Aktywne Wpisy

lubie-sernik +84
Dawniej się pisało, że nocna to już nie nocna. Ale wtedy siedziało tu parę osób, dostawało się plusy i jakoś to szło do przodu.
Teraz dopiero nocna to nie nocna. Siedzi tu max 5 osób. Dramat.
Teraz dopiero nocna to nie nocna. Siedzi tu max 5 osób. Dramat.

Paula_pi +11
Niektórzy to mają takie fajne nicki że się zastanawiam czy to sami sobie wymyślili czy poszli do wróżki.




Przypomniał mi się okres wielkanocy w kościele w roku 2021 i słuchanie tych wszystkich kazań na temat Jezusa Chrystusa. Próbowano w nich przekonać, jak wielkim gestem wobec pospolitego człowieka było zejście Boga na ziemię w postaci jego syna, Jezusa, i następnie przyjęcie wszystkich naszych doczesnych cierpień na własne ciało, a na końcu wręcz śmierć męczennicza na krzyżu.
Niby wszystko fajnie, ale jednak wątpliwość budzi tutaj jedna rzecz, przez którą cierpienia ludzkie nijak mogą się moim zdaniem równać do tych Chrystusowych. Spójrzcie na prosty fakt - my jako ludzie nie mamy pojęcia czy istnieje Bóg. Musimy to przyjąć na wiarę, a sam Bóg nie miesza się do spraw ziemskich. Jezus podczas całego tego cierpienia doskonale wiedział, że będzie to tylko chwilka, a po wszystkim czeka go wieczność spędzona jako wszechmogący Bóg. Porównajmy to teraz z człowiekiem ciężko pracującym fizycznie żeby jakoś związać koniec z końcem. Czy taki człowiek ma jakiekolwiek pojęcie o tym, co się stanie po śmierci? No właśnie... Mało tego! Podczas ciężkich dni, gdzie szczególnie mocno boli kręgosłup i finanse się rozpadają, a w pracy dają nowe, trudne zadania, których kompletnie nie mamy pojęcia jak wykonać, jak do nich podejść, w głowie pojawiają się depresyjne, koszmarne myśli, o tym, że to wszystko to tylko zupełnie nic niepotrzebne, niczemu nie służące męczarnie, które i tak skończą się brutalną śmiercią i WIECZNYM NIEISTNIENIEM. Gdybyśmy tylko jasno i przejrzyście wiedzieli co stanie się z nami po śmierci, tak jak wiedział to Jezus, życie niewątpliwie stałoby się cholernie łatwiejsze, bo wtedy doskonale wiedzielibyśmy, że istnieje głębszy sens znoszenia tych wszystkich cierpień.
Tak jednak nie jest i właśnie dlatego kompletnie nie czuję historii Jezusa Chrystusa tak mocno jak jego najwierniejsi fani. Ten element bycia wszechmogącym Bogiem i dogłębnego rozumienia tajemnic wszechświeta całkowicie nie pozwala mi uronić łez w oczach i krzyknąć "RELATABLE!" Niestety, nie mogę się utożsamić z tą historią, gdyż jestem tylko głupiutkim człowiekiem, ba, nawet nasze najwybitniejsze umysły, które tworzyły znakomite teorie z nauk ścisłych czy dokonywały niebywałych odkryć zmieniających dzieje cywilizacji ludzkiej są zupełnie niczym w porównaniu z Bogiem w rozumieniu religijnym. Skoro nawet najwybitniejszy inżynier oraz wynalazca w historii świata patrzy w górę i mówi: "Boże, przy Tobie jestem nikim!", to niby w jaki sposób tak prosty człowiek jak ja mógłby znaleźć element wspólny?
Tutaj przechodzimy do sedna sprawy. Jak już wspominałem na początku wpisu, jesteśmy w roku 2021. Tak się składa, że przeżywałem wtedy ciężki okres i mocno utożsamiłem się z ludźmi z tagu #przegryw. Miałem kiepską, niskopłatną i męczącą pracę. Kompletnie nie radziłem sobie w relacjach miedzyludzkich i podobnie jak reszta członków tagu, nigdy w życiu nie miałem dziewczyyny. Poza brakiem związku romantycznego, ciemiężyła mnie cholerna, nieznośna #samotnosc i całkowity brak emocjonalnego kontaktu z drugim człowiekiem. Właśnie te czynniki poskutkowały ślęczeniem nad tagiem #przegryw po pracy i ze łzami w oczach czytaniem wpisów innych ludzi, którzy cierpieli równie mocno jak ja. Wtedy też w oczy rzuciła mi się pewna postać. Był to student, który dopiero co dostał się na informatykę na agh i opowiadał o swoich trudnościach w związku z pierwszą w życiu wyprowadzką od rodziców i życiem w akademiku. Opowiadał on o morderczych studiach i kosmicznych wymaganiach do zaliczenia przedmiotów, swoją uczelnię okrzyknął nawet mianem "bestialskiej". Im bliżej sesji, tym z jego postów wylewało się gorsze cierpienie. Później zaczął wręcz on błagać wieczorem, by dane mu było nie obudzić się kolejnego dnia, błagał on o śmierć i wyrażał publicznie myśli związane z tym, jak mocno chciał już nie żyć. To wszystko wynikało z tego, jak mocno cierpiał. Podczas sesji pamiętam tylko, że nie był on wręcz dopuszczony do sesji z dwóch przedmiotów, informował kolegów na tagu o zbliżających kolokwiach poprawkowych stanowiących ostatnią szansę na zaliczenie ćwiczeń i o tym, że jak obleje te studia, to ojciec zbije go na kwaśne jabłko i pośle do najgorszego kołchozu w okolicy wsi, z której pochodził. Ironią losu było to, że w końcu udało mu się zaliczyć te kolokwia poprawkowe, ale jednak oblał przedostatni termin głównego egzaminu i wtedy niestety urwał mi się trop, bowiem czekała mnie w życiu wyprowadzka i przestałem wchodzić na wykop z powodu natłoku obowiązków.
Teraz przenieśmy się 2,5 roku do przodu. Siedziałem po drugiej zmianie w #kolchoz i czytałem akurat w nocy wykop. W ten czas w gorących pojawił mi się taki oto wpis, razem z ankietą.Zwykłym zrządzeniem losu, przypadkiem, miałem przyjemność go przeczytać i momentalnie połączyły mi się w głowie kropki... Przecież to ten sam facet, który roku 2021/2022 przeżywał te istne katusze i wieszczył sobie apokaliptyczne losy! Cholera, on dokonał niemożliwego, odwrócił tamtą szarą, oczekującą go nieubłaganie, przyszłość i został #programista15k! Bieda na wsi w kołchozie, szarganie zdrowia przy ciężkiej robocie fizycznej i liczenie na głodową emeryturę wypłacaną przez ZUS (każdy z nas się przecież boi, że ten system się w końcu zawali) zostało zamienione na siedzenie w eleganckim, klimatyzowanym biurze, przy potężnym sprzęcie, na przemian z home office i zarobkami tak atrakcyjnymi, że lada moment po rozpoczęciu pracy zaczęło się, jak to relacjonował, INWESTOWANIE W BEZPIECZNĄ PRZYSZŁOŚĆ! Zaczął skromnie, od obligacji, ale to przecież pewne pieniądze w garści. Podczas gdy większość młodych ludzi rozwala swoje pierwsze wypłaty, on od samego początku kariery zaczął budować lepsze jutro i dał radę pokonać, tak liczne przecież, w dzisiejszych kapitalistycznych czasach pokusy. A jak wyglądały kwestie kontaktów społecznych? Pokonał fobię społeczną i znalazł pierwszą dziewczynę!
Właśnie w tamtym momencie, po przeczytaniu wpisu z ankietą, synapsy utworzyły w głowie silne połączenie i poczułem się pobudzony, zupełnie niczym dostałbym kopa od stymulantu aplikowanego nosem. Dlaczego? To całkiem proste. Tutaj już mogłem jak najbardziej utożsamić się z podmiotem lirycznym. Podmiot ten, bowiem, był dokładnie takim samym przegrywem jak ja. To nie jest tak, że musiałem wierzyć w jakąś opowieść, no nie, ja czytałem jego dzieje NA WŁASNE OCZY w roku 2021/22! Co więcej, ja go nawet spisałem na straty, myślałem, że jego sytuacja była na tyle przegrana, że nigdy z niej nie wyjdzie! Ktoś powie, a co jeśli tamten wpis z ankietą to tylko czyjaś relacja, bajeczka. No nie, ja wszedłem wtedy w profil wspomnianej osoby i przeczytałem KAŻDĄ JEDNĄ AKTYWNOŚĆ od początku istnienia konta i widziałem te same wpisy, które widniały na tagu podczas moich felernych wieczorów pokołchozowych 2,5 roku wstecz! To wszystko sie zgadzało, to był ten sam facet i po przeczytaniu relacji, SAM NA WŁASNE OCZY DOCZYTAŁEM KONTYNUACJĘ JEGO LOSÓW PROSTO Z JEGO KONTA (które wtedy nie było usunięte, teraz niestety jest usunięte, bo podmiot wziął się za swoje życie i nie miał już więcej czasu na wykop).
I teraz zobaczcie, ktoś powie, a tam, nic specjalnego, zrobił to wszystko żeby mieć wygodne życie. Łatwe decyzje - trudne życie, trudne decyzje - łatwe życie. On po prostu wybrał trudne decyzje i łatwe życie, no bo niby co, miał się zamęczyć i działać na swoją szkodę? Cóż, jeśli ktoś tak pomyślał, to trochę współczuję małostkowości i kompletnego braku umiejętności dostrzeżenia "bigger picture". W rzeczywistości bowiem, on zrobił to dla NAS WSZYSTKICH uciemiężonych na tagach takich jak #przegryw! Dostaliśmy jasny sygnał - zobaczcie, ja nie jestem żadnym doskonałym Bogiem, nie wiem co się ze mną stanie po śmierci, a tymczasem UDAŁO MI SIĘ ODWRÓCIĆ MÓJ LOS! Wy jesteście DOKŁADNIE TAKIMI SAMYMI PRZEGRYWAMI JAK JA, WIĘC NIBY CO SZKODZI WAM DOKONAĆ TEGO SAMEGO? To właśnie w tym tkwi cała potęga tej historii! Ciężko jest bowiem utożsamić się z doskonałą, nieskazitelną postacią, dokonującą niemożliwych dla człowieka cudów jak zamiana wody w wino i wiele innych niesamowitych działań. Ale utożsamić się z cierpiącym, młodym, samotnym, biednym chłopakiem ze wsi wyrażającym publicznie myśli samobójcze na forum dla innych uciemiężonych ludzi? Prościzna, każdy kto cierpi zrozumie taką postać!
#religia #filozofia #duchowosc #ateizm #agnostycyzm #antynatalizm #natalizm #przezyciaduchowe #kiciochpyta #depresja #przegryw #damskiprzegryw #blackpill #neet #samotnosc #incelios #wychodzimyzprzegrywu #nerwica #studbaza #zwiazki #rozowepaski #niebieskiepaski
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny
🫶 Twoje wsparcie = dalszy rozwój projektu. Wspomóż projekt
Nic w życiu nie trwa wiecznie, nic nie jest pewne.
Jakkolwiek cierpienie wielkie by nie było zostaje nazwane chwilowym a w zamian dostajesz nieskończony czillout.
Ludzie z reguły nie mają potrzeby by doszukiwać się, dopytywać, gdyż przerasta ich pojmowanie doczesności, stąd instynktowna ucieczka w dogmat.
Swoja droga polecam film jak i książkę "Ostatnie