Aktywne Wpisy

wscieklykabanos +198
źródło: HEr4OynWwAAsJVr
Pobierz
Wilkbardzonijaki +266
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
Skopiuj link
Skopiuj link
źródło: HEr4OynWwAAsJVr
PobierzRegulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
W dużym skrócie - od kilku miesięcy dostrzegam u siebie andhedonię, tj. praktycznie nic nie sprawia mi przyjemności, a wszystko wydaje się być szare. Dotyczy to oczywiście także rzeczy, które zawsze sprawiały mi przyjemność, jak hobby, któremu byłem zawsze oddany i towarzyszyła mi dziecięca radość i entuzjazm. Ja ogólnie byłem zawsze bardzo stonowany (introwertyk) i z usposobieniem ponuraka na pierwszy rzut oka, ale zawsze byłem też zmotywowany, ciekawy świata i chętny do rozwoju. A teraz mi się kompletnie nic nie chce robić, wszystko jest mi obojętne.
Ogólnie osoby trzecie nie zauważyłyby, że coś nie tak, bo normalnie się uśmiecham przy nich i zachowuję tak jak zawsze. Jestem też profesjonalistą, więc np. w pracy wszystko dowożę na takim poziomie co zawsze, ale po prostu entuzjazmu 0 i robię jak za karę. Nie nazwałbym tego wypaleniem, bo nadal uważam, że zajmuję się fajnymi rzeczami, po prostu mnie nie cieszą. Podobnie, jak i żadne inne. Teraz mam trochę więcej wolnego czasu i mega się jarałem, bo całe życie na to czekałem. W końcu czas na hobby, na rozwój, na rzeczy, na które nie miałem nigdy czasu, podróże... A jak przyszło co do czego, to kompletnie nic mi się nie chce i tracę czas. Zmuszam się czasem do robienia ciekawych rzeczy i niby fajnie, ale to nie to, coś się zmieniło.
Jaki jest powód mojej zmiany? Trudno wskazać. Najbardziej oczywisty to rozstanie z dziewczyną, które przeżyłem i mnie przybiło. Ale moim zdaniem to nie jest do końca dobry trop. Bo przecież brak radości z życia zaczął się zanim byliśmy razem. Jej obecność rzeczywiście mnie cieszyła, ale fakt faktem na tamtym etapie życie nadal nie robiłem jakoś wielu rzeczy. To, że ona była maskowało tylko objawy, bo mogłem się skupić na relacji, ale nie rozwiązywało problemu. W pewnym sensie działała pozytywnie na mój mindset i świat rzeczywiście był ciut bardziej kolorowy, ale to nadal nie byłem ja w optymalnej formie.
Co bardziej niebezpieczne - zawsze byłem osobą bardzo ostrożną. Coś się działo podejrzanego i zapalała mi się lampka, że trzeba coś zmienić, póki jeszcze coś się nie wysypało. Teraz ignoruję te lampki, bo mi naprawdę wszystko jedno. I łudzę się, że i tak z każdym problemem i tak sobie poradzę. Po prostu totalna obojętność na wszystko.
Ktoś miał coś podobnego? Co o tym myślicie? Jak ktoś ma jakies dodatkowe pytania chętnie odpowiem.
#anhedonia #depresja #zdrowiepsychiczne #zalesie #pytaniedoeksperta #kiciochpyta
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Musisz zrobić research wokół siebie i w sobie...
czy np. jakbyś wyjechał gdzieś na 1 tydzień w totalnie inne nowe środowisko to sprawa wyglądałaby podobnie?
najlepiej to sie czulem miesiac temu w samolocie jak musialem telefon wylaczyc i mialem iles godzin spokoju
@vealen0: mam dokladnie tak! jestem po pierwszej wizycie u psychiatry, ale powiedzial mi ze zanim mi zapisze leki musze zrobic wyniki badan krwi.
Lekarzy mało, pacjentów dużo. Pacjenci często liczą na szybka poprawę. Raczej mniejszość będzie drążyć i zlecać badania krwi czy hormonów, bo ich na to nie stać. Co najwyżej zapytają czy ma się zdrowa tarczycę albo inne choroby hormonalne.
Dlatego spoko że