•  

    #antrosbelfer #gimbaza #edukacja

    Chociaż uczniowie już mają wakacje to ja niestety codziennie chadzam do roboty bo trwa jeszcze rekrutacja, no i przygotowuję dokumentacje dla szkoły w związku z RODO.

    Podczas rekrutacji zauważyłem, że wszyscy gimnazjaliści muszą uczestniczyć w jakimś projekcie edukacyjnym. Przeglądając tematy część wydała mi się zupełnie kuriozalna jak np.

    Przygotowanie dekoracji do Jasełek

    było też trochę takich jakie można by się spodziewać w szkole:

    Historia Cytadeli
    Jakie sole występują wokół nas?
    Ciało człowieka - jak się zdrowo odżywiać
    Człowiek - odżywianie, a układ trawienny
    Proste doświadczenia chemiczne
    Ranking władców Polski
    Kosmos, gdzie znajdziemy drugi dom

    i wiele matematycznych o łukach gotyckich, znaczeniu liczby Pi czy o tym dlaczego wielcy matematycy byli wielcy;
    parę sportowych jak organizacja turnieju siatkówki, nieco fotograficznych "moja okolica w obiektywie" i całkiem sporo e-sportowych #esport :

    E-sport
    E-sport i jego zwolennicy
    Gry komputerowe - uzależnienie czy szansa na rozwój
    Promowanie gier


    niektóre mnie zadziwiły:

    Katolicki mem i jego wpływ na ludzi
    #gimboateizm czy może coś więcej?
    albo:

    B 15 - szkolny wydział śledczy
    ciekawe czym się zajmuje szkolne csi :)

    niektóre wydały się pożyteczne:

    Biznes plan rewitalizacji siłowni przy ZSP w XXX
    Budowa domków lęgowych dla ptaków


    inne zaskoczyły artystycznym rozmachem:

    Musical: Czy łatwo być nastolatkiem?
    W krainie łagodności - wieczorek poetycki
    Muzyka renesansu - zakładamy zespół fletów prostych


    było też kilka związanych z grami planszowymi (edukacyjnymi do nauki języków, ale jednak) i takie na które sam pewnie bym poszedł gdybym chodził do gimnazjum, bo związanych z IT:

    Jak języki programowania wpływały na rozwój zastosowań komputerów
    ...i coś o bardzo długim tytule, ale generalnie chodziło o CMSy

    były też projekty w bardziej creepy klimatach :):

    Modyfikacje ciała
    Sztuka a szaleństwo
    Kim był Kuba Rozpruwacz?


    jednak najbardziej mnie ujął i wydał się najbardziej uroczy, kawai, itd. ten:

    Jak słodko mieć własne mieszkanko
    (。◕‿‿◕。)
    pokaż całość

  •  

    Sejm właśnie przegłosował ustawę Gowina! Początek końca demokratycznych uczelni
    Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4398969/sejm-wlasnie-przeglosowal-ustawe-gowina/

    Pomimo protestów, które odbyły się na uczelniach w całym kraju, Sejm przyjął przed chwilą ustawę Gowina. 236 posłów było za, 195 przeciw. Jeśli ustawę przyjmie senat i podpisze prezydent, uczelnie w Polsce utracą dużą część swojej autonomii. Stracą również uczelnie regionalne

    Gowin chciał głosować ustawę na ostatnim posiedzeniu Sejmu 14-15 czerwca, ale gdy spotkał się z ogromnym oporem, postanowił w ostatniej chwili złagodzić niektóre zapisy ustawy i odłożyć głosowanie do początku lipca. Na sejmowej komisji 14 czerwca pospiesznie przyjęto ponad 90 poprawek zaproponowanych przez rząd.

    Prawdopodobnie Gowin czekał, aż Jarosław Kaczyński wróci do formy po wyjściu ze szpitala i będzie w stanie przywołać do porządku krnąbrnych posłów PiS.
    Krytycznie o Ustawie Gowina wypowiadali się bowiem nie tylko protestujący w całym kraju studenci i naukowcy, ale także wielu posłów Prawa i Sprawiedliwości. Obawiali się oni (w dużym stopniu słusznie), że ustawa uderzy w mniejsze uczelnie, pozbawiając je części finansowania oraz możliwości nadawania stopni naukowych. Krystyna Pawłowicz (PiS) 6 czerwca odgrażała się, że za takim projektem nie zagłosuje i nie będzie w tym sama. Krytykował też przewodniczący klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki.


    Ostatecznie jednak, po naradach z udziałem Jarosława Kaczyńskiego, 23 czerwca 2018 Ryszard Terlecki, szef klubu parlamentarnego PiS i Wicemarszałek Sejmu, powiedział:
    „W kierownictwie politycznym Prawa i Sprawiedliwości zapadła decyzja o poparciu projektu ustawy 2.0 reformującej system szkolnictwa wyższego. Projekt ustawy uległ znacznym zmianom i jest możliwy do zaakceptowania.(…) Jak będzie ustawa działać, to zobaczymy, okaże się w praniu”.


    Poprawki dopisane na kolanie
    W wyniku protestów środowisk akademickich, w ostatniej chwili do ustawy dopisano pakiet poprawek, łagodzących najbardziej kontrowersyjne zapisy „Ustawy 2.0”. Przede wszystkim zmniejszają one kompetencje „rady uczelni”, nowego ciała, które miało składać się w większości z osób spoza uczelni, ostatecznie jednak będzie mogło składać się w większości z członków wspólnoty akademickiej.
    Los ustawy ważył się do końca, nie było bowiem pewności, czy krytycznie nastawieni do ustawy posłowie PiS nie zlekceważą partyjnych wytycznych.


    Ostatecznie za ustawą zagłosowało 236 posłów, przeciw 195, wstrzymało się 2. Ustawa przeszła 41 głosami.
    Ustawa trafi teraz do Senatu. Protestujący zapowiadają, że będą apelować do senatorów o odrzucenie ustawy, a jeśli to się nie uda, to do prezydenta o weto.
    Ustawa Gowina ograniczy samorządność uczelni, zwiększając władzę rektorów kosztem wspólnot akademickich, oraz zdegraduje wiele uczelni regionalnych, które stracą środki na badania i możliwość nadawania stopnia doktora. W wyniku tych zmian uczelnie w Polsce staną się znacznie mniej demokratyczne, niż są obecnie.


    Całość
    #neuropa #polityka #gowin #polska #szkolnictwo #edukacja #bekazpisu #bekazprawakow #dobrazmiana
    pokaż całość

  •  

    Ja chyba wiem dlaczego wszyscy kojarzą polskie studia z guwnem, albo bezrobociem.

    Siedzę sobie z kolegą, przychodzi jego siostra. Siostra kolegi idzie w tym roku na studia i marudzi od wejścia że "nie wie na co iść na studia".
    No to kolega rzucił, że jak nie wie to może niech pójdzie do pracy? Stwierdziła, że "jak to tak bez studiów?'' i że może "pójdzie na jakieś zarządzanie czy coś"

    No kurwa xD
    Jak tak myśli chociaż 25% studentów to ja się na prawdę nie dziwię, że potem są śmieszne memy, jak to po zarządzaniu nawet polem namiotowym nie zarządzają xD
    Albo kurła przeczytali dwie lektury na polskim, spodobały się im i idą od razu z taką myślą na filologię polską. Ewentualnie mieli czwórkę z angielskiego i ziup na filologię angielską. No super zainteresowania kurwa.
    Sam jestem po gównokierunku na obecne standardy, a radzę sobie dobrze, ba, nawet całkiem dobrze. Może to wina tego, że SIĘ KURWA TYM INTERESOWAŁEM, a nie szedłem gdzieś, byleby iść xD

    #studia #studbaza #edukacja taguję #pracbaza bo może mi ktoś pracujący rację przyzna xD
    pokaż całość

  •  

    Jakiś randomowy nauczyciel: "hurdur jak pojdziecie do pracy to zatęsknicie za szkołą i dowiecie się co to prawdziwy stres*
    Jak jest naprawdę: mam zdecydowanie mniej stresu i mogą sobie kupić jakieś fajne rzeczy, opłacić rachunki i po pracy mam wolne i robię co mi się podoba
    ))¯_(ツ)_/¯
    #przemyslenia #edukacja

  •  

    W ad 2018 jak nie masz wykształcenia wyższego to nie jesteś dla kobiety w ogóle facetem.

    #przegryw #tfwnogf #zwiazki #rozowepaski #edukacja #studbaza

    +: Pan_Wiechu, TrytonRVK +8 innych
  •  

    Dlaczego w polsce na wfie nie forsuje się zapasów tylko ciągle tę gałę? Zapasy to sport indywidualny, gdzie każdy chcąc nie chcąc się rozwija, a w piłce grubego daje się na bramkę, sebki natomiast se latają w ataku.
    #przegryw #pytanie #wf #edukacja #sportywalki

  •  

    Przykłady tych słynnych równych szans i próba rozwoju swoich zainteresowań podczas mojej edukacji

    Zawody sportowe:
    -Chad:"jedziesz na zawody, kluczowa pozycja, będziesz kapitanem drużyny"
    -Anon:"no hehe w szkole ktoś zostać musi, ale jak bardzo chcesz mozemy cię wziąść na rezerwę, posiedzisz sobie na ławce"

    Konkurs zespołów teatralnych:
    -Chad:"mam dla Ciebie główną rolę, będziesz naszą gwiazdą"
    -Anon:"hmmmm już mam większość obsadzone, no ale może coś znajdziemy.....możesz statystowac drzewo"

    #przegryw #gorzkiezale #edukacja #stulejacontent
    pokaż całość

  •  

    Jak podrobić świadectwo z paskiem (i to z pomocą rządowego serwisu internetowego?): https://www.wykop.pl/link/4379371/jak-podrobic-swiadectwo-z-paskiem/
    Taki mały poradniczek z okazji końca roku szkolnego. Może niektórych uratuje przed laniem ;) Dajcie znać, znajomym uczniom.

    #studbaza #studia #szkola #edukacja #photoshop #grafikakomputerowa #szkolastandard #bezpieczenstwo #security #niebezpiecznik pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam średnie wykształcenie. Średnie techniczne. Pracuje mniej więcej w zawodzie. Kiedyś więcej, teraz mniej. Dlaczego teraz mniej? A no bo kiedyś, to pracę którą się param, wykonywał z powodzeniem technik. Dziś... W zakładzie na 33 zatrudnionych osób ostało się 2 techników. Pracuje też 8 inżynierów i 23 mgr inż. Ze strony młodszych kolegów odczuwam pewne lekceważenie. W zakładzie jest rotacja i często to ja wprowadzam nowicjuszy w tryby. W 99% po pytaniu ile tu pracuje pada pytanie po której politechnice. Po żadnej. Ponadto nie narzekam bardzo na własne zarobki (a któż by nie narzekał), ale wiem że służę jako punkt odniesienia do przyznawania podwyżek (osób z wyższym wykształceniem) pomimo tej samej wykonywanej pracy i tej samej odpowiedzialności za wykonaną pracę.
    W życiu osobistym też zaczyna być uwierające pytanie o wykształcenie. W sytuacjach typu small talk kwestia wykształcenia pada tylko ciut rzadziej niż pogoda i sport. I może jestem już przewrażliwiony na tym punkcie, ale jestem szufladkowany ze swoim wykształceniem na poziomie zainteresowań Zenon Martyniuk i Konkordia Knurów vs. Dolcan Ząbki, a nie Ferenc Liszt i Feliks Koneczny.

    pokaż spoiler nie widzę powodów bym miał zapisywać się na zaoczne studia.

    Absolutnie nie twierdzę, by wyższe wykształcenie było niepotrzebne. Bez wykształconych ludzi ten świat stałby w miejscu, postęp byłby powolny. Twierdzę jednak, że w Polsce (i zapewne na erasmusowych uczelniach) trwa nadprodukcja ludzi z "wykształceniem". Chcę zauważyć, że Willbur Wright konstruując z bratem samolot - nie był inżynierem mechaniki. Postawię również śmiałą hipotezę. Wykształceni starożytni Egipcjanie potrafili wyznaczyć zaćmienia słońca. Jestem przekonany, że żaden magistrant wydziału geografii / astronomii mając do dyspozycji nawet kalkulator i teleskop nie potrafiłby tego dokonać by ustalić za jaki czas od dzisiaj w tym miejscu gdzie się znajduje Księżyc zaćmi Słońce. Może jakiś profesor by tego dokonał. Oczywiście inny profesor niż sz.p. prof. Magdalena Środa, co potrafi dowieść że płeć to konstrukt kulturowy.
    Możecie mnie minusować. Mam wszak tylko średnie wykształcenie

    #edukacja #wyksztalcenie #gorzkiezale

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy dla maturzystów
    pokaż całość

    •  

      DobryKat: Jaka branża? Ja jestem mgr inż. budownictwa. Mam małe biuro projektowe budowlane, takie ogólne. Głównie robimy obiekty kubaturowe, większość to domki jednorodzinne. Projekty instalacyjne podzlecamy innym. I są to technicy. Dlaczego? Bo mimo, że trochę się grzebią z uwagi na swój wiek to można na nich liczyć, że zrobią to jak należy od początku do końca. Dodatkowo ściśle współpracujemy z wykonawcą, który też jest technikiem z uprawnieniami kierownika budowy (nie jakiś Miecio robotnik) i nie raz konsultuję z nim rozwiązania nawet nie wspólnych projektów. Po prostu ma 30 letnie doświadczenie. Nie raz mi podpowiedział fajnie jak coś by można było wykonać. Także, ja szanuję głównie doświadczenie. Ale ludzi, którzy coś wiedzą bo muszą wiedzieć, a nie Mietków którzy coś tam z kumplami wymurują i pójdą dalej. Tych to szanuję coraz mniej bo tylko mieszają w głowie inwestorom jakimiś swoimi głupimi pomysłami bo chcą się wykazać.
      Jeśli jesteś specjalistą w swojej dziedzinie to tytuł nie ma znaczenia. Wg mnie lepszy technik, który jest douczony, sam się rozwija niż jakiś mgr po socjologii albo jakimś innym durnym kierunku. A jeśli masz większą lub równą wiedzę jak mgr inż. to wg mnie nie masz powodu żeby mieć kompleksy.
      Jedyny powód dla którego w tej sytuacji ja bym się zdecydował na studia zaoczne to uzależnienie uzyskania jakichś uprawnień od ich ukończenia.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua}

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @spicy1red
      pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ale jaki problem? - zrob sobie wieczorowo jakas turystyke albo cos innego lekkiego (malo godzin), albo kup na rynku i bedziesz mial jakies tam literki przed nazwiskiem, za to praktyki nie da sie zastapic

    • więcej komentarzy (6)

  •  

    Wychowawca podszedł do mnie na korytarzu, by mnie poinformować o tym, że wstawia mi bardzo dobre zachowanie. Zapytałem się go jakim cudem, skoro mam tyle godzin nieusprawiedliwionych, że klasyfikuje się pod nieodpowiednie zachowanie, a on, że usprawiedliwił mi to, co mógł i mnie jeszcze przepraszał, że nie może dać wzorowego. xD

    #edukacja #szkola #gownowpis #nauka pokaż całość

  •  

    W mojej #pracbaza właśnie zmieniono warunki wynagradzania i od dzisiaj sprzątaczka zarabiać będzie więcej niż nauczyciel stażysta. Hmm..... (・へ・)
    #edukacja

  •  

    Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4360015/na Tablice z dekalogiem wmurowane zostaly na scianie przy wejsciu do placowek szkolnych!
    To juz jest calkowity odlot... oficjalne panstwo wyznaniowe? Jest w tej szkole miejsce dla ateistow/innowiercow i tych ktorych wiara katolicka poniewiera, czyli np. mniejszosci seksualnych?

    ABOISLAM!!!!

    #bekazkatoli #religia #katolicyzm #neuropa #bekazprawakow #dzieci #edukacja #heheszki #humorobrazkowy #polska #polityka #mikroreklama
    pokaż całość

    źródło: i.imgur.com

  •  

    Czy zadanie wykładowcy pytania w celu lepszego zrozumienia tematu i wyjaśnienia wątpliwości to naprawdę taki grzech? Pytam, bo już kolejny raz słyszę niby w żartach, ale jednak nie do końca zarzut że "za bardzo drążę", na zajęciach po moim pytaniu też często słyszę od kogoś obok "jezu daj spokój, tak jest to tak jest i tyle".
    Żeby nie było, nie zadaję miliona pytań codziennie (na jednym wykładzie był taki koleś który zadawał sto pytań nie na temat to i mnie wkurzało), powiedziałabym średnio z jedno na miesiąc - dwa, zawsze związane z tematem zajęć, po prostu chcę zrozumieć a nie na pałę wykuwać że jak wykładowca mówi x=y to tak jest i koniec i chuj i cześć. (No ale też nie pytam o banały typu czemu 2+2=4). Zawsze myślałam że zadawanie pytań to nic złego, a tu jakiś miniostracyzm ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    A wy co sądzicie?

    #kiciochpyta #studbaza #edukacja #przemyslenia
    pokaż całość

  •  

    Kto by mu kupił rękawice, która się kończy? XDDD

    Ale jest jedna rzecz, która mnie cieszy, że autor zdecydował się na stworzenie takiego materiału do nauki. Przynajmniej przyucza się od dziecka do dobrego a nie jakieś wowy, lole czy inne csy.

    #metin2 #humorobrazkowy #edukacja #podbaza

    źródło: wykop.pl

  •  

    Jak obiecaliśmy #rozdajo, tak robimy! Do wygrania kod rabatowy 50% na dowolne produkty w naszym sklepie na www.lofirobot.com. Jeśli kupicie Eduboxa to ponad 300 zł zostanie w waszej kieszeni, a przy zestawie Codebox ponad 150 zł! $_$ (chaching!)
    Zasady proste: subskrybuj nas i zaplusuj! Wyniki po 24h! :)

    #lofirobot #arduino #edukacja #robotyka
    pokaż całość

    źródło: youtu.be

  •  

    Ozesz kurwa xD. Jest czerwiec, my mamy zajecia artystyczne na ktorych w dodatku coś robimy, więc moi koledzy z klasy zaczęli się wykłócać po co my cokolwiek robimy. No zrobiła się z tego ostra dyskusja aż nasza nauczycielka zaczęła krzyczeć "A PO CO WAM TA MATEMATYKA, PO CO WAM FIZYKA I ANGIELSKI. JAK WAM SIE TO PRZYDA W ZYCIU" XDDDDDDDDDDDDDD
    #gimbaza #licbaza #matematyka #fizyka #gownowpis #edukacja #nauczyciele

    pokaż spoiler spoiler pojebana jakas
    pokaż całość

  •  

    Pani kasjerka w Biedronce do nauczyciela

    Co się pani tak przejmuje swoją pracą. Zarabia pani tyle co ja, tylko my na kasie musimy myśleć

    #zalesie #edukacja #zarobki #pracbaza

    •  

      @Myrten dobrze otagowałam XD Siłą rzeczy to trochę dziwne, ze nauczyciel zarabia tyle co kasjerka XD

    •  

      @alxnr: Z pozoru tak, ale to trochę kwestia zaszłości historycznych z PRLu i jeszcze wcześniejszych czasów kiedy nauczycieli było mało, a edukacja miała ogromne znaczenie dla awansu społecznego - efektem tego było że nauczyciel był kimś więc był też odpowiednio wynagradzany.

      Natomiast dzisiaj edukacja jest czymś powszechnym przez co o wiele mniej znaczącym, tym bardziej że masę wiedzy można brać z internetu, nauczycieli jest też cała masa, efektem tego są niskie płace. Były by trochę lepsze jakby edukacja była sprywatyzowana ale nie dużo.

      Natomiast kasjerka wykonuje dosyć męczącą pracę fizyczną, i jest to praca trochę nastygmatyzowana społecznie stąd mało ludzi chce siedzieć na kasie. Efektem tego jest że zarabia więcej niż można by się spodziewać.
      pokaż całość

      +: alxnr
    • więcej komentarzy (11)

  •  

    „To koniec autonomii uczelni”. Ustawa Gowina jak burza przechodzi przez komisję pod dyktando PiS
    Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/4339957/to-koniec-autonomii-uczelni-ustawa-gowina-jak-burza-przechodzi-przez-komisje/

    Posłowie PiS krzywili się i krytykowali ustawę Gowina, ale zagłosowali zgodnie z partyjną dyscypliną. Ustawa radykalnie zmieniająca polską naukę przeszła przez komisję sejmową. Rząd poprawkami zadowolił kościół i ustąpił konserwatywnej profesurze. Opozycja nie była wystarczająco zmobilizowana. Na 40 osób w komisji przyszło 30. Z PiS byli wszyscy
    W środę 30 maja sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży zaakceptowała rządowe poprawki do tzw. „ustawy Gowina” – reformie polskich uczelni i systemu prowadzenia badań naukowych, przygotowywanej pod kierunkiem wicepremiera i ministra nauki. Komisja zajmowała się poprawkami przez dwa dni i w sumie przyjęła ich aż 160.


    Poprawki zgłaszane przez opozycję były konsekwentnie odrzucane. „Opozycja nie była wystarczająco zmobilizowana. Na 40 osób w komisji przyszło 30. Posłowie PiS byli wszyscy” – mówi OKO.press Aleksander Temkin z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej, który obserwował obrady.
    Przyjęte poprawki rządowe nie zmieniają w istotny sposób zasadniczych zapisów ustawy, przede wszystkim tych, które całkowicie wywracają do góry nogami system zarządzania uczelnią. Ustawa bardzo wzmacnia pozycję rektora i wprowadza Radę Uczelni, która ma składać się przede wszystkim z osób spoza niej i będzie pełniła funkcję rady nadzorczej.


    Nowa ustawa, w odróżnieniu od starej, nie mówi także nic o strukturze wewnętrznej uczelni. Zdaniem Komitetu Humanistyki znaczy to, że może nie być już dziekanów czy rad wydziałów – istnienie tych instytucji będzie zależało od statutu uczelni, a nie będzie obligatoryjne.
    Według krytyków ustawa wprowadza władzę absolutną rektora w uczelni.


    Całość

    #polityka #neuropa #polska #szkolnictwo #uczelniewyzsze #edukacja #bekazpisu #bekazprawakow #dobrazmiana #gowin
    pokaż całość

  •  

    Słowa autora naszego państwowego hymnu:
    "Myśleć nas nie uczono, nawet zakazywano. Być inaczej nie mogło. Rządu opieka nie rozciągła się do edukacji publicznej. Poruczona zupełnie została jezuitom, i od nich jeszcze ciemniejszym … tak nazwanych dyrektorom, w których dzikie i tyrańskie ręce z woli rodziców wpadliśmy. W nich żywość dowcipu, ciekawość, łatwe pojęcie, te dary najdroższe natury, gdy dobrze z młodości prowadzone, były w ich oczach przywarą; mimo wiek i krew samą należało być zlodowaciałym, ponurym, milczącym i jak zwykle mnichy, aż do podłości pokornym. Nie dano duszy pokarmu i nawet ciału gimnastyki broniono. Barbarzyńcy! Chcieli mieć z młodzieży cienie i mary, z obywateli przeznaczonych do służenia ojczyźnie radą i orężem — nieczułe stwory… Oni to rzucili nasienie zguby naszej publicznej, które nam wydało owoc hańby i niewoli…”
    Józef Wybicki: Moje życie, Kraków 1927, str.9-10.
    #katolicyzm #ateizm #edukacja #cytaty #polska #ciekawostkihistoryczne
    pokaż całość

  •  

    Mirki, wyjaśnijcie mi kto bierze takie ofery pracy xD Wymagają:
    - znajomości wyj****j fizyki, modele lagranżowskie, mikroprzepływy w chmurach i nie wiadomo co jeszcze; w każdym razie szary człowiek jak ja nawet nic nie rozumie z opisu tego, na czym miałaby polegać praca
    - znajomości i doświadczenia w C++
    - angielskiego
    i płacą 3000 zł w Warszawie ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przecież za sam C++ byle junior dostaje dużo więcej xD
    http://www.fuw.edu.pl/tl_files/praca/2018/2018-04-12_phd_offer_OPUS12_pl.pdf
    #pracbaza #januszebiznesu #januszenauki #nauka #doktorat #edukacja
    pokaż całość

    •  

      doktorat to przedłużenie młodości, tam się idzie żeby dalej być beztroskim studenciakiem, przez kolejne 4 lata móc grillować i pić browarka przed akademikiem

      @aikonek: Z tym się zgodzę. Może nawet dłużej, bo u nas na przykład nikt się w 4 lata nie wyrabia.

      Natomiast z pieniędzmi nie zawsze jest fajnie. Twój promotor ma grant i miejsce - spoko. Nie ma? Zostajesz z 1700-1900 (u nas nie ma tych dodatkowych 1200, o których piszesz) na najbliższych parę lat.

      O ile w ogóle się załapiesz na stypendium, bo jeżeli nie, to największymi korzyściami są zniżki doktoranckie na zbiorkom i w Pizza Dominium.
      pokaż całość

      +: Aposimz
    •  

      @wonsz_smieszek: jak Twój promotor nie ma pieniędzy, to po prostu źle wybrałeś promotora. :D Albo wtedy sam bierzesz się w garść i ogarniasz mu forsę (zakładamy, że promotor nie jest ch*jem, bo jesli jest - no to źle wybrałeś promotora). Ja na doktoracie napisałem (i dostałem) na swojego promotora ze cztery NCNy i jeden Ncbir, łącznie na kilka banieczek. Dostępnych stypendiów dla doktorantów nawet nie wymieniam, ale to są setki tysiecy złotych do wzięcia (jak się policzy Starty i inne ministry nauki), więc proszę nie wmawiajcie mi, że z kasą na doktoracie jest ciężko. Ciężko to ja miałem jak zaczynałem wiele lat temu, teraz jest eldorado. pokaż całość

    • więcej komentarzy (21)

  •  

    Kwintesencja polskiej edukacji :
    -przedmiot rachunkowość finansowa na polibudzie w stolicy
    -prowadząca pokazuje sposób rozliczania VAT i księgowania z VATem
    -Pytam ją czy przypadkiem jednolity plik kontrolny nie zmienił zasad księgowania i zapisu
    -Prowadząca odpowiada, że tak, zmienil, ale syllabus jest taki i że musi tak uczyć , bo nie zaktualizowal się jeszcze XD

    Chuj, że jakbyś sam tak prowadził księgowość, to by cie skarbowy dojechal, ważne, że zgodnie z syllabusem XD
    #studbaza #edukacja #polibuda #truestory
    pokaż całość

  •  

    Hej! Hej! Hej! Rozdajemy Eduboxa wartego 649 zł!

    LOFI Robot to prosty i łatwo dostępny system do konstruowania robotów oparty o narzędzia OPEN SOURCE, takie jak #arduino i #scratch, które zamieniają robotykę w niezwykłą zabawę zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych.

    Znajdziecie nas w kilkuset polskich szkołach, a także za granicą. Jeśli jesteś rodzicem lub nauczycielem to nie wahaj się skontaktować z Maćkiem (halo@lofirobot.com) – może LOFI Roboty znajdą się również w szkole w waszej okolicy.

    Konstruowanie robotów, ożywianie ich i nadawanie im indywidualnego charakteru, to radość sama w sobie. Zupełnie niezauważalnie przy okazji nauczyć się można podstaw mechaniki, elektroniki i programowania.

    Elementy wycinamy z drewna, więc nie zaśmiecamy naszej pięknej planety plastikiem, a w dodatku przy odrobinie kreatywności i zdolności manualnych można łatwo stworzyć totalnie odjechanego robota!

    Żeby odsiać ludzi, którzy plusują w ciemno każde #rozdajo napiszcie w komentarzu czy zestaw będzie dla was czy może podarujecie go dzieciom, rodzeństwu, a może nawet wnukom? Zestaw poleci do osoby, która została wylosowana przez #mirkorandom i napisała komentarz.
    Wyniki losowania ogłosimy na tagu #lofirobot i UWAGA: nie zawołamy osoby, która wygrała, więc jeśli nie odezwie się w komentarzu w ciągu 24h to losujemy od nowa! Trzeba być uważnym (albo zasubskrybować ( ͡º ͜ʖ͡º))!
    Wyniki będą pewnie po weekendzie :)

    Warto również sprawdzić naszą aplikację do blokowego programowania LOFI Blocks – programować można bez robotów przy pomocy dźwięków i rysowania – a jeśli macie LOFI Robota (lub jakąkolwiek płytkę Arduino na której umieścicie nasz firmware) to zabawy będzie jeszcze więcej!

    Zapraszamy na fejsa i instagrama!

    #edukacja #robotyka #szkola #gimbaza #licbaza #lofirobot
    pokaż całość

  •  
    D.........o

    +42

    Szkolnictwo w Polsce (wersja uzupełniona i poprawiona)

    1. Jak to się zaczęło?

    Aby zrozumieć, dlaczego system państwowej edukacyjny obowiązujący w Polsce, USA i innych rozwiniętych i rozwijających się państwach jest szkodliwy dla gospodarki musimy na początku cofnąć się do jego początków. W nowożytnych czasach po raz pierwszy państwowy przymus chodzenia do szkoły wprowadzono w Prusach – w najbardziej despotycznie rządzonym państwie XIX w. Europy. Jak pisze Murray Rothbard w książce „Education: Free and Compulsory” był to skutek przegranej z Napoleonem bitwy pod Jeną, w 1807 r. Król Fryderyk Wilhelm I pragnął zbudować nowe, niepokonane Prusy i oprzeć siłę nowego państwa na bezwzględnie posłusznych żołnierzach i urzędnikach.

    Dlatego wszystkie szkoły przeszły pod kontrolę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Od 1810 r. każdy nauczyciel był zatwierdzany i certyfikowany przez państwo. Wprowadzono dzwonki na lekcje, tak by uczniowie, jak na rozkaz, porzucali swoje aktualne zajęcie. Pojawiły się listy zatwierdzonych przez państwo lektur, tak by przypadkiem młodzi sami nie próbowali szukać treści, które byłyby dla nich nieodpowiednie. Położono nacisk na pracę indywidualną i osiągnięcia indywidualne, bo ludzie, którzy nie potrafią współpracować, nigdy nie będą w stanie się zbuntować przeciwko absolutnemu władcy. Zdelegalizowano wszystkie prywatne szkoły, a później pozwolono im działać, ale musiały uczyć według ustalanego przez państwo programu. Szkole zbudowanej na takich instytucjonalnych podwalinach, przyświecały szczytne idee, równość wszystkich w dostępie do wiedzy, wolność, samodzielność każdej jednostki dzięki zdobytej przez nią wiedzy. Nie było jednak tak różowo. XIX-wieczne Prusy były monarchią absolutną i pruski dryl miał niemałe przełożenie na szkołę. Nauczyciele mieli za zadanie kształcić posłusznych państwu obywateli. Umiejących czytać i pisać urzędników oraz żołnierzy, gdyż Prusy już od czasów Fryderyka Wielkiego przybrały kształt takiego państwa-armii (to w XIX wieku zaroiło się od pamiętników pisanych na europejskich frontach). Obywateli wykształconych na tyle, ile trzeba, ale nie wolnomyślnych. Sprawnych rzemieślników w swoim fachu, ale nie artystów. Posiadających podstawy wiedzy by jakoś się w tym świecie, sięgającym ponad granice wyznaczone przez swoje gospodarstwo i poletko ziemii poruszać, ale nie zbyt szerokie horyzonty. Jest to dosyć zrozumiałe w czasach, gdy nad kontynentem unosi się wciąż widmo rozprzestrzeniającej się rewolucji napoleońskiej.

    Tym samym wydawać by się mogło, że oto nadeszło upragnione rozwiązanie problemu braku dostępu do nawet podstawowej edukacji klas niższych, robotników, chłopów, szansa na wyciągnięcie ich z ciemnoty, zacofania i "ucywilizowanie". Nie do końca. Masowość zawsze koliduje z jakością i w sposób trwały skutkuje jej obniżeniem. Są to naczynia połączone.

    Jak podaje John Gatto w książce „The Underground History of American Education” jeszcze w połowie lat 30. XX w. w USA było wśród osób powołanych do wojska tylko 2 proc. funkcjonalnych analfabetów (czyli takich, którzy nie potrafili zrozumieć prostego rozkazu na piśmie). W czasie II wojny światowej było to 4 proc., podczas wojny w Korei – 19 proc., a w 1970 r. (w czasie wojny w Wietnamie) już 27 proc.! Tymczasem na przykład w 1840 r., czyli w czasie kiedy nie było w USA obowiązku szkolnego, w stanie Connecticut tylko 1 na 579 obywateli nie potrafił czytać i pisać (dane ze spisu powszechnego).

    Niszczycielski efekt pruskiego modelu edukacyjnego na kreatywność (rozumianą jako umiejętność widzenia możliwie wielu różnych rozwiązań problemu) amerykańskich dzieci opisali także George Land i Beth Jarman w książce „Breakpoint and Beyond: Mastering the Future Today”.

    Otóż, okazało się, że podczas pierwszego badania aż 98 proc. dzieci, które wówczas były w wieku przedszkolnym (3–5 lat), miało tę umiejętność na poziomie geniuszu. Kiedy miały 8–10 lat, czyli chodziły już do szkoły – odsetek geniuszy spadł do 35 proc., po kolejnych pięciu latach – do 10 proc., by wśród dorosłych zatrzymać się na poziomie 2 proc.\

    Jednak gdy nastała druga połowa XIX stulecia, nowy system podbił całą niemal Europę, trafił do Ameryki i nawet na daleki Wschód. Okazało się, że doskonale spełnia też potrzeby przemysłowców, którzy w początkach epoki industrialnej potrzebowali pracowników na tyle wyedukowanych, by przeczytać podstawową instrukcję i zrozumieć podstawy procesów produkcji, przygotowanych już w szkole do posłuszeństwa i monotonnej rutyny pracy. Najwięksi przemysłowcy przełomu XIX i XX wieku współfinansowali systemy oświatowe. Dla Henry'ego Forda, który jako pierwszy w swojej fabryce w Detroit, USA (1914), wprowadził taśmę produkcyjną, zarzucając metody rzemieślnicze, szkoła w typie pruskim była doskonałym dostawcą pracowników. Przyzwyczajonych do posłuszeństwa i monotonnego wykonywania zaplanowanych mechanicznych czynności. Biernych i uległych. Nie muszę chyba pisać że system pruski w świecie przemysłu XX wieku miał się świetnie. Również w Polsce.

    2. W kraju nad Wisłą

    Nie inaczej było w Polsce, która poszła śladem swoich sąsiadów i jak tylko odzyskała upragnioną niepodległość w roku 1918, od razu wprowadziła w życie rozwiązania w sferze oświaty żywcem skopiowane z modelu pruskiego. Ta tendencja nie zmieniła się przez ponad 100 lat i kolejne rządy, czy to PPR/PZPR i okres Polski Ludowej, jak również po roku 1989 utrzymywały te same rozwiązania. Zmieniła się może kwestia dostępności do rynku i możliwości rozwoju szkolnictwa prywatnego. W lutym 1989 r. - wkrótce po rozpoczęciu obrad Okrągłego Stołu jedna z liderek ruchu na rzecz szkolnictwa niepublicznego wygrała w Naczelnym Sądzie Administracyjnym proces z ministrem edukacji o pozwolenie na założenie szkoły. Decyzja ta położyła podwaliny pod ważny przełom w polskim systemie edukacji. Pierwsze szkoły niepubliczne zaczęły powstawać we wrześniu 1989 r., kuratoria oświaty wydały wówczas zgodę na utworzenie 32 takich szkół. Dwa lata później Sejm przyjął w ustawie o systemie oświaty zapisy umożliwiające rozwój edukacji niezależnej.

    Obecnie funkcjonuje ponad 3 tys. szkół niepublicznych dla dzieci i młodzieży, stanowią one około 10 proc. wszystkich. Uczy się w nich blisko 180 tys. uczniów, czyli niecałe 4 proc. Większość szkół niepublicznych dla dzieci i młodzieży to szkoły podstawowe i gimnazja. Jednak podstawowe założenia systemowe jak i programowe szkolnictwa w PL pozostają niezmienne od lat. Mimo to, od wielu lat słyszy się wołania i coraz liczniej podnoszące się głosy o drastycznym spadku poziomie nauczania jak i samego poziomu rzesz "studentów" przyjmowanych szerokim strumieniem na uczelnie wyższe. Przy czym zjawisko to nabrało charakteru absolutnie masowego w ostatniej dekadzie. Dlaczego tak się stało? Dlaczego jeszcze na początku dekady lat 90-tych poziom studiów był wyższy, mimo że opierał się na tych samych, państwowych podwalinach?

    3. Rok 1999

    Przełomowym momentem w najnowszej historii Polski powinien być rok 1999. Wtedy to doszło to pierwszych, poważnych zmian strukturalnych w szkolnictwie. Ówczesna ekipa rządząca, koalicja AWS-UW podjęła decyzję o wprowadzeniu ustawy Polegała ona na stworzeniu zupełnie nowego typu szkoły - gimnazjum, czyli skróceniu edukacji na poziomie szkoły podstawowej z 8 do 6 lat, oraz na poziomie szkoły średniej z 4 do 3 lat.

    Ogólne założenia reformy z roku 1999:

    1. Wyrównanie szans edukacyjnych dzieci z różnych środowisk (wiejskich i miejskich)
    2. Upowszechnienie wykształcenia na poziomie średnim i zwiększenie na poziomie wyższym
    3. Zniwelowanie „analfabetyzmu funkcjonalnego” – zwiększenie nacisku na umiejętności i zrozumienie.
    Wyłonienie tzw. umiejętności kluczowych (folia)
    4. Wspomaganie naturalnego rozwoju ucznia – podejście podmiotowe
    5. Dostosowanie kształcenia zawodowego do zmieniających się potrzeb gospodarki rynkowej
    6. Dostosowanie systemu edukacji do zapisu Konstytucji oraz do reformy ustrojowej państwa
    7. Zmiany w systemie finansowania szkół – zwiększenie autonomii

    8. Zmiany w systemie oceniania uczniów;
    - Wprowadzenie oceny opisowej w kl. I-III
    - Ocena wewnętrzna (standardy wymagań)
    - Ocena zewnętrzna (testy kompetencji po kl.VI,
    testy preorientujące po gimnazjum, matura)
    9. Zmiany w systemie awansu zawodowego nauczycieli
    - Nauczyciel stażysta
    - Nauczyciel kontraktowy
    - Nauczyciel mianowany
    - Nauczyciel dyplomowany

    Czy to "wypaliło"? Chyba niekoniecznie, zdania są od lat podzielone. Nie milkną głosy, że gimnazja, ze względu na to że przypadają na trudny, burzliwy okres dojrzewania w życiu młodych ludzi i zmieniające się środowisko, jak również kosmetyczne zmiany w programie nauczania nie zdały egzaminu. Gimnazja często są molochami (bywa, że w jednym roczniku w szkole jest nawet osiem klas równoległych) oraz, że trafiają tam uczniowie wtedy, gdy są w najtrudniejszym rozwojowo i wychowawczo okresie życia co sprzyja często rozwojowi patologii oraz zachowaniom, które dawniej przy starym systemie nie występowały w takim natężeniu. Krytycy gimnazjów uważają, że lepiej by było dla uczniów, by w tym wieku nadal byli pod opieką nauczycieli, którzy znają ich od kilku lat, oraz uczyli się w mniejszych szkołach, gdzie trudniej o anonimowość, ponadto większość materiału to powtórka plus parę nowych rzeczy jak podstawy fizyki itp.

    Dopiero w zeszłym roku rząd przyjął ustawę o reformie edukacji, która wejdzie w życie wraz z 1 września 2017 roku. Od tego czasu, system nauki w Polsce będzie przypominał ten, który pamięta wiele osób urodzonych przed 1986 rokiem. Wraca 8 klas szkoły podstawowej. Uczniowie będą mogli wybrać dalszą naukę w 4-letnim liceum, 5-letnim technikum lub 2-letniej szkole branżowej, która zastąpi dobrze znane szkoły zawodowe. Będą działały na takiej samej zasadzie. Dokładnie 15 grudnia 2016 uchwalono nowe prawo oświatowe.

    Reforma 1999 r. wprowadziła też obowiązkowe egzaminy zewnętrzne na zakończenie trzech etapów nauki, czyli sprawdzian dla szóstoklasistów, egzamin gimnazjalny i nową maturę, jednolite w całym kraju przeprowadzane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Sprawdzian i egzamin gimnazjalny po raz pierwszy przeprowadzono w 2002 roku. Planowano wtedy także przeprowadzić egzamin maturalny według nowych zasad. Zrezygnowano jednak z tego przesuwając jego wprowadzenie o 3 lata (jednocześnie umożliwiając abiturientom rocznika 2001/2002 wybór między zdawaniem nowej i starej matury).

    Ostatecznie nową matura na stałe weszła do liceów ogólnokształcących w 2005 r., a do techników w 2006 r.

    Jednolitość egzaminów w całym kraju, i idącą za nimi porównywalność wyników, umożliwiła odejście od egzaminów wstępnych na studia. Uczelnie zostały zobowiązane do posługiwania się przy rekrutacji właśnie wynikami z nowej matury. Był to tragiczny w skutkach błąd, który mścić się będzie na młodych ludziach jeszcze przez wiele, wiele lat.

    4. Na studia przyszła elyto!

    Mniej więcej u progu XXI wieku w Polsce pojawił się nowy trend, nachalnie promowany w ośrodkach masowego przekazu. Starano się z wszystkich sił przekonać młodych ludzi i wmówić im, że tylko dzięki wyższemu wykształceniu są kimś. Nowoczesną, postępową elitą, motorem napędowym kraju, prawdziwymi europejczykami (ten argument nasilił się szczególnie mocno w okolicach traktatu akcesyjnego Polski do UE w roku 2003 i trwa w nawet większym natężeniu po dziś dzień). Zohydzano na wszelkie możliwe sposoby wykształcenie średnie, a szczególnie zawodowe, przedstawiając ludzi ich posiadających, jako po prostu kogoś gorszego. Ten sprytny zabieg socjotechniczny podchwyciły szerokie rzesze młodych ludzi. Jednocześnie masowo zamykano i likwidowano szkoły zawodowe, technika, promując i na pierwszym miejscu stawiając licea ogólnokształcące. W efekcie liczba przyszłych absolwentów, goniących za "nowym, lepszym światem", szturmujących komisje rekrutacyjne lawinowo rosła co roku powiększając statystyki. I tak w krótkim czasie Polska stała się krajem z największym odsetkiem młodych ludzi z wyższym wykształceniem w Europie.

    5. Skąd ta propaganda?

    Nie jest tajemnicą, że wskutek przemian przede wszystkim w sferze gospodarki po roku 1989, majątek narodowy Polski został w dużej mierze roztrwoniony, rozsprzedany i uwłaszczyła się na nim była nomenklatura partyjna (tej grabieży poświęcę osobny wpis na mikroblogu). Nieomal za darmo oddaliśmy różnego rodzaju zagranicznym biznesmenom krajowy, blisko 40-milionowy rynek zbytu, dużą część dochodowych przedsiębiorstw, cenne grunty śródmiejskie i wartą miliardy dolarów rocznie przestrzeń tranzytową. Lawinowo wzrosło bezrobocie, osiągając swój rekordowy poziom 20% w roku 2003, by rok później znacznie spaść ze względu na otwarcie granic po wstąpieniu Polski w struktury UE, kiedy to zagranicę wyjechała szeroka rzesza młodych ludzi, z których większość z nich nigdy już do kraju nie wróci, trwale osłabiając potencjał innowacyjny kraju. Przemysł praktycznie przestał istnieć. Jak w takich warunkach uczelnie techniczne mają wychodzić z przekazem wiedzy poza salę wykładową jeśli nie posiadają zaplecza technologicznego poza lichymi laboratoriami, w których sprzęt z braku środków pamięta jeszcze czasy wczesnego Gomułki? W jaki sposób absolwenci mają potem znaleźć zatrudnienie po kierunku technicznym, kiedy Polska stała się montownią zachodnich koncernów i neokolonią? Przy czym taki zakład, oparty na zachodnim kapitale, który już od 1990 był w pozycji uprzywilejowanej względem polskich podmiotów gospodarczych, zawsze można raz dwa zwinąć i przenieść dalej na wschód, gdzie siła robocza jest jeszcze tańsza, to żaden problem. Co wtedy?

    Tylko praktyka, nie beznamiętne przepisywanie regułek i wzorów ze slajdów ugruntowuje pozycję zawodową na rynku. Praktyczna styczność z zagadnieniem, podbudowana teorią książkową, która pełni rolę jedynie uzupełniającą na etapie zdobywania szlifów zawodowych jest kluczem do zdobycia wymarzonej pozycji/zarobków/satysfakcji życiowej/spełnienia. A człowiek szczęśliwy, to człowiek wydajny

    Dlatego też tak pchano młodych ludzi na studia. Żeby zatuszować drastyczny obraz braku perspektyw dla nich w Polsce, gigantyczny rabunek, niekompetencję ludzi u sterów władzy po 1989 roku (a może celowe działanie?). Żeby nie wypychać ich na niebyt, na poniewierkę braku zatrudnienia, tym samym poprawić statystyki dotyczące bezrobocia. Niech przez te 5 lat sobie postudiują, bo będziemy mieli zaraz wskaźnik osób bez pracy rzędu 30%, a potem? Potem to już nie nasz problem.

    6. Brak egzaminów wstępnych

    Radykalne obniżenie poziomu już na etapie rekrutacji oraz rezygnacja z egzaminów wstępnych, które były najbardziej racjonalnych mechanizmem wyboru i selekcji potencjalnych studentów, nie mogło się skończyć inaczej niż pojawianiem się na studiach rzesz osób, które ze względu na zbyt niskie możliwości intelektualne, czy to determinowane czynnikami i uwarunkowaniami genetycznymi, czy też (rzadziej) środowiskowymi, czy nawet podstawowe kompetencje kulturowe, pojmowanie świata, jego ciekawość, nigdy nie powinny przekroczyć progu uczelni wyższej. Dodajmy do tego matury, czy już nawet egzaminy gimnazjalne układane tak, żeby wpasować się w klucz programowy. ZZZ. Zakuj-zdaj-zapomnij.

    Bo powiedzcie sami, czy stosy śmieci, butelek, puszek po piwie zalegających na trawnikach nad Wartą i wyrzucanie szerokim łukiem na moich oczach tychże butelek do rzeki uchodzi za przejaw elitarności? Podsłuchałem sobie o czym jedna grupka gaworzyła. Jakim językiem Ci ludzi rozmawiają? Dlaczego w co drugim zdaniu słyszę jakieś angielskie wtrącenia? Gdzie my jesteśmy, w Polsce czy w USA? Dlaczego tak kaleczą swój ojczysty język? Co znaczy słowo loffffkii? Dlaczego tak często mówią "masakra"? Co to za osobliwy slang nam się tutaj wytworzył? Strzelam że zasób słownictwa tych ludzi jest nad wyraz ubogi, 200 słów to maksimum czym się posługują i im to w zupełności wystarczy. Bo nie mają nawet szans na kontakt z innym środowiskiem. Z jakim przystajesz, takim się stajesz.

    Mam wrażenie, że autonomia intelektualna w ogóle nie mieści się w horyzoncie myślowym bardzo dużej części studentów. Studentów? Powiedzcie sami, pochylcie się sami nad sobą, którzy to czytacie, spójrzcie w lustro, czy kogokolwiek zanurzonego w necie, w portalach społecznościowych, instagramie, w świecie selfie i słit foci, stać na taką autonomię? Jej uzyskanie to zawsze długich, mozolnych godzin pracy z trudnymi tekstami i sporów z wymagającymi dyskutantami. Tutaj nie ma drogi na skróty.

    Zaoferowano młodych ludziom podmiotowość konsumpcyjną i radykalnie odpuszczono im podmiotowość społeczną i polityczną. Możesz zmienić auto, kupić nowego smartfona, kino domowe, nowe meble do salonu, możesz w krótką chwilę znaleźć się na drugim końcu świata.

    Ale broń Cię Panie Boże nie interesuj się za bardzo tym, w jaki sposób zarządzana jest Twoja spółdzielnia mieszkaniowa, firma, instytucja, miasto, kraj, ile z wypłaty zabiera Ci państwo i czy na pewno zachowuje się wobec Ciebie w porządku. Słowem, nie pytaj o nic, konsumuj, żryj, wydalaj, bierz kredyt na kilkanaście la i podpisuj najlepiej kolejną umowę kredytową tumanie. Tyle ma ten świat do zaoferowania młodym ludziom.

    Kim zatem jest obecny inteligent tytuujący się mianem studenta? Grzegorz Braun na jednym ze swoich spotkań (polecam obejrzeć całość https://www.youtube.com/watch?v=clGhh0w5PUc) przypisał mu syndrom urojeniowo-uroszczeniowy. Na pewno osoba taka często ma silną motywację by piąć się po szczeblach kariery w korpo, ciężej pracuje, a nawet staje się bardziej przedsiębiorcza. W pewnym sensie jest odważna, ale szuka ścieżek rozwoju w ramach kolein wytyczonych przez kogoś innego, w ramach zastanych, często skostniałych schematów organizacyjnych i kulturowych. Nie kwestionuje zastanej rzeczywistości, nie próbuje jej negować, a nawet się przeciwko niej buntować. Jest uległa i spolegliwa, nie posiada krytycznej zdolności analizy tego co otacza, co uważam za podstawową składową umysłu inteligenta. Tutaj zostało jej to zabrane, a nawet nigdy się nie wykształciło, lobotomia umysłowa nastąpiła właśnie w wyniku uporczywego, wieloletniego duraczenia jakie oferuje państwowy system edukacji.

    Osoba taka nie wyniosła z domu rodzinnego, ani z przebiegu swojej kariery zawodowej wizji, że mogłaby być współtwórcą nowego ładu, że mogłaby znaleźć innych, podobnych sobie, z którymi budowałaby nowe instytucjonalne wzory i ramy oddziałujące na resztę społeczeństwa. Ten problem dotyczy wszystkich. Nie tylko lemingom, tak samo profesorów i moherów. Jest to jedna z największych bolączek i wad polskiego społeczeństwa. To jest właśnie to, co określam syndromem polactwa. Chroniczna, patologiczna, wrodzona bierność, problem który pojawiał się już w ogromnej skali w XIX wieku, na który narzekał również Roman Dmowski.

    Postkolonialna mentalność wśród inteligencji, chociaż być może tylko tej w pierwszym lub drugim pokoleniu jest tak samo silna jak wśród ludzi niewykształconych, przywiązanych do swojej parafii w niewielkim miasteczku. i młodzi ludzie, którzy idą ze wsi czy miasteczka na uczelnie, spotykają profesorów, którzy mają podobny, prowincjonalny schemat myślowy jak ich rodzice, mimo że niektórzy jeżdżą na konferencje po całym świecie. Różnica dotyczy faktu posiadania papierka poświadczającego ukończenie wyższej uczelni. Na poziomie mentalnym, inteligencji emocjonalnej, mamy to samo.

    7. Bo mama mi kazała

    Nie oszukujmy się. Większość ludzi nie ma skrystalizowanej wizji tego co chcą robić w przyszłości. Ja także nie miałem. Trudno wymagać od 19-latka, żeby w wieku, kiedy w głowie zabawy, towarzystwo, naturalne prawa młodości, miłości, uniesienia hormonalne, decydował w tak sprawach tak ważnych jak jego przyszłość, dlatego tak duża część osób dokonuje błędnych wyborów. Albo też idzie za podszeptami rodziców, którzy na siłę pchają dziecko na studiach. Wrócę na moment do tego przykładu Uniwersytetu Medycznego. Przypomniałem sobie wczoraj, że znałem kiedyś dziewczynę z okolic Poznania, która studiowała farmację. Myślę sobie, no ok, potem się okazało, że jej matka jest farmaceutką po tej samej uczelni... Moja, mieszkająca obecnie w Anglii, eks-dziewczyna, z którą ostatnio rozmawiałem przez telefon była przez lata męczona przez swoją matkę żeby poszła na architekturę, kilka razy rzucała te studia, skończyła je po 8 latach, jak sama mówiła, nie czuła tego, głęboko nienawidziła tych studiów, a szczęście znalazła dopiero po wyprowadzce z domu rodzinnego, ucieczce zagranicę i założeniu własnej firmy zajmującej się rękodziełem artystycznym, którą sukcesywnie rozwija. Jest spełniona, a mamusia się do niej odzywa, bo chciała mieć córkę Panią architekt, żeby wszystkim się móc pochwalić. Ile jest takich przypadków w Polsce? Idź na studia, żebyś był kimś. Ile jest sytuacji ze ktoś został prawnikiem, ale czuł że to nie jego powołanie? A może byłby wspaniałym stolarzem, robiłby przepiękne stoły, meble, krzesła, stałby się autentycznym fachowcem i artystą w swoim fachu, a nic nie daje takiego spełnienia i komfortu, jak poczucie że robisz coś, co kochasz i zarabiasz jeszcze za to pieniądze. W Polsce panuje kult zawodu/pozycji, zbyt mocno ocenia się ludzi pod kątem tego czym się zawodowo zajmują, jakie posiadają wykształcenie. Ile było dramatów, bo ktoś wypalił się zawodowo, stracił cel w życiu, albo się przestrzelił ze swoją profesją? Ile hektolitrów alkoholu i łez rozpaczy popłynęło, bo ktoś uległ presji społecznej i tego, żeby ktoś decydował za niego?

    Mój apel do młodych, często pogubionych ludzi: Zawsze róbcie swoje. Nie oglądajcie się na rodziców i to co Wam mówią a nieraz nakazują. To Wasze życie, nie ich, Wy się na świat nie pchaliście, drugiej szansy nie dostaniecie, miejcie odwagę robić swoje, zawsze i wszędzie i żyć tak jak chcecie. Nikomu nic do tego. Zacznijcie żyć prawdziwym życiem, nie tym na portalach społecznościowych, odrzućcie podszepty fałszywych proroków, uwolnijcie się z tych społecznych kajdanów, kopcie nawet rowy jeśli to da Wam szczęście i spełnienie. Każdy z nas jest egoistą i nie ma nic w tym złego.

    8. Wszechobecne państwo

    Państwo to wielka fikcja, dzięki której każdy usiłuje żyć kosztem innych. jak to rzekł Frederic Bastiat. Artykuł 4 ust. 1 konstytucji kwietniowej z 1935 roku, gdzie czytamy, że „w ramach państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa”. To znaczy, że to „państwo” a więc – urzędniczy aparat państwa wyznacza owe „ramy” i metodami władczymi „kształtuje” w ich obrębie nie tylko stosunki gospodarcze, ale całe „życie społeczeństwa”. Według ust. 2, to „państwo” zapewnia mu (tj. społeczeństwu” - SM) „swobodny rozwój”, a gdy dobro powszechne wymaga, nadaje mu kierunek lub normuje jego warunki. Nie ulega wątpliwości, że ocena, czy „dobro powszechne” czegoś wymaga, czy nie, należy do wyłącznych kompetencji „państwa”, które wtedy „nadaje kierunek” całemu społeczeństwu. Czy w sytuacji, gdy „państwo” działając w sposób sobie właściwy, to znaczy – rozkazując i wymuszając spełnienie swoich rozkazów siłą - „nadaje kierunek”, można jeszcze mówić o „swobodnym rozwoju”? Czy można mówić o swobodzie wyboru kiedy monopol edukacyjny w Polsce spoczywa w rękach państwa, a szkolnictwo prywatne prezentuje jeszcze niższy poziom niż państwowe? Jak możecie pozwalać na to, żeby państwo mówiło Wam czego macie się uczyć, jaką wiedzę przyswajać? Żeby odgórnie narzucało Wam programy kształcenia, listy lektur? Ile z tego badziewia pamiętacie ze szkoły? Ilu z Wam ta wiedza przyda się na późniejszym etapie życie, szczególnie w momencie weryfikacji Waszych umiejętności przez rynek pracy? Czego praktycznego nauczyła Was szkoła? Co wiecie o tym jak poruszać się w życiu dzięki nauki wyniesionej z ławy szkolnej? Umiecie wypełnić PIT dzięki szkole? Założyć firmę i ją rozwinąć? Ah, zapomniałem, przecież umiecie policzyć ile to cosinus z 90 stopni i wiecie jaką pojemność miały akwedukty w starożytnym Rzymie...\

    A czy nie lepiej by było - nieskrępowany rozwój szkolnictwa prywatnego i każdy decyduje do jakiej szkoły posłać dziecko? Jeden do sportowej, inny do katolickiej, jeszcze inny do... wstawcie tutaj dowolne słowo jakie Wam przychodzi do głowy w oparciu o to jaki szkoła może stworzyć sobie profil.

    Co ciekawe, ustawy o przymusowej edukacji, które zobowiązują dzieci do nauki według określonych przez państwo programów nauczania, są rzadko omawiane w kontekście reformy edukacji. Pozorna dobroczynność tych praw pozwala demagogom zmarginalizować przeciwników i stłumić każdą próbę poważnej debaty. Skutkuje to daleko idącymi regulacjami określającymi, czego i w jaki sposób osoby prywatne powinny uczyć, co uniemożliwia uczniom otrzymanie zindywidualizowanej edukacji, której potrzebują.

    Szkoły prywatne i domowe rzadko są prawdziwie wolnorynkowymi alternatywami dla oświaty państwowej. Przez wymuszanie obecności stany mają kontrolę nad naturą prywatnej edukacji. Wszak, aby program nauczania został zatwierdzony przez władze stanowe, prywatne podmioty muszą spełnić pewne wymogi co do programu, sprawozdawczości i testów.

    Na przykład szkoły domowe w Nowym Jorku muszą wnieść zgłoszenie zamiaru prowadzenia nauczania (notice of intent), sprawdzać obecność i wypełniać raporty kwartalne, a także wypełniać Indywidualny Plan Edukacji Domowej do zatwierdzenia przez stan. Dodatkowo, uczniowie muszą przejść ocenę na koniec roku, w tym obowiązkowe, standaryzowane testy dla klasy 9. i wyższych. Być może najbardziej problematyczny jest wymóg, by edukacja dziecka „przynajmniej w znacznym stopniu odpowiadała minimum dla wieku lub osiągnięć w szkołach państwowych”. Jest to prawo, które ewidentnie może się stać źródłem urzędniczych nadużyć. Zmusza ono rodziców do przestrzegania systemu wartości regulatorów, którzy mogą zdefiniować sformułowanie „w znacznym stopniu odpowiadać” wedle uznania.

    W przypadku, gdy wartości wyznawane przez rodzica są inne niż wartości promowane przez stan, ostatecznie wygra interes stanu. Ten konflikt został przedstawiony przez Murraya Rothbarda, aby pokazać, że rdzeniem debaty o przymusie szkolnictwa jest „pogląd, że dzieci należą do państwa, a nie do swoich rodziców”. Jeżeli spróbujesz podważyć ten pogląd, twoje dziecko może otrzymać łatkę „wagarowicza”, a ty możesz podlegać grzywnom, więzieniu i przymusowemu posłaniu twoich dzieci do szkoły państwowej w twoim miejscu zamieszkania. W ten sposób państwo narzuca definicję „edukacji” wszystkim obywatelom — nawet uczącym się prywatnie.

    Państwowy monopol w sprawach oświaty w sposób nieunikniony dławi inne poglądy, w wyniku czego eliminuje kompleksowość i różnorodność, które powinny panować na rynku. Zamiast tego, do nauczania różnych uczniów stosuje się wystandaryzowany, jednolity system, co stanowi kolejny koszt przymusowej edukacji.

    Szkoły powinny być tak zróżnicowane jak samo społeczeństwo. Program nauczania, metodyka i długość zajęć są tylko kilkoma z mnóstwa czynników, które muszą być dopasowane dla zaspokojenia indywidualnych potrzeb dziecka. Rothbard zauważył, że przewaga wolnej edukacji bazuje na tym, że „na wolnym rynku pojawi się presja, by powstawały różne rodzaje szkół i zaspokoiły każdy rodzaj popytu”.

    Regulacje określające charakter nauczania służą jedynie uciszeniu żądań rodziców oraz hamują przedsiębiorczość i innowacje. Nie można sobie nawet wyobrazić kształtu i zakresu programów nauczania, które by mogły powstać. Kościoły, organizacje pozarządowe i przedsiębiorcy powinni móc swobodnie tworzyć innowacyjne metody nauczania.

    Większości rzeczy w swoim życiu nauczyłem się sam, szczególnie w dobie udogodnienia jakim jest internet, gdzie można znaleźć niemal wszystko. Szkoła mi tylko w tym przeszkadzała.

    9. Czy na pewno darmowe?

    Wszyscy korzystając z tzw. służby zdrowia, czy placówek edukacyjnych, jesteśmy tak naprawdę nabywcami pewnej usługi. Wbrew propagandowej retoryce, a nawet kłamliwym deklaracjom zapisanym w konstytucji (art. 70 ust. 2 konstytucji: nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna), wszyscy za te usługi płacimy, nawet jeśli osobiście ich akurat nie potrzebujemy. Gdyby bowiem np. ochrona zdrowia, albo edukacji rzeczywiście były bezpłatne, to ani lekarze ani nauczyciele nie dostaliby złotówki pensji. Tymczasem jedni i drudzy jakieś pensje otrzymują. W życiu nic za free nie ma.

    Postaram się to prosto wyjaśnić. Spójrzmy na taką sytuację, mamy dwie osoby. Jedna pochodzi z biednej rodziny, zwyczajnie nie posiada środków materialnych do studiowania, czy możliwości wyprowadzki do innego miasta, bo musi wspierać rodzinę, druga jest z tych lepiej usytuowanych, więc idzie na państwowe studia. Często idąc tam chce sobie przedłużyć młodość, baluje imprezuje, chleje itp. Zdaje sobie doskonale sprawę, że dokonuje pewnego uproszczenia i generalizacji, uprzedzając zarzuty i są studenci solidni, sumienni i pracowici, ale nie ma czasu rozbijać każdego przypadku osobno. Generalizacja to gwarancja przetrwalności. Pierwsza osoba już od najmłodszych lat podpada po system podatkowy, płaci daniny i obciążenia, podatek dochodowy, składki emerytalne. Nie ma możliwości zabawy jak jego bogatszy rówieśnik i beztroskiego grillowania całymi popołudniami nad brzegiem Warty. A na co idą pieniądze które płaci tyrając w podatkach? Ano właśnie m.in na edukację państwową, na to żeby ten drugi mógł balować i bimbać sobie beztrosko. Rozumiecie o co chodzi? Biedny został podwójnie oszukany i potraktowany niesprawiedliwie, bo nie dość że nie miał dostępu do edukacji i kształcenia, nawet jeśli miał ku temu predyspozycje i chęci, to sponsoruje pośrednio studia tego bogatszego, a często nawet jego świadczenia otrzymywane z uczelni w postaci stypendium socjalnego, jako że sam byłem studentem, to wiem jakie ludzie potrafili robić wałki, ukrywać dochody rodziny, żeby je dostać. jest to czysty sposób wydawania pieniędzy w sposób socjalistyczny, etatystyczny, zbiurokratyzowany.

    Biedni i klasa średnia są najbardziej poszkodowani przez brak innowacji wynikający z rządowego monopolu na edukację, ponieważ nie mają środków na skorzystanie ze sztucznie zawężonej oferty edukacji prywatnej. Zamiast tego dzieci są zmuszone chodzić do słabych szkół państwowych, które często mało się przejmują indywidualnymi zdolnościami uczniów. Jest prawdopodobne, że taka ujednolicona przymusowa edukacja tylko opóźni ich rozwój, przygasi talent i zaszczepi trwałą niechęć do nauki.

    Milton Friedman, znany ekonomista szkoły chicagowskiej, lauerat Nagrody Nobla w swojej książce "Free To Choose" (polski przekład "Wolny Wybór") zaproponował ciekawe rozwiązanie:czek oświatowy. Polega on na tym, że zachowując publiczny charakter finansowania sfery oświaty, wprowadza się elementy wolnego wyboru i konkurencji. Każde dziecko w wieku szkolnym, wyposażone byłoby w czek opiewający w konkretną kwotę. Rodzice płaciliby tymi czekami szkołom za naukę swoich dzieci. Czek oświatowy nie mógłby służyć do regulowania żadnych innych należności,a le też szkoły dostawałyby tylko tyle pieniędzy, ile czeków oświatowych zdołałyby zgromadzić. Jeśli uczeń zmieniałby szkołę, jego czek podążałby za nim. Zachęcałoby to szkoły do przyciągania uczniów a rodzicom dawałoby prawo wyboru. Czek oświatowy nie jest konieczny dla przeprowadzenia prywatyzacji sfery usług edukacyjnych, ale jest dla niej pożyteczny ze względów psychologicznych. Dzięki niemu nauczyciele szybciej i lepiej uświadomiliby sobie, że tak naprawdę ich pracodawcą nie jest państwo a rodzice uczniów. a Ci z kolei mogliby lepiej zrozumieć, że to na nich przede wszystkim spoczywa odpowiedzialność za właściwe wykształcenie swoich pociech. przy powszechnym zrozumieniu i aprobacie tych rzeczy sam proces prywatyzacji sfery usług edukacyjnych przebiegałby sprawniej. Czy to naprawdę jest takie trudne do zrozumienia dla klasy rządzącej?

    10. Przymus szkolny

    Być może najpoważniejszym kosztem przymusowego szkolnictwa jest jednak implikacja, że wolność jest odgórnie nadawana. W tym środowisku prawa indywidualne są gwarantowanie jedynie dopóki, dopóty masa krytyczna demagogów nie ustali inaczej. Obowiązkowe korzystanie z prawnego środka płatniczego, powszechny pobór do wojska i obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne są krewnymi przymusowej edukacji — wszystkie narzucają określone działania jednostkom i bazują na przesłance, że obywatele podlegają interesom państwa.

    Przymus szkolny jest jak gdyby zaproszeniem do kolejnych ingerencji w nasze życie prywatne. Niestety, socjaliści, którzy popierają legalizację marihuany, oraz konserwatyści, którzy chcą szerokiego dostępu do broni palnej, w dalszym ciągu nie potrafią dostrzec tej oczywistej zależności. Ujmując rzecz prosto: wolność jako opcja do wyboru jest zamaskowaną tyranią — nie jest możliwe poświęcenie jednego prawa bez narażania innych praw na niebezpieczeństwo. Jeżeli brak innej przyczyny, to takie regulacje powinny być odrzucone, ponieważ pomagają torować drogę do despotyzmu.

    Co by się stało ze społeczeństwem, gdyby zniesiono przymus edukacyjny? Czy zdegradowalibyśmy się do społeczeństwa analfabetów i ignorantów? Oczywiście nie. Gdyby rodzice byli aż tak źli, moralna i intelektualna konstrukcja społeczeństwa rozpadłaby się bez względu na takie prawa.

    Religia, zorganizowany sport i grupy młodzieżowe potrafią sobie całkiem dobrze radzić przez ingerencji rządu i dekretów. Edukacja w dalszym ciągu byłaby dostępna dla każdego i tylko w nielicznych przypadkach poważnych zaniedbań rodziców dziecko nie zdobyłoby wykształcenia. Korzyści netto znacznie przewyższają wszystkie potencjalne niedoskonałości takiego rozwiązania.

    Rodzice mieliby więcej swobody w decydowaniu, jak są uczone ich dzieci, a przedsiębiorcy i filantropi tworzyliby modele edukacji, które nikomu się nie śniły. Szkoły prywatne i domowe byłyby wolne od męczących regulacji, szkoły publiczne straciłyby swój faktyczny monopol i rywalizacja o dzieci zmusiłaby je do doskonalenia się. Dziećmi zaniedbanymi zajęłyby się instytucje dobroczynne, lokalne społeczności i organizacje religijne.

    11. Przyzwolenie na cwaniactwo

    Na koniec. Problem leży również częściowo w nas samych. W naszej polskiej mentalności. Gdy byłem dzieckiem, słyszałem od babci - "nie podskakuj, nie mądraluj się". Mądrość tamtego pokolenia, była taka, żeby nie iść na podbój świata, tylko wpasowywać się w istniejące struktury i przemykać między nimi. Nie jest to to podejście rzadkie, w jakiś warstwach, czy regionach, taka mentalność jest nadal na co dzień przekazywana. Gdy miliony obywateli nie wierzą, że w życiu można do czegoś dojść uczciwą pracą, bo widzą na dco dzień, nepotyzm, kolesiostwo, załatwianie wszystkiego po znajomości, niepisaną siatkę wzajemnych, towarzysko-sąsiedzkich zależności w których kryterium powodzenia nie są kompetencje, zasady, czy zwykłe sympatie i antypatie, to degradują nie tylko siebie, ale także swój kraj.

    W takim kraju jak Polska na początku nowego kursu przychodzi nauczyciel , czy to w szkole wyższej czy średniej i oznajmia - oto program, trzeba zakuć to i to, przeczytać taką listę lektur. Naiwni się nawet przejmują, a ci doświadczeni i otrzaskani wiedzą, że nauczyciel tylko tak mówi pro forma, a potem i tak prawie wszyscy zaliczenia dostaną. ten model sytuacji w której nauczyciel udaje, że uczy i wymaga, a uczniowie udają, ze w to wierzą i się uczą to powszechna praktyka w kraju na Wisłą. To milczące przyzwolenie na instytucjonalną bylejakość. A potem ów nieuk i nierób idzie na rynek pracy i okazuje się, że nie tylko wszystkie dobre miejsca są zajęte przez kolesiów z układu,, ale często dostrzega też, że nie ma żadnych wolnych miejsc pracy.

    Przy czym wcale nie tak łatwo wyjść z tej pułapki. Jeśli nauczyciel nagle zaczyna dobrze uczyć i nagle ktoś ma atrakcyjne, wartościowe zajęcia, to wokół niego może zrodzić się fama, że jest zawsze wzorcowo przygotowany. A taka fama oznacza, że reszta już niekoniecznie. Uuuuuu... to już mu koledzy i koleżanki nie popuszczą tego i dadzą popalić. Po drugie jeśli ma się nie tylko wartościowe zajęcia, ale też zaczyna się wymagać od studentów, to przestaje się to podobać samym studentom. No bo jak to tak? Pozostali dają zaliczenia za samą obecność, a ten ma czelność zadawać jakieś prace i jeszcze je sprawdzać? To studenci w arkuszach ocen piszą, że nauczyciel jest zbyt wymagający. Nawet nie po to, żeby mu zaszkodzić, tylko ze inni którzy nie wymagają, wyznaczyli niski standard i ich do tego standardu przyzwyczaili. Jak on może tego wymagać, skoro inni to olewają? I to jest największa pułapka społeczna. Jeśli ktoś się wyłamuje, nawet bardzo pozytywnie, co z tego - skoro spadnie na niego lawina gromów i może zostać napiętnowany. Trzeba mieć naprawdę silną psychikę, żeby się w określonych sytuacjach wyłamać, postawić na swoim i nie ulec wpływowi.

    Co się stało podczas II WŚ i podczas 45 lat komunizmu? Jak to pisał Rafał Ziemkiewicz, autor słynnej, głośnej książki "Polactwo" elity zostały przetrzebione i został miejski lud postchłopski o cwaniackości antypańskiej. Bezrefleksyjnie godzący się, z tym, że definicje społecznych sytuacji wyznaczają inii, "ONI". My jesteśmy od wpasowywania się w układy, cwaniakowania, ewentualnie od buntowania się.

    Dlatego taka plaga ściągania nie spotykana chyba na żadnych uczelniach w innych krajach, kombinowania, oszukiwania, krętactwa. Byle jak najmniejszym kosztem, byle tylko do przodu. Mamy jako naród tak mizerną tkankę narodową, że nie umiemy z niej wytworzyć elit i klasy średniej, posiadającej odpowiednie kompetencje by kontrolować rząd i wyłaniać rządzących naprawdę klasy ultra i patrzeć im jednocześnie cały czas na ręce.

    Polacy!!! Sami jesteście nie tylko częścią systemu, Waszymi działaniami, przyzwoleniami, Waszą bylejakością, Waszymi przyzwoleniami i zaniechaniami ten system aktywnie, chociaż podobno wbrew Wam tworzycie. Chcąc go naprawić, musicie jednocześnie uruchomić głęboki program przebudowy samych siebie. Praca od podstaw. Można to nazwać programem rekonstytucji narodu. To Wasze nawyki, wzmacniane przez lata, automatyzmy reagowania na sprawy publiczne, na myślących inaczej, stanowią drugi wymiar matni. Można powiedzieć że ten wymiar uchwycił w sposób mistrzowski sposób w swojej publicystyce Rafał Ziemkiewicz pisząc o mentalności postkolonialnej.

    #przemyslenia #polska #edukacja #szkola #studbaza #pracbaza #poznan #wyksztalcenie #gownowpis

    Wołam:

    @HasmikLaVey @emilkos8 @snakeboy @strusmig @KrolSandaczPierwszyRozrzutny @viljuska @Wejszlo @maze @JudeMason @Delfin17 @jamtojest @Alfa_ale_Beta @pan-bartolomeu-dias @fottiti @T4L1B @setaneiro @mikik41
    @e3b0c @Unreal6277 @Ayamee @donbrovsky @Gluten @specjaltohu @peoplearestrange @rikshawn1 @Pedro2137 @PLAIBOIIKRISTOF @mirek-kania
    pokaż całość

    •  

      @DonVincento: Fajnei że chciało Ci sie napisać ten tekst. Pozwole sobie jednak zadać pytanie czy nie uważasz że sam sobie przeczysz pisząc o mentalności postkolonialnej i społeczeństwie postchłopskim a pracą u podstaw którą mogę wykonać jedynie świadome jednostki przy wsparciu innych świadomych jednostek? W POlsce tego nie ma i nie zanosi sie by było dlatego ten naród jest i jednocześnie go nie ma. Duża grupa ludzi zamknięta przez ostatnie 70 lat między Odrą a Bugiem i przekonana że sa jakims narodem.

      Tez chodziłem na studia i to nie tak dawno i osobiście stykałem się z tym cwaniactwem. Nie było żadną tajemnicą poliszynela że ludzie masowo oszukiwali i ściągali. Ale dosłownie 90% roku to popierało i nie widziało w tym nic złego. Każdy sobie to potrafił zracjonalizować że przecież oszukiwanie to radzenie sobie.

      W związku z powyższym ja widzę tych ludzi troche inaczej niż Ty zaprezentowałeś w swoim poście.
      Mianowicie to grupa ludzi bez wewnętrznych zasad i osobistej świadomości - nawet nie zainteresowana jej nabyciem. Społeczność pozbawiona głowy i kierunku który by ona wytaczała co bezpośrednio prowadzi do braku jakiejkolwiek kultury narodowej.
      pokaż całość

      +: D.........o, Vegas8 +1 inny
    •  

      Dodaj jeszce, że Polacy nie lubią mówić o sobie, zwłaszcza o swoich błędach i problemach. Mamy jakąś blokadę wykształconą przez wieki, że jest jak jest, bo musi tak być. Mało ktory rodzic rozmawia z dzieckiem o prawach rządzących światem. Prostu przykład, komuś z tu obecnych rodzic powiedział, że hajs rządzi światem? Myślę, że większości wpajano, że ciężka praca, nauka, studia, stanowiska i inne duperele i będziesz kimś. Pozostaje tylko pytanie kim?
      A żeby się do czegoś przyczepić, to statystyki z książki Johna Gatto są trochę bezsensowne, ponieważ wszystko jest podane w punktach procentowych, ale kluczowa, przełamująca schematy liczba analfabetów w stanie Connecticut jest podana 1 na 579 obywateli. Czyli ile punktów procentowych? Nic to nie mówi, nijak się odnosi do poprzednich danych.
      Bardzo merytoryczny i refleksyjny post, pozdrawiam cieplutko (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      pokaż całość

      +: D.........o, Azeldoh +1 inny
    • więcej komentarzy (14)

  •  

    #dziendobry Mirassski! Jest okazja zrobić coś dobrego ;)
    TL;DR

    pokaż spoiler Można niesłyszącym dzieciakom wybudować plac zabaw.

    Parę słów wstępu - moja mama od ponad 30 lat pracuje z dziećmi niesłyszącymi. Przeszła już wszerz i wzdłuż po wszystkich szczeblach procesu edukacji, a obecnie prowadzi nauczanie zintegrowane w klasach 1-3. Nie jest lekko, bo szczerze mówiąc niewielka ilość tych dzieciaków jest z dobrych domów, często ich upośledzenie jest bezpośrednim efektem patologicznych zachowań rodziców - alkoholizm, narkotyki, kazirodztwo. Uszkodzony słuch to często zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nie mają wielu wzorców, a świat nie jest dla nich miejscem przyjaznym, a teraz jeszcze kochane państwo chce im dopierdolić, systematycznie likwidując placówki specjalne i twierdząc, że taki dzieciak w wieku 1 klasy szkoły podstawowej, który czasem wymaga pampersa, nie mówi, nie zna alfabetu, często ma problemy z najprostszym dodawaniem, że taki dzieciak może iść do zwyczajnej szkoły i się 'integrować'. No ale mniejsza z tym, bo zaczynam bóldupić.
    Mama i jeszcze chyba 3 nauczycielki z przedszkola i podstawówki znalazły w internecie konkurs Nivea - ludzie głosują i zwycięska szkoła będzie miała wybudowany plac zabaw jakiś taki superaśny i fikuśny. Zgłosiły szkołe, jakoś im się udało ściągnąć apkę na telefony, żeby głosować i tak we 4 wysyłają codziennie po tym jednym głosie, a potem się zdzwaniają, żeby się podzielić wrażeniami, jak im idzie. No i mają z 50 tych głosów, podczas gdy wygrywająca w tym momencie szkoła coś koło 1500. Smutno mi się zrobiło, więc postanowiłem pomóc, licząc na #wykopefekt Jeśli macie ochotę, tutajmożecie zagłosować na szkołę mojej mamy.
    'A czemu miałbym pomóc akurat tej szkole?' - jak mówiłem, te dzieciaki często nie mają gdzie wracać. Mieszkają w internacie, z domu znają głównie przemoc i alkohol, bardzo im trudno odnaleźć się w normalnym środowisku, część z nich nigdy nie będzie miała na to szansy. Budynek szkoły jest bardzo stary, a sam plac zabaw i boisko na jego terenie to w znacznej części zimne, PRLowskie truchło. Tu niby też podczas zebrań nauczyciele mogą poprosić rodziców o głosowanie, ale tu na zebraniach nie ma zbyt wielu rodziców, a część z nich nie ma pojęcia, jak korzystać z internetu. A wy tak ;) No i możecie pomóc mamie Mirka - a jest świetnym pedagogiem i naprawdę kocha te dzieciaki, a one ją. Fajnie będzie zobaczyć jej minę, jak szkoła zacznie iść w górę.

    #polska #edukacja #nauka
    pokaż całość

  •  
    D.........o

    +1129

    Poszedłem "se" wczoraj wieczorkiem w Poznaniu nad Wartę. Młodzieży (takiej już niekiedy mocno wstawionej) całe tabuny, skupiska, wiadomo alkohol, zabawa, śmiech, beztroskie, studenckie życie (przy okazji tony śmieci, butelek i petów, wstyd, naprawdę wstyd).

    No właśnie. Beztroskie. Mijałem właśnie jedną z takich roześmianych grupek, kiedy uszy moje wyłapały jedno zdanie wypowiedziane przez raczej średnio atrakcyjną, dosyć przy kości studentkę w "rejbanach" - "chuj z tym, że skończę ten Uniwersytet Medyczny i tak większość z nas wyląduje w Biedronce". Na moment jak wypowiadała te słowa, pełne goryczy, nasze spojrzenia się spotkały. I dojrzałem w tych oczach coś nieokreślonego. Coś co na swój sposób mnie poruszyło i zasmuciło. Poszedłem dalej, ale nie dawało mi to coś spokoju. Spiliśmy po dwa piwka z kolegą, odprowadziłem go do hotelu, sam wróciłem do swojego. Ale coś było nie tak. Nie mogłem znaleźć dla siebie miejsca. Nie chciało mi się totalnie spać. Ubrałem się cieplej i wyszedłem znowu nad Wartę, jak nad nią dotarłem nie było tam już o godzinie 2:15 żywej duszy, poza jakimś wychudzonym lisem (tak, w centrum miasta) szukającym resztek, którego zaraz przepędziłem. Wziąłem plecak, położyłem go sobie pod głowę, rozłożyłem się na betonowym skraju brzegu rzeki i w totalnej ciszy spojrzałem w niebo. Zacząłem myśleć o tym wszystkim.

    O tym jak polskie państwo w bezczelny, ordynarny sposób oszukało co najmniej dwa pokolenia młodych ludzi i o tym jakie perspektywy rozwoju i kariery zawodowej oferuje im III RP i do jakiego stopnia w tym kraju zeszmacono i zbezczeszczeno znaczenia słowa "student" oraz "wyższe wykształcenie", jak chorym, głęboko patologicznym systemem jest szkolnictwo wyższe i postanowiłem za niedługi czas napisać o tym tekst na wykopie, na mikroblogu. Ostrzegam, będzie to historia smutna, tragiczna niemalże. Wróciłem do hotelu o 5:20 nad ranem.

    Także szykujcie się wykopki, bo nie oszczędzę w nim nikogo.

    #gownowpis #przemyslenia #poznan #polska #edukacja #studia #wyksztalcenie
    pokaż całość

    +: bonczur, H......k +1127 innych
  •  

    T o p n i Ę c i e
    Nowa era języka polskiego( ͡º ͜ʖ͡º)
    #ksiazki
    #edukacja

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Chcielibyśmy rzucić wam na pożarcie zestaw, ale jesteśmy ciekawi z jakiego bylibyście najbardziej zadowoleni. Do wyboru zestaw Edubox albo najnowszy Codebox!
    #rozdajo na dniach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #arduino #diy #majsterkowanie #edukacja #szkola pokaż całość

    Który zestaw dla mireczków?

    • 36 głosów (64.29%)
      EDUBOX
    • 20 głosów (35.71%)
      CODEBOX
    •  

      @Fajna_julia: Dzięki za merytoryczny komentarz. Sprawa nie jest taka prosta jak piszesz. Sprzedajemy zestawy, w których skład wchodzą określone części, ale tak naprawdę produkujemy dużo więcej. Tworzymy darmową aplikację do nauki programowania Arduino - www.lofiblocks.com, tworzymy scenariusze lekcji dla nauczycieli i filmy instruktażowe na Youtube, realizujemy darmowe szkolenia dla nauczycieli, dajemy gwarancję i serwis na dwa lata, płacimy ZUSy i podatki w Polsce... to wszystko jest finansowane przez sprzedaż zestawów i stąd ciężko żeby ich cena była porównywalna do zakupów na Aliexpress. Pozdro ᕦ(òóˇ)ᕤ pokaż całość

    •  

      Nie porównywałam cen z ale tylko z allegro, @forbot też ma darmowe kursy z których korzystałam, rozumiem że w waszym wykonaniu będzie to skierowane raczej dla dzieci lub kompletnych laików, a wszelkich poradników jest w internecie cała masa, z drugie strony zastanawiają mnie szkolenia i scenariusze dla nauczycieli i chętnie wezmę udział w rozdajo w wersji do pracy z dzieciakami

    • więcej komentarzy (2)

  •  

    Minęła właśnie szósta godzina siedzenia na #studbaza jeszcze tylko następne 6 (╯︵╰,) Ratunku! Właśnie musiałam wysluchiwać prowadzącą jak to zamiast "dużą" literą, powinno się zaczynać zdanie "wielką" literą. #edukacja #jezykpolski

  •  

    Na każdej wycieczce szkolnej najważniejszy był Pan Kierowca. Trzeba było zachować do niego najwyższy szacunek, większy niż do nauczycielek. Pod koniec wycieczek trzeba było mu bić brawo, a kiedyś wychowawczyni na zielonej szkole drugiego dnia na śniadaniu była oburzona, że nie podziękowaliśmy Panu Kierowcy. Uwielbiałem też szantaże (nawet wobec ludzi w wieku licealnym), że nie zatrzymamy się w McDonaldzie jak będziecie niegrzeczni - a każdy ogarnięty wiedział, że na takiej trasie Kraków - Warszawa limit czasu pracy kierowcy kończy się właśnie w Radomiu w okolicach tego fastfoodu xD
    Niedotrzymywanie planu wycieczki (i to nie z winy uczniów!) oraz straszenie "jak się zgubicie to pani pójdzie do więzienia" to temat na osobną dyskusję.
    #bekaztransa #edukacja
    pokaż całość

  •  

    MEN bulwo, zepsułeś mi weekend ( ͡° ʖ̯ ͡°) #szkola #pracbaza #sekretariat #edukacja

    Częścią mojej pracy jest raportowanie danych w aplikacji SIO (System Informacji Oświatowej), system powstał niedawno i jakiś miesiąc temu musiałam na nowo wklepywać dane dzieci (mamy ich w szkole ok. 600), niestety nie dało się w żaden sposób importować danych z Excela czy wcześniejszej aplikacji do gromadzenia danych... Proste, ale bardzo żmudne i nudne zajęcie. No więc jak po ~dwóch tygodniach skończyłam to robić, to byłam w siódmym niebie.
    A tu wczoraj przychodzi mail z Ministerstwa: "emilkos8, weź tam jeszcze każdemu dziecku dopisz adres". TO CZEMU OD RAZU NIE POWIEDZIELIŚCIE ŻEBY WPISAĆ TEŻ ADRES?
    No i od nowa pieprzenie się z tym (╯︵╰,) W dodatku w piąteczek (╯︵╰,) #problemypierwszegoswiata #zalesie
    pokaż całość

  •  

    Protip zasłyszany dziś na zajęciach od wykładowcy uczącego edb i bhp: "Jak już potrąci cię na pasach samochód, postaraj się przeżyć, bo inaczej kierowca może zwalić winę na ciebie, że wtargnąłeś wgapiony w telefon czy coś i nie poniesie konsekwencji, bo nikt mu nic nie udowodni. A jak przeżyjesz to będziesz mógł walczyć przed sądem."
    #edukacja #cotusieodpierdala #samochody #uczsiezwykopem pokaż całość

  •  

    Jako że #matura trwa, sporo dyskusji się pojawiło ostatnimi czasy na ten temat. Tak sobie czytam, czytam i kurwa się załamałem.
    Sporo jest głosów na temat matury z #matematyka .Chociaż uważam,że trzeba być upośledzonym żeby nie umieć osiągnąć 30% mając do dyspozycji karty wzorów, kalkulator i będąc na bieżąco z tematem ( w końcu uczyli się ostatnie 12 lat tego), to już nawet nie chodzi o to. Najbardziej mnie rozpierdalają głosy typu " po chuj mi umiejętność liczenia delty" "kiedy policzę pole kuli" czy jakąś inną funkcję wykładniczą.
    Kurwa. Zrozum tumanie jeden z drugim, że tu nie chodzi o faktyczne wykorzystanie tego czy tamtego konkretnego wzoru. Tu chodzi o zaszczepienie i "wyszlifowanie" w was umiejętności logicznego myślnia. Na tym cały ten egzamin, i całe te 12 lat które spędziliście w szkołach się opierają i taki jest ich główny cel .Przynajmniej z założenia. Wiadomo, praktyka jest różna, wiem,że różnie bywa,chujowy system edukacji chujowym systemem edukacji, ale nie tego dotyczy dyskusja.
    Zresztą nie tylko z matmy, to samo jest z polskim na przykład.) Ciąg przyczynowo-skutkowy. Zauważcie że osoby ze ścisłym umysłem z reguły nie mają problemów ze zdaniem polskiego podstawowego na poziomie tych 50+ % , nie mówiąc o 30. Czemu? Bo, ponownie, w większości jest tam weryfikowane czytanie ze zrozumieniem. Wymienianie określonych środķow stylistycznych ? Toż to nic innego jak sprawdzenie, czy jesteś w stanie wyszukać w 1-2 stronicowym tekście konkretne słowa klucze ( a jakie- do tego musiałeś wykonać w chuj trudną czynność przeczytania dwóch linijek definicji takiego dajmy na to oksymoronu i, ponownie , ZROZUMIEĆ co znaczy to co właśnie przeczytałeś.
    Do rozprawki ok,można się przyjebać,ale bez przesady,nawet jak Cie to nie obchodzi to przeczytanie chociażby streszczenia tych 8 czy ile tam ich jest obowiazkowych lektur (+ każdy tekst kultury jaki istnieje może Ci posłużyć jakiś przykład) i wymyślenie paru pierdół jest do przeżycia.
    Z matmą jest o tyle prościej że jest bezdyskusyjna. Jak 3*3=9, to się równa 9. Nie ma tu kwestii klucza i różnej interpretacji. 9 i chuj.

    Byłem w klasie biol-chem. Zdawałem rozszerzony angielski, chemię i matmę . W sumie niepotrzebnie. Na polibudę bym się dostał i bez tego, wydział chemiczny PŁ ( jak i reszty uczelni technicznych w kraju) od wielu lat nie zapełnia limitu miejsc nawet w 50 % więc przyjmują jak leci bo hajs, i tak połowa odleci.
    Biologii nie pisałem, nigdy mnie to nie interesowało. Rozjebało mnie jednak, gdy 70% mojej klasy ( z których prawie wszyscy planowali zostać lekarzami) płakało po maturze że hurr durr, tylko połowa pytań była na wiedzę, a polowa to było czytanie ze zrozumieniem.Efekt taki że większość osiągnęa wyniki rzędu 50-60% ( w jednym z lepszych łódzkich liceów). Wiadomo. Wiedza wiedzą. No ale czaicie kurwa?
    CHCESZ ZOSTAĆ LEKARZEM I SIĘ DZIWISZ, ŻE MUSISZ UMIEĆ MYŚLEĆ .

    Szok kurwa i niedowierzanie. No kto by się spodziewał.
    #szkola #edukacja #gorzkiezale
    pokaż całość

    +: koostosh, marihlana123 +9 innych
  •  

    Ale jestem wqrwiony, Mirabelka z matmy nigdy nie sprawdza pracy domowej, OD PONAD ROKU, ale mimo to zawsze sumiennie odrabiałem pracę domową, teraz, kiedy cały wczorajszy dzień nosilem drzewo do drewutni i jeden jedyny raz nie zrobiłem pracy domowej to akurat sprawdziła...
    I jestem jeszcze bardziej zagrożony niż byłem ))¯_(ツ)_/¯. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
    #zalesie #matura #edukacja #gorzkiezale #przegryw pokaż całość

    źródło: fromapp.jpg

  •  

    Mimo tego całego bóldupienia o to że podstawa z matematyki była łatwa (owszem, była) to według mnie tak powinno być, egzamin zawierał to co jest potrzebne w życiu, typu to pytanie z procentami, na chuj komuś więcej jak idzie na kierunek humanistyczny lub przykręcać śrubki w fabryce? xD
    Rozszerzenie powinno być trudno bo studia, a jeszcze lepiej jakby na uczelniach były egzaminy.
    #matura #polska #matematyka #edukacja #studbaza pokaż całość

    +: losewos, K....v +12 innych
  •  

    Heja! Wiem, że jest tu wielu rodziców, a pewnie jakaś #gimbaza i #podbaza się znajdzie, więc warto rzucić okiem na nasz nowy zestaw! Szczególnie jeśli jesteście fanami #robotyka #majsterkowanie i #arduino
    Poznajcie CODEBOX! Już niedługo przygotujemy jakieś #rozdajo z okazji zostania prawilną pomarańczką (w końcu to nasz ulubiony kolor ( ͡° ͜ʖ ͡°) ). Stay Tuned i pilnujcie naszego tagu #lofirobot.

    http://www.lofirobot.com/codebox

    #edukacja #szkola
    pokaż całość

    źródło: youtube.com

  •  

    Jakieś 70% nauczycielek w mojej #pracbaza nie jest w stanie opanować obsługi kserokopiarki.

    Od jakiegoś pół roku pokazuję im dokładnie ten sam schemat postępowania:
    1. Kładziesz kartkę na szybę i zamykasz ksero
    2. Na klawiaturze wpisujesz liczbę kopii
    3. Naciskasz "Start"

    Oczywiście nawet nie wspominam o zamianie druku jednostronnego na dwu, albo wydrukowaniu czegoś w kolorze (bo wtedy trzeba nacisnąć dodatkowy przycisk).

    Rocket science ¯\_(ツ)_/¯ #zalesie #edukacja #szkola
    pokaż całość

  •  
    S..............k

    +7

    Jak sobie przypomne szkołę, to mnie skręca.
    Siedzieliśmy głodni, zaspani i analizowaliśmy "dzieła" jakiś frajerów, co to napisali je na kawałku srajtaśmy, w okopie podczas 2wś. I rozważaliśmy, czy niemiec co cię nie zgwałcił był zły czy dobry, a ten co zgwałcił? Czy wszyscy byli źli, czy dobrzy, czy robili tak bo chcieli, czy musieli... A chuj mnie to? Kurwa, jestem młody, nie mam mieszkania, samochodu, rodzinę jakąś dobrze by było założyć, a siedzę i rozmyślam o tym co było, a nie jest.

    Siedzimy i pierdolimy, a robota stoi, dalej nie mamy pieniędzy, dalej nie mamy domów, dalej nikt się nie dorabia... A nie, zapomniałem. Polonista się dorabia...

    Te parcie na edukacje, studia, matury, to wytwór nauczycieli, żeby mieli robotę. Bo po kij komu taki polonista? Fabryk trzeba, robotników, domy budować. I wbrew pozorom nie tyle inżynierów, bo na 200 fizycznych starczy 1 inżynier.

    Ehh w sumie to teraz każdy chciałby w biurze w garniturze siedzieć, a robić nie ma komu kwiii - ale taka prawda
    Kto będzie w sklepie sprzedawał, kto sprzątał, kto auto naprawi, kto kafelki położy, kto chleb upiecze?

    Doszło do tego, że w tesco gdy poszedłem sobie dorobić w wakacje, pracując na wykładaniu towaru, to robiłem z gościem po studiach ekonomicznych, bo mu w banku dawali trochę ponad najniższą, a stres miał, więc wolał na minimalną w spokoju sobie powykładać towar (wcale tak ciężko nie było i mówi to suchoklates)

    Na co to wszystko?
    Ja wiem, że lekarze i farmaceuci potrzebni, że prawnicy i adwokaci, że architekci i inżynierowie.

    Jednak, gdy tak pomyśleć: prawników mogłoby być mniej, tworząc proste prawo, co to gość po podstawówce zrozumie - ale prawnicy nie mieli by roboty więc tworzą zawiłe przepisy- tak to widzę

    Ehh ponarzekałem sobie, a teraz idę zjeść obiad. Z fartem!

    I co by nie było - szkołę skończyłem, pracuję

    #pracbaza #wkurw #oswiadczenie #przemyslenia #pieniadze #edukacja #takaprawda
    pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #edukacja

0:0,2:1,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów