Aktywne Wpisy

Moseva +30
Jaką ściemę wciskasz sobie od lat?
Ja zacznę: od jutra dieta ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Ja zacznę: od jutra dieta ( ͡° ʖ̯ ͡°)

EDWARD_MORDAKE +31
Wariaty, co sie wczoraj o------o, przeżyłem incepcje XD
Byłem sobie we śnie, skumalem się że to sen ale sceneria to był kościół, dużo ludzi, mówię a dla beki im powiem że to sen - ich oczy się zmieniły na czarne, każdy się na mnie zaczął gapić, creepy jak c--j, podeszła do mnie kobieta mówi "nie powinno Ciebie tutaj być" i pum nagle czerń, obudziłem się, nagle skumałem że to znowu jest sen,
Byłem sobie we śnie, skumalem się że to sen ale sceneria to był kościół, dużo ludzi, mówię a dla beki im powiem że to sen - ich oczy się zmieniły na czarne, każdy się na mnie zaczął gapić, creepy jak c--j, podeszła do mnie kobieta mówi "nie powinno Ciebie tutaj być" i pum nagle czerń, obudziłem się, nagle skumałem że to znowu jest sen,





Od 3 miesięcy pracuje w nowej firmie. 100% remote, ludzie z zespołu z różnych stron Polski. Wcześniej pracowałem w firmie gdzie większość była z tego samego miasta, było biuro, ludzie przyjeżdżali cześciej lub rzadziej ale jednak.
Po tych 3 miesiącach zastanawiam się ile jeszcze wytrzymam pracować w takiej formie. Nie czuję w ogóle w tym zespole wspólnoty, relacji międzyludzkich. Są to dla mnie gadające głowy na ekranie. Łączymy się na spotkanie raz czy 2 w ciągu dnia, a cała reszta to samotne siedzienie w ciszy w czterech ścianach. Raz na kwartał czy pół roku są spotkania na integrację, ale co to da? O czym będziemy rozmawiać na tych spotkaniach? Niby jak z dnia na dzień mamy znaleźć wspólne tematy niezwiązane z pracą? Zwłaszcza jak jesteśmy z innych części Polski, z miast o innej specyfice i problemach. Relacje buduje się nie na integracjach (one są tylko jakby kuluminajcą), ale podczas codziennej styczności w realu, tzn. w biurze zawsze ktoś do kogoś coś zagada, spotkania w salce, wspólne przerwy na kawę, wyjścia na obiad, może nawet spotkania z pojedynczymi ludźmi w prywatnym czasie (np. wspólne hobby), ciśnięcie beki z tematów miastowych/środowiskowych w których wspólnie się obracamy. Do tego to samo miasto, więc zawsze ktoś może polecić dobrego lekarza, malarza czy warsztat samochodowy i tak się to koło znajomości toczy.
Podsumowując, czuję że pracując 100% remote rozwija się u mnie apatia, brak uczucia radości pracy i samotność.
P.S. Ważne: na ten moment nie mam kobiety (a więc rodziny też). Nie mam też znajomych w mieście, bo przeprowadziłem się do niego 2 lata temu, a jestem w wieku, w którym poznawanie nowych znajomych (poza pracą) jest praktycznie niemożliwe, bo każdy jest już zajęty życiem swoim i swojej rodziny.
Także zdaję sobie sprawę, że powyższe może wpływać na moją perspektywę postrzegania dnia codziennego.
#programista15k #programowanie #it #pracait #pracbaza #korposwiat
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Nighthuntero
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Generalnie mam podobnie. Co opisał OP. Zaraz się zleca wykopki z maksymami typu "w pracy nie ma znajomych i relacji" , ale jednak uczucie jakiegoś przywiązania do miejsca pracy imo jest ważne. Nawet mając rodzinę, znajomych itp.
3 lata spędziłem pracując zdalnie i nie poczułem w ogóle jakiegoś powiązania z
Komentarz usunięty przez autora
@mirko_anonim: Oczekujesz przyjaciół? A może miłość życia chcesz w robocie znaleźć? Dorośnij dzieciaku.... To tylko praca.
@mirko_anonim: Tak sobie tłumacz. 27 lvl here i tak dużo ludzi jak teraz jeszcze nigdy nie poznawałem.
@Cepion: To jest tylko i wyłącznie praca. Ale, żeby to wiedzieć trzeba mieć znajomych, przyjaciół, żonę/sympatię. Kontakty z ludźmi z lat przed pracą.
Generalnie poczytaj co wykopki p------ą i zrób odwrotnie xD
@Jomasoo ja na szczęście nie mam pracy, w której muszę słuchać Anetek. U mnie poważny projekty i każdy pracuje za poważny hajs.
@Cepion Dokładnie. Jeżeli mamy pracować z tymi ludźmi przez wiele lat to nie da