•  

    Przyjmował ktoś z was pregabalinę, nazwa handlowa Egzysta, Kartesada, Linefor, Lyrica, Pragiola, Pregamid?
    Mam kilka pytań
    #depresja #psychiatra #narkotykizawszespoko #psychiatria #psychologia #medycyna

  •  

    Dzisiaj opowiem Wam o moim przypadku #nerwica
    Piszę to, bo może ktoś kiedyś będzie miał podobne objawy, będzie coś podejrzewał i trafi na ten wpis który będzie pomocy a poza tym może ktoś coś tu ciekawego napisze od siebie.

    Zaczęło się w połowie września, momentalnie zrobiło mi się słabo w pracy, takie dziwne uczucie jakby piorun przeszedł od głowy, myślałem że zemdleję. Miałem zawroty głowy a o tego dziwne uczucie w okolicach serca, tak jakby mnie ktoś dotykał albo trzymał rękę, nie był to ból ani klucie ale było to denerwujące. Do tego jeszcze drętwienie na przemian nogi i dłoni.
    Wróciłem do domu, położyłem się ale stwierdziłem że jednak jadę do ambulatorium, Tam stwierdzono jedynie, że mam podwyższone ciśnienie, dostałem coś doraźnie i miałem się zgłosić do rodzinnego.
    Następnego dnia u rodzinnego, i tu podstawowe badania krwi wychodzi że wszystko jest idealnie więc lekarz zapisuje tylko coś na te dziwne odczucia w okolicach serca, stwierdzając że to pewnie neuralgia.
    Ponieważ miałem jeszcze te zawroty to stwierdziłem, że idę do neurologa - tu okazuje się wszystko w porządku a na zawroty dostałem Betaserc i po paru dniach w miarę przeszło.

    Drugi etap to połowa października, idąc rano do pracy nagle poczułem krótkie kołatanie w okolicach serca (bez bólu) i totalne osłabienie, myślałem że mam jakiś zawał. Było jeszcze wcześnie, przychodnia zamknięta więc znowu udałem się do ambulatorium, tam ciśnienie w okolicach 163/107 i tętno 114. Podali coś na uspokojenie i zmniejszenie ciśnienie i odesłali do rodzinnego.
    Poszedłem do rodzinnego, zbadał mnie, stwierdził że ciśnienie mam ok. przepisał Pramolan na uspokojenie i odesłał do domu.
    Po powrocie pogadałem ze znajomym i lekarzem i powiedział żebym wziął skierowanie do szpitala to sprawdzą.
    W szpitalu badania: morfologia, EKG, echo, próba wysiłkowa, rentgen klatki, tomografia - wszystko ok.
    Lekarz jedynie stwierdził, że takie odczucia koło serca czasem mogą być od refluksu (mimo że nie miałem objawów) i dostałem tabletki na refluks...

    Potem przez parę dni było różnie, raz lepiej a raz gorzej, cały czas czułem taki jakby dotyk w okolicy serca i czasami zawroty głowy ala pijany.
    Raz pod koniec dnia w pracy znowu poczułem coś jakby piorun przechodzący przez ciało i osłabienie a do tego chciało mi się sikać ciągle mimo że nie miałem już czym.
    Wracając do domu nagle, momentalnie mi to wszystko przeszło i byłem zdrowy jak ryba, mógłbym nawet biegać ale i tak poszedłem do rodzinnego, tam EKG i ciśnienie w normie, dostałem Xanax.
    Pod koniec października i początek listopada nasiliło się a dodatkowo byłem totalnie nie do życia, leżałem każdą wolną chwilę w łóżku, byłem totalnie rozbity, jakby walec po mnie przejechał, do tego raz w sklepie znowu jakby piorun idący od głowy.
    Utrata apetytu, na rodzinnym obiedzie zjadłem ziemniaka i pół dewolaja, przy czym potem nagle znowu odżyłem i do wieczora było ok.
    Moja mama stwierdziła, ze to coś na tle nerwowym i żebym poszedł do psychiatry, tak też zrobiłem.

    U #psychiatra byłem na początku listopada, spoko lekarz wysłuchał tego co powyżej napisałem, opowiedział dokładnie co mi jest i są to zaburzenia somatyzacyjne.
    W skrócie, organizm gromadzi w sobie nerwy i wypuszcza je pod różną postacią: drętwienia, bóle/kłucie w klatce, zawroty głowy i wiele innych.
    Ludzie latają po lekarzach i się badają i wszystko wychodzi ok. a to wszystko na tle nerwowym.

    Dostałem Oropram na uspokojenie, przy czym zaznaczył od razu że zacznie działać dopiero za ok. 3 tygodnie i tak rzeczywiście było ale te 3 a nawet 4 tygodnie się męczyłem strasznie, schudłem 6 kg, do pracy jakoś chodziłem z zawrotami, które czasem mijały ale w domu tylko leżenie. Lekarz od razu powiedział, że możliwe że będzie potrzebna psychoterapia ale poczekajmy chwilę.
    Następna wizyta na początku grudnia, była poprawa, chociaż nie było idealnie, więc dalej bierzemy te same leki.
    W międzyczasie udało mi się dostać holtera - wszystko ok.

    Niedawno miałem kolejną wizytę, dostałem dalej te same leki, jest znaczna poprawa.
    Obecnie objawy to czasem delikatne odczucia w okolicach serca ale już nie tak jak kiedyś, praktycznie nie zwracam na to uwagi oraz czasem delikatne zawroty głowy jakbym był pijany, szczególnie od rana ale to zwykle 2-3 dni i potem z tydzień nic.

    Tu mała informacja, która wydaje mi ciekawa ale lekarz stwierdził że to nie ma nic wspólnego z tym: zacząłem mierzyć ciśnienie, było w miarę ok. ale pod koniec grudnia miałem przez dwa tygodnie podwyższone i poszedłem do rodzinnego, dostałem Nebilet na wyrównanie ciśnienia i właśnie od kiedy go biorę jest jeszcze lepiej, tak jakbym miał może jakieś skoki i one powodowały zawroty.

    Najgorsze było to, że kompletnie przez jakiś czas nie wiedziałem co mi jest, niby widziałem że coś na tle nerwowym ale niczym się nie denerwowałem a przynajmniej świadomie. W pracy wszystko ok., w domu też, jestem osoba pozytywnie nastawioną do życia, lubię się śmiać, nie mam #depresja a tu nagle przychodzi coś czego praktycznie nie można kontrolować i jesteś innym człowiekiem. Póki co nie mam zalecenia spotkania z psychologiem ale jeszcze zobaczymy.

    Jeśli macie pytania to piszcie śmiało, nawet jeśli przeczytacie to za kilka miesięcy szukają swoich problemów.
    nie bójcie się też iść do psychiatry, tylko sprawdzonego. Panuje tu mit, że psychiatra tylko leki zapisze - w zasadzie tak, on jest od tego i od wytłumaczenia co Wam jest a resztę przejmuje psycholog - jak jest u niego, tego już nie wiem...
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @dylann: Pierwszy atak miałem taki sam, nagle piorun i na glebę. W normalny dzień, przyszedlem rano do pracy i w szatni upadłem. Miałem o tyle szczęścia, że trafiłem od razu do rodzinego który skierował mnie do szpitala. Tam tomografia i diagnoza : pęknięty tętniak. Wtedy z nerwów już odleciałem. Kontrolna punkcja ledzwiowa nic nie wykazała. I tylko na strachu się skończyło.
      W szpitalu oczywiście wszystkie badania na plus, zdrów jak ryba. Nie będę pisał jak jest teraz.
      Apel na koniec, poczytajcie o chorobie zwanej "tężyczka".
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (8)

  •  

    Kolejna wizyta kontrolna u psychiatry po zmianie SSRI, kolejny raz mówię o tych samych skutkach ubocznych i kolejny raz proszę o skierowanie na psychoterapie. I uwaga- dostaje ten papier! Byłem do tego zupełnie nie przygotowany, że dopiero po powrocie do domu postanowiłem zaktualizować listę ośrodków gdzie mógłbym zrealizować skierowanie.

    Jeszcze w pracy, kilka godzien po wizycie odbieram telefon, dzwoni psycholog z PZP w którym uczęszczam do psychiatry z takim tekstem- 'proponuje termin terapii za 2 tygodnie'. Polska, 2019 rok, a ja dostaje termin psychoterapii indywidualnej w ramach NFZ odległy o zaledwie 2 tygodnie!

    Co tu się stało?

    #depresja #psychiatria #psychiatra
    pokaż całość

  •  

    Zdecydowałem o rezygnacji z psychoterapii, to chyba jedna z lepszych moich decyzji ostatnio- czyje się świetnie. Kilka dni przed planowaną kolejną wizytą u psychologa zobaczyłem w mieście plakat informujący o zbiórce na rzecz dzieci z domu dziecka. Pomyślałem że nie ma sensu marnować tych 150PLN na mnie, nie ma sensu dać zarobić złemu psychologowi skoro za te pieniądze jakieś dziecko może dostać fajny prezent, wyjechać gdzieś. Chciałem do końca walczyć z psychologiem i punktować jego nietrafne stwierdzenia, ale chyba wolę w tym wypadku odpuścić sobie swój kompleks naprawiania wszystkiego i wszystkich i zrobić coś dobrego dla innych.

    #depresja #psychiatria #psychiatra
    pokaż całość

  •  

    http://www.wykop.pl/ramka/4641715/facebook-instagram-czy-snapchat-prowadza-do-depresji-lepiej-ich-nie/

    Jestem zmuszony przyznać, że jest w tym sporo racji. Kiedyś w ogóle nie korzystałem z Social Mediów poza komunikatorem Gadu-Gadu. I byłem dużo bardziej szczęśliwy. Bo służył głównie komunikacji. Obecnie Facebook, Instagram i Snapchat. I to niczemu nie służy. Bo nawet jeśli podświadomie wiemy, że życie wszystkich nie jest kolorowe to pojawiają nam się wpisy, które opisują wyjazdy zagraniczne, jedzenie w świetnych restauracjach, zdjęcia z siłowni, zdjęcia w super ubraniach itd.

    Mimo, iż człowiek wie, że to wszystko na pokaz to i tak zaczyna porównywać się do innych. Uświadamia sobie ile w życiu traci, ile rzeczy nie osiągnął i wiele, wiele innych. Często to człowieka nie motywuje, aby działać tylko doprowadza do demotywacji. W szczególności kiedy kogoś zapytasz jak to osiągnął i okazuje się, że nie masz warunków czy możliwości finansowych, aby dojść do tego. Dobra dieta, dobre ubrania, dobre suplementy, dobra edukacja, dobry rozwój. To wszystko kosztuje.

    Wątpię, aby same social media doprowadzały stricte do depresji. Ale w mojej ocenie mogą ją utrzymywać czy nawet pogłębiać. Chociaż w długim terminie myślę, że jest to nawet możliwe jakby popatrzeć na to z innej strony.

    Czasami myślę, że najlepiej byłoby w pizdu wyjechać, odciąć się na dłuższy okres czasu, zarobić sporo siana, zacząć wszystko od nowa i cieszyć się wszystkim. Ta nagonka nas dobija. Myślałem, aby udać się do psychologa, ale na NFZ nie da rady. Wiecie ile musiałbym zapłacić za godzinną wizytę?

    #depresja #nerwica #feels #psychiatra #psychologia
    pokaż całość

  •  

    Ooo kurwa japierodole vikop pomocy. Jestem trzeźwy i nic ostatnio nie brałem, ale nagle odpalam muzykę i absolutnie każdy kawałek jaki włączę słyszę mega inaczej, wyłapuje każdy dźwięk w nim i widzę jego poszczególne elementy jak w jakimś programie do obróbki muzyki. Odczuwam muzykę jakoś trochę wolniej i w gorszej jakości, ale jednocześnie pięknej. Nie wiem co to może być, boję się bo niedawno miałem jeszcze inne podobne zaburzenia postrzegania i nie wiem czy nie zaczynam wariować na tym świecie. #zdrowie
    #narkotykizawszespoko #choroby #psychiatra #psychiatria #leczsiezwykopem nwm jak jeszcze zatagować
    pokaż całość

  •  

    Pierwsza wizyta u psychologa/terapeuty- chyba najdroższe 10 min mojego życia.

    Przy rejestracji dostałem do uzupełnienia dwa testy, jeden oceniający poziom depresji i drugi na osobowość. Obydwa znałem z Internetu, i nawet ucieszyłem się że w sieci można znaleźć tak wartościowe rzeczy.

    Przed pierwszą wizyta pojawiła się w poczekalni jakieś 10 minut wcześniej i od razu przeniosłem się w świat swojego matrixa. Pomimo że siedziałem około 3m od drzwi gabinetu byłem w stanie bez wysiłku usłyszeć co dzieje się wewnątrz. Od razu oczami wyobraźni zobaczyłem siebie w gabinecie, i perspektywa tego że drzwi są tak słabo wygłoszone a mam mówić z psychologiem szczerze o swoim spierdoleni strasznie mnie zdenerwował. Prawdopodobnie jest to po części spowodowane moja reakcja na łykane SSRI. Postanowiłem zwrócić uwagę psychologów i na ten problem.

    Tuż przed moim wejściem do gabinetu, do poczekalni weszła kobieta mniej więcej w moim wieku. Nie było by to nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że w jej twarzy po raz pierwszy zobaczyłem u innego człowieka że ma wyraźnie jakiś problem. Było to strasznie dziwne uczucie porównywalne z spotkaniem osoby wyższej ode mnie (mam 205cm wzrostu).

    Tak rozchwiany emocjonalnie weszłam do gabinetu psychologa. Po przywitaniu od razu poruszyłem temat akustyki pomieszczenia i słyszalności rozmów w nim prowadzonych na korytarzu. I tu kolejne zderzenie się z rzeczywistością, ponieważ psycholog stwierdziła że wie o tym i żebym się nie przejmował. To że człowiek do którego przyszedłem po pomoc nie nazwał tej sytuacji „problematyczną” jeszcze bardziej rozwścieczyło mnie, już w tym momencie chciałem zakończyć ten cyrk.

    Psycholog zaczął omawianie wyników moich testów od świadczenia “Jest Pan wzorcowy przykładem informatyka.” I to był dla mnie koniec. Jak człowiek posiadający wykształcenie psychologiczne może powiedzieć człowiekowi który ma 30 lat, nie ma przyjaciół nigdy nie był w żadnym związku i nie umie tworzyć normalnych relacji międzyludzkich że jest introwertykiem? Stwierdziłem z zaciśniętymi zębami hamują się przed krzykiem ze mogą być co najwyżej niedorozwiniętą spierdolią społeczną. Introwertykiem może ewentualnie mogły by być mój współpracownik który po weekend spędzonym na odwiedzinach u rodziny i przyjaciół ,chce odpocząć w ciszy z żoną i dziećmi. Po tych słowach wstałem życiem na stół 150 złotych i wyszedłem z gabinetu. Czy psycholog próbował mnie zatrzymać, coś tłumaczyć nie wiem wszystko zagłuszyć mój gniew.

    Teraz po pewnym czasie od tej wizyty i spokojnych przemyśleniach, wiem że będę chodził do tego człowieka na terapię tak długo aż zrozumie jaką krzywda może wyrządzić swoją niekompetencją. Może i jest to trochę masochistyczne, ale dla mnie to znak że może po prostu muszę zdarzać się z ludźmi na niewyścielanych stanowiskach i w niewłaściwych miejscach tylko po to żeby szybciej że sobą skończyć. Kolejka wizyta za parę dni.

    #depresja #psychiatria #psychiatra
    pokaż całość

  •  

    Psychiatra na NFZ w #warszawa przyjmujący w godzinach wieczornych poszukiwany.
    Próbowałam do dr Szewczyk ale nie da się dodzwonić.

    #pytanie #psychiatra #mirkopomusz

  •  

    #dda #depresja #nerwica

    Pochodzę z rodziny alkoholowej i dysfunkcyjnej. Ojciec chlał, robił długi i awantury. Za moją namową matka rozstała się z nim ,gdy miałem 15 lat. Moje dzieciństwo to wódka w domu, krzyk i awantury, interwencje policjantów w domu oraz listy z windykacji i od komornika. Cudem udało się z tym wszystkim uporać. Jednak nie wiem jak to nazwać, ale mam problem z matką.

    Po maturze poszedłem do pracy chociaż byłem zdolny. Z 1000 zł wyjechałem do Warszawy i zacząłem od fizycznej roboty na sortowni pocztowej. Z tego co mi zostało starałem się pomóc mojej jedynej siostrze aby mogła skończyć liceum i pójść na studia i przerwać ten ciąg dziedziczenia biedy. W międzyczasie ja też ukończyłem studia, obecnie jestem korposzczurem, ale nie narzekam bo mam ok. 1,5 średniej krajowej.

    Matka zaczęła oczekiwać ode mnie cudów. Sama obecnie pracuje za okolice minimalnej pensji i wiecznie narzeka. Staram się ją odwiedzać regularnie, ale każda wizyta kończy się jakąś kłótnią albo zadrażnieniem. Dlaczego? Zauważyłem, że matka nauczyła się przenosić obowiązki, które powinien spełniać jej mąż i ojciec rodziny. Stało się tak mniej więcej od momentu rozwodu. Wszystkie sprawy domowe, zakupy, naprawy czy też pomoc finansowa siostrze w czasie jej nauki spadały defacto na mnie. Trwa to do dnia dzisiejszego. Matka ma straszne tendencje do wiecznego narzekania czym odbiera mi chęć do życia. Dodatkowo strasznie wyczekuje pieniędzy ode mnie. Staram się jej pomagać, ale kurcze ja też mam pewne koszty, a poza tym chciałbym pożyć wreszcie normalniej.

    Przez takie dzieciństwo, jestem #przegryw mimo 27 lvl. Po prostu wszystkie #zwiazki rozlatywały się z mojej winy. Boję się stworzyć rodziny i powtórzyć schemat mojej matki i ojca.

    Byłem u #psychiatra, który słusznie stwierdził #dda. Przepisał mi sertralinę na unormowanie poziomu stresu, ale nie chciałem tego brać bo kupa skutków ubocznych. Postanowiłem, że przepracuję to sam w głowie. Ale zachowanie mojej matki wiecznie to zaognia. Ale przecież nie mogę zerwać z nią całkowicie kontaktu.

    Myślicie, że pomogła by mi #psychoterapia? Czy rozegrać to jakoś inaczej?

    #oswiadczenie
    pokaż całość

    •  
      N................y

      +2

      @Bez_sens-1: psychoterapia to podstawa.
      Poza tym mitingi dda/ddd (pewnie Ci to psycholog zaproponuje w ramach wspomagania terapii) - posłuchasz innych ludzi z tym problemem, jak sobie radzą, jak będziesz chciał, to możesz się również podzielić swoimi troskami. Poza tym dobre, żeby bezbolesnie „wyjść do ludzi”.
      Musisz jasno wyznaczyć matce granice.
      Ona ma swoje życie, Ty swoje. Możesz jej pomagać, ale tylko na tyle ma ile możesz i masz ochotę, a ona nie ma prawa wchodzić Ci na głowę.

      Generalnie rodzice „wspoluzaleznieni” i uzależnieni są toksyczni i zwykle „wchodzą na głowę” swoim dzieciom, wzbudzając w nich poczucie winy i obowiązku wobec siebie (odwrócenie roli), choć powinno być odwrotnie (w sumie to oni są odpowiedzialni za Twoje zmarnowane dzieciństwo)
      Nie pozwól sobie wejść na głowę. Nie jesteś w żaden sposób odpowiedzialny za wybory życiowe matki. To ona powinna Ci być wdzięczna, ze dzięki Twojemu wsparciu uwolniła się od alkoholika, a jej córka wyszła na ludzi.
      Trzymam kciuki, żebyś znalazł w sobie dość siły, by tym razem zawalczyć o siebie, a nie o wszystkich innych wokół, jak to do tej pory robiłeś.
      pokaż całość

    •  

      W przypadku DDA psychoterapia to podstawa. Dobre rezultaty dają grupy wsparcia DDA, ale jeśli nie czujesz się dobrze w grupie, możesz też zdecydować się na terapię indywidualną. Warto wcześniej się zapoznać z różnicami pomiędzy różnymi nurtami psychoterapii, żeby wybrać ten który do Ciebie najbardziej pasuje:
      http://terapiarodzinna.com/biblioterapia/psychoterapia/psychoterapia-po-ludzku/ pokaż całość

    • więcej komentarzy (5)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Ostatnio kilka razy w ciągu ostatnich miesięcy budze sie śmiejąc. Jest to taki dziwny śmiech, nienaturalny (może to wina wybudzenia i zaspania), czasami wiem że śniło mi sie coś wesołego, a czasami jak sie obudze ze śmiechem to nie pamietam co mi sie sniło bo ide dalej spać. Choruje na #nerwica i jak wiadomo przy tym to wszystko wywołuje lęki także odrazu zacząłem sie martwić czy wszystko ze mną okej. Nie zdarza sie to w dzień, tylko zawsze w nocy, głównie nad ranem. Dziś miałem kolejny tego typu epizod: śniło mi się coś już nie pamiętam co i zacząłem sie w śnie smiać, obudziłem sie i przez chwile śmiałem sie głośno o godzinie piątej nad ranem, skumałem że to tylko sen i przestałem jak sie ogarnąłem i dalej poszedłem spać. O moim śmianiu w czasie snu już mi wspominała żona. W tym miesiącu to już trzeci raz. Czy to normalne tak samo jak gadanie przez sen, czy coś gorszego?

    #psychologia #psychiatra #zdrowie #zdrowie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mircy

    #gdynia #gdansk #sopot #trojmiasto
    Od ok miesiące nie palę zioła. Paliłem codziennie, wieczorem. Ja wiem, że tutaj jest #narkotykizawszespoko ale marihuana niewłaściwą osobę potrafi prawdziwie uzależnić. A syndrom odstawieniowy po paru latach jest naprawdę poważny, z drgawkami przez pierwsze dni włącznie. Więc darujcie sobie komentarze, że się nie da.

    Ale mam problem..
    Znalazłem motywację w życiu, zmieniłem w nim parę rzeczy, wszystko idzie w dobrym kierunku, byłem mega szczęśliwy na początku, ale przez ostatnie pare dni następiło jakieś konkretne załamanie. Nie, nie mam ochoty zapalić, jakimś cudem wszystkie pozytywy, których doświadczyłem w ostatnich tygodniach trzymają mnie zdala od tego. Ale zaczynam chyba rozumieć ludzi z depresją. Przez ostatnie dni w głowie szumi mi jakby wodospad myśli, mam ochotę wyjechać, natychmaist, daleko stąd, sam, nie potrafię tego powstrzymać, co chwile jakieś dzikie egzystencjalne, nihilistyczne myśli o śmierci. Libido kompletnie leży i kwiczy. Nie potrafię się odnaleźć. Jeśli się nie skupię bardzo mocno na czymś (nauka / czytanie / aktywnosc fiziczna) to wszystko mnie oblewa jakas zdwojona sila, a ostatnio nawet tym nie moge przykryc tych objawow.

    Myślę, że potrzebuję profesjonalnej pomocy.

    Czy ktoś zmagający się z podobnym problemem z Trójmiasta, może mi polecić jakąś grupę terapeutyczną, gdzie mógłbym się z tego wszystkiego wygadać? Myślę, że to już by mi mocno pomogło. Potrzbuję też namiar na dobrego psychiatrę, który ma doświadczenie z zespołami odstawieniowymi i mnie zrozumie, wysłucha i nie wyśle do czubków. Potrzbuję pomocy

    #psychologia #uzaleznienia #psychiatrapotrzebnyzaraz #psychiatria #psychiatra

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    Dodatek wspierany przez: Nie siedź w domu w ferie i w wakacje
    pokaż całość

    źródło: d-nm.ppstatic.pl

  •  

    Mania i depresja w pigułce? Proszę bardzo - użyję tutaj jako przykładu swojego własnego stosunku do "Kanon D - dur" Pachelbela...

    stabilnie, na lekach - piękny utwór, aż chce się żyć, bardzo uspokajający i motywujący

    w okresie depresji - ryczeć mi się chce, utwór strasznie smutny, ale chcę go dalej słuchać - ból emocjonalny sprawia mi przyjemność

    w okresie manii - nie chcę nawet tego słuchać, za wolne tempo, za bardzo melancholijne, potrzebuję czegoś bardziej ruchliwego

    #psychiatra #psychologia #psychika #feels #depresja
    pokaż całość

    +: ivbefre, S..........k +5 innych
  •  
    P......l

    +9

    Dobra uj, dzisiaj mowie starszym o problemach i ze chce isc do #psychiatra Trzymajcie kciuki
    #fobiaspoleczna #derealizacja #psychiatria

    +: a_ma_pan_dowud, K........o +7 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy istnieje jakaś grupa "wsparcia" w której są osoby, które mają problemy z interakcją miedzyludzką, fobie społeczne gdzie razem w grupie pracują nad tym by nauczyć się rozmawiać z ludźmi, łamać psychicznie bariery, itd?
    #psychologia #pytaniedoeksperta #psychiatra

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wszyscy znajomi wychodzą na imprezy, bawią się. Ja w wieku 13 lat dostałam fobii społecznej, a potem innych pojebanych rzeczy. Ominęło mnie praktycznie całe gimnazjum gdzie każdy wszystkiego próbował a ja siedziałam w pokoju i bałam się wyjść po bułki. Teraz jest lepiej (chociaż nadal odczuwam lekki niepokój kiedy mam wyjść z domu i dostaje zawału jak ktoś dzwoni do drzwi xD), dostaje propozycję wyjścia ze znajomymi ale nadal siedzę w domu bo boje się że mi odjebie na miejscu i nie będę wiedziała co robić. Boje się że jak teraz nie będę przebywać z ludźmi to wkońcu stracę znajomych i zostanę sama. Pójście do psychologa ma sens? Z fobią już nie mam takiego problemu tylko bardziej tego że dostanę jakiegoś ataku paniki czy czegoś w tym rodzaju.
    #psychologia #fobiaspoleczna #psychiatra #przegryw #pytanie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: sokytsinolop
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Powiedziałem psychologowi o tym że chcę ze sobą skończyć podając konkretną datę, a ten zrezygnował z dalszego leczenia dla mnie.

    Wczorajsza rozmowa z psychologiem (leczę się u niego od 3 lat) okazała się być zupełnie inna niż wszystkie pozostałe. Po 12 latach terapii (u różnych osób, przez różny okres czasu, z różnymi przerwami) jestem w pewnym stopniu świadomy wahań mojego stanu. Posiadam bardzo złą cechę przyrównywania się do innych, przez niektórych interpretowaną jako zazdrość. Momenty ważne i szczęśliwe innych osób powodują u mnie załamanie stanu psychicznego. Np. po tym jak koledze z pracy urodziło się pierwsze dziecko przez okres 2 tygodni nie jadłem, spałem 2-3h dziennie, byłem nieobecny. Takie momenty silnie uświadamiają mi dobitnie że jestem tylko kawałkiem chodzącego mięsa. W myślach już mogę porównać siebie 30 letniego człowieka który nigdy nic nie osiągnął i zawodzi wszystkich po kolei, do człowieka który żyje normalnym życiem. Wiem jakie to złe. Ostatnio dowiedziałem się że kolega spodziewa się narodzin drugiego dziecka. Potrafię sobie wyobrazić jak przeżyje to wydarzenie. Wszystko to opowiedziałem psychiatrze, dodając że październik będzie ostatnim miesiącem mojego życia. Ten odpowiedział że nie zamierza posiadać w swojej historii pracy pacjenta samobójcy i nie życzy sobie żebym przychodził do niego ponownie.

    Może faktycznie, skoro zdecydowałem nie powinienem szukać pomocy?
    Może znacie dobry zestaw #psychiatra / #psycholog w #gdansk który przyjmie pacjenta w stanie terminalnym?

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

  •  

    Teraz wiem czemu chcialo mi sie wymiotowac i bolala glowa. Mam zrenice na prawie cale oczy (ʘ‿ʘ)
    #depresja #schizofrenia #nerwica #psychologia #psychiatra #leki #narkotykizawszespoko

    +: M..........e, A.....h +6 innych
    •  

      @miaudoczka: ja pierdole "nie wie się które myśli są twoje". Wszystkie są twoje. Miałem coś podobnego przez chwilę i wystarczył TRENING UWAZNOSCI. Wcale ci się mózg nie zepsuł, tylko nie umialas go kontrolować.. teraz będziesz wpierdalac leki do końca życia albo do czasu kiedy ci się nie znudzi.

    •  

      @miaudoczka: co za czasy, żadnych medytacji, zerowa samoświadomość, żadnej odpowiedzialności za stan swojego umysłu i tylko psychotropy żeby sie wyregulować chemicznie. Nie pozdrawiam. Cpaj dalej

    • więcej komentarzy (26)

  •  

    nowy psychiatra, nowe leki, nowe zycie (。◕‿‿◕。)

    pokaż spoiler nowe są buspiron i wenflaksyna, poza nimi jeszcze jem lamotrygine, perazyne, kwetiapine i hydroxyzyne

    #depresja #schizofrenia #nerwica #psychologia #psychiatra #leki pokaż całość

    +: B....n, VintagE25 +21 innych
  •  

    Zdecydowałem. Jutro zapiszę się do #psychiatra
    Trzymajcie kciuki, żebym nie zrezygnował.

    Dotąd zmieniałem zdanie dlatego, że mój humor to była jedna wielka huśtawka. Bałem się zapisać, bo co jeśli wizyta wypadnie akurat wtedy, kiedy już będzie dobrze? Ale te gorsze momenty cały czas wracają, a ja się boję, że to może stać się zbyt silne i że mogę przez to zmarnować sobie życie.

    Smutno mi tylko, bo jeśli dostanę jakieś leki, to najprawdopodobniej oznacza to przerwę z krwiodawstwem. Ale przecież to moje zdrowie jest najważniejsze.

    #depresja #psychiatria
    pokaż całość

  •  

    Dzisiejszy dzień jest dla mnie bardzo ważny.
    Podjęłam słuszną decyzję i umówiłam się sama po raz pierwszy do #psychiatra.

    Boję się jak skurwesyn, bo doszłam do etapu, gdzie nauczyłam się tak perfekcyjnie żyć z depresją i natręctwami, że w pewnym momencie stało się to wygodne.

    Tym bardziej się boję, bo kiedyś poszłam do psychologa i lekarza, od których wyszłam opierdolona, że jak to mogę mieć natręctwa w wieku 20 lat, ale z receptą na xanax ( ͡º ͜ʖ͡º).

    Wiem, że lekarz będzie naciskać na pobyt na oddziale. Trzymajcie za mnie kciuki :)

    Nie wiem, jak to otagować #nerwica #depresja #szpitalpsychiatryczny #oswiadczenie #psychiatria
    pokaż całość

    •  

      @nowylogin234: hmm... lekarz pierwszego kontaktu zdiagnozował mi to ibs, ale objawy są inne. Tu chodzi o to, że w pewnych momentach zaboli mnie jakieś miejsce w brzuchu jakiś skurcz. Kiedyś to było częściej. Lekarz powiedział, że to dlatego, że moje jelita nie mieszczą się w moim brzuchu. Jestem dość szczupły. Nie chcę mi się wierzyć, że przez to. To nie jest powiązane z tym co jem. To raczej z nerwów, napięcia. Pojawiło się jak miałem 20 lat. Lekarz mi przepisał jakieś tabletki, toteż brałem przez 2 tygodnie. Czasami to powraca.

      Robiłeś USG?
      pokaż całość

    •  

      @MrBanana: Nie robiłem usg jelit chyba z tego co pamiętam. TO ty nie masz zespołu jelita wrażliwego stary. Bo charakterystyczny aspekt tego to jest nagłe parcie na wypróżnianie. Często w niekomfortowych sytuacjach/ całkowicie losowych, niekiedy ostry krótki ból jakby cie miało rozsadzić

    • więcej komentarzy (25)

  •  

    Polecacie jakiegoś #psychiatra i #psycholog w #torun ? Wahania nastroju i ogólnie brak sił
    #depresja

    +: N.................h, Renard15 +4 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    2 miesiące temu zacząłem pracę w korporacji dość dużej znanej firmie korporacji. Sama korporacja ma ok 400 osób wiec nie jest duża ale każdy sobie chwali pracę w niej, nikt nie narzeka ani na atmosfere w pracy ani na zarobki, no nikt poza mną. Na początku gdy miałem 1 dnia szkolenie o firmie i poznałem firmę, miłych ludzi itd. to było fajnie i się cieszyłem że znalazłem tu pracę do momentu aż nie poznałem swojego teamu. Potem zacząłem pracę w teamie którego nienawidzę. Do pracy przychodzę z podwyższonym ciśnieniem, bólem brzucha, czerwony jak burak, który jest zestresowany. Az boję się że dostanę jakichś wrzodów czy innej choroby serca. Teraz jest sobota a ja ciągle myślę o pracy, czuję strach i stres i jestem spięty przed nadchodzącym poniedziałkiem (ogólnie to jestem spierdoliną i kiepsko sobie radzę ze stresem).
    Paradoksalnie w firmie nie ma zachrzaniania i wyrabiania targetów bo każdy sobie radzi poza mną i to wcale nie jest sytuacja że to złe korpo jest bo każą ci zapierdalać non stop tylko ja sobie nie radzę... Niektórzy w 6h robią to co mają w 8h do zrobienia i reszte czasu sobie siedzą w kuchni czy gadają z innymi. Ja z kolei często na nadgodzinach zostaję albo moje obowiązki przejmują inni z teamu przez co jestem nienawidzony. Miałem krótkie szkolenie bo trwało ono 5 dni z zakresu tego co robie i już od samego początku mi wypominano że wolno to wszystko robię, że muszę się pośpieszyć, już w 1-2 dniu szkolenia że po prostu muszę na tempa się tego nauczyć. Wtedy akurat babka szła na macierzyński i mówiono mi że w tydzień mam wszystkiego się nauczyć precyzyjnie i w ogóle.. a normalnie większość miała 2-3 szkolenie... I to nie tylko team leader mówił że mam żółwie tempo ale też inni z zespołu. Jak babka poszła na macierzyński to bylo piekło bo ciągle pytałem sie co i jak robić, a team wkurw łapał i mi wypominał że miałem szkolenie i już dawno powinienem to umieć. I tak jest w sumie do tej pory. Teraz jest lepiej niż na początku ale każdy mi wypomina że wszyscy już samodzielnie to ogarniali po 2 tygodniach, a ja już 2 miesiące pracuję i wciąż się ciągle pytam o jakieś podstawy. Do tego dostaję dużo zjeb bo czasami zdarza mi się coś źle zrobić albo się pomylić i przeze mnie mój team leader dostaje zjebe a potem ja i jest koszmar. Team składa się z 7 osób włączając mnie. Team leaderka to kobieta która ma taki typowy styl bycia suki i księżniczki co ma wszystko racje, więc wchodzenie z nią w dyskusje nie ma sensu bo spierdolina taka jak ja nie ma szans z nią wygrać. Jest też taki nadęty kuc (długie włosy) który sobie ciągle robi ze mnie jaja dlaczego ja po takim czasie niczego nie umiem. Jest też taka psiapsiółka team leaderki która ma parcie na awans i ciągle stara się jakieś uwagi do teamu dać a najwięcej na mnie leci. Mamy nawet w teamie murzyna który nie mówi po polsku tylko po angielsku ale nawet on wykonuje mniej błędów niż ja chociaż on pracuje tu od roku a nawet jak czasami błąd jakiś zrobi to nikt na niego nie wrzuca bo to obcokrajowiec i trzeba szanować.

    Nie uważam się za jakiegoś ułomnego człowieka chociaż może to po prostu stres tak na mnie działa... chodziłem do psychiatry 2 lata z diagnozą zespół lęku uogólnionego, zaburzenia depresyjno-lękowe połączone z zaburzeniami nerwicowymi. Chyba praca na open space z teamem nie jest dla mnie, to jest jakiś koszmar. Nie nadaję się do takiej pracy.

    Obecnie rozważam zwolnienie się ale boje się tego co będą mówić ci ludzie z zespołu. Boje się tego zrobić, czuje się jak jakiś więzień, przed podjęciem tej pracy pracowałem w innych firmach i nigdy nie było takiej sytuacji jak teraz, a teraz czuje się zupełnie stłamszony przez mój team. Okres wypowiedzenia mam 2 tygodniowy i to co się by dzialo to nawet wole sobie nie wyobrażać. Niby jestem na najniższym stanowisku i nie miałem formalnego szkolenia tylko od razu kazali mi siadać za biurkiem i robić swoje rzeczy bez żadnych materiałów szkoleniowych ale po prostu już jakiś czas to ogarniam i jak ich opuszczę to moje obowiązki przejdą na nich i będą mi to ciągle wypominać. Kluczowy do tej pracy jest język angielski i francuski i teraz firma może mieć problem ze znalezieniem tego. Ja jestem spierdolony i nie potrafię przyjmować krytyki bo zaraz ciągle o tym myślę. Pamiętam jak po 1 tygodniu pracy mialem nawet myśli samóbójcze bo pogłębiła mi się depresja. Ale już nawet mając w dupie firmę i to że to co robię będzie dla nich niedobre (że zwolnienie jest po 2 miesiącach pracy) to boje się że po mieście (Wrocław) rozniesie się że po 2 miesiącach opuszczam takie firmy i że będę miał problem ze znalezieniem kolejnej pracy. Niby Wrocław to duże miasto i tutaj jest dużo firm ale mieszkam tu od niespełna roku i tutaj zostałem zatrudniony przez firmę outsourcingową. Czyli oni też o moim odejściu na pewno się dowiedzą.

    Ogólnie to mam dość, żyję w wiecznym stresie i strachu a najgorsze jest to że ja wiem że to nie jest korpo winne temu stanu rzeczy bo inni robią to samo co ja dość zgrabnie i szybko i z tego co mi opowiadali już po paru dniach wszystko sami ogarniali, a ja po 2 miesiącach wciąż mam problemy i wiecznie dostaję zjeby. Mam ochotę naprawdę się zajebać bo pewnie jak znajdę kolejną pracę to też będzie to samo, nie potrafię radzić sobie ze stresem, strachem i winne jest moje spierdolenie. W poniedziałek ustawiam wizytę u psychiatry żeby zapisał mi jakieś piguły bo chyba czas wrócić do leczenia.

    #pracbaza #psychiatra #przegryw #depresja #spierdolenie

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: kwasnydeszcz
    pokaż całość

    +: invisibleborder, sonrisa +4 innych
  •  

    Witajcie Mirki i Mirabelki.
    Jestem @gikeryooo i jestem alkoholikiem.
    Postanowiłem, że również opowiem swoją historię z moją chorobą jaką jest #alkoholizm
    Przygodę z piciem (nie mówię tu o spijaniu pianki z piwa za małolata) zacząłem mając około 16 lat. Standardowo, jak pewnie większość z nas piwko ze znajomymi, ogniska domówki itd. Później były pierwsze imprezowe urwania filmu, kac, wpadki u rodziców którzy wyczuli alkohol. Normalny buntujacy się nastolatek w tamtych czasach.
    Życie sobie miało i w wieku nie pamiętam dokładnie ale myślę że około 25 roku życia (teraz mam 32) zaczęło się u mnie picie jednego piwka wieczorem przed snem przy kompie. Po pewnym czasie tych piwek było już dwa, później trzy i tak dzień w dzień. Na dobry humor, na zły, na doła, na każdą okazję piwko było w sam raz. Po ślubie zaczęły się trochę schody bo mój #rozowypasek twierdził że za dużo pije tego piwa, ale co ona tam wiedzieć. Zawsze, ale to zawsze miałem jakieś wytłumaczenie. Oczywiście niejednokrotnie miałem, zazwyczaj rano, po grubszm piciu myśli, że może faktycznie jestem alkoholikiem i że "od dzisiaj nie pije" ale znikały do wieczora i znów upragnione piwko. Jeśli chodzi o pracę, zawsze wykonywałem swoje obowiązki najlepiej jak mogłem. Przez picie, nigdy nie zdarzyło się, abym do pracy nie poszedł, czy żebym napity w niej był. W domu jak to w domu, jak sądziłem tak ma być. Po pracy obowiązki domowe, pomoc żonie itd. W sumie wszysto na odwal, bo w myślach już miałem piwko które się zbliża. Mój problem z alkoholem zauważyłem Po raz pierwszy gdy mój #rozowypasek będący w ciąży już na wylocie nie mogła na mnie liczyć, gdyby nagle zaczęła w nocy rodzić. Piwo było ważniejsze. Tłumaczyłem sobie, że ktoś tam pojedzie, i problemu nie ma. Dziecko się urodziło, życie się zmieniło ale jedno było nadal przy mnie, piwo.
    W kwietniu 2016 przydarzył mi się incydent "prawie zasłabnięcia" poszedłem do lekarza, porobiono mi badania i okazało się że wszystko ok. Rozmawiałem z paroma osobami i doszedłem do wniosku, że może to na tle psychicznym (od maleńkości miałem różnego rodzaju tiki nerwowe). #psychiatra stwierdził że to moje zasłabnięcie to napady lękowe (myśli że zaraz umrę, zemdleje, ogólnie wszystko co najgorsze). Przepisał mi dropsy i zasugerował, żebym zgłosił się do poradni uzależnień. Po cichu go wyśmiałem. Że niby ja alkoholik? Przepisał mi dropsy, które po zmieszaniu z alko mogły zrobić dopiero niezły armagedon lęków. Uwierzylem mu, i nie piłem, ale zamiast robić się lepiej było coraz gorzej. Postanowiłem po ponownej sugestii psychiatry, że jednak pójdę pogadać do terapeuty. Okazała się być kobietą (pozdrawiam Panią Elę ;)) I wyobraźcie sobie, powiedziała mi że jestem alkoholikiem. Bardzo mnie to zabolało psychicznie, nie mogłem się pozbierać po tym spotkaniu, ale to ze jestem alkoholikiem doszło do mnie tak na prawdę po gdzieś około 8 miesiącach terapii. Wcześniej, co Pani Ela mówiła jednym uchem wypadało drugim, sami wiecie. Zacząłem brać do siebie wszystkie jej rady i musicie mi uwierzyć, życie stało się lepsze, szcześliwsze. Teraz po 14 miesiącach w trzeźwości, wiem jakie moje życie, jak piłem było bezsensowne i zakłamane. Oszukiwałem żonę, siebie, bliskich i znajomych a wszystko po to, aby pić. Moje życie skoncentrowane było na piciu, tylko ono się liczyło. Teraz widzę, co znaczy szczęście, przeżywam wszystko świadomie, pracuje nad sobą, nad moimi emocjami i zachowaniem. Alkoholikiem staje się raz, i nie ma się nawet co łudzić, że to minie. Alkoholizm jest chorobą śmiertelną, niszczącą życie po całości. Jakbym miał pisać o wszystkim, to chyba serwery na wykopie by padły :)
    Podczas terapii i mojego trzeźwienia zdobyłem już jakąś wiedzę i doświadczenie. Jeśli macie jakieś pytania do mnie, śmiało piszcie. Odpowiem na każde pytanie nawet najbardziej niewygodne. Mówią, że żeby zdać sobie sprawę że jest się alkoholikiem trzeba sięgnąć dna. Ja na szczęście tylko się do niego zbliżyłem i się w miarę opamiętałem. Mam nadzieję, że już tak zostanie. Jedno jest pewne. DZISIAJ SIĘ NIE NAPIJE!!!
    Wołam @metrom, on też może coś na temat tego ścierwa jakim jest #alkoholizm powiedzieć.
    To by było na tyle moich #gorzkiezale
    Zachęcam do wzięcia udziału w dyskusji w komentarzach.

    PS. Nie pisze tego żeby się pochwalić że nie piję. Chce Was ostrzec, gdyż granica między normalnym piciem (jednego piwka przed snem) a wpieprzeniem się w #alkoholizm jest bardzo cienka i niezauważalna.

    #mirkogw
    pokaż całość

  •  

    brana jest w ogóle możliwość braku dragów i gwałtów, że dziewczyna po prostu zbzikowała na tle nerwicowym? W sensie, że z samotności, stresu itd. dostała schizofrenii i/lub dwubiegunowości i miała incydent paranoiczny, ewentualnie epizod maniakalny?
    #magdazuk #psychiatra #psychologia

  •  

    #krakow #psychiatra #psycholog #depresja #dda #terapia #nerwica

    Czy ktoś mógłby polecić dobrego psychologa na dłuższą terapię z osobą z depresją, syndromami dda, a ostatnio także i śmiercią bliskiej osoby? Potrzebny jest dobry ogarniacz na terapie solo, który interesuje się losem swoich pacjentów. Chodzi tu raczej o typową terapię psychologiczną, farmacja ewentualnie mocno pomocniczo. Może być na pw. Ktoś coś cokolwiek?
    Z góry zakładam prywatnie, ale jak ktoś ma namiar na dobrego terapeutę z nfz to też poproszę.
    pokaż całość

  •  

    Obraz w gabinecie lekarskin na oddziale psychiatrii dziecięcej .
    Ktos może zna autora ?

    #obraz #malarstwo #medycyna #psychiatra

    źródło: fromapp.jpg

    +: s.....r, h_poirot +5 innych
  •  

    Już po psychiatrze, dostałem silniejsze leki niż obecnie i w nieco większej dawce, i coś na sen żebym nie siedział na nocnej, tylko na dziennej jak frajer :/ #depresja #psychiatra wołam @americanfootball bo się o mnie martwi :333

    +: WujaAndzej, a..............l +6 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Czy ktoś z wie jaki kierunek podjąć z wybitnie trudnym dzieckiem?
    Jestem z kobietą, która z poprzedniego małżeństwa ma sześcioletnią córkę. Dziecko jest inteligentne, rozmawiając z nią ma się wrażenie, że jest znacznie starsza. Problem jest w tym, że jest niesamowicie niegrzeczna w pewnych sytuacjach. Jeżeli czegoś nie chce, lub coś chce, rozpętuje piekło. Dzisiaj postanowiła, że nie chce mieszkać z nami, spakowała się w jakiś swój plecak i oznajmiła, że będzie bezdomną i możemy ją odwiedzić pod Biedronką, jak już zmienimy zdanie (dziecko lvl6, sic!). Zaciągnięta siłą do pokoju po półgodzinie kręcenia się po ulicy pod domem, została przyłapana na staniu na parapecie - powiedziała że będzie skakać. Rozpina się z pasów w samochodzie, wchodzi do bagażnika, szarpie za klamkę, jak jest w transie nie ma z nią żadnego porozumienia, zachowuje się jak jakiś jebany mini-berserk.
    Działa na nią lanie (na 10 minut), boi się jedynie swojego ojca, bo jak on da jej w dupę, to tak jak należy, a nie jak mój #rozowypasek - klapsa srapsa. Ja z oczywistych powodów nie podnoszę na nią ręki, aczkolwiek jak podnoszę głos to cichnie i nie podejmuje ze mną dyskusji, zawsze kieruje je do matki.
    31 letnia kobieta płacze mi w ramię, że to dziecko ją wykończy, a to ledwie 6letni gówniak. Sam czasami mam ochotę zlać jej dupę i tak ją zdominować, żeby bała się odezwać, ale wiem, że to tylko chwilowo załatwi sprawę, a problem tylko pogorszy.

    Oczywiste jest, że należy podjąć jakąś terapię, byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mógł wskazać jakieś konkrety. Psycholog dziecięcy, psychoterapeuta, psychiatra? Jakiś konkretny kierunek działania? Albo chociaż jakąś lekturę, żeby człowiek mógł nauczyć się życia z diabłem w ciele dziecka.
    #psychologia #psychiatra #dzieci #rodzicielstwo

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Mówimy, że teraz nie mamy tyle pieniędzy. Ona na to - to pokaż swój portfel. Z naszej strony już olewka i brak reakcji na żądania, więc mała dobiera się do torebki mamy i wyciąga portfel. Nasz sprzeciw - jej furia i wbieganie na ulice.

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ekspertem nie jestem, ale wydaje mi się że mała potrzebuje po prostu bardzo dużo uwagi, cierpliwości i wyrozumiałości, wiem jak dziecko ciężko odreagowuje zmianę opiekunki w przedszkolu, a co dopiero zmiany w rodzinie.

      Odnośnie tej konkretnej sytuacji to sam nie wiem czemu ale aż mi się przykro zrobiło, dziecko świata nie rozumie, czegoś żąda bo tak jest nauczone, słyszy że nie ma pieniędzy, zauważ że zazwyczaj jest to skrót myślowy oznaczający "jeśli to byśmy kupili to zabraknie na inne wydatki" albo "nie możemy sobi pozwolić na kupno tak drogich zabawek, ponieważ odkładamy na costam", mała zwrot "nie mamy pieniędzy" odebrała jako "nie mamy pieniędzy". zamiast olewki i braku reakcji może lepiej wytłumaczyć o co chodzi? sprzeciw wobec sprawdzenia torebki wygląda dla niej jak próba zatajenia kłamstwa.

      Nie zorzum mnie źle, nie mam wam nic do zarzucenia, takie sytuacje są ciężkie, ale coś zdecydowanie trzeba z tym zrobić
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (27)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Oto przykład, dlaczego często tłumaczę ludziom, że korzystanie z psychiatry to eksperymenty na samym sobie. To leki z jakiś 2 lat maksymalnie, które nie zadziałały. Kiedyś moja doktor przez 1,5 roku faszerowała mnie jednym lekiem, więc ją zmieniłem. Obecny doktor to świetny człowiek i słucha, co mi nie pasuje w każdym leku. Każdy z nich brałem minimum 2-3 miesiące, żeby nie było, że odrzucam je przez ciężki okres początkowych efektów ubocznych - wszystko musi się przyjąć, poprzednie leki muszą zejść z organizmu. Część z nich brałem oczywiście dłużej, ale ostatecznie dochodziło do zmiany, bo jednak albo nie pomagały na tyle przy depce i nerwicy, albo ich efekty uboczne zbyt przeszkadzały, więc szły w odstawkę, a zapas chemii w szafce stopniowo wzrastał. A to tylko jakaś 1/4 wszystkich, jakie brałem przez 6 lat walczenia z depką.

    Obecne uważam za całkiem dobre - choć wiadomo, pojawia się obawa w głowie, przez ile tak będzie.

    Ale pamiętajcie mirki - dobre leki to tylko max 50% sukcesu. Reszta to terapia/praca nad sobą/ realizowanie swoich planów. Leki nie zrobią z Ciebie lepszego człowieka - pomogą po prostu zwalczyć pewne problemy, które wynikają już typowo z zaburzeń w mózgu, jak choćby niedobór serotoniny.

    Reszta to łamanie swoich barier z terapeutą, sport, praca w której widzicie sens, hobby i pasje, ukochana kobieta u boku i wspaniali przyjaciele na dobre i na złe. I szczerość z nimi - nie ma się co zamykać przed światem, gdy z zewnątrz jesteś spoko gościem, ale w środku szukasz już tylko grobu. Sam żałuje, że u psychologa wylądowałem dopiero 4 lata po rozpoczęciu tej nierównej walki - wiele rzeczy pewnie miałbym juz do przodu :)

    #depresja #nerwica #przegryw #psychiatra #psycholog #psychiatria #feels

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

    +: a...c, CptBrit +7 innych
  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mam problem, zresztą nie jeden. 2/3 mojego życia zmarnował mi ojciec alkoholik i kompletnie nienormalna rodzina i tu za wiele się zresztą nie zmieniło. 1/3 zaś doświadczony tym co doświadczyłem marnuję sobie sam. Ogólnie całe życie udawałem na zewnątrz, że jest ok do tego stopnia, że mało kto wie co się działo w domu i z czym borykam się na co dzień. Jakoś funkcjonuje na świecie, ale nie ukrywam, że z wiekiem mam coraz mniej sił i chęci. Mój główny problem to najróżniejszej postaci lęki, nawarstwiło się tego tyle, że nieraz nawet wykonanie prozaicznej rzeczy wymaga ode mnie tyle wysiłku, że odpuszczam w życiu wszystko to co nie jest mi niezbędne do życia. Nawet nie wiecie ile rzeczy które chciałem zrobić odpuściłem w życiu. Myślałem, że z wiekiem to się zmieni, ale niestety nie. Jest chyba coraz gorzej, trudniej. Mało co mnie cieszy, bo zanim coś mnie zacznie cieszyć to zwykle wiąże się z jakąś inicjatywą, a ta musi być przepuszczona przez lęki, te zaś sprawiają, że zamiast się cieszyć jestem tak zmęczony, że jedyne z czego się cieszę to poczucie ulgi, że to już za mną. Nie jestem kompletnym odludkiem z piwnicy, potrafię się odnaleźć w towarzystwie, gdzie zwykle jestem przeciwieństwem siebie. Niestety większość mojego obecnego czasu i ta większość stale rośnie przebywam sam, a gdy zostaję sam to włącza się myślenie, a to doprowadza do rozdrapywania ran i tak w koło. Ciężko mi, a nawet nie mam z kim o tym pogadać, rodzina jak pisałem praktycznie nie funkcjonuje, znajomi porozjeżdżali się po Polsce i świecie, a ja nawet jak mam okazję do spotkania czy uczestnictwa w czymś to w 80% odpuszczam w obawie przed lękami. Jednym z tych który najciężej znoszę jest jazda samochodem. Dla większości facetów przyjemność, a dla mnie męka do tego stopnia, że za 10 lat jak mam prawko nie wyjechałem poza średnicę 30km od domu. W zasadzie moja jedyna trasa to dom-praca, praca-dom. Nie wiem skąd ten lęk, ale miałem go od początku. Do tego z takim podejściem nie łatwo o jakąś stłuczkę i tak się stało, że taką zaliczyłem zaraz na początku. Nic poważnego, ale lęk się nasilił do tego stopnia, że jak gdzieś mam jechać, czego unikam jak mogę, ale powiedzmy jak już muszę to od razu napięcie poziom full. Nawet nie wiecie z ilu jazd, wypadów, kin, imprez, koncertów musiałem przez to odpuścić. Niestety nie wszędzie i zawsze da się dostać busem, a nie wyobrażam sobie informować innych o takich lękach. Domyślam się, że ten lęk może mieć związek z ojcem, który miał bzika na puncie aut, a ja już dawno, dawno temu postanowiłem jako dziecko wyprzeć wszystko co z nim związane. Powiedzcie mi jak ja mam funkcjonować jak z takimi błahymi sprawami mam tak duży problem? Nie wiem czemu to piszę nawet, ale właśnie po takim napięciu jestem i muszę się wygadać, choćby w takiej formie. Pewnie nikt nie przeczyta, ale inaczej pisać nie potrafię, o swoim życiu mógłbym napisać encyklopedię na 1000 stron, niestety głównymi hasłami w niej byłyby słowa ból, lęk, samotność i cierpienie... #depresja #przegryw #nerwica #psychologia #psychiatra

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: terapeuta/psycholog. Tylko nie zniechęcaj się jeżeli ta pierwsza osoba która ma Tobie pomoć nie będzie się wydawać odpowiednia. Poszukaj innego psychologa/terapeutę w okolicy.
      Możesz też skorzystać z takiego podejścia w terapii jak CBT.

    •  

      OP: Problem w tym, że mieszkam na kompletnym zadupiu i ciężko tu o dobrego psychologa. Dwa razy chodziłem na terapię w czymś takim co się nazywa Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej. Za pierwszym razem trafiłem na kogoś, kto nie miał chyba kompletnie pojęcia o psychoterapii, a za drugim na faceta, który był spoko i mogło to iść w jakimś kierunku, ale jak to już bywa po roku nie przedłużyli z nim umowy i zostałem sam. Mimo tych dwóch podejść nie czułem jednak, że w jakiś sposób wpływa to na poprawę jeżeli chodzi o moje lęki. Z tym drugim psychologiem być może zacząłem widzieć więcej, ale lęki się nie zmniejszyły. Psychiatry się boję, tzn. leków itp. Jestem uparty i chciałbym się sam z tym uporać, czasem mam zrywy optymizmu, ale jednak większość czasu poświęcam na walkę z myślami. DDA to nie jedyna rzecz z którą się muszę zmagać, choć to pewnie wszystko powiązane. Na pewno mam też pewne elementy fobii społecznej, cechy osobowości unikającej, nerwice lękową i natręctw i kto wie czy mnie depresja nie zaczyna łapać. Z wiekiem to wszystko trudniej znosić. Co do psychiatry, NFZ raczej odpada, prywatnie najbliższego i ogarniętego mam może z 60km od domu. Zarabiam tyle, żeby przetrwać od do ostatniego. Nie mniej, nie więcej. Ciężko mi będzie wykombinować kilkaset złotych miesięcznie na terapię. W okolicy nic nie znajdę. Sam sobie chyba już nie pomogę. I znów koło się zamyka. Nie mam sił tego rzucić wszystkiego w cholerę i poszukać szczęścia. Z jednej strony wciąż jestem małym chłopcem, który doskonale sobie radzi w sytuacjach narzuconych z góry, a w drugiej zawsze byłem nader odpowiedzialny. Czasem mam wrażenie, że za dzieciaka miałem myślenie dorosłego, a teraz czasem zachowuje się jak dzieciak. Chore to wszystko i skomplikowane.

      To jest anonimowy komentarz.
      Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)
      Zaakceptował: Asterling

      pokaż spoiler Wołam obserwujących: @Dr_Kabaczek
      pokaż całość

    • więcej komentarzy (7)

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Mirki, mam pewien problem.
    Czy normalnym jest życie w wyobraźni? Tzn. Wyobrażam sobie, że jestem kimś innym. Jakieś postaci z książek czy filmów. Mam tak od dziecka.
    Niby nic takiego ale obecnie spędzam w tym świecie od 4 do nawet 10 godzin dziennie. W tym czasie słucham muzyki na słuchawkach i, najczęściej, kręcę się na krześle.
    Tak. Dobrze przeczytaliście. Potrafię przez bitą godzinę kręcić się w jedną stronę na krześle i wyobrażać sobie, że walczę ze smokiem albo jestem członkiem gildii złodziei.
    Przez to zawalam wiele rzeczy.
    Czy coś takiego jest według was normalne?
    Na dodatek zauważyłam u siebie 4 stany emocjonalne. Tylko 4.
    1 to euforia - mogę zrobić wszystko. Biorę się za naukę języków i jestem gotowa wyjść do ludzi.
    2 to #depresja - nic mi się nie chce. Mam doła, często płaczę. Mam myśli samobójcze.
    3 to agresja. Przy tym jestem gotowa wszystkim przyłożyć. Denerwują mnie najmniejsze rzeczy.
    4 to zupełne odrealnienie. W nim... cóż. Nie mam żadnych emocji.
    Zauważyłam też coś co mnie przeraża - tzn w czwartym stanie mam dziwne myśli. Przyłapuję się na nich ale nie czuję żeby były moje. Np. nagle zastanawiam się jakby to było rzucić telefonem w głowę osoby siedzącej przede mną i wyobrażam sobie jakby mózg jej wypływał. Nagle zastanawiam się na przystanku, jak powinnam skoczyć na gołębia żeby wypłynęły mu flaki. Zaczynam myśleć o tym jakby komuś w autobusie rozbić głowę o szybę, bo słucha za głośno muzyki. Te myśli trwają może z minutę lub dwie.
    Byłam na jednej wizycie u psychologa ale była.. dziwna. Mogłabym powiedzieć cokolwiek. Jedyne na co zwróciła uwagę to fobia społeczna. Nie wiem jednak czy ma co do tego rację. To nie tak że boję się ludzi. Ja ich nie lubię. Nie czuje potrzeby kontaktu z nimi. Dodatkowo boję się obowiązków. Przed zaliczaniem egzaminów dostaję ataków paniki i trudno mi oddychać, ale zamiast się uczyć - kręcę się na krześle i słucham muzyki.
    Co o tym myślicie? Przesadzam? Wiem, że nie jesteście #psycholog ani #psychiatra ale może ktoś z was miał podobne doświadczenia lub coś o nich słyszał. Jeśli chodzi o ewentualną ponowną wizytę u psychologa to po pierwszej psychoterapii zrezygnowałam. Myślę, że niepotrzebnie ale boję się iść tam ponownie.

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Nevertheless
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    Wielu mirków lub mirabelek to może dotyczy, więc postanowiłem się z wami tym podzielić. Po długim zwlekaniu poszedłem dziś pierwszy raz do psychiatry. Na NFZ, ale z polecenia. Pierwsza wizyta to głównie zbieranie wywiadu. Psychiatra pytał się jak się czuję, co mi się dzieje, jakie mam objawy. Żadnych szczegółów, wszystko bardzo ogólnie. Potem poinformował o możliwościach leczenia, a więc farmakologia i psychoterapię. Od razu powiedział, że terminy do psychologów są zajęte na miesiąc/dwa do przodu. Następnie przeszedł do wypisywania recepty, dokładnie wytłumaczył i opisał leki, ich działanie i dawkowanie. Na zakończenie umówiliśmy się na przyszły tydzień.

    Pierwsze koty za płoty. Początek nie jest taki straszny. Zobaczymy jak będzie na drugiej wizycie.

    #depresja #nfz #psychiatra #psychiatria #przegryw

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

  •  

    #anonimowemirkowyznania
    #przegrywy lvl 27 here Nie bojcie sie psychiatrów i psychologow - w listopadzie postawilem ze cos ze soba zrobie, poszedlem do #psychiatra stwierdzono u mnie #nerwica i i lekka #depresja dostalem #ssri i skierowanie na terapie i od tego momentu moje zycie zmienilo sie o 180 stopni, fakt faktem jestem przystojny podbno 8/10 ale od marca kiedy leki i terapia zaczely przynosic skutki poznałem wiele nowych wspaniałych ludzi. Nawiazlem swietne przyjaznie z facetami, otworzylem sie na kobiety (co skutkowało wielomoma seksualnymi przygodami), czuje wreszcie ze zyje, jestem dusza towarzystwa ludzie chca spedzac ze mna czas i ja chce spedzac czas z ludzmi, praktycznie caly czas mam propozycje wyjscia na imprezy tak i od kobiet jak i od facetow. Prawdopodbnie w najblizszy weekend czeka mnie pierwszy trójkat w zyciu 2k+m. Rzucam prace które mi nie daje satysfakcji. Zakceptowalem siebie taki jaki jestem, z dnia na dzien czuje ze moge i chce wiecej. Wspaniałe uczucie - polecam :):)

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( http://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Asterling
    Po co to?
    Dzięki temu narzędziu możesz dodać wpis pozostając anonimowym.
    pokaż całość

    źródło: buyeumeds.com

    +: avvar, j..........7 +11 innych
  •  

    Wątpię czy znajdę odpowiedź o tej godzinie, ale mam pytanie.
    Czy da się jakoś sprawić, że psychiatra mnie przyjmie mnie od razu?
    #psychiatra #psychologia

  •  
    a........1 via Android

    +13

    umówiłam się do psychiatry. teraz jeszcze tylko nie odwołać i pójść...

    #depresja #psychiatra #obozecoteraz

    +: g.........a, K....o +11 innych
  •  

    polecam wszystkim zapoznanie się ze sprawą likwidacji Narodowego Programu Zdrowia Psychicznego, w wyniku której stan polskiej psychiatrii ulegnie zauważalnemu pogorszeniu się, a i tak nie jest kolorowo.

    w dniach 9-11 września odbędzie się głosowanie w sprawie likwidacji wyżej wymienionego programu.

    kilka informacji na jego temat:

    Dotychczas (2011-2015) NPOZP miał korzystne umiejscowienie prawne, przejrzystą i całościową koncepcję zmiany, szczegółowo rozpisane zadania. Niepowodzenia jego realizacji miały różnorakie przyczyny, ale jedną z głównych była, zauważalna bierność wyrażająca się brakiem zainteresowania głównych realizatorów (przede wszystkim MZ i NFZ, a w konsekwencji większości samorządów).

    Obecnie Ministerstwo Zdrowia proponuje zaniechanie, choć Program mógł być realizowany wolniej, etapami lub różnymi ścieżkami stosownie do uwarunkowań i potrzeb definiowanych przez samorządy.

    Wchłonięcie NPOZP przez NPZ proponowane obecnie w ustawie o zdrowiu publicznym (uzp) nie rozwiązuje problemów utrudniających jego realizację, a przeciwnie:
    - pozbawia go rangi ustawowej - tj. m. in. bieżącej kontroli parlamentarnej,
    - buduje iluzje prawne - żadne z zadań zdrowia publicznego (art. 2) nie dotyczy reformy systemu opieki psychiatrycznej, a wpisanie chaotycznie formułowanych zadań do NPZ nie obliguje do tej fundamentalnej, niełatwej zmiany – mogą one być bardzo łatwo zaniechane,
    - zaciera przejrzystość i wyrazistość proponowanej koncepcji i celu prowadzonej reformy,
    - nie wskazuje podmiotu inicjującego, koordynującego i monitorującego przebieg zmiany,
    - nie wskazuje konkretnych zadań do wykonania ani wskaźników ich realizacji,
    - nie zwiększa finansowania, a przewidywane w uzp środki na realizacje celu operacyjnego C (Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego) pozostają w całkowitej dysproporcji do niezbędnych nakładów inwestycyjnych i bieżącego funkcjonowania, nie przewidują też żadnych nowych mechanizmów finansowania,


    W tej sytuacji, proponowana zmiana rangi, roli i zadań NPOZP niweczy nadzieje na rozpoczęcie reformy opieki psychiatrycznej w Polsce, zniechęca do dobrych praktyk tam, gdzie zostały zainicjowane, potęguje przekonanie o dyskryminującym podejściu do problemów opieki psychiatrycznej i jej użytkowników.

    W opinii środowiska (a jest to kilka milionów osób: profesjonaliści, pacjenci i ich rodziny) bardzo poważnym błędem jest proponowanie zaniechania wykreślenia NPOZP z ustawy psychiatrycznej za pomocą przepisów zmieniających w ustawie o zdrowiu publicznym. Przeciwnie, celowym i wręcz koniecznym jest przygotowanie kontynuacji NPOZP na lata 2016-2020 w ramach dotychczasowych zapisów ustawy psychiatrycznej. Natomiast do ustawy o zdrowiu publicznym można odesłać Ewentualnie, zadania z zakresu promocji i profilaktyki zdrowia psychicznego. Będzie to zgodne z jej duchem i literą.

    3 września w czwartek zostanie wręczona petycja do rąk Ewy Kopacz.

    podpisać można się tutaj: https://secure.avaaz.org/pl/petition/do_pani_Malgorzaty_KidawyBlonskiej_Marszalek_Sejmu_RP_Zatrzymaj_likwidacje_Narodowego_Programu_Zdrowia_Psychicznego/edit

    niestety nie ma zbyt wielu podpisów, a im więcej, tym lepiej. nie bagatelizujmy stanu psychiatrii i psychologii w Polsce. wiele osób potrzebuje pomocy, a każdy, kto z niej już korzystał lub chciał, doświadczył trudów, jakie płyną z tego, jak to wygląda w rzeczywistości. jeśli to przejdzie, to będzie to porażką, a także ograniczeniami i pogorszeniem jakości świadczonej pomocy z racji gorszego finansowania i mniejszych możliwości rozwoju w tej dziedzinie.

    wydarzenie dotyczące sprawy: https://www.facebook.com/events/758427870952345/

    czasu jest naprawdę niewiele.

    UWAGA!

    można też kopnąć znalezisko:

    http://www.wykop.pl/link/2730423/nie-dopuscmy-do-likwidacji-narodowego-programu-zdrowia-psychicznego-petycja/

    #psychologia #psychiatria #nfz #sluzbazdrowia #psychiatra #opowiescizpsychiatryka (wybaczcie, ale jest was dużo i jeśli interesują was opowieści z psychiatryka, to dołóżcie cegiełkę i podpiszcie petycję, dzięki czemu takie miejsca będą mogły funkcjonować lepiej, a nie tracić) #petycja
    pokaż całość

    +: a...c, minusuj +48 innych
  •  

    Mirki błagam Was o pomoc.Dwa dni temu zostawiła mnie kobieta mojego życia. Po 7 latach związku, byliśmy zaręczeni. Kochałem ją całym sobą, poświęciłem jej całe swoje życie. Jestem załamany, mam rozbitą, zranioną duszę i pęknięte serce. Niewyobrażalnie i potwornie cierpię. Jestem wrakiem człowieka, nie mam nadziei na przyszłość. Czuję się jakbym umarł a tylko ciało żyło. Leczyłem #depresja już prawie ją wyleczyłem a teraz mam taki potężny cios. Jestem osobą wrażliwą i uczuciową, sensem mojego życia jest miłość.Straciłem wszystko. W rozpaczy błagam każdego kto może zaoferować mi pomoc. Może jakiś #psycholog albo #psychiatra w #lublin Jestem dobrym człowiekiem, wierzę że można mi pomóc #pomocy pokaż całość

Ładuję kolejną stronę...

Popularność #psychiatra

0:0,0:0,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:1,0:0,0:0,0:0,0:0

Archiwum tagów