrować'. No ale mniejsza z tym, bo zaczynam bóldupić.
    Mama i jeszcze chyba 3 nauczycielki z przedszkola i podstawówki znalazły w internecie konkurs Nivea - ludzie głosują i zwycięska szkoła będzie miała wybudowany plac zabaw jakiś taki superaśny i fikuśny. Zgłosiły szkołe, jakoś im się udało ściągnąć apkę na telefony, żeby głosować i tak we 4 wysyłają codziennie po tym jednym głosie, a potem się zdzwaniają, żeby się podzielić wrażeniami, jak im idzie. No i mają z 50 tych głosów, podczas gdy wygrywająca w tym momencie szkoła coś koło 1500. Smutno mi się zrobiło, więc postanowiłem pomóc, licząc na #wykopefekt Jeśli macie ochotę, tutajmożecie zagłosować na szkołę mojej mamy.
    'A czemu miałbym pomóc akurat tej szkole?' - jak mówiłem, te dzieciaki często nie mają gdzie wracać. Mieszkają w internacie, z domu znają głównie przemoc i alkohol, bardzo im trudno odnaleźć się w normalnym środowisku, część z nich nigdy nie będzie miała na to szansy. Budynek szkoły jest bardzo stary, a sam plac zabaw i boisko na jego terenie to w znacznej części zimne, PRLowskie truchło. Tu niby też podczas zebrań nauczyciele mogą poprosić rodziców o głosowanie, ale tu na zebraniach nie ma zbyt wielu rodziców, a część z nich nie ma pojęcia, jak korzystać z internetu. A wy tak ;) No i możecie pomóc mamie Mirka - a jest świetnym pedagogiem i naprawdę kocha te dzieciaki, a one ją. Fajnie będzie zobaczyć jej minę, jak szkoła zacznie iść w górę.

    #polska #edukacja #nauka
    pokaż całość

  •  

    Poszedłem "se" wczoraj wieczorkiem w Poznaniu nad Wartę. Młodzieży (takiej już niekiedy mocno wstawionej) całe tabuny, skupiska, wiadomo alkohol, zabawa, śmiech, beztroskie, studenckie życie (przy okazji tony śmieci, butelek i petów, wstyd, naprawdę wstyd).

    No właśnie. Beztroskie. Mijałem właśnie jedną z takich roześmianych grupek, kiedy uszy moje wyłapały jedno zdanie wypowiedziane przez raczej średnio atrakcyjną, dosyć przy kości studentkę w "rejbanach" - "chuj z tym, że skończę ten Uniwersytet Medyczny i tak większość z nas wyląduje w Biedronce". Na moment jak wypowiadała te słowa, pełne goryczy, nasze spojrzenia się spotkały. I dojrzałem w tych oczach coś nieokreślonego. Coś co na swój sposób mnie poruszyło i zasmuciło. Poszedłem dalej, ale nie dawało mi to coś spokoju. Spiliśmy po dwa piwka z kolegą, odprowadziłem go do hotelu, sam wróciłem do swojego. Ale coś było nie tak. Nie mogłem znaleźć dla siebie miejsca. Nie chciało mi się totalnie spać. Ubrałem się cieplej i wyszedłem znowu nad Wartę, jak nad nią dotarłem nie było tam już o godzinie 2:15 żywej duszy, poza jakimś wychudzonym lisem (tak, w centrum miasta) szukającym resztek, którego zaraz przepędziłem. Wziąłem plecak, położyłem go sobie pod głowę, rozłożyłem się na betonowym skraju brzegu rzeki i w totalnej ciszy spojrzałem w niebo. Zacząłem myśleć o tym wszystkim.

    O tym jak polskie państwo w bezczelny, ordynarny sposób oszukało co najmniej dwa pokolenia młodych ludzi i o tym jakie perspektywy rozwoju i kariery zawodowej oferuje im III RP i do jakiego stopnia w tym kraju zeszmacono i zbezczeszczeno znaczenia słowa "student" oraz "wyższe wykształcenie", jak chorym, głęboko patologicznym systemem jest szkolnictwo wyższe i postanowiłem za niedługi czas napisać o tym tekst na wykopie, na mikroblogu. Ostrzegam, będzie to historia smutna, tragiczna niemalże. Wróciłem do hotelu o 5:20 nad ranem.

    Także szykujcie się wykopki, bo nie oszczędzę w nim nikogo.

    #gownowpis #przemyslenia #poznan #polska #edukacja #studia #wyksztalcenie
    pokaż całość

  •  

    T o p n i Ę c i e
    Nowa era języka polskiego( ͡º ͜ʖ͡º)
    #ksiazki
    #edukacja

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Chcielibyśmy rzucić wam na pożarcie zestaw, ale jesteśmy ciekawi z jakiego bylibyście najbardziej zadowoleni. Do wyboru zestaw Edubox albo najnowszy Codebox!
    #rozdajo na dniach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #arduino #diy #majsterkowanie #edukacja #szkola pokaż całość

    Który zestaw dla mireczków?

    • 36 głosów (64.29%)
      EDUBOX
    • 20 głosów (35.71%)
      CODEBOX
    •  

      @Fajna_julia: Dzięki za merytoryczny komentarz. Sprawa nie jest taka prosta jak piszesz. Sprzedajemy zestawy, w których skład wchodzą określone części, ale tak naprawdę produkujemy dużo więcej. Tworzymy darmową aplikację do nauki programowania Arduino - www.lofiblocks.com, tworzymy scenariusze lekcji dla nauczycieli i filmy instruktażowe na Youtube, realizujemy darmowe szkolenia dla nauczycieli, dajemy gwarancję i serwis na dwa lata, płacimy ZUSy i podatki w Polsce... to wszystko jest finansowane przez sprzedaż zestawów i stąd ciężko żeby ich cena była porównywalna do zakupów na Aliexpress. Pozdro ᕦ(òóˇ)ᕤ pokaż całość

    •  

      Nie porównywałam cen z ale tylko z allegro, @forbot też ma darmowe kursy z których korzystałam, rozumiem że w waszym wykonaniu będzie to skierowane raczej dla dzieci lub kompletnych laików, a wszelkich poradników jest w internecie cała masa, z drugie strony zastanawiają mnie szkolenia i scenariusze dla nauczycieli i chętnie wezmę udział w rozdajo w wersji do pracy z dzieciakami

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Minęła właśnie szósta godzina siedzenia na #studbaza jeszcze tylko następne 6 (╯︵╰,) Ratunku! Właśnie musiałam wysluchiwać prowadzącą jak to zamiast "dużą" literą, powinno się zaczynać zdanie "wielką" literą. #edukacja #jezykpolski

  •  

    Na każdej wycieczce szkolnej najważniejszy był Pan Kierowca. Trzeba było zachować do niego najwyższy szacunek, większy niż do nauczycielek. Pod koniec wycieczek trzeba było mu bić brawo, a kiedyś wychowawczyni na zielonej szkole drugiego dnia na śniadaniu była oburzona, że nie podziękowaliśmy Panu Kierowcy. Uwielbiałem też szantaże (nawet wobec ludzi w wieku licealnym), że nie zatrzymamy się w McDonaldzie jak będziecie niegrzeczni - a każdy ogarnięty wiedział, że na takiej trasie Kraków - Warszawa limit czasu pracy kierowcy kończy się właśnie w Radomiu w okolicach tego fastfoodu xD
    Niedotrzymywanie planu wycieczki (i to nie z winy uczniów!) oraz straszenie "jak się zgubicie to pani pójdzie do więzienia" to temat na osobną dyskusję.
    #bekaztransa #edukacja
    pokaż całość

  •  

    MEN bulwo, zepsułeś mi weekend ( ͡° ʖ̯ ͡°) #szkola #pracbaza #sekretariat #edukacja

    Częścią mojej pracy jest raportowanie danych w aplikacji SIO (System Informacji Oświatowej), system powstał niedawno i jakiś miesiąc temu musiałam na nowo wklepywać dane dzieci (mamy ich w szkole ok. 600), niestety nie dało się w żaden sposób importować danych z Excela czy wcześniejszej aplikacji do gromadzenia danych... Proste, ale bardzo żmudne i nudne zajęcie. No więc jak po ~dwóch tygodniach skończyłam to robić, to byłam w siódmym niebie.
    A tu wczoraj przychodzi mail z Ministerstwa: "emilkos8, weź tam jeszcze każdemu dziecku dopisz adres". TO CZEMU OD RAZU NIE POWIEDZIELIŚCIE ŻEBY WPISAĆ TEŻ ADRES?
    No i od nowa pieprzenie się z tym (╯︵╰,) W dodatku w piąteczek (╯︵╰,) #problemypierwszegoswiata #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Protip zasłyszany dziś na zajęciach od wykładowcy uczącego edb i bhp: "Jak już potrąci cię na pasach samochód, postaraj się przeżyć, bo inaczej kierowca może zwalić winę na ciebie, że wtargnąłeś wgapiony w telefon czy coś i nie poniesie konsekwencji, bo nikt mu nic nie udowodni. A jak przeżyjesz to będziesz mógł walczyć przed sądem."
    #edukacja #cotusieodpierdala #samochody #uczsiezwykopem pokaż całość

  •  

    Jako że #matura trwa, sporo dyskusji się pojawiło ostatnimi czasy na ten temat. Tak sobie czytam, czytam i kurwa się załamałem.
    Sporo jest głosów na temat matury z #matematyka .Chociaż uważam,że trzeba być upośledzonym żeby nie umieć osiągnąć 30% mając do dyspozycji karty wzorów, kalkulator i będąc na bieżąco z tematem ( w końcu uczyli się ostatnie 12 lat tego), to już nawet nie chodzi o to. Najbardziej mnie rozpierdalają głosy typu " po chuj mi umiejętność liczenia delty" "kiedy policzę pole kuli" czy jakąś inną funkcję wykładniczą.
    Kurwa. Zrozum tumanie jeden z drugim, że tu nie chodzi o faktyczne wykorzystanie tego czy tamtego konkretnego wzoru. Tu chodzi o zaszczepienie i "wyszlifowanie" w was umiejętności logicznego myślnia. Na tym cały ten egzamin, i całe te 12 lat które spędziliście w szkołach się opierają i taki jest ich główny cel .Przynajmniej z założenia. Wiadomo, praktyka jest różna, wiem,że różnie bywa,chujowy system edukacji chujowym systemem edukacji, ale nie tego dotyczy dyskusja.
    Zresztą nie tylko z matmy, to samo jest z polskim na przykład.) Ciąg przyczynowo-skutkowy. Zauważcie że osoby ze ścisłym umysłem z reguły nie mają problemów ze zdaniem polskiego podstawowego na poziomie tych 50+ % , nie mówiąc o 30. Czemu? Bo, ponownie, w większości jest tam weryfikowane czytanie ze zrozumieniem. Wymienianie określonych środķow stylistycznych ? Toż to nic innego jak sprawdzenie, czy jesteś w stanie wyszukać w 1-2 stronicowym tekście konkretne słowa klucze ( a jakie- do tego musiałeś wykonać w chuj trudną czynność przeczytania dwóch linijek definicji takiego dajmy na to oksymoronu i, ponownie , ZROZUMIEĆ co znaczy to co właśnie przeczytałeś.
    Do rozprawki ok,można się przyjebać,ale bez przesady,nawet jak Cie to nie obchodzi to przeczytanie chociażby streszczenia tych 8 czy ile tam ich jest obowiazkowych lektur (+ każdy tekst kultury jaki istnieje może Ci posłużyć jakiś przykład) i wymyślenie paru pierdół jest do przeżycia.
    Z matmą jest o tyle prościej że jest bezdyskusyjna. Jak 3*3=9, to się równa 9. Nie ma tu kwestii klucza i różnej interpretacji. 9 i chuj.

    Byłem w klasie biol-chem. Zdawałem rozszerzony angielski, chemię i matmę . W sumie niepotrzebnie. Na polibudę bym się dostał i bez tego, wydział chemiczny PŁ ( jak i reszty uczelni technicznych w kraju) od wielu lat nie zapełnia limitu miejsc nawet w 50 % więc przyjmują jak leci bo hajs, i tak połowa odleci.
    Biologii nie pisałem, nigdy mnie to nie interesowało. Rozjebało mnie jednak, gdy 70% mojej klasy ( z których prawie wszyscy planowali zostać lekarzami) płakało po maturze że hurr durr, tylko połowa pytań była na wiedzę, a polowa to było czytanie ze zrozumieniem.Efekt taki że większość osiągnęa wyniki rzędu 50-60% ( w jednym z lepszych łódzkich liceów). Wiadomo. Wiedza wiedzą. No ale czaicie kurwa?
    CHCESZ ZOSTAĆ LEKARZEM I SIĘ DZIWISZ, ŻE MUSISZ UMIEĆ MYŚLEĆ .

    Szok kurwa i niedowierzanie. No kto by się spodziewał.
    #szkola #edukacja #gorzkiezale
    pokaż całość

  •  

    Ale jestem wqrwiony, Mirabelka z matmy nigdy nie sprawdza pracy domowej, OD PONAD ROKU, ale mimo to zawsze sumiennie odrabiałem pracę domową, teraz, kiedy cały wczorajszy dzień nosilem drzewo do drewutni i jeden jedyny raz nie zrobiłem pracy domowej to akurat sprawdziła...
    I jestem jeszcze bardziej zagrożony niż byłem ))¯_(ツ)_/¯. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #zalesie #matura #edukacja #gorzkiezale #przegryw pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Mimo tego całego bóldupienia o to że podstawa z matematyki była łatwa (owszem, była) to według mnie tak powinno być, egzamin zawierał to co jest potrzebne w życiu, typu to pytanie z procentami, na chuj komuś więcej jak idzie na kierunek humanistyczny lub przykręcać śrubki w fabryce? xD
    Rozszerzenie powinno być trudno bo studia, a jeszcze lepiej jakby na uczelniach były egzaminy.
    #matura #polska #matematyka #edukacja #studbaza pokaż całość

  •  

    Heja! Wiem, że jest tu wielu rodziców, a pewnie jakaś #gimbaza i #podbaza się znajdzie, więc warto rzucić okiem na nasz nowy zestaw! Szczególnie jeśli jesteście fanami #robotyka #majsterkowanie i #arduino
    Poznajcie CODEBOX! Już niedługo przygotujemy jakieś #rozdajo z okazji zostania prawilną pomarańczką (w końcu to nasz ulubiony kolor ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Stay Tuned i pilnujcie naszego tagu #lofirobot.

    http://www.lofirobot.com/codebox

    #edukacja #szkola
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Jakieś 70% nauczycielek w mojej #pracbaza nie jest w stanie opanować obsługi kserokopiarki.

    Od jakiegoś pół roku pokazuję im dokładnie ten sam schemat postępowania:
    1. Kładziesz kartkę na szybę i zamykasz ksero
    2. Na klawiaturze wpisujesz liczbę kopii
    3. Naciskasz "Start"

    Oczywiście nawet nie wspominam o zamianie druku jednostronnego na dwu, albo wydrukowaniu czegoś w kolorze (bo wtedy trzeba nacisnąć dodatkowy przycisk).

    Rocket science ¯\_(ツ)_/¯ #zalesie #edukacja #szkola
    pokaż całość

  •  
    Szczery_czlowiek

    +7

    Jak sobie przypomne szkołę, to mnie skręca.
    Siedzieliśmy głodni, zaspani i analizowaliśmy "dzieła" jakiś frajerów, co to napisali je na kawałku srajtaśmy, w okopie podczas 2wś. I rozważaliśmy, czy niemiec co cię nie zgwałcił był zły czy dobry, a ten co zgwałcił? Czy wszyscy byli źli, czy dobrzy, czy robili tak bo chcieli, czy musieli... A chuj mnie to? Kurwa, jestem młody, nie mam mieszkania, samochodu, rodzinę jakąś dobrze by było założyć, a siedzę i rozmyślam o tym co było, a nie jest.

    Siedzimy i pierdolimy, a robota stoi, dalej nie mamy pieniędzy, dalej nie mamy domów, dalej nikt się nie dorabia... A nie, zapomniałem. Polonista się dorabia...

    Te parcie na edukacje, studia, matury, to wytwór nauczycieli, żeby mieli robotę. Bo po kij komu taki polonista? Fabryk trzeba, robotników, domy budować. I wbrew pozorom nie tyle inżynierów, bo na 200 fizycznych starczy 1 inżynier.

    Ehh w sumie to teraz każdy chciałby w biurze w garniturze siedzieć, a robić nie ma komu kwiii - ale taka prawda
    Kto będzie w sklepie sprzedawał, kto sprzątał, kto auto naprawi, kto kafelki położy, kto chleb upiecze?

    Doszło do tego, że w tesco gdy poszedłem sobie dorobić w wakacje, pracując na wykładaniu towaru, to robiłem z gościem po studiach ekonomicznych, bo mu w banku dawali trochę ponad najniższą, a stres miał, więc wolał na minimalną w spokoju sobie powykładać towar (wcale tak ciężko nie było i mówi to suchoklates)

    Na co to wszystko?
    Ja wiem, że lekarze i farmaceuci potrzebni, że prawnicy i adwokaci, że architekci i inżynierowie.

    Jednak, gdy tak pomyśleć: prawników mogłoby być mniej, tworząc proste prawo, co to gość po podstawówce zrozumie - ale prawnicy nie mieli by roboty więc tworzą zawiłe przepisy- tak to widzę

    Ehh ponarzekałem sobie, a teraz idę zjeść obiad. Z fartem!

    I co by nie było - szkołę skończyłem, pracuję

    #pracbaza #wkurw #oswiadczenie #przemyslenia #pieniadze #edukacja #takaprawda
    pokaż całość

  •  

    Wszystkim tym, którzy uważają, że teraz #matura to żart jakiś w ogóle, że co to za poziom, że kiedyś to był egzamin dojrzałości, polecam szesnastominutowy dokument Marcela Łozińskiego. Sami zobaczycie, jak trzeba było przed laty odpowiadać, żeby zdać.

    pokaż spoiler PS. Nie mówię, że teraz wszystko jest OK. Chodzi tylko o to, żeby nie wpadać w narrację, że kiedyś to były czasy, a dzisiaj to już nie ma czasów.


    #film #dokument #prl #komunizm #historia #edukacja
    pokaż całość

    źródło: vimeo.com

  •  

    Też tak macie, że po skończeniu szkoły zaczęliście bardziej doceniać tych nauczycieli którzy byli surowi i wymagający, i jednocześnie bardziej krytycznie patrzeć na tych którzy olewali swoją pracę? Teraz widzę, że ci "źli" nauczyciele przykładali więcej uwagi mojej klasie i chcieli przekazać nam jak najwięcej wiedzy. Nawet jeśli nie zawsze byli mili i sympatyczni, to szanuję ich, bo wykonywali swoją pracę należycie. Natomiast ci "fajni", "lajtowi" nauczyciele moim zdaniem powinni zmienić pracę i pójść do maka na kasę. Na rynku pracy z pewnością jest sporo lepszych magistrów, którzy chętnie zajmą ich miejsce.
    #oswiadczenie #studbaza #edukacja
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @pizza-eco:
      A ja to ich wszystkich mam gdzieś, z matmy musiałem brać korki aby swoim tempem zrozumieć. Z Anglika najwięcej dały mi lekcje dodatkowe. Z niemieckiego dopiero kurs po szkole typowej coś daje.
      Szkoła zamiast rozwijać zniszczyła abstrakcyjne myślenie. Jak byłem w technikum to większość była zajęta graniem w CS i mieli w dupie przedmioty zawodowe. Zresztą Technikum Informatyczne serio nic nie znaczy. Absolwentem ponadgimnazjalnym zostałem w regionie z 30% bezrobociem, z braku pomysłu zrobiłem jakieś tam studia które zakończyłem i niewiele mi to pomogło. Teraz szmaciarze narzekają na brak rąk do pracy a jeszcze w 2013 co było? Staż z UP po znajomości a po stażu kolejny staż, inwestycja w firme- kolejne auto w lyzyng żeby mieć czym pod kościół w niedzielę podjechać.

      Życie bywa brutalne bo na wiele spraw nie masz wplywu
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (28)

  •  

    Ciekawy sondaż. Spadło poparcie dla zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej i wynosi 11%. 37% za liberalizacją, 44% za obecnym stanem. Wyniki są jeszcze lepsze, jeżeli pytanie skonkretyzuje się o osobę bliską - 55% za prawnym umożliwieniem bliskiej znajomej przerwania ciąży z powodu trudnej sytuacji osobistej. Liberalizują się też młodzi.

    https://oko.press/az-60-proc-polek-i-50-proc-polakow-uwaza-ze-prawo-powinno-zezwalac-na-przerwanie-ciazy-znajomej-kobiecie/

    Na dokładkę panel Ariadna. 51% za wycofaniem religii ze szkół. 65% przeciwko katechetom jako wychowawcom.

    https://opinie.wp.pl/sondaz-wp-polacy-nie-chca-religii-w-szkolach-i-katechetow-jako-wychowawcow-6245603894016129a

    Polacy wychodzą z cienia fanatyzmu. Trzeba podziękować radykałom katolickim.

    #neuropa #polityka #aborcja #czarnyprotest #religia #katolicyzm #bekazkatoli #ateizm #szkola #edukacja #sondaz
    pokaż całość

  •  

    Nigdzie nie mogę kupić tego wydania.
    Może ktoś posiada zbędny egzemplarz?
    #seks #edukacja
    #humorobrazkowy #pawlowicz #polityka

    źródło: sekspawlowa.jpg

  •  

    Protest nauczycieli przed MEN w Warszawie. Żądają podwyżek płac oraz odwołania minister Anny Zalewskiej.
    Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4276101/protest-nauczycieli-przed-men-w-warszawie/

    Podwyżek płac nauczycieli o tysiąc złotych i odwołania minister edukacji Anny Zalewskiej domagają się uczestnicy manifestacji przed MEN zorganizowanej dziś przez Związek Nauczycielstwa Polskiego pod hasłem "Mamy dość!". Według organizatora manifestacji - Związku Nauczycielstwa Polskiego - uczestniczy w niej około 5 tys. osób. Wśród nich są nauczyciele z ZNP, a także nauczyciele niezrzeszeni, samorządowcy i rodzice.

    ZNP chce odwołania z funkcji minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej
    Pod koniec marca wystosowało list-apel w tej sprawie do premiera
    Według związkowców podwyżka wynagrodzeń nauczycieli o 5,8 proc. od 1 kwietnia 2018 r. nie jest wystarczająca, nie poprawia sytuacji finansowej i nie podnosi prestiżu zawodu nauczyciela


    Zgromadzeni mają z sobą flagi państwowe, flagi związkowe i transparenty, na których można przeczytać: "Chcemy pracować i żyć godnie", "Reforma Zalewskiej = chaos i nierówność", "Za pracę - godna płaca", "Mamy dość!". ZNP chce odwołania z funkcji minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej. Pod koniec marca wystosowało list-apel w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego. Związkowcy przedstawili w nim 10 powodów, dlaczego szef rządu powinien tak postąpić.
    W liście na pierwszym miejscu znalazło się: "Wdrożenie, wbrew opinii ekspertów i większości opinii publicznej, nieprzemyślanej, źle przygotowanej i niezwykle kosztownej reformy ustrojowej i programowej polskiej szkoły", na drugim: "zniszczenie 18-letniego dorobku gimnazjów poprzez ich stopniową likwidację", na trzecim: "spowodowanie chaosu organizacyjnego i kadrowego w szkołach". Wśród powodów wymieniono też "dalszą pauperyzację środowiska pracowników oświaty".


    Całość

    #polityka #polska #neuropa #szkolnictwo #dobrazmiana #bekazpisu #protest #edukacja
    pokaż całość

  •  

    Jakim trzeba być debilem, żeby wymyślić taki idiotyzm jak matura ustna?
    Jebać CKE.
    #matura #edukacja #licbaza #techbaza #oswiadczenie

  •  

    #publicystyka #socjologia #edukacja

    - Trzeba skłonić rodziców z klasy średniej, by poprzestali na wystarczająco dobrej szkole rejonowej, zamiast poszukiwać szkoły najlepszej. Ta pogoń wcale nie sprzyja poprawie jakości nauczania - mówi w rozmowie...

    - Z badań wynika, że mieszanie się dzieci pod względem poziomu ich kapitału kulturowego i wiedzy służy przede wszystkim tym, którzy mają go mniej. Ale jednocześnie nie szkodzi tym, którzy mają go więcej. Segregacja jest niekorzystna społecznie. Mieszanie jest dużo lepsze.

    Dlaczego to jest tak ważne, by dzieci z różnych środowisk miały ze sobą kontakt?
    - Z wielu powodów. Przyjrzyjmy się umiejętnościom współpracy. Od lat obserwuję na uczelni jak kolejne roczniki studentów coraz gorzej radzą sobie ze wszystkimi zadaniami, które wymagają współpracy. Tym bardziej z osobami, które żyją w innych światach, są spoza naszej bajki, spoza naszego bąbla. Taka umiejętność rozwija też empatię, sprawia, że potrafimy zrozumieć sytuację innych, wczuć się w nią. Funkcjonowanie w grupie jest tym lepsze, im bardziej potrafimy spojrzeć na sytuację oczami innych. Dzieci uczą się wytrzymywać różnice, czyli radzić sobie z frustracją. Rozwój takich umiejętności wymaga, żebyśmy mieli odpowiednio dużo kontaktów z innymi. Zarówno izolacja fizyczna, gdy dzieci z różnych grup społecznych trafiają do innych szkół czy klas, jak i indywidualizacja, czyli prowadzenie procesu nauczania w ten sposób, że stawia się przede wszystkim na rywalizację i porównywanie między sobą, a nie wspólne projekty, utrwala anomię społeczną. Utrudnia jakiekolwiek działania wspólne.


    Na poziomie rynku pracy widać, że biznes inwestuje w skłanianie pracowników do współpracy i uczenia ich tej kompetencji, bo to nasza słaba strona. Trudno się temu dziwić, skoro tak a nie inaczej funkcjonuje polska szkoła, i to od lat.
    cały wywiad - https://www.wykop.pl/wpis/31398241/trzeba-sklonic-rodzicow-z-klasy-sredniej-by-poprze/
    pokaż całość

  •  

    Każdy kto zechce poświęcić 3 minuty swojego cennego życia na wsparcie biednego studenta poklikaniem w ankietę zostanie obdarzony szczęśliwością (no scam 100% legit)

    Tematem jest badanie satysfakcji z życia społecznego (tak xD)

    klik

    #studia #studbaza #edukacja #psychologia #pwr pokaż całość

  •  

    Nauczyciel pewnej uczelni rozdał swoim uczniom kartkówkę jaką będą pisać następnego dnia. Co ciekawe... to przecież jest do odgadnięcia tylko trzeba się postarać ( ͡° ͜ʖ ͡°) WEBDINGS

    #szyfrowanie #heheszki #szkola #nauka #edukacja #smieszne #studia

    źródło: troll.jpg

  •  

    Skoro czwartek to Polskie Perły Architektury. Do tej pory w naszej serii prezentowaliśmy głównie budynki użyteczności publicznej, domy jednorodzinne czy też biurowce. Tym razem wyróżniliśmy siedzibę Liceum Ogólnokształcącego nr V z Wrocławia, która została zaprojektowana przez Maćków Pracownię Projektową.

    Czy szkoła może mieć ciekawą architekturę i przykuwać uwagę? Na tym przykładzie widzimy, że może jak najbardziej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Co nas urzekło w tym miejscu? Przeszklony front, boisko na dachu hali sportowej oraz wykorzystanie betonu architektonicznego z wyróżniającymi się, kolorowymi pojedynczymi elementami jak np. pomarańczowe schody.

    Więcej o nietuzinkowym projekcie oddanym do użytku w zeszłym roku: https://www.wykop.pl/link/4260043/polskie-perly-architektury-v-lo-we-wroclawiu-szkola-z-boiskiem-na-dachu/

    #polska #wroclaw #architektura #budownictwo #design #urbanistyka #sztuka #ciekawostki #szkola #edukacja #licbaza #liceum
    pokaż całość

    •  

      @defoxe: nie no, z tym paragonem nie przesadzajmy. A co do mandatow - raczej powinno sie uczyc, zeby ich w ogole nie dostawac :P
      Natomiast ja w szkole mialam przedmiot zwany przedsiebiorczoscia, na ktorym to uczylismy sie wypelniac PIT, o rodzajach umowy o prace i duzo tego typu rzeczy.
      Natomiast nie zgodze sie, ze szkola ma uczyc jak kupic bilet.. no halo - od tego sa rodzice.
      Za chwile pojawia sie postulaty, ze szkola powinna uczyc jak wiazac buta, jak ubrac czapke i gdzie kupic mieso na obiad. ( ͡º ͜ʖ͡º)

      czym zajmuje się policjant, czym sędzia

      akurat o tym to chyba w przedszkolu czy poczatkowych latach podstawowki jest - przynajmniej ja mialam, choc fakt, ze bylo to hohohohohohoho i jeszcze troche temu ;)
      pokaż całość

    •  

      Za chwile pojawia sie postulaty, ze szkola powinna uczyc jak wiazac buta,

      @agaja: Przecież uczy, oczywiście na odpowiednim etapie edukacji... ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      od tego sa rodzice.

      A ja tak trochę przewrotnie zapytam - od czego zatem jest szkoła? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      W ustawie o systemie oświaty ja widzę takie cele... Szkoła ma zapewnić funkcjonowanie w społeczeństwie.
      Mówi się również, że szkoła nie jest od wychowywania i że od wychowywania dzieci są rodzice.
      Otóż nie jest to prawda. Szkoła pełni również funkcje wychowawcze.

      pokaż spoiler A jak pełni, to już inna sprawa...


      akurat o tym to chyba w przedszkolu czy poczatkowych latach podstawowki jest

      No niby tak, moje dziecko też się o tym właśnie dowiaduje ale nie chodzi mi tu o wiedzę typu; "pan policjant ma ładną czapeczkę i gwizdek", tylko o drążenie tematu w starszym wieku.
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (18)

  •  

    Jakaś działaczka Nowoczesnej nazwała Polaków "głupim i niewykształconym" narodem. Poniżej dane z OECD.

    Tu dobrze widać, kto naprawdę jest głupi i niewykształcony, bo woli mówić głupoty, zamiast sprawdzić dane.

    No ale czego spodziewać się od byle nauczycielki angielskiego, do tego działaczki tej śmiesznej partii?

    Żeby twierdzić, ze Polacy są "głupi i niewykształceni" na tle Europy trzeba całe życie spędzić w Polsce czytając Wyborczą i oglądając TVN, bo już krótka wizyta za granicą bardzo skutecznie wypłukuje z głów większości ludzi tą prymitywną propagandę.

    Ci, którzy po zobaczeniu prawdy dalej jej nie wierzą, bo wolą propagandę tzw. "neoliberałów" są już nieuleczalnie chorzy.

    #4konserwy #edukacja #nowoczesna #rakcontent #bekazlewactwa #bekazpodludzi #polityka
    pokaż całość

    . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

    źródło: wykop.pl

  •  

    Czy Anna Zalewska ujawni nazwiska ekspertów_ek, którzy przygotowali nową podstawę programową z matematyki? Ta sprawa trafiła jakiś czas temu do naszej poradni. Nasza prawniczka Paula Kłucińska nie tylko pomogła w przygotowaniu odpowiednich pism, ale Sieć przystąpiła do sprawy. Teraz do postępowania dołącza też RPO Adam Bodnar.
    Więcej: http://wyborcza.pl/7,75398,23226728,rpo-minister-zalewska-powinna-ujawnic-liste-swoich-ekspertow.html

    #watchdogpolska #prawo #prawodoinformacji #niebojsiepytania #ciagniemywladzezajezyk #edukacja #polityka
    pokaż całość

  •  

    "Podczas świąt spotkałem się z moim kuzynem i opowiedział mi o tym co rozpętał w szkole swojej córki.

    Otóż do klasy jego córki (15-latka) dołączył pewien chłopak. Podobno rodzina się przeprowadziła i dojazdy do poprzedniej szkoły zbyt długo by dziennie trwały. Ale to chyba nie był powód, otóż chłopak jest po prostu jak sądzą opóźniony w rozwoju i generalnie niegrzeczny.
    W każdym razie nauczycielka wymyśliła iż zastosuje odwieczny sposób.
    Niegrzecznego chłopaka sadzamy za karę z grzeczną dziewczyną i w ten oto cudowny sposób chłopak staje się aniołkiem.

    Niestety tak się nie stało.
    Kuzyn z żoną poszli z awanturą do szkoły, bo córka pogorszyła się w nauce. Szkoła oczywiście "tak zajmiemy się sprawą", czyli olali to.
    Ale to był tylko początek, bo ów chłopak postanowił iż skoro siedzą razem to jest jego dziewczyną i zaczął mocniej zaczepiać i łapać za tyłek czy piersi oraz siłą próbował pocałować.
    Wizyta kuzyna w szkole z wielką awanturą i znowu nic.
    Ale mój kuzyn w ciemię nie jest bity i sprawa na policję

    "Kodeks karny w art. 197 §1- 4 stanowi, że „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12".
    Nagranie z monitoringu szkolnego, które udostępniła na wniosek policji szkoła, pokazały jak córka kuzyna mimo wyraźnej odmowy jest wręcz atakowana, bo jak nazwać dopchnięcie do ściany i próbę włożenia dłoni w spodnie dziewczyny.

    Z chłopakiem sprawa rozwiązana, sąd, kurator, skierowanie na przymusowe leczenie.

    Ale kuzyn nie odpuścił i pozwał szkołę, że dopuściła do takiej sytuacji pomimo zgłoszonego problemu. Teraz czeka na rozprawę."

    #truestory #polska #edukacja #gownowpis
    pokaż całość

    •  

      @Racjonalnie-do-przodu: > Uważam, że prawdziwe wychowanie opiera się na wspomaganiu rozwoju ucznia. Dlatego powinno się inwestować w to, co dzieci ciekawi i poświęcać więcej czasu na odbębniane dzisiaj przedmioty artystyczne, a nie przekazywać suchą wiedzę. Przecież podczas zabawy człowiek najłatwiej się uczy.

      Owszem, szkoła przede wszystkim powinna nakierowywać jednostki by wzmagać w nich poczucie poszukiwania, jak i chęci poszerzania swojej wiedzy. Powinna też dbać o to by relacje grupowe były zaniedbywane. Wbrew pozorom zadania w grupie są mocno istotnie. Uczymy się interpersonalnego podejścia jak i ćwiczymy wymianę zdań. A to chyba kluczowe w dorosłym życiu, by się porozumiewać i dogadać niezależnie od okoliczności, branży czy problemu. Dopiero potem powinno się przekladac teorie a na sam koniec praktykę. Od wychowywania i dobrych manier są rodzice, opiekunowie i bliskie otoczenie. Szkoła nie może wychowywać, choć może mieć wpływ by to wychowywanie było skutecznie. Ale i dzisiaj ma do tego narzędzia.
      Nie ma za to narzędzi by zajęcia prowadzić skutecznie, efektywnie. Namiary materiału, źle dobrane pomoce dydaktyczne. I na koniec - połowa kadry nie nadaje się na nauczyciela.
      pokaż całość

    •  

      @Racjonalnie-do-przodu: Co do książki - tak naprawdę z punktu widzenia rodzica wystarczyłby jeden rozdział (12 o ile kojarzę). I znowu - z punktu widzenia rodzica bardzo mocno mogę się do tego odwołać; przemawia do mnie to, bo akurat ostatnio woziłem się z różnego rodzaju kryzysami motywacji u dzieciaków. Można do tego podejść autorytarnie, a można spędzić 20 minut zajęć tlumacząc dzieciakowi, że jednak warto się zebrać w sobie - i mieć zarąbistą satysfakcję zobaczywszy, że po piętnastu minutach jednak pokazuje nam że jest OK.

      Co do Montessori - to ja patrząc na to trochę z boku jestem przekonany w powiedzmy 80% - żona ma do tego dość ortodoksyjne podejście i nie jestem przekonany - czy to dobrze. Choć z 2 strony porównując córkę i syna (7/10) - córka szła modelem znacznie bardziej "kanonicznym" w sensie Montessori - i wydaje mi się, że póki co radzi sobie lepiej. Oczywiście - zmiennych jest tu tysiąc; młodszy dzieciak zawsze ma łatwiej, charaktery są różne - ale dalej wydaje mi się dużo bardziej uporządkowana od starszego.

      Komputer to zarąbiste narzędzie. Ja wsiąkłem po pierwszym kontakcie, 30 lat temu - nie mówię, że wszystko było produktywne, ale bardzo mocno zdefiniowało mnie to pod kątem tego kim jestem/co robię. Choć nie obyło się bez kontroli rodzicielskiej pt. "chowanie klawiatury/myszy". :D
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (128)

Ładuję kolejną stronę...

Archiwum tagów